errormix
15.04.10, 13:40
Z wielką radością spieszę donieść, że dzisiaj punktualnie w południe zakończyła się moja dwuletnia droga przez mękę.
Rozwiodłem się. Mało tego - osiągnąłem wszystko czego chciałem.
Ale to łatwe. Wystarczy tylko mieć żonę, która na sali sądowej wstanie i powie że rezygnuje z opieki nad dzieckiem, że zgadza się płacić 600 złotych miesięcznie alimentów, a wszystko to w zamian za to, by mąż odstąpił od orzekania o winie.
W moim małżeństwie nie było kłótni, nie było bójek, nie było zdrady i pijaństwa. Ale w moim małżeństwie nie było też żony i matki.
I wbrew tym wszystkim głosom, że w Polsce ojciec nie dostaje opieki, że najgorsza matka jest lepsza niż najlepszy ojciec, że tylko 3 procent ojców jakimś cudem wygrywa swoje sprawy, ja jestem przykładem na to, że jak się chce to można.
A mi się chciało. I to tak jak niczego innego wcześniej w życiu.