Dodaj do ulubionych

zmniejszenie alimentów

06.09.10, 19:29
Witam,

Mąż zarabia 10-13 tys. na rękę miesięcznie. Spłaca wszystkie kredyty, które brał wspólnie z byłą żoną. Tzn. kredyt za mieszkanie 1400 pln, kredyt, który był wzięty na jej samochód, który skasowała i zabrała wszystkie pieniądze z ubezpieczenia 750 pln miesięcznie, jakieś inne pożyczki, po 400 pln, po 800 pln, kredyt wzięty żeby byłą żonę spłacić 1000pln...swój samochód, benzyna, życie, wyjazdy do dziecka - mieszka 500 km od nas, gdy jesteśmy z jego synem przez cały weekend to staramy mu się zawsze coś kupić, zorganizować jakoś czas, żeby wspominał to dobrze, 2 miesiące temu urodziłam dziecko, dodatkowo ma mnie na utrzymaniu ponieważ obecnie jestem na urlopie macierzyńskim (miałam umowę w pracy na najniższą kwotę, resztę dostawałam na umowę zlecenie, dopiero podczas ciąży uświadomiliśmy sobie, że będę dostawała z ZUSU grosze - nie mam do nikogo pretensji, człowiek uczy się na błędach) ... mąż nie zarabiał tyle pieniędzy, gdy był w poprzednim związku, jego sytuacja finansowa poprawiła się po rozstaniu, na dziecko płacimy 2000 alimentów... chcielibyśmy zmienić mieszkanie, wziąć kredyt, ja chciałabym wrócić do pracy, dojdzie kolejny koszt w postaci niańki...wszyscy zresztą wiecie jakim wydatkiem jest malutkie dziecko... czy istnieje szansa na zmniejszenie tych alimentów? Adwokatka nam odradza zakładanie sprawy, ponieważ twierdzi, że sąd nam przywali 3000, że sąd nie patrzy na to jakie są zobowiązania, a na to ile się zarabia..i jak ktoś w dobrym momencie zarabia 13 tys. to 2000 jest ok... powiem tak, ja nie żałuję pieniędzy dziecku z poprzedniego małżeństwa mojego męża, ale jak on mówi, że nie chodzi ani na żadne sporty, nie uczy się języków, nie gra na żadnym instrumencie, to serce mnie boli, że te pieniądze są wydawane na paznokcie mamy, fryzjera i inne przyjemności zamiast na dziecko. Była żona w sądzie nie przedstawiała żadnych faktur, nic, sąd tego nie wymagał... czy ktoś wierzy, że da się te alimenty obniżyć do 1000pln? ewentualnie, czy spotkał się ktoś z tym, że płaci się alimenty załóżmy 1000pln a 1000pln wpłaca się dziecku na konto, aby miało zapewnioną jakąś przyszłość?
Obserwuj wątek
    • tricolour A więc po kolei... 06.09.10, 20:03
      ... alimenty płaci się na bieżące potrzeby więc nie można zakładac lokat na przyszłość.

      2. Żalisz się, że sąd ustalając wysoką kwotę 2000 nie żądał rachunków , które by tą kwotę potwierdzały. Sąd tylko w tym przypadku nie oczekuje rachunków, gdy pozwany zgadza się bez zastrzeżeń. Jest więc tak, że ojciec chciał płącić aż tyle.

      3. Twoj mąż dobrowolnie płaci kredyty, których nie musi spłacać, bo nie jego. No to może zamiast oczekiwać zmniejszenia alimentów lepiej przestac płacić cudze zobowiązania.

      4. Można oczywiście wnieść o zmniejszenie alimentów, ale trzeba uzasadnić. To będzie o tyle trudne, że potrzeby dziecka nie zmalały (bo nie piszesz) a finansowe możlwości ojca wręcz wzrosły.
      • nutrisse Re: A więc po kolei... 06.09.10, 21:52
        Mąż musi płacić kredyty, ponieważ są na niego, mówię tu o pożyczkach + kredyt na samochód.
        Mieszkanie jedynie jest na ich oboje, ale jeśli nie będzie spłacał mieszkania, to wejdzie komornik...

        Mąż najpierw płacił 700 pln pomimo takich zarobków, wtedy bez nowego dziecka, później sprawa trafiła do Warszawy (gdzie życie jest droższe) i alimenty wzrosły do 2000 pln.
        Sytuacja finansowa nie poprawiła się teraz tylko jeszcze wtedy, gdy płacił 700 pln... można powiedzieć, że teraz ta sytuacja się pogorszyła, ponieważ jest nowe dziecko, ponieważ ja nie zarabiam, a nadal studiuję.

        Czy potrzeby dziecka zmalały? Uważam, że nie zmalały, ale nie są już inwestowane w niego tak pieniądze, jak przy alimentach w wys. 700 pln.
        tzn. gdy miał mniejsze alimenty to chodził na karate, basen, zimą narty... a teraz? Nie uprawia żadnych sportów, nie uczy się języków, na obozy nie wyjeżdża..
      • obrazo-burca Re: A więc po kolei... 07.09.10, 16:12
        > 2. Żalisz się, że sąd ustalając wysoką kwotę 2000 nie żądał rachunków , które b
        > y tą kwotę potwierdzały. Sąd tylko w tym przypadku nie oczekuje rachunków, gdy
        > pozwany zgadza się bez zastrzeżeń. Jest więc tak, że ojciec chciał płącić aż ty
        > le.

        Buhahaha!!! Zacna nie przedstawiła rachunków, a sąd mi tyle przywalił!!!
        • tricolour Na każde dziecko przywalił po 2000? 07.09.10, 16:30
          Bo jeśli na wszystkie razem wzięte, to wcale nie przywalił tylko zasądził normalne alimenty.
          • obrazo-burca Re: Na każde dziecko przywalił po 2000? 08.09.10, 09:00
            Na każde.
            • a1ma Re: Na każde dziecko przywalił po 2000? 08.09.10, 10:46
              Czyli w sumie płacisz 4000 alimentów miesięcznie?? Nieźle.
              • nutrisse Re: Na każde dziecko przywalił po 2000? 08.09.10, 12:36
                Nie wiem o kim mówicie, ale mój mąż ma jedno dziecko z poprzedniego małżeństwa na które płaci 2000 pln, na nasze dziecko nie ma alimentówsmile
              • obrazo-burca Re: Na każde dziecko przywalił po 2000? 09.09.10, 14:29
                Nieźle, dla mamusi wink
    • sonia_30 Re: zmniejszenie alimentów 06.09.10, 20:54
      Hmmm no właśnie... a jakim wydatkiem jest malutkie dziecko? Może skalkulujesz i podasz kwotę, a później odniesiesz do nieco starszego dziecka, które ma obowiązek utrzymywać Twój mąż i odpowiesz sobie na pytanie czy w tym miejscu należy szukać oszczędności?
      • nutrisse Re: zmniejszenie alimentów 06.09.10, 21:59
        Wiesz co, ale tu nie chodzi nawet o oszczędność, a o to, na co te pieniądze idą..
        przecież małe miasteczka koło Bielska to nie centrum Polski, gdzie naprawdę życie kosztuje drożej. Nikt dziecku niczego nie żałuje, chodzi o to, że my płacimy 2000, a dziecko jest tylko dobrze ubrane i nic poza tym... mając 2000 alimentów + swoją pensję nie wysłałabyś dziecka nawet na angielski?!
        Tutaj kobiety mają 400 pln alimentów i inwestują w dziecko? inwestują.

        Wiem, że ojciec musi mieć wkład w utrzymanie dziecka z poprzedniego małżeństwa i obniżenie alimentów nie oznacza, że gdy w którymś miesiącu jest większa potrzeba to nie pomożemy..
        • nangaparbat3 powtórka z rozrywki 07.09.10, 16:21
          Macocha chce sprawowac kontrolę nad budżetem i sposobem wychowywania dziecka swojej poprzedniczki.
          Jeśli uważacie, że alimenty są za wysokie, niech mąż wystąpi do sądu o ich obniżenie. Ale Tobie naprawdę nic do tego na co chodzi a na co nie chodzi dziecko.

          A tak między nami - niemowlę, karmione piersią i ubierane w ciuszki po innych dzieciach (bardzo właściwe - niemowlęta rosną tak szybko, że nic się nie zdąży zniszczyc), jesli jeszcze zaopatrzysz się w tetrowe pieluchy, to naprawdę żaden wydatek.
          I co - fajnie, jak ktoś Ci zacznie liczyc, na możesz wydawac, a na co nie?
          • nutrisse Re: powtórka z rozrywki 07.09.10, 21:19
            tu nie chodzi o liczenie, tylko o to, że chcielibyśmy, aby dziecko korzystało z pieniędzy na które ojciec ciężko pracuje.
    • zolta_iwulka Re: zmniejszenie alimentów 06.09.10, 22:24
      Wiesz co, wylicz ile kosztuje bułka z margaryną dziennie, Boże broń z masłem (za drogo), albo zaproponuj, że bedziesz wysyłać resztki z Waszych Pańskich obiadków do pasierba. W ten sposób może Sąd dałby się przekonać do 250 zł alimentów? Kurczę, tylko, czy to nie za dużo? Przy dochodach 13 tys netto, to jednak o 250 zł mniej, nie wiem, jak dacie radę? Przeciez WASZE dziecko tak drogo kosztuje...
      • panda_zielona Re: zmniejszenie alimentów 06.09.10, 22:47
        A po co ten sarkazm?
        Uważam,że przy spłacaniu tylu kredytów w tym kredytu za mieszkanie,w którym mieszka była żona/nie poczuwając się do płacenia/+ jeszcze kredytu za jej samochód,są realne szanse do obniżenia alimentów,tym bardziej,że syn przebywa często u ojca.Nie wypiął się na niego.
        • sonia_30 Re: zmniejszenie alimentów 06.09.10, 22:55
          A gdzie jest napisane że to kredyt za mieszkanie w którym mieszka była żona?
          • panda_zielona Re: zmniejszenie alimentów 06.09.10, 23:08
            sonia_30 napisała:

            > A gdzie jest napisane że to kredyt za mieszkanie w którym mieszka była żona?

            Tak domniemywam,bo nie jest też napisane,że nie mieszka.Jeśli nie mieszka,to prościej sprzedać mieszkanie,spłacić kredyt,resztę kasy podzielić i szlus.Nie wiadomo więc dlaczego facet spłaca ten kredyt sam.
            • sonia_30 Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 08:45
              Ma też kredyt zaciągnięty na spłatę ex żony. Mało prawdopodobne by wszystko jej zostawił i jeszcze ją spłacał, aczkolwiek nie niemożliwe.
      • nutrisse Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 13:49
        tu nie chodzi o nasze nowe dziecko, tu nie chodzi o to, żeby dziecko żyło skromniej bo rodzice się rozwiedli... tu chodzi o to, że pieniądze miesiąc w miesiąc idą, a nie są inwestowane WCALE w dziecko!! Poza tym widzisz kwotę 13 tys. która średnio 4 razy w roku występuję zazwyczaj jest to 10, 11 tys. wydaje Ci się, że to tak dużo? Przy takich obciążeniach?!
        Nikt nie mówi żeby płacić 250 zł! a 1000, który w zupełności by wystarczył! Wiem bo moi rodzice też byli po rozwodzie i ojciec płacił 1000 zł na DWOJE dzieci! Z wkładem mojej mamy udało się posłać nas na angielski, pianino, karate, basen! Da się?
        Uważam, że niesprawiedliwie podeszłaś do tematu.
        • tricolour Jednej rzeczy nie rozumiem... 07.09.10, 16:24
          ... dlaczego chcesz przekonac forum do swoich racji zamiast porozmawiać z matką lub wręcz udac się do sądu i żądać obniżenia kwoty alimentów? Jeśli uważasz, że potrzeby dziecka są mniejsze od 2000zł ze strony ojca, a nawet część tych pieniędzy defrauduje matka, to należy rozwiązać sprawę drogą sądową jeśli nie ma innej możliwości. Przygotować się, zebrać dowody i wygrać sprawę.

          Przyznam też, że macie bardzo dziwnie skonstruowany budżet domowy, gdzie wszystko idzie na spłacanie czegoś lub kogoś, a w planach jest kolejny kredyt. Na mieszkanie więc na wiele lat. Toż to domek z kart taki budżet.
    • chalsia Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 00:40
      No to policzmy:

      alimenty 2000
      kredyt mieszkaniowy 1400
      kredyt na auto 750
      inne pożyczki 400
      inne pożyczki 800
      kredyt na spłatę eksi 1000
      RAZEM 6350

      czyli zostaje mu na rękę między 3650 a 6650. Na niego, Ciebie i Wasze dziecko.

      Żaden sąd nie obniży alimentów z powodu kredytów ani istniejących ani tych, które by się chciało wziąć.

      Jeśli nadal uważasz, że to mało, to nie pozostaje nic innego jak poczekać ze swoimi własnymi planami powiększenia przestrzeni mieszkalnej z pomocą kredytu, do momentu aż pospłaca te jakieś pożyczki
    • kowalka33 Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 07:48
      ciężka sprawa. W sumie to macie za dużo tych kredytów. Trzeba było przeprowadzić podział majatku i ew. gdy rozwód był z inicjatywy mężą może lekko pomóc eksi pozbyc sie kredytów, przeprowadzić konsolidację , sprzedać mieszkanie. Ale 1000 ze spłaty eksi to jakieś alimenty na nią, a 1400 na mieszkanie w małym miasteczku to też jakieś kosmiczne raty...Myślę ze trzeba uporządkować te finanse. Poza tym gdieś w realu juz słyszałam spiewkę pod tytułem że jak dam mniej to będę odkładał na syna a potem z odkładania nici bo tato z zoną nr 2 buduje dom...
      • nangaparbat3 Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 16:24
        A może mąż płaci na jeszcze jedno dziecko - gdzieś tam schowane? Bo te koszty rzeczywiście absurdalne.
        • nutrisse Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 21:21
          Wydaje mi się, że nie musisz obrażać mojego męża smile
          • nangaparbat3 Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 22:15
            Mężczyzn cos takiego raczej nie obraża - ale Ciebie przepraszam, przesadziłam.
    • ef.endir Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 09:21
      Coś Wam chyba niezbyt dobrze idzie zarządzanie kasą, co?smile
      Na początek musicie usiąść i wszystko policzyć, poukładać i zaplanować. Bo dziś pieniądze są a jutro ich nie będzie (oby były!). I uregulować wszystkie zobowiązania! - podziały majątku itd bo robienie "prezentów" w postaci spłacania kredytu na samochód jest mało poważne chociaż pewnie poprawia samopoczucie.
      A potem alimenty. Jeśli alimenty mają być połową uzasadnionych wydatków na utrzymanie dziecka ..... to nie wiem jak uzasadnić 4000 zł!!! Polecam dobrego adwokata i pewnie coś się da z tym zrobić ale łatwo nie będzie.
      • a1ma Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 14:30
        > A potem alimenty. Jeśli alimenty mają być połową uzasadnionych wydatków na utrz
        > ymanie dziecka ..... to nie wiem jak uzasadnić 4000 zł!!!

        Nie połową, bo chyba możemy przyjąć, że ojciec, który mieszka 500 km od dziecka, a druga żona właśnie urodziła mu kolejne, nie ponosi z matką pierwszego po równo wkładu osobistego w wychowanie dziecka.

        Alimentów bym nie ruszała, ale ucięłabym wszelkie inne dofinansowania dla ex (niby dlaczego opłaca jej kredyt mieszkaniowy? bo wejdzie komornik? czy to na pewno jego problem, czy może jej?).
    • rarely podejmij decyzje 07.09.10, 10:12
      2000 to 15% dochodów czyli chyba do wytrzymania ale jezeli uważacie ze to za duzo

      Adwokatka nam odradza zakładanie sprawy, ponieważ twierd
      > zi, że sąd nam przywali 3000, że sąd nie patrzy na to jakie są zobowiązania, a
      > na to ile się zarabia..i jak ktoś w dobrym momencie zarabia 13 tys. to 2000 jes
      > t ok.

      nie wiem jakiego adwokata pytaliście ale nie wyglada to przekonywująco jezeli was naprawde boli ta kwota to odzałujcie na dobrego zapłacie i zmniejszy wam do 1000 tylko trzeba konsekwencji

      co pewnie po jakims czasie tez bedzie za duzo smile
    • plujeczka Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 10:14
      [b]mam wrazenie ,że wszyscy naskoczyliście na Panią dlatego ze jej aktualny partner płaci faktycznie wysokie alimenty jak na tak małe dziecko==ale nie porównujcie Waszych sytuacji do tego konkretnego przypadku, po co ta złośc? po co te szyderstwa? nie znacie dobrze sytuacji tylko wyrywkowo zatem nie oceniajcie tak negatywnie.Facet płaci i jak widac się nie miga a kwota naprawde jest imponujaca .Radze skontaktowac się z parawnikiem i zapytać ze czy możecie alimenty częściow płacić np. poprzez założenie lokaty długoterminowej , której nie bedziem ozna zlikwidowac do 18 roku zycia zarówno przez ojkca jak i przez matke dziecka, obligacje itp. =tego nie wiem ale jesli twój partner udowodni ,że ex zona faktycznie wydaje aimenty na siebie a nie na dziecko ( co moze być trudne do udowodnienia) to byc może macie szanse na płacenie w inny sposób oczywiście czesciowo bo wiadomo ,że gotówka na jedzenie, ksiażki ,zeszyty, lekarza byc musi.
    • adaria38 Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 10:23
      > chcielibyśmy zmienić mieszkanie, wziąć kredyt,



      Z tego co napisałaś Twój mąż już nabrał "jakichś" kredytów dość sporo. I jeszcze ich nie spłacił. A Ty się wyrywasz do zaciągania kolejnego kredytu..
      Niech rozwiąże sprawę swoich długów w bankach, przeprowadzi podział majątku jeśli płaci nadal za coś co jest wspólne z ex, itd , choć jeśli zaciągał kolejny kredyt "by żonę spłacić" to raczej już wspólnot nie mają ?
      Bo nie alimenty na dziecko głównie brużdżą w waszym budżecie tylko długi męża w bankach.
      Przy zarobkach 13tys na rękę, gdy pójdziecie do sądu po obniżkę alimentów na dziecko, sąd może na was popatrzyć z... niesmakiem. Moooże "zaoszczędzicie" z 500zł, czy to rozwiąże wasze problemy z długami męża?
      I nie zaglądaj tyle do domu exi wyliczając jej malowanie paznokci, chyba, że chcesz by ona wzajemnie oraz wszystkie sąsiadki zaglądały Twojemu dziecku do łóżeczka i dyktowały ci czym masz go żywić i w jakich sklepach ubierać. Z boku patrząc "Z zarobkami męża 13tys to wstyd tak na dziecku oszczędzać, matka(Ty) woli na fryzjera wydać".
    • mayenna Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 16:14
      Pan ma zobowiązania z poprzedniego związku i wiedzieliście o tym oboje.One się kiedyś skończą i wtedy będzie mógł zrealizować wszystko o czym mówisz.
      Alimenty maja pokrywać koszty utrzymania dziecka i ustalane są proporcjonalnie do możliwości zarobkowych rodziców. Możliwości te nie zmieniły się. Zmiana dotyczy okoliczności, które pan mógł przewidzieć wcześniej.
      Nie chcę pisać, że jeśli go nie było stać na drugie dziecko to powinien z tą decyzją poczekać, ale sąd może być właśnie takiego zdania.
      • nutrisse Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 21:34
        Dobrze, dziękuję za wszystkie wpisy, chciałam tylko uzyskać Waszą opinię, czy jest sens w ogóle taką sprawę zakładać. Nie chciałam żeby ktoś mnie oceniał. Nie jestem jakąś tam macochą, która komuś zagląda do domu, co je, na co wydaje pieniądze, ale kiedy dziecko samo mi mówi, że nie chodzi na karate, które uwielbia, to coś tu jest nie tak.. pieniądze, które co miesiąc przesyłamy są też moje i nie lubię wyrzucać ich w błoto, chociażby z tego powodu, że mąż dużo i ciężko pracuje żeby wszystkim zapewnić życie na jakimś poziomie.
        Przed zakupem nowego mieszkania, wszystkie pożyczki zostaną spłacone, przecież wrócę do pracy.
        Co do komentarza, o tym jak jest karmione, ubierane i przewijane moje dziecko? Śmiech na sali, przecież nikomu nie wytykam, że kupuje nowe ubrania! Ja też je kupuje i może to za duży luksus, ale używam pampersów i nie karmię piersiąsmile ha! straszne co?
        Kwota 2000 pln daje wiele możliwości! Spokojnie starcza na jedzenie, opłaty rachunków, nowe ubrania dla dziecka, zabawkę...ale wiem, że powinno starczyć też na naukę języków obcych, sport i wiele innych rzeczy, które budują w jakiś sposób naszą osobowość.
        Mama też powinna mieć jakiś wkład.

