zapominajka5
18.05.10, 21:14
witam,na tym forum po raz pierwszy jako pisząca, ale od jakiegoś czasu
czytająca ...
Przeczytałam kilka postów, może to głupie ale dobrze wiedzieć, że nie
tylko ja jestem samotna i odrzucona. Choć oczywiście nikomu nie życzę.
Moja historia po krótce:
14 lat razem (od liceum) 3 lata po ślubie i dwumiesięczne dziecko. Jak
byłam w 7 tyg. ciąży mąż oświadczył, że coś jest między nami nie tak, że
pewnie ja też to czuję itd. itp. Zapytałam wprost czy kogoś ma,
stwierdził, że to TYLKO koleżanka. Po kilku dniach okazało się, że
jednak nie. Co czułam wiedzą Ci, którzy to przeżyli, nawet nie umiem
tego opisać. Nie wyrzuciłam z domubo cały czas miałam nadzieję, że jak
dziecko się urodzi to się opamięta. Niestety ... Cały czas piasał do
niej smsy z drugiego telefonu,który sobie sprawił. Ja cierpiałam,
płakałam, prosiłam nawet. Bywały dni, że dawał mi nadzieję, że skończy
to wszystko a za chwilę oznajmiał, że mnie nie kocha. Że kocha ją.
Ja tego wszystkiego nie rozumiam, byliśmy naprawdę fajnym małżeństwem,
staraliśmy się prawie rok o dziecko, naprawdę się kochaliśmy. A
tymczasem on twierdzi, że zawsze było "nie tak", że czegoś mu brakowało,
że myślał, że jak będzie dziecko to coś się zmieni.Ja myślę, że to nie
prawda, że mówi tak bo jakoś chce wytłumaczyć swoje świńskie zachowanie.
No i podstawowy argument to taki, że ja Go kiedyś zostawiłam. Tak to
prawda, 10 lat temu postanowiliśmy odpocząć od siebie i ja w tym czasie
kogoś miałam. Potem wróciliśmy do siebie, po 7 latach wzieliśmy ślub,
potem zdecydowaliśmy się na dziecko. Jak chciałam pare razy pogadać o
tym co było, mówił że to nie ma znaczenia, że "było - minęło", że jeśli
nic do tamtego nie czuję to nie ma po co wracać do tamtej historii. A
teraz mi mówi, że todlatego wdał się w romans, że niby przeze mnie.
Dlaczego mnie tym obarcza? Nie rozumiem. Kazałam mu się wyprowadzić jak
najszybciej, choć ciągle kocham, ciągle mam nadzieję.
Wiem, że tamta chyba odpuściła, on ciągle do niej pisze,a ona chyba
zrozumiała, że to nie było mądre. Albo to taka gra z jej strony ...
Wiem, że trochę chaotyczny ten mój post, ale nie umiem się
skoncentrować.
Kawałek tej historii jest na forum "mężczyzna" bo nie wiedziałam, że
jest to forum ... Poza tym chciałam poznać opinie facetów, czy starać
się, czy mieć nadzieję ... Ciągle mam choć chyba bez sensu. Nie wiem co
robić, czy jeszcze próbować? Chyba powinnam, choćby dladziecka. Czy już
szukac adwokata ...
Pozdrawiam wszystkich samotnych, oszukanych, zdradzonych,
zawiedzionych ...