Gość: Marko Nie tutaj jest problem. IP: 217.147.104.* 10.07.09, 12:19 Problem jest w (dot. pracownikow najemnych): 1. Nieadekwatnych do rzeczywistosci kosztow uzyskania przychodu. 2. Zanizonych progow podatkowych. Jesli juz chca tej progresji to proponuje: a. kwota wolna = 12xplaca minimalna b. 18% do kwoty 500 000 zl. c. 32% 500 000 - 1 000 000 zl. d. 40-50% powyzej 1 000 000 zl. e. Zadnych ulg. Takie ustawienie problemu powoduje, ze: 1. Wiecznie poszkodowani 'biedni' maja swoje igrzyska (prezio w polskim z nazwy banku zarabia duuuzo powyzej 1 000 000 zl). 2. Klasa srednia widzi na kontach w banku bezposrednie przelozenie praca-pieniadz. Odpowiedz Link Zgłoś
cothbiro Kontra nr 1a 10.07.09, 12:22 Wprowadzenie przez Słowację podatku liniowego zdaniem wielu analityków znacznie zwiększy atrakcyjność inwestycyjną tego kraju. Stracić ma na tym Polska, od której odwróci się kapitał zagraniczny. Teza ta jest wysoce wątpliwa, warto więc zastanowić się nad blaskami i cieniami podatku liniowego, zwłaszcza że znów pojawiła się propozycja wprowadzenia go w Polsce. Zacznijmy od argumentów przemawiających za podatkiem progresywnym. Są one na tyle silne, że skłoniły zdecydowaną większość krajów wysoko rozwiniętych do stosowania tego typu opodatkowania dochodów. Po pierwsze, przemawia za tym teoria marginalna ekonomii: 100 złotych dodatkowego dochodu ma zupełnie inną wartość (użyteczność) dla kogoś, kto zarabia 1000 złotych miesięcznie niż dla tego, kto zarabia 10 tys. zł. Malejąca krańcowa użyteczność kolejnych jednostek dochodu sprawia, że progresja podatkowa nie jest aż tak uciążliwa dla lepiej zarabiających, jak dla tych, którzy zarabiają mniej. Biorąc zatem pod uwagę użyteczność dochodów całego społeczeństwa, progresywne opodatkowanie wyższych z nich dochodów jest bardziej optymalne. Po drugie, trzeba pamiętać, że oprócz podatków dochodowych są także podatki pośrednie, które obciążają wydatki. Wraz ze wzrostem dochodów skłonność do oszczędzania rośnie (maleje odsetek wydawanego dochodu), zatem osoby mniej zarabiające są relatywnie bardziej obciążone podatkami pośrednimi niż ci, których stać na odkładanie większej części zarobków. Jeśli uwzględnić łączne ciężary podatkowe (pośrednie i bezpośrednie), okazuje się, że mimo progresji wraz ze wzrostem dochodu relatywne obciążenie podatnika nie rośnie, lecz maleje. Przy założeniu, że podatnicy o miesięcznych dochodach brutto 1000 zł całość wydają na konsumpcję, a podatnicy zarabiający 10 tys. zł tylko połowę, pierwsi przeznaczają na utrzymanie państwa około 36,6 proc. dochodu, a drudzy 26,3 proc. Uwzględnienie różnic w strukturze konsumpcji (biedniejsi wydają relatywnie więcej na konsumpcję opodatkowaną niższą stawką VAT, np. żywność) i opodatkowania dochodów kapitałowych zasadniczo nie zmienia tych proporcji. Mówiąc krótko, biedni płacą relatywnie więcej podatków. Nierówności a rozwój Warto też zauważyć, że w grę wchodzi negatywna zależność między zbyt dużymi nierównościami społecznymi a możliwościami rozwojowymi gospodarki. Często mówi się, że wzrost gospodarczy, prawie tak jak przypływ, podnosi wszystkie łodzie. To prawda - ale podnosi je nierównomiernie: bogatsi zyskują relatywnie o wiele więcej niż biedniejsi. W USA w ostatnich dwudziestu latach wzrost gospodarczy znacznie zwiększył realne dochody najlepiej zarabiających, a płaca realna niżej zarabiających prawie się nie zmieniła. Nierówność społeczna z definicji polega na relatywnym rozwarstwieniu dochodów, a nie na ich nominalnych zmianach. Wzrastające nierówności społeczne, jak wskazują na to m.in. badania Banku Światowego, mogą prowadzić do narastania społecznych napięć, utrudnionego dostępu najbiedniejszych do edukacji (zwłaszcza do studiów wyższych), wzrostu przestępczości, pogłębienia patologii, apatii społecznej, co często przekłada się na wolniejszy wzrost gospodarczy i niższą jakość życia. Istotne jest również, że te nierówności stanowią zagrożenie dla demokracji i wzrostu gospodarczego, gdyż stanowią atrakcyjną pożywkę dla politycznych ekstremizmów, dla partii odwołujących się do populizmu i demagogii, których programy polityczne szkodzą rozwojowi. Wysoki poziom poparcia dla skrajnie demagogicznych polityków wśród polskich rolników nie wynika ze spadku ich nominalnych dochodów (one rosną od lat), ale z przekonania, że ich dochody relatywnie spadły w stosunku do pozostałej części społeczeństwa. Nie chodzi więc o to, na jaki nas stać samochód, ale o to, co stoi w garażu sąsiada. Elity społeczne, godząc się na pogłębienie nierówności społecznych, same podcinają gałąź, na której siedzą. Niski i prosty Przy analizie podatku liniowego często pojawia się założenie, że podatek progresywny musi być wysoki, a liniowy niski. Jest ono całkowicie nieuprawnione - zarówno w systemie liniowym, jak i progresywnym obciążenie podatkiem dochodowym może być różne. Stawka podatku liniowego na Litwie wynosi 33 proc., a najwyższa stawka podatku progresywnego w Singapurze tylko 28 proc. Podatki progresywne również mogą być niskie, choć niekoniecznie w tym samym stopniu dla wszystkich. Zamiast więc stawiania alternatywy: niski liniowy czy wysoki progresywny, warto skoncentrować się na obniżce ciężarów w ramach systemu progresywnego. Jest tutaj przecież sporo możliwości: zmiana liczby stawek, zmniejszenie tempa progresji, ruchy dotyczące progów dochodowych itd. Jako nieodłączną zaletę podatku liniowego wymienia się również jego prostotę. To też nie musi być prawdą. Czy system podatkowy w Estonii, gdzie jest podatek liniowy oraz kilkanaście różnego rodzaju ulg, zwolnień, wyłączeń etc., jest rzeczywiście prostszy od np. podatku progresywnego bez żadnych ulg i zwolnień? Podatek jest wtedy prosty, gdy wiadomo, co jest kosztem, co dochodem i jak obliczyć podstawę opodatkowania. Warunek ten mogą spełnić obydwa rodzaje podatków. Zeznanie PIT przy progresywnych stawkach mogłoby się zmieścić na jednej kartce, jeśli do końca wyeliminuje się psujące cały system podatkowy ulgi i zwolnienia. W takim scenariuszu jedyną różnicą - z punktu widzenia prostoty - między podatkiem progresywnym a podatkiem liniowym byłoby jedno dodatkowe działanie na kalkulatorze (dla dochodów przekraczających pierwszy próg opodatkowania). Podatnicy nie uciekną Często mówi się, że Polska - idąc za przykładem naszych sąsiadów - powinna jak najszybciej wprowadzić podatek liniowy, bo bez tego przegramy regionalną konkurencję o bezpośrednie inwestycje zagraniczne, a polscy obywatele zmienią rezydencje i opodatkują się np. na Ukrainie. O wielkości inwestycji zagranicznych decyduje jednak wiele czynników, a wysokość podatków wcale nie jest najważniejsza (w przeciwieństwie np. do jakości infrastruktury, dostępności wykwalifikowanej siły roboczej etc.). Przede wszystkim dla potencjalnych inwestorów nie jest ważna stawka PIT, ale CIT, a ta od stycznia tego roku jest w Polsce jedną z najniższych w Europie. Przyszła decyzja Hyundaia co do wyboru Polski bądź Słowacji na miejsce inwestycji w niemal żadnym stopniu nie będzie zależna od wysokości PIT. Co zaś do argumentu, że lepiej zarabiający Polacy będą się przenosić do krajów ościennych, aby płacić niższe podatki (dotyczy to zresztą tylko Słowacji, Ukrainy i Rosji, gdyż w krajach nadbałtyckich najniższa stawka podatku liniowego wynosi 25 proc., co przy efektywnym opodatkowaniu najlepiej zarabiających Polaków na poziomie około 29 proc. nie wydaje się wystarczająco atrakcyjne), to pojawia się pytanie, dlaczego np. Duńczycy, których duża część płaci PIT według stawki ponad 60 proc., nie przenieśli się jeszcze do Rosji? Nie przenieśli się, bo - zmieniając podatkową rezydencję - straciliby bezpłatny dostęp do służby zdrowia, wysokiej jakości edukacji, czystych ulic, niskiej przestępczości itp. Dodatkowym problemem są też uprawnienia emerytalne - dotyczące ich przepisy w poszczególnych krajach znacznie się różnią (wiek emerytalny, wielkość składek etc.). Ilu Polaków zamieniłoby Polskę na Ukrainę czy Rosję? Przy dyskusji o podatku dochodowym zawsze warto pamiętać, że jest on istotnym, ale tylko jednym ze składników systemu podatkowego. Twierdzenie więc, że podatek liniowy będzie zbawienny dla systemu finansów publicznych i całej gospodarki, jest bardzo naiwnym uproszczeniem. Co najmniej tak samo ważne jak reforma podatku dochodowego jest uporządkowanie systemu podatków majątkowych, m.in. wprowadzenie podatku od wartości nieruchomości (tzw. podatku katastralnego). Oznacza to nie tylko zapewnie Odpowiedz Link Zgłoś
