Alimenty - zawsze za mało??

13.05.10, 16:09
Taki wątek:
forum.gazeta.pl/forum/w,571,111320659,111320659,wygrala_sprawiedliwosc_alimenty_.html
gdzie autorka cieszy sie, że "sprawiedliwości stało się zadość" (1500 zł
alimentów na 3-letniego synka) i dowiaduje się na forum, że jest "głupią
gęsią", co "cieszy się z ochłapów".

Jak to jest?
Ile by nie było - zawsze będzie mało?
Dla zasady?
    • ro35 Re: Alimenty - zawsze za mało?? 13.05.10, 16:48
      tak jak w sporcie odrzuca się oceny skrajne, tak myślę nie warto zawracać sobie
      uwagi pisaniną pani "m"
      po cholerę podnosić sobie ciśnienie.
      podstawowe zapytanie do takich osób: czy zgodził(a)byś się na powierzenie opieki
      nad dzieckiem drugiej stronie i płacenie alimentów w wysokości jakiej żądasz ?

      co do pytania - zazwyczaj będzie mało. większości z nas jest mało, niekoniecznie
      alimentów.
    • tylkotroche Re: Alimenty - zawsze za mało?? 13.05.10, 17:30
      Opowieść z sąsiedztwa.
      Ona i on po rozwodzie. Alimenty na 1 zdrowe dziecko 1100 PLN.
      Ona twierdzi, że jej na dziecko nie wystarcza i do sądu pojdzie o
      podwyzszenie aliemntów do jego jest stac aby płacic większe.
      On stwierdził, że jeżeli rzeczywiście dziecko wymaga więcej
      pieniedzy to będzie kupował dodatkowo różne rzeczy, tylko Ona ma
      powiedzieć co jej pochłania miesięcznie 2200 PLN ( dziecko maja
      wszak utrzymywac razem, a ojciec chętnie i często zajmuje się
      dzieckiem). zapadła martwa cisza i temat alimentów się zakończył.
      • aneta-skarpeta Re: Alimenty - zawsze za mało?? 13.05.10, 17:42
        ludzie nie mają za grosz przyzwoitości czasem

        rozumiem- zamożne małżenstwo, prywatna szkoła, czy nie daj Boże
        jakas choroba-> duze wydatki, ale wiele osób nie zna umiaru

        • tylkotroche Re: Alimenty - zawsze za mało?? 13.05.10, 20:01
          W/g mamy z poprzedniego postu : prywatna szkoła jest niepotrzebna (
          tata by płacił), wakacje z tata sa "dla jego rozrywki", dziecko ich
          nie potrzebuje i żeby dziecko pojechało na wakacje z tatą- to niech
          tata w całości pokryje koszty wyjazdu oraz zapłaci za ten czas pełna
          kwote alimentów mamie ( + zakupi np narty - bo to jego fanaberia -
          dziecko tego nie potrzebuje).

          To dziecko z tata na wakacje nie jeździ i twierdzi, że mu to nie
          potrzebne.

          Dokładnie taki sam przypadek wakacyjny u innej pary po rozwodzie:
          tata od 7 lat płaci jeszcze wyższe alimenty + opłaca cały wypoczynek
          dziecka z soba + kieszonkowe dla dziecka. Efekty wdać : W rodzinie
          ciocia i babcia zdziwione: skąd to dziecko takie ma materialistyczne
          podejscie, tylko kasa i kasa???
          • tully.makker Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 14:28
            Dokładnie taki sam przypadek wakacyjny u innej pary po rozwodzie:
            > tata od 7 lat płaci jeszcze wyższe alimenty + opłaca cały
            wypoczynek
            > dziecka z soba + kieszonkowe dla dziecka.

            No popatrz, moj ex tez tak robi. I jeszce z wlasnej woli podnosi te
            alimenty. Tak cie szokuje, ze ojcu bardziej zalezy na dziecku, niz
            na kasie?
            • tylkotroche Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 15:30
              Jeżeli tak robi z własnej woli to gratuluje tobie dobrych układów z
              byłym meżem i byłego meża na poziomie. Cieszę się , że tacy ludzie
              są.

              Jeżeli go szantażujesz, że nie puścisz dziecka na wakacje z ojcem
              jeżeli dodatkowo nie zapłaci - to przykro, i żal, że taki pierdoła
              jest twój maż a ty taka pazerna.

              Te dwie sytuacje sa dość odległe od siebie.
      • tully.makker Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 14:24
        Koszty utrzymania zdrowego 2-letniego dziecka w Warszawie:

        Niania - 1700 do 2 tysiecy

        reszty juz nie bede wyliczac.
        • tautschinsky Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 14:27
          Ja mogę przedstawić takie koszty z których
          będzie wynikało, że utrzymanie osoby dorosłej
          w Warszawie to nie mniej niż 10 tysięcy.

          Tyle że zdecydowana większość żyje jednak
          za mniej. I takie sufitowe wyceny życia
          dziecka służą tylko jednemu - wyciągnięciu
          pieniędzy od ojca dziecka/ci.
    • plujeczka Re: Alimenty - zawsze za mało?? 13.05.10, 18:14
      dla porównania dam włąsny przykład ,alimenty 700 zł orzeczone 5 lat
      temu, dziecko 23 lata studiujace przy zarobkach wówczas pozwanego
      około 4500-6000 zł. Na apelacji sedzia powiedziała do mnie zebym
      sie cieszyała ,żedziecko tyle dostało bo gdyby uni ch( w Sadzie
      Ojregowym) sprawa się toczyła to sostałabym co najwyżej 500
      zł.Dodam ,że nigdy nie wnosiłysmy o podwyzszenie alimentów, sama
      świadomośc ,że musze przed sądem jako pełnomocnik udawadniac ,ze
      dziecko musi zjeśc za np. 300 zł,ze buty kosztuja 150-300 zł itp.
      skutecznie powstrzymuje nas przed wniesieniem pozwu.Dodam
      równiez ,że taus się obudził i nasłał komornika co by ustalił czy
      dziecko sie uczy i w jakiej szkole?...coś dodac?....
      • simon_r Re: Alimenty - zawsze za mało?? 17.05.10, 16:17
        Jeśli studiujące dziecko od tatusia dostaje 700zł to od mamusi powinno dostać
        tyle samo.. daje to łącznie kwotę 1400zł. To parę stówek więcej niż zarabia
        netto osoba pracująca w Biedronce. A 23 letnie dziecko jak ma trochę pod kopułką
        to sobie też potrafi dorobić w wolnym czasie w McDonaldzie. No chyba, że jest
        roszczeniowo nastawioną jełopą robiącą kolejne nikomu nie potrzebne fakultety.
    • triss_merigold6 Re: Alimenty - zawsze za mało?? 13.05.10, 21:37
      Chyba zauważyłaś, że Madziulec ma dość specyficzne podejście i postrzega
      alimenty jako formę rekompensaty za porzucenie.
      Ja dostaję 6 stów alimentów. IMO za mało, ale nie będę się użerać o 100 czy 200
      zł, stać mnie. Wolę, żeby eks partycypował dodatkowo w wydatkach w naturze -
      czasem kupił dziecku jakiś ciuch, leki, zabawkę, zabrał gdzieś.
      Niemniej faktycznie na 5,5 latka wydaję zdecydowanie więcej niż 1200 zł
      miesięcznie (samo przedszkole z zajęciami typu gimnastyka, rytmika, angielski,
      teatrzyk, komitet, fluoryzacja, zdjęcia balu etc. to 500 zł miesięcznie). Wydaję
      na leki, przyzwoite jedzenie, rozrywki, wyjazdy zimą i w wakacje, nowe ubrania,
      czasem na prywatnego lekarza.
      Wkład czasowy w czynności opiekuńczo-wychowawcze? Bez jaj, mój jest
      nieporównywalnie większy, mimo, że eks może mieć kontakt z dzieckiem bez
      ograniczeń i np. dowolnie często zabierać na dowolnie długo w weekendy. To już
      mój aktualny partner ma większy udział w opiece nad nieswoim dzieckiem.
    • kasiamasia Re: Alimenty - zawsze za mało?? 13.05.10, 22:39
      To wcale nie jest takie proste:
      Moj Ex wyprowadzil sie 7 lat temu zostawiajac mnie z naszym
      nastoletnim synem i przeciagnal mnie przez "piekielko".
      Zasadzone alimenty stanowily 8%(potem 6%) jego przychodow brutto
      i nigdy nie prosilam o ich podwyzszenie.
      Przy podziale majatku ustalismy warunki finasowania naszego syna
      w czasie studiow: proporcjonalnie do naszych przychodow
      % koszty utrzymania dziecka w zamian za rozwod bez orzekania o winie.
      Skonczylo sie na tym ze tak do teraz (pierwszy rok):akademik,
      stolowka i czesne tak zaplacil jak zapisane w umowie
      (co stanowilo 8-9% jego przychodu brutto)
      ale wszystkie wydatki inne juz nie.
      Bo jezeli syn nie dzwoni do Ojca 2 razy w tygodniu, to juz nie
      trzeba placic za jego telefon, ani jego ubrania (co z tego ze urosl
      5 cm i spodnie sa za krotkie) ani butow ani ksiazek, juz zapomijny o
      innych dyrdymalkach.
      A to ze chcialby przyjechac do domu (naszego domu w ktorym
      przemieszkal 12 lat (z mama ostatnie ponad 6+ lat) co dwa weekendy.
      No i najgorszy problem jest taki ze sobie 18 latek nie znalazl
      jeszcze pracy na wakacje, to jak chce siedziec w domu u Mamy to
      tylko na jej koszt........
      Ja juz tutaj nie mowie o wakacjach, albo innych luksusach:
      w ciagu 7 lat zabral syna pod namiot 1 raz (4 dni)......
      Wszystkie wyjazdy zawsze oplacala matka......
      I to ojciec jest tym lepiej zarabiajacym, ktorego ex zona
      wspomagala w robieniu kariery ( 0 obowiazkow w domu i przez
      wiekszosc malzenstwa wieksza pensja zony).
      Tez uslyszalam pare dni temu, zebym przestala go pytac o pieniadze
      na wymyslone wydatki (telefon i spodnie, pare drogich recept),
      Czy w koncu nie mam zadnego wstydu i juz czas zeby przestal mnie
      utrzymywac!?
      Ostatnie pieniadze na utrzymanie mlodego dostalam w sierpniu 2009.
      Ja czekam kiedy dziecko skonczy edukacje i bedzie moglo sie
      usamodzielnic i nie bede musiala kontakowac sie z Exem
      z zadnego powodu.

    • kowalka33 Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 08:38
      Autorka czy wątku chyba się nudzi -wyszukuje jakieś fragmenty innych forum i
      wstawia szukając udowodnienia że każda ex jest pazerna alimenty idą tylko na
      słynne waciki a dzieciak powietrzem się żywi.Gdyby autor lub autorka trochę
      poczytała lepiej dowiedziała by się ze gros tych niezłych alimentów idzie na
      opiekunkę w duzym mieście a nie kosztuje chyba parę groszy(w tekście pojawia się
      kwota 1300-czy 1500), wiec to nie zadne szaleństwo. Pisze tez autorka że ojciec
      nie kontakuje się z dzieckiem, nie pomaga w wychowaniu.
      • tautschinsky Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 10:32
        kowalka33 napisała: Gdyby autor lub autorka trochę
        > poczytała lepiej dowiedziała by się ze gros tych niezłych alimentów idzie na
        > opiekunkę w duzym mieście



        O matko! Jeśli praca opiekunki to taki intratny zawód w dużym mieście a żadna praca nie hańbi podobno i każdy miś ma psi obowiązek podjąć wszelkie zajęcie, byle pociecha nie odczuła finansowo odejścia z domu sponsora domu, to tak samo każda lala (lala chyba pasuje do misia? smile może obniżyć swoje loty i przestać pracować tam, gdzie przyjemnie. A więc taka
        lala mogłaby jeszcze zarobić opiekując się cudzymi dziećmi jako opiekunka, opiekując się swoim dzieckiem i nie wydając tych astronomicznych pieniędzy na opiekunkę.
        • adaria38 Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 11:46
          niech ojciec się zatrudni jako pełnoetatowa opiekunka do dziecka, wtedy nie
          będzie musiał wcale alimentów płacić.
          To do dzieła chłopie.
          • tautschinsky Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 14:25
            adaria38 napisała:

            > niech ojciec się zatrudni jako pełnoetatowa opiekunka do dziecka, wtedy nie
            > będzie musiał wcale alimentów płacić.
            > To do dzieła chłopie.



            Ale przecież to nie ja jęczę, że alimenty
            starczają ledwo na opiekunkę. Konstruktywna
            krytyka jak widzę boli - i to bardzo.


            PS. Jeszcze te wszystkie matki, które dniami
            i nocami pilnują, by dziecko nie spotkało się
            z ojcem, musiałby zrezygnować z opieki nad dzieckiem
            a tym samym alimentów, dla wielu głównego powodu
            zajmowania się potomkiem po rozstaniu z ojcem dziecka.
            • adaria38 Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 14:37
              Powtarzam, zwolnij się ze swojej pracy, powiedz w sądzie, że jesteś w pełni
              dyspozycyjny i jako kochający ojciec dzieckiem się zajmiesz zamiast opiekunki.
              Nie będziesz musiał płacić alimentów, wystarczy twój wkład -10godzin dziennie z
              dzieckiem gdy matka jest w pracy i zarabia sobie na waciki i na pozostałe
              wydatki dziecka.
              Do dzieła chłopie bo marnotrawisz czas na forum a już byś oszczędności na
              alimentach mógł robić!
              • tautschinsky Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 14:49
                Zacznij czytać ze zrozumieniem i uwzględnieniem REALIÓW panujących w Polsce. Mężczyzna ma się nagle
                zwolnić, kiedy przychodzi mu do płacenia alimentów?
                Czyś ty na głowę upadła? Przecież to samobójstwo i - i jak często można się dowiedzieć z forów - okradanie własnego dziecka,żeby było zabawniej. Zwolnienie się z pracy to dowód na chęć uchylania się od utrzymywania dziecka.



                adaria38 napisała:

                > Powtarzam, zwolnij się ze swojej pracy, powiedz w sądzie, że jesteś w pełni
                > dyspozycyjny i jako kochający ojciec dzieckiem się zajmiesz zamiast opiekunki.
                , wystarczy twój wkład -10godzin dziennie z
                > dzieckiem gdy matka jest w pracy i zarabia sobie na
                • adaria38 Re: Alimenty - zawsze za mało?? 14.05.10, 15:24
                  Jak to, zatrudnisz się jako opiekunka do dzieci. Przejmiesz nadzór nad swoim
                  dzieckiem przez 10 godzin dziennie, potem oddasz je matce na resztę dnia,
                  będzie to twój wkład zamiast alimentów i to jak duży wkład! będziesz z siebie
                  dumny, że tyle dziecku dajesz, a przeciez weźmiesz sobie jeszcze kilka innych
                  dzieci na te godziny do opieki i na swoje koszty bez problemu zarobisz, czyż nie?
                • agamagda Re: Alimenty - zawsze za mało?? 17.05.10, 16:06
                  tautschinsky napisał:

                  > Zacznij czytać ze zrozumieniem i uwzględnieniem REALIÓW panujących
                  w Polsce. Mę
                  > żczyzna ma się nagle
                  > zwolnić, kiedy przychodzi mu do płacenia alimentów?


                  A kobieta może, tak???

                  • tautschinsky Re: Alimenty - zawsze za mało?? 17.05.10, 16:29
                    agamagda napisała:

                    > tautschinsky napisał:
                    >
                    > > Zacznij czytać ze zrozumieniem i uwzględnieniem REALIÓW panujących
                    > w Polsce. Mę
                    > > żczyzna ma się nagle
                    > > zwolnić, kiedy przychodzi mu do płacenia alimentów?
                    >
                    >
                    > A kobieta może, tak???





                    Twoje pytanie wynika z faktu,
                    że NIE PRZECZYTAŁAŚ postów.

                    KONTEKST jest tu bardzo ważny.
                    Przeczytaj a zrozumiesz.
    • zza_sciany Re: Alimenty - zawsze za mało?? 16.05.10, 15:49
      moje dziecko dostaje 500 zł miesięcznie w ramach umowy miedzy nami bez sadownych
      postępowań,ma 8 lat, przyznam, że wystarcza całkowicie. Sumując wydatki nie
      przekraczam 1000 zł miesięcznie wydatków dziecięcych. A jeżeli nawet to bez żalu
      dokładam. Także nam wystarcza całkowicie.
      • tautschinsky Re: Alimenty - zawsze za mało?? 16.05.10, 17:23
        zza_sciany napisała:

        Sumując wydatki nie
        > przekraczam 1000 zł miesięcznie wydatków >dziecięcych.

        >A jeżeli nawet to bez żalu dokładam.






        O tak... smile jeśli przychodzi matce dołożyć
        DO WŁASNEGO (sic!) dziecka, bo nie udało się
        więcej wyciągnąć od ojca albo akurat tak się
        składa i na bieżąco wyłuskać większy albo mniejszy
        grosz na dziecko, wtedy... żal zalewa oczy
        nienawiścią na cały świat, na ojca dziecka a dziecku
        "dostaje się po uszach": ile ja dla ciebie a ten
        ....xxxxxxxxxx - nic!
        • aneta-skarpeta Re: Alimenty - zawsze za mało?? 17.05.10, 15:37
          to jestem jakis strasznym wyjątkiem. mam zasądzone 400 zł, ktorych
          nie widziłam od wrzesnia.
          tata przestał interesowac sie dzieckiem, uznał ze i alimenty moze
          odpuscic

          Ja i moj partner sami utrzymujemy dziecko, a partner sam uznał
          zebysmy dali spokoj z szarpaniem, przynajmniej nie ma nerwów, a te
          400 zł wiosny u nas nie czyni.


          na dziecko wydaje moze ok 800zł. ale powiem szczerze, że bułek mu
          nie wyliczamwink, mieszkania, samochodu tez nie, bo jakbym dizecka
          nie miala to tez bym tyle płaciła za auto czy mieszkanie..a jak mamy
          ochote poszalec to szalejemy, niezaleznie od tego kto co komu
          powinien


          ale o moi ex mam bardzo złe zdanie. czym dłuzej jesteśmy "po" to tym
          gorsze. ale sam sobie na to zapracował
        • agamagda Re: Alimenty - zawsze za mało?? 17.05.10, 16:07
          tautschinsky nie przyszło Ci do głowy, że finansowo facet nie
          sprawujacy opieki powinien więcej dołożyć?
          • tautschinsky Re: Alimenty - zawsze za mało?? 17.05.10, 16:39
            agamagda napisała:

            > tautschinsky nie przyszło Ci do głowy, że finansowo facet nie
            > sprawujacy opieki powinien więcej dołożyć?






            Pytanie podstawowe: dlaczego nie sprawuje tej
            opieki? Czy dlatego, że nie chce, nie ma możliwości
            czy dlatego - CO POWSZECHNE - że matka zawłaszczyła
            dziecko?


            Jeśli nie jest to ten ostatni powód, nie ma złej
            woli matki, wtedy i owszem - powinien. Jednak
            niekoniecznie - bardzo niekoniecznie - w formie
            pieniężnej do rączki matki. W Polsce takich pieniędzy
            ojciec dziecka nie ma możliwości kontrolować - w końcu
            SWOICH pieniędzy NA DZIECKO. Natomiast jak najbardziej może finansować inne wydatki jak wakacje, większe zakupy. Jeśli nie jest traktowany przez zajmującą się dzieckiem jako skarbonka, w której można do woli fedrować, a ma nieutrudniony kontakt z dzieckiem - będzie robił to tym chętniej. Niestety jest tak, że kobiety nawet po prawomocnym wyroku rozwodowym lub i bez niego, bo nigdy nie mieli ślubu, uważają, że dochody ojca wspólnego dziecka to dalej są jakby jej
            dochody. I tu się rodzi opór. Zresztą jest to usankcjonowane prawnie - ojciec podczas każdej rozprawy musi się "spowiadać" przed sądem i już obcą kobietą ze swoich finansów. A widzisz - to drażliwy temat. Zwłaszcza jeśli ktoś się ślini na myśl, ile masz na koncie i ile z tego może chapnąć - oczywiście smile "dla dziecka".
            • agamagda Re: Alimenty - zawsze za mało?? 17.05.10, 17:13
              Z doświadczenia zawodowego i z obserwacji wiem, że choć wielu
              mężczyzn deklaruje coś innego - mało który mężczyzna jest w stanie
              NAPRAWDĘ podjąć się opieki nad dzieckiem. Powody są różne, ale tak
              jest. Co do zawłaszczania sobie dziecka, to też jest dyskusyjne, ale
              czy zdajesz sobie sprawę, że zwykle dzieci same oceniają
              postępowania rodziców, a dzieci z rozbitych rodzin dojrzewają
              szybciej i szybcie stają się odporne na manipulacje - zarówno ojca
              jak i matki.


              A co do sedna. Alimenty mają starczyć na WSZYSTKIE potrzeby dziecka,
              w takim zakresie na jaki pozwalają możliwości zarobkowe rodziców. Co
              oznacza, że kobieta która sprawuje osobistą opiekę nad dzieckiem
              (lub facet) ma mniejsze możliwości zarobkowe - bo jest mniej
              dyspozycyjna/y.
              Ponieważ rodzice się rozstali jedno z nich sprawuje opiekę nad
              potomstwem i ta osoba musi dostawać środki finansowe na to od
              drugiego rodzica.

              Drugi rodzic nie ma prawa "kontrolować" tych wydatków czy ich
              kwestionować - chyba, ze chodzi o dobro dziecka.
              Gdy czytam Twoje posty mam wrażenie, może błędne, ze Ty chcesz
              wpływać/manipulawać życiem matki Twoich dzieci, włąśnie pieniędzmi.
              To znaczy ja zdecyduję, czy dam, czy nie na kurtkę, czy na
              angielski. A tak nie jest.
              A co do spowiadania się z dochodów - zwykle do tego dochodzi, bo
              któraś ze stron nie chce podać prawdziwej ich wysokości - po prostu.
    • agamagda Re: Alimenty - zawsze za mało?? 17.05.10, 15:09
      Czy zawsze za mało?
      Sądzę, ze nie masz włąsnych dzieci i stąd to pytanie.
      Z alimentami jest trochę tak jak z pracą - pracownikowi zawsze sie
      wydaje że powinien zarabiać wiecej, że jego praca jest więcej warta.

      Z wydatkami na dzieci jest podobnie - zawsze nam się wydaje, ze
      dziecku należy się coś więcej coś lepszego, coś bardziej
      wartościowego.
      Niestety, zwykle jest tak, ze mężczyzna odchodząc nagle zaczyna
      załowac pieniędzy na własne dzieci - moze dlatego, ze sam nagle ma
      większe wydatki, moze dlatego, ze poznał kogoś, a moze dlatego, że
      nie wie ile faktycznie dzieci kosztują (to wbrew pozorom bardzo
      częsty powód ich uporu, ze 400 zł na dziecko to świat i ludzie)
Pełna wersja