Dodaj do ulubionych

Ta pani/ten pan

27.03.04, 00:38
Mowa o pani, która zastąpiła moja Mamęcję u boku Ojca. Specjalnie
piszę "pani" z małej litery, bo inaczej o tym tłumoku pisać nie mogę.
Babsztyl jest prosty jak konstrukcja młotka, bo ta prostota urzekła 23 lata
temu mojego Starego. Dorwał ją nad morzem, chyba pracowała w jakiejś knajpie.
Przywlekła się za nim, aby robić karierę w stolicy. Od 16 lat są w separacji,
ale w tych najważniejszych latach babsztyl zdążył nabruździć. W swoim pustym
łbie ubzdurała sobie, że Ojciec po cichu kombinuje z Mamęcją (po co
rozstawaliby się?), zatem stanęła na głowie i płaczem oraz szantażami
wymusiła na tym głupolu izolację ode mnie. Na początku jeszcze kombinował,
przychodził po kryjomu. Aż miara się przebrała, gdy mając 12 lat minąłem ich
na ulicy i Ojciec odwrócił głowę. Przyszedł następnego dnia tłumacząc się,
Mamęcja o niczym nie wiedziała, bo wstyd mi było jej o tym mówić. Poprosiła
grzecznie, aby nas pożegnał i na tym kontakt się urwał na 7 lat. Przyszedł
wówczas nas powiadomić, że zmarł mój brat przyrodni, a jego syn z pierwszego
związku.
Obserwuj wątek
    • ada296 Re: Ta pani/ten pan 27.03.04, 01:19
      mój ex mieszka z dziewczęciem młodszym o 20 lat
      jest prosta jak drut
      ale nie o tym chcę pisać
      panienka też robi i mi i exowi sceny zazdrości
      myślę, że te "drugie" tak mają
      trudno jej zrozumieć,że dzwonię do exa w sprawie dzieci, planów wakacyjnych czy
      z jakimiś innymi istotnymi sprawami
      kiedyś powiedziałam panience, że mimo rozwodu wciąż z exem mnie wiele łaczy i
      łączyć będzie
      prawda przecież a powiedziałam to by jej dokuczyć tak po babsku

      pozdrawiam smile
      • paprykova Re: Ta pani/ten pan 27.03.04, 09:18

        > prawda przecież a powiedziałam to by jej dokuczyć tak po babsku
        Ada dokuczaj ile wlezie. Ja bym jej tylko jeszcze pocztówki na walentynki
        wysyłała z podziekowaniem ze uwolniła cie od odpowiedzialności za jego brudne
        skarpetki.
        • ada296 Re: Ta pani/ten pan 27.03.04, 16:33
          dobre z tymi pocztówkami walentynkowymi smile)))

          pozdrawiam smile)
      • pysia-2 Re: Ta pani/ten pan 29.03.04, 12:29
        > jest prosta jak drut
        > ale nie o tym chcę pisać
        > panienka też robi i mi i exowi sceny zazdrości
        > myślę, że te "drugie" tak mają


        Hmmm... Nie generalizujesz troszeczke?
        • ada296 Pysiu 01.04.04, 22:22
          poczytaj sobie forum macochy, gdzie te drugie mają za złe swoim panom, że mają
          zdjęcia swoich pierwszych
          a tym pierwszym mają za złe, że pozostawiły sobie nazwisko męża a nie wróciły
          do panienskiego
          gdzie te pierwsze to lafiryndy itp.
          a te drugie takie święte są, że aż miło

          pozdrawiam
          • sloggi Re: Pysiu 02.04.04, 00:13
            Zatem jestem synem tej drugiej, która wróciła do panieńskiego nazwiska. Ja po
            ukończeniu liceum i otrzymaniu matury złożyłem sprawę w sądzie i zmieniłem
            nazwisko. Nie chciałem mieć nazwiska ojca. Nazwisko Ojca noszą pierwsza i
            trzecia żona.
          • femalespirit Re: Pysiu 02.04.04, 11:47
            To bylo do Pysi, ale ja odpowiem, bo pisuje na forum "macochy". Nie bierz
            jednego czy dwoch glupich postow (bo rzeczywiscie cos z kobitka nie tak, jak
            sie domaga powrotu pierwszej zony do panienskiego nazwiska czy nie zyczy sobie
            zdjec slubnych meza) za ogolny obraz macoch. Wiekszosc tam to sa jednak
            rozsadne osoby, ktore probuja jakos ulozyc sobie zycie w nielatwej sytuacji. I
            wiekszosc to takze nie kochanki, tylko kobiety, ktore wybraly na mezow
            rozwiedzionych mezczyzn. Nie ma sensu popadac w stereotypy, ze te drugie to
            zdziry, co zabraly mezow, a te pierwsze to lafiryndy bez ambicji. Jeden i drugi
            obraz nie jest prawdziwy. Przynajmniej nie w odniesieniu do wszystkich.
            • ada296 Femal 05.04.04, 00:17
              wiem, że to co piszesz to tak zwana "święta prawda"
              staram się byc obiektywna
              ale...
              bo zawsze jest jakieś "ale"
              mój ex poszedł do kobiety o horyzontach tak wielkich jak horyzonty niektórych
              panienek z forum macochy
              jestem tą pierwszą i nie lubię tej drugiej, która rozbiła mój ciepły i miły
              sposób na życie
              więc uzurpuję sobie prawo do krytykowania
              i już
              ale nie jestem lafiryndą bez ambicji
              i chcę pomagać każdemu kto tej pomocy potrzebuje
              stąd moje nieliczne wpisy na forum "macochy"
              pozdrawiam
    • paprykova Re: Ta pani/ten pan 27.03.04, 09:16
      Witajcie o poranku
      Ja nie mam doswiadczeń z "ta panią" ponieważ jak mój ojciec zniknął z mojego
      zycia to skutecznie i na zawsze. Natomoast mam podobne doswiadczenia jeśli
      chodzi o flame byłego. Mieszkaja sobie w pieknym dwupoziomowym mieszkanku ok
      120m na kabatach (takie snobistyczne miejsce w warszawie) i flama koniecznie
      chce sie przyjaźnic ze mna moimi dziećmi i najlepiej nawet z moimi
      pradziadkami i kom popadnie. Jest skończona dobrocia poza jednym małym faktem
      że rozp..... mi rodzinę. Zeznawała nawet na sprawie w sądzie o ustalenie
      terminów kontaktów miedzy sznownym tatusiem i moja córką. No cóz jak sie ma
      pieniadze to sie duzo więcej i uwaza się ze mozna duzo więcej.Natomias prawda
      jest ze szanowny eksio po prostu wybrał większe mieszkanie nowy motocykl
      możnośc nie pracowania i obijania się zero obowiazków. A na flame nie mówie
      inaczej niz "froterka" ona ma firmę parkieciarsko - podłogową. Jestem wiec
      złośliwa na maxa ale mysle ze wolno mi.
      Co do snobizmu kabat to chyba przesadziłam (hihihi) bo za dwa lata sama się
      tam przeprowadzę (tfu zeby nie zapeszac)
      Mojego "tate" natomias znalazłam rok temu (o prozo zycia) w książce
      telefonicznej. Okazało sie ze ma sie dobrze i mieszka całkiem blisko. Nawet
      po małej loofce zadzwoniłam do niego (do nich) i zapytałam czy to pan taki i
      taki?? czy ma córke o imieniu..... odpowiedzi były twierdzace. I sie
      rozłączyłam. Grunt to odwaga wrodzona...
    • sloggi Re: Ta pani/ten pan - jak do nich mówicie? 29.03.04, 17:17
      Z racji tego, ze jest to kobieta "miła" inaczej jest po prostu panią. Na
      szczęście kontakty są obecnie żadne.
      • edeka5 Re: Ta pani/ten pan - jak do nich mówicie? 29.03.04, 21:04
        Ja i mój mąż mówiliśmy do ojczyma po imieniu, a Jego dzieci (i ich małżonkowie)
        mówią po imieniu do mojej Mamy. Układ taki został zawarty po ślubie Mamy i
        Ojczyma, gdyż ja miałam (i mam) swojego Tatę. Wiele osób to dziwiło, gdyż wtedy
        my dzieci mieliśmy od 13 do 15 lat.
        • orissa Re: Ta pani/ten pan - jak do nich mówicie? 30.03.04, 00:45
          Do mojego ojczyma mówię po imieniu, ale nie mogę znieść minuty w towarzystwie
          babska z którym ożenił się moj ojciec. Próbowałam z tą kobietą nawiązać jakiś
          kontakt bardziej jak kobieta z kobietą, myślałam, że może po latach, (kiedy jej
          córka z pierwszego małżeństwa ma już dziecko i ja mam dziecko) uda nam się
          jakoś dogadać ale z tym babsztylem nic się nie da po ludzku wink No i oczywiście
          powinnam się do niej zwracać per jaśnie wielmożna pani, ale moim zdaniem per
          pani to już za wiele wink A tacie po prostu współczuję, bo wiem, że w dużej
          mierze żałuje tak pochopnej decyzji jaką był ponowny ślub.
    • femalespirit Sloggi 01.04.04, 14:32
      Nie wiem czemu przypisujesz "tej pani" jakas magiczna moc nad Twoim ojcem?
      Przeciez to byl dorosly mezczyzna w pelni wladz umyslowych? Skoro nie
      utrzymywal z Toba kontaktow, to znaczy, ze nie chcial. Zadna baba nie zmusi
      mezczyzny w zaden sposob by zaprzestal kontaktow ze swoim dzieckiem, jesli on
      tego nie chce. Widocznie ona byla w tamtej chwili wazniejsza od Ciebie.
      Pretensje swoje wiec powinienes kierowac do ojca. Wiem, ze trudno jest obwinic
      uczciwie ta osobe, ktora sie kocha (nawet jesli sie czasem jej jednoczesnie
      nienawidzi), ale zwalanie wszystkiego na "ta pania/tego pana" niestety nie jest
      uczciwe. I co wiecej nie doprowadzi do Twego uczciwego wewnetrznego rozrachunku
      z uczuciami do ojca.
      • sloggi Re: Sloggi 01.04.04, 21:34
        Ależ ja sobie doskonale zdaję sprawę, że głupota babstyla to jedno, a głupota
        Ojca to drugie. Może źle to opisałem, ale wiem przecież, że jeśli chciałby
        utrzymywać ze mną kontakt, to żadna kretynka nie byłaby w stanie mu tego
        zabronić.
        Tak, masz rację - wówczas ona była na świeczniku.
      • ada296 Femal 01.04.04, 22:29
        nie do końca zgadzam się z Tobą
        mężczyźni chcą mieć tak zwany "świety spokój"
        i czasami dla tego spokoju wiele ważnych spraw sobie odpuszczają
        mój ojciec miał drugą zonę (moja mama zmarła)
        pamiętam co ona robiła z moim ojcem
        co chciała
        a tatuś nie chciał awantur i wymówek
        chciał mieć posprzątane, podane
        więc się poddawał i jej ustępował
        po latach przeprowadził przede mną samokrytykę i szukał
        rozgrzeszenia
        wiem - to była jego wina
        ale jako osoba dorosła i po przejściach potrafię zrozumieć jego dawniejsze
        zachowanie
        i potrafię wybaczyć

        pozdrawiam
        • sloggi Re: Femal 02.04.04, 00:16
          Zapłacił wysoką cenę za posiadanie talerza przed nosem i czystych gaci w
          szafie. Mój nie miał ani jednego, ani drugiego - to On skakał wokół "gwiazdy".
          Wybaczyć można wiele rzeczy, ale zapomnieć - to nie jest proste.
          • femalespirit Re: Femal 02.04.04, 11:40
            sloggi napisał:

            > Wybaczyć można wiele rzeczy, ale zapomnieć - to nie jest proste.
            Zgadzam sie, Sloggi. To tak jak ze zdrada meza, mozna wybaczyc, ale zapomniec
            sie nie da. W ogole w moim odczuciu za duzo teraz pewnej psychologizujacej mody
            na "wybaczenie", wmawia sie ludziom, ze jak rach-ciach wybacza swemu
            krzywdzicielowi, to sie uwolnia od poczucia krzywdy, zalu, smutku... A to nie
            jest calkiem prawda. Najpierw trzeba wywalic z siebie gniew i wscieklosc,
            odczuc zal do samego konca i rozpacz do samego dna, a to nie jest takie latwe.
            Wybaczyc tez trzeba od serca i naprawde szczerze, a to tez nie jest latwe.
            Inaczej te emocje gdzies tam zepchniete dalej zatruwaja zycie. Sama probuje
            wybaczyc swemu pierwszemu mezowi, ale jestem dopiero na poczatku drogi do tego.
            I codzien widze wplyw tamtych uczuc na moj obecny zwiazek. To chyba uniwersalne
            doswiadczenie, czy sie bylo zdradzonym przez rodzica czy przez malzonka.
            • zzdorka Re: Femal 10.06.04, 16:43
              Ona - mojego ojca jest "panią", bo za stara na "po imieniu" a jak inaczej?
              Mamo?. On - mojej mamy - po imieniu, bo mlody i luzak. Oboje lubie i szanuje,
              sa naprawde ok.

              A temat komunikowania sie i zazdrosci eks-obecnych. Uwazam, ze powinno sie
              odciac jak najmocniej. Rozbawil mnie post, ze obecna chce sie zaprzyjaznic. No
              kretynka. Po co? Jest z nim, to niech go pilnuje i juz. Nie kazdy z kazdym musi
              byc kolegą. Ale to wynika z ograniczenia i glupoty, a na to rady nie ma.
    • ewka5 Re: Ta pani/ten pan 10.06.04, 18:59
      starzy ludzie mowia, ze poty mezczyzna kocha dzieci, poki kocha ich matke...
      czasami mysle sobie - o zgrozo! - ze to prawda.
      Jednakowoz nie demonizowalabym zon ktorychkolwiek i ich mozliwosci - panowie
      najczesciej sa dorosli i jako tacy dokonuja wyborow. A ze dokonuja tych wyborow
      w sposob z lekka, hmm, nieodpowiedzialny, to - mysle - odpowiedzialnosc za ich
      nieodpowiedzialnosc spadac powinna raczej i glownie na ich barki i sumienia.
      A dzieciaki cierpialy, cierpia i cierpiec beda, tjaaa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka