21.08.11, 19:09
Komu pomogła? Czy to ma sens? Czy to może pójście na łatwiznę? Może szkoda kasy?
Obserwuj wątek
    • niutka Re: terapia 21.08.11, 19:23
      Mnie bardzo pomogla. Zaczelam chodzic do psycholog, jak juz prawie bylam pewna tego, ze chce sie rozwiezc (ale widac musialam sie upewnic). Ta psycholog pomogla mi bardzo, szczegolnie w odzyskaniu wlasnej wartosci. A do tego chodzilam do Niej z NFZ.
    • kartopaka Re: terapia 21.08.11, 19:26
      Chodziliśmy na terapię. Mnie pomigało- mogłam z siebie wyrzucić swoje wątpliwości, żale i złość. ale mój mąż cały czas utrzymywał swój romans więc terapia zdała się "psu na budę"... jedno wiem na pewno- ja zrobiłam ze swojej strony wszystko i nic nie mogę sobie zarzucić. Niestety nie udało się...
    • kartopaka Re: terapia 21.08.11, 19:31
      Tak mi się przypomniało. A może o ile jesteście wierzący- spróbójecie tego: www.spotkaniamalzenskie.pl
      Mój maż nie dal się namówić- a ja myślę, ze szkoda. Może warto było jeszcze tego spróbować. Wiele dobrego słyszałam...
      Nie wiem czy chodzi Ci o terapie tylko dla Ciebie czy małżeńską? czy chcecie coś ratować czy chcesz wzmocnić samą siebie. ja już wiem z perspektywy czasu- że potrzebny jest czas. Ja jestem już po ponad 2 latach walki o związek i chyba przede wszystkim o samą siebie. Są pewne etapy, które trzeba przejść. Ja zaczynam całą sytuacje oceniać z dystansu. bardziej na chłodno. Uwierz mi przede wszystkim potrzebny czas...
      • niutka Re: terapia 21.08.11, 20:02
        Za wczesniejszych postow heksy moge podejrzewac, ze Jej o terapie dla siebie chodzi...
        • heksa_2 Re: terapia 21.08.11, 21:24
          Teraz chodzi mi o terapię już tylko dla siebiewink Decyzję podjełam. Ale wczoraj wysłuchałam w radiu TOK fm rozmowy o nadużywaniu terapii. O tym, że ludzie z każdym problemem latają do terapeuty zamiast przerobić swoje problemy samodzielnie. A właśnie się zapisałam do pani psycholog od terapii Gestalt i zastanawiam się, czy jest sens. W sumie wydaje mi się, że całkiem nieźle sobie radzę ze sobą. Oczywiście mam napady depresji na przemian z poczuciem, że mogę góry przenosić. Ale takie wahania nastrojów są chyba naturalne w zaistniałej sytuacji. Z drugiej strony mam problemy z poczuciem własnej wartości, a z testu P.A.C. wyszło mi, że mam w sobie 80% uległego dziecka. Więc jest nad czym z terapeutą popracować. Jednakowoż może lepiej przeznaczyć pieniądze na jakiś inny zbożny cel? Na przykład na ciekawą podróż? Może to lepsza terapia? Dlatego pytam o skutecznośc terapii i o to, czy ona jest rzeczywiście bardzo pomocna.
          • mola1971 Re: terapia 21.08.11, 22:12
            Heksa, czytając Twoje posty mam wrażenie, że Ty żadnej terapii nie potrzebujesz tylko czasu po prostu. Oczywiście mogę się mylić bo osobiście Cię nie znam, to tylko moje odczucia.
            Terapia jednym pomaga, innym szkodzi. Pomocna jest na pewno dla ludzi kompletnie zagubionych a Ty mi na taką nie wyglądasz smile
            • heksa_2 Re: terapia 21.08.11, 22:27
              No właśnie też tak myślę.
              Mam dziwne wrażenie, że bardziej potrzebuje pieniędzy niż terapiiwink
              • mola1971 Re: terapia 21.08.11, 22:30
                Heksa, Ty dociekliwa bardzo jesteś, sama dużo się uczysz i sama najlepszą terapię sobie robisz smile Zresztą to forum to świetna terapia.
                Wg mnie jak już musisz kasę rozpuścić to rozpuść ją na swoje wakacje a nie na wakacje psychoterapeuty big_grin
              • puzzle33 Re: terapia 21.08.11, 22:41
                Trudniej też o pieniądze niż o terapeutęsmile
                Twoim kapitałem jest Twoja inteligencja.
                Jeśli masz sensownych przyjaciół, oczytasz się w literaturze przedmiotu, poradzisz sobie bez terapeuty na bank. Nie pamiętam, czy w związku miałaś do czynienia z przemocą, alko?
                • heksa_2 Re: terapia 21.08.11, 22:50
                  Z przemocą absolutnie nie. Mój mąż jest bardzo miły i uczynny. Powiedziałabym, że patologicznie uczynnywink
                  • nie_alicja Re: terapia 01.09.11, 01:06
                    pięękne określenie!!!

                    chyba ukradnę, do mojego też pasuje jak ulał wink)
                    • heksa_2 Re: terapia 01.09.11, 07:55
                      Ależ dziękuję za uznaniewink
          • niutka Re: terapia 21.08.11, 22:28
            Ja mialam depresje od kilku lat (tzn. od momentu kiedy jeszcze maz mnie zdradzil), potem bylo dobrze (ale caly czas na lekach). Jak podejmowalam decyjzje o rozwodzie, to otworzono w poblizy mojego moiejsca zamieszkania nowa przychodnie. Wiedzialam, ze i tak chce zmienic psychiatre (bo owczesna bazowala na lekach starszej generacji)m wiec sie do tej przychodni zapisalam. B. dobra psychiatra i rewelacyjna psycholog mi sie trafila (to psychiatra zaproponowala mi wizyte u psycholog - z NFZ, zreszta inaczej nie mozna sie dostac na wizyte u psychologa - tylko przez skierowanie).
            • mola1971 Re: terapia 21.08.11, 22:31
              Niutka, depresja i psychiatra to zupełnie inny temat. Z depresją żartów nie ma i trzeba ją leczyć.
    • tricolour Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 21.08.11, 21:16
      ... to raczej pójście na trudniznę jesli podejdzie się do niej serio. To najczęściej poważna (jeśli nie totalna) zmiana postrzegania świata i najczęściej wielkie zdziwienie jakim się było durniem, tchórzem i ślepcem.

      Oczywiście z terapią jak z każdym przedsięwzięciem - może się nie udać gdy między psychologiem, a pacjentem nie zajarzy. Można na tym poprzestać tak, jak poprzestaje sie na ciągłym bólu zęba gdy stomatolog schrzani robotę. Jednak są i tacy desperaci, co wolą piękne zęby i życie bez grymasu więc chodzą tak długo po stomatologach, aż któryś naprawi uzębienie. Bywają też i tacy, co wyrywają zęby samodzielnie wiążąc jeden koniec sznura do klamki, drugi do zęba i rzucają się w kierunku przeciwnym do drzwi.

      Mówiąc inaczej: nawala ząb, to do stomatologa. Gdy nawala cały łeb ---> do psychologa.
      • niutka Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 21.08.11, 22:41
        tricolour napisał:

        > ... to raczej pójście na trudniznę jesli podejdzie się do niej serio. To najczę
        > ściej poważna (jeśli nie totalna) zmiana postrzegania świata i najczęściej wiel
        > kie zdziwienie jakim się było durniem, tchórzem i ślepcem.

        No ja sie wlasnie takich rzeczy dowiedzialam o sobie. I musze sie z tym zgodzic... bylam idiotka i jeszcze kilka innych epitetow gorzej brzmiacych...


        > Oczywiście z terapią jak z każdym przedsięwzięciem - może się nie udać gdy międ
        > zy psychologiem, a pacjentem nie zajarzy.

        Tez sie zgodze... Jak bylam pierwszy raz na terapii (depresja dosc ciezka zdiagnozowana przez profesora psychiatrii), to ja przeprowadzala psycholog kliniczny... Zupelnie mnie nie rozumiala. Nic ta terapia mi nie dala...
        • altz Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 21.08.11, 23:55
          > > Oczywiście z terapią jak z każdym przedsięwzięciem - może się nie udać gd
          > y międ
          > > zy psychologiem, a pacjentem nie zajarzy.
          >
          > Tez sie zgodze... Jak bylam pierwszy raz na terapii (depresja dosc ciezka zdiag
          > nozowana przez profesora psychiatrii), to ja przeprowadzala psycholog kliniczny
          > ... Zupelnie mnie nie rozumiala. Nic ta terapia mi nie dala...

          Może też być tak, że idziemy, żeby nam ktoś pomógł się dogadać w związku, a terapeuta udowadnia i przekonuje, że powinniśmy się rozstać i jeszcze mu trzeba za to płacić. wink
          Mnie denerwuje taka wyłączność na mądrość psychologa, niestety, mniejszość się nadaje do tego zawodu, a większość uważa, że jest w tym świetna.
          • mola1971 Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 22.08.11, 00:00
            Wiele razy myślałam o tym i doszłam do wniosku, że ludziom w życiu bardzo potrzebny jest psycholog, gdy zabraknie w nim Boga. W końcu w coś i komuś wierzyć trzeba.
            Osobiście wolę wierzyć w Boga bo jeszcze nigdy mnie nie zawiódł smile
            • noname2002 Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 22.08.11, 14:34
              Molka ale to są dwie kompletnie różne rzeczy, wiara w Boga a psychologia.
              Mnie psychoterapia zwyczajnie pomogła przemyśleć i zauważyć pewne rzeczy, wcale nie uważam mojej psycholog za kogoś nieomylnego i nie wierzę ślepo w to co mówi, większość "pracy' wykonałam ja, psycholog pomogła mi się skoncentrować na swoim życiu(bo zostałam tak wychowana w przekonaniu, że myślenie o sobie albo zajmowanie się sobą to coś złego). Rozmowy z przyjaciółmi są podobne, tyle, że psycholog jest bardziej obiektywny i koncentruje się na Tobie. No i są sprawy, które mogą przyjaciół przerosnąć a psycholog ma odpowiednie przygotowanie by poradzić sobie na przykład z ofiarą gwałtu.
              • mola1971 Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 22.08.11, 14:48
                Noname, ja nie kwestionuję psychologii i psychologów tylko po prostu żadna przesada zdrowa nie jest. Jeśli ktoś z byle pierdołą (żeby nie było - rozwód pierdołą nie jest) lata do psychologa zamiast samemu chwilę pomyśleć, pogadać z przyjaciółmi to zdrowe to wg mnie nie jest. A zauważyłam, że tak najczęściej mają ateiści. Brak wiary w Boga rekompensują sobie wiarą w psychologię i psychologów.
                • niutka Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 23.08.11, 17:54
                  Mola, ja ateistka nie jestem, przyjaciol tez mam... Ale po prostu nawet przed nimi bylo mi wstyd WTEDY mowic o pewnych sprawach (powiedzialam im pozniej). Jest wlasnie jeszcze kwestia trafienia na na odpowiedniego terapeute...
                • noname2002 Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 24.08.11, 19:47
                  Molka z pierwszą częścią tego co piszesz w pełni się zgadzam, podobnie chyba jest z depresją, że teraz każdy gorszy nastrój się bierze za depresję.
                  Natomiast co do tego "Brak wiary w Boga rekompensują sobie wiarą w psychologię i psychologów." to dla mnie jak "ateiści zamiast się pomodlić, to chemioterapię stosują".
                  • mola1971 Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 24.08.11, 20:15
                    Kompletnie nie o to mi chodziło.
                    Człowiek ma naturalną potrzebę wiary. Jest ona wpisana w naszą naturę. Od zarania dziejów ludzie w coś lub kogoś wierzyli. W bogów, bożków, cielce, duchy drzew etc. W religiach monoteistycznych Bóg jest jeden, ale to tylko inna forma wiary. Natomiast w kogo wierzy ateista? Boga wg niego nie ma, życie kończy się wraz ze śmiercią. Zatem pozostaje pustka, którą czymś trzeba zapełnić. Bo wiara jest potrzebna do życia. Tu, na ziemi. Tę pustkę ateiści zapełniają różnymi rzeczami - wróżkami, tarotami lub wręcz przeciwnie - wszystko starają się wytłumaczyć racjonalnie i naukowo. I wśród tych ostatnich są wyznawcy psychologii. Zaznaczam - wyznawcy a nie użytkownicy i o takich mi chodziło.

                    Psychologia jako taka ma służyć człowiekowi, ma mu pomagać. Podobnie jak samochód, komputer czy inne zdobycze cywilizacji. Problem gdy ktoś zaczyna ją traktować zbyt poważnie i zbyt serio. Bo to bardzo świeża nauka - na razie ludzkość więcej wie o budowie wnętrza ziemi i o kosmosie niż o tym co się dzieje w głowach ludzi. Teorii psychologicznych było mnóstwo i każda w swoim czasie uchodziła za tę najlepszą (pierwszy przykład z brzegu to bezstresowe wychowanie dzieci, które kompletnie się nie sprawdziło), zmieniają się one jak w kalejdoskopie.
                    Można im wszystkim wierzyć jeśli ktoś lubi, ja wolę zachować dystans. Choć psychologią jaką taką interesuję się niemal od zawsze.
                    • argentusa Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 31.08.11, 11:14
                      Człowiek ma naturalną potrzebę wiary. Jest ona wpisana w naszą naturę. Od zaran
                      > ia dziejów ludzie w coś lub kogoś wierzyl-
                      Molka a Tobie, co?
                      Bardzo proszę nie generalizowac. Nie kazdy ma potrzebę, nie u kazdego który ma - jest to potrzeba naturalna - często to schemat radzenia sobie z rzeczywistościa wg "jak trwoga to do Boga".
                      I tak samo jak uważam, że nie każdemu terapia potrzebna, tak i nie kazdy kto jej się podda na niej skorzysta. Terapia za nas niczego nie załatwi.
                      A bezstresowe wychowanie dzieci to jest niedodawanie dzieciom dodatkowych stresów niż te, które normalnie towarzyszą dzieciństwu. A nie usuwanie wszelkich niedogodności spod nóg, byle tylko dziecię sie nie stresowało. Dobrze byłoby, gdyby ludzie wiedzieli czego oczekiwac od tzw teorii psychologicznych.
                      Ja jednak do prawd wynikających z ewolucji mam tak samo podejrzliwy stosunek. Różnię się jednak znacznie od ludzi sprzed tysiąca a nawet 60 lat. Świadomością. I po to mam głowę zeby to rozum mi podpowiadał jakie mam wyjścia a nie sterowała mną wyłącznie biologia. smile
                      najlepszego,
                      Ar.
          • braktalentu Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 17.01.12, 19:21
            Jeżeli terapeuta przekonuje nas do jakiegoś rozwiązania to znaczy, że jest niekompetentny. Nie na tym polega psychoterapia.
      • puzzle33 Re: Terapia to nie jest pójście na łatwiznę... 21.08.11, 22:44
        tricolour napisał:

        > ... to raczej pójście na trudniznę jesli podejdzie się do niej serio. To najczę
        > ściej poważna (jeśli nie totalna) zmiana postrzegania świata i najczęściej wiel
        > kie zdziwienie jakim się było durniem, tchórzem i ślepcem.
        Oby tylko uniknąć samobiczowaniawink
    • ula-bak Re: terapia 21.08.11, 21:20
      chodziłam,uważam,że warto było.sporo rzeczy mi się w głowie poukladało,sporo zobaczyłam na nowo.nie potrafiłam pogodzić się z faktem,że moje dzieci nie bedą miały "normalnej" rodziny.dopiero terapia uświadomiła mi,że ta rodzina normalna nigdy nie była(eks przemocowiec,zdrady).nie powiem,że teraz to po mnie spływa ale mam świadomość a to już dużo,nie obwiniam siebie za zniszczenie dzieciom życia,wiem,że mam prawo zadbać też o siebie .jest mi dużo łatwiej ,wierzę,że może gdzieś,kiedyś czeka mnie nowe lepsze życie...widać światełko w tuneluwink
      • heksa_2 Re: terapia 21.08.11, 21:27
        Dzięki. Też mam problem z poczuciem winy wobec dzieci.
        • puzzle33 Re: terapia 21.08.11, 22:47
          Nie ulegasz aby manipulacjom? Wydaje mio się, że tak jest na pewno. Nie umiem jednak wskazać manipulatora. Ty sama go wskażesz pewnie bez większego trudu.
          • heksa_2 Re: terapia 21.08.11, 23:23
            Wiesz, ja w ogóle mam problem z poczuciem winy. Niemniej spróbuję się z tym sama uporać. Zawsze zdążę pójśc do terapeuty. Dzięki wszystkim za rady i pomoc.
            • tricolour Ja tylko tak nieśmiało zasugeruję... 21.08.11, 23:49
              ... że gdyby zamiast problemu z poczuciem winy miałabyś adekwatnie duży problem kobiecy, to nie próbowałabyś porać się z nim samodzielnie tylko w te pędy oddałabyś się w ręce lekarza specjalisty.

              I tak się zastanawiam co jest w takim razie ważniejsze? Pupa czy głowa?

              smile
              • mola1971 Re: Ja tylko tak nieśmiało zasugeruję... 21.08.11, 23:52
                Tri, pupa to nie głowa smile Choć wiem, że chłopu to trudno zrozumieć tongue_out
              • heksa_2 Re: Ja tylko tak nieśmiało zasugeruję... 22.08.11, 00:41
                Hm, przypomniał mi się adekwatny cytat z filmu Nic śmiesznego: Nie głową dziś pracujesz, kochanawink
                Więc może głowa jest mniej potrzebna? Kogo obchodzi kobieca głowa? Kościół jest generalnie zainteresowany jedynie d. kobiety. Przysłownia ludowe i piosenki też o głowie raczej mało. Że przypomnę: Co to za gospodarz, co nie ma chałupy ...itdwink
              • puzzle33 Re: Ja tylko tak nieśmiało zasugeruję... 22.08.11, 06:03
                tricolour napisał:

                > I tak się zastanawiam co jest w takim razie ważniejsze? Pupa czy głowa?
                >
                > smile
                Jak u kogo, jak dla kogosmile
    • noname2002 Re: terapia 21.08.11, 22:48
      Mnie również bardzo pomogła terapia, czasem sobie myślę, że to była najlepsza decyzja w życiu, żeby na nią pójść. Podobnie jak Niutka poszłam z powodu depresji jednocześnie do psychiatry i do psychologa(również z NFZ) i trafiłam na psycholog, z którą dobrze mi się współpracowało.
      Resztę idealnie opisał Tri, terapia nie jest pójściem na łatwiznę, wręcz przeciwnie, często oznacza zmierzenie się ze sprawami o których za wszelką cenę nie chciało się myśleć. W moim przypadku okazało się to wyzwoleniem.
      • puzzle33 Re: terapia 21.08.11, 22:56
        noname2002 napisała:

        > terapia nie jest pójściem na łatwiznę, wręcz przeci
        > wnie, często oznacza zmierzenie się ze sprawami o których za wszelką cenę nie c
        > hciało się myśleć. W moim przypadku okazało się to wyzwoleniem.
        Piszesz o prawidłowo prowadzonej terapii. Zdarza się.
      • kategemi Re: terapia 22.08.11, 07:14
        noname2002 napisała:
        terapia nie jest pójściem na łatwiznę, wręcz przeci
        > wnie, często oznacza zmierzenie się ze sprawami o których za wszelką cenę nie c
        > hciało się myśleć. W moim przypadku okazało się to wyzwoleniem.

        W moim przypadku również to było wyzwolenie, po pewnym czasie. Zrozumiałam , że nie mogę czuć sie odrzucona i nieakceptować siebie, że ktoś może nie chcieć mnie kochać , bo jest wolnym człowiekiem.

        Terapia pomogła tez mojej nastoletniej córce, a właściwie nam w naszych relacjach po rozwodzie.
    • armia55 Re: terapia 22.08.11, 10:35
      Ja dobiłam do sciany. Znaczy przelała sie czara goryczy i wiedziałam ze trzeba cos zmienić.
      Moja terapia trwała 2,5 roku. Pomogła bardzo. Do tego miałam wokół siebie madrych fajnych ludzi. Bez tego uwazam ze nie poradziłabym sobie.
      Ja czytajac ciebie mam inne zdanie co do sensu twojej terapii. mimo ze wszystko teoretycznie wiesz, to .....uważam ze terapia jest Ci niezbedna.


    • czlowiek-na-torze Re: terapia 22.08.11, 12:18
      Sprawa jest bardzo prosta. Możliwości są dwie. Pierwsza: oboje małżonków chce się dogadać ale nie wiedzą jak i mimo obustronnych starań nic im nie wychodzi. W takiej sytuacji terapia jest sensownym rozwiązaniem i zapewne zakończy się sukcesem.
      Druga: jedno z małżonków chce odejść i nie chce dalej uczestniczyć w małżeństwie. W takim układzie terapia to wyrzucone pieniądze.