        Pozdrawiam i dziękuję. Jeśli zdecydujemy się założyć sprawę dam znać, czy jest to możliwe czy nie.
        • mayenna Re: zmniejszenie alimentów 07.09.10, 23:31
          Mama zapewnia wkład. Ona z dzieckiem jest cały czas i je wychowuje. Nie musi rozliczać się z alimentów.Nie ma też obowiązku posyłać je na cokolwiek. Ona dysponuje tymi pieniędzmi według swojego uznania. Jedynie zaniedbanie dziecka, jakieś drastyczne sytuacje mogą zmusić sąd nad zastanowieniem się czy ona opiekę sprawuje właściwie. Nikt nie ma prawa jej z nich rozliczyć ani nakazać na co ma je wydawać.
          Idea alimentów jest taka, że dziecko ma nie odczuć zmiany poziomu życia po rozwodzie rodziców. Ojca stać na taką kwotę, jego sytuacja zarobkowa nie uległa zmianie.Ale nie ma zakazu wnoszenia o zmniejszenie alimentów. Jednak znaczące jest, ze nawet prawnik nie widzi za dużych szans powodzenia takiego wniosku.
          Pieniądze, które tata przesyła jako alimenty nie są Twoje i nie wyrzucasz ich w błoto. On finansuje poziom życia swojego dziecka - taki jaki miało by gdyby rodzice nadal byli razem. Wiedziałaś o tym zanim związałaś się z nim. On się na takią kwotę zgodził, sąd zasądził i to sa pieniądze jego dziecka przekazywane matce. Jak ona uważa, że korzystnie dla dziecka jest je wyrzucić w błoto to ma do tego prawo.
          • nutrisse Re: zmniejszenie alimentów 08.09.10, 12:38
            A gdzie jest napisane, że on zgadza się na taką kwotę?
            • mayenna Re: zmniejszenie alimentów 09.09.10, 07:28
              Na wyrażenie niezgody był czas w sądzie.
              • nutrisse Re: zmniejszenie alimentów 09.09.10, 10:12
                Chyba dawno nie byłaś w sądzie i obyś nie była.
                • mayenna Re: zmniejszenie alimentów 09.09.10, 14:02
                  Byłam po alimenty w marcu, w sprawie rozwodu w październiku ubiegłego roku. Sąd wysłuchuje obu stron.Twój mąż mógł przedstawić własne argumenty dotyczące alimentów. Przy takim dochodzie trudno, żeby sąd zasądził kwotę niższą. Ktoś tu napisał, że 2000 zł to 15% dochodu ojca. Mój eks ma alimenty w wysokości 30%jego ówczesnych poborów.
    • kasiamasia Ze tez zawsze next 07.09.10, 21:30
      Ze tez zawsze next (wiedzac ze wiaza sie z Misiem z odzysku)
      zawsze licza i wiedza jaka to niegospodarna jest ta Ex (i jak to tego nie dzieci zle karmione, ubierane no i oczywiscie wszystkie te pieniadze ida na waciki i paznokcie EX)
      i jakie drogie sa dzieci i poprzednich zwiazkow.
      Jakos nie pamietam zeby ktoras z Next pytala jak dolozyc/pomoc finasowo lub czasowo wiazacej ledwo koniec z koncem EX??

      Nutrisse, ile ty lat masz, bo brzmisz tak jakbys moze miala z 20 moze 22??
      • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 21:39
        nie powiedzialam nigdzie, ze dziecko jest zle karmione, ubrane itd. przeczytaj jeszcze raz co pisalam pani EX. Strasznie Ci jest byc eks co?
        byla zona jest byla zona bo sama zdecydowala sie zwiazac z kims mlodszym, a my poznalismy sie juz po tym fakcie. zatem zostaw zlosliwosci dla siebie, bo nie kazdy facet zostawia rodzine dla mlodszej laski, a niby dlaczego oni maja sobie ukladac zycie za nasze pieniadze? Chce tyle pieniedzy? Ma sprawne nogi i rece, niech sie wezmie do roboty.
        • melani73 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:09
          Nutris-a czy pani ex żona również dokłada 2 tys zł na utrzymanie dziecka?
          bo jAk wiem, alimenty-czyli koszty utrzymania dziecka dzieli sie po połowie między rodziców!!
          twój mąż spokojnie niech złozy sprawę o zmniejszenie alimentów, i niech zaznaczy, że przy rozwodzie przeciez ustalili, iż on bierze na siebie wszystkie kredyty przez nich zacigniete.
          mój znajomy własnie tydzień temu w identyczny sposób wygrał sprawę.
          Zycze powodzenia smile
          • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:17
            melani73 napisała:

            > Nutris-a czy pani ex żona również dokłada 2 tys zł na utrzymanie dziecka?
            > bo jAk wiem, alimenty-czyli koszty utrzymania dziecka dzieli sie po połowie mię
            > dzy rodziców!!
            >

            To źle wiesz, bo pod uwagę bierze się też osobisty wkład w opiekę nad dzieckiem.
            • melani73 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:22
              no i co?? nagle osobisty wkład wynosi ile?? 1000 zł czy może więcej??
              pani nie dosc że żyje sobie w mieszknaiu opłacanym przez byłego męza, to jeszcze klakuluje ile kosztuje jej prywatny czs poświęcony dziecku?? a ja myslałam, że wychowanie dziecka to coś wyczekiwanego, coś co ma sie we krwi, coś co jest bezcenne i nie podlegaające żadnym "cennikom"..
              widać nieźle wyrachowana jest pani ex..
              • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:37
                Opieka nad dzieckiem zmniejsza możliwości zarobkowania. Nie możesz wychowując dziecko funkcjonowac jak singielka - nawet jeśli dziecko jest już nastolatkiem, nie możesz nie bywac w domu, nie robic zakupów, jadac na mieście, etc. Jesteś o wiele mniej dyspozycyjna.
                • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:48
                  Dobrze, no to chyba eks odchodząc liczyła się z tym prawda?
                • melani73 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:49

                  • melani73 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:50
                    widzisz-sma wychowałam dziś już niemal dorosłego syna, i powiem ci, że za żadne pieniądze nie oddłąbym jadania z nim wspólnych posiłków (na przykład)
                    • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:55
                      No dobrze, nikt jej nie każe charować jak wół, przecież płacimy alimenty, więc nie musi pracować dzień i noc, ale nie można pieniędzy traktować jakby spadały z nieba, te pieniądze są ciężko zarabiane kosztem nas wszystkich (mniej czasu ma mąż) więc trzeba je szanować i wydawać w dobrym celu, a nie...
                      • a1ma Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 10:52
                        nutrisse napisała:

                        > No dobrze, nikt jej nie każe charować jak wół, przecież płacimy alimenty, więc
                        > nie musi pracować dzień i noc, ale nie można pieniędzy traktować jakby spadały
                        > z nieba, te pieniądze są ciężko zarabiane kosztem nas wszystkich (mniej czasu m
                        > a mąż) więc trzeba je szanować i wydawać w dobrym celu, a nie...

                        Z tym, że to nie są "Wasze" pieniądze, to są pieniądze dziecka, którymi dysponuje matka. Tekst o szacunku dla pieniędzy (nie Twoich) jest żenujący.
                    • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:55
                      Chodzi mi o to, że koniecznośc jadania wspólnych posiłków z dzieckiem może ograniczac zawodową dyspozycyjnośc osoby, która je wychowuje.
                      • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 12:42
                        No to prawda, ja też oczywiście chciałabym jeść każdy posiłek z dzieckiem, ze wszystkimi członkami rodziny, ale czy to oznacza, że jak mam już dziecko to mam już nie wracać do pracy żeby jeść razem? Myślę, że wspólne śniadanie lub kolacja wystarczy, no ale każdy ma inne potrzeby.
                        Mam wrażenie, że wszyscy na mnie naskoczyli i porównują moją sytuację ze swoją własną.
                        • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 13:42
                          To nie było do Ciebie, tylko do Melani73, która za żadne pieniądze nie oddałaby możliwości jedzenia wspólnych posiłków z dzieckiem.
                        • melani73 Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 20:44
                          Nutris-w żadnym wypadku nie naskakuje na ciebie, wręcz przeciwnie..
                          osobiście uważam iż mamusia dziecka słono przesadza..
                          utrzymanie tak małego dziecka nie jest az tak drogie..nie popadajmy w paranoję..
                • mola1971 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:57
                  Nanga, bez przesady. To już jest bardzo indywidualna sprawa a w przypadku nastoletnich dzieci to wręcz wymówka.
                  Mam troje nastoletnich dzieci a jestem dyspozycyjna. W przeciwnym przypadku mogłabym się pożegnać z pracą na obecnym stanowisku i zapomnieć o rozwoju w przyszłości. Wyjeżdżam służbowo (prywatnie zresztą też) nawet na kilka dni, codzienne zakupy robią dzieci. Nie gotuję codziennie i jakoś sobie radzimy i całkiem dobrze żyjemy. Dzieci póki co nie wpadły w tzw złe towarzystwo, nie mają problemów w szkole, rozwijają się wręcz modelowo, mają swoje pasje, kolegów i koleżanki.
                  Wg mnie to zależy od samoorganizacji i determinacji po prostu. Jeśli kobiecie zależy (lub po prostu MUSI) na rozwoju zawodowym to dzieci jej w tym nie przeszkodzą. W każdym razie mnie nigdy nie przeszkadzały, podobnie jak praca mimo tego, że zabiera mi masę czasu nie przeszkadza mi w wychowywaniu dzieci. Po prostu jest czas na pracę i jest czas na dom.
                  • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:05
                    Myslę, że łatwiej z trojgiem, ktore mają siebie nawzajem.
                    Sama pracuję od kilkunastu lat z nastolatkami - widzę, że dwie rzeczy dzieciom zdecydowanie szkodzą: nadmiar matki (to te niepracujące poza domem) i niedobór matki (to te wiecznie zaganiane).
                    • mola1971 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:13
                      To, że mają łatwiej bo mają siebie nawzajem to prawda (sama zresztą co jakiś czas im przypominam jaką wartością w życiu jest rodzeństwo wink), ale wydaje mi się, że niedyspozycyjność matki z powodu nastoletniego, nawet jedynego dziecka to przesada. Nie mówię, że takie dziecko w ogóle matki nie potrzebuje bo potrzebuje, ale potrzebuje zdecydowanie mniej czasu, który mu się poświęca niż np niemowlak czy przedszkolak. Za to inna jest jakoś tego czasu.
                      • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:47
                        Różnie bywa, i inaczej jest z trzynasto-, inaczej piętnasto-, a jeszcze inaczej osiemnastolatkami. Poza tym to, że nie trzeba już kogoś "pilnowac" nie oznacza, że nasza fizyczna obecnosc nie jest mu potrzebna. Są ludzie, którzy uwielbiają byc sami, są tacy, którzy lubią to w malutkich dawkach. W układzie 1:1 trzeba się często dostosowac.
                        Ja na przykład musiałam zrezygnowac z części zajęc, kiedy corka miała 12-13 lat - zwyczajnie potrzebowała mnie "więcej". Zrezygnowałam dla niej z pracy, dla której zrobiłam drugie studia (drugie magisterskie) - tak wyszło, że się nie dało inaczej, nie żałuję, ale wiem, że różnie bywa.
                        • mola1971 Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 00:00
                          No niby racja tyle tylko, że trzeba umieć odróżnić rzeczywistą potrzebę od zachcianki.
                          Dzieciaki już tak mają, że po prostu lubią gdy mama jest w domu (sama pamiętam, że tak miałam wink), ale czy rzeczywiście tego potrzebują w pewnym wieku?
                          Moja najmłodsza Młoda (obecnie 13 lat) po prostu lubi gdy jestem w domu. Ale czy mnie potrzebuje? Nie smile Bo sama wiecznie biega do koleżanek i ma tysiąc zająć pozalekcyjnych, które sama sobie wybrała i wiecznie nie ma jej w domu, nawet gdy ja jestem bo np mam długi urlop. Dlatego to jej lubienie tego, że jestem w domu traktuję jako zachciankę a nie rzeczywistą potrzebę. To trochę tak jak z mężem, który woli by żona nie pracowała i siedziała w domu wink A w sumie co go obchodzi gdzie jest żona gdy jego w domu nie ma? Zwykła potrzeba kontroli. I bywa, że również dzieci taką potrzebę kontroli mają i wg mnie dobrze jest je uczyć również tego, że innych ludzi się nie kontroluje i że nie na tym polega bliska relacja z drugim człowiekiem. Bez względu na typ/rodzaj tej relacji.

                          P.S.
                          Odbiegłyśmy nieco od tematu, ale mam nadzieję, że nikomu to nie przeszkadza smile
                          • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 00:18
                            Nie wiem, ja nie jestem taka wszechwiedząca, żeby stwierdzic, co jest czyjąś zachcianką, a co potrzebą. Obawiałabym sie też, że rozróżnienie przeprowadzę zgodnie z własnymi priorytetami. I niestety dwukrotnie okazało się - w raczej dramatycznych okolicznościach - że własną potrzebę samotności i niezależności projektuję na dziecko - a ono nie jest jak ja, tylko wypisz wymaluj moja mama, która zreswztą rozumie Młodą lepiej ode mnie i lepiej niż ja wie, czego jej trzeba.
            • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:46
              Oczywiście, taki wkład jest jak najczęściej to możliwe.
              Nie codziennie, ale to na życzenie eks. Nie byłoby tej rozmowy dziś gdyby nie postanowiła rozbić tej rodziny.
              • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:01
                > Oczywiście, taki wkład jest jak najczęściej to możliwe.
                > Nie codziennie, ale to na życzenie eks.


                Przecież mieszkacie 500 km od siebie. Nawet z prywatnym samolocikiem do dyspozycji codzienna opieka byłaby chyba niezbyt możliwa?
              • mayenna Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:41
                To maż powinien starać sie o orzeczenie jej winy i opiekę nad dzieckiem Dostałby wtedy alimenty nie tylko na dziecko, ale też na siebie gdyby jego sytuacja po rozwodzie uległa pogorszeniu.
                Kredyty wzięte w trakcie małżeństwa, bez rozdzielności majątkowej obciążają oboje - nie ważne kto pracuje a kto nie. Nie umiał się dogadać że spłaca kredyty ale płaci mniejsze alimenty, nie zadbał o własne sprawy to teraz będzie trudno coś z tym zrobić.
                Adwokat, który go reprezentował w czasie rozwodu i podziału majątku powinien stacić prawo wykonywania zawodu. Aż tak nie umieć wybronić klienta i działać ewidentnie na jego niekorzyść??
        • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:20
          > byla zona jest byla zona bo sama zdecydowala sie zwiazac z kims mlodszym

          Chcesz powiedziec, że rozwód był na życzenie żony, a Twój mąż potulnie zgodził się płacic za wszystko?
          To by było dosc niezwykłe.
          • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:50
            Tak, żona odeszła do innego, nie będę Cię zagłębiała w to, jak utrudniała kontakty z dzieckiem itp.
            Mąż płaci to wszystko ponieważ wszystkie kredyty, które zostały wzięte były wzięte na niego, ponieważ eks żona nie pracowała. Co miał zrobić? Masz pomysł?
            • nangaparbat3 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:57
              A podział majątku?
      • melani73 Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 22:11
        jak to "ledwo wiżącej ledwo koniec z końcem"??
        skoro 2 tys od ojca +2 tys od matki daje na utrzymanie saamego dziecka 4 tys zł to o jakiej biedzie ty piszesz moja droga??
        • zjecalytelefon Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:17
          melani73 napisała:

          > jak to "ledwo wiżącej ledwo koniec z końcem"??
          > skoro 2 tys od ojca +2 tys od matki daje na utrzymanie saamego dziecka 4 tys z
          > ł to o jakiej biedzie ty piszesz moja droga??

          a wiesz ze matka lozy 2.000? A jak zarabia 1.000 to co?

          ja bym nie tykała tej sprawy, bo 2.000zl przy dochodzie 13.000 zl to MALO. Bardzo malo. Powinien placic proporcjonalnie, czyli 3-4.000. na dziecko. + dodatkowe oplaty na baseny, akartae. Bo go na to stać.
          • zjecalytelefon Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:20
            Zwłaszcza, ze jego wkład osobisty jest zerowy, A PRZY DRUGIM DZIECKU BĘDZIE UJEMNY.

            Dziewczyna jest jeszcze studentka. Związała sie z facetem z potężną przeszłością, do tego zaciążyła. Wtykanie przez nią nosa w takie sprawy i doradzanie "mężowi" złożenia powództwa to niedojrzałość. Alimenty nie zostaną zmniejszone, bo jak sędzia zobaczy zarobki faceta, to nie odrzuci, ale oddali powództwo..
            • ef.endir Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 09:29
              zjecalytelefon napisała:
              Alimenty nie zostaną zmniejszone, bo j
              > ak sędzia zobaczy zarobki faceta, to nie odrzuci, ale oddali powództwo..


              Możliwe, że tak będzie ale na szczęście świat się zminia i podejście polskich sądów również, więc możliwe, że sąd zapyta o koszty utrzymania dziecka i zgodnie z tymi kosztami ustali alimenty nie pytając o wysokość zarobków.
            • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 12:59
              hahasmile to, że studiuję nie oznacza, że jestem gówniarą na pierwszym rokusmile wiesz, że istnieje coś takiego jak MBA?
              dalszej części nie komentuję smile
              • krezzzz100 Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 13:03
                Nutrisse, przeczytaj raz jeszcze post Pana Kowalskiego smile
              • a1ma Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 15:52
                MBA studiuje się pracując, więc to żaden argument, że "jeszcze studiujesz". Studentką studiów dziennych nie jesteś, prawda?
                • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 16:18
                  tak pracując, ale przeczytaj sobie dlaczego nie pracuje i dlaczego obecnie mam znikome przychody?
                  • tricolour A jakie jest zdanie Twojego faceta? 08.09.10, 16:35
                    Czy on także uważą, że płaci za wysokie alimenty?

                    To jest akurat ważna kwestia, bo może Wam się budżet zaczyna nie domykać, banki na żadne ustepstwa łatwo nie pójdą, to sięgacie do alimentów. Alimentów, na które przecież zgoda kiedyś była. I to zgodda - jak piszesz - kiedy ojciec znacznie mniej zarabiał!

                    Bo jak tak sie patrzy na szczegóły Twojej opowieści, to rzecz się wręcz gmatwa zamiast wyjaśniać.
                    • nutrisse Re: A jakie jest zdanie Twojego faceta? 08.09.10, 17:11
                      Czy Ty kobieto uważasz, że w sądach to ktoś się Ciebie pyta czy Ty się zgadzasz? smile
                      To jest śmieszne co piszesz, nigdzie nie napisałam, że mąż zgadza się na taką kwotę alimentów.
                      • tricolour Widzę, że zmieniłem płeć - trudno :) 08.09.10, 17:56
                        Chcę zwrócić Twoją uwagę, że pisałas wyraźnie, że kiedyś mąż mniej zarabiał. Wtedy, kiedy ustalano alimenty. Nie dziw się, że podejrzenie budzi fakt, że mąż nic nie robił z wysokimi alimentami kiedy mało zarabiał, a chce zmniejszenia alimentów gdy znacznie więcej zarabia. Nie dziw się także temu, że zdziwienie budzi budżet, którego lwią część pożerają spłaty wielu kredytów. I na koniec nie dziw się, że ktos zestawi obie rzeczy i dojdzie do wniosku, że macie chęć z alimentów pokryć te kredyty - to się samo wręcz nasuwa przy takiej konstrukcji domowego budżetu.

