Dodaj do ulubionych

Czy mogą mi zlicytować mieszkanie?

05.05.10, 14:14
Mój eks mąż ma długi, m. in. alimentacyjne. Jest też razem ze mną
współwłaścielem mieszkania w którym mieszkam razem z dziećmi. Czy za
jego długi komornik może chcieć zlicytować nasze mieszkanie?
A jakby mu się zmarło (ma podobno jakiegoś raka), czy jego długi
przejdą na dzieci.
Obserwuj wątek
    • sonia_30 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 15:06
      Wierzyciel może obciążyć jego udział w mieszkaniu, ale licytacja w
      praktyce nie możliwa, bo któż kupi udział w mieszkaniu.
      A jego długi przejdą na dzieci jeśli przyjmą spadek.
      • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 15:19

        > A jego długi przejdą na dzieci jeśli przyjmą spadek.

        Czyli jak po jego śmierci odziedziczą po nim połowę mieszkania to
        też i długi?
        • sonia_30 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 15:26
          Tak, przy czym spadek mogą przyjąć z tzw. dobrodziejstwem
          inwentarza, czyli za długi odpowiadają do wysokości wartości
          odziedziczonego majątku.
          • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 15:42
            Znaczy się najlepiej by było gdyby przepisał im mieszkanie w
            darowiźnie jeszcze za życia?
            Bo rozumiem że jak dzieci są małoletnie to jego długi przejdą na
            mnie, i tylko niealimentacyjne?
            • sonia_30 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:14
              Długi na Ciebie nie przechodzą - jesteście po rozwodzie, nie
              odpowiadasz za jego zobowiązania, chyba że zostały zaciągnięte lub
              powstały w czasie gdy mieliście wspólność majątkową.
              • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:20
                sonia_30 napisała:

                > Długi na Ciebie nie przechodzą - jesteście po rozwodzie, nie
                > odpowiadasz za jego zobowiązania, chyba że zostały zaciągnięte lub
                > powstały w czasie gdy mieliście wspólność majątkową.

                Ale nie daj panie jak we wstępie, i jak, spadku połowy nierozłcznego majątku nie
                przyjąć, odrzucić i co wtedy ?
                • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:26

                  > > Długi na Ciebie nie przechodzą - jesteście po rozwodzie, nie
                  > > odpowiadasz za jego zobowiązania, chyba że zostały zaciągnięte
                  lub
                  > > powstały w czasie gdy mieliście wspólność majątkową.

                  A długi mogłyby przejść na mnie jako prawnego opiekuna małoletnich
                  dzieci, które odziedziczyłyby po tatcie połowę mieszkania + długi.
                • sonia_30 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 22:21
                  Zakładając czarny scenariusz, najpierw należałoby ustalić udziały
                  exa w majątku, pamiętając o tym że dłużnikiem alimentacyjnym jest...
                  następnie zestawić aktywa z pozostałymi długami i rozważać wybory.
                  Odrzucenie spadku w imieniu dzieci oznacza, że ewentualne udziały w
                  mieszkaniu przechodzą na kolejną grupę spadkobierców (jego rodzice,
                  ew. rodzeństwo), przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza oznacza że
                  długi należy uregulować, tudzież próbować dogadać się z
                  wierzycielami by je umorzyli. A może zadłużenie nie jest duże i nie
                  taki diabeł straszny?
                  • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 22:29
                    A dług alimentacyjny też będzie brany pod uwagę? Na tą chwilę jest
                    go może 8 tys , drugie tyle na pewno w banku, później provident,
                    jakiś kredyt w innym banku, i co jeszcze nie wiem, ale wiem że
                    napewno coś jeszcze jest. Pewnie że to jest mniej warte niż połowa
                    mieszkania- a może i więcej , bo do tego dojdą odsetki, a może i
                    nowe długi.
                    A ja myślałam że moje małżeństwo to przeszłość, a ono się ciągle za
                    mną wlecze.
      • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:47
        A to akurat nie jest takie nieprawdopodobne - kupienie udziału w mieszkaniu.
        Jeśli mieszkanie jest w dobrym miejscu,licytuje się często podstawionymi
        osobami, żeby jak najmniej zapłacić. A utrudnienie życia matce z dziećmi to nie
        jest trudna sprawa dla określonych typów, którzy nie bawią się w procesowanie,
        proszenie, tylko czynami "przekonują" delikwenta, żeby odsprzedał swój udział za
        procent wartości udziału. Tu oczywiście nie ma znaczenia, że to jest matka z
        dziećmi - może to być emeryt, bezrobotny czy ktoś inny. Tu o biznes chodzi
        prowadzony przez bardzo nieciekawych ludzi.
        • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:52

          > Jeśli mieszkanie jest w dobrym miejscu,licytuje się często
          podstawionymi
          > osobami, żeby jak najmniej zapłacić.

          To raczej nie o moim mieszkaniu. Mieszkanie ma coś ponad 20 m2 smile
          Cociaż wszystko się może zdarzyć.
          • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:58
            To marny metraż. Ale życie pokazuje, że nie mniejsze kąski ludzie potrafią się pokusić - bo mają jakiś interes, nie każdy ma pieniądze na coś większego. Z takimi udziałami naprawdę nie warto czekać, lepiej to załatwiać szybciej.

            Pamiętaj jeszcze o jednej możliwości: w jakiejś desperacji twój były taki udział może po prostu ODSPRZEDAĆ - to jest jego własność - żadna twoja zgoda nie jest potrzebna do tego. I któregoś dnia może ci się drugi współwłaściciel mieszkania zwalić, by zamieszkać i tym mieszkaniem razem z tobą i dziećmi próbować wykurzyć - a wszystko zgodnie z prawem.
            • tapatik Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 22.05.10, 22:28
              tautschinsky napisał:

              > Pamiętaj jeszcze o jednej możliwości: w jakiejś desperacji twój
              > były taki udział może po prostu ODSPRZEDAĆ - to jest jego
              > własność - żadna twoja zgoda nie jest potrzebna do tego.
              > I któregoś dnia może ci się drugi współwłaściciel mieszkania
              > zwalić, by zamieszkać i tym mieszkaniem razem z tobą i dziećmi
              > próbować wykurzyć - a wszystko zgodnie z prawem.

              Możesz podać podstawę prawną?

              Chodzi mi zarówno o to, czy można sprzedać część mieszkania bez wiedzy
              współwłaściciela, jak i możliwość wejścia do mieszkania, którego jest się
              współwłaścicielem, ale się w nim nie mieszka.
    • mayenna Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 15:18
      Komornik nie egzekwuje alimentów z majątku wspólnego.
      • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 15:20

        > Komornik nie egzekwuje alimentów z majątku wspólnego.

        Ale to też nie są tylko długi alimentacyjne.
    • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:06
      kajda28 napisała:

      > Mój eks mąż ma długi, m. in. alimentacyjne. Jest też razem ze mną
      > współwłaścielem mieszkania w którym mieszkam razem z dziećmi. Czy za
      > jego długi komornik może chcieć zlicytować nasze mieszkanie?
      > A jakby mu się zmarło (ma podobno jakiegoś raka), czy jego długi
      > przejdą na dzieci.

      Jutro to pojęcie względne, ale mając powyższe na uwadze zaryzykuj, zrzeknij się
      swojej na rzecz jego połowy mieszkania, naciskaj o wyezekwowanie długów,
      alimentacyjne mają pierszeństwo nad pozostałymi, doprowadź do liczytacji, kupisz
      to za psie grosze jak komornik w miarę ludzki? Ale ostateczną decyzję
      pozostawoam Tobie.
      • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:23
        Sauber, jemu część alimentów komornik ściąga z renty, reszta idzie
        mu w wieczne zadłużenie. Do tego dochodzą inne jego długi które
        czekają w kolejce.
        Mam się zrzeknąć swojej połowy na rzecz jego połowy? nie rozumiem crying
        • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 16:54
          Wyrażasz zdziwienie, że miałabyś się zrzec swojej części na rzecz byłego a chciałabyś, żeby on podarował swoją część dzieciom (czyli na dziś tobie), kiedy on żyje z renty, którą komornik mu kasuje. Uczciwie podchodząc do sprawy powinnaś spłacić jego część w mieszkaniu, które zajmujesz - wtedy on przestaje być właścicielem części o którą drżysz, on ma pieniądze na pokrycie choćby części długów (co zrobi z pieniędzmi to jego sprawa).

          Nie uważasz, że tak byłoby po prostu uczciwie?
          Ja wiem, możesz nie mieć pieniędzy. Ale wiesz jak to jest z długami i zobowiązaniami? Nie ma zmiłuj.
          • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 17:33
            Wiem że tak by było uczciwiej, przynajmniej wg. prawa, i wg mnie.
            Ale tak jak wspomniałeś to brak kasy, a po drugie... szkoda mi
            dzieciaków , bo i one przecież by odczuły jakbym wzieła kredyt aby
            spłacić eks- który przeciągu paru miesięcy, no może w rok by to
            wszystko przepił. Ok 6 tys zł przepił w 3-4 miesiące. Między innymi
            ten dług teraz na nim ciąży, jak jeszcze kilka innych podobnych. A
            jak się zapije, to renta po nim będzie mniejsza niż teraz alimenty.
            Więc nie będę miała wtedy za co żyć i spłacać kredyt.

            Jakby przepisał mieszkanie na dzieci, to dopóki żyje i tak nie
            mogłabym je sprzedać. On swojej połowy też nie może sprzedać ani
            zadłużyć, bo notarialnie nie jest to podzielone - przynajmniej wg.
            mojej znajomości prawa. Jest zameldowany, więc miałby jakieś prawa
            co do mieszkania. Niewiele by stracił, a przynajmniej coś dzieciom
            zostawił.

            Dobrze myślę, czy może prawo jakoś inaczej mówi?
            • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 19:03
              Może jaśniej troche spróbuję, skoro on ma wierzycieli to oni mogą w przypadku,
              gdy zapisze swój majątek dzieciom doszukać sie przesłanek dopuszczalności
              powództwa pauliańskiego i kolejny problem?
          • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 18:52
            tautschinsky napisał:

            > Wyrażasz zdziwienie, że miałabyś się zrzec swojej części na rzecz byłego a chci
            > ałabyś, żeby on podarował swoją część dzieciom (czyli na dziś tobie), kiedy on
            > żyje z renty, którą komornik mu kasuje. Uczciwie podchodząc do sprawy powinnaś
            > spłacić jego część w mieszkaniu, które zajmujesz - wtedy on przestaje być właśc
            > icielem części o którą drżysz, on ma pieniądze na pokrycie choćby części długów
            > (co zrobi z pieniędzmi to jego sprawa).


            Jak ma długi to nie takie proste by mógł się własności pozbyć.

            I zupełnie nie o to mi chodziło, ja juz przez to przeszedłem, moja ex też bardzo
            kocha pieniązki i długi, które jej rosną, ale tylko na jej koncie, bawi się na
            wesoło, a to że ma obowiązek łozyć na dzieci, jakiś alimenty, wyrok sądu to
            jeszcze zbyt mało ...
            Zaproponowałem tu takie rozwiązanie, a kiedyś dawno przed 10 laty, z takiego
            własnie powodu mając wizję życia bez grosza z komornikem na karku, bez
            zastanowienia oddałem wszystko, a i tak poszło na marne. Wiele lat walki z
            sądami też odebrało mi zdrowia i najbardziej ucierpiały dzieci na elematarzowych
            rozwiązaniach.
            Bardzo ładnie że dbasz o przyszłośc dzieci, starj sie tak to rozwiązać by kiedyś
            mogło Coię i ich cieszyć unikaj rozwiązan w sądzie, bo tam ponoć jeszce panuje
            przekonanie, że dobro dziecka najważniejsze ???
            Z doświadzcenie jest mi wiadmomym, że dopóki żyjemy nawet z najtrudniejszych
            sytuacji zawsze dwa wyjścia, słuchaj ludzi i wyciagaj wnioski , może i tu trafi
            sie odpowiednio mądra rada, czego zyczę, bo w razie nieszczęscia, głupio jak
            cholera jest odrzuczać spadek przez sąd w imieniu dzieci, a czasem koolasalny
            problem. Zawsze można wszystko, ale najważniewjsze by dzieciom na papu stało i
            podstawowe to co człowiekowi należne ...
    • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 20:16
      Zacznę chyba od tego że go uświadomię o tym że jego długi przejdą na
      dzieciaki. I poczekam co sam wymyśli i jak zareaguje.
      • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 22:02
        Ale co by to miało zmienić? Nagle przestanie pić, zadłużać się, spłaci długi? Pozbędzie się majątku czyli tego udziału w mieszkaniu?

        Co do sprzedania udziału w mieszkaniu nie ma znaczenia, że mieszkanie NIE JEST podzielone - takie też można sprzedać (swój udział w nim), tyle że chętnych może nie być. Ale chętnych "normalnych", a cwaniaczki takie sytuacje wykorzystują i komuś takiemu za marną część wartości udział może sprzedać. O przejściu jego udziału na kogoś nikt cię nawet nie poinformuje oficjalnie - bo nikt nie ma takiego obowiązku. To, że ma gdzieś dług nie ma znaczenia dopóki komornik nie zajął tego na poczet długu.
        • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 22:20

          > Ale co by to miało zmienić? Nagle przestanie pić, zadłużać się,
          spłaci długi? P
          > ozbędzie się majątku czyli tego udziału w mieszkaniu?

          Może przepisać swoją część na dzieci, i w sumie to chyba jedyne
          wyjście na tą chwilę. I miejmy nadzieję że później wierzyciele nie
          przyczepią się do tego "majątku".
          On pomimo że degenerat to do tej pory zachowywał się dość
          przyzwoicie, może dalej tak będzie.

          Właśnie niedawno przyszło do niego awizo od komornika, stąd moje
          obawy. W sumie to chyba nic innego na tą chwilę nie mogę zrobić.
          Jeszcze przez 3 miesiące będzie w ZK, czyli nie narobi większych
          długów, a co później? Chyba potrzebuję pomocy sad
          • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 22:50
            Uważam, że oczekiwanie, że przepisze mieszkanie na dzieci (de facto ty na tym skorzystasz nie musząc go spłacać) w sytuacji, w jakiej się on znajduje - długi i czekające go więzienie - to po prostu draństwo. Może ci się go tak zmanipulować, że tak postąpi, bo ludzi bywają głupi.

            A rozmyślania o odrzuceniu spadku to chyba już lekkie przegięcie smile chyba że jest umierający, ale o tym nie przeczytałem, przeoczyłem? Bo jeśli nie, to spadek dzieci będą mogły odrzucać lub przyjmować PO JEGO ŚMIERCI.

            Co do udziałów w mieszkaniu. Jeśli nie zostało to ujęte inaczej, to jesteście właścicielami 50/50. To, że ma jakiś dług to osobna sprawa. To nie jest tak, że sobie na kolanie wyliczysz, że on jest ci dłużny tyle i tyle, mieszkanie warte jest tyle i tyle i dostanie jakiś ochłap. Ty go spłacasz z JEGO WŁASNOŚCI, on ci oddaje pieniądze, które jest ci winien.

            Ale tak jak czytam to widzę, że robiąc z tobą interes to pójdzie w skarpetkach. Bo chcesz, żeby mieszkanie tobie podarował (względnie dzieciom), a jemu długu umorzyć nie chcesz.

            A może uczciwie zróbcie tak: zorientujcie się, ile warte jest to mieszkanie w agencji nieruchomości. Ty spłacisz (zaciągając kredyt choćby) jego długi w wysokości jego własności a on ci podaruje swój udział - można to zrobić u notariusza tak, żeby umowa była wiązana, tak, że żadne z was drugiej strony nie wyroluje.

            Ale ty chciałabyś dostać za friko...
            • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 23:20
              Nie chce go manipulować. Pewnie że odrzucenie lub przyjęcie spadku
              to dopiero po jego śmierci- ostatnio pisał że ma jakiegoś guza na
              trzustce, oczywiście również martwicę wątroby. Nie wiem czy w to
              wierzyć- ale jest to całkiem możliwe. Ma długi alimentacyje względem
              Państwa, mi jest winien jedynie jakieś kilka tys, nawet nie metr
              mieszkania. I w więzieniu jest teraz, za 3 miesiące ma z niego
              wyjść, po roku czasu. Ale faktycznie pisał że czeka go następna
              sprawa i odsiadka.
              Jeżeli go spłacę, to ja się zadłużę, a on będzie krócej żył- co
              oznacza dla mnie mniejsze pieniądze- nie wiem czy w takim razie nie
              opłacałoby mi się jednak zostawić tego jak jest. Później może umorzą
              choć część długów samotnej matce.

              Poinformuję go o tym, a co on postanowi to już jego sprawa. Nie dam
              mu żadnych pieniędzy, jeżeli już to jego mamie- w końcu ona również
              dołożyła do tego mieszkania.
              • sonia_30 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 09:24
                Zgadzam się z Tautschinskym i w poglądach i w radach. Uczciwie
                podchodząc powinnaś go spłacić, mieszkanie będzie Twoje,
                wyeliminujesz ryzyko że ex się do Was wprowadzi i że do majątku
                dobiorą się jego wierzyciele. Jeśli uważasz że spłata w jednej racie
                spowoduje że kasę wyda natychmiast i nadal będziesz miała problemy z
                alimentami, umów się na spłatę w ratach.
                • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 10:04
                  Ale ja się nie boję że się wprowadzi, już razem mieszkaliśmy po
                  rozwodzie i było OK. Z alimentami nie mam problemu bo mam z FA.
                  Zobaczę co on wymyśli, jaki będzie miał pomysł. Mogę mu nawet
                  notarialnie zagwarantować że go nie wyeksmituje i zawsze będzie mógł
                  mieszkać w tym mieszkaniu- oczywiście jak będzie trzeźwy, ale nawet
                  teraz, gdy jest współwłaścicielem mieszkania aby tu mieszkać musi
                  spełnić ten warunek.
                  • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 12:36
                    Po co mu twoja łaska, że go nie wyeksmitujesz skoro jest współwłaścicielem tegoż
                    lokum? Widzę, że na jakąś miękką ofermę trafiłaś. Póki co, to gość ma długi,
                    współwłasność w mieszkaniu, odsiadkę, następną w zanadrzu, jest chory i może
                    wkrótce umrzeć. Mając takie perspektywy i taką ex sprzedałbym za skrzynkę wódki
                    swój udział w mieszkaniu i użyłbym sobie.
                    • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 12:47

                      > Po co mu twoja łaska, że go nie wyeksmitujesz skoro jest
                      współwłaścicielem tego
                      > ż
                      > lokum?

                      Chodzi mi o wtedy jak przepisze swoją połowę na dzieci.



                      Mając takie perspektywy i taką ex sprzedałbym za skrzynkę wódki
                      > swój udział w mieszkaniu i użyłbym sobie.

                      On już tak zrobił, bo pewnie jego pijacie długi osiągną połowę jego
                      częsci mieszkania. Szkoda tylko że nie pomyślał że przez to jego
                      dzieci znacznym stopniu zubożeją, bo to one nie będą miały na
                      wycieczki, kursy itd., a może nawet swojego domu- bo wątpię aby
                      jakiś bank dał samotnej matce tak duży kredyt.

                      • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 17:30
                        kajda28 napisała:

                        > a może nawet swojego domu- bo wątpię aby
                        > jakiś bank dał samotnej matce tak duży kredyt.


                        Po rozpoznaniu wstępnym dochodzę do wniosku, że masz poważny problem, bo taka
                        połowa mieszkania to trochę kasy warta, a jak łapiesz się na FA to oficjalnych
                        nie masz dochodów, na skromne jedzenie i byle jaki przyodziewek tylko - prawda ?
                        Tak wiem, żyjemy w państwie gdzie prawie wszyscy milionerów zgrywają, a prawda
                        wygąlada tragicznie i po to banki pchają sie tu jak poszukiwacze złota, ale by
                        mieć zdolność jednak trzeba się czymś wykazać, co niezbędne do zycia, kiedyś
                        zabronione słowo PIENIĄDZE.
                        Niewesoło to widzę, a jakbyś tak jakiego bogatego narzeczonego ... , pomyśl ?wink
                        • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 19:47
                          Jestem optymistką i mam nadzieję że nie spełni się czarny
                          scenariusz. Myślę że z moim eks będę się umiała dogadać, spłacić go
                          choć trochę, aby nie czuł się bardzo pokrzywdzony, a ja żebym nie
                          musiała brać kredytu na 20 lat - a propo umowę o prace mam jeszcze
                          tylko na rok.

                          Co do bogatych narzeczonych to może masz kogoś do zaproponowania? smile
                          • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 00:40
                            kajda28 napisała:


                            > Co do bogatych narzeczonych to może masz kogoś do zaproponowania? smile


                            Wiesz tacy ludzie rozchwytywani, nie wiem czy byś sobie poradziła, ale i co
                            miałbym z tego ? wink
                            • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 21:49
                              > Wiesz tacy ludzie rozchwytywani, nie wiem czy byś sobie poradziła,
                              ale i co
                              > miałbym z tego ? wink


                              No to na jutro umówiłam się z pewnym Anglikiem, szkoda tylko że to
                              taki po 50-tce, ale ja zawsze lubiłam starszychsmile Więc chyba nie
                              będę potrzebować Twojej pomocy. Chyba że jako tłumacza, bo on słabo
                              mówi po polsku, a ja słabo mówię po angielsku.
                              • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 09.05.10, 17:36
                                kajda28 napisała:

                                >
                                > No to na jutro umówiłam się z pewnym Anglikiem, szkoda tylko że to
                                > taki po 50-tce, ale ja zawsze lubiłam starszychsmile


                                Niby narzekasz na brak kasy a po GB robisz wojarze, ale dobre w tym, że chociaż
                                z górnej pólki sięgasz, choć trochę zmartwiłem się, na co Ci stary chłop ? wink
                                • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 09.05.10, 20:57

                                  > Niby narzekasz na brak kasy a po GB robisz wojarze, ale dobre w
                                  tym, że chociaż
                                  > z górnej pólki sięgasz, choć trochę zmartwiłem się, na co Ci stary
                                  chłop ? wink

                                  Ja w PL jestem, to on tu przyjechał samoloty robićsmile Zaliczyliśmy
                                  McDonalds, Olimp- przynajmniej dzieciaki się objadły.Pewnie na tym
                                  się skończy, wolę nie ryzykować i nie kusić losu.
      • maza15 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 22:14
        sauber napisał
        " bo w razie nieszczęscia, głupio jak
        cholera jest odrzuczać spadek przez sąd w imieniu dzieci, a czasem
        koolasalny
        problem."

        Odrzucałam taki spadek w ub roku. Pełnoletnie dziecko zrobiło to
        przed notariuszem,jednak przez sąd musiałam uzyskać zgodę by w
        imieniu małoletniej córki odrzucić spadek po ojcu (co takie proste
        wcale nie było).Dopiero po uzyskaniu zgody sądu zrzekłam się spadku
        w jej imieniu.Nie skonczyło się to na jednym posiedzeniu.Musiałam
        przedstawić dowody na zadłużenie.Wtedy okazał się mi pomocny wyrok
        rozwodowy z orzeczeniem jego winy.
        Wracając do tego co napisał sauber...o wiele bardziej "głupio jak
        cholera" jest zbierać te świstki o zadłużeniu byłego męża,niż
        odrzucać spadek - zapewniam.
        • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 22:23
          Ale jak ja mam odrzucić spadek, jak to jest połowa mieszkania w
          którym mieszkam?
          U mnie też rozwód był z wyłącznej winy meża.
          • maza15 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 05.05.10, 22:33
            Nie wiem,co Ci mądrze doradzić.
            Najlepiej byłoby chyba dogadać się co do tego mieszkania,spłacić
            ex,albo przepisać mieszkanie tylko na Ciebie.Pojęcia nie mam czy
            takie rozwiązanie w Twoim przypadku jest możliwe.
            Ja odrzucałam spadek po śmierci ex.
            Doskonale znam ten niepokój o przyszłość...trzymaj się.
            Może ktoś podpowie rozsądne rozwiązanie.
    • garden_party Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 21:29
      Ekspertem nie jestem, może w prawie coś się zmieniło ale dłużnik za długi odpowiada całym swoim majątkiem posiadanym w chwili zaciągnięcia długu (przynajmniej kiedyś tak było). Przepisanie połowy mieszkania na dzieci nic więc nie da bo już w tej chwili jest ono długami obciążone! W razie czego wierzyciele będą przed sądem dowodzić, że zrobił to w złej wierze próbując uniknąć odpowiedzialności za długi.
      • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 21:35
        Nie załamuj mnie, ale pisz bo wolę wiedzieć o wszystkim niż coś
        pominąć. Ale może darowiznę zrobić, chyba.
        • chalsia Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 00:16

          > Nie załamuj mnie, ale pisz bo wolę wiedzieć o wszystkim niż coś
          > pominąć. Ale może darowiznę zrobić, chyba.

          jeden pies. Jak zwał, tak zwał - tylko odkupienie od niego mieszkania gwarantuje
          Ci ro, czego chcesz.
          Poczytaj sobie o skardze pauliańskiej.
          • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 08:29

            > jeden pies. Jak zwał, tak zwał - tylko odkupienie od niego
            mieszkania gwarantuj
            > e
            > Ci ro, czego chcesz.
            > Poczytaj sobie o skardze pauliańskiej.

            Czyli najlepiej jakbym odkupiła od niego to mieszkanie, a już za ile
            to nie ważne? O i już jest jakieś wyjściesmile
            Wczoraj czytałam o roku trzustki nie brzmiało to za ciekawie. Czas
            mnie goni.
            • garden_party Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 10:00
              kajda28 napisała:
              > Czyli najlepiej jakbym odkupiła od niego to mieszkanie, a już za ile
              > to nie ważne? O i już jest jakieś wyjściesmile

              Niestety jest ważne za ile. Jeżeli cena będzie niska to dłużnicy również w
              ramach skargi paulińskiej będą dowodzić, że było to działanie w celu uniknięcia
              spłaty długów.
              • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 10:32
                Na szczęście mieszkanie kupiliśmy za śmiesznie niskie pieniądze,
                choć już wtedy na rynku podobne chodziły drożej, to będzie jakiś
                atut. Czekam na jego odpowiedź , ale mam nadzieję że się z nim
                dogadam, że on będzie miał za co żyć do końca swojego życia, a ja
                nie zadłużę się do końca mojego życia. A jak się nie uda z nim
                dogadać to chyba będę jednyną kobietą na swiecie która sama wystąpi
                o obniżenie alimentów na dzieci.
                • scindapsus Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 10:42
                  Nie jest ważne ile zapłaciliście za mieszkanie kiedyś_tam.
                  Ważne jest po ile "chodzi" metr mieszkania w Waszej lokalizacji, z
                  podobnego rocznika i w podobnym wykonaniu(czyli czy cegla czy wielka
                  płyta, i tak dalej)
                  I na przykład podatek zapłacisz nie od wartości nabycia ale od
                  realnej wartości rynkowej.
                  I tak samo ewentualni wierzyciele mogą dowodzic ...patrz wypowiedz
                  powyżej
                  Co do ostatniego zdania to nie rozumiem, bo alimenty nie są dla
                  Ciebie tylko dla dzieci i nie masz prawa obniżać im standardu życiua.

                  • garden_party Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 11:15
                    scindapsus napisała:
                    > Nie jest ważne ile zapłaciliście za mieszkanie kiedyś_tam.
                    > Ważne jest po ile "chodzi" metr mieszkania w Waszej lokalizacji, z
                    > podobnego rocznika i w podobnym wykonaniu(czyli czy cegla czy wielka
                    > płyta, i tak dalej)

                    Potwierdzam - cena kupna nie ma znaczenia tylko obecna wartość nieruchomości.
                • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 12:01
                  kajda28 napisała:

                  > Czekam na jego odpowiedź, ale mam nadzieję że się z nim
                  > dogadam, że on będzie miał za co żyć do końca swojego życia, a ja
                  > nie zadłużę się do końca mojego życia. A jak się nie uda z nim
                  > dogadać to chyba będę jednyną kobietą na swiecie która sama wystąpi
                  > o obniżenie alimentów na dzieci.

                  I tak FA Ci na dzieci płaci to staraj się ciągnąc maximum, a ile ci płaci i na
                  ile dzieci?
                  • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 21:38

                    > I tak FA Ci na dzieci płaci to staraj się ciągnąc maximum, a ile
                    ci płaci i na
                    > ile dzieci?

                    No tak tylko że teraz mi FA płaci alimenty, a jemu rośnie dług który
                    ja będę musiała spłacić. Więc wolę teraz mniej mieć alimentów aby
                    później jakoś to ogarnąć.
      • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 06.05.10, 23:38
        garden_party napisała:

        > Ekspertem nie jestem, może w prawie coś się zmieniło ale dłużnik za długi odpow
        > iada całym swoim majątkiem posiadanym w chwili zaciągnięcia długu (przynajmniej
        > kiedyś tak było). Przepisanie połowy mieszkania na dzieci nic więc nie da bo j
        > uż w tej chwili jest ono długami obciążone! W razie czego wierzyciele będą prze
        > d sądem dowodzić, że zrobił to w złej wierze próbując uniknąć odpowiedzialności
        > za długi.

        O tym włąsnie tu już wspomniałem
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,111001137,111014712,Re_Czy_moga_mi_zlicytowac_mieszkanie_.html
        • garden_party Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 00:13
          sauber1 napisał:
          > O tym włąsnie tu już wspomniałem
          >
          rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,24087,111001137,111014712,Re_Czy_moga_mi_zlicytowac_mieszkanie_.html

          Przeoczyłam. Prawidłowo nazywa się to skarga pauliańska:
          pl.wikipedia.org/wiki/Skarga_paulia%C5%84ska
          I niestety - wszelkie przesłanki są tu spełnione.
          • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 21:43
            A gdyby ten pan przepisał mieszkanie na dzieci, regulując długi
            alimentacyjne, a resztę przeznaczyć a konto na alimenty (i w tej sprawie
            zawrzeć umowę przed notariuszem)?
            • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 21:47
              Ale on ma też dużo innych długów, ten alimentacyjny to największy,
              dlatego myślę o obniżeniu alimentów tak aby mu przynajmniej ten dług
              nie rósł, i miejmy nadzieję że już nikt inny nie da mu żadnej
              pożyczki.
              • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 21:51
                Ale alimenty mają pierwszeństwo przed innymi!
                • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 21:52
                  Wobec tego, jeśli się dobrze dogadujecie, to raczej wniosłabym o
                  podwyższenie alimentów, aby jak najszybciej ten dług narósł.Spłaci go wtedy
                  mieszkaniem, a inne dlugi- muszą poczekać.
                  • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 07.05.10, 22:04

                    > Wobec tego, jeśli się dobrze dogadujecie, to raczej wniosłabym o
                    > podwyższenie alimentów, aby jak najszybciej ten dług narósł.Spłaci
                    go wtedy
                    > mieszkaniem, a inne dlugi- muszą poczekać.

                    Albo nie rozumiem, albo przeoczyłaś że mój eks jest umierający, i
                    może nie dożyć końca roku- i wtedy ja przejmuję jego długi wraz
                    spadkiem. Im mniejsze długi tym mniej mam do spłacenia.
                    • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 00:16
                      kajda28 napisała:

                      i wtedy ja przejmuję jego długi wraz
                      > spadkiem. Im mniejsze długi tym mniej mam do spłacenia.

                      Nie ciesz się tak zaszybko, pomyśl by Cię komornik nie zżarł z butami, oni
                      czasem pozbawieni pewnych ludzkich cech, a pieniądz ma przeogromną siłę. Pomyśl
                      i rozegraj to dyplomatycznie, jak na razie to wszystko niezbyt ciekawie wyglada !
                      • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 08:59
                        Nie wiem dokładnie ile i jakie on ma długi, mam nadzieję że nie
                        wiecej jak te 20 tys. Już się zastanawiam że przecież jest możliwość
                        odwlekać sprawę spadkową. Alimenty przedawniają się po 3 latach, a
                        inne długi? Wiem że dzieci, jak się w przeciągu 6 miesięcy nie
                        zrzekną spadku to dziedziczą z dobrodziejstwem inwentarza.
                        Już się oswajam z myślą że przez najbliższe lata będę toneła w
                        długach, i zaczynam o tym myśleć że spłacam eks z jego części
                        mieszkania a nie jego pijackie długi. Trochę mi głupio że tak na
                        niego naskoczyłam w liście, może nie powinnam z racji na jego
                        chorobę.
                        • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 12:42
                          Kajda, doczytałam, że umierający.
                          Jaką wartość mieszkania (%) stanowią zaległości alimentacyjne?
                          Czy Twoje jest 50% wartości mieszkania? czy w ogóle jesteście po podziale
                          majątku? Te długi są z okresu małżeństwa, czy juz po rozwodzie?
                          I co Ty tak ciągle o tym spadku??
                          • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 12:49
                            No dobra, napiszę jeszcze raz: jeśli dług alimentacyjny wyniesie
                            przynajmniej wartość jego udziałów w Waszym mieszkaniu, to idziesz do
                            komornika i ten w zamian za długi składa propozycję ojcu, aby oddał Tobie
                            mieszkanie. Nie ma tu darowizny, spadku, więc jego długi Cie nie obejdą.
                            Dlatego pytałam o to, czy się dogadujecie, czy jemu zależy na dzieciakach-
                            jeśli tak, to wg mnie sprawa jest prosta.
                            Tzn. tak ja to widzę- niech się wypowiedzą inni. Szkoda, że Majkel tu nie
                            zagląda sad
                            • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 16:28
                              zmeczona100 napisała:

                              > No dobra, napiszę jeszcze raz: jeśli dług alimentacyjny wyniesie
                              > przynajmniej wartość jego udziałów w Waszym mieszkaniu, to idziesz do
                              > komornika i ten w zamian za długi składa propozycję ojcu, aby oddał Tobie
                              > mieszkanie. Nie ma tu darowizny, spadku, więc jego długi Cie nie obejdą.

                              A czy taka opcja jest w ogóle mozliwa, nie wyadje mi się, i chyba nie u komornika?

                              Być może Majkel tu jeszcze zawita, zaszczyci swoją obecnością, nastała by wielka
                              radość i jasność big_grin
                              • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 17:01
                                sauber1 napisał:


                                >
                                > A czy taka opcja jest w ogóle mozliwa, nie wyadje mi się, i chyba nie u
                                komorni
                                > ka?

                                Też chciałabym to wiedzieć- może pomogłoby innym w podobnej sytuacji.
                                Do komornika, bo to przecież do niego idzie się, jeśli ktoś nie reguluje
                                alimentów, no a on ma je jakoś ściągać. Jeśli ojciec proponuje swoje
                                mieszkanie jako spłatę długu alimentacyjnego, to chyba jest to prawnie OK?
                                >
                                > Być może Majkel tu jeszcze zawita, zaszczyci swoją obecnością, nastała
                                by wielk
                                > a
                                > radość i jasność big_grin
                                >

                                Popieram smile

                                >
                                • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 21:43
                                  On komornikowi jest winien pieniądze a nie mi. Co mi da że
                                  zadłużenie alimentacyjne będzie wartości pół mieszkania, jak
                                  komornikowi będzie trzeba te pieniądze oddać.
                                  Chyba że ja dalej czegoś nie rozumiem.
                                  • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 22:00
                                    A może w jakiś sposób można wycofać sprawę od komornika i załatwić sprawę
                                    polubownie - przed notariuszem?
                                    • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 22:09
                                      Można zawiesić postępowanie egzekucyjne i takiego wniosku nie trzeba
                                      uzasadniać. Tzn. dłużnik ma się zobowiązać do spłaty całości n. w ciągu
                                      miesiąca.
                                      Wg mnie w tym upatrywałabym własnie szansy na pozostawienie całego
                                      mieszkania w Twoich rękach.
                          • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 21:46
                            > Jaką wartość mieszkania (%) stanowią zaległości alimentacyjne?
                            > Czy Twoje jest 50% wartości mieszkania? czy w ogóle jesteście po
                            podziale
                            > majątku? Te długi są z okresu małżeństwa, czy juz po rozwodzie?
                            > I co Ty tak ciągle o tym spadku??


                            Niewielki to procent, pewnie ok 10. Nie jesteśmy po podziale, po
                            prostu wzieliśmy rozwód i tyle, podział zrobiliśmy sami, co wziełam
                            to moje a co zostawiłam on przepił. Gadam o spadku bo długi przejmę
                            w spadku po nim wraz z połową mieszkania. Dopóki on żyje nie mam
                            obowiązku spłacać jego długów.
                            • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 22:04
                              Czyli podział przed notariuszem może byłby na miejscu. Nie musicie się
                              dzielić 50%:50%, wystarczy zapis, że np. 80% udział w zakupie mieszkania
                              pochodziło z Twojego majątku osobistego sprzed slubu; resztę dzielicie na
                              pół, przy czym on oddaje Ci te 10% w zamian za zadłużenie alimentacyjne. I
                              masz 100% mieszkania.
                              A co prawnik Ci mówi o Twoim położeniu?
                              • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 22:30

                                > Czyli podział przed notariuszem może byłby na miejscu. Nie musicie
                                się
                                > dzielić 50%:50%, wystarczy zapis, że np. 80% udział w zakupie
                                mieszkania
                                > pochodziło z Twojego majątku osobistego sprzed slubu; resztę
                                dzielicie na
                                > pół, przy czym on oddaje Ci te 10% w zamian za zadłużenie
                                alimentacyjne. I
                                > masz 100% mieszkania.

                                O, już teraz pojełam. Dziękuje za pomysł. U prawnika jeszcze nie
                                byłam, bo to dopiero kilka dni temu sobie uświadomiłam. Ale się
                                wybiorę, ale żeby iść muszę wiedzieć konkretnie o co pytać , i
                                dzięki Wam już wiem o co będę się dowiadywać.
                        • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 16:42
                          Alimenty przedawniają się po trzech latach - jak piszesz - ale tu chodzi o prawo do żądania wyrównania za trzy lata wstecz. Ty natomiast założyłaś mu sprawę a dług, który mu rośnie, bo nie płaci alimentów czy płaci w niepełnym wymiarze, wobec państwa - płaci tobie przecież FA! Mam nadzieję, że państwo dba o to,żeby odzyskać pieniądze od dłużnika - w końcu to są nasze pieniądze, podatników. Gdyby było inaczej byłoby to chore - on tobie nie płaci, płacimy my tobie za niego alimenty, a po jego śmierci majątek, który po nim zostanie miałby pójść w twoje czy jego dzieci ręce?

                          Co do tego majkela - zamiast czekać, aż gość się łaskawie tu pojawi, kajda - weź przejdź się a niechby po tych bezpłatnych punktach prawnych przy MOPSach i tam się wpierw dowiedz, co i jak. Jeśli nie - wyłóż trochę grosza za poradę prawną i wiedz, co robić, bo potem czasem może być za późno na jakieś korzystniejsze rozstrzygnięcia.
                          • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 19:13
                            tautschinsky napisał:

                            Mam nadzieję, że państwo dba o to,żeby
                            > odzyskać pieniądze od dłużnika - w końcu to są nasze pieniądze,
                            podatników.

                            Państwo dbające powinno mieć prawo, aby zadbać o swoje interesy, tj.
                            ściągać alimenty od razu, a nie tworzyć FA.

                            Gd
                            > yby było inaczej byłoby to chore - on tobie nie płaci, płacimy my tobie
                            za nieg
                            > o alimenty, a po jego śmierci majątek, który po nim zostanie miałby
                            pójść w two
                            > je czy jego dzieci ręce?

                            Pisz protest w tej sprawie. Najlepiej na Berdyczów.

                            Ale zresztą- po co? Przecież matka z dziećmi nie zostanie eksmitowana na
                            bru. Trzeba będzie dać mieszkanie socjalne. Ciekawe, z czyich podatków ono
                            powstanie.

                            >
                            > Co do tego majkela - zamiast czekać, aż gość się łaskawie tu pojawi

                            Gościu, zamilcz, bo nie wiesz, co piszesz.
                            • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 23:28
                              Czy ja tobie każę, żebyś zamilkła?! Majkel był i sobie poszedł, przylezie to będzie, ale w tym czasie kajdy problem może się z lekka odleżeć i zamiast czekać na niejakiego majkela niech skorzysta z porady fachowca, a nie czeka niego smile

                              zmeczona100:
                              > Co do tego majkela - zamiast czekać, aż gość się łaskawie tu pojawi

                              Gościu, zamilcz, bo nie wiesz, co piszesz.

                              A co do państwa - państwo robi ci łaskę, że tworzy FA. Od utrzymania dzieci są rodzice. Jesteś rodzicem - utrzymuj SWOJE dziecko, a nie wyciągaj po pieniądze od innych. W tym ode mnie. Nie potrafisz dogadać się z byłym, ojcem dzieci - to twój problem, nie mój ani nikogo innego poza wami: tobą, dzieckiem, ojcem!
                              • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 08.05.10, 23:49
                                Czekam najpierw co mi mój eks odpisze i jak on na to zareaguje.
                                Później pójdę do prawnika i zapytam się co i jak prawnie można
                                zrobić. A następnie zaproponuje to eksowi. Za 3 miesiące wychodzi,
                                ewentualnie z notariuszem do niego się wybiorę.
                              • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 09.05.10, 00:09
                                tautschinsky napisał:

                                > Czy ja tobie każę, żebyś zamilkła?!

                                Gdybym kogoś obraziła, uraziła, to jak najbardziej miałbyś prawo do
                                zwrócenia mi uwagi.


                                >Majkel był i sobie poszedł, przylezie to bę
                                > dzie,

                                I tyle by wystarczyło!
                                A Ty o jakiejś łaskawości...

                                > A co do państwa - państwo robi ci łaskę, że tworzy FA.

                                A jak się ma ta łaska do dbania przez państwo o własne interesy??

                                Od utrzymania dzieci są
                                > rodzice. Jesteś rodzicem - utrzymuj SWOJE dziecko, a nie wyciągaj po
                                pieniądze
                                > od innych. W tym ode mnie.

                                No to Ci dopiero prawdy objawione...
                                Może masz jakiś patent, jak wyposażyć każdego osobnika w odpowiedzialność
                                za dzieci?


                                Nie potrafisz dogadać się z byłym, ojcem dzieci - to
                                > twój problem, nie mój ani nikogo innego poza wami: tobą, dzieckiem,
                                ojcem!

                                Oj, taka, tak.

                                Problem w żaden sposób nie Twój, nie mój i nie nasz. Wszak pomoc społeczna
                                nie jest finansowana z naszych podatków.
                                • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 09.05.10, 00:23
                                  Ale co ty o jakimś mi tu majkelu nawijasz?
                                  Kajda ma określony problem, majkela nie ma,
                                  na majkelu świat się nie kończy. Nie wiem, co
                                  cię z nim łączy, bo chyba jednak coś, skoro tak
                                  się podniecasz na te moje "okrutne" słowa wobec
                                  nieobecności tego gościa, który mnie ani nie ziębi
                                  ani nie grzeje. Wrzuć kobieto na luz! smile

                                  Co do drugiej sprawy: a co mnie to obchodzi, że nie każdy jest odpowiedzialny za to, co robi? Wiesz, ilu
                                  ludzi bierze pożyczki, których spłacić potem nie
                                  jest w stanie? I często są to starzy, chorzy ludzie
                                  - i co, mamy im teraz te providenty lub inne pożyczki
                                  spłacać jako społeczeństwo? Dziecko to poważna deczyzja
                                  - na jakieś kilkanaście/dziesiąt lat. Więcej odpowiedzialności - nie z każdym kto chce trzeba iść
                                  do łóżka a jeśli już się poszło to ponosić konsekwencje tego a nie wciągać do tego resztę społeczeństwa.


                                  "Problem w żaden sposób nie Twój, nie mój i nie nasz. Wszak pomoc społeczna
                                  > nie jest finansowana z naszych podatków."
                                  • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 09.05.10, 01:07
                                    tautschinsky napisał:

                                    > Ale co ty o jakimś mi tu majkelu nawijasz?
                                    > Kajda ma określony problem, majkela nie ma,
                                    > na majkelu świat się nie kończy.

                                    Na forum padają różne porady, podpowiedzi. Tyle tylko, że nikt tego tutaj
                                    nie weryfikuje.
                                    Wrzuć w wyszukiwarkę majkela, to będziesz wiedział, kto zacz smile

                                    Nie wiem, co
                                    > cię z nim łączy, bo chyba jednak coś, skoro tak
                                    > się podniecasz na te moje "okrutne" słowa wobec
                                    > nieobecności tego gościa,

                                    Łączy wiele smile
                                    Podniecenia nie zauważyłam wink

                                    który mnie ani nie ziębi
                                    > ani nie grzeje.

                                    A powinien. Mógłby niejedno Ci wyjaśnić od strony prawnej, bo w swoich
                                    niektórych "merytorycznych" wypowiedziach mijasz się z prawdą wink

                                    Wrzuć kobieto na luz! smile

                                    Całe moje życie to LUZ smile

                                    Wiesz, ilu
                                    > ludzi bierze pożyczki, których spłacić potem nie
                                    > jest w stanie?

                                    Mozna coś sprzedać, oddać do komisu itp. Z dzieckiem tak nie zrobisz,
                                    prawda?

                                    Dziecko to poważna deczyzja
                                    > - na jakieś kilkanaście/dziesiąt lat. Więcej odpowiedzialności - nie z
                                    każdym k
                                    > to chce trzeba iść
                                    > do łóżka

                                    Jak poznasz trochę życia, to wtedy możemy pogadać smile

                                    a jeśli już się poszło to ponosić konsekwencje tego a nie wciągać do t
                                    > ego resztę społeczeństwa.

                                    Czyli jakie konsekwencje konkretnie?

                                    > > "Problem w żaden sposób nie Twój, nie mój i nie nasz. Wszak pomoc
                                    społeczna
                                    > > nie jest finansowana z naszych podatków."

                                    O rrrraaajuuu, przecież to z sarkazmem było uncertain
                                    • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 09.05.10, 10:22
                                      zmeczona100 napisała:

                                      > tautschinsky napisał:
                                      >
                                      > > Ale co ty o jakimś mi tu majkelu nawijasz?
                                      > > Kajda ma określony problem, majkela nie ma,
                                      > > na majkelu świat się nie kończy.
                                      >
                                      > Na forum padają różne porady, podpowiedzi. Tyle tylko, że nikt tego tutaj
                                      > nie weryfikuje.
                                      > Wrzuć w wyszukiwarkę majkela, to będziesz wiedział, kto zacz smile

                                      -------
                                      I wrzuciłem. Jakiś człeczyna, który doradzał kobietom
                                      jak oskubać ich facetów. Z postów, zwłaszcza tych ostatnio pisanych na tym forum wnoszę, że został jakoś skrzywdzony - ojciec go nie kochał? I stąd, prawdopodobnie ta jego chęć dokopania wszystkim facetom. Tak się odgrywał na "złym ojcu", jak sądzę smile



                                      > który mnie ani nie ziębi
                                      > > ani nie grzeje.
                                      >
                                      > A powinien. Mógłby niejedno Ci wyjaśnić od strony prawnej, bo w swoich
                                      > niektórych "merytorycznych" wypowiedziach mijasz się z prawdą wink

                                      ----

                                      Forumowe porady samozwańczych speców mają to do siebie,
                                      że są mało miarodajne. I nieważne, że któryś z takich
                                      speców w realu jest lekarzem (a może tylko byłym studentem medycyny, któremu powinęła się noga? albo
                                      jakimś niespełnionym zawodowo prawniczyną - iluż to
                                      dzisiaj ludzi ma mgera z prawa smile Jeśli ktoś zadaje
                                      pytanie na forum robi to (a przynajmniej powinien)
                                      po to, by coś wysondować, zaczerpnąć jakiejś wiedzy.
                                      Największą wartością takich forów są osoby, które są
                                      bądź byli uczestnikami jakichś zdarzeń, a nie ci spece
                                      - bo porady prawnej, lekarskiej trzeba szukać u rzeczywistych osób, bo inaczej bardzo można się przejechać smile Dlatego od poważnego podchodzenia do
                                      takich majkelów czy innych kotletów_29 jestem bardzo
                                      ostrożny - i to zalecam innym. I to pisałem, żeby kajda
                                      zamiast czekać na zjawienie się kogoś takiego lepiej
                                      udała się prawdziwego prawnika.
                                      ----


                                      >
                                      > Wiesz, ilu
                                      > > ludzi bierze pożyczki, których spłacić potem nie
                                      > > jest w stanie?


                                      > Mozna coś sprzedać, oddać do komisu itp. Z dzieckiem tak nie zrobisz,
                                      > prawda?

                                      --------

                                      Można nie mieć wstawić czegoś do komisu. A dziecko
                                      to nie jakiś pan nadworny tylko dlatego, że matka
                                      i ojciec niezaradni czy mało odpowiedzialni, żeby
                                      całe społeczeństwo się zrzucało na jego trwanie i wygody.



                                      > a jeśli już się poszło to ponosić konsekwencje tego a nie wciągać do t
                                      > > ego resztę społeczeństwa.
                                      >
                                      > Czyli jakie konsekwencje konkretnie?

                                      -----

                                      UTRZYMYWANIA tego dziecka czy dzieci przy życiu
                                      na swój koszt a nie wyciąganie łapy do kieszeni
                                      innych obywateli, bo inni obywatele nie zrobili
                                      tobie czy innej kobiecie tego dziecka.


                                      > > > "Problem w żaden sposób nie Twój, nie mój i nie nasz. Wszak pomoc
                                      > społeczna
                                      > > > nie jest finansowana z naszych podatków."

                                      >
                                      > O rrrraaajuuu, przecież to z sarkazmem było uncertain

                                      ----------

                                      Bardzo zatem słaby smile
                                      • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 09.05.10, 12:44
                                        Bić piany z Tobą nie zamierzam.
                                        EOT
                                        • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 09.05.10, 14:26
                                          zmeczona100 napisała:

                                          > Bić piany z Tobą nie zamierzam.

                                          > EOT



                                          To samo miałem napisać napisać jakbyś
                                          znowu wyskoczyła z tym gościem o popapranym
                                          dzieciństwie. smile
                                          • enesta Re: Tauschinsky 09.05.10, 15:40
                                            Szacunku do innych nie nauczono Cię, ale możesz przynajmiej postarać
                                            się (?).
                                            Majkela tu szanujemy, powiedzmy że zasłużył sobie na to.
                                            Ty natomiast sam sobie naklejasz piękną etykietę.
                                            • tautschinsky Re: Tauschinsky 09.05.10, 20:00
                                              A co to - jakaś forumowa święta krowa?

                                              O majkelu w ogóle nie pisałem, bo człek
                                              mnie nie obchodzi. Zareagowałem tylko,
                                              kiedy jedna osoba zaczęła wzdychać o nim
                                              - lepiej, żeby czekać na kogoś takiego, jest
                                              pójść do prawnika - ot i tyle. A że już
                                              zaproponowano, bym zobaczył, co to za wielki
                                              człowiek z tego majkela (odesłano mnie to archiwum
                                              forum), to przejrzałem jego posty - I TAKI JEST
                                              MÓJ WNIOSEK O NIM smile

                                              Co to - kto nie z nami, to przeciw? smile
                                              • sauber1 Re: Tauschinsky 10.05.10, 02:39
                                                tautschinsky napisał:


                                                > - lepiej, żeby czekać na kogoś takiego, jest
                                                > pójść do prawnika - ot i tyle. A że już
                                                > zaproponowano, bym zobaczył, co to za wielki
                                                > człowiek z tego majkela (odesłano mnie to archiwum
                                                > forum), to przejrzałem jego posty - I TAKI JEST
                                                > MÓJ WNIOSEK O NIM smile
                                                >
                                                > Co to - kto nie z nami, to przeciw? smile
                                                >

                                                Może tak a może nie, każdy widzi to co chce zobaczyć, powiem krótko, w
                                                skarajnych sytuacjach Majkel zawsze był tu wielką podporą, trafnie i
                                                merytorycznie wskał to co ludzie potrzebowali, służył mądrą natychmiastową
                                                poradą. Być może się nie doczytałeś tego dobrego co wypada nam chwalić i nie
                                                musisz się na mie juz złościć, szkoda drowia, ładnie piszesz z sensem.

                                                Pozdrawiam przy okazji wszystkich, miłego tygodnia big_grin
                                              • zmeczona100 Re: Tauschinsky 10.05.10, 23:14

                                                tautschinsky napisał:

                                                >>
                                                > O majkelu w ogóle nie pisałem, bo człek
                                                > mnie nie obchodzi. Zareagowałem tylko,
                                                > kiedy jedna osoba zaczęła wzdychać o nim
                                                > - lepiej, żeby czekać na kogoś takiego, jest
                                                > pójść do prawnika - ot i tyle.

                                                To ja poproszę o cytat o tym, jak to osoba wzdychała.
                                    • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 14:00
                                      zmeczona100 napisała:
                                      >
                                      > Łączy wiele smile
                                      > Podniecenia nie zauważyłam wink



                                      Dla mnie to wzdychanie cokolwiek byś
                                      teraz nie twierdziła smile
                                      • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 15:18
                                        tautschinsky napisał:

                                        >
                                        > Dla mnie to wzdychanie cokolwiek byś
                                        > teraz nie twierdziła smile

                                        Aaa, no tak... Zapomniałam, że to mężczyzna zawsze wie lepiej.
    • karolina331 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 10.05.10, 14:45
      Kajda, zadzwoniłam do FA i powiedziano mi, że długi alimentacyjne są
      UMARZANE wraz ze śmiercią dłużnika.
      Czyli, że ten dług, który Twój były ma wobec FA - nie przejdzie na
      Twoje dzieci. Z całą pewnością.

      Jeśli masz pytania, to ZADZWOŃ SAMA: 71/ 78 22 468 lub 71/78 22 388
      i poproś o wyjaśnienia, a nie baw się w zgadywankę, bo tu chodzi o
      los Twoich dzieci, a nie o jakąś grę!
      Akurat we Wrocławiu pracują bardzo miłe panie i z pewnością Ci
      udzielą wszystkich wyjaśnień, a przepisy sę takie same w całej
      Polsce.

      Nie daj się zwariować.
      • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 10.05.10, 15:46
        Karolina no z nieba mi spadłaśsmile Nigdy nie przyszłoby mi to do
        głowy, pewnie że jutro pójdę do moich pań od FA, ciekawe co one mi
        powiedzą. Zostały jeszcze inne długi, ale to zawsze te z 8 tys mniej
        by było.
        • karolina331 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 10.05.10, 16:47
          I słusznie. Życzę Ci wszystkiego najlepszego smile
      • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 11:32
        karolina331 napisała:

        > Kajda, zadzwoniłam do FA i powiedziano mi, że długi alimentacyjne są
        > UMARZANE wraz ze śmiercią dłużnika.
        > Czyli, że ten dług, który Twój były ma wobec FA - nie przejdzie na
        > Twoje dzieci. Z całą pewnością.


        To widzę jakieś novum, ale być może tak jest i dopóki nie wpisane długi na
        księgę wieczystą nieruchomości mozna być może spać spokojnie, ale też należy
        pamietać że 10 tsięcy długo po jakimś czasie może sie zwielokrotnić, dla
        fachowców i długi żadnym problemem, ale dla ucziwego człowieka ... ?
        • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 14:07
          Też mnie to dziwi, że są - podobno - umarzane.
          Według mnie myli się tu dwie sprawy. Dług taki
          nie przechodzi na kogoś innego po śmierci dłużnika,
          natomiast strona u której dług został zaciągnięty
          (skarb państwa) ma, a przynajmniej powinien mieć
          możliwość dochodzenia zwrotu takiego długu choćby
          przez skuteczne zgłaszanie praw masy spadkowej po
          zmarłym dłużniku - tutaj tyczyłoby się to mieszkania.
          • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 15:25
            A mnie nie dziwi. Przy takim podejściu i tak dzieci zostałyby na
            państwowym garnuszku.
            A już w ogóle byłoby tragicznie myśleć o tym, aby długi ojca na utrzymanie
            dzieci miały własnie one spłacać. Najpierw trzeba zapełnić brzuchy (czyli
            zabezpieczyć podstawowe potrzeby człowieka), a potem oddawać za to. Płacić
            za zobowiązania przez dzieci, na które te zobowiązania ciążyły.

            Nieee, no tego to by sam Fasola nie wymyślił.
            Całe szczęście, że mamy tu kogoś, komu Jaś do pięt nawet nie dorasta.
            • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 19:15
              zmeczona100 napisała:

              > dzieci miały własnie one spłacać. Najpierw trzeba zapełnić brzuchy (czyli
              > zabezpieczyć podstawowe potrzeby człowieka), a potem oddawać za to. Płacić
              > za zobowiązania przez dzieci, na które te zobowiązania ciążyły.



              Kobiety - przynajmniej rozwódki i wychowujące
              bez sponsora dzieci są wyjątkowo roszczeniowe
              i przekonane, że im się należy, że ktoś coś musi
              im dać: ojciec dzieci, dziadkowie, państwo.
              O wiele mniejszą taką postawę prezentują już
              kobiety w związkach, w których nie przelewa się
              i które często żyją za mniejsze pieniądze niż
              rozwódki i alimenciary. Dla alimenciary życie
              za dwa, trzy tysiące wydaje się katorgą, niebotycznością, kiedy kobieta z
              mężczyzną żyją
              za nie wychowując dwójkę czy trójkę dzieci. Zawsze
              można powiedzieć, że to wegetacja, mało. Rzecz jednak
              nie w tym - zawsze DLA NIEKTÓRYCH jest mało, mogłoby
              być więcej. Tyle że kobieta zamężna i bardzo często
              sama pracująca zawodowo wie, że z nieba pieniądze
              nie spadną a mąż stara się, ale realia są takie a nie
              inne. Rozwódce zaś wydaje się, że on MUSI, bo ona CHCE.
              Jest trochę jak rozkapryszony bachor, który drze mordę:
              ja chciem, ja chciem, ja chciem! To budzi moją niechęć.

              Zmęczona zaprezentowałaś klasyczną śpiewkę, że brzuchy
              trzeba czymś zapełnić. Otóż, wyobraź sobie, że ojciec
              też musi czymś swój brzuch zapełnić. Dlaczego brzuch
              dziecka miałby być ważniejszy od brzucha ojca?

              A wracając do długów. Dług to dług. Nikt nie mówi,żeby
              dzieci przejmowały długi rodziców. Mowa tylko o odzyskaniu przez tego, kto
              płacił, zwrotu swojego długu. W tym przypadku przez państwo. Nie widzę żadnego
              wytłumaczenia, dlaczego dzieci na które płaci się alimenty miałby być wyróżniane
              a dzieci żyjące w zdrowych rodzinach - krzywdzone. Jeśli rodzic umiera
              a na mieszkaniu ciąży dług to bank chciał odzyskać swoje pieniądze i to, że w
              tym mieszkaniu mieszkają dzieci zmarłego rodzica banku nie interesują. Czy
              uważasz,że wobec tego państwo powinno spłacić dług ciążący na hipotece tylko
              dlatego, że dług na nim ciąży a rodzic nie żyje?

              Do pracy rodaczki! smile Zmęczona - ty też. Udowodnij sobie i dziecku czy
              dzieciom, że jesteś samowystarczalna a nie jesteś jakimś niepełnosprawnym
              członkiem społeczeństwa tylko dlatego, że przyszło ci wychować samej SWOJE -
              podkreślam - SWOJE DZIECKO!
              • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 19:26
                Ojciec umiera, dziecko dostaje w spadku mieszkanie, ale i dług po ojcu - wobec
                Państw. Gdyby ten dług został anulowany, to dziecko otrzymałoby podwójne
                alimenty, raz wypłacone przez Państwo, a drugi raz w formie anulowania długu"
                • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 19:51
                  I to jest zrozumiałe, sprawiedliwe i słuszne.

                  Kto by nie chciał dostać dwa razy? smile
                  Ale tak dobrze nie ma.
                  • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 20:20
                    Jestem w podobnej sytuacji 12.000 zł. zaległych alimentów na księdze wieczystej
                    nieruchomości ex wpisane, majątek ex licytowany przez komornika, ale jakoś
                    bezskutecznie, jak niedaj jakiego nieszczęścia to trzeba po sądach by w
                    imnieniu dzieci spadek odrzucic, a tam ok 500 000 już długów łącznie.
                    Niby jako wierzyciel jestem w pierwszej kolejności bo to dług alimentacyjny, ale
                    inni też jak i kmornik swoje chce, nie robi społecznie.
                    Może i ten temat będzie mi dane kidyś przybliżyć, o ile nie zostanę w imieniu
                    prawa wykołowany, wstydziłbym sie może ? wink
                    Szkoda tylko że w naszym kraju tak wielka dyskryminacja, sąsiadom państwo już a
                    prąd nawet płaci, a mnie FA nie lubi, a jestem Białym i niby wolnym Człowiekiem ?
                • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 22:15

                  Tautschinsky i Sauber zgadzam się z Wami, wiem że powinnam spłacić
                  te wszystkie długi mojego eks- oczywiście przynajmniej do wartości
                  połowy mieszkania- że dopiero wtedy byłoby sprawiedliwie, i nie tyle
                  co wobec przepisów ale wobec wierzycieli. (Nie)stety te dwie rzeczy
                  nie idą ze sobą w parze, przedawnienia długów wymyślili i uchwalili
                  ludzie których MY wybieramy.
                  Więc ja wybiorę "prawe i uczciwe" życie które mówi że dług FA po
                  śmierci dłużnika jest anulowany, a długi przedawniają się po 3
                  latach- oczywiście muszą być zachowanie odpowiednie procedury itd.
                  • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 22:35
                    kajda28 napisała:

                    >
                    > Tautschinsky i Sauber zgadzam się z Wami, wiem że powinnam spłacić
                    > te wszystkie długi mojego eks- oczywiście przynajmniej do wartości
                    > połowy mieszkania- że dopiero wtedy byłoby sprawiedliwie, i nie tyle
                    > co wobec przepisów ale wobec wierzycieli.

                    A wobec dzieci?
                    A te długi to miały jakiś związek z inwestowaniem w mieszkanie, dzieci,
                    Ciebie?
                    >
                  • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 22:41
                    kajda28 napisała:

                    >
                    > Tautschinsky i Sauber zgadzam się z Wami, wiem że

                    Przeczytaj jeszcze raz co pisałem, o ile nie wykasowno, to byś z FA ciagnęła ma
                    maxa - prawda ?
                    • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 23:10

                      > Przeczytaj jeszcze raz co pisałem, o ile nie wykasowno, to byś z
                      FA ciagnęła ma
                      > maxa - prawda ?

                      Sauber, ja dopiero od niedawna pracuje, ale już będę pracować przez
                      resztę mojego zycia, czy naprawdę uważasz że nie Państwo nie powinno
                      mi pomóc w sytuacji kiedy z dwójką małych dzieci trudno było mi
                      znaleźć pracę? Czy uważasz że ja te pieniądze wydawałam na waciki,
                      alkohol, czy imprezy- ja za nie płaciłam i płacę czynsz, przedszkole
                      (na 350 zł alimentów co miesiąc płacę ok. 260 zł za przedszkole),
                      opłaty, leki (jeden lek młodej kosztuje w najtańszej aptece 105,80
                      zł/m-c), a co zostaje wydaje na jedzenie. Czyli te pieniądze które
                      ja dostaje od FA oddaje państwu w formie podatków i innych opłat.
                      I tak naprawdę to nie ja ciągnełam z FA, tylko tata moich dzieci, on
                      się zgodził na to aby Państwo płaciło na jego dzieci a jemu leciał
                      dług- dlaczego to ja mam się martwić o jego sumienie?
                      Czy jakbym wcześniej wiedziała o anulowaniu długu z FA czy bym
                      ciągneła? Nie, i tak uważam za cud że podwyższyłam alimenty z 180 na
                      350 zł, więcej cudów się nie spodziewam.

                      Dodam że gdybym nie rozwiodła się z moim eks, pewnie przez cały ten
                      okres żylibyśmy z pomocy MOPS- pewnie byłoby tego tyle samo co FA
                      dodaje do alimentów albo i więcej, i też nie trzeba by było tego
                      spłacać- więc tu na jedno wychodzi.
                      • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 23:28
                        kajda28 napisała:


                        > Sauber, ja dopiero od niedawna pracuje, ale już będę pracować przez
                        > resztę mojego zycia, czy naprawdę uważasz że ..


                        A widzisz Kajda28, ja od 2005 roku nie pracuję i już nie mam już zamiaru
                        pracować, zajmuję się dziećmi, dlatego być może mamy w pewnych kwestiach inny
                        odbiór rzeczywistości i wcale tak nie uważam, bo wiem, że to co nam się czasem
                        wydaje za słuszne i zrozumiałe dla sądów i innycch instytucji całkowiecie obojetnym.
                        Przyłączyłem się do tego tematu nie po to by zaistnieć w necie, a tylko z
                        czystej skromności i powściagliwości słowa, by czegos się przy okazji dowiedziec wink
                        Morał z tego taki, człowiek całe zycie sie uczy, a trawa zielona wink
                  • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 23:06
                    kajda28 napisała:

                    >
                    > i Sauber zgadzam się z Wami, wiem że powinnam spłacić
                    > te wszystkie długi mojego eks- oczywiście przynajmniej do wartości
                    > połowy mieszkania- że dopiero wtedy byłoby


                    Osobiście nie polecam nikomu spłacać za kogos długów, o ile mie ma takiej
                    konieczności, czy przymusu, to latami się ciagnie jak smród za człowiekiem
                    10 lat temu, a takie obowiązywało prawo, zmuszony byłem zacząć spłacać
                    zadłużenie jeszcze wtedy żony, o którym pojęcia nie miałem, ponad dwa roczne
                    dochody i byłem blisko sukcesu ... [ Ci co muszą mnie czytać wiedzą - prawda ?wink
                    ] dziś jeszcze mi zostało jeszcze trochę po 1.600 zł ratu miesięcznej, za kilka
                    lat jak spłącę to się chyba uchlej w sztok z radości, czasem mnie ludzie nie
                    rozumieja, że ubolewam z powodu jakichś tam śmieśznych sześciuset zł nie
                    otrzymywanych alimnetów na dzieci, a ja myśle że te na kwice sądowym po 200 na
                    jedno jest zwykłym szyderstwem ,ale jaki jest sens wnosić o podwyśzenie, skoro
                    tej kwoty w mniemaniu ex na waciki i tak na oczy nie widzę ? Nie iewm czy jest
                    sens bym tu w ogóle czytał ?smile
                • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 22:27
                  sauber1 napisał:

                  > Gdyby ten dług został anulowany, to dziecko otrzymałoby podwójne
                  > alimenty, raz wypłacone przez Państwo, a drugi raz w formie anulowania
                  długu

                  A tak dostanie raz wypłacone przez państwo, i dwa- wypłacone przez państwo
                  w naturze, tj. mieszkaniem socjalnym.
                  • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 22:52
                    zmeczona100 napisała:

                    > sauber1 napisał:
                    >
                    > > Gdyby ten dług został anulowany, to dziecko otrzymałoby podwójne
                    > > alimenty, raz wypłacone przez Państwo, a drugi raz w formie anulowania
                    > długu
                    >
                    > A tak dostanie raz wypłacone przez państwo, i dwa- wypłacone przez państwo
                    > w naturze, tj. mieszkaniem socjalnym.

                    To do mnie było, nie rozimiemm, a o co chodzi ?
              • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 11.05.10, 22:22
                tautschinsky napisał:


                > Kobiety - przynajmniej rozwódki i wychowujące
                > bez sponsora dzieci są wyjątkowo roszczeniowe
                > i przekonane, że im się należy, że ktoś coś musi
                > im dać: ojciec dzieci, dziadkowie, państwo.

                Nasieniodawcom zaś nie przyjdzie do głowy, że mają obowiązek DAĆ na
                utrzymanie swoich dzieci, bo to dzieciom się należy; wygodniej było im
                zebrać dupę w troki i się wypisać z rodziny. I jakoś dziwne, że kiedy byli
                jeszcze rodziną, to ojciec nie traktował tego w kategorii przymusu, tylko
                tak sam z siebie szedł do pracy, aby było co do gara włożyć. Dopiero po
                rozwodzie urastają do rangi męczenników.

                Dla alimenciary życie
                > za dwa, trzy tysiące wydaje się katorgą, niebotycznością, kiedy kobieta
                z> mężczyzną żyją
                > za nie wychowując dwójkę czy trójkę dzieci.

                Ty chyba sam nie wiesz, o czym piszesz. Nie spotkałam się z tym, aby
                dzieciom pod względem zabezpieczenia finansowego żyło się dostatniej, niż
                przed rozwodem.Walka zaczyna się wtedy, kiedy matoł jeden z drugim nie
                rozumie, że skoro na dzieciaka szło tyle a tyle przed rozwodem, to po
                rozwodzie nic się nie powinno zmienić dla dziecka.

                Zawsze
                > można powiedzieć, że to wegetacja, mało. Rzecz jednak
                > nie w tym - zawsze DLA NIEKTÓRYCH jest mało, mogłoby
                > być więcej.

                Dla mnie i dziecka budżet sprzed złożenia pozwu, wynosił ponad 5 000
                miesięcznie, z czego połowa to moje zarobki. Dzieciak był utrzymywany
                faktycznie z tego, co zarobił ojciec. Czy ja mam się dokładać? A owszem,
                ale ze względu na to, że nasieniodawca ma dziecko w dupie, to wniosłam o
                75% udziału ojca w kosztach utrzymania syna. Plus alimenty na siebie,
                rzecz jasna , hehe.

                Zarabiać więcej nie będę, bo tak się złożyło, że aby "mąż" karierę mógł
                robić, to musiałam zająć się innymi sprawami, aby mu to umożliwić, a na
                moje zawodowe już nie starczało czasu. Pewnych spraw się nie odwróci- np.
                szkolenia, które były konieczne do uzyskania awansu.

                Wiem, wiem- inni utrzymują się z tej kwoty przez rok. No ale mnie obchodzi
                akurat własna sytuacja. Skoro dupek zerwał umowę finansową, jaką jest
                małżeństwo, to niech płaci- jak to bywa w takich sytuacjach. Zawsze mógł
                ją rozwiązać "za porozumieniem stron", no ale widocznie on jest z małp-
                nie puści gałęzi, jeśli nie chwyci się drugiej big_grin

                >
                > Otóż, wyobraź sobie, że ojciec
                > też musi czymś swój brzuch zapełnić. Dlaczego brzuch
                > dziecka miałby być ważniejszy od brzucha ojca?

                To ja już więcej pytań nie mam. Cóż za klasyczny przykład egoisty!
                Żeby sobie napełnić brzuch, trzeba ruszyć doopę z kanapy, sprzed TV.
                No chyba, że uważasz, że dzieciak też mógłby się ruszyć- był tu już taki
                na forum, ale go pogoniono.

                > Jeśli rodzic umiera
                > a na mieszkaniu ciąży dług to bank chciał odzyskać swoje pieniądze i to,
                że w
                > tym mieszkaniu mieszkają dzieci zmarłego rodzica banku nie interesują.
                Czy
                > uważasz,że wobec tego państwo powinno spłacić dług ciążący na hipotece
                tylko
                > dlatego, że dług na nim ciąży a rodzic nie żyje?

                Uważam, że dzieci z matką nikt nie eksmituje na bruk, więc bank niech
                sobie przejmie mieszkanie, skoro ono Ciebie tak boli; państwo da nowe
                lokum w zamian za nie. To gra pozorów- zamiast przeprowadzać dzieci w
                nowe, obce dla nich środowisko, to lepiej spłacić bank- wyjdzie na to
                samo. A tak cierpią dzieci- raz, bo ich ojciec wykazał się sprytem,
                wykręcając się państwu od alimentów, a dwa, bo muszą się przenieść.


                >
                > Do pracy rodaczki! smile Zmęczona - ty też. Udowodnij sobie i dziecku czy
                > dzieciom, że jesteś samowystarczalna a nie jesteś jakimś
                niepełnosprawnym
                > członkiem społeczeństwa tylko dlatego, że przyszło ci wychować samej
                SWOJE -
                > podkreślam - SWOJE DZIECKO!

                Ja sobie sama tego dziecka nie zrobiłam- to nie było niepokalane poczęcie.
                Nie pisz więc, że to swoje (moje), bo ono jest NASZE, tj. nasieniodawcy i
                moje. A samowystarczalna jestem. Tylko dzieciak nie. Więc PUDŁO.
                • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 12.05.10, 00:59
                  zmeczona100 napisała:
                  Nasieniodawcom zaś nie przyjdzie do głowy, że mają obowiązek DAĆ na
                  > utrzymanie swoich dzieci, bo to dzieciom się należy.


                  Błąd w myśleniu. Dzieciom NIE należy się.
                  Dzieciom można dać, ale wcale nie trzeba.
                  Nie mówię o chorym prawie. Prawo się tworzy,
                  zmienia. Prawo nie jest rzeczą objawioną, co
                  pokazuje historia. Kiedyś kobiety były pozbawione
                  wszelkich praw - zgodnie z... prawem smile Uwielbiam
                  ten argument: należy mi! należy jak psu zupa! G.
                  się należy.

                  ---------
                  Nie spotkałam się z tym, aby
                  > dzieciom pod względem zabezpieczenia finansowego żyło się dostatniej, niż
                  > przed rozwodem.Walka zaczyna się wtedy, kiedy matoł jeden z drugim nie
                  > rozumie, że skoro na dzieciaka szło tyle a tyle przed rozwodem, to po
                  > rozwodzie nic się nie powinno zmienić dla dziecka.


                  Nie, droga, to ty nie rozumiesz albo raczej należałoby
                  napisać: nie chcesz zrozumieć, że po rozwodzie z pieniędzy,które ojciec dotąd
                  zarabiał teraz musi utrzymać siebie poza domem. A zatem jest oczywiste,
                  że pieniędzy z automatu będzie mniej.

                  Rzeczą podstawową jest tutaj stwierdzenie:
                  ojciec dziecka NIE JEST niewolnikiem, który ma
                  pracować na rzecz tego dziecka. Inaczej mówiąc:
                  nie musi się zaharowywać czy odejmować sobie od
                  ust, żeby jego dziecko żyło tak jakby sytuacja się
                  nie zmieniła. Można to porównać do zmiany jaka
                  zachodzi w firmie w czasie kryzysu: są inne koszta,
                  trzeba ciąć nakłady. Dziecko to NIE bóg, któremu się
                  należy. Jest tylko człowiekiem - nie gorszym od własnego ojca, ale też NIE
                  lepszym od niego.
                  -----------

                  Czy ja mam się dokładać? A owszem,
                  > ale ze względu na to, że nasieniodawca ma dziecko w dupie, to wniosłam o
                  > 75% udziału ojca w kosztach utrzymania syna. Plus alimenty na siebie,
                  > rzecz jasna , hehe.


                  To postąpiłaś jak hiena. Mogę tylko wyrazić nadzieję,
                  że nie udało ci się go tak oskubać. Od siebie powiem
                  ci, że gdyby mnie trafił się ktoś taki jak ty, nie żałowałbym wydać wszelkich
                  pieniędzy na adwokata, by
                  komuś takiemu nie płacić tych pieniędzy. Żal byłoby
                  mi tej kasy na adwokacinę, ale zrobiłbym wszystko, by
                  mnie nie skubano.

                  -------
                  Cóż za klasyczny przykład egoisty!
                  > Żeby sobie napełnić brzuch, trzeba ruszyć doopę z kanapy, sprzed TV.
                  > No chyba, że uważasz, że dzieciak też mógłby się ruszyć- był tu już taki
                  > na forum, ale go pogoniono.

                  Nie interesuje mnie to, co o mnie myślisz. Mam to
                  głęboko, więc swoje żale zostaw dla dziecka.
                  Ojciec też ma prawo do swojego życia - w tym siedzenia
                  przed telewizorem, jeśli to lubi - jego życie, jego
                  sprawa. Mnie akurat telewizor nie kręci.
                  I o egoizmie nie pisz - wyżej napisałaś jak niskimi
                  pobudkami się kierujesz wobec swojego byłego męża.
                  Mnie to wystarczy do oceny twojej osoby.

                  -----------

                  A samowystarczalna jestem. Więc PUDŁO.


                  Za pieniądze, które ktoś tobie płaci to można być
                  samodzielną - he, he... To się nazywa samodzielność.
                  Smutne i żałosne.
                  • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 12.05.10, 10:22
                    tautschinsky napisał:

                    > Błąd w myśleniu. Dzieciom NIE należy się.
                    > Dzieciom można dać, ale wcale nie trzeba.

                    BŁĄD w myśleniu: "można" oznacza prawo wyboru; "należy się" oznacza
                    obowiązek. Jeśli podjąłeś się zostać ojcem, to oprócz praw do dziecka,
                    nakładasz tą decyzja obowiązki na siebie.

                    > Nie mówię o chorym prawie.

                    Prawo stworzono po to, aby chronić jednostki słabsze.

                    > Nie, droga, to ty nie rozumiesz albo raczej należałoby
                    > napisać: nie chcesz zrozumieć, że po rozwodzie z pieniędzy,które ojciec
                    dotąd
                    > zarabiał teraz musi utrzymać siebie poza domem.

                    A w rodzinie to z czego się utrzymywał? Żona go finansowała?


                    > Rzeczą podstawową jest tutaj stwierdzenie:
                    > ojciec dziecka NIE JEST niewolnikiem, który ma
                    > pracować na rzecz tego dziecka.

                    Jeśli wziąć pod uwagę, że ma do spełnienia określone obowiązki, to wybacz,
                    ale niejako niewolnikiem jest.

                    Inaczej mówiąc:
                    > nie musi się zaharowywać czy odejmować sobie od
                    > ust, żeby jego dziecko żyło tak jakby sytuacja się
                    > nie zmieniła.

                    Po rozwodzie dziecko ma żyć na poziomie nie niższym, niż alimentujący go
                    rodzic. Koniec. Kropka. Skargi i zażalenia kieruj na Berdyczów.

                    > To postąpiłaś jak hiena. Mogę tylko wyrazić nadzieję,
                    > że nie udało ci się go tak oskubać.

                    On był hieną przez całe nasze "małżeństwo", więc go nie oskubuję, tylko
                    zabieram, co moje. Nie jestem siostrą miłosierdzia, aby zostawić mu
                    wszystko, bo on ma na to ochotę. jak pisałam- zerwanie umowy powoduje
                    skutki prawne.

                    Od siebie powiem
                    > ci, że gdyby mnie trafił się ktoś taki jak ty, nie żałowałbym wydać
                    wszelkich
                    > pieniędzy na adwokata, by
                    > komuś takiemu nie płacić tych pieniędzy.

                    Zamiast wydawać pieniędzy na adwokata, wystarczyłoby wystąpić z wnioskiem
                    o to, aby miejsce zamieszkania dziecka było przy Tobie.
                    hehe, zapomniałam jednak, że Ty nie masz ochoty na niewolnictwo.


                    > Ojciec też ma prawo do swojego życia - w tym siedzenia
                    > przed telewizorem, jeśli to lubi - jego życie, jego
                    > sprawa.

                    A czy ja Ci to prawo zanegowałam?? tyle tylko, że oprócz praw, człowiek ma
                    tez obowiązki.


                    > I o egoizmie nie pisz - wyżej napisałaś jak niskimi
                    > pobudkami się kierujesz wobec swojego byłego męża.

                    Tych pobudek wcale nie ukrywałam i nie ukrywam- odebrać wszystko to, co mi
                    się prawnie należy. Bo to mój wkład jest! A o swoją własność mam prawo
                    dochodzić i nią rozporządzać.
                    Napisz jeszcze, proszę, że przez to on cierpi, że go okradam blebleble. A
                    co mnie to, coorva, obchodzi?? Ja myślę tylko o sobie i dziecku.

                    > Za pieniądze, które ktoś tobie płaci to można być
                    > samodzielną - he, he... To się nazywa samodzielność.

                    Pieniądze nie-moje są na dziecko; z moich utrzymuję się sama, czyli jestem
                    samodzielna.
                    • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 12.05.10, 10:54
                      zmeczona100 mam tylko jedno pytanie, czy Tój ex to tu bywa na forum , czyta,
                      pisze może ?
                      Odpowiedz ale tylko jak zechcesz, prośba wink
                    • z_mazur Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 12.05.10, 10:54
                      > Pieniądze nie-moje są na dziecko; z moich utrzymuję się sama,
                      czyli jestem
                      > samodzielna.

                      Fajnie brzmi samodzielność finansowa w kontekście alimentów na
                      siebie. Czyli jak samodzielnie wydaję nieswoje pieniądze, to jestem
                      samodzielny finasowo... Dobre. smile

                      > Po rozwodzie dziecko ma żyć na poziomie nie niższym, niż
                      alimentujący go
                      > rodzic. Koniec. Kropka. Skargi i zażalenia kieruj na Berdyczów.


                      Tautchinsky zwrócił uwagę na ciekawy aspekt utrzymywania dziecka i
                      alimentów na nie i standardu życia dziecka po rozstaniu rodziców.

                      Załóżmy trochę teoretyczną sytuację. Dziecko zostaje z rodzicem
                      bardzo skromnie zarabiającym, a odchodzi rodzic o chorendalnie
                      wysokich zarobkach. Dziecko powiedzmy codziennie na śniadanie jadało
                      świeże croissanty dostarczane lotniczą drogą z Paryża (zastrzegłem,
                      że przykład jest abstrakcyjny dla zobrazowania pewnego mechanizmu),
                      ubierane było w najdroższych mediolańskich butikach. Zakładamy, że
                      rodzica, z którym dziecko zostaje, stać na ubieranie się w lumpeksie
                      i żywienie się z zakupów w Biedronce.

                      Dziecko miało przed rozwodem do dyspozycji pokój większy niż
                      mieszkanie, które jest w stanie utrzymać rodzic z którym zostaje. O
                      drobiazgach jak przydomowy basen, czy jacuzzi nie wspominam.

                      Jak w praktyce miałoby po rozwodzie wyglądać w tej sytuacji
                      spełnienie Twojego postulatu, że dziecko po rozwodzie miałoby żyć na
                      poziomie nie niższym niż alimentujący go rodzic? Hę?

                      Już wyobrażam sobie skromniutkie mieszkanie rodzica, z którym
                      dziecko zostaje (no bo na utrzymanie bardziej luksusowego go nie
                      stać), z jednym super wyposażonym pokojem z prywatną łazienką z
                      jacuzzi, z szafą wypełnioną oryginalnymi kreacjami od Gucciego. W
                      lodówce na jednej półce mielonka i mortadela z Biedronki rodzica, a
                      na drugiej półeczce kawior i szynka parmeńska dla dziecka.

                      Przecież to absurd.

                      W praktyce przy dużej rozpiętości dochodów pomiędzy rodzicami
                      standard życia dziecka siłą rzeczy musi się zmienić w kierunku
                      standardu tego rodzica, z którym zostaje. No chyba, że oczekujemy,
                      że rodzic o wyższym dochodzie będzie dofinansowywał również drugiego
                      rodzica podnosząc jego standard życia.
                      • karolina331 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 13.05.10, 16:02
                        Kajda, pamiętaj o jednym: jesteś matką nieletnich dzieci i masz
                        ustawowy OBOWIĄZEK dbać o ich sprawy, bo one jako nieletnie same
                        zrobić tego nie mogą. I masz się kierować ICH interesem, a nie
                        sprawami swojego byłego męża - o te miał się zatroszczyć sam! I o
                        sprawy swojej żony i dzieci! Jak się z tych obowiązków wywiązał - to
                        już nie ma żadnego znaczenia!

                        Dbaj o ineresy swoich dzieci i nie daj się zaszczuć.
                        NIKT Z TEGO FORUM nie da nawet jednej kromki chleba Twoim dzieciom.
                        Niech więc swoją krytykę zachowają dla siebie, a Ty rób WSZYSTKO,
                        aby Tobie i Twoim dzieciom było lepiej, bo one Cię kiedyś za
                        wszystko rozliczą. Za to właśnie, JAK się dla nich starałaś.
                        Pozdrawiam cieplutko.
                        • tautschinsky Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 13.05.10, 16:09
                          karolina331 napisała:

                          I masz się kierować ICH interesem, a nie
                          > sprawami swojego byłego męża.



                          Te słowa powinni przeczytać wszyscy ojcowie, żeby
                          dotarło do nich, czym kierują się ich byłe - własnym
                          dobrem (pod przykrywką dobra dzieci rzecz jasna smile


                          > Niech więc swoją krytykę zachowają dla siebie, a Ty rób WSZYSTKO,
                          > aby Tobie i Twoim dzieciom było lepiej, bo one Cię kiedyś za
                          > wszystko rozliczą. Za to właśnie, JAK się dla nich starałaś.



                          Pamiętaj, że jeśli dowiedzą się, że matka przyczyniła
                          się do szybszej śmierci ich ojca wykorzystując fakt jego choroby - też ją mogą rozliczyć i wcale nie tak
                          jak by sobie tego życzyła.
                        • kajda28 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 13.05.10, 17:10
                          > Niech więc swoją krytykę zachowają dla siebie, a Ty rób WSZYSTKO,
                          > aby Tobie i Twoim dzieciom było lepiej, bo one Cię kiedyś za
                          > wszystko rozliczą. Za to właśnie, JAK się dla nich starałaś.


                          Karolina nie do końca się z tobą zgadzam, nie można iść po trupach
                          dla "dobra" swoich dzieci, bo one później dla swojego dobra pójdą po
                          moim trupie. Muszę dbać aby miały co jeść i leczyć się, ale też
                          muszę zadbać aby je dobrze wychować- a to zależy jak ja sama będę
                          postępować. Nie troszczę się o mojego byłego męża, ale prawdę mówiąc
                          gdyby nie był alkoholikiem to i tak musiałabym go spłacić i to
                          pewnie dużo więcej niż teraz są warte jego długi.

                          Jak już napisałam wszystko co zrobię będzie zrobione prawnie, więc
                          nie mam sobie nic do zarzucenia, to nie ja ustaliłam takie prawo i
                          byłoby błędem gdybym działała wbrew niemu na moją i dzieci nie
                          korzyść.


                          Na szczęście zrobiłam wszystko aby eks moich dzieci miał utrudnione
                          picie- zrobiłam to tylko ze względu na nie.
                          • karolina331 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 14.05.10, 11:48
                            Najważniejsze, że się starasz i nie poddajesz.
                            Całuję.
                            Karolina
                      • enesta Re: Panowie tatusiowie 13.05.10, 22:57
                        Z_mazur,
                        naprawdę nic Ciebie nie dziwi:
                        tautschinsky napisał:

                        > Błąd w myśleniu. Dzieciom NIE należy się.
                        > Dzieciom można dać, ale wcale nie trzeba.
                        ----------------------------
                        > Otóż, wyobraź sobie, że ojciec
                        > też musi czymś swój brzuch zapełnić. Dlaczego brzuch
                        > dziecka miałby być ważniejszy od brzucha ojca?
                        -----------------------------
                        Udowodnij sobie i dziecku czy dzieciom, że jesteś samowystarczalna a
                        nie jesteś jakimś niepełnosprawnym członkiem społeczeństwa tylko
                        dlatego, że przyszło ci wychować samej SWOJE -podkreślam - SWOJE
                        DZIECKO!
                        ----------------------------
                        nie wiem kto tu jest niepełnosprawny.
                        Ale gratuluję szczerości, pytanie czy żona wiedziała przed ciążą kto
                        to jest dziecko dla Ciebie Tałczyński?



                        Sauber,
                        jako ojciec utrzymujący dzieci mógłbyś naświetlić tałczyńskiemu
                        jakie to są koszty, no chyba że chodzą w ciuchach z lumpeksu, jedzą
                        chleb z margaryną i nie chorują. A właściwie to po co mają jeść,
                        ważne że Ty zjadłeś.
                        • tautschinsky Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 09:53
                          Próbujesz Z_mazur napuszczać na mnie?
                          Bardzo nieładnie smile
                          Ale to takie kobiece... niestety.

                          Nie wiem, dlaczego przekręcasz mój nick
                          - to jakiś rodzaj ataku? Z tautschinsky
                          zrobić Tałczyńskiego to już poryw weny.

                          A na temat - utrzymanie dziecka kosztuje,
                          ale BARDZO często nie tyle,ile wykazują
                          kobiety, którym zostaje powierzona opieka.

                          I co byś nie mówiła - idąc za tą myślą,
                          która towarzyszy wielu kobietom o równości
                          brzuchów wszystkich (dzieci) ja odpowiadam,
                          iż brzuchy ojców nie są gorsze od brzuchów
                          ich dzieci. Czy to tak trudno zrozumieć?
                          Nie, trzeba jednak chcieć zrozumieć. Jeśli
                          sąd zasądza na dziecko jakieś astronomiczne
                          alimenty na dziecko w stosunku do jego zarobków
                          to mówię ci, że gadanie, żeby mężczyzna nagle
                          zmienił pracę i więcej zarabiał to zwykłe
                          pierdz... i tyle. A że tak łatwo lepszą pracę
                          nie jest znaleźć to wiadomo choćby z postów
                          wypłakujących się tu matek. I można by wiele
                          jeszcze napisać, jedno jest pewne: dziecko
                          jest ważne, ale NIE JEST ważniejsze od rodzica.
                          Tak jak nie oczekuje się od matki, której zagrożona
                          jest życie i zdrowie, do tego, żeby donosiła dziecko,
                          tak samo nie można uważać za coś normalnego, żeby
                          nagle ktoś miał się wyżywić za 200 zł miesięcznie -
                          po odliczeniu wszystkich kosztów. A ilu jest takich,
                          którzy mają zerowy dochód a alimenty z kosmosu. I wyobraź sobie, że nie każdy pracuje na czarno. Ja znam
                          przypadek, kiedy ojcu sąd nie obniżył alimentów na
                          "dziecko" 22letnie, "studiujące" zaocznie, bo córcia
                          ma prawo do nauki. Ojciec żył z renty, z której zostawało mu 100 złotych, leków nie kupował, bo nie miałby za co. Kiedy umarł jedynym komentarzem "córki"
                          i matki było: Zdechł ch... i kasa z nim...

                          ---------------


                          enesta napisała:

                          > Z_mazur,
                          > naprawdę nic Ciebie nie dziwi:
                          > tautschinsky napisał:
                          >
                          > > Błąd w myśleniu. Dzieciom NIE należy się.
                          > > Dzieciom można dać, ale wcale nie trzeba.
                          > ----------------------------
                          > > Otóż, wyobraź sobie, że ojciec
                          > > też musi czymś swój brzuch zapełnić. Dlaczego brzuch
                          > > dziecka miałby być ważniejszy od brzucha ojca?
                          > -----------------------------
                          > Udowodnij sobie i dziecku czy dzieciom, że jesteś samowystarczalna a
                          > nie jesteś jakimś niepełnosprawnym członkiem społeczeństwa tylko
                          > dlatego, że przyszło ci wychować samej SWOJE -podkreślam - SWOJE
                          > DZIECKO!
                          >
                          > nie wiem kto tu jest niepełnosprawny.
                          > Ale gratuluję szczerości, pytanie czy żona wiedziała przed ciążą kto
                          > to jest dziecko dla Ciebie Tałczyński?



                          > Sauber,
                          > jako ojciec utrzymujący dzieci mógłbyś naświetlić tałczyńskiemu
                          > jakie to są koszty, no chyba że chodzą w ciuchach z lumpeksu, jedzą
                          > chleb z margaryną i nie chorują. A właściwie to po co mają jeść,
                          > ważne że Ty zjadłeś.
                          • kajda28 Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 10:11

                            > przypadek, kiedy ojcu sąd nie obniżył alimentów na
                            > "dziecko" 22letnie, "studiujące" zaocznie, bo córcia
                            > ma prawo do nauki. Ojciec żył z renty, z której zostawało mu 100
                            złotych, leków
                            > nie kupował, bo nie miałby za co. Kiedy umarł jedynym
                            komentarzem "córki"
                            > i matki było: Zdechł ch... i kasa z nim...

                            W ostatnim zdaniu się wyłożyłeś- po śmierci rodzica dziecko dostaje
                            po nim rentę, która pewnie była większa niż zasądzone wcześniej
                            alimenty.

                            Nie wiem czyj brzuch jest ważniejszy dziecka czy mój, ja mój mogę
                            zapełnić chlebem z cebulą- dziecko nie lubi cebuli, ale też i szynki
                            za 20 zł nie lubi (chociaż się ostatnio dowiedziałam, tu na forum,
                            że tego by i pies nie zjadł). Jak to dobrze że mój eks to biedak,
                            alkoholik itp. nie mam problemów ani nie nie przespanych nocy że eks
                            żyje sobie dostatnio a dzieciom ochłapy daje. Mój eks jak brał
                            dzieci to czasami dawałam mu jedzenie dla nich, bo wiedziałam że
                            może nie mieć pieniędzy aby im kupić.
                            Ale każda historia jest inna.
                            • tautschinsky Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 10:42
                              kajda28 napisała:

                              >
                              > > przypadek, kiedy ojcu sąd nie obniżył alimentów na
                              > > "dziecko" 22letnie, "studiujące" zaocznie, bo córcia
                              > > ma prawo do nauki. Ojciec żył z renty, z której zostawało mu 100
                              > złotych, leków
                              > > nie kupował, bo nie miałby za co. Kiedy umarł jedynym
                              > komentarzem "córki"
                              > > i matki było: Zdechł ch... i kasa z nim...
                              >
                              > W ostatnim zdaniu się wyłożyłeś- po śmierci rodzica dziecko dostaje
                              > po nim rentę, która pewnie była większa niż zasądzone wcześniej
                              > alimenty.


                              ---------------

                              A możesz sobie wyobrazić taką sytuację, że taka córcia
                              "studiująca" w Wyższej Szkole Gotowania na Propan-Butanie tylko po to, by nie pracować a żyć z alimentów i taka matka,która pracą się nie zhańbiła, mogły tego nie wiedzieć, czy coś córcia dostanie czy nie? smile Sama na tym forum zadajesz pytania NIE WIEDZĄC, co dalej z mieszkaniem - trochę wyobraźni proszę zamiast szerlokowania i holmsowania smile




                              > Nie wiem czyj brzuch jest ważniejszy dziecka czy mój, ja mój mogę
                              > zapełnić chlebem z cebulą- dziecko nie lubi cebuli, ale też i szynki
                              > za 20 zł nie lubi




                              No przepraszam - to jest argument? Że dziecko nie lubi? A jak zacznie lubić tylko truskawki to będziesz je sprowadzała o każdej porze roku? A jak zacznie lubić drogie ubrania, to się zarżniesz, żeby mu kupić jeden ciuch za więcej niż masz pieniędzy na miesiąc? Czy lubienie i nie lubienie twojego dziecka to dla ciebie WYROCZNIA?
                              • kajda28 Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 11:38

                                > No przepraszam - to jest argument? Że dziecko nie lubi? A jak
                                zacznie lubić tyl
                                > ko truskawki to będziesz je sprowadzała o każdej porze roku? A jak
                                zacznie lubi
                                > ć drogie ubrania, to się zarżniesz, żeby mu kupić jeden ciuch za
                                więcej niż mas
                                > z pieniędzy na miesiąc? Czy lubienie i nie lubienie twojego
                                dziecka to dla cieb
                                > ie WYROCZNIA?
                                >

                                Tak smile jak dla większości kobiet które gotują pod smaki swoich
                                dzieci i mężów. Co do ubrań to narazie jeszcze nie wiem co to jest
                                że dziecko chce markowe buty , nie wiem jak dam sobie z tym radę.
                                Dlatego uważam że nie po to do poczęcia dziecka potrzebne są dwie
                                osoby aby później jedna je wychowywała- to jednak cholernie trudna
                                praca, tym bardziej jak się nie ma wsparcia w (byłym)partnerze.
                                • tautschinsky Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 12:09
                                  kajda28 napisała:

                                  Czy lubienie i nie lubienie twojego
                                  > dziecka to dla cieb
                                  > > ie WYROCZNIA?

                                  > Tak smile jak dla większości kobiet które gotują pod smaki swoich
                                  > dzieci i mężów.




                                  Ależ nie o smaki tu przecież idzie, a o produkty
                                  i ich cenę... smile Może dziecko nie będzie już chciało
                                  jadać twoich obiadów i zacznie żądać od ciebie pieniędzy na jadanie na mieście -
                                  taki obiadek za 100 złotych dziennie może cię zrujnować, ale przecież dla ciebie
                                  żądanie dziecka to wyrocznia, więc będziesz się zarzynała, żeby spełnić
                                  prośbę-żądanie dziecka? Czy jednak nie? Bo z próżnego nie nalejesz? I o tym mowa.
                                  Obiad jest oczywiście tylko jako przykład mający pokazać, że żądania można mieć
                                  różne - dalekie od możliwości rodzica niezależnie od jego dobrej woli.


                                  • kajda28 Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 22:40
                                    Czepiasz się Tautschinsky.
                                    Moje dzieci i tak nie jadają tego co ja gotuje, im u babci tylko
                                    smakuje.
                                    • tautschinsky Re: Panowie tatusiowie 15.05.10, 10:42
                                      kajda28 napisała:

                                      > Czepiasz się Tautschinsky.
                                      > Moje dzieci i tak nie jadają tego co ja gotuje, im u babci tylko
                                      > smakuje.




                                      Oj, kajda, raz piszesz jedno, raz drugie. Przedtem,
                                      że gotujesz tak,żeby dzieciom smakowało a teraz, że
                                      w ogóle tego nie robisz bo objadają babcię. A przynajmniej tej babci zwracasz pieniądze za posiłki?
                                      Bo rozumiem, że jadają tam regularnie, a ty z FA masz stałą gotówkę NA DZIECI.
                                      • kajda28 Re: Panowie tatusiowie 15.05.10, 11:20
                                        Pewnie że babci nic nie daję, ona z dobroci serca gotuje dla swoich
                                        wnuków, a ja gotuje pod ich gusty jak gotuje w ogóle- kilka dni w
                                        tyg to sie zdarza. Stąd też wiem że nie lubią mojej kuchni. Teściowa
                                        też z dobroci serca robi im obiadki jak czasami są o niej. Dla babć
                                        przecież nie ma nic piękniejszego na świecie jak widok jedzących
                                        wnukówsmile

                                        Co do FA to już chyba wyjaśniłam na co idą te pieniądze, m.in
                                        przedszkole/szkoła i leki pochłaniają dużą ich część, śniadania,
                                        kolacje jedzą w domu.
                                        • tautschinsky Re: Panowie tatusiowie 15.05.10, 11:29
                                          kajda28 napisała:


                                          > przecież nie ma nic piękniejszego na świecie jak widok jedzących
                                          > wnukówsmile



                                          Oczywiście! smile I nic to nie kosztuje. A gdy przychodzi do wyliczeń to każdą bułeczkę się
                                          uwzględnia. To się nazywa być samodzielną matką,
                                          he, he... smile
                                          • kajda28 Re: Panowie tatusiowie 15.05.10, 11:39
                                            Nigdy nie robiłam wyliczeń, poza tym wcześniej miałam 180 zł na
                                            dziecko- nie musiałam tego robić, na rozwodzie sam sąd miał ochotę
                                            mi je podwyższyć. Teraz mam 350 zł, więc nawet jak obiad - drugi, bo
                                            jedne mają w przedszkolu ,jedzą u babci to też chyba nie ma żadnych
                                            wątpliwości że te pieniądze to tylko w części pokrywają ich
                                            utrzymanie, nawet nie biorąc pod uwagę że wkład wychowawczy ich taty
                                            jest zerowy.
                                          • triss_merigold6 Można inaczej 15.05.10, 12:26
                                            Ja nie robiłam szczegółowych wyliczeń kosztów utrzymania dziecka, ponieważ
                                            zgodziłam się z pozwem złożonym przez eksa (nawet podpisałam, że nie mam
                                            zastrzeżeń), a wcześniej uzgodniliśmy kwotę. 600 zł nie powala, sama wydaję na
                                            dziecko więcej, ale bardziej mi zależy na tym, żeby eks z synem gdzieś
                                            poszedł/pojechał, dorzucił się do leków czy np. wykupił zdjęcia w przedszkolu.
                                            Użeranie się o formalnie klepnięte 2 stówy doprowadziłoby do rozliczania każdego
                                            soczku czy loda kupionego na spacerze, po cholerę mi to.

                                            Za to branie zwolnień na dziecko przez eksa w podobnym wymiarze co ja i
                                            jeżdżenie do lekarza egzekwuję. Wali mnie czy z chorym dzieckiem zostanie eks
                                            czy np. babcia (jego matka) - to jego sprawa jak zorganizuje. Staram się również
                                            egzekwować zabieranie dziecka na weekendy z noclegiem - jak zrobi potomkowi
                                            obiad, kolację, wykąpie, położy spać etc. to ma wkład wychowawczy.

                                            Egzekwowałam również opiekę nad dzieckiem co 2 tygodnie w soboty, kiedy wzięłam
                                            dodatkową fuchę (co 2 tygodnie z dzieckiem siedział mój aktualny partner) -
                                            zarabiałam na ów lepszy standard życia, a przy okazji eks miał pełną szansę
                                            wykazać się jako rodzic.
                                            Ale mnie stać i 2-3 stówy nie robią mi różnicy w budżecie domowym, nie muszę
                                            pracować 12 godzin dziennie, żeby przeżyć.
                                            • z_mazur Re: Można inaczej 15.05.10, 20:11
                                              > Użeranie się o formalnie klepnięte 2 stówy doprowadziłoby do rozliczania każdeg
                                              > o
                                              > soczku czy loda kupionego na spacerze, po cholerę mi to.

                                              Respect. Jesteś jedną z niewielu kobiet, które rozumieją ten mechanizm. Tak to właśnie działa. IMHO lepiej się zwyczajnie dogadywać w pewnych kwestiach, niż zaczynać od tatalnej wojny żeby wyrwać jak najwięcej, bo takie "jak najwięcej" i konflikt wywołany tą walką, w perspektywie relacji ojca z dzieckim daje kiepskie rezultaty.

                                              Czy lepsze jest 1000 zł alimentów w wyroku, których nie można ściągnąć od ojca, który czuje się wykorzystywany (mniejsza już o to czy słusznie czy nie), czy regularnie płacone 500 zł z dobrym kontaktem dziecka z ojcem i nienajgorszym matki z ojcem?
                            • adaria38 Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 11:42
                              > nie mam problemów ani nie nie przespanych nocy że eks
                              > żyje sobie dostatnio a dzieciom ochłapy daje. Mój eks jak brał
                              > dzieci to czasami dawałam mu jedzenie dla nich, bo wiedziałam że
                              > może nie mieć pieniędzy aby im kupić.
                              > Ale każda historia jest inna.


                              Znajoma nie dostała od 5 lat ani grosza na dziecko, uznała że jej nerwy
                              cenniejsze niż użeranie się z przypałem bez honoru i odpowiedzialności.
                              exmąż się na n-k promuje jako "własna firma za granicą". do dziecka dzwoni raz
                              do roku na święta, jak nie zapomni, dziecko wielokrotnie olane przez ojca nie
                              zabiega już o kontakty.
                              Znajoma utrzymywała dziecko sama, niestety pracę na kilka etatów przypłaciła
                              zdrowiem, ostatnio poznała kogoś, są razem a dziecko do niego samo zaczęło
                              mówić "tato" i stworzyli nową rodzinę. Ten nowy men nie ma oporów przed
                              dokładaniem się do utrzymania dziecka swojej kobiety, choć nieraz mówi, że gdyby
                              dorwał jej exmęża to by tylko wióry leciały za to jak się zachował a za
                              niepłacenie alimentów by go bez skrupułów do wiezięnia posłał.

                          • enesta Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 18:14
                            Napuszczać? Z_mazur?
                            On tak wpatrzony w Ciebie że najwyżej oczy mogę mu otworzyć, bo
                            widzi co chce.
                            Nick całkiem, całkiem, łatwiej mi się pisze po polsku.
                            Nie chce mi się dyskutować, bo brzuch mojego dziecka jest dla mnie
                            ważniejszy i nie podoba m się co napisałeś.
                            Alimenty na dziecko otrzymuje w wys. 400 zł- opłacam przedszkole.
                            Ojciec dziecka na sprawę "zrobił się" bezrobotny i pracuje na
                            czarno. Dużo jest takich przypadków, może je uwzględnij.

                            • tautschinsky Re: Panowie tatusiowie 14.05.10, 18:31
                              enesta napisała:

                              > Napuszczać? Z_mazur?
                              > On tak wpatrzony w Ciebie że najwyżej oczy mogę mu otworzyć, bo
                              > widzi co chce.




                              Humor ci dopisuje, ale to dobrze, znaczy, że do końca
                              jeszcze nie zżarła cię ta walka z eksem dla pieniędzy "które jak psu buda się należą", że zacytuję jakąś forumowiczkę, ale nie pomnę jej nicka i chyba nawet
                              nie jedna tak się wypowiadała w kontekście alimentów.





                              > Ojciec dziecka na sprawę "zrobił się" bezrobotny




                              No widzisz - a to dzisiaj na tym forum proponowano
                              mi, żeby "zrobił się" takim bezrobotnym.
                              • triss_merigold6 To nic nie da 15.05.10, 09:19
                                "Zrobienie się" bezrobotnym nic panu nie da, ponieważ sąd bierze pod uwagę nie
                                tylko dochody ale także możliwości zarobkowe rodzica. Jeśli facet przed rozwodem
                                zarabiał zdecydowanie powyżej średniej krajowej, ma przyzwoite wykształcenie i
                                możliwości na rynku pracy to lekkim twistem zostaną zasądzone wyższe niż
                                symboliczne alimenty.
                                • tautschinsky Re: To nic nie da 15.05.10, 10:46
                                  A zrobienie się bezrobotnym i wystąpienie do sądu
                                  o opiekę nad dzieckiem, żeby otrzymywać alimenty
                                  na te dzieci? I oczywiście jak tam opieka na to,
                                  da jakieś pieniądze ojcu dzieci, żeby oprócz tych
                                  alimentów miał się sam z czego utrzymywać?

                                  Na forum pewna pani utrzymuje, że to można ot, tak.
                                  Radzi mi, bym się zwolnił z pracy i zajął się li tylko
                                  wychowywaniem dzieci.

                                  Pytam ciebie, bo trochę się realniej podchodzisz do
                                  sprawy. Może jednak żyję w innej Polsce i nie znam jej
                                  realiów? smile



                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > "Zrobienie się" bezrobotnym nic panu nie da, ponieważ sąd bierze pod uwagę nie
                                  > tylko dochody ale także możliwości zarobkowe rodzica. Jeśli facet przed rozwode
                                  > m
                                  > zarabiał zdecydowanie powyżej średniej krajowej, ma przyzwoite wykształcenie i
                                  > możliwości na rynku pracy to lekkim twistem zostaną zasądzone wyższe niż
                                  > symboliczne alimenty.
                                  • triss_merigold6 Re: To nic nie da 15.05.10, 12:14
                                    Na tym forum są i byli ojcowie, którzy uzyskali określenie stałego miejsca
                                    zamieszkania dziecka przy ojcu. Wkurza mnie jak ktoś to myli z opiekę, bo opieka
                                    wynika z praw rodzicielskich, a te mają obydwoje rodzice (o ile komuś sądownie
                                    nie odebrano/ograniczono).

                                    Obowiązek pracy to był w PRL, teraz nie ma. Można żyć z hazardu, odsetek,
                                    zbierania śmieci, zamożnych rodziców etc.

                                    Obowiązek alimentacyjny to również osobisty wkład w realizowanie obowiązków
                                    opiekuńczo-wychowawczych np. przez rodzica zajmującego się małym dzieckiem
                                    zamiast opiekunki/żłobka. Ale koszty opiekunki/żłobka rozkładają się na OBYDWOJE
                                    rodziców. Czyli jeśli rodzic nie chce pokrywać swojej części kosztów
                                    opiekunki/żłobka to powinien świadczyć ową opiekę osobiście w czasie gdy eks
                                    jest w pracy w wymiarze połowy godzin pracy + dojazd. Circa about 4,5 godz
                                    dziennie. Rozumiesz?
                                    Na innym forum, przy okazji dyskusji o owych 1500 zł, jedna z forumowiczek
                                    ładnie to wyklarowała - że koszt opiekunki rozkłada się na dwoje.
                                    Znajoma się niedawno rozwodziła, ma opiekunkę awaryjną z której korzysta podczas
                                    chorób dziecka i kiedy musi dłużej zostać w pracy. Zwolnień nie bierze, chyba,
                                    że na samą wizytę u lekarza. Zarabia przyzwoicie m.in. dzięki dyspozycyjności.
                                    Jej zarabiający bdb. eks również nie bierze i nie zamierza brać zwolnień na
                                    dziecko (a przedszkolak choruje dość standardowo). Eks sugerował na rozprawie,
                                    że mamusia powódki mogłaby zajmować się wtedy wnukiem i koszt opiekunki jest
                                    zbędny. Sąd go zabił śmiechem i koszt opiekunki klepnął w alimentach.
                                    Jeśli zostają orzeczone alimenty na dziecko, a na matkę/ojca nie, to sąd g...
                                    obchodzi z czego rodzic żyje. To sprawa dorosłego. Czyli teoretycznie mógłbyś
                                    realizować obowiązek alimentacyjny w naturze ale - o ile nie zasądzono by
                                    alimentów na Ciebie (bo rozwód z winy eks, bo nagły niedostatek) - to Twoją
                                    sprawą byłoby zapewnienie sobie żarcia i innych prozaicznych rzeczy.
                                    • triss_merigold6 I jeszcze jedno 15.05.10, 12:42
                                      I jeszcze jedno: niepotrzebnie się napinasz.
                                      Karolina ma rację pisząc, że po rozwodzie należy dbać o dobro dziecka, a nie
                                      dobro byłego/byłej (chyba, że pozostają w super przyjacielskich relacjach, to
                                      też możliwie - widzę np. u koleżanki).
                                      Lata mi z czego i gdzie eks żyje, natomiast DLA DOBRA DZIECKA, lepiej, że ma
                                      gdzie mieszkać i ma stałą pracę - realizuje wtedy obowiązek alimentacyjny i nie
                                      trzeba się szarpać.
                                      Gdyby natomiast był - jak u Kajdy - alkoholikiem, to osobiście dostarczyłabym mu
                                      cysternę wódy, żeby się zapił i nie ingerował w żaden sposób w życie dzieci.
                                      Gdyby nagle samobójczo stał się bezrobotnym zawodowym to shit happens -
                                      zdarłabym kasę w dowolny sposób, włącznie z poszczuciem akutalnego partnera,
                                      żeby mu wyjaśnił niestosowność niełożenia na dziecko.
                                      Tu mam zero oporów.
                                      Reasumując - jeśli facet finansowo i opiekuńczo jest fair wobec dziecka, to
                                      zapewniam pełen komfort - nielimitowane (ale uzgadniane) spotkania, zero
                                      komentarzy, miła atmosfera, dziecko na weekend spakowane z full wyprawką.
                                      • tautschinsky Re: I jeszcze jedno 15.05.10, 13:31
                                        triss_merigold6 napisała:
                                        > Gdyby natomiast był - jak u Kajdy - alkoholikiem, to osobiście dostarczyłabym m
                                        > u
                                        > cysternę wódy, żeby się zapił i nie ingerował w żaden sposób w życie dzieci.





                                        Ale to, raz, że nie po chrześcijańsku albo po prostu
                                        nieludzkie. Dwa, że taka cysterna wódki drogo by cię
                                        kosztowała i musiałabyś, było nie było, uszczknąć coś
                                        z tego,co mogłabyś dzieciom za to kupić. A poza tym,
                                        czy nie ma to na jakiegoś paragrafu? Świadome podsuwanie choremu (alkoholizm to choroba)środków
                                        w celu jego uśmiercenia kwalifikowałby się pewnie pod
                                        jakiś paragraf. A przede wszystkim, jeśli dzieci nie miałyby zupełnie wypranego mózgu, jak by ciebie widziały? Kobietę, która z premedytacją zapiła na śmierć ich ojca?





                                        > Gdyby nagle samobójczo stał się bezrobotnym zawodowym to shit happens -
                                        > zdarłabym kasę w dowolny sposób, włącznie z poszczuciem akutalnego partnera,





                                        Primo - jeśli partner dałby się "poszczuć" i ruszyłby
                                        z łapami na obcego gościa, by wydrzeć pieniądze dla
                                        obcych dzieci to znaczyłoby, że albo jest jakimś ciemnym na umyśle dresem albo zupełnym głupkiem. Jesteś
                                        z kimś takim? Czy gdyby twój obecny partner nie mógłby
                                        sobie poradzić ze ściągnięciem należności na swoje dzieci od swojej ex i poprosił cię, żebyś jej oczy wydrapała - zrobiłabyś to? smile




                                        jeśli facet finansowo i opiekuńczo jest fair wobec dziecka, to
                                        > zapewniam pełen komfort - nielimitowane (ale uzgadniane) spotkania, zero
                                        > komentarzy, miła atmosfera, dziecko na weekend spakowane z full wyprawką.





                                        Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale sposób w jaki
                                        to ujęłaś: kasa równa się full wypas, miła atmosfera,
                                        pełny komfort to są STANDARDOWO w ogłoszeniach pań z agencji. Jeśli nie wierzysz, to sobie zajrzyj smile))

                                        Tym swoim podsumowaniem ubawiłaś mnie... do łez....
                                        • zmeczona100 Re: I jeszcze jedno 15.05.10, 13:41
                                          tałczyński, nie te leki bierzesz. Twoje są z lewej strony łóżka, a nie z
                                          prawej- te są sąsiada. Dlatego nie działają.
                                          • tautschinsky Re: I jeszcze jedno 15.05.10, 13:51
                                            zmeczona100 napisała:

                                            > tałczyński, nie te leki bierzesz. Twoje są z lewej strony łóżka, a nie z
                                            > prawej- te są sąsiada. Dlatego nie działają.



                                            To moje leki nie działają czy tej osoby, która:


                                            - chciałaby nakłonić do czynu zabronionego swojego
                                            partnera - by pobił ojca jej dzieci?

                                            - która mając eksa alkoholika najchętniej by go zapiła
                                            na śmierć?
                                            • triss_merigold6 Zaczynasz mnie irytować 15.05.10, 14:03
                                              W dwóch obszernych postach wyjaśniłam Tobie i innym dyskutantom, że różne mogą
                                              być formy realizowania obowiązku alimentacyjnego i że W MOIM przypadku są różne.
                                              Jest kasa + wkład osobisty, a ja finansowo przeznaczam na dziecko WIĘCEJ niż eks.
                                              I dopóki te dwa czynniki grają tzn. eks płaci w terminie i regularnie zajmuje
                                              się dzieckiem to jest dobrze. Obu stronom, bo on też mnie nie nęka i ogólnie
                                              szanujemy swoje prawa rodzicielskie, co zresztą zostało w pozwie podkreślone.

                                              Co do alkoholików - uważam, że czynny alkoholik jako ojciec jest dzieciom
                                              doskonale zbędny, wręcz szkodliwy. Tym bardziej alkoholik w więzieniu i
                                              zadłużony. BTW jest paragraf na rozpijanie małoletnich, na dorosłych nie, chyba,
                                              że w grę wchodzi przemoc. A alkoholika zmuszać nie trzeba, chętnie skorzysta z
                                              darmochy.

                                              Mój aktualny pracował w windykacji (jak najbardziej legalnej) i zna patenty na
                                              niesolidnych dłużników. Nie trzeba wywozić do lasu i grozić łomem. Obydwoje
                                              uważamy okradanie swoich dzieci - m.in. przez niepłacenie alimentów - za
                                              skurwysyństwo.
                                        • triss_merigold6 Nadal nie rozumiesz 15.05.10, 14:09
                                          Dopóki eks wywiązuje się z obowiązku alimentacyjnego - płaci w terminie,
                                          przyjeżdża do dziecka, zabiera na 2 tygodnie wakacji, bierze równo ze mną
                                          (RÓWNO) zwolnienia lekarskie to owszem , jest full wypas. Nie wydzwaniam, lata
                                          mi jego życie osobiste, hobby, nie zmieniam terminów spotkań, złego słowa nie
                                          powiem przy dziecku, zupą poczęstuję i w ogóle pełen Wersal.
                                          Niemiła jestem jeśli któryś z w/w elementów się zaczyna sypać. Dlaczego?
                                          Ponieważ to szkodzi dziecku, które ma prawo do uczestnictwa ojca w jego życiu i
                                          do ojcowskiej opieki.
                                          Czy teraz klarownie?
                                          • tautschinsky Re: Nadal nie rozumiesz 15.05.10, 14:16
                                            Nie, to zdaje się, że ty nie rozumiesz pewnych
                                            oczywistości, które powinny być jasne.

                                            Nic nie usprawiedliwia przemocy - czyż nie? -
                                            i jeśli ojciec dzieci przestaje płacić to nie
                                            znaczy, że możesz na niego nasłać dresa.
                                            Tak samo jak kobieta przesoli zupę to nie znaczy,
                                            że mąż ma ją prawo zlać, bo za tę zupę zapłacił.

                                            Tak samo jeśli mąż jest alkoholikiem to nie znaczy,
                                            że masz prawo go zapić na śmierć.

                                            Tak samo jak mąż nie ma prawa podsunąć tabletek
                                            nasennych swojej żonie, która jest w depresji
                                            i z powodu tej depresji zaniedbuje swoje obowiązki.

                                            Czy teraz rozumiesz, o czym piszę?
                                            • triss_merigold6 Re: Nadal nie rozumiesz 15.05.10, 14:28
                                              Nie mam eksa alkoholika więc problem rozważam czysto teoretycznie. Nie
                                              pozwoliłabym sobie na powielenie DNA ze śmieciem. Zwłaszcza dwukrotne, jak Kajda.

                                              Jeśli ojciec przestałby płacić bardzo chwilowo (1-2 miesiące) to byłabym w
                                              stanie zrozumieć i nie egzekwować. Jeśli świadomie by nie płacił i okradał
                                              własne dziecko to wszystkie chwyty dozwolone, zaczynając od prób legalnej
                                              egzekucji długu. A legalna też może być cholernie uciążliwa. Generalnie cenię
                                              skuteczność bardziej niż bycie po chrześcijańsku wyrozumiałą, zwłaszcza, że nie
                                              jestem chrześcijanką.
                                              • tautschinsky Re: Nadal nie rozumiesz 15.05.10, 16:53
                                                triss_merigold6 napisała:

                                                > Nie mam eksa alkoholika więc problem rozważam czysto teoretycznie.




                                                Można nie mieć żony przesalającej zupę, ALE JEŚLI
                                                się rozważa taką sytuację, że gdyby co - to można
                                                jej przylać znaczy, że jest się przemocowcem.

                                                Zatem ty jesteś przemocowcem. W tej kwestii póki
                                                co teoretycznym, ale JESTEŚ.




                                                > Nie pozwoliłabym sobie na powielenie DNA ze śmieciem. Zwłaszcza dwukrotne,
                                                jak Kajda.




                                                Śmieciem jest dla ciebie osoba chora?
                                                Kto jeszcze jest śmieciem? Kajda? Że
                                                "dała sobie powielić" z nim DNA?
                                                Ojciec, który nie płaci też jest? smile




                                                >Jeśli świadomie by nie płacił i okradał
                                                > własne dziecko to wszystkie chwyty dozwolone,



                                                Okraść można kogoś z jego własności.


                                                Co będzie jeśli twoje dziecko inne dziecko
                                                w piaskownicy uderzy? Wpadniesz z tłuczkiem
                                                do mięsa i zmasakrujesz "małego oprawcę"?


                                                triss - póki co wypowiadasz się jak osoba
                                                z patologii.



                                                > zwłaszcza, że nie
                                                > jestem chrześcijanką.


                                                Dlatego napisałem o "ludzkim" podejściu.
                                                • triss_merigold6 Re: Nadal nie rozumiesz 15.05.10, 17:14
                                                  Ależ ja tego nie kryję. W kwestii teoretycznej i praktycznej - KAŻDY człowiek
                                                  jest zdolny do przemocy. Cecha gatunkowa.
                                                  Czynny alkoholik jest dla mnie śmieciem. Jednak alkoholizm/narkomania/inne
                                                  uzależnienia mają odmienną genezę i skutki dla otoczenia niż np. reumatyzm,
                                                  cukrzyca, angina, półpasiec. Póki pije sam - jego wola, jeśli ma rodzinę to jest
                                                  destrukcyjny dla owej rodziny.
                                                  Obowiązek alimentacyjny jest zdefiniowany w KRiO. Jeśli rodzic nie łoży na
                                                  dziecko mając orzeczone alimenty to je okrada, jest na to nawet paragraf
                                                  (dotyczący ścigania tzw. uporczywych alimenciarzy). Pokłócisz się z kodeksem karnym?
                                                  Porównanie z piaskownicą nieadekwatne.
                                                  Ludzkie podejście to wywiązywanie się jak najlepiej z roli rodzica. Rodzic,
                                                  który świadomie i celowo nie płaci orzeczonych alimentów, nie wywiązuje się z
                                                  tej roli. Proste?
                                                  • tautschinsky Re: Nadal nie rozumiesz 15.05.10, 18:57
                                                    triss_merigold6 napisała:

                                                    > Czynny alkoholik jest dla mnie śmieciem. Jednak alkoholizm/narkomania/inne
                                                    > uzależnienia mają odmienną genezę i skutki dla otoczenia niż np. reumatyzm,
                                                    > cukrzyca, angina, półpasiec.




                                                    Otóż wyobraź sobie, że

                                                    - można urodzić się w rodzinie alkoholików
                                                    i od maleńkości być poddawanym takiemu wychowaniu,
                                                    że picie jest czymś normalnym.

                                                    Łatwo powiedzieć: żył w syfie od urodzenia, zaczął
                                                    pić z ojcem i matką jak miał 6 lat, ale skoro już
                                                    skończył 18 to powinien skończyć z piciem.
                                                    Poczytaj sobie coś o uzależnieniach.

                                                    - alkoholikiem (z określonymi wadami) można się
                                                    urodzić, jeśli matka w ciąży pije - co zdarza się
                                                    bardzo często, a w niektórych środowiskach jest
                                                    standardem jak u innych chleb na śniadanie.




                                                    Póki pije sam - jego wola


                                                    Jego lub nie jego. Spójrz wyżej.




                                                    > Obowiązek alimentacyjny jest zdefiniowany w KRiO. Jeśli rodzic nie łoży na
                                                    > dziecko mając orzeczone alimenty to je okrada, jest na to nawet paragraf
                                                    > (dotyczący ścigania tzw. uporczywych alimenciarzy). Pokłócisz się z kodeksem ka
                                                    > rnym?



                                                    Powołujesz się na prawo. Prawo stanowią ludzie. Raz
                                                    jest takie prawo, raz inne. Prawo nie jest raz na zawsze i objawione. I tak - ludzie "kłócą się z prawem"
                                                    jeśli uważają je za niesprawiedliwe. Niewolnictwo też istniało zgodnie z prawem. A kobiety również nie mogły się edukować zgodnie z prawem. I niektóre zaczynały się na to nie godzić i "kłócić z obowiązującym prawem".

                                                    Co do okradania to już napisałem. Twierdzenie o kradzieży w takim kontekście jest absurdalne. Równie
                                                    dobrze można by twierdzić, że ktoś na przykład gwałci kobietę przez sam fakt myślenia o niej (kiedy jej nawet nie ma w pobliżu).


                                                    Rodzic,
                                                    > który świadomie i celowo nie płaci orzeczonych alimentów, nie wywiązuje się z
                                                    > tej roli.




                                                    Rodzic, raz, że może nie mieć tej kwoty do zapłacenia.
                                                    Dwa - może się nie zgadzać z obowiązkiem ich płacenia uważając, że będąc ojcem lub matką może sam zajmować się swoim dzieckiem. Fakt, że jakaś baba w todze stwierdziła, że jest inaczej nie staje się jeszcze wewnętrznym nakazem.
                                      • kajda28 Re: I jeszcze jedno 15.05.10, 22:47
                                        > Gdyby natomiast był - jak u Kajdy - alkoholikiem, to osobiście
                                        dostarczyłabym m
                                        > u
                                        > cysternę wódy, żeby się zapił i nie ingerował w żaden sposób w
                                        życie dzieci.
                                        > Gdyby nagle samobójczo stał się bezrobotnym zawodowym to shit
                                        happens -
                                        > zdarłabym kasę w dowolny sposób, włącznie z poszczuciem akutalnego
                                        partnera,
                                        > żeby mu wyjaśnił niestosowność niełożenia na dziecko.
                                        > Tu mam zero oporów.


                                        Tylko że nie zawsze jest tak prosto. Mój eks pomimo że jest
                                        alkoholikiem, to w chwilach kiedy jest trzeźwy jest u dzieci
                                        codziennie, pilnował ich jak ja chodziłam do pracy i dodatkowo
                                        popołudniami też je zabierał. Dzieci go kochają, tęsknią. Nigdy nie
                                        mieliśmy zgrzytów jeżeli chodzi o wychowanie dzieci, żadno z nas nie
                                        podważało decyzji drugiej strony.
                                        Mało kiedy ktoś jest tylko dobry lub tylko zły.
                          • kajda28 Długo myślałam nad tym. 19.05.10, 10:24
                            > przypadek, kiedy ojcu sąd nie obniżył alimentów na
                            > "dziecko" 22letnie, "studiujące" zaocznie, bo córcia
                            > ma prawo do nauki. Ojciec żył z renty, z której zostawało mu 100
                            złotych, leków
                            > nie kupował, bo nie miałby za co. Kiedy umarł jedynym
                            komentarzem "córki"
                            > i matki było: Zdechł ch... i kasa z nim...

                            Nie dawało mi to spokoju. Może dlatego że ja w tej chwili też
                            martwię się że przez śmierć mojego eks będę miała mniej kasy. I
                            wiesz do czego doszłam, że od niego nic więcej nie mam- oczywiście w
                            temacie dzieci. To jest jedyna osoba która ma taki sam obowiązek
                            opiekowania się dziećmi jak ja, był czas że z domu bez dzieci mogłam
                            wyjść tylko wtedy jak był eks. Były momenty że jak się młoda uparła
                            że chce w zimie hulajnogę to dzwoniłam do niej i przeciw dwójce
                            rodziców nie mogła się przeciwstawiać. Naprawdę oczekiwałam od niego
                            pomocy, słuchałam jego rad, nie podważałam jego zdania. Ale w tej
                            chwili... nic oprócz pieniędzy od niego nie mam, ani dzieci. A gdyby
                            nie alimenty, komornik i tego by nie było. Przez pierwsze miesiące
                            od rozstania nie dawał ani grosza, bo miał wstrzymaną rentę i
                            zamiast dorabiać to chlał. Oczywiście nie wyrównał tego.

                            To straszne jak nie można swoim bliskim dać nic więcej jak pieniądze.

                            Jeszcze ciągle mam nadzieję że On będzie w życiu dzieci, że jak
                            wyjdzie będzie mieszkał w tym mieszkaniu, dzieci będą miały dwa
                            domy. Ale w to już nawet dzieciaki nie wierzą, ja tylko taka durna i
                            naiwna jestem.
    • blue_ula Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 14.05.10, 18:56
      a nie możesz zwyczajnie kupić od exa jego udziału w mieszkaniu? Jak to pijak, to
      sprzeda ci za psi grosz, a i wierzyciele nie będą cię ścigać.
      • zmeczona100 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 14.05.10, 19:01
        W tym wątku jest odpowiedź, dlaczego tego nie może zrobić.
        • sauber1 Re: Czy mogą mi zlicytować mieszkanie? 16.05.10, 02:01
          enesta napisała:

          > Sauber,
          > jako ojciec utrzymujący dzieci mógłbyś naświetlić tałczyńskiemu
          > jakie to są koszty, no chyba że chodzą w ciuchach z lumpeksu, jedzą
          > chleb z margaryną i nie chorują. A właściwie to po co mają jeść,
          > ważne że Ty zjadłeś.


          Miałem już tu nic nie pisać, ale czuję się zobowiązany.
          Na wstępie przyznam, że tautschinsky ma tu wiele racji i trzeźwe spojrzenie na
          dość złożony problem jakim zycie po przejściach gdzie w gre wchodzi los
          wspólnych okaleczonych działanimi wojennymi dzieci.
          Nie należy to do przyjemności, to tylko kolejny etap ludzkiej głupoty, mojej z
          resztą też, że będąc dorosłym człowiekiem pokusiłem sie na załozenie rodziny i w
          poczuciu obowiązku dawałem tak duzo z siebie by nikomu niczego z "najblizszych"
          nie zabrakło, kilka lat w miłej zgodnej atmosferze, mozna śmiało by uznać to za
          wyjatkowy sukces. [...] potem zgrzyty, schody a na końcu wojna, wiele bitew z
          róznym skutkiem w zależności od składu sędziowskiego.
          Tak, mógłbym ale po co to naświetlać, znamy życie, doskonale mozna by to na
          obecny czas przełozyć i porównać z tym co dzieje się w polityce, Niech mi
          wolmno będzie i posłuże się już gdzies wyrażonym spostrzeżeniem - Teraz dopiero
          po katastrofie ludzie namacalnie odczuli i zrozumieli, jak bezczelnie przy
          pomocy mediów są manipulowani !!! -. Wiem, że często jest mnie trudno zrozumieć,
          ale nic juz na to nie poradzę, sam też pewnych nawet się nie staram, szkoda
          czasu, bo nie wszystko co nam się wydaje proste logiczne i oczywiste dla innych
          musi oznaczac to samo - prawda ?
          Cóż ja mogę powiedziec jako ojciec utrzymujący dzieci, kosztuje to mnie
          wszystko, mnie porostu nie ma, jestem jakby wirtualnością tylko.
          Moje dzieci to forum wiem że też czytaja i miejmy ndzieję że czasem cos od
          siebie dopisza a jak nie mam na to wpływu, choć osobiście nie polecam im, za
          dużo tu różnej zyciowej goryczy.
          I na koniec dodam, ogólnie wszystkim wiadomo że ludzie różnie odpowiadają na
          zadane pytania w zależności kto kto i po co ich pyta? Mogę doskonale też i w
          stylu amerykańskim z pełnią pozytywnego myślenia ... wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka