Dodaj do ulubionych

stara miłośc nie rdzewieje...

20.07.11, 19:22
stara miłość nie rdzewieje...tak mawiają...jestem w małżeństwie od 8 lat...w miarę dobrze nam się układa...kilka(dokładnie 2 lata temu)odezwała się do mnie moja wielka miłość.Od czasu do czasu ze sobą piszemy smsy , maile nic wielkiego jak sądziłem na początku, jednak teraz widzę , ze jakoś wsiąkłem , ze stała się ta trzecia osoba w naszym życiu.Siedzi we mnie głębiej niż sądziłem.Co począć rozsądek podpowiada , ze to nie ma przyszłości.Ale coś w środku ciągnie(może do tego co zakazane, a może do czegoś co przełamie nudę i monotonie w związku prawie 14 letnim) a moje pytanie brzmi jak to ujarzmić , jak kontrolować by później nie czuć porażki i goryczy jak znaleźć środek i wszystko pogodzić?
Proszę o Wasze mądre opinie...pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kalpa Re: stara miłośc nie rdzewieje... 20.07.11, 19:55
      Tak miał mój ex- odezwała sie pierwsza miłość i popłynął. Nie był w stanie zapomnieć.
      Nie wiem co ci poradzić- jak patrzyłam na ex, który płakał mówiąc mi, co czuje, to płakałam z nim, bo widziałam jak sie okropnie męczył, jak tęsknił. Bylo mi żal i jego i siebie- z jednej strony widziałam wzruszająca miłość, takie love story, z drugiej... to dla mnie oznaczało koniec naszego rozdziału, który trwał 16 lat. Ale nic sie nie dało zrobić, tamto uczucie tłumione latami w końcu okazało się być silniejsze. Nie wiem, co ci napisać... miłość zawsze jest piękna... czasem warto spojrzeć jej w oczy i sprawdzić, czy naprawdę to uczucie jest do obecnej osoby, czy tylko do tamtej sprzed lat. To ważny punkt, serio.
      • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 20.07.11, 20:02
        To nie kwestia kalkulacji tylko czy warto czy nie.. podjąłem się pewnych zobowiązań jest tez dziecko...to zupełnie co innego.Piękne to uczucie , ale czy wystarczy..czy Twój ex jest szczęśliwy czy traktuje Cie jak przyjaciółkę...a może są pewne sprawy nad którymi warto popracować w związku i ta stara miłość stanie się mniej barwna...dziękuje za odpowiedz
        • zatracony72 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 20.07.11, 20:23
          To jak najbardziej są kalkulacje bo sam widzisz, że nie ma prostego wyboru. Jesteś szczęśliwy w związku ale chcesz być jeszcze bardziej, a może właśnie nie jesteś, dusisz się i masz szansę jeszcze coś pięknego w tym życiu przeżyć? No i dziecko, które nie jest niczemu winne a które zapewne kochasz. Choć to okrutne zbierz wszystkie dane do kupy i decyduj czy zostajesz w znanej rzeczywistości czy też rzucasz się jednak w nieznane, bo co będzie za rok lub pięć? No a może:
          www.youtube.com/watch?v=zaEYVz3nhNE&feature=player_embedded#at=13
        • mayenna Re: stara miłośc nie rdzewieje... 20.07.11, 21:31
          Zerwać kontakt - moim zdaniem to jedyne wyjście.
          Swoją drogą to Twoja zona nie ma szans wygrać z 'wielka miłością'.
          Już powody rozstania zbladły, zapomniałeś wszystko co było źle.Żyjesz marzeniem, bajką. Realne życie i kobieta z pms - em, dziecko i jednostajne życie z codziennym problemami nie przebiją tych wzruszeń sprzed lat, pomimo ze to odgrzewane kotlety są, a nie rarytasy jak Ci się wydaje.
          Współczuję Twojej zonie.
      • hanyszka Kalpa 22.07.11, 10:43
        ale z tego, co pamiętam, to Twój Ex jest obecnie z kobietą, którą poznał na portalu randkowym? Więc chyba to nie jest ta wielka miłość sprzed lat? W takim razie - może nie warto było "popłynąć" po 16 latach małżeństwa, skoro tamte uczucia jednak nie przetrwały próby czasu?
        ----------
        Vimes wędrował smętnie po zatłoczonych ulicach, czując się jak jedyna marynowana cebulka w sałatce owocowej.
    • mayenna Re: stara miłośc nie rdzewieje... 20.07.11, 21:40
      Zapomniałam dodać - nietrafiony nic. Nie jesteś sentymentalny ale zwyczajnie głupi bo gonisz za marzeniem, za swoim wyobrażeniem zamiast przypomnieć sobie czemu poślubiłeś te kobietę, z która od 14 lat dzielisz życie, która cie wspiera, opiera, kocha i masz z nią dziecko.
      Co skłoniło tę miłość ze po tylu latach przypomniała sobie o tobie? Czyżby nie ułożyło jej się życie osobiste?
      Ochłoń człowieku bo balansujesz na krawędzi i za chwilę obudzisz się z ręką w nocniku: nie będziesz miał rodziny a dziecko będziesz widywał w weekendy. za to miłość może i rozkwitnie. pytanie tylko na jak długo i jakim kosztem?
      Trzeba nie mieć instynktu samozachowawczego, zeby pakować się w takie sytuacje.
      • mayenna Re: stara miłośc nie rdzewieje... 20.07.11, 21:41
        * nick
      • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 08:43
        Mam wrażenie , że nie lubisz facetów podobnych do mnie.Czy ktoś podobny do mnie oby nie zranił Cię bardzo wcześniej? Nie doszukuj się sarkazmu ani niczego negatywnego w stosunku do siebie po prostu jestem zdziwiony Twoja ocena i tyle...a może masz racje , a ja się tylko bronie?Kto to może wiedzieć...
        • mayenna Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:23
          Prze ze mnie przemawia raczej doświadczenie. Głupotą jest biec za marzeniami. Zastanów się nad tym co Ci daje małżeństwo. Oprócz tej nudy i przewidywalności coś przecież jeszcze jest. Zamiast trwonić uczucia i energię na obcą babę, z która się rozstałeś, spróbuj odnaleźć z zoną ten okres ekscytacji narzeczeńskiej. Może pisz do niej takie maile jak do dawnej miłości?
          To co w tej chwili robisz jest z gruntu nieuczciwe. Żona w tej grze nie ma szans. Nie wie, że jest w twoim życiu inna. Dajesz innej kobiecie to co należy do Twojej zony.
          Nie narzekasz jakoś specjalnie na małżeństwo więc pomyśl co możesz stracić, a nie co zyskać.
          Napisałam mocniej niż z reguły pisuję bo rozwód niszczy. To nie jest bajka ze szczęśliwym zakończeniem i nikomu takiego końca małżeństwa nie życzę. Jesteś na dobrej drodze do zdrady i rozwodu. Na własne życzenie
          Poza tym żonaty mężczyzna nie prowadzi korespondencji z kobietą jeśli to nie jest tylko na poziomie przyjacielskim. U Ciebie granica chyba została przekroczona i czas zakończyć znajomość, jeśli zależy Ci na zonie i rodzinie.
          • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:29
            Szczerze dziękuje za te słowa...
    • podroznie ... 20.07.11, 22:43
      Przeanalizuj, czego Ona szuka w waszych kontaktach,
      na bazie tego może jest pole do dalszych kontaktów na poziomie
      dwojga dojrzałych ludzi swiadomych swoich ograniczeń, zobowiązań.
      Czasem żartujących ze sobą frywolnie , ale wiedzących że jedno drugiego
      nie zawiedzie, nie wykorzysta.

      Silne poczucie czytając, że nie tyle miłość nie rdzewieje,
      tylko rdzą wieje u Ciebie nacodzień...brak codziennego
      gryzienia trawy i tak dalej.

      pozdrawiam
    • jpr4 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 00:34
      A właśnie... jesteś sentymentalny, i niegłupi.

      Przyjmij to, co podpowiada rozsądek, to nie ma przyszłości. Koniecznie podziel się tym poglądem ze swoją Pierwszą Miłością (PM) i we wszelkich relacjach z nią trzymaj się tego. I tak będzie myślała o Tobie, jak o potencjalnym partnerze, ale trudno, kobiety tak mają.

      Chcesz wszystko pogodzić i czerpać przyjemność i satysfakcję z obu związków? Każdy facet by chciał mieć dobrą żonę na co dzień i kochankę od święta... To takie męskie, prawda? Pomyśl jednak o tych dwóch dziewczynach. Może być tak, że będziesz krzywdził obydwie.

      PM utrzymuje relacje Tobą, bo ma zapewne niedostatek uczuć na co dzień. Albo samotna, albo niekochana, albo to i to. Skoro jest Ci dobrze z żoną, PM musi się liczyć z tym, że możesz być jedynie plastrem na jej bolączki. Na krótką metę jej ulżysz, pitu, pitu, miłe słówka, słodkie liściki, potem będziesz ją drażnił. Jeśli nie chcesz z nią być, to po co d... zawracasz?

      Zaiskrzyło, będziecie dążyć do spełnienia. Gdy do niego dojdzie, satysfakcję będziesz miał krótką, kaca długiego. Podtrzymywanie flirtu tylko spotęguje pożądanie u Ciebie i wzrost oczekiwań PM.

      A żona? Zapewne już wie, że jesteś nie do końca jej, kobiety mają bardzo czułe radary. Moja gdy poczuła zagrożenie, zaczęła się starać, popracowaliśmy nad związkiem, wyszło na dobre, ale wcale nie musi tak być.

      Na jedno nie licz. Nie da się wirtualnego romansu przekształcić w sympatyczną, sentymentalną przyjaźń. Eros zawsze podpowie, że jesteście mężczyzną i kobietą.
    • 2dropsy Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 02:06
      Weź pod uwagę to, że idealizujesz w tym momencie swoją Wielką Miłość. Mamy tendencje do idealizowania czegoś co w było dobre w naszych wspomnieniach (choć dalekie od idealnego) zwłaszcza gdy się było bardzo młodym. Wtedy odczuwamy inaczej, mocniej i barwniej. Tymczasem może się okazać, że po euforii nastapi zwykła szarość, a oczekiwania dalekie będą od rzeczywistości i stracisz więcej niżbys zyskał. Mimo tego, że są w moim życiu wielkie miłości nigdy nie podjęłabym takiego ryzyka i nie zamieniała super modelu na model w ładnie zapakowanym pudełku z którego wyskoczy niewiadomo co.
      Poza tym to nastepny przykład głupoty zawierania związków małżeńskich. Po co zawracałeś głowę swojej żonie skoro nie była tą jedyną? Przysięgam cie miłość i wierność dopóki Tamta się nie odezwie to przysięga szczeniaka a nie prawdziwego mężczyzny.
      • 2dropsy Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 02:11
        I jeszcze jedno

        Nigdy, nawet w największej samotności nie zawracałabym głowy mojemu ex, narażając jego małżeństwo. Mimo tego, ze jest słodkim wspomnieniem, nie mam prawa grzebania w przeszłosci. Musiałabym byc totalna desperatką, zeby uciekac się do takich metod, nie mówiąc o braku szacunku do ex.
      • jpr4 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 04:32
        On nie chce niczego zmieniać, bo zdaje sobie sprawę, że to tylko wyidealizowane wspomnienie. Chce znaleźć w szarej codzienności miejsce na chwilę odlotu. Powrót starej miłości daje tyle szczęścia, że nie sposób się od tego źródła rozkoszy oderwać.

        Trzeba wszak pamiętać, że nie można żyć bez przerwy na haju. Więc, kolego sentymentalny, radzę łyżeczką siorbać, a nie wskakiwać do kadzi, starczy na dłużej.
        • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 08:38
          Dobre..Nie mam pojęcia czemu się odezwała po latach rostaliśmy się dawno bo wyjechała robić karierę do Niemiec.Fajnie jest porozmawiać i nie ma nic przesyconego erotyzmem , do spotkań tez daleko bo miejsca w których mieszkamy są bardzo daleko od siebie.Żona uważa ze ex ma wielki tupet i jest zwykła głupią ci..Twierdzi , że powinienem raz na zawsze się uporać z tym co mam w środku i zacząć żyć dalej.Nawet mówi , ze nie ma nic przeciwko naszym kontaktom o ile są one na stopie czysto przyjacielskiej.Wie ile kiedyś dla mnie znaczyła (obecna ex )i że nie ma sensu udawać , że tamto nie miało miejsca.
          • der1974 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 08:51
            Życzę Ci tylko tego abyś poniósł wszystkie konsekwencje swoich decyzji.
            • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 09:34
              Bez obaw zawsze byłem przygotowany...nie uciekam od konsekwencji , ale świadomie chce przetrawić w sobie coś co się pojawiło i jest dla mnie nowe w tym wieku. Szczerze nie wierzyłem , ze jeszcze coś takiego poczuje. Może w życiu jest tak , ze możemy się zakochiwać wielokrotnie?To coś z czym chce się zmierzyć i tyle.
              Chce wysłuchać Was , pewnie niejednokrotnie rozwodników po podobnych doświadczeniach , by samemu się nim nie stać.Biorę taka ewentualność od zawsze bo wiem , że nie wszystko jest nam dane raz na zawsze.
              • beauty_agadir Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 10:09
                Och ty chyba szukasz tu naszego potwierdzenia , pogłaskania po główce z przyzwoleniem "Wchodź w to". Dla mnie (staram się być obiektywna) sprawa wygląda tak: byliście w związku z ex, ona dokonała wyboru i wybrała karierę zamiast Ciebie. Masz super babkę za żonę, tego co piszesz, zachowała się naprawdę z klasą w tej sytuacji, zna swoją wartość. Ex się odezwała bo... no właśnie? Kariera nie wypaliła? Nie znalazła lepszego zamiennika od Ciebie i chce wrócić na stare śmieci? Naprawdę warto poświęcać swoje małżeństwo w takiej sytuacji, kiedy JEST DOBRZE? Może wystarczy pojechać z żoną na super wakacje? Poznać się na nowo?
                • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 10:52
                  Niczego takiego nie szukam. Świetny to pomysł by odkryć żonę na nowo , ale co z myślami , które same przychodzą?co z smsami?zmienić numer telefonu skoro twarde powiedzenie "nie pisz to bez sensu" nie działa?po cichu chyba chce by się odzywała (choć wiem , ze bez sensu i na krotka mete)bo to takie przyjemne uczucia wzbudzają.Chciałbym tez by znikła i dała mi życ.Czuję sie troche jak nałogowiec.Wiem , ze to niezdrowe , ale pokusa jest taka silna.
                  Ignorować? najlepiej jakby stała się dla mnie obojętna , ale jak to zrobić skoro kiedyś była dla mnie wszystkim?
                  • beauty_agadir Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 11:03
                    Normalnie jakbym czytała post nastolatka !!! Pokusa jest ale zastanów się - co zrobisz jak wasz związek nie wypali ??? Jeśli ex wpadnie na inny pomysł i znów wybierze coś zamiast ciebie??? Naprawdę kubeł zimnej wody na głowę.

                    Co zrobić? To oczywiste, że zmienić telefon, numer i delikatnie dać do zrozumienia że jesteś szczęśliwy a Pani już dziękujemy. Poniekąd Cię rozumiem, ale naprawdę nie warto się w to pakować.
                    • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 11:38
                      Widzisz , a dla mnie jest dziecinadą by zmieniać nr telefonu .Przecież jesteśmy dorośli , poza tym opowiadałem jej o tym jaka mam żonę, jak kocham ja i moje dziecko.Ona przysyła mi wiadomość , żę może Ty nie , ale ja nadal Cie kocham.Albo , ze śniłem jej się dzisiaj.Staram się być maksymalnie chłodny i rozmawiać bez emocji.Czekam , aż to minie , przejdzie i będę się z tego śmiał w przyszłości.Zresztą widzę , że sam to muszę strawić ze sobą i tyle.Żadne rady innych ludzi mi nie pomogą , choć szczerze miałem taką nadzieję.To tylko pisanie smsów , a raczej odpisywanie na niektóre.Może to romans , bo jest jakaś więź miedzy nami i zawsze była.Wiem , ze nie fair się zachowuje i wielokrotnie to podkreślałem , ale ona jest głucha na moje ostre słowa.Nie życzę nikomu by czegoś takiego doświadczał.Serio
                      • beauty_agadir Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 11:47
                        Ty już podjąłeś decyzję... szkoda dziecka, żony i rozwalonej rodziny. I w imię czego? Motylków w brzuchu sad
                        Dajesz się złapać na najbardziej klasyczne teksty smsów, dziewczyna nie musi nawet się wysilać, kiwnie palcem i lecisz. W życiu się jej nie powiodło to szuka szczęścia rozwalając czyjąś rodzinę. Klasa!
                        Ciekawe, czy było warto.
                      • scindapsus Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 12:00
                        Kasuj smsy nie czytając ich
                        To jest wykonalne
                        Trzeba tylko chciec
                    • tetika Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 11:39
                      Czytasz zdanie wielu osob i widzisz ze wszyscy mowia TO SAMO jednym glosem.
                      Powiem ci cos z mojego zycia. Bedac dziewczyna mialam fajnego chlopaka, glupio go stracilam wyprowadzilam sie z warszawy i kontakt zanikl. po latach majac wlasne satysfakcjonujace zycie znalazlam go , odezwalam sie bez zadnych zlych intencji a tylko cieszac sie ze moze mi wrocic kontakt z kojejna utracona niegdys sympatyczna osoba.Oddzwonil za dwa dni i powiedzial ze bardzo sie cieszy ze sie odezwalam , ale zona i rodzina sa dla niego najwazniejsze a zona na na mnie wysypke (kiedy mnie poznala bylam juz mezatka w ciazy) i nie bedzie ze mna kontynuowal kontaktow. Zabolalo bo szalenie go lubie ale musialam uszanowac jego decyzje mimo ze chcialam odnowienia znajomosci z obojgiem na zasadziew idzenia raz do roku jak pojade do warszawy.Coz zycie bywa dziwne , ale nalezy szanowac pewne decyzje.
                      Widac tobie az tak na zonie nie zalezy i niestety ONA to juz wie..... smutne i burzace zaufanie ktorym cie darzyla. jesli to dalej pociagniesz to sam zafundujesz sobie pieklo w domu. Nie wiem czy poszlabym do lozka i budowala dalsze zycie z takim mezem.A juz na pewno bym sie odsunela psychicznie i zmienila swoj stosunek do ciebie. Masz naprawde wspaniala kobiete w domu i uszanuj to poki jeszcze jest czas. Wiedz tylko ze po takiej akcji ona ju zawsze bedzie czujna i podejrzliwa.Im dluzej tym gorzej.
                    • argentusa Re: stara miłośc nie rdzewieje... 23.07.11, 07:28
                      Podobnie jak ja. Też zdaje się,ze mój nastoletni syn to napisał.
                      I jeszcze mi przyszła do głowy niedojrzałość. A podobno to kobiety jak jest dobrze, to chcą poprawiać na jeszcze lepiej.
                      Ale ja mam uczulenie na niedojrzałych niepoprawnych romantyków.
                      Ar.
    • zos-ka9 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 10:52
      Jeśli mnie byś pytał o radę to powiedziałabym tak:
      Chłopie, ogarnij się i opamiętaj. Z tego co piszesz masz naprawdę super żonę, niewiele kobiet stać by było na słowa, które Ona Ci powiedziała. Świadomy jesteś konsekwencji? Wątpię. Zastanawiasz się nad rozwaleniem swojej rodziny. A potem co? Będziesz płakał i żałował?
      Moim zdaniem zerwanie kontaktów z ex to najlepsze rozwiązanie - po co rozdrapywać to co było? Nie lepiej zając się rodziną i jej przyszłością, wysilić się i popracować nad wspólnym szczęściem?
      Ex kiwnęła palcem, a Ty już się zastanawiasz czy nie zostawić wszystkiego i nie polecieć do niej. Tylko powiedz mi, czy to naprawdę dobra i wartościowa osoba skoro mimo tego, że wie, że Ty masz żonę, dziecko zachowuje się w ten sposób?
      Ja wiem jedno - nie buduje się swojego szczęścia na nieszczęściu innych.
      • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 10:58
        Wow mocne to było.Masz racje...nie mam na myśli rozwalania swojej rodziny nic w tym stylu.Chce zając swe myśli czymś innym , ale nawet żona widzi jak się mecze.To jak choroba , która mnie wypala od środka.Zle , że się odezwała , bardzo zle.
        • ewela1_1 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 12:58
          "Wow mocne to było.Masz racje...nie mam na myśli rozwalania swojej rodziny nic w
          " tym stylu"

          A co masz na myśli?

          Ty juz zdradziłeś swoją żonę, bo myśli o innej już tą nielojalnością, oszustwem są.. I co z tego, ze eks się odezwała? Kochasz żonę????. To w czym masz problem!? Nie umiesz zastosować krótkiej piłki????pt" Mam rodzinę, kocham zonę i daj mi spokój kobieto". Jesteś facet bez jaj. Wiesz jakie jest słowo na kobiety takie jak Twoja eks?/? Wypowiedz je głosno, może wtedy do Ciebie dotrze o kim tak rozmyślasz i czy ta osoba jest warta poświecenia rodziny.

          Wspolczuje Twojej żónie, nie powinienes o niej myslkec...ale moze to i dobrze, ze tamta się odezwała , bo to otwaorzy żonie oczy, ze nie moze być z kims takim jak Ty.
          -------------
          "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
          • 2dropsy Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 13:55
            Ja nie mam tyle klasy co jego żona. Ale tak jak mówisz z persperktywy czasu można uznać to za dobre fatum. Żona może znleźć sobie kogoś na jej poziomie, a nie takiego szczeniaka.
        • kasper254 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 16:08
          To dobrze, że w jesieni życia przestrzeń między "memento mori" a "carpe diem" jest tak jasna i klarowna. Sentymentalny, jesteś typowym produktem naszych czasów, a nie tam zaraz "sentymentalnym". Ogarnęła cię nuda, jałowizna, dostrzegłeś conradowską smugę cienia, a na wszechobecnych wokół wystawach tyle dóbr wszelakich, tyle ciał, pożądających, innych. Jak tu pozostać przy tej samej żonie, dziecku. Tobie należy się jeszcze coś od życia, szaleństwa, motylki przepoczwarzające się w łuny ogniste. Męka twoja niemalże werterowska. Nie wiem, czy wiesz, ale po cierpieniach mlodego Wertera zanotowano w ówczesnej Europie wiele samobójstw.
          Czas dzisiaj jest inny. Taki żonkoś ubezpiecza żonę, a potem wysyła ją na łono Abrahama. I korzysta z życia. Po co ma się męczyć... jak on.
        • mayenna Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:37
          Masz w telefonie funkcję blokowanie numeru?
          Teraz to ja juz nic nie rozumiem. To przyjaciółka nie rozumie, że rozwala małżeństwo, a Ty jej na to bezwolnie pozwalasz???Nie potrafisz jej napisać, że to definitywny koniec i ze nie życzysz sobie jej sms -ów? Po jasnej informacji ze to koniec konsekwentnie nie odbierasz wiadomości od pani i po sprawie.Ona postawiła na innego konie w tej grze i przegrała. Twoja zona postawiła na Ciebie. jest lojalna, a ty? Świadomie otrzymując kontakt z dawna miłością działasz na szkodę małżeństwa.Pewnych spraw nie da się cofnąć i jeśli zona wie o pani i umie z tym zyc to ja ja podziwiam.Powiem Ci szczerze, ze mnie juz by w tym małżenstwie nie było. Nie znosze konkurencji i nie lubię być na drugim miejscu. Małżeństwo to dla mnie wyłączność.Świadome odrzucanie pokus w imie tworzenia rodziny. Docenienie tej drugiej strony i jej starań.
          Trzymam kciuki za Twoja żonę. daj jej namiary na to forum.Moim zdaniem już po waszej rodzinie jeśli sie nie opamiętasz.
    • z_mazur Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 12:54
      Byłem w podobnej, chociaż zarazem zupełnie innej sytuacji.

      Dlaczego podobnej, bo też nawiązałem po latach kontakt ze starą miłością (taka szkolna ajlawka). Dlaczego innej, bo w momencie jak nawiązaliśmy ten przypadkowy kontakt ja byłem po rozwodzie, więc nie miałem dylematów podobnych do Ciebie.

      Mogłem sobie pozwolić na rozwinięcie się tej odświeżonej znajomości. I co? Po pierwszych uniesieniach, poczuciu, że spełnia się po latach przeznaczenie itp. itd. (fajne były te uczucia), zaczęła się konfrontacja z szarą codziennością, która już wcale nie była tak różowa, jak jawiła się podsycona tym emocjonalnym hajem. Po paru miesiącach było po wszystkim. smile

      Nie żałuję, że to się stało, ale wiem, że gdybym poświęcił dla tych paru miesięcy udany związek, to plułbym sobie teraz w brodę.
      • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 17:07
        Bardzo rzeczowo, to mi się podoba...kasować smsy bez czytania tez mogę i wiem , ze z nałogami tez się da zwyciężyć.Dzieki
        • mayenna Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:43
          Nałogowiec musi definitywnie odstawić to co go uzależnia.Alkoholik nigdy nie możne wrócić do picia "tylko trochę" bo nie jest zdolny do kontroli nad sobą, jak ktoś kto nie jest uzależniony.

    • z_mazur Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 12:59
      Aaaa i jeszcze jak sobie z tym radzić?

      Zdecydowanie i konsekwentnie zerwać kontakt całkowicie. Że to niełatwe? Rzucanie żadnego nałogu nie jest łatwe.
      • fioretta_799 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 14:25
        Ja tez bylam w takiej sytuacji. Po 10 latach odezwal sie do mnie chlopak, ktory byl we mnie bardzo zakochany na 2 roku studiow. Byl zonaty i dzieciaty i wiedzial, ze ja tez jestem mezatka. Absolutnie odmowilam jakichkolwiek spotkan.Doskonale sobie zdawalam sprawe z tego jak on mnie widzi : mlodziutka, zgrabna, zawsze ladnie ubrana, zaczytana w poezji francuskiej,zadnych problemow, spacerki za raczke po Polach Mokotowskich itd. A zona , ktorej nie znam ? Wstaje w nocy do dzieci, moze po ciazy jej sie figura zepsula, w dzien jest zmeczona, robi zakupy, gotuje obiad, pierze, prasuje, na pewno sie o cos kloca. Zdawalam sobie sprawe z tego, jaki wizerunek mnie ma ten chlopak w pamieci i pomyslalam sobie co poczulby, gdyby mnie zobaczyl rano bez makijazu w szlafroku starsza o 10 lat.
        • fioretta_799 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 15:30
          Wydaje sie, ze wbrew powszechnej opinii, to jednak kobiety mysla bardziej racjonalnie niz faceci.
          Jakis czas temu sama zalozylam tu watek o powrotach, ktorych kompletnie nie rozumiem :

          Tak sobie mysle o powrotach do dawnych zwiazkow. Mnie sie to nigdy nie zdarzylo.Jak z kims zerwalam, to zerwalam na amen. Tak mi to przyszlo do glowy, bo juz od 2,5 roku szukam kogos przez internet. Pisalam o tym tutaj. Dwoch najfajniejszych facetow, jakich spotkalam, ktorzy tez wydawali sie mna oczarowani, nie zdecydowali sie na zwiazek ze mna, tylko wrocili do swoich bylych dziewczyn.Znacie takie sytuacje ? Pytam, bo jestem ciekawa, ani mnie, ani nikomu w moim otoczeniu sie to nie przydarzylo.Ja tego kompletnie nie rozumiem. Ja rozumuje tak, ze skoro mi raz nie wyszlo, to drugi raz mi tez nie wyjdzie. A oni spotkali mnie, byli oczarowani, a nastepnie wrocili do bylych dziewczyn. Moze mi to ktos wyjasnic ?
          • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 17:57
            A może to jest tak ze ci panowie odczuwali pewien brak u siebie w związkach.Moze chcieli przenieść coś do nich czego nauczyli się przy okazji obcowania z Tobą.I żebyśmy zrozumieli się dobrze , ja nie planuje powrócić do mojej ex.Fakt , że ciężko mi potwornie zerwać z nią kontakt i nie szukam czucia motylków w brzuchu. Moze mam satysfakcje , ze teraz się łasi przede mną sam poważnie nie znam odpowiedzi.A żona cierpliwie czeka aż przerobie te uczucia ze sobą , nie robi problemów wręcz pomaga mi przez to przebrnąć.Nawet znalazła mi artykuł w swoim starym numerze zwierciadła , które opisuje pewien typ kobiet(i pasuje on jak ulał do mojej ex).Nadal uważa mnie za osobę godną i wartościową by ze mną być.I tyle.A w temacie oczarowanych panów to może boja się zaangażować w coś nowego.Wolą gorsze ale znane układy.a może wiedza , że pewnych wad których na początku nie widać u nich ty byś nie zaakceptowała? ciekaw jestem jak to faktycznie wygląda u Ciebie , bo to nie pojedynczy przypadek.Napisz proszę więcej szczegółów.
          • real.gejsza Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 17:58
            Ja myslę, że czasem jest tak, że spotykamy kogos w niewłaściwym czasie ( za wczesnie lub zbyt pozno). W sytuacji pierwszej związek moze nie wyjśc z powodu np niedojrzałości do poważnego związku. Drogi się rozchodzą. Kazda ze stron jakoś układa sobie życie mając gdzies w sercu tamtą/tamtego. Losy roznie się układają. Mozna nie mieć ze sobą kontaktu a pozniej przypadkiem na siebie wpaść i serce zabije mocniej. Jezeli 2 strony nie mają zobowiązań typu rodzina to nie widze w tym problemu by nie mozna spróbować raz jeszcze. Kazda ze stron mądrzejsza o swoje doświadczenia, może tym razem wyjść.
            A co do przypadku autora wątku to powinien sobie zadac jedno, podstawowe pytanie- czy kocha żonę?
            • fioretta_799 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 18:27
              Napisz co to za rodzaj kobiet opisywal ten artykul w Zwierciadle. A tak naprawde, to zona ma do Ciebie swieta cierpliwosc ...........Wiekszosc moich kolezanek powiedzialaby " to spierdalaj do niej ". Serio.

              U mnie to bylo tak, ze spotkalam faceta juz po roku od rozstania z byla. W czasie tego roku facet powrocil do kraju z Anglii po 10 latach tam spedzonych, tutaj nie mial znajomych, przyjaciol. W trakcie spotkania troche mi o tej bylej opowiadal, jak to im sie nie ukladalo, jak mial tego zwiazku dosc itd. Potem mnie powiadomil, ze byla sie z nim skontaktowala juz po spotkaniu ze mna i on nie mial pojecia ani o tym , ze ona sie kiedykolwiek skontaktuje, ani o tym, ze jeszcze zywi do niej uczucia.Facet naprawde zrobil wszystko, zeby sie od niej odciac, lacznie z wyprowadzka z kraju. No i co ? Wystarczyl jeden telefon i w podskokach do nie pomknal. Przy czym nie mam pojecia, jak ta historia sie zakonczyla. Ale tak sobie mysle : po co ona sie z nim na nowo skontaktowala ? Jak dla mnie, to przez ten rok probowala z innymi i jej nie wyszlo.Teraz z perspektywy przypominam sobie, ze facet byl dosc niesmialy i pewnie ona nim rzadzila i nie znalazla drugiego, ktory by jej rzady akceptowal.

              Mam jeszcze jedno pytanie : czy EX wyslala Ci swoje aktualne zdjecie ?
              • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 18:45
                Co do zwierciadla to chyba kwiecien 2007 , ale nie jestem pewien sprawdzę jak będę mógł.
                No cóż widać jest coś we mnie co trzyma zonę przy mnie (póki co), a tak serio , nic dla mnie nie jest takie oczywiste.Mam kolegę w pracy , bardzo młodego, który utrzymuje kontakty z 3 kobietami na raz.Ma swoje techniki i jedna z nich jest wmawianie , ze się rozstał , albo ze potrzebuje nabrać dystansu do związku. Każda z tych kobiet o niego się stara , a on dla żadnej z nich nie ma czasu , przez co wyjątkowo wykorzystują każdą chwile razem.Znajduje nowy obiekt i łowi z niego emocji na maksa , a do kolegów mówi o niej per zapchajdziura.Żeby nie było ze reklamuje zwierciadło ale w ostatnim numerze tez coś o tym było po co nam kochankowie i słodki drań(to też żona mnie prawie zmusza bym czytał te artykuły).Co do pytania to tak widziałem aktualne zdjęcie ex , ale ona mi go nie przysłała.Przytyła , mocno jest teraz farbowaną blondynką.i co z tego?nadal coś jest co nie pozwala zapomnieć.
            • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:03
              Czy kocham żonę?A co to znaczy?Czy że nie wyobrażam sobie życia bez niej?TAK
              Czy pamiętam o niej?TAK .Czy w końcu nie jest mi obojętna?TAK co znaczy kochać?
              gdzie kończy się miłość , a zaczyna przyzwyczajenie?czy jest mi przyjacielem?TAK o co dokładnie chodzi?bez większych problemów powiem , że podobają mi się inne kobiety choć o nich
              nie fantazjuje.Co znaczy kochać i czy tak samo się kocha po 14 latach bycia razem (a jak bedzie po 20 lub 30)bo mnie się wydaje , że w moim przypadku jest to bliższe miłości bratersko-przyjacielskiej obecnie.
              • demonsbaby Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:09
                zacznij może od rozróżnienia "zakochania" od "kochania" - wtedy odpowiedzi, które rzucasz na własne pytania będą mieć sens.
                • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:14
                  no więc proszę napisz mi , co to znaczy kochać , a co znaczy być zauroczonym? niby banalne , ale serio..kiedy co jest czym.Pogubiłem sie..
                  • demonsbaby Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:17
                    Odpowiem: jak się odnajdziesz, będzie sygnałem czego wyznacznikiem jest miłość,.
                    • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:22
                      niezbyt jasno , ale widać to nie jest takie oczywiste...nie tylko dla mnie.A czy uprzejmie możesz napisać czym dla Ciebie jest kochać kogoś , a co być w kimś zauroczonym? Przecież to proste pytanie..skoro twierdzisz , ze ja go nie zrozumiem może kto inny czegoś nowego się dowie.
                      • demonsbaby Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 19:28
                        W samodzielnym stawianiu sobie pytań, jak dla mnie retorycznych, sam odpowiadasz, kto (bo już nawet nie co) stanowi dla ciebie autorytet - jest nim twoja życiowa, samodzielnie przez ciebie wybrana partnerka. To co się pojawiło - ekscytacja z powodu zainteresowania wcześniejszym obiektem twoich westchnień - to nic po za łechtaniem twojego ego.
                        Stawiaj na szali - czego oczekujesz?
                        A może dojdziesz, czego brak w twoim stałym związku - czyt. barw, podniecenia, zdobywania. Wymagasz tego od partnerki? Nie. Dałeś jej to do zrozumienia? Nie. A może czas to unaocznić i zacząć od samodzielnego wprowadzania barw - poza traumatycznymi przeżyciami pt. "zdrada"? Umiesz jeszcze żonę zaskoczyć?
                        • fioretta_799 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 21.07.11, 22:22
                          przeczytaj sobie ten watek :

                          forum.gazeta.pl/forum/w,16,127226499,127226499,a_gdyby_tak_powrot_do_bylego_.html
    • pjubella Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 02:39
      Jeśli zerwiesz kontakt, to nadasz całej sprawie sporo romantycznej dramaturgii, być może przez długi czas, a może do końca życia będziesz sobie wyobrażał co by było gdyby i pielęgnował w sobie obraz wielkiej miłości, która się nie spełniła a było tak blisko. Ucierpi na tym przede wszystkim twoja rodzina.
      Jak wiesz -dzięki małżeństwu - każde zauroczenie mija po jakimś czasie - dlaczego nie chcesz przeczekać kontaktując się z swoją ex, blokując jej erotyczne zapędy ale nie odmawiając rozmowy czy maila? Sądząc po tekstach ex, które przytoczyłeś, jest duża szansa, ze szybko przejrzysz na oczy i docenisz swoją żonę znaczniej bardziej ,niż sobie to w tej chwili wyobrażasz. I odzyskasz spokój.
      • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 08:50
        Mądrze bardzo to do mnie przemówiło.
    • ewela1_1 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 07:51
      Podziwiam żonę, nie wiem czy można nazwać jej zachowanie klasą- być może....ale inna kobieta równie z klasą mogłaby wymiksować się z tego trójkąta.

      Nie wyobrażam sobie sytuacji, ze jestem psychologiem wlasnego męża w sprawach sercowych, jak podkładam mu artykuły pod nos i każe mu je czytać, by zrozumiał mechanizmy działania tej kobiety. To autorowi wątku trzeba to tłumaczyć??? A on udaje głupa i zadaje wciąż pytania retoryczne, które niczego nie wnoszą do jego sytuacji.


      ----------------------------
      "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
      • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 09:01
        Nie musisz podziwiać , ani rozumieć zachowań mojej żony.Ty byś postąpiła inaczej i też dobrze.
        Nic nie jest czarne lub białe , a każdy z nas jest bardzo złożony , choć niektórym wydaje się , że znają schematy jakie nami kierują.(i w pełni maja nad nimi kontrolę)
        I , że znają odpowiedz po przeczytaniu kilku zdań opisu sytuacji.Nie znasz okoliczności w jakich rozstałem się ze swoją ex , ani w jakich poznałem żonę , nie znasz ile ciężkich chwil mieliśmy razem , a ile dobrych.Ile wpływu na nas miała najbliższa rodzina , przyjaciele , praca itp..Słowem mało wiesz o całokształcie.
        Komuś nie podoba się konkurencja w małżeństwie i dobrze.Dla mnie to co robi moja żona pozwala bez strachu się przed nią otworzyć i mówić wprost co mi dolega.Pozwala mi na maile i smsy o ile są na stopie koleżeńskiej(a z mojej strony są) tłumaczy to moja wolnością i tym , że każdy z nas potrzebuje własnej przestrzeni w związku.Tyle o żonie , a ja owszem dla wielu z Was jestem gówniarzem i niech tak zostanie.Chce się z tym zmierzyć i mieć z tym spokój raz na zawsze , przyznaje że nie jest to łatwe póki co , ale czytając niektórych z Was serio dziękuje , że mam taką kobietę przy sobie.Wiem , że wszyscy macie jakieś doświadczenia za sobą i dziękuje Wam za wszystkie dobre rady.
        • ewela1_1 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 10:21
          Ja wiem jakbym postąpiła, ale nie pisze poprzez pryzmat swoich doświadczeń, bo pomimo, ze wyszłam z malzenstwa bardzo poobijana nie mam uprzedzen i wycofana w stosunku do ludzi(mezczyzn) również nie jestem. A żona pełni tutaj raczej rolę przyjaciolki niz partnerki zyciowej. Gdybyś byl uczciwy wobec swojej żony i uczuć( no wlasnie jakich uczuć?) wiedziałbyś jak postąpić...., dlatego jestes w mojej opinii gówniarzem i hipokrytą, bo sam sobie zaprzeczasz....raz piszesz, ze nic od niej (eks) nie chcesz, że nie chcesz rozwalać rodziny, że smsy do niej(eks) sa na stopie kolezenstwa, a teraz piszesz, ze zwierzasz się zonie, że coś... "Ci dolega".


          ------------------------
          "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
          • ewela1_1 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 10:33

            P.S. Użyłeś takiego zwrotu "konkurencja w małżeństwie" to słowo zawiera wszystko co ja jako czytelnik , forumowicz potrzebuje wiedzieć na Twoj temat i by mieć już całkowity pogląd na tę sytuację.

            -------------
            "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
          • sentymentalny79 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 10:58
            Owszem użyłem słowa konkurencja , cytując jedną z forumowiczek (a nie dlatego że faktycznie nia jest), która cytuje nie lubi konkurencji w małżeństwie.Ubolewam bardzo , że mam żonę przyjaciela i że brak u nas takiego szaleństwa jak było kiedyś.Boli mnie to bardzo ,że kobieta tora była kiedyś mi bliska teraz się odzywa i zwyczajnie nie mam sił na to by ja zupełnie ignorować.
            Może faktycznie problem leży w uczuciach i przyznam Ci racje.Relacje jakie razem stworzyliśmy przez czas bycia razem dla wielu z naszych znajomych są czymś niewiarygodnym , ale jak widać brakuje tej iskry.Tu mam wszystko poukładane , przewidywalne i jest dobrze.Dobrze jestem , więc niedojrzały emocjonalnym gówniarzem.
            • demonsbaby Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 11:03
              w stawianych sobie samodzielnie pytaniach - trafiasz idealnie w odpowiedziach czym jest rozróżnienie kochania od fascynacji. Rozumiem brak uniesień i ekscytacji w długotrwałym związku, więc zadam pytania ponownie - co ty zrobiłeś w tym kierunku, żeby było inaczej?
            • ewela1_1 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 11:18

              Nie było moim zamiarem obrażenie Ciebie, tylko pokazanie, że Ty tak naprawdę wiesz co czujesz i wiesz co teraz robisz, że ten diabeł na ramieniu siedzi i, że nie ma sensu powołwać się na wielkie uczucie do żony,-takie wybielanie się na siłę mnie raziwink.
              Na pewno jakimś uczuciem żonę darzysz, nie jest Ci ona obojętna, ale nie jest ono na tyle silne, by nie myslec czule o innej kobiecie, smutne to jest.
              Ja jako kobieta nie pozwoliłabym sobie na taka ujmę- w sensie, ze jestem powierniczką własnego męża w tej sytuacji i wcale nie oznacza to, ze jestem zołzą i jestem niewyrozumiała. To, że Ty piszesz do niej koleżenskie smy wcale by mnie nie uspokoiło, bo eks w nich wyznaje Ci milosc....Zona wie o tym? Bardzo cieszyłabym się gdyby moj maz mi o tym powiedzial, docenilabym jego szczerość i bylabym szczesliwa, ze mi to mówi, ale rownież zażyczyłabym sobie od mojego kochanego męża w takiej sytuacji by jej nie odpisywał. I to jest zaufanie i to jest małżeństwo....

              Ta iskra o ktorej piszesz czasami wygasa w malzenstwie, co nie oznacza,ze nie mozna jej wskrzesic, zamiast tracic na energie na kobiete z przeszlosci sproboj obudzić to światełko razem z żoną. Zrob to poki nie bedzie za późno....
              -------------
              "Marionetki!...Wszystko marionetki. Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co każe im sprężyna, taka ślepa jak one..."Bolesław Prus
    • mola1971 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 11:02
      Miałam się w tym wątku nie odzywać, ale jednak się odezwę…

      Przeżywałam kiedyś coś takiego – powrót pierwszej miłości po kilkunastu latach.
      Pojawił się ponownie w moim życiu, gdy moje małżeństwo leżało już w gruzach a ja miałam podjętą decyzję o rozwodzie. Wcześniej, gdy jeszcze zależało mi na moim wtedy_jeszcze_mężu, nie miał szans się pojawić bo świadomie unikałam sytuacji, w których mogłabym go znów spotkać, czyli np. nie jeździłam na żadne zloty szkolne ileś tam lat po maturze. Mimo, że bardzo za nim tęskniłam, często o nim myślałam.
      Gdy kilka lat temu spotkaliśmy się jednak, oboje doszczętnie zgłupieliśmy. Po jakimś czasie jednak okazało się, że to pomyłka. Totalne nieporozumienie. Przez te lata, gdy nie miałam z nim kontaktu wyhodowałam sobie w głowie jego obraz, który nie miał nic wspólnego z rzeczywistością.
      Jednak nie żałuję tego co było bo dzięki temu przekonałam się, że nie było za kim tęsknić. Zamknęłam pewne, uchylone przez wiele lat drzwi.
      Tyle tylko, że ja wtedy już niczym nie ryzykowałam. Ty masz bardzo dużo do stracenia – masz dobrą żonę. Żona na razie Cię wspiera, ale nawet anielska cierpliwość ma swoje granice. Wiem coś o tym.
      Nie zdziw się jeśli któregoś dnia w jej życiu ktoś się pojawi. Ktoś, kto będzie traktował ją jak kobietę a nie jak mamusię, której w rękaw można się wypłakać.

      Wybór należy do Ciebie. Twój problem nie jest ani jakiś oryginalny, ani też wielki. Masa ludzi przez to przechodziła. Ba, na pewnym forum swego czasu powstał klub takich jak Ty smile
      To rzadko kiedy (niemal nigdy) wypala. A ja sama sobie dziś się dziwię, że w całe to zamieszanie z byłą miłością dałam się wkręcić. I wiem na pewno, że on miłością mojego życia nie jest. Choć przez lata całe myślałam, że tak jest. Miłość mojego życia jest jeszcze przede mną smile

      P.S.
      Serdeczne pozdrowienia dla Jpr4 smile

      P.S.2
      Ktoś kiedyś przy okazji starych miłości napisał, że stara miłość rdzewieje tylko trzeba jej na to pozwolić zamiast ją polerować z namaszczeniem. I to święta prawda jest.
      • fioretta_799 Re: stara miłośc nie rdzewieje... 22.07.11, 15:37
        A co takiego sklonilo ta byla do skontaktowania sie z Toba ? Bo jej z innymi nie wyszlo, nie jest juz najmlodsza , to czepia sie czego moze.Teraz sobie przypominam, ze wspominales, ze te jej smsy lechca Twoja proznosc, ze " sie lasi ". A, to znaczy , ze to ona z Toba zerwala.....

        Chlopie, ogarnij sie, poki jeszcze nie jest za pozno, tzn poki zonie jeszcze nerwy nie puscily.
        Na wyznania milosne bylej odpisz jej, ze kochasz zone i nie jestes zainteresowany kontaktem z nia. A zonie kup kwiatki, zapros do restauracji i przepros za ten gnoj, ktorego narobiles.
        • segregatorwpaski Re: stara miłośc nie rdzewieje... 23.07.11, 08:52
          Znam taką historię.
          Żona - X, mąż - Y, śliczne dziecię.
          I ona - była dziewczyna męża.
          Rozstali się z jej inicjatywy, bo "nie spotkali się we właściwym czasie", bo "są dla siebie i zawsze będą ale dalszy związek zniszczy to co tak wyjątkowe" i takie tam.
          Przez ok 7 lat małżeństwa X i Y wracała do tego związku jak bumerang, bo: mąż okazał się dyktatorem, ograniczał ją, bo jakieś zawodowe sprawy połączyły, bo trzeba się było oderwać od rzeczywistości chyba, bo rozwód, bo samotność, a to znów trzeba było szukać wsparcia, a gdzieżby indziej niż u zawsze podświadomie czekającego na jakikolwiek kontakt Y.
          Smsy, maile, 'porozumienie dusz', w końcu fizyczna zdrada.
          X nie wytrzymała - rozwód...
          Y stał się wolny, zachłysnął się, zaplanował przyszłość z Nią, miało być cudnie...
          Ale ona szybko wróciła do ex męża, nie potrzebowała Y w takiej funkcji, takiego 'do pełnej dyspozycji', potrzebny jej był w swojej określonej przez nią funkcji, funkcji 'odskoczni', w innej uwierał.
          Teraz po paru latach Ona jest ze swoim ex ale dalej szuka odskoczni gdzie się da, taki 'gatunek'.
          Y jest sam i coraz bardziej dziwaczeje bo nie tak miało być, kolejne 'narzeczone' uciekają szybko, pewnie w tych związkach tez ciągle 'uwiera' Ona.
          Y robi się car bardziej żałosny w swoich poszukiwaniach swojego miejsca na ziemi...
          A X jest szczęśliwa, ma 2giego męża i śliczne drugie dziecię.
          Jest szczęśliwa bardzo, chociaż mówi, że gdyby nie Ona i Y głupie decyzje była by szczęśliwa jak kiedyś...
          Raz Y postanowił poinformować X, że 'jest gotowy by wrócić' - usłyszał tylko, że sory, ale miał już swoją szansę, miał wybór, teraz już za późno...
          Banalnie, prawda? Ale prawdziwie.
          • szizumami Re: stara miłośc nie rdzewieje... 23.07.11, 09:34
            twoja żona---tolerancyjna wyrozumiała cierpliwa
            PEŁNA ZAUFANIA //"masz sie z tym sam uporac!"//
            twoja była--głupia,bezczelna, egoistyczna wygłodniała ci..!!!!!!!
            bo tylko taka pisze fracetowi że o nim śni i kocha go--podczas gdy ON PISZE ŻE KOCHA ŻONE I RODZINE..I że wogóle ją ma!

            a tobie brakuje skoku z mostu i seksu na trawie..
            może żonie też!
            wiec podpowiem jak dziecku
            nie zajmuj sie esemesami od głupiej baby--a skup na zorganizowaniu wypadu sam na sam z żoną
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka