Dodaj do ulubionych

Zawracanie głowy z tą miłością.

22.10.10, 11:27
Od dawien dawna małżeństwa powstawały przez łączenie majątków i interesów różnych rodzin i grup wpływów, przekazania spuścizny w odpowiednie ręce i geny. Czy te małżeństwa były trwałe? Tak, bardzo trwałe. Rozwodów praktycznie nie było. (i teraz też, nic tak skutecznie nie powstrzymuje wielu przed rozwodem jak duży wspólny kredyt...) Czy te małżeństwa były szczęśliwe? Różnie, pełna gama; od takich gdzie było bardzo źle do takich gdzie było bardzo dobrze. (czyli, tak samo jak w obecnych związkach).
Czy w tamtych małżeństwach były zdrady? Tak, tak samo jak i teraz ludzie się zdradzają pomimo żon i mężów. Dawniej była to niejako wpisana w kontrakt małżeński tajemnica poliszynela, teraz to główny powód do porzuceń rodziny, wnoszenia o rozwód, końca małżeństwa, życiowych tragedii niektórych osób, lub mnożenia tatusiów i mamuś niczym w komunie dzieci kwiatów.
Dopiero od 2, 3 pokoleń wstecz zaczęto karmić społeczeństwo mitem miłości romantycznej. Że małżeństwo i związek to tylko z romantycznej, przeegzaltowanej miłości powinno się zawiązać. I zawiązują je obecnie, kierowani chucią i endorfinami młodzi ludzie, a po kilku latach między nimi ogień gaśnie i nie ma nic na czym by się dało pociągnąć małżeństwo dłużej, bo majątek, dzieci, honor rodu nie są ważne w dzisiejszym świecie. Ważna jest tzw miłość..... czyli pożądanie i zauroczenie, pociąg fizyczny. Coś, co trwa kilka lat a potem przenosi się na inny obiekt zainteresowania. Współczesne związki, osób, którym do głowy wpajano mity o romantycznych miłościach, skazane są na rozwód, rozpad, wieczne poszukiwanie szczęścia drogą erosa.
Obserwuj wątek
    • tricolour Z błędnego założenia... 22.10.10, 11:46
      ... "miłość..... czyli pożądanie i zauroczenie, pociąg fizyczny" dochodzi się do kretyńskich wniosków.
      • ja_to_pierre_dolain Re: Z błędnego założenia... 06.11.10, 15:43
        Przykro mi, ale związek mężczyzny z kobietą zwany miłością jest oparty na pożądaniu, zauroczeniu i pociągu fizycznym. Nikt nie zwiąże się z kobietą, do której nie czuje pociągu fizycznego. Tak nas zaprogramował Stwórca, żebyśmy się rozmnażali, bo w innym przypadku ród ludzki by wyginął i Stwórca by się nudził.

        Pociąg fizyczny i pożądanie wygasa po kilku latach - tylu, ile trzeba, żeby dziecko trochę odrosło od ziemi i matka nie musiała się już nim zajmować cały czas.

        Bezwarunkowa i wieczna jest tylko miłość matki do dziecka. Matka kocha dziecko bez względu na to, jakie jest. To uczucie też jednak jest uwarunkowane biologicznie.
    • esteraj historia małżeństwa 22.10.10, 14:42
      Gdyby ktoś chciał zapoznać się z historią małżeństwa to polecam:
      pl.wikipedia.org/wiki/Historia_ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwa
      Moim skromnym zdaniem, to prawdziwą miłość niszczymy przez oczekiwania i narzucanie własnej woli partnerowi. Ogólnie przyjęte zasady i zobowiązania też nie wpływają pozytywnie na miłość.
      Może jednak lepiej byłoby, gdyby nikt nie zawierał małżeństw? Wtedy partnerzy mieliby świadomość, że są ze sobą bo tego chcą, a nie dlatego, że złożyli przysięgę.

      Wszystko się zmienia i nic nie jest stałe. Ludzie zmieniają swoje poglądy. Gdyby tak nie było, stanęlibyśmy w miejscu i nie możliwy byłby jakikolwiek rozwój.

      Odebranie wolności jest początkiem końca miłości.
    • kifaru24 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 15:13
      Mowiac krotko, w obecnej kulturze pobieramy sie, bo sie kochamy, a w wiekszosci dawnych kultur (czy tez obecnie jeszcze istniejacych o tradycyjnym charakterze) ludzie kochaja sie, bo sa mezem i zona. Ogromna roznica!
    • tully.makker zasadnicza roznica 22.10.10, 17:27
      W owym mitycznym kiedys ludzie uwazali, ze po mekach zycia na ziemi czeka ich wieczna nagroda w niebie, wiec meczyli sie ochoczo. Teraz wiekszosc juz wie, ze nie ma nic poza tu u treraz, wiec trzeba to zycia przezyc jak najlepiej, bo potem nie bedzie juz nic. Sens meczenia sie zniknal.

      Nie zapominajmy tez w relatywnie rownouprawnionym spoleczenstwie lowcow - zbieraczy ludzie dobierali sie w pary kierujac sie wlasnie uczuciami, dopiero rolnictwo wraz z ubezwlasnowolnieniem kobiet stworzylo z malzenstwa przedmiot targu, w ktorym kobieta byla rownowaznikiem bydla czy trzody chlewnej. Tradycyjne malzenstwo, do ktorego tak wzdychasz, sluzylo interesowm mezczynz - ojca i meza, ktory dysponowal zyciem corki czy zony tak jak dysponowal krowa - zaplodnic, wydoic, sprzedac albo zarznac.
      Zaiste jest do czego wzdychac.
      • nangaparbat3 Re: zasadnicza roznica 22.10.10, 20:55
        No i w tym tradycyjnym zwiazku wiernosc obowiązywała wyłacznie żonę.
      • vanity666 Re: zasadnicza roznica 06.11.10, 16:16
        Boskie! Jestem twoja fanka....!
      • iamhier Re: zasadnicza roznica 06.11.10, 22:07
        o tullymakker-dobiłeś się do istoty sprawy!
    • mayenna Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 18:40
      Wspaniała wizja. Zapominasz jednak o kilku sprawach:
      - dziś także są małżeństwa z rozsądku.Może bardziej niż dawniej. Zakochujemy się w pieniądzach, samochodach, karierach, stanowiskach, powierzchowności
      - jakby ci się trafiło że duma rodu wymaga poślubienia oblubieńca o 50 lat starszego od siebie? i to bez tej romantycznej otoczki?Albo leciwej pani?
      - kupczyć sobą i uprawiać ukryta prostytucję - bo tak nazywa się sypianie z kims dla korzyści - można uprawiać w każdych czasach.
      Masz rację, ze zakochujemy się z niewłaściwych powodów, wpaja się nam złudzenia, które powodują że nie włącza się dzwonek alarmowy. Taki największy mit to że prawdziwa miłość wszystko pokona. Niestety nie pokona.Ale tego to ja się nauczyłam na własnym błędzie.
      • jarkoni Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 19:23
        Jakoś Łapicki nie narzeka, i ta 50 lat młodsza też nie bardzo...
        • mayenna Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 23:50
          Jarkoni a ożeniłbyś się z posłanką Senyszyn?smile
          • flipvert Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 17:29
            Piekna moze nie jest,ale w koncu brzydota sie nie starzeje.Intelekt za to taki,ze juz erekcje mam.
        • mayenna Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 23:51
          A oni przeciez z czystej miłości sie pobralismile Zapomniałam. Nikt jej nie wyswatałsmile
    • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 20:44
      fikcyjne-konto napisała:


      > Dopiero od 2, 3 pokoleń wstecz zaczęto karmić społeczeństwo mitem miłości roma
      > ntycznej.

      No nieeee, wymiękłam.
      A o Troi nie słyszałaś?
      Pewnie nie, stąd Twoje wnioski. wink
      • mayenna Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 23.10.10, 00:23
        O Radziwiłłównie tez nie słyszałasmile
        • madame_charmante o młodym Werterze.. 06.11.10, 20:35
          .. tez jakoś nikt nie pamięta. A popełnił samobójstwo z miłości. I był wzorem dla tysięcy młodych Europejczyków. Przypominam - pierwsza połowa XIX wieku.
          Zresztą miłość romantyczna była zawsze, tyle że zwykle nie łączyła się z realizacją w związku.
          • nangaparbat3 Re: o młodym Werterze.. 06.11.10, 22:16
            Z żadnej tam miłości. Miał ciężką deprechę, i tyle. Wtedy zresztą nazywano to melancholią - ładnie -
      • wj_2000 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:49
        maniasza napisała:

        > No nieeee, wymiękłam.
        > A o Troi nie słyszałaś?

        Nie zrozumiałaś tego, co fikcyjne-konto napisała. Ona nie napisała, że NIE BYŁO romantycznej czy nieromantycznej miłości w całej historii ludzkości, a tylko to, że od paru pokoleń panuje paradygmat, że warunkiem KONIECZNYM małżeństwa jest wcześniejsze pojawienie się romantycznej miłości i że to się każdemu należy jak psu zupa.
        Romantyczne miłości o których wspominacie to były wydarzenia nadzwyczajne, pozamałżeńskie afery, prowadzące do wojny czy do upadku dynastii (Barbara, rozpustna Litwinka zaraziła nam króla syfilisem, rozbiła małżeństwo, sama niezdolna do rodzenia).
        • wj_2000 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:55
          Dodałbym jeden czynnik, który stawia ludzi współczesnych przed dylematami co począć z instytucją małżeństwa, bo jakoś ono jakby gorzej funkcjonuje niż w przeszłości.
          Otóż jeszcze nie tak dawno nie znano skutecznych środków antykoncepcyjnych, a kopulować się chciało! Więc "co rok prorok". Obowiązki wobec dzieci, zwłaszcza małych (wdrukowane w psychikę matek, ale i ojców) powodowały, że nie zostawało za dużo sił i czasu na "fanaberie" seksualne. Przynajmniej wśród ludu. Warstwy zamożne nic sobie z wierności małżeńskiej nie robiły. Panowie mieli, niemal oficjalne kochanki, zaś panie kochanków. W tej sytuacji rozwody niczemu by nie służyły. A w każdym razie z rzadka.
        • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 18:41
          wj_2000 napisał:

          > maniasza napisała:
          >
          > > No nieeee, wymiękłam.
          > > A o Troi nie słyszałaś?
          >
          > Nie zrozumiałaś tego, co fikcyjne-konto napisała. Ona nie napisała, że NIE BYŁ
          > O romant

          Oooopsa-sa smile
          No ja nie wiem, co fikcyje konto miała na myśli. Cieszę się, że Ty to wiesz.
          Napisałaś tak: że związki trzymały sie na połaczeniu majątków. I masz racje.
          Tylko że dziś też w tej kwestii nic się nie zmieniło. Jest majątek lub go nie ma, sa dzieci lub ich nie ma.
          Znasz wiele par tworzących rodzinę i będących małżeństwem, a nie mających dzieci, ani majątku? Bo ja nie.
          Może, jedno.

          Widzę, że Twoje dążenie do usprawiedliwienia zdrady jest przeogromne.
          Ale ja rozumiem to tak. Mogę wybaczyć wszystko i każdemu, mogę starać się zrozumieć i nawet usprawiedliwić, ale to wcale nie znaczy, że TO zaakceptuję.
          Rozumiesz, że nie chodzi w zdradzie o to, że została dokonana, tylko o to, że zdradzający nie jest w stanie przyznać się do tego.
          To jest ten niuans, którego wciąż nie zauważasz, a więc i nie rozumiesz.
          Cała reszta to demagogia.

        • vixen40 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 18:54
          Nieprawda z tym zarażeniem syfilisem Zygmunta Augusta. Zygmunt byl bezpłodny po niezidentyfikowanej chorobie którą przeszedł jako nastolatek ( najprawdopodobniej śwince), nie miał żadnego dziecka z żadną ze swoich trzech żon ani rozlicznych kochanek, a objawy jego chorób w późniejszym wieku wykluczają syfilis. Barbara Radziwiłówna zmarła zaś najprawdopodobniej na raka jajnika. Nie pisz niesprawdzonych bzdur rodem z dziewiętnastowiecznej historiografii.
    • nangaparbat3 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 20:58
      Proponuję syntezę: pobierac się z tymi, których pokochalismy, a potem kochać ich własnie dlatego, że są naszym mężem/żoną.
      • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 21:07
        nangaparbat3 napisała:

        > Proponuję syntezę: pobierac się z tymi, których pokochalismy, a potem kochać ic
        > h własnie dlatego, że są naszym mężem/żoną.


        Nie do końca. Bo ta dewiza w swoim założeniu skazuję na cierpiętnictwo.
        Ja zawsze twierdziłam, że trzeba wiazać się z tym , z kim się będzie łatwo rozwieść.
        Bo i życie z takim lekkie, i rozwód (w razie przekroczenia granic) też.


        • nangaparbat3 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 21:24
          >
          > Nie do końca. Bo ta dewiza w swoim założeniu skazuję na cierpiętnictwo.

          Żartujesz?
          • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 21:37
            Wcale.
            Jedni są w stanie przełknąć zdradę i "konsekwencje" tej zdrady w postaci dzieci na boku i podwójnego życia i żyć dalej jak gdyby nigdy nic, inni - nie.
            Ja nie byłam w stanie. Cierpiętnicą też nie jestem. Do tego łączę w sobie wszystkie pięć rodzajów miłości, a miłość do siebie samej ma odpowiednią "wagę" w tym melanżu.
            • nangaparbat3 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 22:02
              Taż przecież zasada kochania, szanowania i wiernosci obowiązywałaby obie strony.
              • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 22:14
                Pustoslowie swoje, życie swoje.
                I co wtedy?
                Cierpieć...dla dobra pustosłowia i jego konsekwencji?
                Dobrze by było.
                Ale nie każdego na to stać.
              • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 15:27
                do nangaparbat- i nie od dzis bogaty szlachcic bral za zone piekna,biedna chłopke z ludu.To iscie polska i światowa tradycja.

                To znaczy SZlachcic,nie szlachcic....
            • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 22:01
              do "maniasza"-nikt nie jest w stanie żyć bez miłości,a nawet seksu nawet dla najwiekszej kasy.
              W końcu kiedyś przekręci się psychicznie.
              Większosc tak kończy,niestety.
              Bilans zyskow i strat nie stoi po ich stronie.
              • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 22:21
                iamhier napisała:

                > do "maniasza"-nikt nie jest w stanie żyć bez miłości,a nawet seksu nawet dla na
                > jwiekszej kasy.
                > W końcu kiedyś przekręci się psychicznie.
                > Większosc tak kończy,niestety.
                > Bilans zyskow i strat nie stoi po ich stronie.

                Wybacz niedelikatność, Krez.
                Inteligentna jesteś, ale przy tym popierdnolonaś zdrowo.
                Nawijasz sama do siebie, forsując...no właśnie, co?
                Zdradę, sobiepaństwo, anarchię?
                Pękło Ci coś?

                Brak słów.

                • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 22:36
                  do mianiasza-no bo tylko miłość CZYNI CUDA....
                  • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 22:43
                    iamhier napisała:

                    > do mianiasza-no bo tylko miłość CZYNI CUDA....

                    Żebyś wiedziała.

                    ps. licz dalej.
                    Obyś się nie przeliczyła.
          • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:09
            do nangaparbat-po prostu tak sie panstwo zapedzilo w polityce prorodzinnej,ze dzieci i malzenstwo stalo sie dla kobiet kolejnym zrodlem dochodu.I tworza sie takie "twory" w tym celu,gdzie odbryzgiem ubocznym sa np.dzieci.Chore twory.A jak wiadomo z niewolnika nie ma pracownika.....
    • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 21:03
      fikcyjne-konto napisała:
      > Współczesne związki, osób, którym do głowy wpajan
      > o mity o romantycznych miłościach, skazane są na rozwód, rozpad, wieczne poszuk
      > iwanie szczęścia drogą erosa.

      Coś mi się przypomniało właśnie a propos tego erosa... i żeby krócej było, to wkleję z wiki, bo to że niektórym tylko eros w głowie wcale nie oznacza, że tylko on istnieje...A więc, rodzajów miłości mamy aż w nadmiarze.
      Priorytety każdy sam dla siebie wybiera, to jest osobista sprawa każdego smile :

      * Agape (gr., łac. Caritas) - to typ miłości bezinteresownej, opierającej się na altruizmie i duchowej więzi, często motywowanej religijnie.
      * Philia (gr., łac. Amicitia) - miłość platoniczna, wolna od seksu i zmysłowości, przyjacielska, bezinteresowna, lojalna i wierna. Platon w "Uczcie" opisuje historię opowiadaną przez Arystofanesa o bardzo silnej istocie ludzkiej o dwu twarzach, czterech rękach, czterech nogach, plecach i piersiach naokoło, zagrażającej bogom. Zeus znalazł sposób, by, nie zabijając ludzi (jak chcieli inni bogowie), osłabić ich przez przecięcie każdego na dwie połowy. Od tej pory każdy szuka drugiej połowy, a gdy ją znajdzie, druga osoba, choć obca, staje się nagle bliska.
      * Eros (gr., łac. Amor) - miłość twórcza, kreatywna lub romantyczna, w której dominującą rolę odgrywa sentyment, tęsknota, oczarowanie, pragnienie coraz większej pełni.
      * Sexus - miłość zmysłowa, realizująca się w zbliżeniach płciowych, oparta na wzajemnym pożądaniu; najczęściej ma swój początek w zakochaniu.
      * narcyzm - (por. egoizm), miłość do samego siebie.

      smile

      • maniasza Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 21:52
        A tak na marginesie, wątek powinien brzmieć:
        Zawracajmy sobie głowę tą miłością ...byle z głową wink
    • xciekawax Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 22.10.10, 22:13
      oprocz milosci nalerzy w zwiazku miec rowniez partnerstwo.
      • jarkoni Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 23.10.10, 09:40
        Pisze się "oprucz" smile
        A gdyby była i miłość i partnerstwo to byłby już nierozerwalny związek na całe życie, a przecież właśnie o to chodzi..
        • mayenna Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 24.10.10, 14:19
          Jarkoni, ja akurat mogę nie mieć partnerstwa.Mogę podzielić obowiązki w sposób tradycyjny, albo i mniej tradycyjny. To kwestia dogadania się. Ale istotny jest dla mnie szacunek- i to koniecznie wzajemny- oraz działanie w interesie wspólnym. Nie wiem jak to ująć: nie na szkodę małżeństwa.
      • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 15:23
        doxciekawa-majątkami w doborze partnerow kieruja sie nadal NIŻSZE WARTSWY SPOLECZNE-bo tzw.wyzsze sfery robia co chca i czego w tej sferze potrzebuja.

        Parweniusze,nawet zamozni,ale nadal parweniusze robia to co muszamby nie stracic swej pozycji,czyli licza!
    • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 15:17
      ZA BIEDNI SA POLACY BY SIE KIEROWAC MILOSCIA W DOBORZE MEZA/ZONY BADZ NA DOROBKU.

      STAD BLISKO POLOWA MALZENSTW SIE ZWYCZAJNIE ROZPADA.

      ZŁY WNIOSEK!
      • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 15:20
        Ba! Ja wiecej napisze.nawet atrakcyjnoscia partnera.......
      • titta Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 15:49
        No to moze wytlumacz czemu rozpada sie blisko polowa malzenstw w Szwecji? Z dobrobytu sie w d* poprzewracalo?
        • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 15:59
          do ttita-zazwyczaj z dysproporcji atrakcyjnosci ogolnej (psychiczno-fizycznej),mezalianse maja sie swietnie wbrew pozorom o ile sa zgodne pod tymi dwiema sferami.Co jest tym latwiejsze,ze Szwecja to luzny kraj....zreszta nie ma to żadnego znaczenia.

          Nastepna kwestia to wymuszenia malzenstwa ,presja spoleczna.Zazwyczja tez jest rozwod po jakims czasie.
          • titta Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:31
            Chm...co rozumiesz pod pojeciem dysproporcji fizycznej? Ona piekana on brzydal (i na odwrot)? Takie zwiazki zazwyczaj maja sie wlasnie swietnie, bo wynikaja z czegos glepszego, niz tylko powierzchownosc.
            Co do presji spolecznej to w Szwecji takowa nie istnieje. I co? W Indiach za to presja spoleczna jest ogromna. Rozwodow wlasciwie brak.
            Utrzymuje, ze glownym problemem jest egoizm i brak odpowiedzialnosci. Zawsze i pod kazda szerokoscia geograficzna. Roznica polega w nastawieniu:
            -albo ciesze sie z tego co mam i dokladam wszystkich staran aby to funkcjonowalo jak najlepiej;
            -albo sie wyprowadzam z piaskownicy bo mi sie zabawki i towarzystwo nie podoba.
    • titta Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 15:29
      W romantycznej milosci nie ma nic zlego. Problem w tym ze wiekszasc osob uwaza ze ona "jest" lub jej "nie ma", ze niejako bierze sie sama z siebie. Partnerzy sa egoistycznie nastawieni do siebie, uwazaja (albo przynajmniej zachowuja sie) w ten sposob, ze ich osoba jest najwazniejsza, nie sa sklonni do ustep i poswiencenia, nie rozmawiaja (a przynajmniej jasno nie komunikuja o co im chodzi) i dziwia sie, ze druga osoba sie oddala.
      Moi dziadkowie przezyli razem ponad 65 lat. Milosc byla typowo romantyczna, bo babcia (bardzo energiczna osoba) "poderwala" przystojnego, malomownego chopaka.
      Pewnie, laczyly ich wspolne poglady (w malej miejscowosci wszyscy mysleli tak samo), uczciwosc i trzezwe podejscie do zycia. Pewnie nie wszystko bylo idealnie, raz pewnie lepiej, raz gorzej ale zawsze bylo cieplo i zrozumienie. Babcia pracowala na pol etatu i zajmowala sie domem. Ale kiedy powoli stawala sie niepelnosprawna, prawie 80-letni dziadzius nauczyl sie gotowac i sprzatac.
      Pamietam "to cos" w ich oczach gdy patrzyli na siebie. Odeszli niemalze razem, bo bez siebie nie potrafili zyc.
      Nie byli w zaden sposob specjali. Nie byli idealni. Po prostu zyli kazdym dniem, w rytm codziennych obowiazkow i przyzwyczajen, nie analizujac za wiele, nie skupiajac sie na sobie, nie zastanawiajac sie kto wiecej bierze czy daje. Po prostu byli dla siebie i innych, tak jak umieli.
      • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 15:49
        wlasnie problem w tym,ze Polacy w doborze zony prawie w ogole nie kieruja sie tzw.miloscia erotyczna.....procz maloletnich ,ktorzy nie potrafia obsluzyc prezerwatywy.

        wiekszosc malzenstw w Polsce rozpada sie wlasnie z powodu braku atrakcyjnosci jednej ze stron,niekoniecznie zdrady,lecz dysproporcji i nalogow oraz roznicy charakterow.Wcale nie kasy,o dziwo!
        • titta Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:22
          Robilas badania?
          (Bo ja bym sugerowala, ze kieruja sie glownie miloscia erotyczna... Bo rozsadkiem to raczej chyba nie.)
          • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:27
            Checia wyjscia z domu i poprawa swego statusu.
            Wyłącznie!!

            • titta Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:34
              Moze na jakiejs malej wsi.
              Jesli juz to checia pokazania swojej doroslosci i marzeniami o bialej kiecce.
              • titta Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:36
                Ale to tez wsrod bardzo mlodych ludzi. Wiekszasc slubow chyba nastepuje po kilku latach bycia razem, czy nawet mieszkania razem.
              • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 17:50
                do titta-na wsi? oj....w miescie....zeby sie pochwalic,ze cora najszybciej wyszla za maz i teraz nowosc:bardzo szybko urodzila dzieci i jest taka trendy.

                Wiesniary poznia teraz sie chajtaja!Bez obrazy.....
    • iaguasu to smutne 06.11.10, 16:50
      ale prawdziwe.
      dzisiaj wszyscy mają kolosalne oczekiwania wobec partnera, minimalne wobec siebie, licząc że ten mityczny "ktoś" zrobi im z życia pasmo szczęścia i sukcesów, będzie kochał bez względu na wszystko, wybaczy niedociągnięcia i będzie patrzył maślanymi oczami aż po grób. nic dziwnego, że mając tak mało realistyczne oczekiwania większość ludzi doznaje w małżeństwie frustracji i zawodu i tylko dzieci trzymają ich przy partnerze. ale sami sobie jesteśmy winni, bo kochamy harlekiny, komedie romantyczne, już kilkuletnim dziewczynkom serwuje się bajkę o Kopciuszku, którego poślubia książę i dopiero wtedy żyje długo i szczęśliwie, więc czemu tu się dziwić? jak wejdzie się na dowolny portal randkowy i poczyta ten festiwal życzeń, to poszukiwanie "drugiej połówki jabłka", te listy wymagań, wykluczeń, oczekiwań wyśrubowane do absurdu, to w ogóle dziwi, że ludzie się jeszcze dobierają w pary, bo szansa trafienia na takie ideały wydaje się minimalna. małżeństwo to po prostu spółka założona po to, aby razem starać się o dobra materialne, razem wychowywać dzieci, wspólnie wypracowywać sobie takie ramy funkcjonowania, aby wypełnione były obowiązki domowe, zawodowe, partnerskie i przy okazji dwoje ludzie czerpało jeszcze z tego jaką taką satysfakcję. i jak się przyjmie taką optykę patrzenia na związek, to jest w życiu dużo łatwiej niż gdy oczekuje się, że partner będzie ósmym cudem świata, mistrzem w każdej dziedzinie i nigdy nie przestanie nas zaskakiwać, nigdy nie opatrzy się w łóżku, na dodatek nigdy się nie zestarzeje, nie będzie chory, marudny, problemiasty, bezrobotny czy cuchnący potem po siłowni. EGOIZM to podstawowe wiano, które dziś wnosi się do związku i każe karmić partnerowi, więc dzisiejsze związki to nieustająca konfrontacja dwóch egoizmów, która nader często kończy się ucieczką jednej ze stron do związku, w którym jego egoizm bezapelacyjnie wygrywa i to jest najczęstszy powód zdrad: kochanek/ka jest 1. nowy i seksualnie nieopatrzony, 2. mniej wymagający, bardziej spolegliwy, 3. patrzy z zachwytem i daje złudzenie braku problemów. Ktoś powiedział, że jeszcze żaden racjonalny argument nie wygrał z penisem w erekcji, trawestując to powiedzenie można powiedzieć, że jeszcze żadna miłość nie przetrwała trójki dzieci, braku kasy, bezrobocia i zaawansowanego raka.
      • wj_2000 Re: to smutne 06.11.10, 17:16
        iaguasu napisał:
        > małżeństwo to po prostu spółka założona po to, aby razem starać się o dobra mat
        > erialne, razem wychowywać dzieci, wspólnie wypracowywać sobie takie ramy funkcj
        > onowania, aby wypełnione były obowiązki domowe, zawodowe, partnerskie i przy ok
        > azji dwoje ludzie czerpało jeszcze z tego jaką taką satysfakcję. i jak się przy
        > jmie taką optykę patrzenia na związek, to jest w życiu dużo łatwiej niż gdy ocz
        > ekuje się, że partner będzie ósmym cudem świata, mistrzem w każdej dziedzinie i
        > nigdy nie przestanie nas zaskakiwać, nigdy nie opatrzy się w łóżku, na dodatek
        > nigdy się nie zestarzeje, nie będzie chory, marudny, problemiasty, bezrobotny

        W pełni popieram!!
        Dodałbym tylko, że po to by małżeństwo przetrwało i nie było udręką dla żadnej ze stron, nie wolno być zbyt dogmatycznym w egzekwowaniu ścisłej wierności.
        Stymulowana biologią monogamia (niezbędna skoro dla "zaprogramowania" wyjątkowo złożonego LUDZKIEGO mózgu trzeba wiele lat, a więc współpracy i mężczyzny i kobiety) jest w sprzeczności z innych korzystnym mechanizmem ewolucji jakim jest wykorzystywanie do prokreacji tylko wybranych samców, co widzimy u większości dużych ssaków.
        Optymalnym wyjściem jest system mieszany. Dopuszczający (skrywane) zdrady. W ten sposób zaradny mężczyzna może mieć potomstwo z kilkoma kobietami, a kobiety - oprócz stałego męża - mogą część potomstwa mieć z ojcem biologicznie wartościowszym niż ów stały partner.
        Bezwzględna zazdrość jest cechą ZWIERZĘCĄ. Tam samiec zwycięzca "turnieju" po pokonaniu konkurentów nie ma żadnych powodów by tolerować cudzy pomiot.
        Taki lew, na przykład, po pokonaniu starego właściciela haremu samic morduje wszystkie małe czy rodzące się jeszcze przez jakiś czas potomstwo poprzednika.
        Zdrada jest rzeczą ludzką!



        ________
        "Wesołe jest życie staruszka, wesołe jak piosnka jest ta."
        • nonameuno Re: to smutne 06.11.10, 17:35
          a ja dodam, że wieloletnim zrealizowanym życiowo małżonkom przestaje z czasem tak bardzo zależeć na fizycznej wierności partnera jeżeli tylko mają pewność, że skoki w bok nie zagrażają celowi głównemu czyli trwaniu związku, wychowaniu dzieci, dobrobytowi materialnemu rodziny ... wówczas fakt, że mąż wydupczy sekretarkę albo żona przeleci trenera fitness nie są powodem do kończenia związku, można przejść nad tym do porządku dziennego (lub nocnego) i nie robić skandalu, bo wiadomo że nie ma o co. warunek jest taki - układ działa w obie strony i daje absolutną gwarancję i pierwszeństwo małżeństwo a o to, jak wiadomo, trudno, bo miłość bywa ślepa i nigdy nie wiadomo kogo i gdzie trafi ...
          • iamhier Re: to smutne 06.11.10, 18:17
            do nonameuno-panom z pozycja po wielu latach malzenstwa absolutnie odechciewa sie inwestowania w stara zone.Bo sukcesem dla takiego meza nie jest jedna zona,tylko kilka zona i dzieci z kilkoma partnerkami.Wtedy wiadomo,ze taki gosc zyje pelnia zycia.

            Wszak bogactwem jest tez ilosc dzieci.
            • iaguasu Re: to smutne 06.11.10, 19:28
              inwestycją to jest właśnie nowa żona, kochaniutka! bo trzeba się dla niej kosztownie rozwieść ze starą poświęcając część majątku i zainwestować w nową poważne kwoty po to, aby chciała być ze starym piernikiem ... więc są tacy, którzy w to idą aby zaprezentować światu, że ich na tą kosztowną wymianę żon stać i tacy (większość) którzy wolą utrzymywać status quo ze starą żoną i dupczyć na boku jakieś mało istotne głupie panienki, bo to jest tańsze.
              • iamhier Re: to smutne 06.11.10, 21:22
                do iaguasu-albo i nie tańsze w ostatecznym rozrachunku.

                Tylko problem jest w tym,że te "mądre" żony same od poczatku prosiły sie o swoją aktualną sytuację.....Ja oczywiscie nie bronie mezczyzn,ale jakby sie temu blizej przyjrzec to dojdziemy do takich wlasnie wnioskow.....
        • nangaparbat3 Re: to smutne 06.11.10, 21:29
          Srali muszki, bedzie wiosna.
          Czyli banialuki opowiadacie.
          To małżeństwo -spółka, o którym gadacie, a zwłaszcza wypełnianie "obowiązków partnerskich", bardziej przypomina relacje właściciel-pracownik czy szef-podwładny - pewnie jedyne relacje między ludźmi w jakich się potraficie odnaleźć.
          A co do "zwierzęcej " zazdrości - bonobo, do którego nam o wiele bliżej niż do lwa, takowej nie zna.
      • iamhier Re: to smutne 06.11.10, 17:44
        do iaguasu-MALZENSTWO SPOLKA? ABSOLUTNIE NIE.....
        Dlaczego? Dlatego,ze spolke to ja moge miec z partnerem z firmy.A tu co? Wystarczy maly argument by juz bylo udry na udry.nie wspomne juz o smierci czy chorobie partnera -męża.Zostajemy na lodzie.


        milosc to tylko pożądanie plus dobre traktowanie.....
        Takze bzdety ględzi waćpanna!
        • nonameuno Re: to smutne 06.11.10, 17:54
          a co z małżeństwami z rozsądku, gdzie nie ma ani miłości ani pożądania a trwają w najlepsze i wszyscy są z nich zadowoleni? ... znam takie, więc twoje teorie o kant doopy potłuc ...
          udry na udry to mają prymitywy, droga pani, ludzie kulturalni umieją sobie nawet największe brudy wytłumaczyć, zracjonalizować i dojść do wniosku, że OPŁACA się im tolerować zachowanie partnera albo NIE OPŁACA się im robić awantur ... jest wiele małżeństw, które funkcjonują na przekór wszystkim światłym teoriom o ludzkim doborze w pary i zazwyczaj są to małżeństwa z rozsądku, w których miłość i seks odgrywa mocno drugorzędną rolę ...
          • iamhier Re: to smutne 06.11.10, 18:00
            do donameuno-bo nie mają innego wyjścia....
            • nonameuno Re: to smutne 06.11.10, 19:42
              "do donameuno-bo nie mają innego wyjścia...."
              ale dlaczego mieliby nie mieć wyjścia? moją takie samo wyjście jak każdy inny związek - rozwód, ale nie robią tego, bo ich małżeństwo to interes a nie jakieś uniesienia erotyczne czy duchowe, które trwają chwilę i niczego pozytywnego nie wnoszą, wręcz niszczą, więc warto trzymać się konkretów: kasa, dzieci, wspólny biznes, stabilizacja, stały pewny partner, brak niespodzianek ...
              • iamhier Re: to smutne 06.11.10, 20:46
                do nonameuno-tylko jeśli im sie to oplaca,rowniez w sensie biologicznym i jeśli są biedni.Tak,biedni!

                Zamozny facet i tak bedzie chcial splodzic dziecko nowej,pieknej kochance.
                A ze nie zostawi tej starej?? A wiesz,nie kazdej nowej pani na tym zalezy.

                Jakos tym niewiernym lepiej sie wiedzie w zyciu w sensie tych KONKRETOW.
                Reszta niewiele zdzialala.....
                Takze twarde stereotypy takie jak twoje to jedno,a życie to drugie....

          • nangaparbat3 Re: to smutne 06.11.10, 21:33
            nonameuno napisał:

            > a co z małżeństwami z rozsądku, gdzie nie ma ani miłości ani pożądania a trwają
            > w najlepsze i wszyscy są z nich zadowoleni? ...\... je
            > st wiele małżeństw, które funkcjonują na przekór wszystkim światłym teoriom o l
            > udzkim doborze w pary i zazwyczaj są to małżeństwa z rozsądku, w których miłość
            > i seks odgrywa mocno drugorzędną rolę ...
            A to są własnie te spółki - pozazdrościć.
        • iamhier Re: to smutne 06.11.10, 17:57
          spółki to są najlepsze z osobami powiązanymi prawem krwi.A jakby na to nie patrzeć mąż nie ma ze mną i nigdy nie będzie miał wspolnej krwi....to niezwykle proste.
          • torentino Re: to smutne 06.11.10, 19:29
            aha, na biznesie to się znasz podobnie jak na ludziach i związkach czyli zupełnie. spółki udają się wyłącznie z obcymi profesjonalnymi ludźmi, biznes z rodziną to gwarancja porażki i plajty, niestety.
            • iamhier Re: to smutne 06.11.10, 20:41
              do torentino-to zalezy w jakiej branzy.
      • jake-210 Re: to smutne 06.11.10, 19:29
        jak wejdzie się na dowolny portal randkowy i poczyta ten f
        > estiwal życzeń, to poszukiwanie "drugiej połówki jabłka", te listy wymagań, wyk
        > luczeń, oczekiwań wyśrubowane do absurdu, to w ogóle dziwi, że ludzie się jeszc
        > ze dobierają w pary, bo szansa trafienia na takie ideały wydaje się minimalna.

        Trafiłeś w sedno sprawy. Obecne pokolenie, które powinno z definicji wchodzić związki małżeńskie (25-30 lat) to pokolenie "Wszystko albo nic" - albo znajde idealnego partnera albo będę sam/sama. W małych miasteczkach i na wsiach dalej jeszcze pokutuje syndrom "starej panny" i "starego kawalera", ale duże polskie miasta to już wielki świat.
        Znam to z autopsji, gdyż sam poszukuje kobiety w dużym mieście. Facet musi być przystojny, dobrze zarabiający,z licznymi pasjami - tak można w skrócie przedstawić wymagania współczesnych wielkomiejskich singielek. Nawet powolne dobijanie do 30-tki i instynkt macierzyński nie powodują obniżenia tych wymagań. Faceci też nie są lepsi - stawiają na fizyczność i seks, a gdy to podupada, lecą do innej. Egoizm pełną gębą - na takim gruncie ciężko zbudować trwały związek, gdyż każde odstepstwo od wymarzonej sielanki potrafi go rozwalić.
        • iamhier Re: to smutne 06.11.10, 20:51
          do jake-i bardzo dobrze.Dąża do sukcesu reprodukcyjnego na 100%,a nie 50% z jakąś raszplą czy męskim pasztetem w zamian za dach nad głową czy kredycik....Znam wielu przystojnych mezczyzn,ktorzy nie wykorzystali swego potencjalu i maja przecietne ,wrecz nieudane dzieci,rowniez intelektualnie,bo........mysleli tak tutaj pisza......Zostali kupieni.A natura jest bezwzgledna....A moglo byc zupelnie inaczej....i dzisiaj musza być minimalistami,bo wiedza,ze ich dzieci nie osiagnal niczego ponad ich,,,,

          No wiesz.....dziecko to jest na cale zycie,a koło fortuny sie moze kazdemu odwrocic.
      • a-co-cie-to-obchodzi-kto-ja Re: to smutne 06.11.10, 19:56
        A kiedyś przy kojarzonych małżeństwach to myślisz, że na byle gołodupca się zgodzili. Małżeństwo było interesem, wymagano posagu i majątku. Poza tym ksiązki-romanse były, to nie jest wynalazek naszych czasów ("Nad Niemnem" nie czytałeś).
        Co do reszty się zgadzam.
    • sophie4 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 16:52
      Po pierwsze miłość to nie tylko pożądanie, pociąg fizyczny i zauroczenie, bo te odczucia mogą funkcjonować bez miłości. Po drugie można przecież zakochiwać się tej samej osobie codziennie od nowa... to jest tajemnica długotrwałych, szczęśliwych zwiazków. Pozdrawiam:]
      • iamhier Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 17:45
        do sophie-to w 100% pożądanie,byleby trwale.
    • xolaptop Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 17:00
      Mam nadzieję, że te światłe tezy nie są tezami całego twojego pokolenia. W przeciwnym przypadku jest ono stracone.
    • fo.xy popieram n/t 06.11.10, 17:14
      • iamhier Re: popieram n/t 06.11.10, 18:03
        do foxy- a ja nie poperam,bo stac mnie na to by nie kupowac sobie innego czlowieka.A interesy robie tylko z rodzina.Zaden obcy czlowiek bez zwiazku genetycznego nie daje gwarancji,nawet ,a moze przede wszystkim jakis tam maz.Tylko glupcy maja interesy z mezami/zonami.

        co do podzialu rol....to maz ma utrzymywac dom,mnie to nie interesuje,awet gdybym byla drugim Onazisem.
    • esteraj zazdrość i zdrada 06.11.10, 18:40
      Zgadzam się z Iaguasu.
      Uważam również, że trzeba mieć naprawdę wysokie mniemanie o sobie, żeby sądzić, że partner nie może zainteresować się kimś innym. Człowiek nie jest ideałem sam w sobie i każdy ma coś wartościowego. Zazdrość to nic innego jak niepogodzenie się ze swoją niedoskonałością.
    • satelitka1 Re: Zawracanie głowy z tą miłością. 06.11.10, 22:26
      zapomniałeś wspomnieć, że jeszcze do niedawna (ok. 3 pokoleń wstecz) średnio ludziska dożywali 50-tki (brak opieki zdrowotnej, higieny, głód na przednówku itd) - przy czym dodatkowo kobiety marły jak muchy z gorączki połogowej przy kolejnym porodzie. Zatem "niepocieszony" wdowiec pocieszał się kolejną, narajoną przez kumów - kobieciną (wszak inwentarz trzeba obrządzić, żyjące smarki nakarmić, pole zaorać, a i komuś przylać, gdy się wróciło z gospody...) która miała szczęście, gdy tym razem owdowiała - miast umrzeć na klepisku, wydając kolejnego potomka... Ot tajemnica sukcesu trwałości związków... wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka