rekind
02.07.10, 08:28
Dlaczego rozpad to zawsze wina faceta ? Przeważnie każdy wątek taki
jest. Facet zdradzał, facet pił hektolitry wódy, facet nie opiekował
się dziećmi, nie dbał o rodzinę, nie pracował, nie wracał na
noce.... tysiące powodów.
Tylko ja się wybroniłem i jestem kryształ ? Nie - to jakieś dziwne ?
Wszystkie kobiety to anioły, wszystkie kobiety pracowały na 2
etatach żeby zarabiać na dom dzieci i pana... nie piły, nie
łajdaczyły się , nigdy nie zdradzały, wszystkie och i ach, są debest
i to zawsze wina faceta... To nie pojęte. Do tego sądy prawie zawsze
po ich stronach, bo już się tak utarło że to wina faceta i to
głównie on musi się bronić bo sąd głównie ma przedstawioną winę
jego, a nigdy jej, a jeśli winę jej to , z niedowierzaniem sędzina
zagłębia się w sprawę i głównie szuka winy w nim bo to niemożliwe że
to wina kobiety... Czy nie tak jest ??