kami_hope 30.09.09, 11:03 Chciałabym zadać sobie i Wam pytanie, dlaczego w ogóle mamy dzieci? A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o poczęciu? Czym jest dziecko? Jakie zadania stoją po stronie rodzica? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 11:09 Oj Kami! Puszkę Pandory otworzyłaś Dzieci mamy bo po prostu mamy coś takiego jak instynk zachowawczy, który nakazuje nam przekazywanie genów. To tak w wielkim skrócie Dziecko z kolei przede wszystkim nie jest naszą własności, nie jest również nami. Jest odrębną jednostką i jako taka powinna być traktowana. A jakie zadania stoją po stronie rodziców? Bardzo proste a cholernie trudne zarazem - dać dzieciom korzenie i skrzydła Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 11:10 Instynkt oczywiście mamy SAMOzachowawczy a nie zachowawczy Odpowiedz Link
tetlian Taka natura 10.10.09, 12:45 Gdybyśmy nie chcieli mieć dzieci, to byśmy wyginęli. Zatem każdy, kto będzie miał dzieci, przekaże geny dalej, dzięki czemu te dzieci też będą chciały mieć dzieci. Do tego dochodzi jeszcze kultura w jakiej żyjemy i presja społeczeństwa. Bo wcześniej odczuwaliśmy tylko pociąg seksualny (jak inne zwierzęta). Dopiero potem wykształciła się chęć bycia matką/ojcem i planowania tego na wiele lat przed faktycznym poczęciem dziecka. Przez tysiące lat istnienia cywilizacji to się tylko umocniło. Jednak są ludzie wyłamujący się i nie chcący mieć dzieci (np. ja ), a poświęcić życie sobie. Ale tu znowu działa dobór naturalny, bo ci ludzie nie przekażą genów dalej. Jednak niedługo tego typu problemy się zmienią. Wszystko wskazuje na to, że w tym stuleciu nieśmiertelność będzie możliwa, a zatem i potrzeba posiadania dzieci zmaleje. Odpowiedz Link
bodum bo czemu nie? 10.10.09, 17:24 Znaczna cześć ludzi nie miałaby dziecka gdyby wcześniej przemyślała dlaczego dzieci chcą mieć. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 12:22 Poczęcie jest aktem twórczym zainicjowanym bezpośrednio działaniem ludzi, które zaś bezwzględnie wynika z twórczych zdolności natury. Rodzic więc, bierze udział w akcie stworzenia, ale nie może przypisać jedynie sobie autorstwa tego dzieła, a tym samym – dziecko nie może być jego własnością. Jeśli człowiek do kogokolwiek należy, to bardziej do natury, niż do ludzi, którzy byli niejako narzędziami w wielkim nieustającym procesie tworzenia, który odbywa się na Ziemi (czy tego chcemy, czy nie). Zakładam, że dwoje ludzi w pewnym momencie życia podejmuje decyzję o uczestnictwie w tym wielkim procesie ewolucyjnym. Tworzą ku temu odpowiednie warunki i realizują swój plan. Życie weryfikuje plany. Z czasem sytuacja rodziców ulega zmianie, a co za tym idzie – wcześniej stworzone warunki do wychowania potomstwa również się zmieniają. Zaś obecność nowopowołanego człowieka nie ulega zmianom – człowiek istnieje. Jeśli zakładamy, że rodzic jest właścicielem dziecka, to w sytuacji konfliktu, mienie w uosobieniu dziecka, zyskuje osoba z pozycji większej siły (pomijam aspekt prawny). Dziecko w podobnej walce występuje niejako dobro materialne (na wskroś podobne do innych dóbr materialnych, które uprzednio należące do wspólnoty, ulegają podziałowi). Uważam, że mężczyźni manifestują swoją siłę poprzez zgromadzone trofea. Tak więc mężczyzna z natury jest – rzec można – materialistą. Kobieta zaś manifestuje swoją siłę poprzez uczucia i emocje. Tudzież z natury, większą wartość i znaczenie nadaje sprawom, które mają związek z jej emocjami. Te dwie siły wzajemnie się uzupełniają i jeśli są połączone harmonijnie, to zaowocują w przyszłości. Powyższe napisałam w ramach założenia, na którym opieram kolejne wnioski. Dziecko nie może podlegać podziałowi, na podobieństwo rzeczy materialnych. Dziecko nie jest własnością ani matki, ani ojca. Dziecko (człowiek) należy do natury (dzięki której powstaje nowe życie), do świata. Dziecko jest niejako gościem dla swoich rodziców (tym najmilszym ze wszystkich gości). Jest niezależnym bytem, stanowiącym samo o sobie. Ludzie, którzy podejmują decyzję o powiększeniu rodziny, powinni mieć świadomość, że zapraszają człowieka dla siebie. Zobowiązani są odnosić się do młodego człowieka z szacunkiem (tak jak do człowieka dorosłego). Zobowiązani są do odpowiedzialności za niego, podobnie jak gościmy znajomych pod swoim dachem; z tym, że ta odpowiedzialność jest nieporównywalnie większa, bowiem dziecko powołane jest do życia bez udziału jego woli, zaś każdy inny gość pojawia się na zaproszenie i może z niego w każdej chwili zrezygnować. Dla mnie absolutnie poronionym jest pomysł Scriptusa o zorganizowaniu trzeciego domu, gdzie dziecko będzie gościło naprzemiennie jednego z rodziców. Taki pomysł spowodowałby szereg niekorzystnych następstw. Pierwszym z nich, byłaby przedwczesna dojrzałość dziecka (odpowiedzialność typu „dorosłego”, która rzutuje negatywnie na autentyczne dorosłe życie. Oczywiste jest, że nie można przeskoczyć pewnych etapów w rozwoju, które pominięte, nieuchronnie dadzą znać o sobie. Inna sprawa, że człowiek dorastający w takiej rzeczywistości staje się w naturalny sposób egocentryczny, co z kolei z pewnością odbije się w relacjach społecznych, itd. Scriptus napisał, że małżonkowie są winni rozpadowi małżeństwa (rodziny) i z tego powodu zobowiązani są do zadośćuczynienia. Rozpad małżeństwa nie powinien być rozpatrywany w kategoriach winy. Małżonkowie nie są niewolnikami (jedno wobec drugiego lub/i wzajemnie). Każdy człowiek jest niezależnym bytem. Małżeństwo zaś zawarte jest unią (porozumieniem) pomiędzy dwiema dorosłymi i wolnymi osobami, gdzie żadna z nich nie traci swojego prawa do wolności, a jedynie zobowiązuje się działać na rzecz wspólnoty. Tak samo jak małżeństwo jest zawierane z nieprzymuszonej woli, tak samo może być rozwiązane. Ostateczny wniosek w wielkim skrócie. Dziecko powinno zostać w środowisku, które zapewnia mu lepsze warunki rozwoju. Poprzez „warunki rozwoju” rozumiem środowisko, które przygotowuje człowieka do jego dorosłego życia, z jego wszystkimi szansami i zagrożeniami. W sytuacji rozstania rodziców, sądzę, że matka w naturalny sposób zapewnia dziecku uczuciowo-emocjonalny rozwój, zaś ojciec w naturalny sposób zapewnia mu byt. Logiczne jest, że rozwój uczuciowy budowany jest na drodze bezpośredniego kontaktu (i dzięki naturalnej zdolności), zaś rozwój materialny nie wymaga tak dużego bezpośredniego kontaktu z dzieckiem (to jest dokładnie tak, jak człowiek prehistoryczny udawał się na polowanie, by móc zdobyć dla swojej rodziny środki niezbędne do egzystencji). Przepraszam za długi tekst. Mam nadzieję, że nadto nie przynudziłam. Ciekawa jestem Waszych opinii, Waszej filozofii życiowej (tu filozofii małżeństwa, rodzicielstwa, itp.). Odpowiedz Link
scriptus Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 15:21 kami_hope napisała: .. > Zakładam, że dwoje ludzi w pewnym momencie życia podejmuje decyzję > uczestnictwie w tym wielkim procesie ewolucyjnym. Tworzą ku temu > odpowiednie warunki i realizują swój plan. Swój, a może boski?? > Życie weryfikuje plany.Z czasem sytuacja rodziców ulega zmianie, a > co za tym idzie – wcześniej stworzone warunki do wychowania > potomstwa również się zmieniają. Zaś obecność nowopowołanego > człowieka nie ulega zmianom – człowiek istnieje. > Jeśli zakładamy,że rodzic jest właścicielem dziecka, to w sytuacji > konfliktu, mienie w uosobieniu dziecka, zyskuje osoba z pozycji > większej siły (pomijam aspekt prawny). Dziecko w podobnej walce > występuje niejako dobro materialne(na wskroś podobne doinnych dóbr > materialnych, które uprzednio należące do wspólnoty, ulegają > podziałowi). To rozumowanie też jest typowe raczej dla wielu kobiet, dziecko, jako inwestycja, w razie czego do dziecka przypisane są alimenty stanowiące zabezpieczenie materialne dla kobiety, mężczyźni, niestety (piszę niestety, gdyż bardzo nad tym boleję) często traktują w takich rozgrywkach dziecko jako balast > Uważam, że mężczyźni manifestują swoją siłę poprzez zgromadzone > trofea. O tak, i zawsze przynosili wątrobę z mamuta swojej lubej.... aale tu pojechałaś ))) > Tak więc mężczyzna z natury jest – rzec można – materialistą. > Kobieta zaś manifestuje swoją siłę poprzez uczucia i emocje. > Tudzież z natury, większą wartość i znaczenie nadaje sprawom, > które mają związek z jej emocjami. Rzekłbym, że materializm, czy emocje raczej nie sa przypisane do płci. Zresztą materializm cechuje wiele znanych mi Pań, traktujących swego partnera przede wszystkim jako bankomat i porzucających go, gdy ten się źle wywiązuje ze swej roli. Mało który mężczyzna porzuca partnerkę, gdy ta nie zarabia, motywy porzucania swoich Pań przez mężczyzn sa raczej właśnie bardziej emocjonalne niż materialistyczne - ot, stara partnerka zrzędzi, nudzi i juz mu nie okazuje miłości, a nowa jest taka milusia... > Te dwie siły wzajemnie się uzupełniają i jeśli są połączone > harmonijnie, to zaowocują w przyszłości. Powyższe napisałam w > ramach założenia, na którym opieram kolejne wnioski. > Dziecko nie może podlegać podziałowi, na podobieństwo rzeczy > materialnych. Dziecko nie jest własnością ani matki, ani ojca. > Dziecko należy do natury ....Dziecko jest niejako gościem dla swoich rodziców .... Jest niezależnym bytem, stanowiącym samo o sobie. Niestety, wcale tak nie jest, dziecko aczej rzadko o sobie stanowi > Ludzie, którzy podejmują decyzję o > powiększeniu rodziny, powinni mieć świadomość, że zapraszają > człowieka dla siebie. Zobowiązani są odnosić się do młodego > człowieka z szacunkiem(tak jak do człowieka dorosłego).Zobowiązani > są do odpowiedzialności za niego,podobnie jak gościmy znajomych > podswoim dachem;z tym,że ta odpowiedzialność jest nieporównywalnie > większa, bowiem dziecko powołane jest do życia bez udziału jego > woli, zaś każdy inny gość pojawia się na zaproszenie i może zniego > w każdej chwili zrezygnować. Pięknie napisane. Szkoda, że tak niewiele rozwodzących sie osób o tym pamięta. Zwłaszcza matki-polki właścicielki dzieci, które nie pozwalają ojcom na kontakty z ich dziećmi. > > Dla mnie absolutnie poronionym jest pomysł Scriptusa o > zorganizowaniu trzeciego domu, gdzie dziecko będzie gościło > naprzemiennie jednego z rodziców. Nie pisałem o trzecim, tylko o drugim domu, któr Taki pomysł spowodowałby szereg > niekorzystnych następstw. Pierwszym z nich, byłaby przedwczesna > dojrzałość dziecka (odpowiedzialność typu „dorosłego”, która > rzutuje negatywnie na autentyczne dorosłe życie. Oczywiste jest, że > nie można przeskoczyć pewnych etapów w rozwoju, które pominięte, > nieuchronnie dadzą znać o sobie. Inna sprawa, że człowiek > dorastający w takiej rzeczywistości staje się w naturalny sposób > egocentryczny, co z kolei z pewnością odbije się w relacjach > społecznych, itd. > Nie za bardzo widze związek pomiędzy naprzemienną opieką a przedwczesną dorosłością, a w każdym razie myślę że jest on nie większy, niż u dzieci mieszkających z jednym z rodziców, które są przez drugiego rodzica odwiedzane > Scriptus napisał, że małżonkowie są winni rozpadowi małżeństwa > (rodziny) i z tego powodu zobowiązani są do zadośćuczynienia. > Rozpad małżeństwa nie powinien być rozpatrywany w kategoriach winy. A w jakich?? przecież małżonkowie doprowadzając do rozpadu małżeństwa (pomijając aspekty religijne) zwyczajnie łamią zawartą między soba umowę cywilną. Niewywiązywanie sie z umów z całą pewnością obarczone jest negatywną notacja moralną, jest naganne. Jak tu nie rozpatrywac nagannego postępowania w kategoriach winy?? > Małżonkowie nie są niewolnikami (jedno wobec drugiego lub/i > wzajemnie). Każdy człowiek jest niezależnym bytem. Małżeństwo zaś > zawarte jest unią (porozumieniem) pomiędzy dwiema dorosłymi i > wolnymi osobami, gdzie żadna z nich nie traci swojego prawa do > wolności, a jedynie zobowiązuje się działać na rzecz wspólnoty. Tak > samo jak małżeństwo jest zawierane z nieprzymuszonej woli, tak samo może być rozwiązane. Oczywiście, każda umowa dwustronna może być rozwiązana za obopólnym porozumieniem, każda, za wyjątkiem małzeństwa, które jest instytucją szczególną. Porozumienie możliwe jest wtedy, gdy strony wzajemnie wynagrodzą sobie szkody, które wyrządzają sobie przez zerwanie umowy. jeśli nie ma porozumienia, zwykle spór rozstrzyga sąd. Jednak w małżeństwie z czasem pojawia się dodatkowa strona umowy, czyli dzieci. Zrywając umowe ze sobą małżonkowie to mogą uczynić na zasadzie wajemnego porozumienia ale porozumienie to czynione jest ponad głowami dzieci, zatem względem nich wina małżonków nie jest zacierana poprzez wzajemne porozumienie. Rodzice rozwodząc się ZAWSZE są winni wobec dzieci, obojętnie, jaka by nie była przyczyna rozwodu. > > Ostateczny wniosek w wielkim skrócie. > Dziecko powinno zostać w środowisku, które zapewnia mu lepsze > warunki rozwoju. .... > W sytuacji rozstania rodziców, sądzę, że matka w naturalny sposób > zapewnia dziecku uczuciowo-emocjonalny rozwój, zaś ojciec w > naturalny sposób zapewnia mu byt. Zatem - z którym z rodziców dziecko powinno mieszkać, z tym, które zapewnia byt, czy z tym, które zapewnia rozwój emocjonalny? A skąd wniosek, że ojciec nie zapewnia rozwoju emocjonalnego, albo matka nie potrafiłaby czasami zapewnić bytu? Z tego wynika tylko, że rodzice są w jakimś sensie komplementarni i dziecko powinno wychowywać się pod opieką obydwojga rodziców. Oczywiście jest jakiś margines patologii, ale generalnie ta zasada jest słuszna. > Logiczne jest, że rozwój uczuciowy budowany jest na drodze > bezpośredniego kontaktu (i dzięki naturalnej zdolności), zaś > rozwój materialny nie wymaga tak dużego bezpośredniego kontaktu z > dzieckiem > (to jest dokładnie tak, jak człowiek prehistoryczny udawał się na > polowanie, by móc zdobyć dla swojej rodziny środki niezbędne do > egzystencji). Ale nawet prehistorycznego chłopca włóczni nie uczyła trzymać matka, tylko ojciec w bezposrednim kontakcie. I tylko na wzorze swojego ojca chłopak mogł się nauczyć, że nalezy kochać swoją partnerkę, przynosic jej najlepsze kawałki z polowania... a dziewczynka w bezpośrednim kontakcie z rodzicami widziec, jak kształtują się relacje między rodzicami i pragnąć takiej miłości, jaką ojciec obdarzał matkę... Piekne rozumowanie, ale wcale z niego nie wynika, że dziecko powinno po rozwodzie pozostawać z matką, Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 18:57 Nie odpowiem na każdy Twój komentarz Scriptusie, bo odpowiedzi znajdują się poniżej w tym samym tekście. W plan boski również nie będę wchodziła, bo to zagadnienie z rejonu metafizyki, słowem, to kwestia – wiary. W wyniku ewolucji, wykształciły się u poszczególnych płci różne zdolności – cechy, które determinują określone role. Fakt, że w ostatnich dziesięcioleciach granice tych różnic ulegają zacieraniu. Jednak proces ten, nie zmierza ku odwróceniu ról. A być może, to moje naiwne myślenie? Historia dowodzi, że wszelkie działania wykonane przeciw naturze mają katastrofalne skutki. Odnoszę wrażenie Scriptusie, że nie do końca rozumiesz swoją męską rolę. A jeśli to nie brak zrozumienia, to może brak akceptacji własnej płci? Nie zaznaczyłam takich niuansów jak pierwiastek żeński u mężczyzny i odwrotnie – męski u kobiety. Wydawało mi się, że jest to oczywiste i zrozumiałe. Owe pierwiastki, przekonują, że należymy do tego samego gatunku, acz różnimy się płcią. Gdzieś na poziomie tych pierwiastków zachodzi możliwość nawiązania więzi i porozumienia między kobietą a mężczyzną, oraz wzajemnego uzupełniania się. Często zdarza się, że sytuacja życiowa zmusza kobiety do przejęcia zadań, które są męską domeną, jak i zarówno mężczyźni wcielają się w role kobiety. Jednak, moim zdaniem, zjawisko to nie wynika z racji natury, a przymusu cywilizacyjnego (lub/i indywidualnej sytuacji życiowej), co w szerszym kontekście nie daje pozytywnych efektów. scriptus napisał: >Piekne rozumowanie, ale wcale z niego nie wynika, że dziecko powinno po > rozwodzie pozostawać z matką, Właśnie powyższe rozumowanie pozwala wysnuć wniosek, że po rozwodzie dziecko powinno pozostać z matką. Dodam do tego, że natura nie tylko wykształciła u kobiet zdolność do dbałości o potomstwo ale i poprzez fizjologię, predestynuje do bezpośredniej więzi z dzieckiem już od samego poczęcia. Czy to się komuś podoba czy nie, natura ustanowiła mężczyznę jako dawcę. Kobieta zaś ofiarowuje siebie, otwiera się na możliwość kreacji. (Już sam akt seksualny zachodzi w ciele kobiety!) Moim osobistym życzeniem wobec – że tak powiem – losu, byłoby to, aby ludzie (jako homo sapiens – istoty myślące) korzystali w pełni z wysoce wyspecjalizowanego narzędzia, jakim jest rozum i w pełni świadomości podejmowali decyzję o powołaniu na świat nowego człowieka. Bo w końcu mniemamy o sobie, jako o - naczelnych spośród wszelkich zwierząt. Odpowiedz Link
pyzz Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 16:24 > Przepraszam za długi tekst. Nie rób i potem nie przepraszaj. Mogłabyś pisać przemówienia Fidelowi Castro. Odpowiedz Link
sikorka68 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 22:51 "...zaś ojciec w naturalny sposób zapewnia mu byt." Tu ostro przesadziłaś. Dziecko jest emocjonalnie związane z ojcem, co widać zwłaszcza u dzieci z rodzin rozbitych. Oczywiście tych, gdzie nie nastawia się dzieci przeciwko drugiemu rodzicowi. A to sztuka umieć- zadra niejednokrotnie jest większa, niż myślenie o tym, co dla dziecka ważniejsze. Są też ojcowie, którzy poza kasą potrafią dać coś więcej. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 23:34 sikorka68 napisała: > "...zaś ojciec w naturalny sposób zapewnia mu byt." > > Tu ostro przesadziłaś. Dziecko jest emocjonalnie związane z ojcem, co widać > zwłaszcza u dzieci z rodzin rozbitych. Oczywiście tych, gdzie nie nastawia się > dzieci przeciwko drugiemu rodzicowi. A to sztuka umieć- zadra niejednokrotnie > jest większa, niż myślenie o tym, co dla dziecka ważniejsze. > Są też ojcowie, którzy poza kasą potrafią dać coś więcej. Ależ ja nie zaprzeczam istnieniu więzi emocjonalnej między dzieckiem a ojcem. A jeszcze dalej jestem od zamiaru ich odseparowania. Wspomniałam przy innym wątku o tzw. Syndromie Gardnera. forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100624531,100664231,Dom_jako_zro dlo_sily.html i dalej forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100624531,100920866,Re_Dom_jako_zrodlo_sily.html W tych słowach, cyt: "ojciec w naturalny sposób zapewnia mu byt" - określam naturalną męską zdolność, tj. silniejszą (niż kobiecą) predyspozycję do zdobywania środków zabezpieczających materialne warunki egzystencji. Jak już wcześniej wspomniałam, współcześnie, role kształtują się bardziej płynnie, ale jest to spowodowane przymusem cywilizacyjnym, a nie naturalnym. Odpowiedz Link
kami_hope Proszę moderatorów... 06.10.09, 23:17 ...o usunięcie tego typu wpisów. Nie wnoszą one nic do tematu rozmowy. Zaś mogą skutecznie rozproszyć czytelnika, który miałby intencję wziąć udział w dyskusji. To forum porusza poważne problemy - jak zresztą możemy to przeczytać w podtytule forum. Zaśmiecanie płytkimi komentarzami zmienia klimat, a to może w przyszłości utrudnić forumowiczom otwartość, co z pewnością wpłynie na zmianę charakteru tego forum. Odpowiedz Link
sauber1 Re: Proszę moderatorów... 07.10.09, 12:17 kami_hope napisała: > ...o usunięcie tego typu wpisów. Nie wnoszą one nic do tematu > rozmowy. Zaś mogą skutecznie rozproszyć czytelnika, który miałby > intencję wziąć udział w dyskusji. > > To forum porusza poważne problemy - jak zresztą możemy to przeczytać > w podtytule forum. Zaśmiecanie płytkimi komentarzami zmienia klimat, > a to może w przyszłości utrudnić forumowiczom otwartość, co z > pewnością wpłynie na zmianę charakteru tego forum. I to wszystko zapewne przez ten pospiech, by dobić do 200000 Myślę że też o to wspólne spotkanie chodziło, które tak bardzo lezy na sercu samemu dyrektorowi naczelnemu tego forum, a niech ma za swoje !!! Odpowiedz Link
scriptus Re: Proszę moderatorów... 07.10.09, 13:13 O rajuśku, taki ładny temat Kami wymyśliła, opatrzyła jeszcze tytuł moim nickiem <dumny>, a tu takie swary nieładne Wódkę trzeba postawić, pogódźcie się, moi drodzy. Od kłótni i swarów dzieci nie przybędzie. Wiadomo, że jak ktoś nie wie, po co są dzieci, to lepiej, żeby ich nie miał. Ci co mają, zwykle wiedzą, dlaczego, niektórzy na przykład nie uważali, inni, zwłaszcza ci, którzy mają ich dużo, chcieli założyć własny Klub Kibica. Panie z kolei zasmakowały w dzieciństwie w zabawie w przebieranie laleczek, a ponieważ dorosłej Pani nie wypada się lalkami bawić... i tak dalej. A ponieważ nie wypada się przyznać do tak niepoważnych motywacji, to wymyślamy filozofię rodzicielstwa, zwalając wszystko w razie czego na Scriptusa )))) Każdy wymyśla poważne powody, dla których ma dzieci. I, co ciekawe, nie jest ważne, czy wszystkie te powody są dobre, ważne, aby się dzieci zdrowo chowały. Odpowiedz Link
adaria38 Re: Proszę moderatorów... 07.10.09, 13:18 Ja wiem po co panowie mają dzieci!!! żeby dorośli panowie mogli się bawić kolejkami albo figurkami żołnierzyków i żeby nie wyglądało to głupio Do tego najlepiej mieć obok dziecko ) Odpowiedz Link
scriptus Re: Proszę moderatorów... 07.10.09, 14:40 O rajuśku, taki ładny temat Kami wymyśliła, opatrzyła jeszcze tytuł moim nickiem <dumny>, a tu takie swary nieładne Wódkę trzeba postawić, pogódźcie się, moi drodzy. Od kłótni i swarów dzieci nie przybędzie. Wiadomo, że jak ktoś nie wie, po co są dzieci, to lepiej, żeby ich nie miał. Ci co mają, zwykle wiedzą, dlaczego, niektórzy na przykład nie uważali, inni, zwłaszcza ci, którzy mają ich dużo, chcieli założyć własny Klub Kibica. Panie z kolei zasmakowały w dzieciństwie w zabawie w przebieranie laleczek, a ponieważ dorosłej Pani nie wypada się lalkami bawić... i tak dalej. Ponieważ nie wypada się przyznać do tak niepoważnych motywacji, to wymyślamy filozofię rodzicielstwa, zwalając wszystko w razie czego na Scriptusa )))) Każdy wymyśla własne poważne powody, dla których ma dzieci. I, co ciekawe, nie jest ważne, czy wszystkie te powody są dobre, ważne, aby się dzieci zdrowo chowały. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 16:09 Jak to "dlaczego"? Mam dziecko, bo się zaległo. Bogu dzieki. Odpowiedz Link
samodzielnytata Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 18:52 ha,ha, ha, a ja skwituje ,,filozofie rodzicielstwa wg. kami hope'' identycznie jak Migalski skomentowal obrone notorycznego przestepcy polanskiego przez zdegenerowane, patologiczne ,,elyty''- masz nasrane w glowie '' kami hope gloszac TAKIE poglady. no chyba ze twoj przydlugi post to zwykla prowokacja. a ty Scryptus nic sie nie przejmuj, rob dalej swoje naprawde, jak sie uprzesz to wszystko ci sie uda. zycze odwagi i powodzenia. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 19:09 samodzielnytata napisał: > ha,ha, ha, a ja skwituje ,,filozofie rodzicielstwa wg. kami hope'' identyczni > e > jak Migalski skomentowal obrone notorycznego przestepcy polanskiego przez > zdegenerowane, patologiczne ,,elyty''- masz nasrane w glowie '' kami hope > gloszac TAKIE poglady. Jeśli ja mam nasrane w głowie, to co można powiedzieć o człowieku, który wykorzystuje swoje zdolności intelektualne do pasożytowania na innych, wyłudzania spadków, rent, alimentów, przywłaszczania sobie dzieci, etc.? Nie sztuka żyć kosztem innych. To dyshonor. Obraźliwe (chamskie!) teksty, pochodzące od nieroba znaczą dla mnie tyle, co produkt uboczny przemiany materii. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 19:26 nangaparbat3 napisała: > Jak to "dlaczego"? > Mam dziecko, bo się zaległo. Bogu dzieki. Mam rozumieć, że dzieci ot tak się zalęgają? Za sprawą boską? Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 19:35 No tak. Mielismy 3 tygodnie do ślubu, wiedzialam, ze tego dnia mogę teoretycznie zajsc w ciążę, powiedzialam: moze sprobujemy, czy my w ogole mozemy miec dzieci? I się zalęgło. 6 października okolo 19. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 21:36 A to niebawem rocznica zalęgnięcia Najlepsze życzenia ode mnie! Odpowiedz Link
sikorka68 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 23:04 kami_hope napisała: > Mam rozumieć, że dzieci ot tak się zalęgają? Za sprawą boską? No cóż, jedni mają świadomie, innym się zalęgają. I co w tym złego: w końcu nie możemy być wszyscy tacy sami. Byłoby nudno Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 20:09 Nudzisz. Mam, bo chciałam, decyzja została podjęta racjonalnie pod wpływem pewnych czynników zewnętrznych. Teraz chcę mieć drugie z powodu czysto biologicznego ciśnienia. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 30.09.09, 21:40 Dziękuję za komentarz. I jednocześnie proszę Cię Triss, wyjaśnij mi na czym polega "biologiczne ciśnienie" (tj. jak Ty to odczuwasz)? Odpowiedz Link
chalsia Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 00:30 > na czym polega "biologiczne ciśnienie" myślę, że nie da się tego uczucia/uczuć wyjasnić osobie (generalnie, nie personalnie do Ciebie Kami), ktora tego "biologicznego ciśnienia" nigdy nie doświadczyła. Odpowiedz Link
samodzielnytata Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 14:13 wybacz chalsiu ze moja odpowiedz na insynuacje i pomowienia kami hope umieszczam bezposrednio po twoim poscie , robie to dlatego bo zalezy mi aby jak najwiecej forumowiczow przeczytalo . a wiec tak w skrocie; czy kami hope nie jestes czasem moja byla zona ,,calkowicie winna rozwodu'' zgodnie z prawomocnym wyrokiem? bo masz identyczne poglady co do mojej osoby. ona TEZ oskarzala mnie O WSZYSTKO. wlacznie z tym [ cytuje z listu wyslanego do sadu bez adresu zwrotnego bowiem ukrywa sie jak szczur oskarzona z art. 209]-,,to on jest winny temu ze nie placilam alimentow''. a na insynuacje i pomowienia nie odpowiem bowiem nie mam obowiazku udawadniac na tym forum ,,ze nie jestem wielbladem'' .dosc sie naudawadnialem w realu. a ty ,,nie idz droga nienawisci'' wyluzuj albo nie czytaj moich postow. dla porzadku; ex wybaczylem wszelkie niegodziwosci bo wiem ze byla podzegana przez wszelakiej masci pseudopsychologow, pseudokuratorow i innych degeneratow. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:04 Pewnie te poglądy wynikają z podobnych wpływów (tych innych degeneratów). Jestem świadoma, że moje poglądy popularne nie są, ale to wcale mi nie przeszkadza w swobodnym ich wypowiadaniu. To nawet miło wiedzieć, że gdzieś istnieje ktoś, kto w jakimś tam punkcie podziela moje poglądy. Szczerze współczuję Twojej ex. Pewnie też bym się ukrywała przed TAKIM. Wszelkie niegodziwości z mojej strony, możesz potraktować jako substytucjonalne kolaże nieświadomości Twoich codziennych (wy)obrażeń Czytać będę co tylko mi się podoba, a i luzować będę wg. własnej potrzeby i chęci. Do innych poglądów dołączę taki: miejsce chorych jest w szpitalu, miejsce przestępców w więzieniu. Dla Ciebie też jest - gdzieś tam - miejsce. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 16:12 Proszę: jest to w moim subiektywnym odczuciu potrzeba zajścia w ciążę, bycia w ciąży i urodzenia oraz zajmowania się drugim dzieckiem. Potrzeba wyrażana poprzez stany emocjonalne i działanie hormonów (i tak wytłumianych tabletkami), niepoddająca się racjonalnej kontroli. Coś jak głód. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:27 Pewna trzydziestoparoletnia kobieta rodziła dziewiąte dziecko, powiedziała, że to dlatego, bo bardzo nie lubi mieć okresu. Jakkolwiek to zdumiewające dla mnie było, to rozumiem fakt, że ludzie w swych decyzjach kierują się przenajróżniejszymi motywami. Stąd właśnie moje zainteresowanie… Bo sądzę, że gdzieś na poziomie różnych motywacji zachodzą wtórne nieporozumienia względem dzieci u byłych małżonków. (Wątek ten założyłam zainspirowana historią Scriptusa i jego poglądem o słuszności opieki naprzemiennej. Moim zdaniem (już wcześniej o tym pisałam), taki pogląd jest nieracjonalny, ale bardzo chciałabym zrozumieć motywację na której został (ten lub inne) zbudowany. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:35 Kami, ja też nie potrafię zrozumieć na czym miałaby polegać słuszność opieki naprzemiennej. Jak dla mnie to jest wprowadzanie dziecku niepotrzebnego bałaganu w jego i tak skomplikowanym życiu po rozwodzie rodziców. Wg mnie jest to tylko chwilowa moda, która umrze śmiercią naturalną tak jak bezstresowe wychowanie, które dokąd zaprowadziło wiadomo. Ale to już chyba temat nie na to forum. Odpowiedz Link
grave_digger Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:50 tak bardzo jak chciałam mieć pierwsze tak bardzo nie chcę mieć trzeciego huehue hue Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:51 Bezstresowe wychowanie doprowadzilo, bo zostalo utozsamione z brakiem wychowania - a to zupelnie nie tak. Wielka szkoda i wielka strata. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 19:58 Wiesz Nanga, wg mnie straszną stratą i ogromnym nieporozumieniem jest to, że wielu ludzi nie potrafi zrozumieć tego, że wychowanie bez przemocy to nie jest to samo co wychowanie bezstresowe. Odpowiedz Link
makava Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 20:49 mola1971 napisała: > Wiesz Nanga, wg mnie straszną stratą i ogromnym nieporozumieniem jest to, że > wielu ludzi nie potrafi zrozumieć tego, że wychowanie bez przemocy to nie jest > to samo co wychowanie bezstresowe. wychowanie musi być stresowe, inaczej nie da rady Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 21:10 A co to wg Ciebie jest wychowanie bezstresowe? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 21:18 Wg mnie wychowanie bezstresowe to usuwanie dziecku wszelkich przeszkód spod nóg, zaspokajanie nawet absurdalnych zachcianek, unikanie stresujących dla dziecka sytuacji co wiąże się również z minimalizacją wymagań wobec dziecka. Byleby tylko się nie zestresowało. Jestem przeciwniczką takiego wychowania. Natomiast jak najbardziej jestem za szacunkiem do dziecka i wychowaniem go bez wszelkiej przemocy. A to nie to samo co bezstresowe wychowanie. Odpowiedz Link
panda_zielona Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 21:52 kami_hope napisała: > Pewna trzydziestoparoletnia kobieta rodziła dziewiąte dziecko, > powiedziała, że to dlatego, bo bardzo nie lubi mieć okresu. > Jakkolwiek to zdumiewające dla mnie było, to rozumiem fakt, że > ludzie w swych decyzjach kierują się przenajróżniejszymi motywami. Motywy mogą być faktycznie bardzo różne.Jako inewstycja np. Bo rodzice sobie założyli,że dzieci się usamodzielnią i jak już zaczną zarabiać to każde z nich da rodzicom 2 tys.co przy dziesięciorgu dzieciach daje niezłą kwotę.Słyszałam to na własne uszy.Tylko jak dotąd nie spotkalam sie z czymś takim,bo to raczej rodzice pomagaja dzieciom z własnych czesto niewielkich emerytur. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 21:59 Ciekawa to jest Widać niektórzy zapominają o tym, że dzieci wobec rodziców nie mają żadnego długu. Albo inaczej - dzieci dług zaciągnięty u rodziców spłacają swoim dzieciom wychowując je. I mówiąc szczerze wkurzają mnie ludzie, którzy rodzą i wychowują dzieci traktując je niejako jak własną emeryturę. Sama mam trójkę, ale do głowy mi nie przyszło by w dzieciach widzieć swoje zabezpieczenie na starość. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 01.10.09, 22:53 panda_zielona napisała: >raczej > rodzice pomagaja dzieciom z własnych czesto niewielkich emerytur. Trudno mi oszacować jakby to wyglądało statystycznie. Ale choćby takie przykłady z mojego (emigracyjnego) podwórka: - rodzic/e pracujący dla dzieci (np. na studia, na wesele, mieszkanie, czy choćby na życie) - rodzic/e permanentnie pracujący na dzieci (tu tylko panów znam; od kilkunastu lat poza domem, kontakty z dziećmi okazjonalne; obiektywnie nic tym dzieciom nie brakuje - jedne mieszkają w wielkim komfortowym domu, drugie są dorosłe i "na swoim", ale Ci ojcowie pracują wciąż...) - rodzice (konkretny przykład), którzy "załatwili" synowi pracę za haracz, później syn przy współudziale ojca utrzymywali matkę, syn kupił samochód, itd. W krótkim czasie tak się stało, że wszelka odpowiedzialność organizacji życia spadła na jego ramiona (jako jedyny w rodzinie w miarę posługiwał się językiem obcym). Jak w powiedzeniu - kupili mu cegłę, a on im wybudował dom. Pamiętam pewną parę, która płodziła dzieci dla rodzinnego. Ach, co by nie było, że tylko w Polsce mogą być takie motywy - para spłodziła trzecie dziecko, bo na każde kolejne, to i benefity są co raz wyższe (dwoje pierwszych, to ponoć owoce miłości) Przykładów można mnożyć. I za każdym kryje się inny motyw. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 20:15 kami_hope napisała: > > Chciałabym zadać sobie i Wam pytanie, dlaczego w ogóle mamy dzieci? > A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o > poczęciu? Czym jest dziecko? Jakie zadania stoją po stronie rodzica? Kami, czy nie jest to zbytnio pragmatyczne?Takie podejście? "podejmując decyzję o poczęciu"... Oups Przejrzałam wątek... Znam małżeństwa, które NIE podejmują decyzji o poczęciu. Bo... to i tamto. Ale nie znam małżeństw, co by podejmowały decyzje o poczęciu ...w celu... Dobrze ujęcłaś w ostatnim wpisie, pierwsze dziecko ( nie wiem, co do drugiego, bo doswiadczenia nie mam), a więc pierwsze dziecko jest (wydaje mi sie) ZAWSZE owocem miłości dwojga ludzi. Czy ktoś normalny i przy zdrowych zmysłach w takiej sytuacji zadawałby sobie pytanie - po co mi to dziecko? i w jakim celu zostało poczęte? Się zadumałam szczerze mówiąc . Cholera wie, może świat zmierza ku temu, by wszystko programować i wszystko móc wyprzedzić, uprzedzić itp. Jak dla mnie kompletne wariactwo. A co do zadań rodzica? Wychowac dziecko, usamodzielnic je, żeby stanelo na własne nogi i sobie w życiu radziło. Jakież jeszcze zadania mogą stac przed rodzicami? Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 21:30 insula.incognita napisała: > Kami, czy nie jest to zbytnio pragmatyczne?Takie podejście? "podejmując decyzję > o poczęciu"... Pragmatyzm nie musi być od razu przeciwieństwem uczuć czy emocji. Zakładam (w tym wątku i w ogóle), że rozsądek nie może występować zamiast uczuć (wyższych) , ani uczucia nie powinny wypierać rozumu. Stąd –zakładam - koncepcja o powiększeniu rodziny powstaje na bazie uczuć, emocji (miłości) i dalej z kolei następuje rozumowanie, decyzje (dojrzałe planowanie). Każde z partnerów ma swoje indywidualne wyobrażenie o kształcie rodziny (w tym także kwestia wychowania). O ile te wyobrażenia są spójne, o tyle mniej późniejszych problemów. Myślę, że gdy owe wyobrażenia nie są wypowiedziane wcześniej (bo nieuświadomione albo pominięte przez gorejące emocje), to i późniejsze nieporozumienia tracą szansę na pozytywne rozwiązania, za sprawą właśnie nieuświadomionych indywidualnych motywów. Przypominam sobie siebie sprzed wielu lat… Kiedyś miałam pragnienie po prostu mieć dziecko. Niewypowiedziane uczucie szczęścia, kiedy to pod sercem nosi się kształtującą żywą istotę. Pragnienie przytulania, matczynych pieszczot, karmienia, pielęgnowania, etc. Z czasem to się zmieniło. Tzn. do tych uczuć doszło myślenie… Obok tego, co jest naturą rzeczy, jest coś jeszcze. W skrócie ujęłabym to tak – świadomość powołania do życia nowego człowieka (i bezsprzeczna odpowiedzialność za stworzenie mu warunków do rozwoju). Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 21:47 kami_hope napisała: > > Pragmatyzm nie musi być od razu przeciwieństwem uczuć czy emocji. Oczywiście, że nie. Całkowicie się zgadzam. Tylko to zdanie, jakos tak mi zabrzmiało: "w jakim celu"... Czy mozna powiedzieć że MIŁOŚĆ miedzy dwojaga ludzi ma jakiś cel? Nie. w związku z tym owoc tej miłości, a raczej pojawienie się tego owocu, też nie ma nic wspólnego z celem. O ile te wyobrażenia są spójne, o tyle mniej > późniejszych problemów. Racja. Ale mówisz to z perspektywy osoby dorosłej, dojrzałej. Myślę, że gdy owe wyobrażenia nie są > wypowiedziane wcześniej (bo nieuświadomione albo pominięte przez > gorejące emocje), to i późniejsze nieporozumienia tracą szansę na > pozytywne rozwiązania, za sprawą właśnie nieuświadomionych > indywidualnych motywów. Też racja. Tylko że, jak nawet jesteśmy mlodzi, mamy zalóżmy po dwadzieścia parę lat, to myślący człowiek, w tym wieku, JUŻ coś wie na temat siebie samego i swoich oczekiwań. A w związku z tym - wię - czego (KOGO!) potrzebuje do zycia, szczęscia. Jezeli robi dziecko na hop siu i przez przypadek i z byle kim, a potem sie rozwodzi.....bo, nic nie pasuje..., no to do kogo te pretensje? Do siebie! Błedy sie popelnia, jedni sa bardziej inni mniej dojrzali. Jedni w wieki 20 lat mają dojrzałość 40 latków, a inni, w wieku emerytalnym nie osiągnęli nawet dojrzalości nastolatka. Tak bywa.A wiec i ich wybory są niedojrzałe, chaotyczne, spontaniczne, zeby nie powiedzieć- kretyńskie i podjęte na hop siu. > > Przypominam sobie siebie sprzed wielu lat… Kiedyś miałam pragnienie > po prostu mieć dziecko. Kiedyś, to znaczy,- kiedy? Nie chce by to wyglądało, ze się chwalę czy cóś, ale urodziłam dziecko jak miałam niecałe 24 lata. I dziwnym "trafem" sytuacja moja zbiegła się, jak się okazało później, z moimim pragnieniami. Miałam szczeście? Może. Ale kązdy z nas , SAM projektuje swoje szczeście. I w tym momencie mogłabym mówić o tym pragmatyzmie, o którym wspomniałaś. > Z czasem to się zmieniło. Tzn. do tych uczuć doszło myślenie… Obok > tego, co jest naturą rzeczy, jest coś jeszcze. W skrócie ujęłabym to > tak – świadomość powołania do życia nowego człowieka (i bezsprzeczna > odpowiedzialność za stworzenie mu warunków do rozwoju). Zmienia się. O ile zaraz po urodzeniu pierwszego, chciałam mieć i drugie i nawet trzecie, to zaraz za chwilę stwierdziła, że w warunkach i sytuacji jakiej sie znalazłam, - nie chce, nie mogę, nie dam rady mieć więcej dzieci.Przede wszystkim je odchowac wszystkie. Tak, to jest pragmatyzm. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 22:32 insula.incognita napisała: Jezeli robi dziecko na hop siu i przez przypadek i z byle kim, a potem sie > rozwodzi.....bo, nic nie pasuje..., no to do kogo te pretensje? Do siebie! Błed > y > sie popelnia, jedni sa bardziej inni mniej dojrzali. No i w tym całe sedno tych rozważań. Chodzi o te sytuacje, gdzie błędy zostały już popełnione. Na forum mamy wiele historii, które opierają się właśnie na jakimś tam błędzie. Walki trwają… A co najgorsze nikomu one nie służą. Bo choć o dzieci te walki, to z ich dobrem niewiele mają wspólnego. Wspomnę choćby Scriptusa <wybacz Scriptusie, że „o Tobie”, oczywiście bezpośrednio do Ciebie również>, który chciałby przeforsować koncepcję opieki naprzemiennej, podczas gdy jego żona ma zupełnie inny pogląd na dalszy kształt rodziny. Czas takiej walki jest dla dzieci bardzo obciążający, utrzymujący je w swoistym zawieszeniu. Dzieje się tak, że im mocniej strony trwają w swoich przekonaniach, tym większą szkodę wyrządzają dzieciom (tu paradoks, bo obojgu o „dobro dzieci” chodzi). Moim pomysłem na rozwiązanie takiego konfliktu (aby żadna ze stron nie poczuwała się jako zwycięzca lub przegrany – poczynając od tego, że samym absurdem byłoby trofeum, bo niby czymże by miało być? Bo stało się tak jak chciałam/łem? Prawda taka, że to chciejstwo dalekie jest od głównego punktu sporu) jest przeanalizowanie właśnie owych motywów, wyobrażeń… Dopiero ich głębokie zrozumienie pozwoli spojrzeć na konflikt pod innym kątem. I tu byłaby możliwość odnalezienia drogi do rozwiązania konfliktu. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 22:49 Nie. nie sądzę, że sam pomysł opieki naprzemiennej jest pomysłem złym i z gruntu skazanym na niepowodzenie. To znaczy, DZIŚ, z tą tezą się nie zgadzam. Powiem , z doświadzenia, za kilka miesięcy, za pół roku, za rok. Dziś - nie zgadzam się. Nie znam historii Scriptusa więc sie nie odniosę. Co najwyżej mogę potwierdzić, również na podstawie tego forum, że dorosli potrafia się zatracić w walce o coś, co jest nierealne,jakaś fatamorgana i w ogóle, i w tej walce tracą z oczu najwazniejsze - dziecko. Bo dziecko - ma tak naprawdę w d... o co tym starym chodzi. Dziecko chce miec swój spokoj/pokój/stabilność i bezpieczeństwo. A to wszystko zależy od postawy rodziców. Uważam, mimo wszsytko ( na razie), że opieka naprzemienna, nie jest wyjściem złym. Jest gorszym - niż jakby dziecko bylo w pełnej rodzinie. Ale nie jest to na pewno - zawieszenie. Jest to fakt, realna, namacalna sytuacja i rzeczywistość. Jest tata i jest mama. Ale osobno. Naprzemiennie. Traktowanie realcji, w kontekście "dobra dziecka", że "Bo stało się tak jak chciałam/łem?" jest absurdem co sprowadzić można do powiedzenia - " a nie mówiłam/em", które jest z zasady i treści - kompletnie bez sensu. >Dopiero ich głębokie zrozumienie pozwoli > spojrzeć na konflikt pod innym kątem. I tu byłaby możliwość > odnalezienia drogi do rozwiązania konfliktu. Nie wszystkich na to stać, jakby się nie starać. Zawsze istnieją pewne ograniczenia (ludzkie) i trzeba z tym się pogodzić, a potem - odpuścić. Przykladem na to - wielość historii z tego forum. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 23:32 insula.incognita napisała: >Nie wszystkich na to stać, jakby się nie starać. Zawsze istnieją pewne > ograniczenia (ludzkie) i trzeba z tym się pogodzić, a potem - odpuścić. > Przykladem na to - wielość historii z tego forum. Smutna to puenta. Reasumując, istnieją problemy, których rozwiązać się nie da (?). Sądy i tak w końcu wydadzą jakieś decyzje. Pewnie w dużym stopniu niezadowalające dla poszczególnych stron. Ale, skoro sami nie potrafili (nie chcieli i in.) się porozumieć… To decyzje będą podjęte za nich. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 02.10.09, 23:44 kami_hope napisała: Ale, skoro sami nie > potrafili (nie chcieli i in.) się porozumieć… To decyzje będą > podjęte za nich. To właśnie jest smutna puenta , Kami. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Kami, na litosc boską! 02.10.09, 22:27 kami_hope napisała: Niewypowiedziane uczucie szczęścia, kiedy to > pod sercem nosi się kształtującą żywą istotę. Pod jakim sercem??????? W brzuchu sie nosi, w brzuchu. No i zdajesz sie zapominac, ze nasze rozumowe uzasadnienia są tylko usprawiedliwieniami dla emocji. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 22:28 nangaparbat3 napisała: > Pod jakim sercem??????? W brzuchu sie nosi, w brzuchu. A dokładnie to w macicy się nosi Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 22:32 mola1971 napisała: > nangaparbat3 napisała: > > Pod jakim sercem??????? W brzuchu sie nosi, w brzuchu. > > A dokładnie to w macicy się nosi A ja się tam zgadzam, że pod sercem, jednak. (odpuścmy już sobie szczegóły f(w)izjologiczne. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:28 Nie. Brzuch jest bardzo wazna częścią ciala. Brzuch nie jest ani odrobine mniej ważną czy estetyczna częścia ciala niż serce, głowa czy co tam chcesz. Odcinajac sie od niego samych (a raczej same) siebie pozbawiamy wielkiej części własnej mocy i radości. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 22:30 nangaparbat3 napisała: > > No i zdajesz sie zapominac, ze nasze rozumowe uzasadnienia są tylko > usprawiedliwieniami dla emocji. Zasadniczo (odruchowo, bezmyślnie, inercyjnie) - tak. Ale... NIE ZAWSZE tak jest , Nango Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:29 Zawsze zawsze. Tylko niektorzy umieja sie doskonalej odciac od swych emocji, więc im sie wydaje, ze rozumem sie kierują. Ale to złudzenia. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:37 nangaparbat3 napisała: > Zawsze zawsze. Tylko niektorzy umieja sie doskonalej odciac od swych emocji, > więc im sie wydaje, ze rozumem sie kierują. Ale to złudzenia. Ja myślę, że istnieje możliwość kontrolowania swoich emocji poprzez rozum (poprzez ich zrozumienie). A to jest różnica pomiędzy odcinaniem się od emocji. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:47 > Ja myślę, że istnieje możliwość kontrolowania swoich emocji poprzez > rozum (poprzez ich zrozumienie). A to jest różnica pomiędzy > odcinaniem się od emocji. Też tak myślę. Ale to wymaga pewnej (samo)świadomości, siły wewnetrznej, dystansu, umiejetnosci spojrzenia obiektywnie na pewne sprawy. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 03.10.09, 00:18 Nie wiem. Ja raczej sądzę, że w jakiś sposob mozna kierowac swymi emocjami, dogadywac sie z nimi, rozpoznawac je, akceptowac i czasem odsuwac delikatnie na bok. Do własnych emocji mam stosunek czuły, "kontrola" to juz zbyt brutalne. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 22:41 nangaparbat3 napisała: > kami_hope napisała: > Niewypowiedziane uczucie szczęścia, kiedy to > > pod sercem nosi się kształtującą żywą istotę. > > Pod jakim sercem??????? W brzuchu sie nosi, w brzuchu. Przyznam, że mnie zaskoczyłaś. Ty na serio? To metafora była. Czy mam wyjaśnić na czym ona polega? (to by znaczyło, że z zupełnie odmienną wrażliwością postrzegamy świat) Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:34 Wiem, ze to metafora, ale budzi ona we mnie dziką agresję. Kiedy ją słyszę/czytam czuję się, jakby ktos chciał mnie pozbawic co najmniej połowy mnie samej. Odciac mnie od moich korzeni. Dziecko wykluwa sie w macicy, pod przeponą, wiec w brzuchu. Koniec kropka. potem, jak juz się urodzi, bardzo dobrze i miło jest trzymac je z buzią przytuloną do miejsca, w którym bije serce. Nie ma przeszkod, dobrze to robi i dzieciom, i rodzicom. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:48 To bardzo ciekawe co napisałaś. W moim wyobrażeniu, że tak powiem, mój ośrodek kobiecości (...siły) właśnie jakby spod serca się wydobywa. Być może w przyszłości, bardziej tożsamy z macicą będzie, hm...? Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Kami, na litosc boską! 02.10.09, 23:50 Eeee, tam, Słońce, przesadzasz! No jakaż agresja. Że się nosi dziecko pod sercem? No bo tak jest. I kto, gdzie i kogo pozbawia poprzez ten wyraz, - połowy kobiety? Nieee, nie dramatyzujmy ) Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Kami, na litosc boską! 03.10.09, 00:16 No nie, wysepko, czuje co czuję i mam do tego pełne prawo, tudzież do tego, zeby to wyrazic. Naprawde mało rzeczy tak mnie rusza jak to. Widzisz, dla mnie sformulowanie, ze dziecko nosi się "pod sercem" jest nieprawdziwe (chocby dlatego, ze ta przepona miedzy nimi, bardzo oczywista granica), a po drugie jakieś obrzydliwie pruderyjne,bo tak wlasnie tak jakby chcialo sie te ciążę oddzielic od fizjologii - w domyśle fizjologia jest czymś, co nalezy ukryc, o czym nie nalezy mowic - i to jest dla mnie nie do przyjecia. Bo bez fizjologii by nas nie bylo w ogóle, powinnismy sie nia cieszyc i napawac, a nie spychac pod powierzchnie. Odpowiedz Link
chalsia Re: Kami, na litosc boską! 03.10.09, 00:21 > Dziecko wykluwa sie w macicy, pod przeponą, wiec w brzuchu. jak najbardziej. Jednak ww. wymienione, było nie było, znajdują się POD sercem. Odpowiedz Link
chalsia Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 03.10.09, 00:24 > Przypominam sobie siebie sprzed wielu lat… Kiedyś miałam pragnienie > po prostu mieć dziecko. Niewypowiedziane uczucie szczęścia, kiedy to > pod sercem nosi się kształtującą żywą istotę. Pragnienie > przytulania, matczynych pieszczot, karmienia, pielęgnowania, etc. to po co się pytasz co to jest "parcie na dziecko" ? Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 03.10.09, 17:49 Myślę, że obok podobieństw, tych typowych dla rodzaju ludzkiego - różnimy się, szczególnie pod względem odczuwania (itp.). Po prostu, ten sam fakt może mieć dla nas różne znaczenie. To, że ja przeżywam coś w określony sposób, to nie znaczy, że inni też tak mają. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 03.10.09, 17:52 kami_hope napisała: > Myślę, że obok podobieństw, tych typowych dla rodzaju ludzkiego - > różnimy się, szczególnie pod względem odczuwania (itp.). Po prostu, > ten sam fakt może mieć dla nas różne znaczenie. To, że ja przeżywam > coś w określony sposób, to nie znaczy, że inni też tak mają. O to to, dokładnie Odpowiedz Link
antykonformista Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 11:46 Pomijając dojrzałą decyzję dwojga ludzi, czyli tak zwany zdrowy powód posiadania dzieci, oraz wpadkę, czyli tak zwany typowy powód posiadania dzieci, jest jeszcze cała masa chorych powodów posiadania dzieci. Oto one (z grubsza): 1. presja rodziny (bo mamusia chciała zostać babcią a mamusi trzeba słuchać) 2. presja znajomych (co ty stary, masz 30 lat i nie masz dzieci? co ty bezpłodny jesteś? strzelasz ślepakami, hahaha!) 3. kaprys (mamy już pieska yorka, kotka persa to jeszcze dzidziuś się przyda) 4. posiadanie dzieci jest modne (ma je Urbańska i Cichopek) 5. bo dziecko uratuje nasz związek (tonący, w tym przypadku, "brzytwy się chwyta", niestety) 6. chęć posiadania władzy nad kimś (nie bez powodu politycy mają zwykle dużo dzieci) 7. chęć posiadania darmowej opieki na stare lata (przysłowiowa już "szklanka wody") 8. chęć odreagowania dzieciństwa, coś na kształt "wojskowej fali" ( rodzice byli wymagający i srodzy, muszę tego posmakować od drugiej strony) 9. niedobory uczuć (rodzice mnie nie kochali, partnerzy mnie nie kochali, tylko dziecko naprawdę mnie pokocha) 10. chęć bycia w centrum zainteresowania i zwrócenia na siebie uwagi (jedni mają próby samobójcze, inni "robią sobie" dziecko) 11. zwykły bezrefleksyjny zwierzęcy pęd na przekazanie genów, instynkt (typowy u ludzi mało inteligentnych). a zadania rodzica? dwa. urodzić i wychować: na dobrego, porządnego, wolnego człowieka. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 13:48 Podoba mi się Twoj post nonkonformista choc nie ze wszystkim się zgadzam do końca. Tym niemniej. Post nonkonformistyczny Odpowiedz Link
funia81 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 19:24 antykonformista - 100% racji. Celnie i zwięźle. Sama bym mniej więcej tak to chciała napisać, gdybym tylko zebrała myśli - a tak to już nie muszę zbierać Odpowiedz Link
forencka Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 12:35 Ja mam dziecko z miłości i nie widzę żadnej innej przyczyny. Po prostu. (Albo może z napalenia... Tyle, że napalenie trwające parę lat to już chyba miłość Odpowiedz Link
wyjadacz_parkietuf Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 13:03 Po to, aby nasze dzieci za kilkanaście lat mogły puścić taki bredno-serial na forum ;-PPPPPPPPPP kami_hope napisała: > > Chciałabym zadać sobie i Wam pytanie, dlaczego w ogóle mamy dzieci? > A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o > poczęciu? Czym jest dziecko? Jakie zadania stoją po stronie rodzica? Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 19:13 Twoje będą mądre. Odróżnią podróż w zasyfionym kiblu od tej w klimatyzowanym aucie. Ty przekażesz im tą mądrość... forum.gazeta.pl/forum/w,902,97592268,97598335,Re_Tir_zderzyl_sie_z_busem_Sa_dwie_ofiary.html Szczęśliwie nie tylko rodzicielska wiedza kształtuje rozwój intelektualny dziecka, ale szkoła i in. Ja przekazuję mądrości o innym charakterze. Dodam, że mam zamiar się tego trzymać. Odpowiedz Link
tomkowski4444 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 13:20 Kobiety chca miec dzieci aby po rozwodzie zyc na koszt ex meza oczywiscie podszywajac sie pod sloganem "wszystko dla dobra dziecka". Wogóle to dzieci chca miec kobiety bo po 40 tce to nikt ich nawet palcem nie chce dotknac. Te wszystkie "wpadki" to wygladaja tak "Ona planowała a On wpadł" Odpowiedz Link
drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 14:02 tomkowski4444 napisał: > Kobiety chca miec dzieci aby po rozwodzie zyc na koszt ex meza oczywiscie > podszywajac sie pod sloganem "wszystko dla dobra dziecka". Potwierdzam, istnieją takie przypadki, jednak nie generalizujmy. > Wogóle to dzieci chca miec kobiety bo po 40 tce to nikt ich nawet palcem nie > chce dotknac. Nie jestem kobietą, a też chciałem mieć dzieci. Nie masz pojęcia o kobietach, chłopie. Kobiety do trzydziestki, to zaledwie zielone jabłka, są niedoświadczone, kapryśne, jeszcze nie wiedzą o co im chodzi, kwaśne i chrupiące. Młodzież bierze te młode, bo się boi, że później dla nich nie wystarczy, niegłupia polityka, owszem. Dojrzałe kobiety między 30 a 40 to dopiero początek balu, słodkie i namiętne, a kobiety po 40, to calvados, sam ekstrakt, szał ciał i uprzęży. Tylko ktoś obdarzony brakiem rozumu rezygnuje z czegoś takiego sugerując na dodatek innym, że nie warte są dotknięcia palcem. Najpierw, chłopie, sprawdź, a potem gadaj. > Te wszystkie "wpadki" to wygladaja tak "Ona planowała a On wpadł" Bywa i tak, ale myślę, że większość dorosłych mężczyzn wie, jak się dzieci robi, a jak się ich nie robi... co tu zatem mówić o wpadkach?? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 14:11 drambui napisał: Najpierw, chłopie, sprawdź, a potem gadaj. Żeby sprawdzić to najpierw trzeba jakąś sobą zainteresować A w przypadku kobiet dojrzałych nie jest to łatwa sztuka Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 14:14 mola1971 napisała: > drambui napisał: > Najpierw, chłopie, sprawdź, a potem gadaj. > > Żeby sprawdzić to najpierw trzeba jakąś sobą zainteresować > A w przypadku kobiet dojrzałych nie jest to łatwa sztuka Ooo!, to to! )) Odpowiedz Link
drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 15:23 mola1971 napisała: > drambui napisał: > Najpierw, chłopie, sprawdź, a potem gadaj. > > Żeby sprawdzić to najpierw trzeba jakąś sobą zainteresować > A w przypadku kobiet dojrzałych nie jest to łatwa sztuka Drambuie, to słodki i gęsty likier dla Pań. Fascynuje i odurza. Uzależnia. Zwłaszcza samotne dojrzałe Panie za nim przepadają. Jednak, im bardziej dojrzałe są Panie, tym mniej jest dojrzałych mężczyzn. Tak już jest w życiu, nie dla wszystkich wystarczy starych win i cennych likierów. Francuzi mają jednak na to sposób, stosują zasadę "pij niedojrzałe wina do dojrzałych serów, a dojrzałe wina do serów niedojrzałych". Tak więc, kolego, jeszcze masz szansę, tylko zwróć wzrok we właściwą stronę, Panie dojrzewają . Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 15:44 drambui napisał: > Drambuie, to słodki i gęsty likier dla Pań. Fascynuje i odurza. > Uzależnia. Zwłaszcza samotne dojrzałe Panie za nim przepadają. Toż to jedno przeczy drugiemu Jeśli coś uzależnia to dojrzałe kobiety z zasady za tym nie przepadają No chyba, że być może samotne to lubią bo samodzielne to absolutnie i zdecydowanie nie Odpowiedz Link
drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 16:10 mola1971 napisała: > Toż to jedno przeczy drugiemu Jeśli coś uzależnia to dojrzałe > kobiety z zasady za tym nie przepadają No chyba, że być może > samotne to lubią bo samodzielne to absolutnie i zdecydowanie nie Skąd wiesz, za czym przepadają i od czego się uzależniają dojrzałe kobiety? Widziałaś kiedyś kobietę, która się otwarcie przyzna, że jest od czegoś uzależniona, jak nie musi? Samotne kobiety da się z samotności jescze odratować. Samodzielne, to kategoria stracona. A cóż to za kategoria "samodzielna kobieta"? Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 16:19 drambui napisał: > A cóż to za kategoria "samodzielna kobieta"? To jest kobieta, która nie jest w związku, ale nie jest samotna (czytaj: nie jest zdesperowana). A co do tego skąd ja to wiem... Bo ja wiedźma jestem A tak na poważnie to kobiety w pewnym wieku zaczynają się w piękny sposób przyjaźnić i naprawdę ze sobą rozmawiać. A mężczyźni to tej tajemnej wiedzy dopuszczani są niezmiernie rzadko No i oczywiście nie dotyczy to wszystkich dojrzałych kobiet bo niezależnie od wieku kobiety są po prostu różne. Odpowiedz Link
drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 17:01 Boże chroń nas przed desperat(k)ami Masz rację, samotna kobieta musi być samodzielna, zwłaszcza, jeśli to samotność z wyboru. Dla dojrzałych mężczyzn wiedza na temat upodobań kobiet nie jest tajemna. Mylisz się sądząc, że mężczyźni nie są w nią wtajemniczeni. Prawdziwy mężczyzna wie o upodobaniach swojej kobiety nawet jeszcze więcej, niz ona sama. A co do uzależnień, zapewniam Cię, że kobiety (niestety) uzależniają sie bardzo łatwo. Dużo łatwiej, niż mężczyźni. Straszny jest widok pijanej kobiety. Całowanie popielniczki, to też żaden cymes. O innych uzależnieniach nawet nie wspomnę. Jedyne uzależnienie kobiet, które uznaję, to uzależnienie od miłości kochanego mężczyzny. Ale to rzadkość, łatwiej o kobietę pijącą, niz kochającą . Ale to jest offtop, wątek jest o rodzicielstwie. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 17:07 drambui napisał: Jedyne uzależnienie kobiet, które uznaję, to uzależnienie od miłości > kochanego mężczyzny. Ale to rzadkość, łatwiej o kobietę pijącą, niz kochającą : > -(. A ja się z Tobą nie zgadzam. Kobieta uzależniona od miłośći to tzw. kobieta kochająca za bardzo (możesz znaleźć w sieci publikacje na ten temat) i bynajmniej nie jest to nic dobrego. Istnieje jeszcze coś takiego jak zdrowa (nieuzależniona i nieuzależniająca) miłość i partnerstwo. I wg mnie do tego należy dążyć Odpowiedz Link
drambui Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 17:37 Zgadzam się z Tobą, żadne uzależnienie nie jest niczym dobrym, jednak jakoś wolę kobietę za bardzo kochającą, niż za bardzo pijącą. Odpowiedz Link
kruk51 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 16:13 Jeżeli zadawane pytania są dla Ciebie dylematem ? To rzeczywiście nigdy nie powinnaś się decydować na dzieci !!! Odpowiedz Link
fizykoterapeuta Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 17:56 jak na mój gust to jakaś podpucha - najpierw niby pyta, a potem wkleja teksty na około 20 stron maszynopisu czym jest dziecko? poczytaj sobie, to się dowiesz, może Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 18:53 fizykoterapeuta napisał: > jak na mój gust to jakaś podpucha - najpierw niby pyta, a potem wkleja teksty n > a > około 20 stron maszynopisu > > czym jest dziecko? poczytaj sobie, to się dowiesz, może Na mój gust, to mało wiesz i głupio gadasz. Teksty są mojego autorstwa. Można się zgadzać z tymi treściami lub nie. Być może sam jesteś plagiatorem, stąd zazdrość, że ktoś potrafi, a Ty nie? Rozumiem, że preferujesz książki z obrazkami i małą ilością tekstu. Faktycznie – w Twoim przypadku - wg. Twojego gustu, temat może być uznany za „podpuchę”. Wskaż tu choć jedną stronę owego "maszynopisu". A później odnieś się do tematu... Pozwolę sobie rozłożyć na czynniki pierwsze Twój tekst, i udowodnię Ci, że to Ty masz powody do wstydu. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 20:06 kami_hope napisała: > > Na mój gust, to mało wiesz i głupio gadasz. > Teksty są mojego autorstwa. Można się zgadzać z tymi treściami lub > nie. Kami, słońce, nie przejmuj się. Bo czy mozna patykowi przebaczyć, ze jest patykiem? I czy w ogole warto się nad tym zastanawiać..? Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 22:29 insula.incognita napisała: > Kami, słońce, nie przejmuj się. > Bo czy mozna patykowi przebaczyć, ze jest patykiem? > I czy w ogole warto się nad tym zastanawiać..? > Insula, dziękuję za wsparcie Bardzo się nie przejmuję. Ale trochę - i owszem. Możesz często chodzić obok patyka i w ogóle go nie zauważać. W końcu może się zdarzyć tak, że potkniesz się o patyk i złamiesz nogę. Może czasem warto schylić się, podnieść patyk i powiedzieć np. tak: "słuchaj patyk, to droga dla użytku społeczeństwa, miejsce patyków jest w lesie"? Przy tej okazji wyszła moja waleczna natura (tu - na polu idei; a nie na każdym polu skłonna jestem do walki ) i umiłowanie porządku (wszystko ma swój czas i miejsce ). Odpowiedz Link
fizykoterapeuta Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 06.10.09, 22:26 zacytuj, gdzie zarzuciłem ci plagiat rozkładaj sobie co chcesz, nie mam powodu by się obawiać Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 06.10.09, 23:04 fizykoterapeuta napisał: > zacytuj, gdzie zarzuciłem ci plagiat > rozkładaj sobie co chcesz, nie mam powodu by się obawiać Jak mam rozumieć słowa, cyt.: "wkleja teksty"? Wklejane skąd? Logiczne, że jeśli napisane moją ręką, to nie kopiowane i wklejane. Co mam rozkładać? Nie napisałeś nic, co odnosi się do tematu rozmowy. Dobra rada: oszczędź sobie czytanie tego wątku. Za trudny jest dla Ciebie. W porządku, ja to rozumiem. Za trudny i już. Wracaj skąd przyszedłeś. Nie wydaje mi się abyś zdołał odnaleźć się pośród uczestników tego forum. Odpowiedz Link
fizykoterapeuta Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 08.10.09, 17:24 jak czegoś nie rozumiesz, to pytaj albo się nie odzywaj "wkleja" - wstukuje do formularza, pisze, wrzucać/wklejać post, etc. naprawdę bardzo trudno było się skapnąć o co chodzi napisałaś: "Pozwolę sobie >>> rozłożyć <<< na czynniki pierwsze Twój tekst, i udowodnię Ci, że to Ty masz powody do wstydu." już jasne, skąd moje "rozłożenie" w poście? czy nadal nie? Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 08.10.09, 18:25 fizykoterapeuta napisał: > jak czegoś nie rozumiesz, to pytaj albo się nie odzywaj > "wkleja" - wstukuje do formularza, pisze, wrzucać/wklejać post, etc. naprawdę > bardzo trudno było się skapnąć o co chodzi > > napisałaś: > "Pozwolę sobie >>> rozłożyć <<< na czynniki pierwsze Tw > ój tekst, > i udowodnię Ci, że to Ty masz powody do wstydu." > już jasne, skąd moje "rozłożenie" w poście? czy nadal nie? To było właśnie pytanie: > Jak mam rozumieć słowa, cyt.: "wkleja teksty"? Wklejane skąd? Nie udało mi się znaleźć nic, co popierałoby Twoje wyjaśnienie, za to znalazłam takie oto definicje: "Wklejanie" - jeśli chcemy utworzyć kopię lub po prostu przenieść jakikolwiek obiekt w Windows, a zwłaszcza fragment dokumentu jakiegoś programu, zaznaczamy ów fragment, z menu "Edycja" wybieramy polecenie Kopiuj (Ctrl+C) lub Wytnij (Ctrl+X); następnie przechodzimy do dokumentu, do którego chcemy go przenieść i z menu Edycja wybieramy polecenie Wklej (Ctrl+V); klub.chip.pl/lipka/slownik/komputerowy_w.htm Proces umieszczenia informacji wcześniej skopiowanej lub wyciętej - a więc np. tekstu, obrazu graficznego czy też plików bądź folderów - w schowku lub w innym dokumencie (czasem także w innej części oryginalnego dokumentu it-pomoc.pl/komputer/wklejanie No ale mniejsza o znaczenie słowa „wkleja”. Problemem istotnym jaki ukazałeś jest Twoja arogancja. Słówka typu „skapnąć” ujmują Ci autorytetu, który chciałbyś posiadać. Dziwi zupełnie nonszalancja („już jasne, skąd moje "rozłożenie" w poście? czy nadal nie?” i lekceważenie konwersarza. A może nie tyle dziwi, co wskazuje na kompleksy. Najskuteczniejszą drogą do walki z kompleksami jest ciężka praca z samym sobą. Zwracanie się do innych lekceważącym tonem, być może chwilowo podłechce próżność („ale jej dogadałem!”, „o, pewnie ją zatkało, głupia ma się rozumieć” i inne takie), ale skutku długotrwałego nie odniesie. Kompleks będzie się utrwalał, a skłonność do bezczelności będzie się nasilała. Dlatego radzę postawić sobie jakiś cel (zadanie), nie koniecznie od razu jakiś wysoki; niech będzie taki możliwy do zrealizowania. Dokonaj wysiłków, staraj się i własnym nakładem pracy osiągnij dany cel. Będziesz z siebie zadowolony! To wzmocni Twoją samoocenę. Wyznaczaj sobie kolejne cele i jednocześnie zwalczaj kompleksy. Kiedy będziesz już mądrym mężczyzną, to nie będziesz musiał dowartościowywać się czyimś kosztem. Jednak do tego czasu jeszcze długa droga… musisz się wiele nauczyć. A pokory – na początku. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w pracy nad sobą. P.S. Przemyśl swoją tendencję do stawiania innym ultimatum. To już sprawa poważniejsza niż kompleksy (choć poniekąd ma z nimi związek) i wymaga natychmiast przypatrzeć się samemu sobie. Odpowiedz Link
chalsia Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 09.10.09, 00:00 > Nie udało mi się znaleźć nic, co popierałoby Twoje wyjaśnienie, za > to znalazłam takie oto definicje: > > "Wklejanie" > - jeśli chcemy utworzyć kopię lub po prostu przenieść jakikolwiek > obiekt w itd. sama zaśmiecasz własny wątek, choć wczesniej pisałaś, żeby tego nie robić. Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 09.10.09, 17:59 chalsia napisała: > sama zaśmiecasz własny wątek, choć wczesniej pisałaś, żeby tego nie robić. Racja Chalsiu. To zrezygnowanie. Widzę, że moja koncepcja (intencja dyskusji nt.) upadła. A tematy dot. dupy Maryni są o niebo bardziej popularne. I nawet ciekawość wzbudził we mnie ów fakt ("jak długo można tak o niczym i bez sensu?"). Cóż, złożyłam propozycję. Ludzie nie chcą, nie lubią (jakkolwiek)... trudno. Wolna wola. Odpowiedz Link
fizykoterapeuta Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 09.10.09, 11:00 są też inne konteksty językowe niż komputerowe... tak, tak, mam kompleksy i w ogóle jestem niedowartościowany, zadowolona? Odpowiedz Link
luki349 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 19:09 kami_hope napisała: > > Chciałabym zadać sobie i Wam pytanie, dlaczego w ogóle mamy dzieci? > A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o > poczęciu? Czym jest dziecko? Jakie zadania stoją po stronie rodzica? jesteś nieśmiertelna ?! jeśli TAK - po co ci dzieci jeśli NIE - dzieci dają ci nieśmiertelność, a cząstka twoich doświadczeń, wiedzy i miłości, którą dasz dzieciom zostanie w nich nieśmiertelna na zawsze... i co najważniejsze (pod warunkiem, że byłaś dobrym rodzicem) przekażą tą cząstkę następnemu pokoleniu. ogólnie rzecz biorąc, jak nie planujesz mieć dzieci, a w życiu ci się nie układa to nie ma co marnować zdrowia tylko "don't worry, don't cry, take pistol and die" Odpowiedz Link
funia81 Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 19:27 > jeśli NIE - dzieci dają ci nieśmiertelność, a cząstka twoich doświadczeń, wiedzy > i miłości, którą dasz dzieciom zostanie w nich nieśmiertelna na zawsze... Czyli 100% egoizmu: bo ja chce być nieśmiertelna/y. Moje gratulacje. Odpowiedz Link
kami_hope Pytanie do moderatorów 05.10.09, 19:37 Jak to się stało, że ten wątek przyciągnął ludzi spoza "Roz.i co d."? To jest forum otwarte. Ale jednak, pojawianie się nowych osób ma swoją specyfikę (rzekłabym - regularność) i najczęściej są to osoby bezpośrednio związane z tematem/problematyką tego forum. Zdziwiłam się dzisiaj, bo tak "znikąd" pojawiły się tu taaakie rodzynki, jakich w necie zresztą pełno, ale tu - to rzadkość. Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Pytanie do moderatorów 05.10.09, 19:40 Watek pojawił sie na stronie głownej forum gazety. Stąd pojawiły się nowe osoby.Zazwyczaj tak sie dzieje kiedy watek wydaje sie ciekawy dla adminów forum (i tu ukłon w Twoją stronę)....niestety takie są tego skutki uboczne czy też zalety, ze pojawia sie wiecej osób. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Pytanie do moderatorów 05.10.09, 19:41 Czy my już myśleć o tym samym w tym samym czasie zaczynamy? Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Pytanie do moderatorów 05.10.09, 19:42 No, miałam napisać bys mi w monitor nie zaglądała Odpowiedz Link
mola1971 Re: Pytanie do moderatorów 05.10.09, 19:40 Kami, odpowiedź jest bardzo prosta. Gazeta umieściła ten wątek na pierwszej stronie portalu a to zawsze przyciąga przypadkowych ludzi. Odpowiedz Link
kami_hope Przyjemnością jest rozmowa z Wami 05.10.09, 19:55 Dziękuję Wam dziewczyny za odpowiedź. Po przeczytaniu dwóch/trzech pierwszych komentarzy, nie dało się nie zauważyć, że to ludzie nie "z naszego świata". I to dowodzi temu, że forum "Rozwód... i co dalej?" gromadzi wyjątkowych ludzi. A przy tej okazji, chciałabym napisać, że mam wielką przyjemność rozmawiać z Wami i czytać rozmowy innych. Dzięki Wam wciąż uczę się czegoś nowego. Wciąż inspirujecie... Dziękuję. Odpowiedz Link
mola1971 Re: Przyjemnością jest rozmowa z Wami 05.10.09, 20:00 Kami, dzięki. To bardzo miłe. Ale czasem też dobrze jest wpuścić tu trochę "świeżego powietrza". Co by trochę dystansu złapać Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: Przyjemnością jest rozmowa z Wami 05.10.09, 20:02 i poznać nowe twarze...czasem ktoś zostaje i okazuje sie świetnym kompanem w dysputach. Odpowiedz Link
insula.incognita Re: Pytanie do moderatorów 05.10.09, 20:09 kami_hope napisała: > > Zdziwiłam się dzisiaj, bo tak "znikąd" pojawiły się tu taaakie > rodzynki, jakich w necie zresztą pełno, ale tu - to rzadkość. Dziwne, nieprawdaż? Nie tyle nawet dziwne, ile - żałosne. Odpowiedz Link
grogreg Objawię Ci tajemnicę. 06.10.09, 03:59 Czasem różne wątki z różnych forów pojawiają się na stronie głównej w rubryce "podyskutuj na forum". Wot sekret. Poniała? Odpowiedz Link
vzetv Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 05.10.09, 19:46 Dziecko, przede wszystkim, to KTOŚ...nie coś, a więc KIM,a nie czym... Odpowiedz Link
kami_hope Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 06.10.09, 00:09 vzetv napisała: > Dziecko, przede wszystkim, to KTOŚ...nie coś, a więc KIM,a nie > czym... Czym - określa istotę i jej szerokohoryzontalny sens (jak w temacie - traktuje o filozoficznej wymowie) Kim - określa konkretne wskazanie na osobę i ew. jej osobowy charakter. Jak widzisz słowo "czym", zastosowałam z rozmysłem (w ujęciu pojęciowym, a nie osobowym). Mam nadzieję, że teraz rozumiesz... Odpowiedz Link
grogreg Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 06.10.09, 03:55 > A ściślej, jakimi kryteriami kierujemy się podejmując decyzję o > poczęciu? Rodzą się i tyle. > Czym jest dziecko? Chyba "kim jest dziecko".... bo wiesz to osoba jest. Fakt, że nie duża ale osoba. Zatem dziecko to być może przyszły dorosły. > Czym jest dziecko? Spłodzić, urodzić, wychować najlepiej jak się potrafi. Odpowiedz Link
uknown masz słowotok 06.10.09, 08:49 i tak pokrętne wizje rodzicielstwa że współczuć tylko twoim dzieciom, uwielbiasz przekomplikowywać oczywiste sprawy i rozwadniać ich sens w milionie niepotrzebnych słów, nie sposób czytać twoją grafomanię, przestań, please! Odpowiedz Link
lehoo Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 06.10.09, 09:28 Żeby miał kto ci tyłek umyć, jak zachorujesz i oczy zamknąć, jak umrzesz. Odpowiedz Link
jarkoni Re: Filozofia rodzicielstwa (inspirowane by Scrip 07.10.09, 18:35 Kilka postów poszło w nicość. A na górze forum jest coś tam o zasadach pisania i o netykiecie. Żadnych osobistych wycieczek, obrażania, awantur itp. Szanujmy się wzajemnie, Pozdrawiam i witam nowych forumowiczów.. jarkoni Odpowiedz Link
polskitata W przypadku separacji rodziców dziecko ma prawo 10.10.09, 20:40 podstawowe prawo dziecka do wzrastania u boku swojego rodzica a podstawowe naturalne prawo rodzica to wychowanie własnego potomstwa. W przypadku separacji rodziców dziecko ma prawo do zachowania stałego, równoważnego i bezpośredniego związku z każdym z nich, otrzymywania opieki, edukacji i zdobywania doświadczenia od każdego rodzica i utrzymywania znaczących relacji ze swoimi przodkami i krewnymi od strony obojga rodziców” Prawo Włoskie to co piszesz świadczy o tym że jesteś egoistką która chce pozbawić dziecka ojca, pewnie sama swojego ojca kochasz.Jeśli masz syna ciekawe czy jak jemu będą chciały panie podobnie tobie odebrać szczęście wychowania własnego potomstwa czy zmienisz zdanie czy będziesz zajadle je wspierać by mu odebrać tę szansę. Pozatym świadczy że nie wiesz co to jest joint custody najpowszechniejsza forma tzw. opieki wspólnej równoważnej w krajach dotkniętych plagą rozwodów. fragmet listu otwartego więcej na stronie www.opiekaronowazna.pl List Otwarty do: Szanownego Pana Prezydenta RP i Szanownego Pana Premiera RP oraz Szanownych Senatorów, Posłów i Ministrów RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ W sprawie dramatycznej sytuacji Dzieci Polskich i ich rodziców oddzielanych od siebie w sytuacji kryzysu w rodzinie i koniecznych rozwiązań prawnych by się temu przeciwstawić. Jako organizacje broniące praw dziecka i rodziców reprezentujemy dzieci i rodziców którzy znaleźli się w tak dramatycznej sytuacji.Co roku przybywa ok 100 tysięcy dzieci dotkniętych dramatem rozpadu ich rodzin co często skutkuje pozbawieniem podstawowego prawa dziecka do wzrastania u boku swojego rodzica a rodzicom odbiera się podstawowe naturalne prawo do wychowania własnego potomstwa. Obecne prawo rodzinne w Polsce w zakresie opieki i wychowania dziecka wymaga dostosowania do ratyfikowanej prze Polskę Konwencji Praw Dziecka, której art. 18. 1.stanowi: „Państwa-Strony podejmą wszelkie możliwe starania dla pełnego uznania zasady, że oboje rodzice ponoszą wspólną odpowiedzialność za wychowanie i rozwój dziecka”, Art. 9.1. Państwa-Strony zapewnią, aby dziecko nie zostało oddzielone od swoich rodziców wbrew ich woli.” Obecne prawo jest też niedostosowane do Praw Podstawowych zawartych w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej gdzie Artykuł 24 pkt.3 Prawa dziecka stanowi „Każde dziecko ma prawo do utrzymywania stałego, osobistego związku i bezpośredniego kontaktu z obojgiem rodziców, chyba że jest to sprzeczne z jego interesami”. W ostatnich latach ilość separacji i rozwodów drastycznie wzrosła, co doprowadziło do zastanowienia sie ustawodawców większości krajów europejskich i zmian prawa w celu zabezpieczenia praw dzieci i ojców, pozwalając ojcom na większą obecność w życiu dziecka. We Włoszech w 2006 roku wprowadzono ustawę nr. 54 jej fragment : ”W przypadku separacji rodziców dziecko ma prawo do zachowania stałego, równoważnego i bezpośredniego związku z każdym z nich, otrzymywania opieki, edukacji i zdobywania doświadczenia od każdego rodzica i utrzymywania znaczących relacji ze swoimi przodkami i krewnymi od strony obojga rodziców.” Dziś Polskie prawo i praktyka sądownicza z zasady dyskryminują jednego rodzica. Wyznaczając jednego rodzica jako dominującego opiekuna a drugiemu rodzicowi udziela się tzw. kontaktów do własnego dziecka, zdarza się np. że jest to kilka godzin w tygodniu. Jak dziecko ma otrzymać wychowanie edukację czy zdobyć doświadczenie od rodzica którego widzi kilka godzin w tygodniu lub rzadziej? Rozwiązanie dotychczasowe silnie konfliktuje pary, jest krótkowzroczne i prowadzi do wielu nadużyć i tragedii rodzinnych. Prawo musi zapewnić dzieciom zdobycie doświadczenia od obojga rodziców, możliwość rozwijania się i zdobywania doświadczeń w obecności swojego rodzica w sposób wolny od przeszkód i wpływów rodzica próbującego dominować nad dzieckiem. Opieka Równoważna, inaczej wspólna, obowiązuje już w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Krajach Skandynawii i krajach takich jak USA czy Australia. Silną preferencję dla tej formy opieki ostatnio wprowadzono w 2006r.w Prawie Włoskim ustawą nr.54. Niewątpliwymi korzyściami płynącymi z prowadzenia preferencji dla tej formy opieki w przypadku separacji rodziców jest: • mniejsze skonfliktowanie par i całych rodzin wciąganych dziś w walki o dzieci, gdzie wzajemny żal często przenoszony jest w następne pokolenia, • spadek liczby separacji i rozwodów, • częstsze niż w innych formach opieki sukcesy w przezwyciężaniu kryzysu par, - dzieci lepiej rozwijające się emocjonalnie – stabilność poprzez zapewnienie dziecku dorastanie w obecności swoich rodziców bez poczucia utraty jednego znich. • zachowanie tożsamości poprzez utrzymanie znaczących relacji ze swoimi przodkami z obu stron. • dziecku nie jest już w ramach zemsty na partnerze czy osiągnięcia korzyści majątkowych ograniczany kontakt ze swoim rodzicem., • mobilizacja rodziców do współpracy dla dobra dziecka zamiast co często ma miejsce obecnie angażowania w konflikt pary wszystkich ludzi wokół, w tym rodziny, przyjaciół, prawników, sędziów i ekspertów w celu nakłonienia ich do strony rodzica w celu alienowani i wykluczenia drugiego rodzica z życia dziecka W tym celu postulujemy wprowadzić takie zmiany w ustawodawstwie które realnie wprowadzą w Polsce preferencje dla Opieki Równoważnej (Wspólnej, Naprzemiennej) gdy oboje rodzice chcą wychowywać dzieci, podobnie jak ma już to miejsce w innych krajach poprzez wprowadzenie odpowiedniego zapisu do KRiO np. na wzór włoski. Postulujemy zlikwidowanie RODK (rodzinne ośrodki diagnostyczno konsultacyjne), które są pozostałością po PRL. Te przy-sądowe ośrodki zdają się jedynie swą pseudonaukową działalnością szkodzić dziecku i rodzinie oraz usprawiedliwiać łamanie w Polsce Konwencji Praw Dziecka. Wydziały Rodzinne Sądów zbytnio zaufały pseudonaukowym opiniom psychologicznym pochodzącym z tych wątpliwej jakości ośrodków, zamiast opierać się na prawdziwych dowodach. Psychologia naukowa nie posiada na dziś takich narzędzi, które pozwalają na jednoznaczne stwierdzanie rzeczy które próbuje się tam badać co w połączeniu z dowolnością interpretacji przez osoby tam zatrudnione dyskredytuje powstające tam opinie.Mimo iż pisane przy użyciu naukowego języka nie posiadają wartości. Próbuje się tam np. określać zmienne więzi międzyludzkie nawet małych dzieci i na takich podstawach wyciąga się daleko idące wnioski często rzutujące na całe dalsze życie dzieci i ich rodzin.Tymczasem to samo badanie wykonane przez inny zespół lub innego dnia często skutkuje zupełnie odmienną opinią. Nauka pozwalająca stwierdzić ile czasu kto z kim ma przebywać, nie istnieje w innych cywilizowanych krajach. Jeśli ich obecność byłaby usprawiedliwiona naukowo, takie ośrodki byłyby tworzone w krajach Unii czy w USA, ale tak nie jest. Opieranie się Sądownictwa Rodzinnego w Polsce na pseudonaukowych opiniach RODK ukazuje tylko na jak złych fundamentach oparty jest dziś system sądownictwa rodzinnego i dyskredytuje Polskę w oczach innych narodów. Odpowiedz Link
polskitata Re: W przypadku separacji rodziców dziecko ma pra 10.10.09, 20:42 www.opiekarownowazna.pl Odpowiedz Link
kami_hope Re: W przypadku separacji rodziców dziecko ma pra 11.10.09, 10:50 polskitata napisał: > to co piszesz świadczy o tym że jesteś egoistką która chce pozbawić > dziecka ojca, Wolno Ci tak myśleć. Jak również wolno Ci tkwić w niezrozumieniu. Stosowanie epitetów jako argumentów, to nie najlepszy pomysł w konwersacji. No chyba, że rozmowa nie była Twoją intencją, a jedynie wygłoszenie swoich racji. I aby były bardziej wyraziste i nie do odparcia, posłużyłeś się (prymitywną!) metodą dyskredytującą konwersarza. Gdybyś jednak zmienił zdanie i zechciał porozmawiać, to stwórz pole do rozmowy, przeproś na wstępie i pohamuj się od wygłaszania epitetów i ocen w kierunku rozmówcy (tu - mnie). Jestem otwarta na rozmowę. Odpowiedz Link
polskitata przeczytaj kami jak powinno być bo piszesz bzdury 11.10.09, 22:18 Włoski senat dał ostatecznie zielone światło nowemu prawu, które wzmacnia szerszy dostęp do praw rodzicielskich rozwiedzionych ojców. Legislacja normuje pojęcie opieki wspólnej nad dziećmi w sytuacji kiedy rodzice się rozchodzą. Dotychczasowy sposób w którym opieka nad dzieckiem była przyznawana jedynie matce, teraz będzie przyznawana tylko w mniejszości przypadków. ,, Finalnie oboje z rodziców będą mieli równe prawa i zakres odpowiedzialności w sytuacji, kiedy żyją oddzielnie”, powiedział Podsekretarz Ministerstwa Sprawiedliwości Jole Santelli. " I dzieci będą miały niepodważalne prawo, by utrzymać stałe relacje z zarówno mamą i tatą. Po raz pierwszy przyjęto zasadę co do wychowania. Według tego prawa rozwód dwojga rodziców nie jest rozwodem dziecka z którym kolwiek z nich.” Nowa legislacja zrewolucjonizuje stosowanie prawa rodzinnego we Włoszech, wypowiadają się parlamentarzyści. W 2004r Włoskie sądy rodzinne powierzyły opiekę nad dziećmi wyłącznie matce w 84%, ojcom przyznano prawo do opieki w 6,5%, zaś opiekę łączną obojga rodziców przyznano w 8,8%. Nowe prawo, które miało poparcie w parlamencie, gwarantuje obu skonfliktowanym rodzicom prawo do regularnego kontaktu z ich potomkiem. To stanowi, że rodzice utrzymują dzieci finansowo według codziennych potrzeb i wspólnie podejmują wszelkie ważne decyzje dotyczące leczenia i edukacji dziecka. Według prawa, jeżeli rodzice nie mogą wspólnie dojść do porozumienia, powstają kwestie sporne, każde z nich jest uprawnione, by zwrócić się z żądaniem o rozstrzygnięcie sporu przed sądem rodzinnym. Jeżeli jedno z rodziców dywersjonuje poszanowanie porozumienia wspólnej opieki, sąd rodzinny może nałożyć grzywnę za krzywdzenie dziecka, albo drugiego rodzica, sąd może zmieni treść porozumienia powierzając opiekę drugiemu rodzicowi, albo nałoży grzywnę w wysokości od 75 do 5.000 euro. Chociaż praktycznie dzieci pozostają pod pieczą obojga rodziców, sądy nadal będą musiały decydować o szczegółach realnej opieki nad nimi. ,,Poparcie tego prawa było odważnym wyborem” – wypowiada się senator Emanuela Baio Dossi, akcentując, że to skończyłoby dyskryminację i zmieniłoby włoskie społeczeństwo. ,,To nie jest sprawa przymuszania rodziców do dostosowania się, ale zastosowania odpowiedzialnych decyzji i cywilizacyjnych zachowań celem ochrony dziecka”. W ocenie przedstawicieli organizacji pozarządowych związanych z ruchem obrony praw ojca którzy odnoszą się jednak do tego projektu krytycznie wskazując, że ma on braki i jest niekompletny. “Zawiły polityczny kompromis został jednak uchwalony, złe prawo spotkało się żądaniami milionów rodziców i oczekiwaniem ochrony dobra dzieci” – stwierdza Narodowa Federacja Wspólnego Wychowania ( FENBI ) ,,Tam nie ma żadnych rozwiązań, aby rozstrzygnąć konflikt ( między rozdzielonymi rodzicami), nie ma żadnych środków odstraszenia niwelujących brak zgody ( porozumienia do wspólnej opieki), nie ma żadnej ochrony praw nieletnich”. Inne środowiska grup związanych z tematyką rodzinną mile widzą reformę, ale też i nie ukrywają rozczarowania, że proponowane rozwiązania nie są szersze. Prawo było ubogie, " wypowiada - stowarzyszenie (Grow Together), ale przynajmniej ustawa została uchwalona. To wyraża bardzo ważną zasadę, że rodzicem jest się na zawsze bez względu na separację, oboje rodziców ponosi odpowiedzialność za wychowanie dzieci” – powiedziano na forum Stowarzyszeń Włoskich Rodzin. Na podstawie oryginału publikacji: www.italymag.co.uk/italy/parliament-passes-joint-custody-legislation Dodam że pracujemy wraz z prawnikami by wkońcu taką ustawę wprowadzić w Polsce i skończyć z ekstremizmem kobiet .Tak głośno krzyczycie o dyskryminacji kobiet w krajach arabskich w Polsce mamy okrutniejszy ekstremizm ze strony wydziałów rodzinnych i niektórych matek. www.opiekarownowazna.pl Odpowiedz Link
panda_zielona Re: W przypadku separacji rodziców dziecko ma pra 12.10.09, 01:56 Ciekawm bardzo jaki skutek odniesie ten list otwarty.Na razie jest jak jest.A RODK moim zdaniem to instytucja mało obiektywna.Jestem akurat w środku sprawy,gdzie matka odcięła ojca zupełnie od dzieci,który od ponad roku nie ma z nimi kontaktu.Dzieci obecnie 5 i 6 lat,zostały skierowane właśnie do RODK.Oczywiste jest,że obecnie są bardziej emocjonalnie związane z matką,tak małe dzieci po roku niewidzenia ojca mogą go po prostu zapomnieć. Odpowiedz Link