      Zastanów się dobrze w jakiej sytuacji jesteś. Często jest to sytuacja numer dwa, tylko jedno z małżonków nie chce się pogodzić z faktami i łudzi się, że to tylko kłopoty z komunikacją, podczas gdy małżeństwo od dawna istnieje tylko na papierze.
      • heksa_2 Re: terapia 22.08.11, 12:51
        Czasem trzeba ratowac siebie, a nie małżeństwowink
        I własnie o taki przypadek tu chodzi.
        • czlowiek-na-torze Re: terapia 22.08.11, 13:10
          > Czasem trzeba ratowac siebie, a nie małżeństwowink

          W takim razie pieniądze jakie planujesz przeznaczyć na psychologa przeznacz raczej na spełnienie jakichś swoich marzeń. Dużo lepiej na tym wyjdziesz.

          Za pieniądze jakie wyrzuciłem na psychologa mógłbym spokojnie zrobić kurs skoczka spadochronowego (marzenie z lat szczenięcych) i starczyłoby jeszcze na kilka skoków ekstra. Z pewnością poprawiłoby mi to samopoczucie daleko bardziej niż pseudonaukowe gadki pani psycholog.
          • tricolour I jesteś doskonałym przykładem... 22.08.11, 15:59
            ... niezrozumienia. Bo w terapii nie chodzi o samopoczucie tylko o świadomość. Samopoczucie nie bierze się z terapii tylko ze zgody ze światem. Samopoczucie jest efektem świadomości swego miejsca i wpływu na życie, a nie jest efektem naukowego działania lekarza.
            • niutka Re: I jesteś doskonałym przykładem... 23.08.11, 18:02
              Dzieki, Tri. Napisales to, czego ja nie umialam wyartykulowac.
            • altz Re: I jesteś doskonałym przykładem... 24.08.11, 13:02
              > w terapii nie chodzi o samopoczucie tylko o świadomość.
              Myślę, że bardzo duża grupa osób jest świadoma, potrzebuje tylko przebyć żałobę. Jeśli się żałoba przedłuża zbytnio, to faktycznie coś trzeba z tym zrobić. Trzeba też uważać na człowieka po przejściach i to musi zrobić rodzina i przyjaciele, bo terapeuta jaki by nie był, nie jest w stanie dostatecznie kontrolować sytuacji.
              Zgadzam się z człowiekiem_na_spadochronie, że wielu osobom bardziej przydałaby się wycieczka do Peru, a nie płacenie psychologom.
          • niutka Re: terapia 23.08.11, 18:01
            Zwroc uwage na to, ze sa psycholodzy z NFZ i nie trzeba chodzic prywatnie na terapie (bo ci sami maja tez swoje gabinety prywatne). Mnie nigdy nie byloby stac na co tygodniowe prywatne wizyty (a moja sytuacja psychiczna dlugo tego wymagala).
          • xciekawax Re: terapia 24.08.11, 18:23
            skoro juz nie chodzisz na terapie to te pieniadze ktore bys przeznaczal na to - przeznaczaj na zrobienie tego skoczka. za rok czy poltora bedziesz mial spora sume na realizacji Twojego planu. Ale jak znam zycie to nigdy tego nie zrobisz, bo wolisz biadolic co MOGLBYS zrobic a nie ROBISZ.
            • czlowiek-na-torze Re: terapia 31.08.11, 11:53
              xciekawax napisała:
              > Ale jak znam zycie to nigdy tego nie zrobisz, bo wolisz biadolic co MOGLBYS zrobic a nie ROBISZ.

              Jak znasz życie, mówisz? Cóż, pozostaje mi jedynie współczuć Ci tego życia, które znasz.
            • mayenna Re: terapia 31.08.11, 13:57
              Z dedykacją dla Ciekawej:

              "Od Aleksandra gramatyka przejąłem niechęć do ganienia innych. Gdy kto użył zwrotu barbarzyńskiego, błędnego lub niezręcznego, nie wytykanie tego w sposób obraźliwy, lecz wypowiadanie tego, co należało powiedzieć, i to w formie odpowiedzi lub potwierdzenia. lub w formie wspólnego zastanowienia się nad samą sprawą, a nie nad formą słowa, lub w jakiś inny tego rodzaju sposób delikatnej poprawki."
              Marek Aureliusz
    • wendd Re: terapia 23.08.11, 18:25
      A ja się zapytam z innej beczki - jak się załatwia skierowanie do psychologa z NFZ.

      Pytam poważnie - nie nabijajcie się ze mniesmile nie mam po prostu żadnych doświadczeń z lekarzamismile
      • niutka Re: terapia 24.08.11, 19:58
        Ja mialam od psychiatry.
    • homerowka Re: terapia 23.08.11, 20:44
      czy terapia pomaga? Tak,ale trzeba sie napracowac przy tym. Ja zaczynalam kilka razy, przerywalam,zloscilam sie, zaczynalam znowu,wkurzalam na koszty,ze to wyrzucanie pieniedzy,bylam na takiej hustawce kilka lat. I w pewnym momencie zaczelam widziec efekty. Z zakompleksionej,mocno pokopanej psychicznie osoby (proby samobojcze,depresja) uwiklanej w zwiazki raniace i upokarzajace, stalam sie ,hm... powoli zadowolona z zycia,zmienionego zycia oczywiscie.
      Trudno powiedziec czy Tobie terapia jest potrzebna,czy zobaczysz efekt- na szybki nie ma co liczyc. Bo najtrudniej nam zobaczyc bledy w sobie-dlatego terapeuci tak wkurzaja,pokazuja nam ze w wielu rzeczach sie mylimy,a na dodatek pokazuja to zle slowo-sami musimy to odkryc...
      Nie cierpialam chodzic na terapie. Ale w moim przypadku-doskonala inwestycja. Po cichutku moge powiedziec ze jestem szczesliwa smile
      • to.ja.kas Re: terapia 24.08.11, 10:46
        A mi terapia nie pomogła. Wprost przeciwnie. Była tylko stratą czasu. Tak oceniłam to kiedy na nią trafiłam, kiedy ją porzucałam i tak oceniam ją po wielu latach.
        Koleżanka udała się na spotkania małżeńskie w kościele z męzem. Wrócili do siebie, poczeli kolejne dziecko bo lepiej było, a potem mimo terapii zaczeło się po staremu...zdrady, kłotnie, zycie obok. Tylko odejsc juz było trudniej bo dzieci dwoje nie jedno, w tym jedno chore na cukrzyce. Klnie na czym swiat stoi, że dała sobie/im szanse, zdecydowali sie na powrót, kredyty na wielką chałupę...tylko dziecka nie żałuje, bo wiadomo. Terapia działa albo nie. jednym pomaga, innym, tak jak mi wręcz przeciwnie. Ja odnalazłam sens zycia, radość zycia, siły na walkę z depresją pomałzeńska po zakończeniu nieudanej terapii i po prostu zaczęłam słuchać i być wśród ludzi którzy byli obok mnie ciągle i chcieli pomagać i po prostu mnie wspierali w kazdym kolejnym kroku.
        To było na tyle dobre i skuteczne doświadczenie, że kiedy dwa lata temu z powodu mężczyzny (a jakże) popadłam w depresję wiedziałam juz, że nie psycholog i terapia a przyjaciele sa dla mnie najlepszym lekarstwem. I dziekuję im bardzo, że przy mnie byli, wytrwali, słuchali, znosili, mędzili i zajmowali sobą.
    • xciekawax Re: terapia 24.08.11, 18:19
      ja sobie terapie chwale, bardzo mi pomogla. szczegolnie dlatego ze szybko sie ze wszystkim uporalam, i moglam swobodnie wejsc w nastepny etap swojego zycia juz nie majac na barkach poprzedniego zwiazku. Chodzi mi o to ze bez terapi tez pewnie bym sobie poradzila - ale zajeloby mi to o wiele dluzej, np rok, dwa, trzy.... a pewnych rzeczy pewnie i do konca zycia bym nie zrozumiala - by bolaly. Z terapia poradzilam sobie z tym raz-dwa. Ale musze przyznac ze mialam znakomitego terapeute. Dodam jeszcze ze duzo mi dalo aby podwyzszyc moja samoocene. Dopiero podczas terapi zdalam sobie sprawe jak na naprawde siebie nie cenie, na pewne bledy ktore robilam - tylko zdajac sobie sprawe z tego - pomoglo mi bardzo.

      Wakacjie tez dobre, ale krotkie, polecam i to i to smile
    • heksa_2 Re: terapia 30.08.11, 14:55
      Dzięki wszystkim wnikliwe wypowiedzi i pomoc w podjeciu decyzji. Zrobiłam sobie tygodniowe wakacje bez zasięgu telefonicznego, dostępu do netu i w ogóle bez zasięgu i dostępu. Wróciłoam dziś i od razu mam mega doła. Chyba jednak zdecyduję sie na tę tarapię. Przynajmniej spróbuję.
      Pozdrawiam.
      • mola1971 Re: terapia 30.08.11, 16:59
        Heksa, to Ty na drugi dzień po powrocie z wakacji chciałabyś nie mieć doła? Przecież to normalne, że koniec wakacji = dół (pourlopową depresją zwany).
        Jeśli chcesz to idź na tę terapię, ale raczej nie spodziewaj się tego, że dzięki niej łatwiej będzie Ci wakacje kończyć. Cudów ni ma wink
        • heksa_2 Re: terapia 30.08.11, 18:25
          No nie, taka głupia to ja już nie jestem. Łatwiej mi uwierzyć w miłość, wierność i uczciwość małżeńskąwink
          • mola1971 Re: terapia 30.08.11, 20:01
            big_grin big_grin big_grin

            Eee, nie jest z Tobą źle smile))
      • armia55 Re: terapia 30.08.11, 21:29
        Nadal podtrzymuje, ze jest Ci terapia......niezbędna, Heksa .
        Spróbuj chociaż .
        Ja doła po urlopie nie miewam. uncertain
    • marcowa19 Re: terapia 30.08.11, 20:27
      wiara w boga ,a chodzenie na terapię ,to dwie rożne sprawy,rownie dobrze można było by podleczyć chorą wątrobę poprzez ową wiarę ,dusza zaś jako składnik naszego ja ,może być chora ,jak i ciało,a terapią może być zarowno rozmowa z przyjacielem ,z samym sobą ,z dobrym terapeutą ,byle by ,jasne ,,nie przedawkować ,można zdać się na upływający czas ,bo jakikolwiek by nie był powod do płaczu ,w koncu i tak trzeba wytrzeć nos.
      Owszem ,może nie należy biegać na terapię z "byle czym" ,tylko kto rozstrzygnie co jest większym problemem z ktorym już należy udać się do gabinetu/
      • czlowiek-na-torze Re: terapia 01.09.11, 17:02
        Motyla noga, ale bełkot....
    • heksa_2 Re: terapia 17.01.12, 13:56
      A więc (wiem, że nie zaczyna się zdania od więcwink) chodzę sobie na tę terapię od kilku miesięcy i wywalam tę kasę co tydzień i coraz mniej żałuję tych pieniędzy. Moja terapeutka jest świetna. Mało się odzywa i to jest jej główna zaleta. Na początku trochę mnie denerwowało, że płacę za spowiedź, a w kosciele dają za darmo (przynajmniej teoretycznie). Ale tu nie dają rad, siłę trzeba znaleźć w sobie i odpowiedzi na pytania też. Przyjaciele też zbyt chętnie udzielają rad. Bo przecież każdy wie, co by zrobił na czyimś miejscu. Po raz pierwszy muszę się zmierzyć z samą sobą i nikt mnie nie ocenia. W ogóle zresztą nie interesuje mnie cudza ocena. Pierwszy raz w życiu. Po prostu żyję i fajnie jest. I jakoś wszystko się układa. Bo jeśli czegoś chcemy i nad tym pracujemy, to na pewno się to uda. A jeśli projektujemy sobie negatywne scenariusze, to one z pewnością sie spełnią. Oczywiście to wszystko zaczyna działać po czasie. Ale imho warto. Pozdrawiam.
    • braktalentu Re: terapia 17.01.12, 19:15
      Jesteśmy z mężem po terapii Gestalt. Uratowaliśmy nasze małżeństwo. Dziękuję losowi za kryzys, którego doświadczyliśmy, bo paradoksalnie on uczynił nasze małżeństwo lepszym i trwalszym, Śmiem twierdzić, że mnie terapia uratowała życie,a przynajmniej dzięki terapii je odzyskałam (po małżeńskiej kontynuowałam indywidualną).
      Nie polecam. Każdy musi sam zdecydować, czy to dla niego. Warto wybrać się na konsultacje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka