Dodaj do ulubionych

O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach

IP: *.connecta.pl 15.02.09, 10:19
zapomnieli o mBank - na 100% w CHF i nie trzeba mieć wyśrubowanych
dochodów na normalne mieszkanie. Tam biorę,a jak marże spadną w
innych Bankach to ucieknę, bo bez prowizji;)
Obserwuj wątek
    • Gość: wygrajzbankiem.pl O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach IP: *.aster.pl 15.02.09, 10:44
      Przez najbliższy rok banki będą zmagały się z własnymi, wewnętrznymi
      problemami (restrukturyzacja, reorganizacja itp). Niestety, ale
      klienci będą zmuszeni poczekać az uporają sie ze swoimi tematami...

      Zachęcam do odwiedzenia nowego adresu w polskim internecie
      traktującego niezależnie o finansach osobistych:

      www.wygrajzbankiem.pl

      Pomocne i ciekawe są również wpisy w nowościach rynkowych na

      www.totalmoney.pl
      • znajomy_jennifer_lopez No nie wiem czy NIKT sie nie spodziewał 15.02.09, 13:01
        "A niektórym wydawało się, że nieruchomościowe eldorado trwać może wiecznie."

        Wydawało? Hmm, wiecie, ja nie wiem tylko czy te prognozy są błędne dlatego że ludzie nie ogarniają czy im za to płacą. Czy 'prognozy' są sponsorowane - ceno- i rynkowo-twórcze, czy po prostu są za pół darmo i dlatego takie kiepskie. Dlatego że 'wydawało się' nie tylko Wielgo, Grząbce, Szarek, czy Schellerowi ale i np panu Pietraszkiewiczowi - prezesowi ZBP:

        Oto co mówił miesiąc temu a co mówiłem na to ja:

        OPINIA KRZYSZTOF PIETRASZKIEWICZ prezes Związku Banków Polskich
        W ostatnich trzech latach sektor bankowy udzielał rocznie od 290 tys. do 320 tys. kredytów. To bardzo duża liczba. W ubiegłym roku wartość udzielonych kredytów była prawdopodobnie rekordowo wysoka i wyniosła 68 mld zł. Od pewnego czasu sygnalizowaliśmy, że to są wielkości rekordowe i raczej należy spodziewać się w kolejnych latach nieco mniejszej liczby nowych kredytów nie tylko na nowe mieszkania, ale też na mieszkania na rynku wtórnym. Poziom około 250 tysięcy kredytów w 2009 roku wydaje się realny.

        ZJL>> To poziom bardzo optymistyczny, myśle że 200 tys byłoby szałem jąder. Realnie oceniam na 150 tys. i na duzo mniejsze kwoty. Zresztą nie ilośc jest ważna a wartośc tych kredytów. Ilośc pieniądza wprowadzonego na rynek<<

        Prezes KP: Jeśli chodzi o wartość tych udzielonych kredytów, to według wstępnych szacunków nie powinna ona przekroczyć 55-60 mld zł,

        ZJL>> Oplułem sie ze śmiechu. Pan prezes kpi czy o drogę pyta? Sukcesem bedzie każda kwota większa niż 20 mld zł. Realnie oceniam że może to być 10-20mld, może bliżej 20mld ale raczej nie więcej.

        Prezes KP: ale w dużej części będzie to zależeć od dostępu banków do środków zgromadzonych na depozytach i od tego, czy rzeczywiście zostaną obniżone rezerwy obowiązkowe, które banki muszą odprowadzać do NBP.

        ZJL>>Tego nie chce nawet komentowac, rozsądnych odsyłam po prostu do danych, tam cieżko walić farmazony.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=778&w=89779590&a=89829977

        I jakoś w grudniu juz o tym pisałem - wtedy jeszcze w mediach były opinie jak powyzej i lepsze. Nie chce mi sie teraz tego przeszukiwac ale podobna wypowiedz sprzed miesiąca:
        w 2007roku udzielono kredytów na 60mld
        w 2008 roku udzielono kredytów na 60-68mld

        w 2009 może być 10-20mld
        w 2010 rek.T (wkład własny) załatwi sprawe czyli nadal 20, może 30mld.
        Jak myślicie, jak to wpłynie na rynek?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24&w=89960063&a=89962105
        Ile jeszcze bedzie takich artów? Za chwile tez pewnie będzie że:
        "wbrew oczekiwaniom spadki cen były o 30%. Ale nikt sie nie spodziewał takiego spadku wolumenu kredytów" i takie
        "wbrew oczekiwaniom nadal spadają ceny najmu, w tym roku spadły juz o 20-30% ale nikt sie nie spodziewał takiego wzrostu bezrobocia i grozby polskich kredytów subprime (wartosc zakupu 300 tys, wartosc obecna 200tys zł, wartosc kredytu w CHF 450tys zł)"

        Nikt wszystkiego w obecnych czasach nie przewidzi, bo na rynek mają wpływ równiez nieprzewidywalne z definicji kapitały spekulacyjne, ale ludziki, nie spodziewajcie sie wzrostów cen mieszkan czy najmu w tym roku, naprawdę. Wystarczy myslec i składac czynniki makroekonomuczne do kupy jak m.in, ten: jesli rynek nieruch. był pompowany kredytem to jego brak bedzie tak samo teraz ten rynek dołował. ITd itd. Takich czynników jest duzo, i na dodatek jakies 80-90% z nich wpływa na spadek cen, tylko kilka % czynników ma wpływ wzrostowy. Dlatego kierunek jest jeden. A z kredytami hipo bedzie coraz gorzej. Przynajmniej w tym roku wiec kto bardzo chce taki dostać niech sie spieszy. Pozdrawiam
        • Gość: laik Re: No nie wiem czy NIKT sie nie spodziewał IP: *.netpoint.pl 16.02.09, 00:41
          A co mnie obchodzą kredyty w CHF czy EUR?
          Czy wszyscy już zapomnieli, że istnieją kredyty w PLN?
          Istnieją i mają się dobrze. A do tego są tanie i państwo do nich dopłaca:
          kredyt.ogar.pl/doplaty.html
          Po co tak ludzi straszyć?
    • Gość: mk O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 10:49
      "A niektórym wydawało się, że nieruchomościowe eldorado trwać może wiecznie."
      Redaktorom GW i "doradcom" również......... ;-P
      • Gość: Edek Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: *.acn.waw.pl 15.02.09, 17:41
        Komu się wydawało? Babci Sielanko z Rzeczpospolitej, co
        niekompetentne bzdury bajdurzy co tydzień i cytuje samą siebie? A
        może wydawało się Grząbce - gościowi, z którego śmieją się nawet
        jego pracownicy.
    • arahat1 jeszcze pare tygodni i banki beda padały jak gow.. 15.02.09, 11:21
      gołębie na bruk.. czekamy...
    • mantero Chłop zawinił, a Cygana powiesili 15.02.09, 12:16
      Mnie najbardziej wkurza w tym wszystkim, że banki same doprowadziły do kryzysu (przecież zaczęło się od złych kredytów hipotecznych udzielanych na hurra), a teraz my jak zawsze musimy płacić za głupotę/pazerność ich szefów. Na dobrą sprawę w Polsce nie ma i przez ostatnie miesiące nie było absolutnie żadnych przesłanek do nie udzielania kredytów czy podnoszenia marży i innych opłat. Ale słowo "kryzys" ma jakąś siłę magiczną dla banków i te znalazły sobie w nim wymówkę do zdzierania więcej z ludzi.
      W Polsce spłacalność kredytów jest bardzo wysoka, a odmowy banków do ich udzielania mogą dopiero faktycznie spowodować kryzys, bo skończą się inwestycje czy inne zakupy. I znowu to banki będą winne, ale też znowu zapłacą za to nie one, tylko my - klienci, zarówno indywidualni jak i firmy, szczególnie te małe.
      • Gość: E Re: Chłop zawinił, a Cygana powiesili IP: *.chello.pl 15.02.09, 14:06
        > W Polsce spłacalność kredytów jest bardzo wysoka,

        koniunktura na kredyt, zwana piramidą finansowa zawsze
        się boleśnie kończy... wg ciebie banki mogły jeszcze
        dawać pieniądze na lewo i prawo? bądź bardziej konkretny
        ile jeszcze, kwartał? pół roku? rok?
        • mantero Re: Chłop zawinił, a Cygana powiesili 15.02.09, 22:53
          A kto powiedział, że na lewo i prawo mają dawać? Takie coś nam się teraz odbija
          czkawką.
          Ale nie udzielanie kredytów tylko dla zasady lub stawianie zaporowych warunków,
          a to się dzieje właśnie w tej chwili w naszych bankach, jest również głupotą. I
          też się odbije czkawką nam wszystkim.
    • Gość: aaa O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 12:18
      Czy jeszcze ktos wierzy ze ceny mieszkan zaczna rosnac. Skonczyla sie epoka
      taniego kredytu. Przez dobrych kilka lat butelka z tanimi kredytami sie nie
      odkorkuje. Dotychczas 85% nieruchomosci kupowano na kredyt-a ten w znacznej
      liczbie byl brany na 70-120% nieruchomosci.
      Wniosek jest jeden. Ceny beda spadaly i spadaly przez kilka lat. Nie bedzie to
      lupniecie bo to nie gielda. Ale po nascie% rocznie + inflacja sprowadzi ceny
      do poziomu z przed banki.
    • Gość: witcher Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 12:21
      wierzycie jeszcze w te durne artykuły ekonomistów gazety od 7 boleści?
      jeśli banki nie będą udzielały kredytów to jak będą zarabiały?
      przecież to jest ich źródło finansowania
      • Gość: qw Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: *.access.telenet.be 15.02.09, 14:34
        w latach 2004-2005 banki udzielaly kredytow i zarabialy, tyle ze
        duzo mniej, jak wejdzie rekomendacja T i 20% wkladu wlasnego i limit
        50% dochodow netto na ratu kredytowe to dopiero zobaczysz co to jest
        ograniczenie w udzielaniu kredytow
        taki przekret jak w latach 2007-2008 mozna bylo wykonac w historii
        raz i wiecej nie da sie go powtorzyc
    • Gość: pytajnik cieszyć się czy martwić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 12:23
      będzie trudniej o kredyty to będą tańśze mieszkania, ale z drugiej strony mało kto bedzie mógł je kupić bo będzie ciężko o kredyty...
      • eliksir Re: cieszyć się czy martwić? 15.02.09, 14:55
        Moi rodzice 35 lat temu kupili dom za 5 letnie oszczednosci z 2 pensji (praca na etacie). Troche dolozyla rodzina - splacenie tego zajelo im kolejny rok. Wiec w 6 lat byli w stanie oszczedzajac kupic sobie dom.
        Moze nasze pokolenie powinno sobie przypomniec czym jest oszczedzanie.
        • plosiak Re: cieszyć się czy martwić? 15.02.09, 15:13
          Jeśli pracowali na dyrektorskich stołkach, to może i kupili. Ale nie wmówisz
          nikomu, że z 2 pensji w PRL można było odłożyć na zakup domu.

          Podobnie jest dzisiaj. Na moim przykładzie - razem z żoną zarabiamy ponad 5k zł
          netto miesięcznie (razem). Czyli zarabiamy w granicach średnich krajowych. Nie
          mamy jeszcze dzieci. Myślę, że maksymalnie moglibyśmy oszczędzić ok. 1000 zł
          miesięcznie. Czasami trafi się choroba, coś się zepsuje i nieplanowany wydatek
          gotowy. Nawet gdybyśmy odłożyli 60 tys. i powiedzmy kilka dodatkowych z lokat, i
          tak by nam nie starczyło. A w planach są dzieci.

          Poza tym mój znajomy uparł się, że nie będzie zaciągał kredytu. Ale gdy
          mieszkania poszły w górę, musiał wziąć kredyt, bo jego oszczędności pozwalały
          już tylko na zakup kawalerki.

          Wiem, że obecnie ceny spadają, ale trzeba naprawdę nieźle zarabiać, by w kilka
          lat odłożyć na mieszkanie, nie mówiąc już o domu.
          • eliksir Re: cieszyć się czy martwić? 15.02.09, 15:23
            Szeregowe stanowisko w budzetowce i ekspedientka w sklepie przemyslowym. Nparawde sie dalo!
            I sam napisales odpowiedz dlaczego:
            "Poza tym mój znajomy uparł się, że nie będzie zaciągał kredytu. Ale gdy mieszkania poszły w górę, musiał wziąć kredyt, bo jego oszczędności pozwalały już tylko na zakup kawalerki."
            Wiec gdyby nie bylo zycia na kredyt to i teraz by sie dalo.
            A wydawanie miesiecznie 4k na zycie nie jest oszczednym zyciem, przykro mi.
            Gdybyscie odkladali 2k miesiecznie przez 6 lat mielibyscie 150k (zalozylem ze nagle wydatki w przypadku choroby rownowaza odsetki od tej sumy, bo przeciez w skarpetce kasy bys nie trzymal), tyle kosztowalo duze 2 pokojowe mieszkanie we wroclawiu nim zaczal sie 'boom kredytowy'.
            • Gość: malejonek Re: cieszyć się czy martwić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 17:00
              Wasze szczescie ze czujne oko towarzysza Wieslawa nie spoczelo twoich
              rodzicielach i nie dopasowalo oficjalnych dochodow do zakupu domu. Jak na
              przyklad u tych ekspedientow i 'szeregowych' pracownikow z tzw afery miesnej.
              Chyba ze mowimy o "domu".

              No i nie mieszajmy dwoch systemow. Zeby odlozyc 2k przez 6 lat na mieszkanie w
              cenie z 2001 roku we Wroclawiu trzeba je jeszcze moc odlozyc. Tzn zarabiac tyle
              zeby moc odlozyc 2k w latach 1995-2001.

              Nie widzi mi sie to dla 'szeregowych' i ekspedientek.

              Dlatego kredyty na 100% (110) byly wyjsciem i przyblizeniem swojego mieszkania
              dla wielu ludzi
            • plosiak Re: cieszyć się czy martwić? 15.02.09, 21:18
              Żeby odkładać 2k przy zarobkach trochę ponad 5k, nie mając własnego mieszkania,
              to trzeba żyć super oszczędnie. Zapomnieć o wakacjach, wyjściach na imprezy itd.
              I nie chodzi mi o hulaszczy tryb życia. Jeśli ktoś da radę normalnie jeść, ubrać
              się, wyjść do kina, na imprezę, dojechać do pracy itd. i odłożyć jednocześnie
              150000 tys. w 6 lat to naprawdę chylę czoła.
        • mcmacpl Re: cieszyć się czy martwić? 16.02.09, 00:19
          > Moi rodzice 35 lat temu kupili dom za 5 letnie oszczednosci
          > z 2 pensji (praca na etacie).

          35 lat temu można było kupić samochód w "salonie" (wtedy to się nazywało
          Polmozbyt) po czym od razu jechać na giełdę i sprzedać go z 100% zyskiem.
          Fajną historyjkę opowiadasz. Pewnie rodzice wspominają jak to "za komuny było
          lepiej".
      • Gość: aaa Re: cieszyć się czy martwić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 20:52
        Do czasu kiedy duze mieszkania i domy beda na tyle tanie ze ludzie z wlasnym M
        (a wiec majac wklad wlasny) wykonaja pierwszy ruch. Kupujac/budujac tanio beda
        mogli pozwolic sobie na tansza sprzedaz swojego M na ktore to z kolei bedzie
        stac mlodych.
        Wniosek jest taki ze: to nie kredyty odkorkuja popyt bo to se ne vrati :) To
        spadajace ceny mieszkan na ktore mozna sobie poczekac mieszkajac w malym/ciasnym
        ale wlasnym M sa tylko wstanie dopiero rozruszac rynek.
        Bez tego nie bedzie transakcji.
    • Gość: marek "nie jednego" piszemy razem :P -> "niejednego" :P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 12:24
    • Gość: a Kluza sp.. IP: *.chello.pl 15.02.09, 12:37
      Udzielanie kredytow powinno podlegac konkurencji tak samo jak sprzedaz aut. Od
      nadzoru (KNF) zalezy ustalanie warunkow gry rynkowej i dopuszczanie konkurencji.
      Banki grają tak jak mogą, zeby wyciagnac jak najwiecej kasy od klientow,
      podobnie jak sprzedawcy aut, sklepikarze itd.

      Jezeli szefem nadzoru jest miernota bez jaj, to do kogo pretensje.
    • Gość: ebn nabiciwmbank . pl IP: *.net-partner.pl 15.02.09, 12:38
      kolego dude_30 polecam
      • Gość: clocko no i co z tego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 13:34
        teraz mBank daje dobre kredyty hipoteczne. Po za tym napisał że pójdzie potem gdzie indziej :) nie można przywiązywać się do żadnego banku, ani nienawidzić któregoś z nich - każdy bank chce nas oskubać. Trzeba przeskakiwać od jednego do drugiego który ma najlepsza ofertę. Tak trzeba robić z KK, kontami, hipotecznymi kredytami - kto ma lepszą ofertę do tego idziemy.

        Banki w Polsce (a może wszędzie?) najlepiej traktują nowych klientów, o starych zapominają i mają ich gdzieś, więc żeby czuć się kimś trzeba co chwile bank zmieniać :)
        • ebiznes24eu [...] 15.02.09, 21:14
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: kik o dzięki że baranki już się nie zadłużą IP: *.klc.vectranet.pl 15.02.09, 12:47
      o dzięki że baranki już się nie zadłużą, szkoda tylko że banki
      wydmuhały milion sto tysięcy rodzin które dały się złapać na kredyt
      we frankach - to był majstersztyk tak wkopać ludzi a potem puścić
      frania w skarpetkach. I do tego opcje ! Ale może banki przesadziły i
      g.wno dostaną bo firmy padną a ludzie oddadzą mieszkanka i w efekcie
      padnie bank?
      • renifer77 Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 14:32
        Te „milion sto tysięcy rodzin” o których piszesz samo się
        wydmuchało. W końcu ludzie biorąc kredyty w walucie innej niż ta w
        której zarabiają byli świadomi ryzyka kursowego, tego, że o
        wysokości ich miesięcznej raty będzie decydować nie tylko stopa
        procentowa a zadłużenie kredytowe może wzrosnąć zamiast spadać.
        Najwyraźniej jednak woleli „tańszy kredyt”. Co do banków i ich
        postępowania można mieć różne zastrzeżenia ale nie to, że są od
        edukowania „baranków”. Zresztą wiele z nich i tak już się
        przejechało na kredytach walutowych za nisko je wyceniając więc
        teraz wyższe marże są powrotem do normalności a nie czymś
        nadzwyczajnym.
        • plosiak Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 15:20
          3,5 roku temu wziąłem kredyt w CHF. Przez te 40 miesięcy comiesięczna rata w
          złotych jest większa o kilkaset złotych. Czyli jestem kilkanaście tysięcy do
          przodu. Faktycznie, nieźle straciłem :D

          Sam jesteś barankiem, jelonkiem itp. Nie potrafisz pojąć, że naród polski nie
          składa się tylko z tych, co wzięli kredyt "na górce", ale także z ludzi
          potrafiących myśleć, którzy sami wiedzą, co jest dla nich dobre.

          Z żonką jesteśmy zadowoleni, mieszkamy w końcu na swoim, mogę robić w NASZYM
          mieszkaniu to, na co mamy ochotę. Nikt mi nie wypowie najmu itd.

          Jesteśmy szczęśliwi, bank zarabia, wszystko jest ok. Jak widzę niektórych z
          zazdrości skręca.
          • eliksir Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 15:28
            To czy jestes do przodu czy do tylu okaze sie jak splacisz kredyt do konca. Rata to nie wszystko, sprawdz ile wynosi twoje zadluzenie wzgledem banku. O ile sie mniejszylo przez 3,5 roku?

            PS. Gdybym myslal o kredycie 3,5 roku temu to bym go wtedy wzial i tez bym uwazal 0 w chwili obecnej - ze dobrze zrobilem. Mieszkania byly jeszcze wtedy w rozsadnej cenie, frank na normalym poziomie (nie w dolku jak pare miesiecy temu). Ale przyszlosci bym sie obawial. NIemniej zycze powodzenia.
          • sammler Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 16:44
            plosiak napisał:

            > 3,5 roku temu wziąłem kredyt w CHF. Przez te 40 miesięcy comiesięczna rata w
            > złotych jest większa o kilkaset złotych. Czyli jestem kilkanaście tysięcy do
            > przodu. Faktycznie, nieźle straciłem :D
            > [...]

            Typowe od jakiegoś czasu zachowanie osób zadłużających się hipotecznie... Ja nie
            mogę pojąć jednej rzeczy... Kupując najgorszego rzęcha z Niemiec prześwietla się
            go na wszystkie możliwe sposoby, czy aby jest wart ceny, której żąda sprzedawca.

            Tymczasem zadłużając się na większą część dorosłego życia ludzie (młodzi,
            dynamiczni, kreatywni, a jakże) nie interesują się nawet tym, ile za to swoje
            mieszkanko zapłacą bankowi. Ważne, że znów udało się w tym miesiącu odłożyć na
            kolejną ratę. Nieważne, że najpierw trzy razy przepłacam deweloperowi, to
            jeszcze później zamiast oddać bankowi 400 tys. PLN, oddam mu przez 30 lat 750
            tys. PLN (chodzi oczywiście o kredyt złotówkowy, bo ile w końcu oddadzą bankowi
            szczęśliwi posiadacze kredytów indeksowanych do walut obcych nie wie nikt).

            No to jest po prostu mistrzostwo świata w strzyżeniu owiec... Już nawet w
            reklamach banki nie chwalą się kosztem kredytu (oprocentowanie jakby zeszło na
            plan dalszy), tylko wysokością miesięcznej raty :)

            Plosiak, jesteś w stanie mi powiedzieć, ile kosztuje cię twoje wymarzone lokum?
            Czy interesowałeś się tym przed podpisaniem umowy? Wątpię. Bo gdybyś to zrobił,
            nie zdecydowałbyś się na kredyt w walucie innej niż PLN.

            S.
            • Gość: malejonek Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 17:04
              Pan dealer kredytow z PKO SA ? Zawiedziony ze nikt nie pojawil sie w okienku 3
              lata temu ?

              Teraz jest was wiecej w "doborowym" gronie nie udzielajacych kredytow we frankach.

              Ale co was makarony wydupczyly to wasze
            • plosiak Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 21:30
              Proszę bardzo:

              3,5 roku temu kupiliśmy mieszkanie w Szczecinie (58m2) za 144 tys. już z
              wyposażeniem (oczywiście rynek wtórny). Jak widać nie każdy kupuje za 400 tys.
              od dewelopera. Raty wówczas płaciliśmy w granicach 750 zł, w PLN wynosiły ponad
              1000 zł. W międzyczasie ceny mieszkań poszły w górę, obecnie mieszkanie jest
              warte ok. 280000. Półtora roku temu przenieśliśmy kredyt, pospłacaliśmy
              wszystkie długi (na aplikacji 2 dni w tygodniu oboje z żonką za darmo w sądzie,
              i tak 3 lata), wzięliśmy jeszcze trochę gotówki - dzisiejsza rata to 315 CHF.

              Jak widzisz można było kupić za rozsądne pieniądze i można spłacać w miarę
              normalne raty.

              Właśnie dlatego, że przed wzięciem kredytu analizowałem umowę, takie rozwiązanie
              było najlepsze. Zakładałem, że CHF może iść w górę. I dalej rata jest mniejsza,
              niż w złotych.

              Wiedziałem też, że mieszkania pójdą w górę, tak jak to było np. w Hiszpanii. Do
              tego sytuacja zawodowa nas niejako "zmusiła" do wzięcia kredytu. Przedtem
              wynajmowaliśmy, rata wynosiła mniej niż czynsz. Dla mnie rachunek jest prosty -
              30 lat kredytu, ale mamy mieszkanie. Gdybyśmy wynajmowali - podobne koszty
              związane z mieszkaniem - z opłatami takie ok. 2000, my z ratą płacimy 1600.

              Ja wychodzę z założenia, że kredyt bierze się najtańszy, Ty możesz sobie brać w
              złotówkach. Przez cały okres spłaty jestem do przodu z ratami.
              • kretynofil Oj, plosiak, plosiak, zabawny jestes :) 16.02.09, 07:24
                > W międzyczasie ceny mieszkań poszły w górę, obecnie mieszkanie jest
                warte ok. 280000.

                Ty, a nie 2,8mln USD?

                Bo wiesz, ja mam kota wartego milijon dularow - za mniej go nie
                sprzedam, to przeciez tyle jest wart, prawda?

                Wprawdzie nie mruczy, bo nie umie, boi sie nawet wlasnego cienia,
                glupi jest jak but - ale za mniej niz za milijon go nie oddam :P

                > Jak widzisz można było kupić za rozsądne pieniądze i można spłacać
                w miarę normalne raty.

                To teraz powiedz to ludziom, ktorzy brali kredyty w CHF "na styk" w
                2007 i 2008 roku. Poki co pomagaja im rodzice, karty kredytowe,
                Provident - ale tak moze pociagna rok, moze dwa. I przyjdzie godzina
                prawdy, w ktorej okaze sie czy klitka w bloku w Szczecinie (czyli, z
                calym szacunkiem, na glebokim zadupiu) jest warta 280KPLN czy moze
                70KPLN - a oceni to "rynek" na licytacji.

                A co do tego, co piszesz ze nikt Ci najmu nie wypowie - masz racje,
                nie wypowie. Gorzej bedzie jak bedziesz musial sie przeprowadzic, bo
                gdzies dostaniesz lepsza prace :)

                Mi do tej pory najem wypowiedziano tylko raz, facet sprzedawal
                mieszkanie - a mieszkalem w wielu mieszkaniach. Dzieki temu ze moglem
                sie przeprowadzac zarabiam teraz o wiele, wiele wiecej niz kiedy
                skonczylem studia. Udupiony w jakiejs klitce tylko bym sie meczyl.

                A 58m2 to tez zabawne - teraz mam wiekszy salon :)
          • Gość: kik Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą IP: *.klc.vectranet.pl 15.02.09, 18:17
            "Z żonką jesteśmy zadowoleni, mieszkamy w końcu na swoim, mogę robić
            w NASZYM
            mieszkaniu to, na co mamy ochotę. Nikt mi nie wypowie najmu itd. "

            Jakim NASZYM ????????? Wasze to będzie jak spłacicie. Póki co to
            droooogo wynajmujecie. I jesteście i będziecie jeszcze wiele razy
            wydmuchani przez bank - waszego pana i władcę. Trzeba było odłożyć
            na kawalerkę i kupić. Potem odłożyć na dwupokojowe - sprzedać
            kawalerkę i kupić. A tak jesteście niewolnikami - ani się przenięść
            gdzie indziej ani się rozwieść, no zgroza !
            • plosiak Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 21:36
              Mieszkanie jest nasze. Polecam lekturę prawa cywilnego. To na początek.

              Uważam, że rata 1000 zł za mieszkanie nie jest przesadnie duża. Bank nie jest
              moim panem, ale kontrahentem. Zawarłem świadomie umowę i nie narzekam. Dzięki
              kredytowi mamy mieszkanie, gdybyśmy dziś je sprzedali - mamy ok. 70 tys.
              nadwyżki (po kursie 3 zł).

              Nie pouczaj mnie, jak mam kierować moim życiem. Gdybym odkładał na kawalerkę, to
              bym nieźle wtopił. Bo ceny poszły o 100% w górę. Możemy sobie dywagować, czy są
              przeszacowane czy nie, ale takie są. A cały czas bym musiał wynajmować. Koszt
              wynajmu jest większy niż rata z opłatami.

              W każdej chwili mogę sprzedać mieszkanie i kupić inne. Przy rozwodzie moim
              zdaniem lepiej mieć 3 pokoje niż jeden. Ale każdy kieruje się swoją logiką.
          • renifer77 Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 18:28
            plosiak napisał:

            > Jesteśmy szczęśliwi, bank zarabia, wszystko jest ok. Jak widzę niektórych z
            > zazdrości skręca.

            ********************************
            Co ma mnie skręcać? Zazdrość? Człowieku, dzięki temu, że złoty leci na łeb na szyję (po części dzięki takim jak ty domorosłym i niedouczonym spekulantom) przewalutowuję moje comiesięczne oszczędności po takim kursie o jakim w czerwcu ubiegłego roku nawet nie marzyłem.

            Jeżeli już coś miałoby mnie skręcać to raczej twoja (i twojej żonki) bezmyślność. Wbrew temu co ci się wydaje nie należysz do tej części narodu która potrafi myśleć. Nie masz zielonego pojęcia o ryzyku kursowym. To, że 3,5 roku temu postawiłeś zakład na CHFa i przez ten czas byłeś do przodu nie znaczy że w ciągu 1 roku to co do tej pory było „do przodu” będzie „do tyłu”. Lepiej, jako niedoszły sędzia (aż strach pomyśleć że w tym kraju takie mośki mogą orzekać w sądach) skup się na pisaniu pozwów w postępowaniu nakazowym - do tego nie jest potrzebna inteligencja.

            Na marginesie. Zamiast się wychwalać jakim to jesteś cwaniakiem zacznij się martwić by żonka widząc jakiego ma inteligentnego inaczej mężusia nie zaczęła sobie szukać nowego i bardziej udanego egzemplarza.
            • plosiak Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 21:43
              Na całe szczęście moja żonka nie leci na kasę, ale skoro masz takie
              doświadczenia, to współczuję. Zresztą prezentujesz typ najgorszy z możliwych - w
              braku merytorycznych argumentów przechodzisz na argumenty ad personam. Żal mi
              Ciebie, bo o tym nawet nie wiesz.

              Co do mojego zawodu, o którym pojęcia nie masz - polecam lekturę kpc i wymogów
              do postępowania nakazowego. Wtedy zrozumiesz błazeński poziom swoich wypowiedzi.

              A co do twoich oszczędności walutowych, to przez ostatnie kilka lat musiałeś
              nieźle skakać z radości, jak złoty się umacniał. Dziś jest odwrotnie, ale to nie
              efekt twojej zapobiegliwości, ale wynik zdarzeń, których nie pojmiesz nawet za
              lat kilka.

              Nie masz o czymś pojęcia, to lepiej milcz. Lepiej wydawać się głupcem milcząc,
              niż odzywając się rozwiać wątpliwości.

              Nie pozdrawiam.
              • renifer77 Re: o dzięki że baranki już się nie zadłużą 15.02.09, 23:42
                Za dużo spekulujesz. Nie za bardzo masz podstawy by czynić jakiekolwiek przypuszczenia na mój temat i przez to w każdym punkcie się mylisz. Lekturę kpc mam już dawno za sobą, nie mam doświadczeń ani nie są przedmiotem moich zainteresowań żonki lecące na kasę, przez ostatnie lata kurs złotego średnio mnie obchodził a oszczędności miałem wyłącznie w złotych (jak na mgr prawa powinieneś bardziej wnikliwie wczytywać się w treść do której następnie się odnosisz- pisałem o moich comiesięcznych oszczędnościach które przewalutowuję a nie tych które kiedyś jak ci się wydaje zgromadziłem w walucie obcej). Na dodatek błędnie uważasz, że skaczę z radości śledząc spadający kurs złotego. Tak się składa, że do spraw finansowych mam trochę inne podejście niż ty i nie szukam dodatkowego dochodu / oszczędności spekulując na walucie. O typie mojej osobowości też nie za wiele możesz napisać (choć już jest ci jej żal), tak samo jak zdolności do rozumienia pewnych zdarzeń. Innymi słowy skup się lepiej na pisaniu pozwów w postępowaniu nakazowym- do tego wystarczy wykucie na blachę kilkunastu paragrafów i umiejętność wypełniana rubryk. Na pewno masz do tego większe predyspozycje.

                Co do argumentów ad personam oraz błazenady... cóż po przeczytaniu twoich wcześniejszych mądrości starałem się zejść do twojego poziomu tak abyś mógł lepiej zrozumieć mój post.

                PS. Co mnie obchodzi czy mnie pozdrawiasz czy nie.
    • sandino Jest bardzo źle, że nie ma alternatywy dla 15.02.09, 13:36
      banków. Za doprowadzenie przez chciwość do kryzysu i stawianiu teraz barier,
      chętnie zrezygnowałbym z konta pokazując wała.

      Ale co dalej? Pracodawca wymaga konta, poza tym nie chcę brać całej wypłaty do
      ręki w gotówce.

      Bardzo niedobrze. Czuję dyskomfort będąc uzależnionym od komercji.
    • brzezozka Nie odkładać forsy w bandyckich bankach 15.02.09, 13:45
      tylko inwestować
    • Gość: Bolek O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach IP: *.gprs.plus.pl 15.02.09, 13:55
      Bardzo śmieszne, jak będę zarabiał 12000 to przez dwa lata
      zaciskając pasa odłożę na mieszkanie i kupię za gotówkę, bez łaski
      banków. To jakaś paranoja!
    • Gość: asd O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach IP: 94.254.198.* 15.02.09, 14:16
      Hehe, druga połowa 2008 to był ostry mieszkaniowy zjazd, taraz to już jazda w dół bez trzymanki. Który deweloper padnie pierwszy?
    • red.one.commie O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach 15.02.09, 15:01
      Czyli internetowi zaklinacze cen i amatorzy mieszkan za grosze znow
      sa w du..Kazdy kryzys wczesniej czy pozniej sie konczy,KNF zmieni
      rekomendacje,ludzie wystapia o kredyty,ceny pojda w gore i tak w
      kolko...:)
      • plosiak Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban 15.02.09, 15:27
        Nie pisz tego, bo Cię zjedzą nieomylni :P

        Przecież ceny mieszkań miały spaść do cen z 2004 r., a wyśmiewani zwolennicy
        mieszkania z mamusią tryumfalnie za oszczędności mieli kupować na licytacjach
        mieszkania od tych, co wzięli bezmyślnie kredyty. Jednak póki co, ceny spadły
        nieznacznie, banki nie udzielają kredytów.

        Sam jestem ciekawy, czy ceny dalej będą spadać, bo nikt nie kupuje, czy tylko
        jeśli będzie można wziąć kredyt na ludzkich warunkach, znowu się zrobi ruch na
        rynku.

        Też bym chciał, by mieszkanie w normalnym standardzie kosztowało 100k, ale coś
        mi się wydaje, że to jest mało prawdopodobne.
        • Gość: Arek0000 Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 15:46
          W mojej opinii bańka kredytowa w Polsce pękła za wcześnie. Gdyby
          jeszcze pociągnęła ze 2 lata to krach były tak spektakularny jak w
          Irlandii, USA czy Hiszpanii. Dlatego spadek cen w Polsce będzie
          dosyć powolny. Zależy on głównie od stopy bezrobocia. Jak skoczy do
          19-20% jak w 2004 to ceny też wrócą do tamtych poziomów.
          • Gość: mk Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: 212.59.248.* 15.02.09, 16:29
            Biorę kredyt na dom, drugi. Wcześniej kupiłam mieszkanie, spłaciłam po 5 latach.
            Przy 12 000 PLN na rękę (tendencja wzrostowa, bez zagrożenia utraty pracy)
            umieram ze strachu, bo biorę aż 250 000 PLN (tyle mi brakuje). Ludzie, jak można
            było, zarabiając 1500 PLN, brać kredyty po 300 000 PLN. Dziwiło mnie to przez
            kilka lat... No i teraz się DZIEJE.
            • Gość: www Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: 83.142.220.* 15.02.09, 16:36
              ja uważam,że kredyty dotyczące zakupu mieszkań lub budowy domu
              powinni byc jak najniżej oprocentowane np. 3%, ponieważ jak teraz
              zaostrzą jeszcze warunki,żeby wziąśc kredyt to nikogo nie będzie
              stać, należy obniżyc panom prezesom milionowe pobory a ludziom
              pozwolic wziąśc kredyt o jak najniższej stopie procentowej, powinni
              zniknąć też te głupie prowizje bo w koncu kogo na to stać.
              Jeżeli chodzi o samochody czy inne zakupy luksusowe tu kredyty mogą
              byc wyżej oprocentowane.
              • Gość: e Córko Łukaszenki... IP: *.gprs.plus.pl 15.02.09, 20:25
                Jak dla mnie możesz pożyczać SWOJE pieniądze nawet na 0,3%.
                A jak masz więcej kasy załóż bank i udzielaj preferencyjnych kredytów 0,003% w skali roku. Skąd sie biorą tacy ludzie jak Ty? Rosną na popegieerowskich pastwiskach?
        • Gość: kotbegemo Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 19:20
          Tak, frajerze, bedzie mozna wziac na ludzkich warunkach. Zastanow
          sie dla czego wlasnie teraz nie mozna na takich warunkach wziac.
          Przypominasz mi tego chlopa co to chcial oduczyc konia jesc.
          Chalil sie, ze juz prawie oduczyl tylko, ze ten mu zmarl.
        • Gość: aaa Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 21:03
          Niektorzy to wybitne nieuki
          en.wikipedia.org/wiki/Real_estate_bubble
          Wystarczy popatrzec na wykresy i od razu widac ze spadki na nieruchomosciach
          trwaja co najmniej po kilka lat + sa zjadane przez inflacje wiec nie ma sie co
          spieszyc.
          Ile minelo od gorki? 1 - 1.5 roku a juz mamy 15-20%.Wynika
          z tego ze przez 3-4 lata poleci nastepne 30-50%
          Zauwazcie tez ze w porownaniu z Japonia GB i USA nasza banka to sterowiec a
          tamte to dziecinne baloniki
      • Gość: obserwator rynku Faza zaprzeczenia? IP: *.aster.pl 15.02.09, 21:46
        > Czyli internetowi zaklinacze cen i amatorzy mieszkan za grosze znow
        > sa w du..

        Hej, ale przeczytaj może artykuł. Kolejne ograniczenie podaży kredytów nie
        spowoduje spadku cen mieszkań? Niektórzy wszystko są sobie w stanie
        zinterpretować, żeby nie zmienić poglądów.

        > Kazdy kryzys wczesniej czy pozniej sie konczy,KNF zmieni
        > rekomendacje,ludzie wystapia o kredyty,ceny pojda w gore i tak w
        > kolko...:)

        A zanim pójdą w górę, to oczywiście w ogóle nie spadną, prawda? Ech, ekonomiści...
    • Gość: Marek W. Emil Sz. a wiec! ceny mieszkan ostro w górę!! IP: *.chello.pl 15.02.09, 18:36
      jw
      • Gość: kik Re: a wiec! ceny mieszkan ostro w górę!! IP: *.klc.vectranet.pl 15.02.09, 18:56
        w górę tak - ale nie ostro tylko baaardzo powoli, i najważniejsze -
        nie wcześniej niż za 5 lat. Przez najbliższych 5 lat będzie stały
        spadek....
        • Gość: Janusz Re: a wiec! ceny mieszkan ostro w górę!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 20:04
          He he he he.
          Tak mnie rozśmieszają te wszystkie prognozy.
          Może zacznę od początku.
          Banki w grudniu 2008r. właściwie nie udzielały kredytów, a zdjęły z
          runku depozyty w wysokości 19 mld zł w tym ponda 15 mld zł to
          lokaty. Czyli kasę mają i co jeszcze?
          NBP w styczniu wykupiło swoje obligacje przed terminem co dało
          bankom 8.2 mld zł wpływu, a jak jeszcze zostaną obniżone rezerwy
          obowiązkowe z 3.5% do 2% to otrzymają zwrot następnych 8 mld zł.
          Jak dotąd banki zachowują się racjonalnie kupując za tą kasę, no co
          kupują, a kupują 100% pewne papiery skarbu państwa.
          A teraz wystarczy aby RPP znów obcięła stopy procentowe i nasze
          kochane banki udławią się tą kasą.
          Jest to bardzo prawdopodobny scenariusz patrząc na to jak zachowują
          się deweloperzy czyli trzymają ceny mieszkań.
          Miłego czytania. He He He He.
          • Gość: kormoran Jest zupełnie odwrotnie. IP: *.gdynia.mm.pl 15.02.09, 21:13
            Suma pozyczek i kredytów w Polsce jest 70 MLD wieksz niz depozytów i
            oszczędności. Dolicz dług publiczny 700 mld który jest bezpieczną
            lokatom dla bankowaych aktywów.
            Na dobrą sprawe banki nie powinny juz dawno udzielać kredytów i tak
            generalnie czynią z malutkimi wyjątkami. Ceny mieszkań będą spadały
            przez najbliższe 3-5 lat. A potem zgoda, możliwe że wzrosna trochę.
            • Gość: Janusz Re: Jest zupełnie odwrotnie chya że.............. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 21:55
              To o czym piszesz zgadza się pod warunkiem, że RPP nie obetnie stup
              procentowych ale że to zrobi i to pewne na 95%.
              To jest najtańszy sposób zmuszenia banków do akcji kredytowej.
              Zobacz, na dziś dzień działki do zabudowy wielomieszkaniowej
              staniały o wiele więcej niż mieszkania.
              Jeśli rząd "wytrzyma", a polityka nie będzie górą i dług publiczny
              nie wzrośnie to właśnie te papiery przestaną być tak atrakcyjne.
              Banki w 2008r. zarobiły 11.4 mld zł. - to jest płenta.
    • Gość: Jim Łatwe kredyty niszczą całe kraje Islandia, Estonia IP: *.chello.pl 15.02.09, 21:02
      Wysychanie źródeł kredytów i zwiększanie się puli oszczędności to jak najbardziej naturalne zjawiska podczas recesji. Niech rząd i NBP nie ważą się ingerować w ten zdrowy i oczyszczający gospodarkę proces.

      Żadnego drukowania pieniędzy czy zmuszania banków do udzielania pożyczek. Żadnego "ratowania" upadających przedsiębiorstw. Więcej cięć wydatków państwowych i zmniejszania zadłużenia państwa. Wiem że to politycznie niepopularne ale ekonomicznie słuszne działania.

      Pewnie że początkowo będzie ciężko, wzrośnie bezrobocie, będą bankructwa firm i banków, ale jak pokazuje historia jeżeli wytrzymamy to wyjdziemy z tego silniejsi, wzmocnimy fundamenty naszej gospodarki i będziemy mogli rozwijać się znacznie szybciej.

      Alternatywą są dekady wysokiej inflacji przy kurczącej się gospodarce.

      Rząd i NBP powinny zrobić to co należy, co jest korzystne w dłuższej perspektywie, nie to co jest doraźnie przyjemne i populistyczne, nawet jeżeli "lud" miałby ich za to znienawidzić.
    • Gość: z wp Góra do Mahometa czy Mahomet do góry ceny do miesz IP: *.gdynia.mm.pl 15.02.09, 21:17
      Góra do Mahometa czy Mahomet do góry ceny do mieszkan czy mieszkania
      do ceny
      Pytanie czy ceny mieszkań dopasuja sie w perspektywie 1-2 lat do
      zdolności finansowej Polaków- a ta juz spadła o 1/3 i jeszcze
      spadnie w wyniku kryzysu, czy tez Pracodawcy natychmiast dadza
      pracownikom podwyzki ,a banki zzaczna zwiekszać kryteria zdolności
      kredytowej- co robią odwrtotnie w obawie przed krachem rynku o
      którym mówia juz nawet w Szwajcari- ekspozycja zadłuzenia Polski we
      Franku. Moim zdaniem bankapeknie jeszcze w tym roku. Te spadki to
      przygrywka.

    • Gość: do ignorantów z GW O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w bankach IP: *.elektrosat.pl 15.02.09, 22:37
      Poznański Bank Zachodni WBK? Gdyby ignorantowi, który napisał ten
      artykuł chciało się zajrzeć na stronę www.bzwbk.pl to dowiedziałby
      się, że siedzibą Banku jest Wrocław, a centrala oprócz tego miasta
      mieści się również w Poznaniu i Warszawie.
      • Gość: witek Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: *.chello.pl 15.02.09, 22:44
        Zawsze uważalem ze należy oszczedzac na wlasne mieszkanie
        Banki nie będa kredytować zakupow mieszkan ceny wroca do normy
        W warszawie miasto wybudowalo mieszkania komunalne po koszcie 2000
        za metr (bez ceny gruntu ten byl miejski).
        Mozna mozna
        • Gość: qw Re: O kredyt jeszcze trudniej - kilka zmian w ban IP: *.home.cgocable.net 16.02.09, 03:38
          Oszczedzac na wlasne miszkanie? Jak ty debilu? Oszczedzac przez 30
          lat i zdechnac?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka