aga1418
30.10.09, 23:38
Witajcie. Dużo tu mądrych ludzi, więc proszę o radę. Jestem 5 lat po
rozwodzie, ex ma zasądzone 500 zł (po 250 na dziecko). Rok nie
płacił wcale, ale potem spłacił zaległości i dobrowolnie zobowiązał
się płacić 800zł (jedynym dowodem są potwierdzenia przelewów). Potem
naiwnie uwierzyłam jego zapewnieniom, że zerwał z nałogiem
(alkohol), zrozumiał itp., pozwoliłam wrócić (na szczęście bez
ślubu). Pracował dorywczo, w większości ja utzrymywałam dom,
zapłaciłam jego zobowiązania (adwokata, grzywnę itp). Kiedy
pracował, dawał coś na dom. Niestety, jego alkoholizm po
chwilowym "wyciszeniu" dał znać o sobie ze zdwojoną siła, esperal,
rok spokoju, potem picie na umór bez trzeźwienia i ostateczne
rozstanie. Znowu przyjeżdżał, obiecywał, 2 razy dał kasę na dziecipo
1000zł, a potem odpłynął na miesiąc. Przepił pracę, którą miał
podjąć od 1 paźdz., teraz objawił się, ale dla dzieci nie ma kasy.
Już po rozstaniu dowiedzaiłam się, że kiedy pracował i rzekomo
nieiwele zarabial, dostawał, 5, 6 a był nawet miesiąc, że 8 tysięcy.
Na dom (w którym mieszkał, korzystał ze wszystkiego, niezależnie od
tego, czy pracował, czy nie)dawał 2 tys., śrrednio 4, 5 razy w roku,
w tym roku do czerwca tylko 2. W tajemnicy przede mną (kiedy było
jeszcze "dobrze")kupił sobie motor, a jak jie pracował, poza tym, co
codziennie oficjalnie brał na swoje potrzeby, nieoficjalnie też
prawdopodobnie uszczuplał mój prtfel (to jedyna rzecz, co do której
nie mam 100%pewności, reszta, niestety, są niezbite dowody,
świadkowie). Wiem, że to długie, ale opisałam dla jasności całą
sytuację. Albowiem dzisiaj exobjawił się po miesiącu picia i
oświadczył, że nie ma pieniędzy dla dzieci, da jak będzie miał i
żebym go nie straszyła komornikiem, bo on moze mu "naskoczyć" i moge
składaćwniosek do śadu, a oni i tak mu nic nie zrobią, bo nie ma
pracy. Ja w tej chwili pracuję na 1,5 etatu, na rękę mam ok. 3tys.
Jakie mam szanse na wyegzekwowanie alimentów? Wiem, że sąd bierze
pod uwagę możliwości zarobkowe, a ex ma. Od 2007 pracuje na umowę
zlecenie, mam dokładny adres firmy, kopie jego RMUA z kilku miesięcy
i PIT za 2007, z którego jasno wynika, że przy tej sezonowej pracy
wychodziło średnio kiesięcznie 2 tys. netto. Czy mam szansę w
sądzie, czy soboie odpuścić i czekać, kiedy łaskawie da i cieszyć
się, że dał. I jak ma się te 800 zł, czy w takiej sytuacji jest
szansa na sądowe podniesienie kwoty alimentów. teraz radzę sobie
(chociaż zostawił mnie z długami), ale za kilka miesięcy wraca z
macu=ierzyńskiego koleżnak, za którą mam te dodatkowe0,5 etatu i
wtedy będę miała ok. 2 tys. Co radzicie? 5 lat byłam cierpliwa, ale
kiedy musiałam córce oddać moje buty, bo nie miałam kasy, żeby jej
kupić, pękłam. Dzieci mają też ojca. Pomóżcie.