Gość: Katarzyna
IP: *.spl.sas.com / 213.241.42.*
02.02.05, 14:35
Opowiem o wrażeniach jakie mam po próbie zostania klientem mBanku. Są mocne
jak nie wiem co. Popadłam już w furię.
Dawno temu, starałam sie o zmianę karty Citibanku na inną bo tamta jest
droga. I nieopatrznie złożyłam mBankowi dokumenty których wymagał, do tego
zgodziłam się na założenie mKonta z automatu, bo takie wymyślono procedury
przy staraniu się o Kartę kredytową. Ale że nie dogadaliśmy się i szybcej
dostałam kartę z BPH nie kontynuowałam rozmów z mBankiem, nie aktywowałam
konta.
Potem wyszłam z mąż. Po jakimś czasie doszliśmy z mężem do wniosku iż
ekonomicznie mieć wspólne konto. I że tańsze jest w mBanku, a skoroon już
jest Państwa klientem, to zmienimy jego osobiste na wspólne. I tu zaczęły sie
schody.
No bo trzeba było zmienić moje nazwisko i adres zamieszkania. Adres mozna
telefonicznie, nazwiska nie. No cóż. Można zrozumieć. Grzecznie wysłałam nowe
dokumenty na Mickiewicza. Priorytetem. I czekam. Czekam, i Nic. Dzwonię na
mLinie. Tam nic nie wiedzą, nie widzą nic w systemie, mam stare nazwisko.
Piszę maila do obsługi konta internetowego. Ci każą iść na mLinię. Znowu
dzwonie, - nic nie wiedzą, a w ogóle to oni tego nie robią, tylko inny dział.
A ile to moze potrwać? kilka dni mówi. No nie, kilka to juz mineło - proszę
Pani - oponuję. No w sumie to 2 tygodnie, ale jak mają nawał pracy to trwa
dłużej. ooo. No nieładnie. To proszę spawdzić ile u mnie będzie trwało. Nie
mogę słuszę. A dlaczego? Bo to robi inny dział. No dobrze, to co za dział,
poproszę telefon to sprawdze czy te dokumenty doszły, bo pierszy konsultant z
którym rozmawiałam mówił, że to potrwa tylko kilka dni. Alez skąd, bank ma na
to 14 dni. Taaak? To szkoda że powiedziano mi inaczej. To gdzie to sprawdzić
dopytuję. Nie można sprawdzić, Pani nie poda mi telefonu bo go nie ma.
Zaczynam się denerwować, zależało mi zeby załatwić to w styczniu. Chciałam
szybko zlikwidować stare konto i nie płacić. po prostu. Ale nic nie
uzyskałam. Wkurzona zadzwoniłam wprost do Łodzi, znam ten bank, w poprzedniej
pracy miałam przyjemność robić z podopiecznymi BRE biznes. Hm... Na recepcji
Panienka broni jak lew dostępu do szefa mLinii, nie nie mogę do niego składać
reklamacji. Mogę reklamację na mLinię złożyć na mLinii. No tak, rada dla
idiotów. Może bym nawet dała sie na to naciąc, ale jeszcze w porę spytałam
ile mLinia ma czasu na rozpatrzenie reklamacji. Ma ustawowo - usłyszałam. A
ustawowo to jest ile się pytam. No 2 tygodnie. Świetnie po prostu. A ja
próbuję załatwić taką bzdurę szybko. To poproszę z działem PR. Zostałam
przełączona. Tu podam nazwisko rozmówcy: odebrała miła, kompetentna Pani -
Magda Osowska. Pani Magdo, jeśli żle zapisałam nazwisko to przepraszam.
Wysłuchała o co chodzi, powiedziała że sprawdzi co z tą poczta i oddzwoni.
Oddzwoniła w pól godziny (Brawo) i mówi że moich dokumentów nie ma.
Rozzłościłam się, bo jak to nie ma, wysłanych priorytetem? wysłanych 6
stycznia? a mamy po 12 tym? No cóż, ustaliłam że jeszcze raz wyślę. WYsłałam,
tym razem nawet był polecony. W celu zabezpieczenia dojścia zadzwoniłam na
mLinię i pytam dokładnie, na jaki adres wysłać? Al. Mickiewicza 10, 00-950
Łódź. Wysyłam. Mijają dni - dzwonię, sprawdzam w internecie - znów nic. No co
jest....? Ano nic nie jest. Dzwonię do jedynej kompetentnej osoby, Pani
Magdy. Na drugi dzień informacja - moich dokuemntów dalej nie ma. Sprawdzamy
daty, adres. ooo, tu jest sedno....zły kod pocztowy. No nieeeeeeeee. Ratunku.
Nie mam siły. Nie wspomniałam tu że za kazdym razem na mLinii słyszałam inną
wersje o terminie w jakim bank ma obowiązek wykonać zmianę nazwiska jak już
dotrą te dokumenty. Szlag mnie trafił ciężki. Jestem klientką banków od 8
lat, od czasu do czasu miałam nerwy na ich "kompetencje" i efekty pofuzyjne
za które płaciłam słono..., no ale to z mBankiem to już jest debilizm.
A jest jeszcze dalszy ciąg. Znów dzwonię na mLinię, myślę sobie zamkne to
konto i już. Nieopatrznie powiedziałam Pani że zamykam na skutek niemożności
zmiany nazwiska i już. I że chcę natyczmiastowo. Pani mi na to, że jak już
zamkne to wtedy mozna zaktualizować juz moje nazwisko na mLinii. Oj, cóz za
naiwność z mojej strony - myślę - oo - no to wreszcie się chyba uda?
Zamykamy, zamykamy, no - wreszcie. Dziś dzwonię, bo minęło kilka dni. Kolejna
Pani mi mówi że na razie dostęp jest zablokowany, ale że nazwiska i tak nie
da sie zmienić po zamknięciu telefonicznie. No i w tym momencie nie
wytrzymałam i pokazałam totalny brak szacunku do rozmówcy. W sumie mam
wyrzuty sumienia, bo kobiecina pewnie pracuje jak umie, ale moja furia na
bank osiągnęła apogeum i na nią sie wylało.
Jak to możliwe, żeby kazdy konsultant opowiadał mi co innego? Szkolen im tam
nie robią? procedury maja płynne? Sama już nie wiem. W każdym razie robią z
klienta wariata. Moja próba zostania klientem mBanku nie wyszła, z winy
samego mBanku. Nie wiedziałam że z mBankiem nie da się współpracować. A
szkoda. Chciałam z Wami oszczędzić, ale skoro mam się tak użerać, to wasze
niedoczekanie. Zapłacę wiecej, nawet dość sporo, ale komu innemu. Zaoszczędzę
na zdrowiu, przyda mi się, chciałabym mieć kiedyś dzieci i uśmiech na twarzy.
Moją dobrą pensją dalej będzie się cieszył BPH, męża zresztą też mimo iż
droższy tam zrobimy sobie konto , bo poprosze go o to by zamknął swoje w
mBanku. Są rzeczy za które warto zapłacić więcej i to jest dla Was morał z
tej opowiastki: mBanku.
P.S. Teraz mi się też jeszcze raz przypomniało, że kolega z mojego pokoju, w
pracy też korzysta z Waszych usług. Ma chyba nieco lepszą opinię, ale mówił
mi że jak zmianiał konto z małżeńskiego na tylko swoje...to trwało to 3
miesiące. Bagatela. Czy ktoś Wam z mBanku tłumaczył kiedyś co to jest churn?
Chyba nie, ale juz wkrótce poznacie jego znaczenie, taki serwis to się w
zyciu nie obroni, możecie wygrać chyba tylko z PKO BP SA.