cothbiro Kontra nr 1b 10.07.09, 12:23 Przede wszystkim - deficyt Niemal w każdym tekście o podatku liniowym punktem wyjścia jest założenie, że proporcjonalne opodatkowanie dochodów ma charakter prowzrostowy. Jest to co najmniej uproszczenie. A wysoce wątpliwe jest podawanie przykładu Rosji jako kraju, którego ostatnie sukcesy gospodarcze można przypisać wyłącznie podatkowi liniowemu. Wysuwający taki argument z reguły nie wspominają o pozytywnych efektach głębokiej dewaluacji rubla w 1998 roku i hossie na rynku surowców, choć ropa i gaz to ponad 60 proc. rosyjskiego eksportu. Podatek liniowy w Rosji czy na Ukrainie trzeba traktować bardziej jako potwierdzenie niewydolności tamtejszych służb skarbowych niż instrument polityki ekonomicznej. O tym, że podatek progresywny wcale nie przeszkadza (a może pomaga?) osiąganiu wysokiego tempa wzrostu, świadczą przykłady państw wysoko rozwiniętych oraz tzw. azjatyckich tygrysów; nadrobiły one zaległości rozwojowe przy progresywnym opodatkowaniu dochodów osobistych. Przykład krajów azjatyckich wskazuje również na to, że progresywne podatki nie są szkodliwe dla wzrostu nawet w gospodarkach o niskim i średnim poziomie PKB. Niskie podatki najczęściej korzystnie wpływają na wzrost gospodarczy. Ale możliwość ich obniżenia dotyczy w tej samej mierze podatku liniowego, co i progresywnego. Nie zawsze jednak obniżenie podatków jest jednoznacznie pozytywne dla gospodarki, jeżeli nie towarzyszą mu odpowiednie dostosowania po stronie wydatków budżetowych. Polska, wprowadzając 19-proc. stawkę opodatkowania wszystkich dochodów z działalności gospodarczej (co, notabene, można uznać za wprowadzenie podatku liniowego boczną furtką) i radykalnie obniżając CIT, dokonała właśnie jednej z największych w historii obniżek podatków. Wydaje się jednak, że z punktu widzenia stanu finansów publicznych już dalej podatków obcinać nie można. Zamiast tego trzeba zabiegać o zmniejszenie deficytu budżetowego i długu publicznego, które poważnie zagrażają stabilności naszej gospodarki i mogą mieć o wiele bardziej negatywne konsekwencje (np. przez tzw. efekt wypierania) dla wzrostu gospodarczego niż skala obciążeń fiskalnych gospodarki. Walczmy z deficytem, a nie z progresją podatkową. ANDRZEJ LICHOTA, MARCIN PIĄTKOWSKI, JACEK TOMKIEWICZ Odpowiedz Link Zgłoś
cothbiro Kontra nr 2a 10.07.09, 12:25 Ostatnio pojawia się wiele głosów w mediach propagujących wprowadzenie w Polsce tak zwanego podatku liniowego. Platforma Obywatelska, uczyniła z postulatu wprowadzenia podatku liniowego jeden z głównych punktów swojego programu (choć w oficjalnym programie rządu koalicyjnego jak na razie takiego zapisu nie ma). Z wprowadzeniem podatku liniowego łączy się nadzieje, że zapewni to wzmocnienie naszej gospodarki, oddali groźbę pogorszenia koniunktury, przyspieszy długookresowe tempo wzrostu itd., nie wspominając już o powszechnej szczęśliwości i cudzie gospodarczym. Warto przeto przyjrzeć się temu, co kryje się pod hasłem „podatek liniowy”, zwłaszcza że nagromadziło się tu wiele nieporozumień. Nieporozumieniem jest przede wszystkim sama nazwa: „podatek liniowy”. Powstała ona w wyniku niezbyt trafnego przetłumaczenia tytułu wydanej w 1995 r. książki dwóch ekonomistów amerykańskich, Roberta E. Halla i Alvina Rabuschki, „The Flat Tax” (już w 1998 r. przetłumaczonej i wydanej w Polsce), który prawidłowo powinien brzmieć „podatek jednolity”. Jednakże na tym nie kończy się nieporozumienie. Zarówno określenie podatek liniowy, jak i podatek jednolity, to tylko nowe nazwy dla podatku proporcjonalnego, o którym od 200 lat toczy się dyskusja, w której przeciwstawiany jest on podatkowi progresywnemu. W dyskusji tej wypowiadali się tacy klasycy liberalnej myśli ekonomicznej jak Adam Smith czy Jean Baptiste Say – notabene popierając umiarkowaną progresję w opodatkowaniu – czy młodszy od nich John Stuart Mill, zwolennik podatku proporcjonalnego. Książka Halla i Rabuschki nie stanowiła odkrycia problemu, lecz raczej otwarcie nowego etapu dyskusji.Powierzchownie odczytując przesłanie książki Halla i Rabuschki, można mniemać, iż chodziło im o zastąpienie w federalnym podatku dochodowym pięciostopniowej skali progresywnej (od 15 do 39,6 proc.) jednolitą stawką 19 proc. Jednakże właściwy sens tej propozycji może być zrozumiany jedynie w szerszym kontekście ówczesnego amerykańskiego systemu podatkowego. Wielka liczba ulg, odchyleń i luk w prawie pozwalała – jak pisze Hall i Rabuschka – „niektórym bardzo bogatym ludziom płacić niewielkie lub nawet żadne podatki”. Możliwości te wymagały jednak korzystania z bardzo drogich usług doradców podatkowych, a więc mogły z nich korzystać osoby o bardzo wysokich dochodach; przy niższych było to po prostu nieopłacalne. Hall i Rabuschka połączyli wprowadzenie jednolitej stawki podatkowej z likwidacją ulg i odliczeń oraz luk prawnych, dzięki między innymi maksymalnemu uproszczeniu zasad ustalania podstawy opodatkowania. Wydaje się wprawdzie, że pisząc o tych zasadach, nie w pełni zdawali sobie sprawę z niektórych strukturalnych trudności, ale to już sprawa uboczna. Generalnie Hall i Rabuschka pragnęli zapewnić sprawiedliwy i uczciwy – posługując się idiomem fair and squire – system opodatkowania dochodów. W związku z tym uważali za niezbędne wysokie kwoty wolne, na poziomie zapewniającym pokrycie kosztów utrzymania na „przyzwoitym” poziomie. Konkretnie proponowali – w warunkach 1995 r. – 16,5 tys. dol. dla małżonków rozliczających się wspólnie plus 4,4 tys. dol. na każdą osobę pozostającą na utrzymaniu (niekoniecznie dzieci) oraz 14 tys. dol. dla jednej osoby prowadzącej gospodarstwo domowe. Opodatkowanie dotyczyło tylko nadwyżek ponad wymienione kwoty. W ten sposób miała być zapewniona sprawiedliwa ochrona podatników o niższych dochodach. Jeśli idzie o podatników o wysokich dochodach, to zasada sprawiedliwości i uczciwości opodatkowania miała polegać przede wszystkim na zablokowaniu możliwości legalnego uchylania się od podatku w drodze wykorzystywania wspomnianych ulg, odliczeń i luk prawnych przy równoczesnym obniżeniu teoretycznych stawek podatkowych. Dla budżetu federalnego cała ta reforma miała być – według obliczeń Halla i Rabuschki – neutralna, a ciężar obciążeń podatkowych przesunięty w stronę wyższych dochodów. Warto zauważyć, że Hall i Rabuschka nie proponowali obniżenia opodatkowania w odniesieniu do dochodów przekraczających kwotę wolną do dość niskiego poziomu 19 proc., gdyż ich propozycje odnosiły się tylko do federalnego podatku dochodowego, a w Stanach Zjednoczonych istnieją także stanowe podatki dochodowe, przeważnie progresywne (w skali często od 2 do 8 proc.). Odpowiedz Link Zgłoś
cothbiro Kontra nr 2b 10.07.09, 12:26 Sens wprowadzenia w Polsce podatku liniowego w odniesieniu do dochodów osób fizycznych (podatek dochodowy od osób prawnych ma od dwudziestu lat charakter liniowy) byłby zasadniczo odmienny od tego, czego chcieli Hall i Rabuschka. W Polsce nie ma tak zawiłego systemu ulg podatkowych i luk w prawie pozwalających uchylić się od opodatkowania posiadaczom wysokich dochodów. Polski podatek dochodowy od osób fizycznych jest dość przejrzysty i jednoznaczny, nie ma więc problemu jego uproszczenia; oczywiście można wskazać na wiele niejasności i wątpliwych rozwiązań, ale mają one znaczenie marginesowe. Problemem jest natomiast rozkład obciążeń podatkowych na poszczególne grupy podatników i w tym kierunku zmierzają – choć raczej tego nie eksponując – propozycje „wprowadzenia podatku liniowego”, czyli – precyzyjnie rzecz ujmując – wyeliminowania progresji, występującej obecnie w opodatkowaniu części wysokich dochodów. Wyraźnie trzeba powiedzieć, że opodatkowaniu progresywnemu podlega tylko część wysokich dochodów. Podatnicy prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą (bardzo szeroko rozumianą, z wolnymi zawodami łącznie) mogą korzystać z opodatkowania stawką proporcjonalną 19 proc. W 2006 r. według danych Ministerstwa Finansów było ich 328 tys., a ich dochód do opodatkowania wynosił średnio 163 tys. zł. Także dochody o charakterze kapitałowym – odsetki od pożyczek i lokat, dywidendy, dochody z operacji giełdowych, z tytułu udziału w spółkach itd. – opodatkowane są stawką liniową 19 proc., a zasada niekumulowania z innymi dochodami powoduje wyłączenie ich z progresji. Najwyższa stawka progresji – 40 proc. (dla dochodów powyżej 74 tys. zł rocznie w 2006 r., a w roku bieżącym 85,5 tys. zł) dotyczyła tylko 266,5 tys. podatników uzyskujących łącznie dochód 35,0 mld zł, to znaczy średnio 132,8 tys. zł. Średnie opodatkowanie dochodu wynosiło dla tej grupy podatników 29,6 proc. (łącznie ze składką na ubezpieczenie zdrowotne). Wprawdzie w 2006 r. istniał – istnieje także w roku bieżącym – drugi przedział progresji ze stawką 30 proc. dla dochodów w granicach 37 – 74 tys. zł (w roku bieżącym 44,5 – 85,5 tys. zł), ale zgodnie ze znowelizowaną 16 listopada 2006 r. ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych zniknie on z końcem roku. Od 1 stycznia 2009 r. dochody nie przekraczające 85,5 tys. zł w skali rocznej (według progu tegorocznego, ale kwota ta dla 2009 r. zostanie podwyższona w związku z zasadą waloryzacji) będą opodatkowane według stawki 18 proc., a dopiero dla nadwyżki ponad ten poziom stosowana będzie stawka 32 proc. Nastąpić ma więc znaczne zmniejszenie obciążenia podatkowego dochodów średnich (z 30 proc. na 18 proc.) i nieco słabsze, ale też znaczące, dochodów wyższych (z 40 proc. na 32 proc.). Jeżeli przyjąć strukturę podatków z 2006 r., to stawka 32 proc. dotyczyć będzie zaledwie 1,1 proc. podatników. Daleko idące ograniczenie progresji w podatku dochodowym od osób fizycznych będzie nader kosztowne dla budżetu państwa. W warunkach 2009 r. może to oznaczać zmniejszenie wpływów – według szacunków autora – 17 do 20 mld zł, tzn. blisko 1,5 proc. prognozowanego PKB, przy czym trzeba pamiętać, iż w roku bieżącym wpływy zmniejszą się o ponad 7 mld zł w związku z wprowadzeniem hojnych ulg rodzinnych. Nowy rząd deklaruje jednak, że wprowadzi zgodnie z obecnym brzmieniem ustawy nową, tak radykalnie spłaszczoną skalę podatkową od 1 stycznia 2009 r., choć nie ułatwi to realizacji ambitnych zamierzeń w zakresie redukcji deficytu i poziomu długu publicznego. Dalsze obniżenie stawki 32 proc. do 18 proc. kosztowałoby jakieś 10 mld zł (0,7 proc. PKB), co z całą pewnością przekraczałoby