15 września odbyła się moja sprawa, pierwsza i ostatnia

Mimo, że mamy
córkę, dostałam rozwód po 40 minutach. Eks (jak to pięknie brzmi

) ) nie
stawił się na rozprawę, nie podpisał też porozumienia (robiąc problemy o
błahostki, nie miałam już możliwości korekty ich przed wylotem na sprawę), nie
obchodziło go to, że sam sobie szkodzi, bo w ogóle nie interesował się
rozwodem, nie napisał też ani słówka do sądu, choć o to prosiłam..
Dostałam rozwód i to jest dla mnie najważniejsze, mimo czterech dni spędzonych
praktycznie tylko w pociągu, samolocie i autokarze, mimo zmęczenia czuję silna
i wspaniała
Sąd nie ograniczył eksowi praw rodzicielskich, ponieważ ośrodek życia dziecka
jest poza granicami Polski i nie miał do tego prawa, a ja cieszę się z takiego
obrotu sprawy, ponieważ myślę, że jest to zbyt restrykcyjny przepis.
Będę robić wszystko, żeby mieli jak najlepsze kontakty, mimo , że ojcostwo
mojego byłego męża względem córy ma zmienne natężenie zainteresowania, niczym
w fazach księżyca.. heheh
Pomalutku układam swoje życie, nowy kraj, praca, nowa szkoła mojej córki...
pomimo początkowych trudności wierzę i wiem to na pewno, że teraz będzie już
tylko lepiej. Córka jest dumna z nowego mundurku szkolnego, chodzi do bardzo
dobrej szkoły, ma miłych kolegów i pomocnych nauczycieli.
Piszę to po to żeby dodać otuchy tym, którzy mają rozwód jeszcze przed sobą.
Można rozwieść się na jednej sprawie, bez nerwów, wyjść z sądu lekkim jak ptak
i budować nową przyszłość

)
Magda
Ps.
umieszczę niedługo swoje "Porozumienie o sposobie wykonywania władzy
rodzicielskiej po rozwodzie" , może komuś się przyda...
Ps. nr 2
Przepraszam, za skopiowanie postu ale właśnie stwierdziłam, że to już jednak
osobny rozdział i zasługuje na nowy wątek