ramona7
24.05.06, 03:06
Chcialabym podzielic sie z innymi internautami - nie ukrywam, ze jestem
okropnie sfrustrowana opisana ponizej sytuacja - jak Bank BPH postapil w
sprawie mojej slusznej reklamacji.
Do niedawna bylam studentka i rokrocznie zmienialam adres. W pazdzierniku ub.
roku, jak zawsze udalam sie od banku, by powiadomic o aktualnym miejsu
zamieszkania. Niestety, przez nastepne kilka miesiecy wyciagi otrzymywalam na
poprzedni adres i tylko dzieki uprzejmosci obecnie mieszkajacych tam ludzi
moglam je odbierac. Chyba nie musze wdawac sie w klopotliwe i malo ciekawe
szczegoly uzgadniania czasu odbioru poczty i tlumaczenia sie z powodu
zaistnialej sytuacji. Po jakims czasie znow udalam sie do BPH i w koncu
wyciagi zacezly trafiac pod wlasciwy adres.
W marcu wzielam dziekanke, majac w perspektywie wyjazd zagranice, wiec znow
udalam sie do BPH, zlozylam dyspozycje, ze nie chce otrzymywac poczta wyciagow
i zalatwilam sprawy zwiazane z bankowosci internetowa. Tuz przed wyjazdem
okazalo sie, ze moja karta bankomatowa stracila waznosc. Po kilku telefonach -
do oddzialu we Wroclawiu, a pozniej z kolei w Bielsku, gdzie zakladalam
rachunek (tam pan poradzil mi, bym "probowala zadzownic nastepnego dnia - moze
ktos z konsultantow bedzie wolny") - okazalo sie, ze karta zostala wyslana na
adres sprzed dwoch lat (!).
List oczywiscie zaginal, a wydanie nowej karty trwa ok 10 dni. Nalegalam w
banku na przyspieszenie tego terminu, ale niestety "procedury" nie przewiduja
wyjatkow. Wyjechalam z kraju, a karte przeslali mi za granice znajomi, po czym
okazalo sie, ze zostal mi nadany nowy numer PIN. Dziwne, ze pani, ktora
prosilam o szybsze wydanie mi karty z uwagi na wyjazd nie wyrazila zatroskania
o sposob odbioru przeze mnie PIN. Uwazam, ze ja nie musze sie znac na
procedurach bankowych.
Zdenerwowalam sie bardzo i wyslalam list w tej sprawie do dyrektora
departamentu obslugi klientow, z zadaniem rekompensaty poniesionych przeze
mnie strat w postaci rocznego zawieszenia pobierania opalty za prowadzenie
rachunku (6zl/mies).
Odpowiedz dostalam mejlem - jak prosilam - ze pracownikom przykro, winni
poniosa konsekwencje sluzbowe, a propozycja rekompensaty zze trsony banku to
obnizenie oplaty za prowadzenie rachunku 0 50% przez pol roku. Suma, jaka
zaoszczedze, to 18 zl, ktore nie pokrywaja nawet kosztow rozmow z
konsultantami. Trudno oszacowac moj czas i nerwy...
W mejlu poproszono mnie o dyspozycje w sprawie nr PIN (poniewczasie!) -
mozliwosc odbioru w Bielsku, lub przeslanie do wskazanego przeze mnie
oddzialu... Pracownikom przykro, ale nie sluchaja - WYJECHALAM Z KRAJU!
Odpisalam, ze jesli nie ma mozliwosci przeslania mi PIN lub jego odbioru przez
upowazniona przeze mnie osobe, oferta rekompensaty wydaje mi sie nieadekwatna
do poniesionych strat i sytuacji, w jakiej sie znalazlam.
W odpowiedzi otrzymalam mejla, ze pracownikom nadal przykro, ale nie
podzielaja mojego pogladu w kwestii rekompensaty, a nr PIN moge odebrac
w Bielsku...
Uwazam, ze to skandal - nie mam dostepu do swoich pieniedzy, a bank pobieral
bedzie oplate za prowadzenie rachunku! Co misiac otzrymuje pieniadze z jednej
instytucji i de facto moge sie tylko cyferkom poprzygladac przez internet.
Mysle, ze nawet jeli mialabym caly czas 5zl na koncie, to nie powinni w takiej
sytuacji pobierac oplaty za uslugi z ktorych sie nie wywiazuja! Przez
najblizsze 7 miesiecy nie mam zamiaru pojawic sie w Polsce, a i pozniej nie
wiem, czy wroce do kraju...
Coz, tylko pozazdroscic optymizmu pracownikom, ktorzy maja nadzieje, ze ta,
jakze przykra dla nich sytuacja, nie wplynie negatywnie na nasza wspolparce w
przyszlosci.