granicę wytrzymałości budżetu. Kluczową sprawą jest tutaj właśnie wytrzymałość budżetu, przy czym przez budżet rozumiemy tutaj całe finanse publiczne, a więc nie tylko budżet państwa, lecz także budżety samorządowe, fundusze celowe i inne podmioty zaliczone do sektora finansów publicznych z tym, że budżet państwa jest centralnym ogniwem, regulatorem zasilania finansowego pozostałych podmiotów. Wytrzymałość budżetu zależy od kombinacji trzech elementów: dostępnych dochodów, niezbędnych wydatków oraz możliwego do przyjęcia deficytu, to znaczy tej części wydatków, która nie jest finansowana dochodami, lecz zaciąganymi pożyczkami. Ostatnie dwa lata cechowała wysoka – w związku z bardzo dobrą koniunkturą – dynamika dochodów przewyższająca dynamikę wydatków, co pozwoliło na dość łatwe zmniejszenie deficytu. Niektórzy uwierzyli, że sytuacja taka będzie trwać stale, co stworzy możliwość obniżenia podatków i innych danin publicznych stanowiących zasadniczą część (ponad 80 proc.) dochodów sektora finansów publicznych. Dużo już w tym kierunku zrobiono – o podatku dochodowym od osób fizycznych była już mowa, ale trzeba też uwzględnić obniżenie składki na ubezpieczenie rentowe, co oznacza utratę dochodu rzędu 24 mld zł – jak daleko można jeszcze iść, to właśnie jest pytanie, na które trzeba znaleźć odpowiedź, zanim wysunie się propozycje kolejnych obniżeń podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
cothbiro Kontra nr 2c 10.07.09, 12:26 Trzeba pamiętać z jednej strony, że dobra koniunktura musi się skończyć i to prawdopodobnie w niezbyt odległym momencie, a z drugiej, że deficyt trzeba dalej zmniejszać. W tym układzie możliwości obniżenia podatków zależą od możliwości obniżania wydatków, biorąc pod uwagę, że część obniżek wydatków powinna posłużyć zmniejszeniu deficytów. Racjonalne reformy podatkowe powinny być neutralne dla finansów publicznych. Takie założenie przyjmowali w swych propozycjach Hall i Rabuschka, ale nie chcą o tym pamiętać nasi domorośli reformatorzy podatków. Skłonni są natomiast opowiadać, że na reformie podatkowej wszyscy podatnicy skorzystają, choć jeśli wszyscy mają skorzystać, to znaczy, że budżet straci. A to oznacza wzrost deficytu, który będzie finansowany pożyczkami, od których trzeba płacić odsetki (nikt przecież nie pożycza bezinteresownie!), a później spłacać. Z czego? – z podwyższonych ponownie z konieczności podatków. Entuzjaści podatku liniowego i obniżenia stawek podatkowych lubią opowiadać, iż realizacja ich projektów nie musi powodować zmniejszenia wpływów budżetowych. Z jednej strony twierdzą, że ludzie uchylający się dziś od płacenia podatków wzruszą się i zaczną uczciwie je płacić, z drugiej zaś strony obniżka stawek spowoduje takie przyspieszenie wzrostu gospodarczego, iż wzrosną dochody i płacone od nich – mimo obniżenia stawek – podatki. Taki sposób myślenia Joseph Stiglitz nazwał „szamańską ekonomią” („Szalone lata dziewięćdziesiąte”, s. 169). Wprawdzie utopią jest oczekiwanie, iż obniżenie stawek podatkowych – konkretnie wprowadzenie podatku liniowego – spowoduje takie przyspieszenie wzrostu gospodarczego, którego efekty zrekompensują budżetowe bezpośrednie skutki obniżenia stawek, to jednak warto się zastanowić, czy podatek liniowy w ogóle może wpłynąć na przyspieszenie wzrostu. Odpowiedź nie może być jednoznaczna, gdyż wszystko zależy od szerszego kontekstu. Gdyby wprowadzenie podatku liniowego oznaczało odejście od gęstej skali progresywnej z wieloma szczeblami dotyczącymi zwłaszcza niskich i średnich dochodów, to niewątpliwie można by oczekiwać przyspieszenia. Oznaczałoby to usunięcie hamulców dla inicjatywy, zwiększania wysiłku itd. dla pracowników i drobnych przedsiębiorców. Jeśli natomiast – a tak byłoby w Polsce – podatek liniowy miałby oznaczać tylko zmniejszenie obciążenia podatników o wysokich dochodach (nie będących przedsiębiorcami, bo ci już płacą podatek liniowy), trudno oczekiwać takiego bodźcowego efektu. Chodzi bowiem głównie o pracowników na wysoko płatnych posadach, a dla nich dostatecznym bodźcem jest chęć utrzymania się na tych posadach. Natomiast obniżenie podatku nie miałoby wpływu na ich zachowanie. Oczywiście można by mówić o pewnej niesprawiedliwości, że menedżer czy specjalista na etacie płaci od takiego samego dochodu znacznie wyższy podatek niż przedsiębiorca czy przedstawiciel wolnego zawodu, ale to już inna sprawa. Zwolennicy podatku liniowego powołują się na to, że został on wprowadzony w wielu krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Jednakże analogia to słaby argument w sensie merytorycznym, a okoliczności wprowadzenia podatku liniowego były w poszczególnych krajach różne. Przede wszystkim w niektórych z nich – na Litwie, Łotwie, w Estonii, a ostatnio w Czechach – podatek liniowy to nie jest podatek niski, stawki wynoszą po dwadzieścia kilka procent. Często stawki ustalane były na poziomie najwyższej stawki progresywnej. W niektórych krajach wprowadzenie podatku liniowego o dość niskiej stawce stanowiło krok w kierunku ucywilizowania stosunków podatkowych, gdyż wcześniej występowało zagrożenie uchylania się od płacenia podatków. Dotyczy to w pewnym stopniu Rosji, ale tam budżet opiera się na dochodach z tytułu royalities, tzn. opłat z tytułu eksploatacji ropy i gazu, a podatek od osób fizycznych mógłby zostać całkowicie zniesiony tak, jak w niektórych krajach Zatoki Perskiej. W niektórych krajach, np. w Słowacji, wprowadzenie podatku liniowego było elementem szerokiej, kompleksowej reformy podatkowej, w innych aktem pojedynczym. Wszędzie obowiązujące poprzednio podatki dochodowe miały skale progresywne znacznie bardziej rozbudowane niż ma to miejsce dzisiaj w Polsce. (bez uwzględnienia zmian mających wejść w życie w 2009 r.). Nader zróżnicowana jest skala stawek wprowadzonego podatku liniowego od dochodów osób fizycznych. W 2007 r. kształtowała się ona od 10 proc. w Albanii do 27 proc. na Litwie. Jedynie na Łotwie wprowadzono podatek liniowy bez kwoty wolnej, tzn. – jak określają niektórzy polscy zwolennicy – „czysty podatek liniowy”. Określenie to robi humorystyczne wrażenie, gdy wiemy, jaką wagę do zapewnienia wysokiej kwoty wolnej przywiązywali Hall i Rabuschka, twórcy koncepcji podatku liniowego. Odpowiedz Link Zgłoś
cothbiro Kontra nr 2d 10.07.09, 12:28 Różnie kształtuje się relacja stawki podatku od osób fizycznych do stawki podatku od osób prawnych. Tylko w sześciu krajach (m. in. w Słowacji, Estonii, Rumunii) obie stawki są równe, natomiast w trzech krajach (na Litwie i Łotwie oraz w Czarnogórze) stawka dla osób fizycznych jest wyższa niż dla osób prawnych, zaś w trzech krajach (w Rosji, na Ukrainie i w Gruzji) odwrotnie – wyższa jest stawka dla osób prawnych. W tych warunkach powstają wątpliwości, czy rozwiązania podatkowe wprowadzane pod hasłem podatki coś łączy poza rezygnacją z progresji. Dlatego też bardzo trudno jest oceniać efekty wprowadzenia podatku liniowego w poszczególnych krajach, które to uczyniły. Dotyczy to zwłaszcza wpływu na wzrost gospodarczy, na który lubią się powoływać entuzjaści podatku liniowego. Ogłoszona w sprawie podatku liniowego opinia Europejskiego Banku Centralnego (opublikowana we wrześniowym numerze „Biuletynu Miesięcznego EBC”) jest niezmiernie powściągliwa. „Jeśli idzie o bodźce do pracy, inwestowania i wprowadzania innowacji badania empiryczne przeprowadzone w odniesieniu do krajów bałtyckich, Gruzji, Rumunii, Rosji, Słowacji i Ukrainy nie przyniosły jednoznacznych dowodów na to, że wprowadzenie podatku rzeczywiście przyniosło oczekiwane korzyści… Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, to chociaż państwa Europy Środkowej i Wschodniej odnotowały wysokie realne stopy wzrostu PKB, to korzystny wynik mógł być niezależny od wprowadzenia podatku liniowego. W analizach empirycznych z ostrożnością podchodzi się do ustalenia związków przyczynowych, gdyż reformy podatkowe były zwykle częścią kompleksowego zestawu daleko idących reform fiskalnych i strukturalnych, które mogły odegrać większą rolę niż sam podatek liniowy”. Tym bardziej nie można oczekiwać takiego wpływu w Polsce, gdzie od 1 stycznia 2009 r. dla 99 proc. podatników podatek dochodowy od osób fizycznych będzie miał charakter liniowy, zwłaszcza że wśród nich znajdują się samodzielni przedsiębiorcy. Dlatego też należy przestać mówić o wprowadzeniu podatku liniowego jako istotnym problemie społeczno-gospodarczym, bo likwidacja szczątkowej progresji odnoszącej się do drobnej grupy wyższych urzędników i menedżerów takim problemem nie jest. Podatek liniowy reklamowany jest jako podatek szalenie prosty i łatwy w obsłudze zarówno dla podatnika, jak i organu podatkowego. Jest to tylko półprawda, gdyż – jak stwierdza Europejski Bank Centralny – „rezultaty badań wskazują na fakt, iż złożoność systemu podatkowego niekoniecznie wynika z progresywnych stawek podatkowych, lecz raczej z definicji podstawy opodatkowania i możliwości uzyskania zwolnień podatkowych”. Nieprawdą jest twierdzenie, że wprowadzenie w Polsce podatku liniowego pozwoli zrezygnować z obowiązujących w Polsce ponad 100 zwolnień przedmiotowych. Otóż gdy w konstrukcji podatku zakłada się, że przedmiotem podatku są wszelkie przychody pieniężne pomniejszone o koszty uzyskania, to konieczne jest zwolnienie przychodów, które z natury rzeczy nie stanowią dochodu, np. odszkodowania za szkody rzeczywiste (damnum energens, w przeciwieństwie do odszkodowań za nieosiągnięte korzyści czyli lucrum cessans) oraz zwroty np. kosztów, nadpłat itp.Jeśli zaś pod hasłem wprowadzenia podatku liniowego kryje się postulat obniżenia stawek podatkowych – np. do 16 proc. w obu podatkach dochodowych – jest to nieodpowiedzialna demagogia. Na razie stawki 18 i 19 proc. muszą stanowić nienaruszalny fundament polskich finansów publicznych. Na rozważenie możliwości ich obniżenia przyjdzie czas, gdy zostanie dokonana reforma wydatków publicznych, a deficyt sektora finansów publicznych zostanie zredukowany poniżej 1 proc. PKB, zgodnie z wymaganiami podpisanego przez Polskę paktu stabilizacji i wzrostu. Żelazną zasadą finansów publicznych jest to, że obniżanie podatków musi być poprzedzone zmniejszeniem wydatków i redukcją strukturalnego deficytu. W ostatnim czasie zasada ta została w Polsce wyraźnie naruszona i dalsze obniżanie podatków stworzyłoby sytuację wysoce niebezpieczną. Andrzej Wernik Odpowiedz Link Zgłoś
cothbiro Kontra nr 3a 10.07.09, 12:30 Ostatnio ożywiła się dyskusja na temat podatku liniowego. Oczywiście, że się ożywiła. Jest to kwestia dużych pieniędzy dla niektórych... Dla niektórych? Podatek liniowy przedstawiany jest jako rozwiązanie doskonałe dla wszystkich: służy rozwojowi gospodarczemu (vide przykład Rosji i Słowacji), pobudza produktywność, ogranicza szarą strefę, jest sprawiedliwy. Odpowiem w trzech słowach, no może w pięciu: wszystkie te zalety są kłamstwem. Ordynarnym kłamstwem, bo jest to niemożliwe i teoretycznie, i praktycznie. Rosja ma dobre wyniki nie z powodu podatku liniowego, ale dzięki wysokim cenom surowców, zwłaszcza ropy i gazu. Na Słowacji żaden efekt przyśpieszenia związany z podatkiem liniowym nie nastąpił. Badania naukowe wykazują, że wszystkie rzekome skutki i zapowiedzi dotyczące tego podatku są niesprawdzone. Ale szarą strefę ogranicza? Szara strefa rodzi się głównie w strefie dochodów niskich. Chodzi przeważnie o biednych ludzi, którzy nie zatrudniają się oficjalnie, pracują "na lewo", mało zarabiają. Dla nich podatek liniowy jest bez znaczenia. W istocie zaś potęguje on szarą strefę, bo jego wprowadzenie wiąże się z likwidacją ulg podatkowych, a wtedy przestajemy prosić o rachunki. Gdy rzemieślnik mówi: chce pan za 1000 zł bez rachunku czy za 1200 zł z rachunkiem, to przy istnieniu ulg każdy brał rachunek, odpisywał sobie stosowną sumę i był spokojny, że uczciwie wszystko załatwił. A bez ulgi - każdy woli za 1000 zł bez rachunku. I tak się rozwija szara strefa. Nawet jakby wprowadzono podatek liniowy na poziomie 15 czy 16%, nic się nie zmieni. Wielu ludzi nie będzie chciało płacić, bo 15% piechotą nie chodzi, zwłaszcza przy większych transakcjach. Komu przede wszystkim zależy na podatku liniowym? Chodzi o interes wąskiej grupy, dla której wprowadzenie tego podatku oznacza zmniejszenie obciążeń - konkretnie o 6% Polaków, wchodzących w drugą i trzecią grupę podatkową. Ja też wchodzę, ale patrzę na interes ogólnogospodarczy, a ordynarne kłamstwo zawsze mnie denerwuje. Na temat podatku liniowego wypisywana jest masa głupstw przez ludzi, którzy się nie znają i nie są ekonomistami. Jeden z "ekspertów" cytował nawet piosenkę Beatlesów, "Taxman" - o urzędniku podatkowym, który ich ograbiał - twierdząc, że płacenie 90% podatku dochodowego musiało Beatlesów bardzo zniechęcać. Jakoś nie zauważyłem, żeby podatek dochodowy zniechęcił ich do napisania jeszcze wielu świetnych piosenek. Rozpadli się z powodów charakterologicznych, a nie w wyniku wysokiego podatku dochodowego, nadal śpiewali i należeli do najbogatszych muzyków brytyjskich. I nawet nie przenieśli się z płaceniem podatków za granicę jak ABBA. Skoro ABBA mogła, to się przeniosła. Przecież każdy system podatkowy, niezależnie od wysokości stawek, może być skonstruowany źle lub dobrze. Wysokie stawki raczej potrafią zachęcać do aktywności. W czasach gdy Elvis Presley zaczynał robić wielką karierę, najwyższa stawka podatku dochodowego w USA wynosiła właśnie ok. 90%. Oczywiście, wbrew głupstwom, które się dziś u nas wypisuje, wcale nie przeszkadzało to rozwojowi gospodarczemu. Presley jednak przehulał i rozdał swoje pieniądze, zabrakło mu więc na zapłacenie podatku. Co zrobił? Dał dodatkowo parę koncertów, wszyscy na tym skorzystali, a on zarobił na podatek. W rzeczywistości podatek liniowy nie służy rozwojowi gospodarczemu. Przeciwnie, szkodzi mu. Dlaczego? Dlatego, że wysysa siłę nabywczą mniej zamożnych obywateli. Dziś w Polsce podatek dochodowy faktycznie płacony przez osoby fizyczne wynosi średnio 16%. Aż 94% Polaków jest w pierwszej grupie podatkowej. Tu stawka wynosi 19%, ale w rzeczywistości, dzięki ulgom i kwocie wolnej, płacą oni 13,5%. W drugiej grupie - stawka 30% - jest 5% Polaków, płacących naprawdę 20%. Wreszcie 1% najbogatszych, którzy weszli w trzeci próg (40%), płaci tylko 30-procentowy podatek. Ludzie z drugiej grupy podatkowej płacą podatek dochodowy kosztem wydatków konsumpcyjnych i kosztem oszczędności. 1% najbogatszych - tylko z oszczędności, bo konieczność zapłacenia podatku w żaden sposób nie uszczupla zaspokojenia ich potrzeb konsumpcyjnych. Natomiast biedniejsi płacą wyłącznie kosztem konsumpcji. Gdy więc przesuwa się obciążenie podatkowe na biedniejszych, spada ich siła nabywcza. Ograniczenie siły nabywczej 94% społeczeństwa zaszkodzi gospodarce. Przecież, jak się u nas twierdzi, to bogaci są kołem zamachowym rozwoju gospodarczego. Ten najbogatszy 1% obywateli przynosi do budżetu piątą część wszystkich wpływów podatkowych z tytułu PIT. Gdyby został wprowadzony podatek liniowy w wysokości 20% od dochodu - a faktycznie ok. 17% po uwzględnieniu kwoty wolnej - to obciążenie podatkowe zostanie przesunięte na barki 94% mniej zamożnych Polaków. Oznaczałoby to zwiększenie podatku o 2 punkty procentowe - czyli zamiast 13,5% jak dziś, płaciliby 15,5%. To niby niewiele więcej, ale będzie to dla nich wzrost średnio aż o 15%, co ludzie słabo zarabiający z pewnością odczują (niektórzy, np. ci, którzy z powodu zwiększenia kwoty wolnej w ogóle nie będą płacić PIT, może skorzystają, inni jednak zapłacą jeszcze więcej). Czy właśnie z tych wszystkich powodów żaden wysoko rozwinięty kraj świata nie wprowadził podatku liniowego? Oczywiście. Przykładowo w USA jest progresywny podatek dochodowy i od osób fizycznych, i od firm, do tego fenomenalny system ulg: na dzieci, na żonę, na babcię i dziadka, ba, nawet na teściową, jeśli się ją utrzymuje. System podatkowy ma nie utrudniać obywatelowi zaspokajania jego potrzeb. Uważam, że w Polsce, tak jak w USA za czasów prezydentury Billa Clintona, najniższa stawka podatku dochodowego mogłaby wynosić 10%, potem 15%, a górna, naprawdę dla najbogatszych, nawet 50%, oczywiście przy istnieniu ulg na określone cele (np. zakup mieszkania czy remont). Ulgi podatkowe są prawem obywatela, a poza tym przynoszą korzyści gospodarce. Ich ograniczanie spowodowało w ostatnich latach realny wzrost fiskalizmu i większe obciążenie obywateli. Oczywiście, ci wszyscy szamani ekonomiczni likwidujący w Polsce ulgi, wcześniej skwapliwie z nich skorzystali, stawiając sobie domy. Uczciwy, kompetentny i obiektywny naukowiec nie może być zwolennikiem podatku liniowego i zniesienia ulg, gdyż wie, że to absurd ekonomiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
cothbiro Kontra nr 3b 10.07.09, 12:31 W Polsce jednak znacznie częściej i dobitniej słychać głosy zwolenników wprowadzenia podatku liniowego i likwidacji ulg. Bo to propaganda jak za Gierka, nielicząca się z faktami. Podatek liniowy leży w interesie zachodnich właścicieli gazet, menedżerów, przedstawicieli instytucji kapitałowych. Oni często odnoszą wrażenie, że w Polsce jest wysoki podatek dochodowy. Tymczasem w porównaniu z innymi krajami nasze stawki podatkowe nie są wysokie, problem w tym, że mamy niskie dochody. Dochód ludzi płacących w Polsce stawkę 40%, w Europie Zachodniej jest w ogóle wolny od podatku albo wchodzi w najniższą stawkę. Gdy ktoś stamtąd przyjeżdża do naszego kraju, przeżywa szok: musi oddać państwu znacznie więcej niż na Zachodzie. A to dlatego, że tu jego dochody są w najwyższej grupie podatkowej. Może więc, co proponowałem już dawno, ludzie przyjeżdżający z Zachodu powinni mieć większe koszty uzyskania przychodu, żeby nie musieli tyle płacić. Jeśli wśród ekspertów zajmujących się w praktyce finansami są właściwie sami przeciwnicy podatku progresywnego, to może mają oni trochę racji? Obniżenie podatku dochodowego dla najbogatszych i zmniejszenie siły nabywczej biedniejszych oznacza, że zostaje więcej środków w systemie finansowym. I to wyjaśnia - powiem brutalnie, że wręcz demaskuje - zainteresowanie sektora finansowego wprowadzeniem podatku liniowego. Dlatego właśnie wszyscy tzw. ekonomiści z różnych banków i instytucji finansowych przekonują gorąco, jak to wspaniale podatek liniowy służy gospodarce. Nie służy gospodarce. Podatek liniowy służy tylko sektorowi finansowemu. Będzie więcej pieniędzy we wtórnym obrocie, to więcej pieniędzy trafi do banków, będą je inwestować, brać większe prowizje; poprawi się koniunktura na giełdzie, bo ją też zasili więcej pieniędzy. Poprawa koniunktury na giełdzie jest chyba dobra dla całej gospodarki? Dla giełdy i dla graczy giełdowych. Jak pokazują ostatnie lata, wzrosty i spadki na polskiej giełdzie mają minimalny wpływ na tempo wzrostu gospodarczego. Na gospodarkę wpływają głównie wydatki ludzi biedniejszych. Ich trzeba niżej opodatkować, bo jeśli zostaną im jakieś dochody, wydadzą je na cele rynkowe, a to poprawi koniunkturę w kraju i zwiększy obroty przedsiębiorców. Zmniejszy się też wtedy nacisk na wzrost płac, ograniczony zostanie wzrost kosztów pracy, co jest także korzystne dla przedsiębiorców. Ludzie biedniejsi i średnio zamożni powinni płacić mniejszą stawkę, bo ich pieniądze zostają w gospodarce. Progresywny podatek dochodowy jest więc lepszy z punktu widzenia mechanizmów gospodarczych - oraz sprawiedliwszy. Zwolennicy podatku liniowego uważają zaś, że niesprawiedliwe jest różnicowanie stawek w zależności od dochodu. Jeśli mówimy o sprawiedliwości, to mówmy o całkowitym obciążeniu obywatela daniną na rzecz państwa. Całkowita danina składa się, z grubsza biorąc, z dwóch podatków - pośredniego VAT oraz dochodowego. Podatek pośredni jest degresywny, bo działa wtedy jedno z podstawowych praw ekonomicznych - prawo malejącej stopy konsumpcji wraz ze wzrostem dochodu. Czyli im kto bogatszy, tym mniejszą część swych dochodów wydaje na cele konsumpcyjne, większą zaś akumuluje, pomnażając majątek. Jeśli ktoś zarabia 2 tys. zł miesięcznie, to praktycznie całość dochodu przeznacza na konsumpcję. Jego danina na rzecz państwa poprzez VAT od wydatków konsumpcyjnych wynosi średnio ok. 11% zarobków. Ktoś, kto zarabia 100 tys. zł miesięcznie i wydaje na konsumpcję nawet 20 tys. zł, płaci zaś daninę w postaci VAT wynoszącą niewiele ponad 2% swych zarobków. Progresywny podatek dochodowy z wyższą stawką dla bogatszych pozwala więc częściowo zniwelować degresywny charakter VAT. Jeśli zatem patrzymy na łączne opodatkowanie obywatela - a tylko tak trzeba patrzeć - niesprawiedliwy jest podatek liniowy, sprawiedliwa jest zaś progresja. Dlatego - powtarzam - dochody najbogatszych powinny być opodatkowane wyżej niż biedniejszych. Wywiad z Jerzym Żyżyńskim Odpowiedz Link Zgłoś
dolegapit Re: Kontra nr 3b 10.07.09, 14:29 świetny wywiad, kiedyś miałem zajęcia z Żyżyńskim, ciekawy i mądry facet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan RPO za niesprawedliwoscia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 12:27 RPO nie wie, co mowi. Dla osoby z dochodem miliona zl rocznie, to nwet 90% podatek nie jest problemem, bo mu wciaz zostaje 100 tys. na reke, ale dla kogos, kto zarabia 10 tys. zl na rok, to nawet 10% podatku jest za duzo, bo jak tu wyzyc z rodzina za 9 tys. zlotych na rok? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kagancwel jestes ch...em IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 12:33 dla kogos kto zarabia 1 mln pln rocznie podatek 90% jest problemem bo ktos kto jest tak dobry ze potrafi tyle zarobic chce miec swoj jacht, mercedesa S600 i wille na lazurowym wybrzezu a nie wegetowac w polsce i kupowac w tesco jezdzic tramwajem tak jak durny motloch ktory nic nie potrafi Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: RPO za niesprawedliwoscia 10.07.09, 12:36 No ba! A jak ktoś zarabia 10 milionów rocznie, to nawet jak zapłaci 99% podatku to nie ma problemu bo przeżyje :> A sprawiedliwie to będzie jak każdy dostanie od państwa miskę ryżu i miejsce w czworakach :> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: RPO za niesprawedliwoscia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 12:47 Sprawiedliwie bedzie wtedy, gdy podatki beda placic ci, ktorych na to stac. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: RPO za niesprawedliwoscia 10.07.09, 13:27 No. To tak właśnie jest teraz. :> Po prostu urzędnicy ustalają kogo stać :> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: *.2a.pl 10.07.09, 12:31 Moim zdanime podatek liniowy powinien wynosic do 20% bez kwot wolnych od podatkow. Dlaczego ma wynosic tylko 15%? Podatek powinien byc liniowy, automatycznie odprowadzany przez pracodawce by masie Polakow nie zawracac glowy wypelninaniem deklaracji podatkowych co jest czaso i kosztochlonne a szczegolnie kontrolowanei tego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: borys "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: 91.208.150.* 10.07.09, 12:32 a kiedy zmainy w systemach emerytalnych, i to nie głównie mundurowych, bo ci muszą mieć jakieś preferencje, ale wszystkie inne typu górnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dc99 Oj naiwne dzieci IP: 82.160.49.* 10.07.09, 12:33 zanim znowu zaczniecie niezdrowo podniecać się liniowym zadajcie sobie 2 pytania: 1) od kiedy to RPO jest zwolennikiem liniowego 2) dlaczego wyskoczył z tym pomysłem akurat w momencie gdy rząd kombinuje jak by tu PODWYŻSZYĆ podatki Cała sprawa to klasyczna "zasłona dymna" w celu odwrócenia uwagi opinii publicznej. W czasie gdy różni neoliberalni expierdzi i "niezależni" ekonomiści (na żołdzie rynków finansowych) będą znowu w tivi bić nieświeżą pianę jaki to liniowy jest cacy cacy wtedy rząd sobie bez rozgłosu i przez nikogo nie niepokojony przepchnie takie podwyżki jakie zechce. A Wy zajęci podniecaniem się fantazjami liniofilów nawet tego nie zauważycie i obudzicie się z rączką w nocniku. Ideologicznych fantazji neoliberałów takich jak "podatek liniowy" co to leczy raka, pryszcze i choroby serca na szczęście nikt już AD2009 nie traktuje poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Oj naiwne dzieci 10.07.09, 12:41 Progresywność/liniowość podatku tak naprawdę ma znaczenie drugorzędne. Sam to bym wolał podatek progresywny 1%/2%/3% niż liniowy 90% :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dc99 Liniowy to dogmat religijny IP: 82.160.49.* 10.07.09, 12:53 > Progresywność/liniowość podatku tak naprawdę ma znaczenie > drugorzędne. Sam to bym wolał podatek progresywny 1%/2%/3% niż > liniowy 90% :) Jak dla kogo. "Podatek liniowy" to dla neoliberałów dogmat religijny - nieważne stawki, nieważny sens, nieważne rezultaty. Dogmaty przyjmuje się na wiarę ma być liniowy bo tak nam objawił bożek wolny rynek. Ciekawostka: tegoroczna 2-stawkowa skala podatkowa została tak naprawdę zaproponowana już 10 lat temu (tzw. podatek quasi-liniony Bauca) i już wtedy teoretycznie mogłaby obowiązywać. Ale wyznawcy nieomylnego ajatollacha Balcerowicza do upadłego (i nieskutecznie) upierali się przy liniowym. Woleli płacić wyższe podatki byle tylko móc zachować słuszną linię ideologiczną. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Liniowy to dogmat religijny 10.07.09, 13:29 Widzisz - jestem libertarianinem. Mnie interesuje aby lewiatanowi oddać jak najmniej. Nie ważne w jakiej formie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dc99 Re: Liniowy to dogmat religijny IP: 82.160.49.* 10.07.09, 13:41 > Widzisz - jestem libertarianinem. Mnie interesuje aby lewiatanowi > oddać jak najmniej. Nie ważne w jakiej formie. Taak, widzieliśmy ostatnio sporo takich liberałów, którzy twierdzili że podatki to wszelkie zło tego świata. Ciekawe tylko że potem sami pierwsi ustawili się w kolejce po pieniądze z podatków właśnie. Moralność liberała to moralność Kalego. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Liniowy to dogmat religijny 10.07.09, 13:50 Bo podatki to prawnie usankcjonowana grabież. A z tych co ustawiali się kolejkach po dotacje publiczne to tacy liberałowie jak ze mnie biskup Rzymu. Liberałowie tym wszystkim firmom pozwoliliby po prostu liberalnie zbankrutować. I tyle. Od kiedy interwencjonizm jest liberalny? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dc99 Re: Liniowy to dogmat religijny IP: 82.160.49.* 10.07.09, 14:12 > Bo podatki to prawnie usankcjonowana grabież. Świetnie, od jutra zacznij budować swoje prywatne drogi (nie chcesz płacić to wynocha z państwowych), wynajmnij sobie własny legion ochroniarzy i detektywów (nie chcesz płacić to państwo nie ma obowiązku Cię ochraniać), wybuduj sobie na działce własny szpital (skoro nie chcesz płacić, nie łudź się tylko że będzie Cię stać prywatnie na poniesienie pełnych kosztów leczenia czegoś groźniejszego niż grypa), itp. itd. Prowizja w banku to też prawnie usankcjonowana grabież, abonament za telefon to też prawnie usankcjonowana grabież bo i konto i telefon w praktyce trzeba mieć. Może tego też nie chcesz płacić? A tak w ogóle to jak Ci się nie podobają podatki to zapraszam do takiego Afganistanu czy innej Somalii. Tam żaden Lewiatan nie będzie dusił sobiepana liberała jakimiś podatkami, będziesz miał prawdziwą złotą wolność. > A z tych co ustawiali się kolejkach po dotacje publiczne to tacy > liberałowie jak ze mnie biskup Rzymu. Liberałowie tym wszystkim > firmom pozwoliliby po prostu liberalnie zbankrutować. I tyle. Tylko ciekawe że zanim ustawili się w kolejce byli ikonami liberalizmu i głosili poglądy identyczne z Twoimi: że podatki to usankcjonowana grabież. > Od kiedy interwencjonizm jest liberalny? Od zawsze. Oczywiście cacy liberalny jest interwencjonizm w interesie liberałów, be fuj i ohyda jest jedynie interwencjonizm niezgodny z interesem liberałów. Podaj mi jakikolwiek miejsce i czas kiedy nie było interwencjonizmu. Pomijając wspólnotę pierwotną oczywiście, bo już nawet wśród ludów myśliwsko-zbierackich jakaś forma interwencjonizmu jest (duchy przodków powiedziały szamanowi plemienia że w tym roku nie można polować na antylopy). Jeżeli nie potrafisz to znaczy że Twój liberalizm to utopia i równie dobrze można głosić że podstawą gospodarki powinny być zrzucane z nieba przez archanioła Gabriela złote monety. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Liniowy to dogmat religijny 10.07.09, 14:29 > Świetnie, od jutra zacznij budować swoje prywatne drogi (nie chcesz płacić to A czy ja coś pisałem nt. niepłacenia podatków? Po prostu stwierdziłem oczywisty fakt. Nie masz co się pieklić i rzucać jakimiś absurdalnymi pomysłami. I tak nie zmienisz tego, że podatki od haraczu różnią się tylko tym, że te pierwsze są pobierane w majestacie prawa. > Prowizja w banku to też prawnie usankcjonowana grabież, abonament za telefon to > też prawnie usankcjonowana grabież bo i konto i telefon w praktyce trzeba mieć. > Może tego też nie chcesz płacić? To może Cię oświecę - można wybrać taki bank, który nie pobiera prowizji od operacji, które w praktyce wykonujesz, a telefon możesz mieć prepaidowy :> Z podatkami takiego wyboru nie masz. > A tak w ogóle to jak Ci się nie podobają podatki to zapraszam do takiego > Afganistanu czy innej Somalii. Tam żaden Lewiatan nie będzie dusił sobiepana > liberała jakimiś podatkami, będziesz miał prawdziwą złotą wolność. Im dalej czytam tym bardziej bredzisz. > Tylko ciekawe że zanim ustawili się w kolejce byli ikonami liberalizmu i głosil > i > poglądy identyczne z Twoimi: że podatki to usankcjonowana grabież. No i? To ma niby oznaczać, że liberalizm to wyciąganie pieniędzy od podatnika? Ale wiesz o tym, że implikacja nie jest odwrotna? > > Od kiedy interwencjonizm jest liberalny? > Od zawsze. Oczywiście cacy liberalny jest interwencjonizm w interesie liberałów > , > be fuj i ohyda jest jedynie interwencjonizm niezgodny z interesem liberałów. Bredzisz. Nie ma "dobrego interwencjonizmu" z liberalnego punktu widzenia. Jeśli ktoś twierdzi inaczej (jak np. "ikona liberalizmu" /chłe chłe chłe/ Greenspan) po prostu nie jest liberałem. > Podaj mi jakikolwiek miejsce i czas kiedy nie było interwencjonizmu. Pomijając > wspólnotę pierwotną oczywiście, bo już nawet wśród ludów myśliwsko-zbierackich > jakaś forma interwencjonizmu jest (duchy przodków powiedziały szamanowi > plemienia że w tym roku nie można polować na antylopy). Jeżeli nie potrafisz to > znaczy że Twój liberalizm to utopia i równie dobrze można głosić że podstawą > gospodarki powinny być zrzucane z nieba przez archanioła Gabriela złote monety. Pewnie, że interwencjonizm "od zawsze" występuje. Tyle, że w różnym natężeniu. A hasło "na problemy socjalizmu więcej socjalizmu" (a przepraszam: "na problemy interwencjonizmu...") do mnie nie przemawia. PS. A jeśli chcesz mnie obrazić atakami ad personam to musisz się bardziej postarać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dc99 Re: Liniowy to dogmat religijny IP: 82.160.49.* 10.07.09, 14:45 > A czy ja coś pisałem nt. niepłacenia podatków? Owszem pisałeś że podatki to "duszenie przez lewiatana" i dalej w tej poetyce więc w Twoim idealnym świecie podatków by nie było. Chyba że nie potrafisz przewidzieć konsekwencji swoich poglądów dalszych niż te że że w styczniu zarobisz 50zł więcej. To że w lutym nie zarobisz nic, w marcu się okradną a w kwietniu dostaniesz pałą w łeb tego już przewidzieć nie potrafisz. > To może Cię oświecę - można wybrać taki bank, który nie pobiera > prowizji od operacji, które w praktyce wykonujesz, a > telefon możesz mieć prepaidowy :> Argumenty w stylu "you forgot Poland". I powiedz mi tylko co to zmienia że zamiast abonamentu płacisz doładowania? Koszt jest kosztem. > Z podatkami takiego wyboru nie masz. Na pewno prepaidowa karta podatkowa była by rozwiązaniem wszystkich problemów świata. > Im dalej czytam tym bardziej bredzisz. Co nie spodobała się Somalia? A takie są właśnie konsekwencje braku państwa, za którego utrzymanie niestety trzeba płacić. Podatkami właśnie. > No i? To ma niby oznaczać, że liberalizm to wyciąganie pieniędzy > od podatnika? Ale wiesz o tym, że implikacja nie jest odwrotna? To ma oznaczać że liberałowie to hipokryci którzy gęby mają pełne szczytnych idei ale tak naprawdę chcą jedynie nachapać jak najwięcej dla siebie. Liberalizm tym tylko różni się od komunizmu że ma innego wroga klasowego. > Pewnie, że interwencjonizm "od zawsze" występuje. Tyle, że w > różnym natężeniu. A hasło "na problemy socjalizmu więcej > socjalizmu" (a przepraszam: "na problemy interwencjonizmu...") do > mnie nie przemawia. To na czym w takim razie polege ten Twój idealny kapitalizm który podobno degeneruje się od 100lat? Zaczynasz sam sobie przeczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Liniowy to dogmat religijny 10.07.09, 15:05 > Owszem pisałeś że podatki to "duszenie przez lewiatana" i dalej w tej poetyce > więc w Twoim idealnym świecie podatków by nie było. Łżesz. Niczego takiego nie napisałem. To, że Tobie tak się wydaje, to generalnie Twój problem. Napisałem, że jestem zainteresowany aby płacić jak najmniej. I tyle. > Chyba że nie potrafisz > przewidzieć konsekwencji swoich poglądów dalszych niż te że że w styczniu > zarobisz 50zł więcej. To że w lutym nie zarobisz nic, w marcu się okradną a w > kwietniu dostaniesz pałą w łeb tego już przewidzieć nie potrafisz. A tu dyskutujesz sobie ze swoim wyobrażeniem o tym co ja myślę. > Argumenty w stylu "you forgot Poland". I powiedz mi tylko co to zmienia że > zamiast abonamentu płacisz doładowania? Koszt jest kosztem. Zgadza się. Tyle tylko, że masz wybór. Przy podatkach takowego wyboru nie masz. Nie masz możliwości zrezygnowania z części "usług". > > Z podatkami takiego wyboru nie masz. > Na pewno prepaidowa karta podatkowa była by rozwiązaniem wszystkich problemów > świata. Może nie świata, ale pewnie. Tyle tylko, że to nie przejdzie, bo ludzie umieją liczyć i znakomita większość by nie płaciła na coś co uznałaby za zbędną. No i oznaczałoby, że masa urzędników straciłaby posady. > Co nie spodobała się Somalia? A takie są właśnie konsekwencje braku państwa, za > którego utrzymanie niestety trzeba płacić. Podatkami właśnie. Bredzisz, bo nigdzie nie postulowałem zniesienia państwa. > To ma oznaczać że liberałowie to hipokryci którzy gęby mają pełne szczytnych > idei ale tak naprawdę chcą jedynie nachapać jak najwięcej dla siebie. To ma oznaczać, że owi "liberałowie" nie są liberałami. I nawet gdyby Greenspan ("ikona liberalizmu" chłe chłe chłe) stwierdził, że należy wszystko znacjonalizować, nie oznacza to, że liberalizm opiera się na nacjonalizacjach. > Liberalizm > tym tylko różni się od komunizmu że ma innego wroga klasowego. A możesz wskazać kto jest "wrogiem klasowym" liberalizmu? > To na czym w takim razie polege ten Twój idealny kapitalizm który podobno > degeneruje się od 100lat? Zaczynasz sam sobie przeczyć. Na tym, że istnieje rząd minimalny, który zajmuje się jedynie tymi kwestiami, które gwarantują istnienie państwa jako instytucji, oraz zapewniają spokój wewnętrzny i zewnętrzny. Czyli są państwowe sądy, policja i wojsko (+ minimalna administracja). "Resztą zajmujesz się drogi obywatelu sam, bo w końcu już jesteś dużym chłopcem". A od ponad 100 lat administracje wszystkich krajów się rozrastają, a państwo uzurpuje sobie prawo do "pomagania" w coraz większej ilości dziedzin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dc99 Re: Liniowy to dogmat religijny IP: 82.160.49.* 10.07.09, 15:18 > Łżesz. Niczego takiego nie napisałem. To, że Tobie tak się > wydaje, to generalnie Twój problem. Napisałem, że jestem > zainteresowany aby płacić jak najmniej. I tyle. Zaproponowałeś absurdalne stawki 1%/2%/3%. Czyli tak jakby podatków w ogóle nie było. To że nie pamiętasz co sam piszesz to generalnie Twój problem. > A tu dyskutujesz sobie ze swoim wyobrażeniem o tym co ja myślę. Dyskutuję z tym co napisałeś w postach. Podając cytaty. Tylko że potrafię przewidzieć dalsze niż Ty sam konsekwencje Twoich poglądów. > Zgadza się. Tyle tylko, że masz wybór. Przy podatkach > takowego wyboru nie masz. Nie masz możliwości zrezygnowania z > części "usług". Konkretnie poproszę, wymień z których usług państwa chciałbyś zrezygnować. > Bredzisz, bo nigdzie nie postulowałem zniesienia państwa. Do tego w praktyce sprowadza się Twoja propozycja skali podatkowej 1%/2%/3%. > To ma oznaczać, że owi "liberałowie" nie są liberałami. Taaak, pamiętamy to. Prawdziwych komunistów też nigdy i nigdzie nie było, ci realni zawsze mieli jakieś "błędy i wypaczenia". > A możesz wskazać kto jest "wrogiem klasowym" liberalizmu? Każdy kto nie prowadzi działalności gospodarczej (czyli wedle Bochniarzowej "tchórze", "pijacy", "frustraci" i "nieudacznicy"), oraz każdy kto nie płaci podatku w 3 przedziale (wedle Balcerowicza tylko płacących 3 przedział zalicza się do ludzi). > Na tym, że istnieje rząd minimalny, który zajmuje się jedynie > tymi kwestiami, które gwarantują istnienie państwa jako > instytucji, oraz zapewniają spokój wewnętrzny i zewnętrzny. Czyli > są państwowe sądy, policja i wojsko (+ minimalna administracja). > "Resztą zajmujesz się drogi obywatelu sam, bo w końcu już jesteś > dużym chłopcem". Czyli po prostu państwo które ma zapewnić spokój bogaczom, a w szczególności chronić ich przed biednymi. Takie podejście to mieli Ludwik XV i XVI z otoczeniem ("jak nie mają chleba to niech jedzą bułki") i jakoś specjalnie się to nie sprawdziło. Ciekawe swoją drogą czemu "zapomniało Ci się" o infrastrukturze? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Liniowy to dogmat religijny 11.07.09, 00:06 > Zaproponowałeś absurdalne stawki 1%/2%/3%. Czyli tak jakby podatków w ogóle nie > było. To że nie pamiętasz co sam piszesz to generalnie Twój problem. A to niby dlaczego? Wszystko jest kwestią wydatków. Poza tym nawet obecnie więcej przychodu państwo ma z podatków pośrednich. Ba - podatek dochodowy to stosunkowo młody wynalazek. Wcześniej jakoś państwa radziły sobie przy liniowym 0%. > Dyskutuję z tym co napisałeś w postach. Podając cytaty. Tylko że potrafię > przewidzieć dalsze niż Ty sam konsekwencje Twoich poglądów. > > Zgadza się. Tyle tylko, że masz wybór. Przy podatkach > > takowego wyboru nie masz. Nie masz możliwości zrezygnowania z > > części "usług". > Konkretnie poproszę, wymień z których usług państwa chciałbyś zrezygnować. Ze służby zdrowia, szkolnictwa, programu modernizacji wsi, miast, regionów takich i owakich, laptopa dla każdego ucznia i dziesiątków programów na każdym poziomie państwa, gdzie urzędnicy wydają m.in. moje pieniądze na rzeczy, które sami uznają za ważne. Czyli ze wszystkiego za wyjątkiem sądów, policji i wojska. > > Bredzisz, bo nigdzie nie postulowałem zniesienia państwa. > Do tego w praktyce sprowadza się Twoja propozycja skali podatkowej 1%/2%/3%. To Ty tak twierdzisz. > Taaak, pamiętamy to. Prawdziwych komunistów też nigdy i nigdzie nie było, ci > realni zawsze mieli jakieś "błędy i wypaczenia". Jeśli komuniści (np. chińscy) wprowadzają wolny rynek to przestają być komunistami. To chyba proste? > Każdy kto nie prowadzi działalności gospodarczej (czyli wedle Bochniarzowej > "tchórze", "pijacy", "frustraci" i "nieudacznicy"), oraz każdy kto nie płaci > podatku w 3 przedziale (wedle Balcerowicza tylko płacących 3 przedział zalicza > się do ludzi). No to właśnie wymieniłeś 100% populacji. Mały hincik - nie ma już 3ciego "przedziału". > Czyli po prostu państwo które ma zapewnić spokój bogaczom, a w szczególności > chronić ich przed biednymi. Takie podejście to mieli Ludwik XV i XVI z > otoczeniem ("jak nie mają chleba to niech jedzą bułki") i jakoś specjalnie się > to nie sprawdziło. Ciekawe swoją drogą czemu "zapomniało Ci się" o infrastruktu > rze? Państwo ma zapewnić spokój wszystkim. A o infrastrukturze nie "zapomniało mi się". Powiedz mi - ile rząd federalny zapłacił za zbudowanie połączeń kolejowych w USA? Na infrastrukturze też można zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Facet W Trybunale Konstytucyjnym w większości przedstawi IP: 94.72.100.* 10.07.09, 12:39 SLD i Pisu wątpliwe aby byli przeciw podatkowi progresywnemu. W końcu bogaty może oddać większą część dochodu państwu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ilu jeszcze mądryc Re:Podatek liniowy miał być panaceum na dobrobyt IP: *.chello.pl 10.07.09, 12:44 Balcerowicz ciągle przypominał jaki to raj jest dzięki niemu na Łotwie.No i co się okazało,że Łotwa jest praktycznie bankrutem. Teraz znalazł się następny prorok? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.07.09, 12:42 Rzecznik ma rację, ludzie którzy dobrze zarabiają pracują często po 12 i 14 godzin , są dobrze wykształceni ..i dlatego mają być karani podatkiem? Albo chcesz dorobić do pensji biorąc np.prace zlecone ( a nie "fuchy") ...płacisz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ilu jeszcze mądryc Re: "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: *.chello.pl 10.07.09, 12:48 Pieprzysz bzdury.Dobrze zarabiają przeważnie ci którzy dostają fuchy po znajomości albo karierowicze i politykierzy.Dlaczego w Niemczech nie wprowadzono podatku liniowego?Wzorujmy się na mądrzejszych . Dość już tych eksperymentów na ludziach. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: "Polska": Batalia o podatek liniowy 10.07.09, 13:31 Masz jakieś kompleksy, że uważasz iż dobrze zarobić może ("przeważnie") ktoś kto dostał pracę z protekcji, lub jest karierowiczem? Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Debil z UPR zaskarża pasy, inny debil RPO zaskarża 10.07.09, 12:43 podatek progresywny stosowany w całej Europie. Czy warto było odchodzić od socjalizmu skoro teraz głupota (jako zdecydowanie lżejsza od rozumu) wypływa na wierzch życia społecznego? Odpowiedz Link Zgłoś
imw mądry to Ty nie jesteś :( 10.07.09, 13:15 niestety ale nie rozumiesz czym jest wolność wyboru :( od socjalizmu nikt nie odszedł, w Polsce socjalizm prlowski zamieniono na socjalizm unijny Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Debil z UPR zaskarża pasy, inny debil RPO zas 10.07.09, 13:33 Wiesz... gdyby głupota była naprawdę lżejsza od rozumu to właśnie nadawałbyś z jonosfery :> To, że "wszyscy tak robią" jest może argumentem dla 16tolatka. Dorosły powinien się raczej zastanowiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radeks A kolejny debil "lenin" wypisuje brednie IP: *.chello.pl 10.07.09, 15:13 Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Europa już dawno uznała za brednie to co 10.07.09, 15:37 wypisują tu polscy chciwi, liberalni złodzieje. XIX wiek już się skończył ale chamscy polaczkowie jeszcze tego nie zauwazyli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shaqu liberalizm nie polega nazłodziejstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 15:49 twoje teksty pachną prowokacją albo młodym wiekiem właśnie dzisiaj, kiedy socjalizm kwitnie mamy niewolnictwo! Człowieku, przecież każdy płaci podatki wszędzie gdzie tylko postawi nogę! Urzędnicy zabierają nam ponad 75% dochodów! Czy nie jest to niewolnictwo!? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: liberalizm nie polega nazłodziejstwie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 16:56 Wynies sie wiec do Somalii - tam nie rzadu, wiec nie ma tez podatkow! Odpowiedz Link Zgłoś
imw dlaczego popadasz w skrajność? 10.07.09, 21:03 nie masz żadnych logicznych argumentów? Odpowiedz Link Zgłoś
profzwdrhab Re: dlaczego popadasz w skrajność? 11.07.09, 10:51 A to bylo do kogo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: versus buahaha IP: *.ijp-pan.krakow.pl 10.07.09, 13:15 gratuluje pomysłu! wszyscy narzekają że nie mamy w Polsce autostrad, kolei wysokich prędkosci, porządnych uczelni i dobrej służby zdrowia. Tyle że całą tę infrastrukturę w Europie zachodniej zbudowano właśnie w oparciu o solidarność spoleczną i podatki progresywne. Coż, jak zwykle blizej nam do nieokiełznanych barbarzyncow niz cywilizowanej europy. Skonczymy jak w USA: z ogromną polaryzacją społeczną, milionami ludzi poza system opieki zdrowotnej, fatalną infrastrukturą publiczną etc. Az chce sie zapłakać ... Odpowiedz Link Zgłoś
imw dlaczego dróg i autostrad nie buduje się 10.07.09, 13:17 z podatków od paliw? PS. czy wiesz, że w kapitalizmie w XIX były mniejsze dysproporcje majątkowe między ludźmi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cent Czas podwyższyć podatki bezrobotnym IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.09, 13:19 to będzie skutkować natychmiastowym podjęciem pracy przez bezrobotnego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Czas podwyższyć podatki bezrobotnym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 13:42 Ciekawe, gdzie bezrobotny znajdzie dzis prace, gdy bezrobocie znow jest ponad 10% i rosnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: euro67 Blamaz rzecznika IP: *.fbx.proxad.net 10.07.09, 13:19 Znow braki filozofi prawa klaniaja sie p. Kochanowskiemu! Widocznie przysypial na wykladach a ksiazek wogole nie czytal. Zasadza sprawiedliwosci spolecznej (bedaca podstwa demokratyczngo panstwa prawa) nie polaga na matematycznym "od kazdego po rowno", ale na etycznym "od kazdego proprcjonalnie do jego mozliwosci". Sprawiedliwsc nie polega na tym, aby biedny musial oddac bochenek chleba, a bogaty np. butelke szampana, bo pierwszy odbiera sobie od ust, a drugi choc oddaje proporcjonalnie wieksza sume, to nie odczuwa zadnego ciezaru. Nie na tym polega sprawiedliwosc w panstwie prawa! Po drugie, sens podatkow jest w tym, ze pozwala Panstwu na redystybucje dobr i (tylko bardzo czesciowe) wyrownanie szans! Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Blamaz rzecznika 10.07.09, 13:36 > etycznym "od kazdego proprcjonalnie do jego mozliwosci". "Każdemu wg potrzeb, każdy wg możliwości"? Ja to już kiedyś słyszałem. Nie wiem tylko dlaczego mówi się dziś, że tamci panowie nie byli etyczni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: spięty Uczciwy to jest podatek ryczałtowy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 13:20 Nawet na podatku liniowym, bogaty zapłaci więcej podatku, a tak naprawdę od Państwa dostaje tyle samo co ubogi, więc to taka "prawie sprawiedliwość" z tym liniowym... Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy_krolik Re: Uczciwy to jest podatek ryczałtowy... 10.07.09, 23:42 Nie zapomnij odliczyć korzyści jaki bogaty czerpie z tego, że państwo utrzymuje infrastrukturę, edukuje mu siłę roboczą i dba o to, żeby widoku z willi nie psuli trędowaci żebracy na ulicach. Odpowiedz Link Zgłoś
profzwdrhab Re: Uczciwy to jest podatek ryczałtowy... 11.07.09, 10:44 Otoz to. Panstwo sluzy bogatym, a ci poradza sobie i bez panstwa. Oto paradoks, ukazujacy nieracjonalnosc kapitalizmu rynkowego i pozornosc oraz fasadowosc demokracji burzuzyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
carlos_m "Polska": Batalia o podatek liniowy 10.07.09, 13:21 mimo, ze sam place najwyzszy podatek to uwazam, ze przy obecnej konstrukcji (32% najwyzsza skala i dosyc wysoki prog) jest OK i Ci lepiej zarabiajacy powinni placic troche wiecej, aby panstwo moglo zaopiekowac sie potrzebujacymi, starszymi, chorymi ipt wspolobywalelami. niesprawiedliwe moim zdaniem jest nierowne traktowanie lub nadmierne benefity niektorych grup zawodowych: - KRUS - podatki kleru - wczesniejsze emerytury - duza skala recistow - przywileje poslow - darmowe bilety dla kolejarzy - i pewnie jeszcze kilka innych.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przemek Re: "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: 170.252.72.* 10.07.09, 13:32 I tak płacą więcej, bo taki sam % liczy się od większej kwoty. Tyle samo płaciliby gdyby obowiązywało pogłówne.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dd Re: "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: *.ostc-pl.com 10.07.09, 13:49 No przy podatku liniowym placa wiecej. 18% od 2000 zl to wiecej niz 18% od 1000 zl. Odpowiedz Link Zgłoś
carcharodon.carcharias Wrótce podatek liniowy = 30% 10.07.09, 13:35 I co wy na to osiołki ?? :)) W ten sposób Tusku dogodzi kolesiom z BCC a jednocześnie zwiększy wpływy budżetowe. Odpowiedz Link Zgłoś
dolegapit Niech Pan Kochanowski nie ośmiesza urzędu RPO 10.07.09, 14:18 O jakiej my mówimy dyskryminacji? Przecież każdy do wysokości określonych zarobków płaci ten sam podatek, dopiero po przekroczeniu tego progu płaci większy. Jeśli jednak RPO uważa że progresywny system podatkowy jest dyskryminujący to się po prostu ośmiesza. Myślę jednak że ten artykuł jest tylko kaczką dziennikarską. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ha Re: Niech Pan Kochanowski nie ośmiesza urzędu RPO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.09, 15:06 Przecież to właśnie jest dyskryminacja, wyższe stawka podatkowa , bo ktoś przekroczył jaki próg, a może tak wprowadzimy wyższy podatek dla tych którzy nie przekraczają poziomu inteligenci 100. Przecież to też tyklo próg. Odpowiedz Link Zgłoś
sammler "Polska": Batalia o podatek liniowy 10.07.09, 14:18 Cóż, lepiej późno niż wcale. Ta jawna dyskryminacja powinna zostać już dawno zlikwidowana. Nie ma ona żadnego uzasadnienia, także fiskalnego (bo jeśli o to chodzi, zawsze można tak skalkulować stawkę podatku, by nie zmniejszyć dochodów budżetu). Zresztą samo wprowadzenie podatku liniowego w kraju takim jak Polska na pewno przełożyłoby się na zwiększenie wpływów podatkowych, bez względu na wysokość stawki (ta na pewno byłaby niższa niż najwyższa obecnie obowiązująca). Wystarczy sobie przypomnieć, jaki efekt wywarło wprowadzenie podatku liniowego dla firm. S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dc99 Kali ukraść krowę. IP: 82.160.49.* 10.07.09, 14:29 > Nie ma ona żadnego uzasadnienia, także fiskalnego (bo jeśli o to > chodzi, zawsze można tak skalkulować stawkę podatku, by nie > zmniejszyć dochodów budżetu). Czyli w tłumaczeniu z neoliberalnej nowomowy na Polski: należy biednym podwyższyć podatki po to żeby najbogatsi płacili mniej. Ciekawe czemu ktoś miałby przymusowo płacić więcej tylko po to żeby Tobie żyło się dostatniej panie miłośniku złotej wolności? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: konrad.ludwik02 Nie od rzeczy byłoby, gdyby p. RPO ... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.07.09, 14:20 Nie od rzeczy byłoby, gdyby p. RPO przeczytał sobie art. 2 Konstytucji RP: "Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasadę sprawiedliwości społecznej" (mniej więcej), a potem dopiero zabierał głos w sprawie podatku liniowego. Odpowiedz Link Zgłoś
piccolo61501 Re: Nie od rzeczy byłoby, gdyby p. RPO ... 10.07.09, 14:22 tylko w taki sposob mozna uratowac gospodarke,bo: Kapitalizm jest aut: -podstawowa przyczyna upadku wszystkich PRYWATNYCH bankow w Niemczech i na swiecie (a takze wkrotce w Polsce )sa stojace po stronie "pasyw bankowych"zobowiazania w stosunku do tych ,ktorzy maja oszczednosci w bankach,sa one zrownowazane poprzez udzielane kredyty:Jezeli tych sie nie udziela lub znacznie ogranicza wtedy dochodzi do zachwiana systemow bankowych ,co w koncu prowadzi do upadku bankow.Rosnace w ostatnich latach milionowe i miliardowe zyski bogaczy,lokowane sa od lat nie na gieldach lecz trzymaja oni wlasnie grube miliardy (w Niemczech obecnie 5 Bilionow) w bankach i to oni spowodowali krysys calego systemu bankowego.Teraz ci panowie wolaja podatnikow o pomoc a panstwa jak USA,Niemcy ,Angliqa i inne kraje laduja w te marode banki nasze pieniadze.Ten system bankowy i tak nie jest do uratowania. Nalezaloby pieniadze wlozyc w panstwowy bank, ktory bedzie udzielal kredytow.Inaczej pieniadze dane tym marodnym bankom przepadaja jak w kamien w wode a nam zostaja astronomiczne dlugi ,ktore beda splacac cale nastepne generacje. Odpowiedz Link Zgłoś
piccolo61501 Re: Nie od rzeczy byłoby, gdyby p. RPO ... 10.07.09, 14:26 Zaprasz na maly wyklad: pieniadz i dlug www.youtube.com/watch?v=Ue_lzEIVhnE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zaan "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: 192.38.148.* 10.07.09, 14:29 FACET MA RACJE. BOGACI SA UZALEZNIENI OD TYCH BIEDNYCH - BEZ TYCH RZESZ BIEDNYCH CIULACZY NIE MIELIBY SWOICH FIRM - POPYTU NA SWOJE SZMATY, SWIECIDELKA CZY USLUGI. OD TEGO SA UZALEZNIENI JAK ROZA OD WODY. IM WIECEJ SRODKOW DA SIE BIEDNYM TYM WIECEJ ONI WYDADZA - NA NAJBARDZIEJ PODSTAWOWE POTRZEBY - I TO TU NA MIEJSCU. IM WIECEJ PIENIEDZY ZOSTAWI SIE BOGATYM - TYM WIECEJ WYDADZA NA ZAGRANICZNE TOWARY I POZA KRAJEM. TAKZE SKAPSTWO BOGATYCH MOZE SIE OBROCIC PRZECIW NIM. Odpowiedz Link Zgłoś
wasserman.w.wannie Re: "Polska": Batalia o podatek liniowy 10.07.09, 16:34 Gość portalu: Zaan napisał(a): > FACET MA RACJE. BOGACI SA UZALEZNIENI OD TYCH BIEDNYCH - BEZ TYCH RZESZ > BIEDNYCH CIULACZY NIE MIELIBY SWOICH FIRM - POPYTU NA SWOJE SZMATY, > SWIECIDELKA CZY USLUGI. OD TEGO SA UZALEZNIENI JAK ROZA OD WODY. IM WIECEJ > SRODKOW DA SIE BIEDNYM TYM WIECEJ ONI WYDADZA - NA NAJBARDZIEJ PODSTAWOWE > POTRZEBY - I TO TU NA MIEJSCU. IM WIECEJ PIENIEDZY ZOSTAWI SIE BOGATYM - TYM > WIECEJ WYDADZA NA ZAGRANICZNE TOWARY I POZA KRAJEM. TAKZE SKAPSTWO BOGATYCH > MOZE SIE OBROCIC PRZECIW NIM. Oj dzidzi-dzidzi... Czy Wy naprawdę myślicie, że właściciele fabryk, banków etc. płacą podatek PIT? Przecież oni mają swoje fundacje na Kajmanach dzięki czemu do Skarbu Państwa ni złotówki nie wpływa. Stawki 30-40 procent nie płacą najbogatsi, lecz tzw. klasa średnia, ludzie, którzy wiele godzin spędzili na dokształcaniu się, nauce języków obcych, odbywali bezpłatne staże byleby tylko zdobyć doświadczenie, i teraz pracują po 10-14 godzin na dobę, maila służbowego sprawdzają nawet w święta, i jak coś się dzieje w ich projekcie niedobrego to na urlopie biorą komórkę i laptopa i ratują, co się tylko da. Pracę dostają nie po znajomości, lecz ze względu na kompetencje. Milionów nie zarabiają, nikogo nie wykorzystują, bo są pracownikami NAJEMNYMI, za to dużo konsumują, wspierając tym samym budżet, płacą gigantyczne pieniądze na składki zdrowotne, których nie wykorzystują, bo mają prywatne ubezpieczenie zdrowotne... I tak, dowalić im, nałożyć na nich 70 % podatków - skoro chciało im się wkuwać angielskie słówka zamiast iść na piwko jak większość ich rówieśników to powinni za to zapłacić, no bo przecież nie może być tak, że jak ktoś w życiu ciężko pracował na swój sukces to ma mieć lepiej, niż moczymorda po zawodówce który po odbębnieniu 8 godzin przy tokarce idzie przepić tą swoją pensję 1800 brutto, a czasem pojedzie w ramach "S" na "pokojową" manifestację by zdemolować pół Warszaway protestując przeciwko "niesprawiedliwościom" społecznym... Niestety, w Polsce często wyłazi ta katolicka moralność -> głupi i biedny to człowiek uczciwy, a jak ktoś się już czegoś dorobił to jest mordercą, aferzystą, złodziejem, krwiopijcą. To też tłumaczy, dlaczego politycy-niedudacznicy, którzy w wieku 40- 50-60 lat są dumni z tego, że nie mają dosłownie nic (ani mieszkania, ani samochodu, ani oszczędności, często nawet własnego konta bankowego) są stawiani za wzór uczciwości. Toż to najuczciwsi są kloszardzi, więc żeby było uczciwie, wprowadźmy zmianę do konstytucji z biernym prawym wyborczym tylko dla bezdomnych, i będziemy mieć państwo mlekiem i miodem płynące... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bip Zlikwidować "Rodzina na swoim za cudze" IP: *.chello.pl 10.07.09, 14:47 Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy_krolik RPO nazywa sie teraz RPN 10.07.09, 14:55 Rzecznik Praw Najbogatszych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blb "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: *.aster.pl 10.07.09, 15:13 Jakoś za PiS mu się to nie przypomniało... Odpowiedz Link Zgłoś
greetgreet kartofle mobilizują zaplecze. Najpierw Skrzypek 10.07.09, 15:39 nie chce wypłacić dywidendy z NBP, teraz kolejny staje okoniem rządowi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jajo "Polska": Batalia o podatek liniowy IP: *.acn.waw.pl 10.07.09, 16:22 zdaje sie źe to kapitaliści ,librałowie i wszyscy którzy przejęli rządy po komunie wpajali nam źe sprawiedliwie to nie znaczy po równo - prawda- a teraz w myśl zasady socjalistycznej:-co je moje to i twoje ale co moje to nie rusz!- przeczą sami sobie, zrobią wszystko źeby nas wykończyć a później będą wykańczać nasze dzieci i wnuki Odpowiedz Link Zgłoś
profzwdrhab Re: "Polska": Batalia o podatek liniowy 13.07.09, 09:48 Niestety, ale w roku 1989 wpadlismy z deszczu pod rynne! PRL byl daleki od idealu, ale obecna RP wola wrecz o pomste do nieba, ze swym olbrzymim bezrpobociem, ogolna nedza, brudem, smrodem i beznadzieja, ze mlodzi z niej uciekaja, i to milionami! Odpowiedz Link Zgłoś