                        A jeżeli jest to mylny wniosek, to nie ma powodu by sie nim przejmować. Jeżeli matka rzeczywiście defrauduje pieniądze, to należy to wykazać najpierw jej, a gdy nie pomoże, to wnieśc sprawę do sądu o obniżenie alimentów.
                        • nutrisse Re: Widzę, że zmieniłem płeć - trudno :) 08.09.10, 19:47
                          Mąż zarabiał mniej, płacił 700 zł, później zmienił pracę i zaczął więcej zarabiać, później dostał 2000 pln, on nie płacił 2000 pln gdy mniej zarabiał.
          • ef.endir Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 09:26
            Żartujesz?smile A co ma do płaconych alimentów jego wyskokość zarobków? Jeśli będzie zarabiał 1000 zł to wtedy mu sąd zmniejszy alimenty czy powołując się na potrzeby dziecka zasądzi je w wysokości np. 500 zł?
            W alimentach chodzi o dziecko i jego potrzeby, które powinni pokryć rodzice proporcjonalnie. A jak go stać to może robić prezenty i dawać coś ponad. Jego wola.
            Od momentu rozwodu on i ona to obcy ludzie. Ciekawe czy Ty skłonna byłabys oddawać obcemu 2000 zł miesięcznie. Jeśli tak - chętnie podam numer konta.
          • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 12:55
            hehehesmile łatwo się pisze, że kogoś stać smile pozdrawiam Cię.
        • chalsia Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:36
          > skoro 2 tys od ojca +2 tys od matki daje na utrzymanie saamego dziecka 4 tys z

          zgodnie z krio nie ma takiej zasady, że alimenty stanowią połowę kosztów utrzymania dziecka
          • chalsia Re: Ze tez zawsze next 07.09.10, 23:41
            jak również - zgodnie z krio - osobisty wkład każdego rodzica w wychowanie dziecka powinien być brany pod uwagę przy ustalaniu podziału kosztów utrzymania dziecka między rodziców (a więc jednocześnie - do ustalenia wysokości alimentów)
            • mola1971 Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 00:04
              Dobrze Chalsiu napisałaś - POWINIEN.
              Szkoda tylko, że często nie jest a wysokość alimentów zależy od widzimisię sędziego.
              Niby prawo a tak naprawdę jedna wielka loteria.
            • nutrisse Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 13:01
              Dobrze, bardzo chcielibyśmy aby jego dziecko z nami zamieszkało... myślisz, że są na to szanse?smile
              • krezzzz100 Re: Ze tez zawsze next 08.09.10, 13:13
                Są. Ale to oznacza wojnę- także dla dzieci. I słabe szanse na wygraną. Lepiej chyba aktywizować się w inny sposób- być jak najwięcej obecnym w życiu dzieci.
        • kasiamasia do melani73 07.09.10, 23:37
          do melani73
          Czy ja gdziekolwiek napisalam ze nutrisse chce czegokolwiek?
          Ja tylko pytalam jaka jest mloda
          bo jej posty sa przepelnione mladziencza naiwnoscia


          A poza tym pisalam ogolnie ze:
          Ze tez zawsze next (wiedzac ze wiaza sie z Misiem z odzysku)

          Pojawiaja sie tutaj co piwien czas watki o okropnych Ex i za wysokich alimentach
          i jak to Ex sie zle opiekuje i wszystkie pieniadze dzieci wydaje na waciki
    • kasiamasia To masz kompletnego pecha dziewczyno 07.09.10, 23:12
      To masz kompletnego pecha dziewczyno, naprawde trafil sie Tobie "dziwny" Misio:
      Zona go porzucila dla mlodszego, zona nie pracowala/ex nie pracuje
      I to na pewno wszystko bylo jego wina.
      Wyrzucila go z domu: A twoj Miso dalej placi pzyczke na dom (1400)
      placi pozyczke za jej samochod 700
      splaca ja 1000 i do tego alimenty na dziecko 2000
      I to wszystko zasadzone ze znacznie miejszej pensji ?

      Moze tak w koncu podzielcie majatek i uporzadkujcie finanse!!

      cuda sie zdarzaja:
      Prosze powiedz mi gdzie tak dobrze maja "zle prowadzace sie" Ex zony
      zebym wiedziala gdzie skladac nastepny wniosek rozwodowy??
      • nutrisse Re: To masz kompletnego pecha dziewczyno 08.09.10, 13:27
        Żona go porzuciła dla młodszego, gdy byli małżeństwem - nie pracowała.
        Po odejściu od niego zaczęła pracę, w której nadal pracuje.
        Kogo wina? Obu stron, jej bo zdradziła, a jego, bo za dużo pracował i nie poświęcał wystarczająco dużo czasu rodzinie. Trochę mnie to śmieszy, bo jeśli chce się żyć na jakimś poziomie to niestety trzeba pracować, skoro zależało jej na tym, aby był w domu, mogła powiedzieć, że woli żyć skromniej. Nie wiem, może źle myślę, mąż w tym momencie pracuje tak dużo jak wtedy i ja nie uważam, żeby nie poświęcał nam czasu i żeby przesadzał, ale może to dlatego, że ja przed urodzeniem dziecka też dużo pracowałam i inaczej przez to na to patrze.

        Płacimy kredyt za mieszkanie i my w nim mieszkamy, bo ona się wyprowadziła do swojego młodocianego gacha, ale kredyt jest na obie strony, jeśli ktoś oczekuje przy podziale majątku kwot z kosmosu, to niech chociaż płaci swoją część (tak się nie da, to jest właśnie moje młodociane myślenie, komornik wejdzie na pensję mojemu mężowi a nie jej)

        Pożyczka która była brana w celu kupienia samochodu ex jest zwykłą pożyczką na niego, musi ją spłacać. Inne pożyczki również.

        W tym momencie zaczyna się podział majątku, niestety na ugodę nie udało się pójść, więc będą się dzielić w sądzie. Zakładamy, że my ją spłacimy i na tą spłatę będziemy musieli wziąć kredyt i rata wyniesie ok. 1000 zł miesięcznie, stąd w pierwszym poście pojawiła się ta kwota.

        2000 alimentów można dostać w Warszawie, także działaj smile powodzenia!
        • nangaparbat3 Re: To masz kompletnego pecha dziewczyno 08.09.10, 16:05
          W takim razie nie możesz 1400 złotych spłaty kredytu za Wasze już mieszkanie dodawac do 1000 zł przewidywanego spłacania ex. Albo albo.
          I dlaczego tak brzydko piszesz o jej partnerze? Że młodszy? To nie zbrodnia. Powiedziałabym, że na odwrót wink
    • pan-kowalski Re: zmniejszenie alimentów 08.09.10, 00:35
      Nutrisse, myśl pozytywnie - jesteś perspektywiczną, dynamiczną osobą, dokończysz studia - niedługo sama możesz dobrze zarabiać i dorzucić się do budżetu.
      Weź pod uwagę, że jeśli eks Twojego męża nie ma takich możliwości, to z pewnością będzie tu zaciekle broniła ustalonej wysokości alimentów - wpisy etatowych eksmałżonek z tego forum potraktuj jako rodzaj próbki tego, co będzie czekało w sądzie, jeśli zdecydujecie się złożyć stosowny pozew.
      Dopóki macie z czego żyć, to raczej nie warto iść na wojnę o trzy czy cztery stówy.
      Jesteś zapewne jeszcze młodą osobą i masz prawo nie wiedzieć, że w tym kraju jak raz zainspirujesz męża, żeby wszedł z eksią do sądu, to możesz tego później gorzko pożałować, bo istnieje ryzyko, że nie wyjdą z niego latami. Jedna sprawa może stać się przyczynkiem do toczenia kolejnych bojów, a najgorzej to jest w rodzinie - obcy z obcym policzą ewentualne zyski i straty, ochłoną i szybko dojdą do konsensusu, a w rodzinie - bez szans, uwierz mi na słowo, że typowa polska rodzina będzie się sądzić do upadłego o spadki, o miedzę, o alimenty.
      Reasumując życzliwie sugeruję koncentrować się na perspektywach własnego rozwoju, a nie na sporach i konfliktach z eksią.
      • nutrisse Re: zmniejszenie alimentów 08.09.10, 13:35
        Panie Kowalski dziękuję.
        Masz rację! Nie ma sensu narazie nic robić z tymi alimentami. Naprawdę jak czytam te posty tutaj to włosy mi stają dęba, jak to ludzie nie potrafią oddzielić swoich spraw od innych. Ja jestem stereotypową macochą, która chce zaaabrać bękartowi z byłego małżeństwa pieniądze. Trzeba się chyba trochę wyluzować. Dopóki mamy za co żyć i póki co nie budujemy domu darujemy sobie te alimenty, bo więcej to nerwów nas będzie kosztować niż to warte.
        Pozdrawiam
    • kasiamasia czyli jak zwykle 08.09.10, 18:03
      To tak jak w tym kawale o nowych samochodach w Moskwie:
      slyszalam ze daje nowe samochody w Moskwie
      Nie w Moskwie a w Snkt Ptersburg
      nie samochody daja a rowery
      Nie daja tych rowerow a kradna......................................

      Czyli Ex wyprowadzila sie ze wspolnego mieszkania
      (prawdopodobnie zostawiajac wiekszosc gratow)
      poszukala sobie pracy (po latach nie pracowania , prawdopodobnie kiepsko platnej)
      Malzenstwo sie rozpadlo, powody mogly byc rozne
      nikt z nas z nimi nie mieszkal, a rozwod byl bez orzekania winy.
      Od Ex dostaje 2000 alimentow na dziecko
      (pewnie wieku szkolnego, moze nawet juz nastolatka)
      A my tu mamy Next rozdzierajaca szaty i kombinujaca jak to obnizyc alimenty na
      starsze dziecko.........
      bo ona by chciala domu (mieszkanie kupione z Ex nie wystarcza ambicjom nowej Pani)
      i ma przeciez teraz wlasne dziecko ktore tyle kosztuje.......

      A moze tak troche czasu i cierpliwosci: podzielic majatek z poprzedniego malzenstwa
      z dlugami, bo one tez wchodza w mase majatkowa:
      I nutrisse prosze oszczedz innym komentarzy typu: mlody gach, bekart.......
      I przestan robic z tri kobiete, on jest facetem placacym alimenty
      • krezzzz100 Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 18:44
        Długi nie wchodzą w masę majątkową, Kasiumasiu.
        • kasiamasia Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 18:46
          Nwet pozyczka na dom?
          • krezzzz100 Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 19:04
            Sąd dzieli tylko majątek. Długów nie tyka.
            • z_mazur Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 20:58
              W zasadzie masz rację, ale... smile

              Jeśli na mieszkanie jest wzięty kredyt, to jest on pewnie zabezpieczony hipoteką o wartości odpowiadającej kwocie zadłużenia. Więc mieszkanie do podziału ma realnie wartość rynkową minus obciążająca je hipoteka.

              Ta strona która weźmie mieszkanie, weźmie też hioptekę z kredytem, a druga strona będzie jej musiała spłacić połowę tej realnej wartości (pomniejszonej o hipotekę).
              • krezzzz100 Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 21:27
                Tylko "po dobrowolności". Jak się nie dogadają, to sąd orzeknie, że trza sprzedać, dług spłacić. resztę podzielić. Nie może wprost "podzielić długu"- o to mi chodzi. No, chyba że coś źle wiem.
                • nutrisse Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 22:27
                  teraz sąd już nie może nakazać sprzedaży domu
                  • krezzzz100 Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 22:36
                    To jeszcze lepiej. Czyli tylko przejęcie przez bank pozostaje, jakby się nie dogadać "po dobrowolności". W sumie, dobre. Jestem za.
            • tricolour Zależy, co rozumiemy przez długi... 08.09.10, 21:09
              ... karcianych pewnie nie tyka. Nie tyka osobistych zobowiązań zaciągniętych po 2006 roku, a te sprzed - nawet brane bez wiedzy współmałżonka - są długami wspólnymi. Do podziału.

              Tyka hipotekę. Tyka także kredyt na samochód jeśli spłaca mąż, a - po rozwodzie - jeździ była żona jeśli się o to wniesie, bo przeczy to zasadom współżycia społecznego: na umowie stoi kto jest właścicielem kredytu i co jest przedmiotem zabezpieczenia kredytu.
              • kasiamasia Re: Zależy, co rozumiemy przez długi... 08.09.10, 21:19
                Tricolour jak mogles to napisac
                Przeciez Krezz zawsze we wiecej i lepiej i madrzej!

                Mnie sie takze wydawalo ze jest tak jak Ty napisales
                ale ja sie dzielilam i rozwodzilam 2003-2004
                czyli jeszcze przed epoka lodowcowa
                • krezzzz100 Re: Zależy, co rozumiemy przez długi... 08.09.10, 21:35
                  Z tego, co wiem, o podziale długu decyduje obecnie bank.
                  • tricolour Nawet nie bank... 08.09.10, 21:43
                    ... bank ma naprawdę w nosie kto mu będzie płacił. Bank jest tylko zaintersowany zyskiem, a nie podziałami itp. Gdy zmienia się status prawny w rodzinie, to bank w tym widzi zmianę umowy więc możliwośc dodatkowego zarobku choćby na tym, że może maleć zdolność kredytowa jednego kredytobiorcy, a to oznacza wzrost zależności względem banku.

                    Działanie banku może wyglądać jak pomoc przy podziale, ale w rzeczywistości jest działaniem w kierunku jak najlepszego zabezpieczenia kredytu czyli zarobku z jego spłaty. Nie można miec co do tego żadnych złudzeń.
                    • krezzzz100 Re: Nawet nie bank... 08.09.10, 21:52
                      Zgadza się.
                      Niemniej, można się o to do banku zwrócić. Poodłączać od długu jednych, podołączać drugich. Z oczywistą korzyścią dla banku, ale czasem tez i dla podłączanych i podołączanych. Rzadko, ale się zdarza.
                      • krezzzz100 Re: Nawet nie bank... 08.09.10, 21:52
                        PoOdłączanych...
                    • sonia_30 Re: Nawet nie bank... 09.09.10, 09:13
                      Jak maleje zdolność jednego kredytobiorcy, to z całą pewnością bank nie jest zainteresowany wyłączeniem drugiego. Na spłacie zarabia jednakowo, bez względu na to czy spłaca go jedna osoba czy 15, im więcej kieszeni do których można sięgnąć po spłatę, tym lepiej.
                      • krezzzz100 Re: Nawet nie bank... 09.09.10, 09:45
                        No, niestety.
                      • tricolour Niekoniecznie... 09.09.10, 11:20
                        ... bank może zażądać dodatkowego zabezpieczenia gdy maleje liczba spłacających i wskazać, co przez zabezpieczenie rozumie: np polisę, którą sam wystawi. Nie za darmo.
                        • sonia_30 Re: Niekoniecznie... 09.09.10, 11:53
                          Bank polisy nie wystawi, wystawić ją może TU, ale jest dowolność wyboru, wszak nie musisz ubezpieczać kredytu w TU rekomendowanym przez bank, możesz w innym, a cesja z polisy na życie przyjmowana jest zwyczajowo przy kredytach hipotecznych i cedujesz polisę którą masz, tudzież zawierasz umowę z TU które ma wg Ciebie najkorzystniejsze warunki. Nic za darmo to prawda, bo i za darmo niczego i nigdzie nie załatwisz, co dziwić nie powinno.
      • pan-kowalski Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 19:31
        kasiamasia napisała:

        > Malzenstwo sie rozpadlo, powody mogly byc rozne
        > nikt z nas z nimi nie mieszkal, a rozwod byl bez orzekania winy.

        Rozwód nie był bez orzekania, a z winy obojga ( "Kogo wina? Obu stron, jej bo zdradziła, a jego, bo za dużo pracował i nie poświęcał wystarczająco dużo czasu rodzinie." - wygląda na to, że taka była sentencja wyroku, którą autorka w dalszych słowach swojej wypowiedzi kwestionuje co do części winy męża.)

        Rozumiem, że w niektórych przypadkach dla ogólnej oceny sytuacji przestaje mieć znaczenie
        czy i który z małżonków dopuścił się zdrady, a kochanek / kochanka awansują do miana
        przyjaciółki / przyjaciela ?
        • krezzzz100 Re: czyli jak zwykle 08.09.10, 19:56
          No pewnie, że tak wink Wybiórczość hula!
        • kasiamasia pan-kowalski 08.09.10, 20:07
          Czy po 90 postach
          i niezbyt potwierdzajacym sie belkocie Next (i zaprzeczaniu samej sobie)
          uzazasz ze to co Next napisala na temat rozpadu malzenstwo
          na pewno jast przenaprawdziwsza prawda??
          To to naprawde dzieje sie malzenstwie i to co konczy w wyroku sadowym najczesciej sa to kompletnie 2 rozne sprawy.

          Fakty sa takie ze M zarabia duzo (10-13 tys.) mieszka w malzenskim mieszkaniu
          za ktore placi pozyczke i placi na rece Ex 2000 alimentow na dziecko.
          Majatku nie podzielili.....
          I sa jakies dlugi do splacania: kiedy naprawde te dlugi byly zaciagniete i na co
          to sie pewnie on Next prawdy i tak nie dowiemy:
          Bo moze byly to osobiste dlugi meza, a teraz nie chce sie przyznac Next ze byl nieodpowiedzialnym finasowo idiota.
          A next nie widzi dalej wlasnego nosa no i teraz spotkala sa "niespodziewana", nieprzwidywalna sytuacja: urodzila dziecko; no i macierzynskiego nie placa takiego jakby chciala, no i dziecko kosztuje, a potem bedzie droga niania....
          A ona juz by chciala nowego domu i to teraz!!!
          Zachowuje sie tak jak by nie wiedziala ze bierze meza z odzysku
          (ktory jest uwiklany w sprawy finasowe z Ex- niepodzielony majatek)
          no i on ma jeszcze dziecko na ktore sad mu "dowalil" biedakowi takie niesprawiedliwe alimenty.......


          pan-kowalski napisał:

          > kasiamasia napisała:
          >
          > > Malzenstwo sie rozpadlo, powody mogly byc rozne
          > > nikt z nas z nimi nie mieszkal, a rozwod byl bez orzekania winy.
          >
          > Rozwód nie był bez orzekania, a z winy obojga ( "Kogo wina? Obu stron, jej bo z
          > dradziła, a jego, bo za dużo pracował i nie poświęcał wystarczająco dużo czasu
          > rodzinie." - wygląda na to, że taka była sentencja wyroku, którą autorka w dals
          > zych słowach swojej wypowiedzi kwestionuje co do części winy męża.)
          >
          > Rozumiem, że w niektórych przypadkach dla ogólnej oceny sytuacji przestaje mieć
          > znaczenie
          > czy i który z małżonków dopuścił się zdrady, a kochanek / kochanka awansują do
          > miana
          > przyjaciółki / przyjaciela ?
          • krezzzz100 Re: pan-kowalski 08.09.10, 20:56
            No proszę- "bełkocie", no no...
            • kasiamasia Krezzzz 08.09.10, 21:16
              krezzzz100 napisała:

              > No proszę- "bełkocie", no no...

              A jak to chesz nazwac, kulturalna wymiana opinii?
              Ciekawi mnie jaka byla by twoja reakcja gdyby uwaga byla skierowana do Ciebie
              a nie do jakiejs tam EX.

              Płacimy kredyt za mieszkanie i my w nim mieszkamy, bo ona się wyprowadziła do swojego młodocianego gacha, ale kredyt jest na obie strony,

              Autorka wylicza zoobowiazania finasowe
              takie jak pozyczka na mieszkanie w ktorym mieszka z mezem
              lub przewidywane w przyszlosci pozyczki na splacenie Ex
              Ty to nazywasz racjonalnym wyrazeniem terazniejszych zoobowiazan finasowych
              ktore maja byc powodem obnizenia alimentow.
              A jakby nie mieszkali w tym mieszkaniu i je komus wynajeli
              to myslisz Krezz ze nie starczylo by na oplate hipoteki.



              • krezzzz100 Re: Krezzzz 08.09.10, 21:32
                Hę, jakoś nie nazwałaś bełkotem wypowiedzi, w której mojego męża nazwano tak właśnie- gachem. Miałam wrażenie, że Ci się nawet podobało. Cóż za wybiórcza wrażliwość...

                Radzę: nie rzucać "bełkotami", po prostu...

                • kasiamasia Krezzzz, krezzz 08.09.10, 22:14
                  Tobie Krezz wolno rzucac czym chesz i kiedy Tobie wygodnie
                  natomiast inni to sie powinni ograniczac bo uraza Twoja dume, wrazliwosc?

                  W tamtej dyskusji zarzucilas mi ze jestem "malo inteligentna" i wykazuje zla wole.

                  Re: Za wczesnie wyslalam
                  krezzzz100 31.08.10, 17:20 Odpowiedz
                  ........
                  Twoja wypowiedź jest bełkotliwa. Zastanów się, co chciałaś powiedzieć, i napisz
                  jeszcze raz..........
                  • tricolour Dziewczyny, nie sprzeczajcie się.. 08.09.10, 22:17
                    ... bardzo proszę. Naprawde jest tu tyle miejsca, że zmieści się wręcz każdy.

                    PS. Jesień wyraźnie mi szkodzi...
                    smile
                    • kasiamasia Re: Dziewczyny, nie sprzeczajcie się.. 08.09.10, 22:32
                      Masz racje Tri i juz przestaje bo dyskusja
                      z Krezz konczy sie zawsze daleko o tego o czym pisalam w
                      orginalnie w roznych watkach
                      (krezz po raz kolejny przejmnie watek i bedzie 25-45% tylko jej aktywnosci)
                      A z Krezz tak jak z polskim chlopem:
                      Chlop zywemu nie przepusci i jego zawsze musi byc na gorze.......

                      A jesien jest moja ulubiona pora roku (przez ostanie 19 lat)
                      oj zamarzylo mi sie wolne i wyjazd za miasto...
                  • krezzzz100 Re: Krezzzz, krezzz 08.09.10, 22:34
                    Heh, Kasiumasiu... jakby to powiedzieć, by nie skłamać, a nie urazić....Tri wzywa, dajmy sobie buzi, dobrze? smile
                    • tricolour Buzi dać można... 08.09.10, 22:48
                      ... ale ostrożnie, bo pamiętać trzeba, że łyżka miodu potrafi zapsuć całą beczkę dziegciu. Stare...

                      W każdym razie życzę miłej nocy.
                      • krezzzz100 Re: Buzi dać można... 09.09.10, 06:50
                        A dziękuję, w zamian dobrego dnia życzę. Miodu nie będzie, Kasiamasia woli dziegć. Trza będzie jej dać, skoro ładnie prosi. Ale poczekam z tym...))))
                    • kasiamasia nie dziekuje 08.09.10, 23:13
                      Krezzzz, nie dziekuje.
                      Z osoba ktora zarzuca mi brak zrozumienia w tym co poczytuje
                      belkotliwosc w tym co pisze, wyzwala mnie od malo inteligentnych
                      zarzucila mi wykazywanie tylko zlej woli,
                      poobrazala (i nawyzywala) innych ludzi z mojego powodu......
                      juz mi nawet nie chce pisac sie o innych ....


                      >Tri wzywa, dajmy sobie buzi, dobrze?
                      Chyba naprawde jestem malo wyedukowano i bardzo malo inteligentna
                      bo mnie sie wydawalo ze Tri nawolywal do zakonczenia sporu Kasiamasia-Kryzz
                      a nie do dawania buzi.
                      • krezzzz100 Re: nie dziekuje 09.09.10, 06:47
                        Dzień dobry, Kasiumasiu smile Szkooooda. No to do następnej miłej rozmowy smile
          • pan-kowalski Re: pan-kowalski 09.09.10, 00:47
            kasiamasia napisała:

            > Czy po 90 postach
            > i niezbyt potwierdzajacym sie belkocie Next (i zaprzeczaniu samej sobie)
            > uzazasz ze to co Next napisala na temat rozpadu malzenstwo
            > na pewno jast przenaprawdziwsza prawda??
            > To to naprawde dzieje sie malzenstwie i to co konczy w wyroku sadowym najczesciej sa to kompletnie 2 rozne sprawy.


            Nutrisse oczywiście prezentuje subiektywny punkt widzenia świeżo upieczonej matki, ale tak, uważam że jednocześnie jest wiarygodna, w przeciwnym razie nie zabierałbym głosu.
            Jej wypowiedzi są spójne, logiczne, kulturalne, dziewczyna wytrzymuje krytykę pod swoim adresem, stara się trzymać dystans i - co ważne - potrafi odpuścić. Wielokrotnie podkreślała, że to była żona odeszła (chociaż to pozostaje na marginesie interesującego ją zagadanienia), dlaczego miałbym jej nie wierzyć ?

            Dalej - pomimo znacznej odległości Nutrisse z mężem dość aktywnie uczestniczą w życiu dziecka z poprzedniego małżeństwa, o czym świadczą (znowu rzucane tu i ówdzie na marginesie) wypowiedzi na temat tego co dziecko lubi, czego nie lubi, gdzie wyjeżdżało itp.
            Wyimaginuj sobie klasę faceta, który przy okazji zarabiając, było nie było, cztery średnie krajowe, potrafi ogarnąć pracę, młodą żonę, niemowlę w domu, dziecko z poprzedniego małżeństwa 500 km dalej i jakoś to wszystko pogodzić.
            Mnie nie dziwi, że taki facet płaci różne zobowiązania, które są pozostałością po drobnych przekrętach byłej żony (w stylu skasowania ubezpieczenia za zniakające auto, za które on nadal płaci raty), nie dziwi, że matka była w tej sytuacji na tyle cwana, żeby wpaść na pomysł zameldowania dziecka u ciotki z Warszawy (czy co tam sobie wykombinowała) - dla sędziego spod Bielska pewnie szczytem szaleństwa byłaby kwota, co do której warszawski adwokat skwitował, że nie warto.

            A was na co stać - na to żeby dokopać dziewczynie, na przechodzony kawał i infantylny docinek o prywatnym samolociku ?


            • kasper254 Re: pan-kowalski 09.09.10, 08:16
              1. Dałeś błyskotliwą analizę, pan-kowalski, ukłon z mojej strony. Tak trudno niektórym przyjąć, jak okrutną, podłą i bezwzględną w dążeniu do obranego celu, potrafi być kobieta. W ocenie jej zachowania dominuje stara prawnokarna zasada, iż wszelkie wątpliwości tłumaczy się na jej korzyść. Jeśli chodzi o faceta - w podobnej czy porównywalnej sytuacji - wątpliwości tłumaczy się na korzyść "słabszej" kobiety, która ma prawo do rozwoju.
              2.Nutrisse, w takiej sprawie, jak twoja i twojego partnera, sąd orzeka na podstawie krio, kc oraz zasad i wartości. Nie ma tutaj dowolności, gdyż w apelacji chwycą go za tyłek. Nasze sądy ograniczają już wyroki sądów europejskich. Podejmijcie kroki prawne - jestem pewny, że wygracie.
              3. A na marginesie meritum rozważań: popatrz, jak zachowuje się twój partner do swojego dziecka, czy po rozstaniu nie wzrosła agresja, wrogość, zniecierpliwienie choćby, motywowane np. tym, że musi na niego płacić. Czasami względy ekonomiczne przeważają, człowiek się otwiera, widać go "prawdziwego". Jeśli kocha, jak kiedyś, jak wcześniej - po prostu podejmijcie walkę o zmniejszenie alimentów.
            • tricolour Zależy od układu odniesienia... 09.09.10, 08:37
              ... i gdy się założy, że płacąc alimenty i konieczne zobowiązania bankowe ma się KLASĘ, to można dojśc do wniosku, że facet jest cud-miód. Dla mnie to nie jest żadna klasa tylko elementarne obowiązki. Dla mnie facet bardziej miałby elementy klasy gdyby sam opisał SWÓJ problem, a nie pchał do tego swoje kobiety i to tym bardziej, że łatwo tu nie ma.

              Ty widzisz w alimentach pozyskanych na podstawie "podstawionego" meldunku podłośc kobiety, a ja się zastanawiam jak to możliwe, że sąd nie zwrócił na to uwagi? Ba, sąd! Ojciec też nie zwrócił uwagi, że wyceniają alimenty na podstawie meldunku z innego miasta niż maluch mieszka?

              Takie wątpliwości skłaniają mnie do zadawania pytań Nutrisse, a nie do ferowania wyroków o całych grupach na forum: "A was na co stać ".
              • nutrisse Re: Zależy od układu odniesienia... 09.09.10, 09:59
                Tri mój mąż nie prosił mnie abym zakładała taki wątek na forum. Jak wiesz siedzę teraz w domu, jak mały uśnie to po ogarnięciu w mieszkaniu przychodzi czas na nudę... dlatego napisałam tu, z czystej ciekawości, ale liczyłam na to, że odezwą się jakieś osoby, które mają jakieś doświadczenie w tego typu sprawach i poradzą lub odradzą.. no ale chyba powinnam była wybrać jakieś bardziej pozytywne forum, gdzie jest mniej skrzywdzonych osób, które zatrzymały się przy swoich problemach i problemy innych układają na tej samej półce.
                • krezzzz100 Re: Zależy od układu odniesienia... 09.09.10, 10:15
                  Nutrisse, to jest stały punkt programu tego forum- jakże urazowego. Dobrze to ujął Pan Kowalski: "etatowe eks żony" (do rozwinięcia w "etatowi eks"m bo to zjawisko obupłciowe jak widzisz, choć kobitki przeważają- fakt). Chyba nie do przeskoczenia problem.
                  Chciałabym Ci powiedzieć: nie przejmuj się. Ale się nie da, wiem- potraktuj to zatem jako pogłębiające wiedzę doświadczenie smile Może rzeczywiście na "Macochach" więcej by Ci powiedzieli, choć tam też przeginają, tyle ze w drugą stronę. Ale przynajmniej przyjmą Twoje wypowiedzi jako pełnoprawne.
                  Powodzenia w załatwianiu spraw!
                • tricolour A na jakie doświadczenie liczyłaś? 09.09.10, 11:13
                  Moim zdaniem kwota alimentów w wysokości 2000zł jest za duża jeśli ma się standardowe wydatki na dziecko. Uważam , że 1500zł to kwota wystarczjąca od przedszkola do zakończenia studiów, bo mam takie osobiste doświadczenia. Oczywiście 1500zł nie alimentów tylko wydatków na dziecko - standardowych wydatków tzn publicznych szkół i przedszkoli, normalnego zdrowia itp.
                  W jaki sposób 1500zł podzielą rodzice miedzy siebie? No tak, jak ustalą albo wymusi sąd. Z tym, że sąd ma określone przesłanki i wydaje wyrok na podstawie zgromadzonego materiału. I to jest jedna sprawa.

                  Druga to taka, że Twoja wypowiedź jest - moim zdaniem - mało spójna. Weżmy ten samochód ex, co go rozbiła. Jeśli to był prezent, to istotą prezentu jest to, że obdarowany może z nim zrobić co chce. Może sprzedać, rozbić na kawałki i TAKŻE zatrzymać ubezpiecznie. Bo jak się coś daje, to sie daje, a nie oczekuje, że obdarowany ma spełniac określone warunki używania prezentu, a gdy nie spełnia, to ma zwrócić.

                  Jeśli to nie był prezent, to co to właściwe było? Dla mnie wyrazem wyjątkowej nierostropności jest dawać samochód ex, spłacać kredyt za ten samochód i nie przewidzieć, że samochód ukradną lub rozbiją, a ubezpieczenie scedować na ex. Ja nawet dziwię się w jaki sposób można było zawrzeć umowę kredytową skoro beneficjentem AC jest osoba trzecia? Obca prawnie. A może wtedy jeszcze była zoną, ale - po rozwodzie - nie zmieniono warunków umowy kredytowej? Jesli tak, to Twój mąż sam jest sobie winien i ponosi (jeśli tak jest - powtarzam) konsekwencje zaniedbania. I Ty wraz z nim, co jest niedopuszczalne.

                  Takich pytań i wątpliwości jest w Twojej wypowiedzi więcej więc przyjmij równiez krytykę.
                  • nutrisse Re: A na jakie doświadczenie liczyłaś? 09.09.10, 17:42
                    To był samochód, który został zakupiony jeszcze podczas trwania małżeństwa aby eks żona miała mozliwość poruszania się chociażby do lekarza, czy gdziekolwiek, gdy mąż jest w pracy. Ciężko określić czym był? Można traktować go jako prezent, choć on tak nie uważa. Tutaj to akurat chyba nic się nie udowodni.
                    Jako pracownik banku mógł wtedy wziąć kredyt o bardzo niskim oprocentowaniu, więc go wziął (szkoda, że już tak nie ma), trafiła się okazja kupna samochodu więc go kupił. Później nie mógł go na siebie zarejestrować, nie pamiętam już teraz z jakiego powodu. Eks żona rozbiła samochód a jako, że był jej otrzymała wszystkie pieniądze z ubezpieczenia, a mój mąż z kredytem NIE NA SAMOCHÓD został sam.
                  • nutrisse Re: A na jakie doświadczenie liczyłaś? 09.09.10, 18:11
                    Tri uważasz, że nie przyjmuje krytyki?
                    Czy Ty czytałeś te posty, w których panie standaryzują, że jako nekst wchodzę z butami do kogoś do domu i mu wyliczam? Te prostackie zaczepki w stylu, że chciałabym aby dziecko z poprzedniego małżeństwa jadło bułkę z margaryną Boże broń z masłem, żeby tylko dla mnie było więcej?

                    I chociażby caaaaała wypowiedź tej pani:
                    „To tak jak w tym kawale o nowych samochodach w Moskwie:
                    slyszalam ze daje nowe samochody w Moskwie
                    Nie w Moskwie a w Snkt Ptersburg
                    nie samochody daja a rowery
                    Nie daja tych rowerow a kradna......................................

                    Czyli Ex wyprowadzila sie ze wspolnego mieszkania
                    (prawdopodobnie zostawiajac wiekszosc gratow)
                    poszukala sobie pracy (po latach nie pracowania , prawdopodobnie kiepsko platnej)
                    Malzenstwo sie rozpadlo, powody mogly byc rozne
                    nikt z nas z nimi nie mieszkal, a rozwod byl bez orzekania winy.
                    Od Ex dostaje 2000 alimentow na dziecko
                    (pewnie wieku szkolnego, moze nawet juz nastolatka)
                    A my tu mamy Next rozdzierajaca szaty i kombinujaca jak to obnizyc alimenty na
                    starsze dziecko.........
                    bo ona by chciala domu (mieszkanie kupione z Ex nie wystarcza ambicjom nowej Pani)
                    i ma przeciez teraz wlasne dziecko ktore tyle kosztuje......."




                    Tri chciałam tylko Waszej opinii na temat obniżenia alimentów przy takich zarobkach i wielu obciążeniach... a w większości poczytałam o tym jak to wyliczam pieniądze eks, że krytykuję jak jest ubrane i wychowywane dziecko (ciekawe gdzie? huh) że mam wielkie ambicje posiadania domu...a czy to było tematem? Jakie to ma znaczenie jakie ja mam ambicje? Chyba każdy ma prawo do marzenia o czymś i ludzie nie zamierzam postawić sobie domu, jeśli dziecko z poprzedniego małżeństwa nie będzie miało co jeść! albo będzie mu czegoś brakowało. Jako dziecko z rozbitej rodziny wiem co to znaczy. Tu nie chodzi o to, że mu czegoś żałuję! Oboje z mężem uważamy, że te alimenty są za wysokie i jak kiedyś postawimy ten dom, to przy takich alimentach nie będzie nas już stać na wspólne wczasy i na dodatkowe atrakcje podczas spotkań, a czy dziecko będzie to rozumiało? czy raczej będzie mówiło, że tatuś mu żałuje pieniędzy?
                    • tricolour Moja opinia jest taka... 09.09.10, 18:39
                      ... że płacicie za dużo. Stanowczo za dużo, co demoralizuje, szczególnie matkę mającą łatwy dostęp do cudzej kieszeni. Dla mnie ta sprawa jest bezdyskusyjna i nie raz toczyłem tu boje nie tylko o wyskość alimentów, ale także sposób ich wyliczania. Często takiego wyliczania by wyszła określona (i niepotrzebna dziecku) suma. I tojest jedna kwestia.

                      Drugim problemem będzie sposób obniżenia takich wysokich alimentów. Moim zdaniem można łatwo wykorzystać fakt narodzin kolejnego (dla Ciebie może to dziwnie zabrzmieć) dziecka. Teraz zarobki ojca muszą starczyć na dwójkę więc starszemu można (i trzeba) część pieniędzy zabrać. Argument, że facet może iść do kolejnej pracy, by więc zarobić można bez problemu odeprzeć sentencją wyroku rozwodowego, gdzie stoi, że wina faceta leży w tym, że za dużo pracował.

                      A trzecim problemem jest ten tragiczny Wasz budżet. Pieniądze (teraz, gdy jesteś żoną, także Twoje pieniądze) są transferowane do kieszeni ex przez bałagan w finansach. Dla mnie taki bałagan byłby nie do pomyślenia.

                      I należy te trzy problemy rozwiązać, to dom wybudujecie łatwo, a i na porządne wczasy wystarczy.
                      • sonia_30 Re: Moja opinia jest taka... 09.09.10, 22:43
                        Alimenty są rzeczywiście wysokie, ale czymś się sąd kierował podwyższając je z 700 do 2.000 zł. By je obniżyć należy zdrowo pogłówkować nad uzasadnieniem, nie wiem czy kolejne dziecko (przy tych zarobkach ojca) będzie argumentem wystarczającym by je ściąć to raz, dwa - moim zdaniem nie należy się spodziewać spektakularnej obniżki.
                        Transfer kasy do kieszeni ex? A w jaki sposób? Wyprowadziła się zostawiając mieszkanie, zabrała jakieś tam sprzęty i samochód. Jak sama Nutrisse twierdzi, należy jej się spłata z części nieruchomości. Sąd dzielił będzie aktywa wg stanu na dzień ustania wspólnoty majątkowej, więc to co partner Nutrisse spłaca od momentu rozwodu, nie zostanie do kieszeni ex przetransferowane. A samochód też wchodzi w masę podziałową, gorzej by było gdyby kasa z pożyczki poszła na ciuchy, wczasy w spa i roczny abonament na tipsy i fryzjera. Nie ma co zatem opowieści z mchu i paproci snuć że spłaca się za kogoś pożyczki, rozwód dawno dokonany, zacząć trzeba było podział majątku, a skończyć z udawaniem że spłaca się długi nie swoje.
            • sonia_30 Re: pan-kowalski 09.09.10, 09:23
              Niespecjalnie ma inne wyjście jak spłacać zobowiązania. Mieszka w mieszkaniu obciążonym hipoteką, jak zaprzestanie spłaty, bank rozpocznie egzekucję - zajęcie rachunku, poborów, w końcu licytacja nieruchomości. Kredyt na samochód - podobnie, pomijając fakt że zdecydowanie nie jest zainteresowany zaistnieniem w BIK, RNK i innych, skoro zamierza dalej żyć na kredyt.
            • cieplefuterko zameldowanie w W-wie 10.09.10, 04:15
              pan-kowalski napisał:
              > Mnie nie dziwi, że taki facet płaci różne zobowiązania, które są pozostałością
              > po drobnych przekrętach byłej żony (w stylu skasowania ubezpieczenia za zniakaj
              > ące auto, za które on nadal płaci raty), nie dziwi, że matka była w tej sytuacj
              > i na tyle cwana, żeby wpaść na pomysł zameldowania dziecka u ciotki z Warszawy

              > (czy co tam sobie wykombinowała)

              Autorka watku mieszka w W-wie z mezem w mieszkaniu meza (wspolwlasnym z EX).
              Jak myslisz "ILE PRZEKRETOW" i przebieglosci musiala uzyc Ex,
              zeby byc w tym mieszkaniu zameldowana z dzieckiem.
              W koncu jest jego wspolwlascicielka i tam mieszkala z mezem i dzieckiem.
              Sprawe o alimenty skladasz w sadzie odpowiadajacym twojemu zameldowaniu.

      • nutrisse Re: czyli jak zwykle 09.09.10, 09:37
        Jak się wyprowadzała dostała wszystko, miksery, odkurzacze i inne sprzęty, mój mąż liczył wtedy, że jeszcze będą rodziną i ona wróci.
        Pracuje w rodzinnym interesie - uwierz mi, że nie zarabia źle i ma czas jeść wspólny posiłek z dzieckiem.
        Małżeństwo było z orzekaniem o winie i wina była po obu stronach, wiem jak było bo czytałam uzasadnienie wyroku.
        Dziecko ma 8 lat i nie uczy się niczego poza tym co w szkole.
        A ja jestem next, która ma dobry kontakt z tym dzieckiem i o dziwo powiem Ci droga Pani, że będziemy walczyć żeby dziecko mieszkało i żyło z nami.
        Mieszkanie nie wystarcza moim ambicjom, gdyż wychowałam się w domu, najpierw w domu mamy, a później w domu ojca, jestem przyzwyczajona do większej przestrzeni i wybacz, ale to nie jest Twoja sprawa i zachowujesz się jak nastolatka komentując w taki sposób jakby next zawsze była najgorsza. Alimenty chcemy oboje obniżyć i uwierz mi, że jeśli mój mąż by tego nie chciał wcale bym nad tym nie myślała, bo szanuje jego decyzje.
        Komentarz, w którym zastosowałam określenie "Bękart" przeczytaj jeszcze raz smile
        No i mam małe dziecko, które tak dużo kosztuje, ale nie wydaję na nie 2000 pln miesięcznie smile
        Ok przepraszam tri, ale nie wiedziałam, że nie jesteś mężczyzną, może to nie jest zbrodnia?
        • nutrisse Re: czyli jak zwykle 09.09.10, 09:50
          że jesteś mężczyzną smile pozdrawiam
        • tricolour Chcecie walczyć o dziecko? 09.09.10, 11:16
          A dziecko co na to?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka