12.09.10, 19:05
Blisko pięć miesięcy po tym moim pierwszym końcu świata i nie wiem czy jestem choć pół kroku dalej.
Staram się dbać o siebie, znajdować czas na swoje zainteresowania, marzenia, plany. Zaczęłam wreszcie dostrzegać swój udział w końcu mojego związku, ale nadal nie potrafię wyjść z roli ofiary - kobiety zdradzonej, porzuconej. Tak jak zawsze cieszą mnie drobiazgi - spacer z psem, drobne sukcesy zawodowe, to, że potrafię się rano uśmiechać do siebie w lustrze. Uświadomiłam sobie, jak wiele mogę dać drugiej osobie i jak wiele tych moich zachwytów i zdziwień chcę z kimś dzielić. Czuję się jednocześnie silna - bo przeszłam pierwszą rozpacz i szarpanie wszystkich wokoło za rękaw z pytaniem "dlaczego?" - i słaba - bo czuję się bardzo samotna. Zawsze miałam bardzo mało ludzi wokół siebie - prócz tych w kontaktach zawodowych - ale teraz mam wrażenie, że się to pogłębiło. Podobno poczucie niedostosowania, wyobcowania to cecha ludzi niedojrzałych, a ja często tak się czuję. Potrzebuję bliskości, a w przestrzeni na nią przeznaczonej nie ma miejsca, bo siedzi tam wciąż ktoś, z kim być razem nie mogę.
Obserwuj wątek
    • mola1971 Re: takie tam 12.09.10, 19:16
      Dzwoneczku, nic na siłę. Po prostu jeszcze potrzebujesz czasu. Wiem, że to banał, ale taka jest prawda. Niczego nie da się przyspieszyć a Twoja sprawa jeszcze bardzo świeża jest.
      Kiedyś z tej swojej obecnej rozpaczy będziesz się śmiała. Uwierz smile
      • blaszany.dzwoneczek Re: takie tam 12.09.10, 19:52
        Nie jestem pewna co do tego śmiechu. Boję się, że mnie nikt już nie pokocha, że ja tak nie pokocham, że zawsze będę go miała na plecach.
        • mola1971 Re: takie tam 12.09.10, 19:58
          Nie będziesz go miała zawsze na plecach. Na pewno będzie inaczej, ale inaczej nie znaczy gorzej.
          Co do miłości to różnie z nią bywa, ale ktoś dla kogo jest to ważny element życia prędzej czy później kogoś spotyka.
          Nie można tracić zaufania do wszystkich ludzi tylko dlatego, że zdradził Cię jeden człowiek.
          • blaszany.dzwoneczek Re: takie tam 12.09.10, 20:09
            jest mi tak cholernie ciężko z tym czekaniem gdzieś głęboko pod skórą, że jednak może wróci, jakieś niedowierzanie wciąż, że tak się to mogło rozpaść szybko i gdzieś obok mnie niezauważalnie
        • esterka8 Re: takie tam 12.09.10, 20:06
          ja jestem jakieś 4 lata po moim końcu świata. Czy sie śmieję z tego? Tak. Nie tylko z mojej rozpaczy wtedy, ale z tego jak postrzegałam świat. Jestem dużo silniejsza, z zupełnie innym podejściem do życia. Dostałam lekcję wtedy. Nauczyłam się na tej lekcji bardzo dużo, wyciągnęłam wnioski i błędów nie popełniam już takich, jak kiedyś. Pewnie popełniam inne, ale to już zupełnie inna historia. Dzwoneczku, daj sobie czas. Będzie dobrze.
          • blaszany.dzwoneczek Re: takie tam 12.09.10, 20:17
            Esterko,
            ja jeszcze może się nie śmieję, ale się dziwię, jak mi znajoma przypomniała ostatnio jak źle ze mną było, że wątpiłam, że moje istnienie bez niego ma sens. Jestem już po tym pierwszym szoku, po stracie paru osób przy okazji, garstki złudzeń, połowy włosów.
            Włosy, wiem, że odrastają, a co do reszty...
            Ciągle czuję się bardzo skrzywdzona przez tego człowieka, ale ta droga do niczego nie prowadzi, tylko nie wiem, jak z niej zejść. Daję sobie czas, próbuję, ale tak mnie czasami rzuca po ścianach, że ledwie staję na nogi. Jeszcze boli.
            • esterka8 Re: takie tam 12.09.10, 20:58
              I będzie bolało, bo boleć musi. Każdego, kto ma uczucia taki koniec świata boli. Daj sobą porzucać po ścianach, płacz i krzycz, jeśli tego potrzebujesz. To wszystko minie. Kiedyś na forum przeczytałam, że żałoba po zdradzie trwa rok i 3 miesiące. To prawda. Tak własnie jest. I na początku mojej drogi chciałam zasnąć i obudzić sie po roku. Dziś cieszę się, że przeszłam wszystkie etapy.
              • xciekawax Re: takie tam 13.09.10, 04:06
                smieje sie, o dziwo, bo 3 dni temu dowiedzialam sie o zdradzie meza, i po nocach nieprzespanych myslalam wlasnie tak: chcialabym obudzic sie za rok, jak juz to wszytko bedzie za mna.

                A tu czytam ze ty tak samo mialas.

                I cieszy mnie ze jest nadzieja, ze jednak mozna to przezyc, bo ze mna nie za dobrze teraz, nie jem, mam zly tryb zycia....

                Tylko martfi mnie ze to tak dlugo zajmuje....

                Ja mam juz 30 na karku, czas jakies realne kroki podejmowac, a tu mi sie zycie zawalilo i wszysto od nowa, kiedy dzieci? smutne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka