Dodaj do ulubionych

Rozwód-pomóżcie

13.09.11, 11:09
Witam.
Jestem tu nowa. Potrzebuje porady.

Mamy z mężem niezgodnośc charakterów-wiem, wiem, to puste hasło, ale my naprawde mamy problem, żeby się dogadać. Złościwlości, uprzykrzanie życia..powoli dochodze do ściany. Mamy super dziecko, a on jest fajnym tatą, ale nie mężem. Będzei coraz gorzej, chce oszczędzić tego dziecku.

Nosze się z myslą o rozwodzie. I tu pytania:

1. ile moge dostac alimentów na siebie (strace pewnie dobrqa pracę, w której zarabiam 6 tys. na rekę, a wyprowadzka będzie tam, gdzie z praca nie tak łatwo, a juz z tak dobra na pewno),
2. ile alimnetów można domagac się na dziecko? On zarabia dużo, 15-20 tys. na rękę.
3. jak można ustalic widzenia z dzieckiem, wakcje, święta,zwolneinia lekarskie na dziecko, chce zrobić to tak, żeby dziecko faktycznie widywało ojca,
4. przeprowadzka będzie 300 km dalej - czy on może skutecznie domagac się, żebym mieszkała nadal tu, gdzie mieszkam, żeby mógł swobodnie widywac dziecko?

Dziekuję z góry za porady. Sama troche się w tym na razie gubię i troche mnie to przeraża/ przerasta
Obserwuj wątek
    • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 11:19
      fretka_11 napisała:

      > 1. ile moge dostac alimentów na siebie (strace pewnie dobrqa pracę, w której za
      > rabiam 6 tys. na rekę, a wyprowadzka będzie tam, gdzie z praca nie tak łatwo, a
      > juz z tak dobra na pewno),
      a z jakiej racji alimenty na siebie? skoro na własne życzenie chcesz się wyprowadzić gdzieś gdzie nie będziesz mieć pracy... poza tym sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe, skoro w tej chwili zarabiasz 6 tys. to te możliwości masz
      > 2. ile alimnetów można domagac się na dziecko? On zarabia dużo, 15-20 tys. na r
      > ękę.
      a nie lepiej zamiast się od razu domagać, spróbować się najpierw dogadać? jak kwota alimentów jest ustalona to sąd tylko przyklepie.
      > 3. jak można ustalic widzenia z dzieckiem, wakcje, święta,zwolneinia lekarskie
      > na dziecko, chce zrobić to tak, żeby dziecko faktycznie widywało ojca,
      patrz punkt wyżej - najpierw spróbować dogadać się z mężem
      > 4. przeprowadzka będzie 300 km dalej - czy on może skutecznie domagac się, żeby
      > m mieszkała nadal tu, gdzie mieszkam, żeby mógł swobodnie widywac dziecko?
      domagać się pewnie nie może, ale gdyby było na odwrót to byłabyś szczęśliwa?
    • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 11:31
      Jak sobie wyobrażasz te opieke ojca i widywanie się z nim dziecka jesli będziesz mieszkała 300 km od niego?
      Alimenty sa związane z utrzymaniem dziecka i możliwościami zarobkowymi osoby do nich zobowiązanej.Nie umiem odpowiedzieć na pytanie o jaka kwotę powinnaś się ubiegać. Może warto zapytać męża ile on może dać.
      Domagać sie niczego nie może, ale biorąc pod uwagę dobro dziecka i swoje własne - utrata dobrej pracy- może warto rozważyć pozostanie w tym samym mieście.

      Wybacz, że złośliwie zapytam: jak ma na imię 'niezgodność charakterów'?
      Jeszcze jedno: aby dostać rozwód musicie wykazać całkowity rozpad małżeństwa.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 11:56
        Nie musicie mi pisać o dogadaniu, chodzi mi o możliwe kwoty. Wiadomo, że na poczatku ludzie się dogadują, jesli to nie działa - ustala to sąd i pytam na taką ewentualność.

        Pozostanie w tym samym mieście-nie, jestem tu sama.

        Niezgodnośc charakterów to prawda. Nie ma nikogo, przynajmniej z mojej strony.

        Wiem, co wykazuje się przy rozwodzie, nie pytam i sprawy formalne, tylko o praktyczne.
        • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:05
          no i co ,ze sama?nie radzisz sobie z życiem czy co?
    • sonia_30 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 11:55
      Dlaczego miałabyś dostać alimenty na siebie??? Jeśli "niezgodność charakterów" to wina leży również po Twojej stronie... Mając aktualnie całkiem niezłe możliwości zarobkowe, zamierzasz raptownie popaść w niedostatek?
      300 km odległości i chcesz by widywał swobodnie dziecko? To może wyprowadź się bez dziecka, sprawdzisz jak wygląda taka "swoboda"...
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 11:57
        Oświecam, że aby dostac alimnety na siebie, nie trzeba popaśc w niedostatek. Wystaczr pogorszenie sytuacji życiowej. Rozwód może tez być bez orzekania o winie.

        Co do przeprowadzki-wiem, że ludzie ustalja zwykle widywanie się z dzieckikem co 2 weekend. Przy 300 km to jest do zrobienia.
        • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:02
          fretka_11 napisała:

          > Oświecam, że aby dostac alimnety na siebie, nie trzeba popaśc w niedostatek. W
          > ystaczr pogorszenie sytuacji życiowej. Rozwód może tez być bez orzekania o wini
          > e.
          hm, to może mąż z premedytacją się zwolni i przeniesie do wiochy zabitej dechami, gdzie nie ma możliwości pracy, a ty będziesz płacić?
          to nie działa tak - na szczęście - bo każdy by się zwalniał i ciągnął kasę od ex
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:18
            Na poczatku małżeństwa proponowałam, żeby to on sie przeporwadził do mnie, neich szuka pracy, a ja będe utrzymywac dom. ALe właśnie on nie chciał przeprowadzić sie do dziury zabitej dechami. Ja musiałam do niego się wybrac, tracąc całośc dotychczasowej kariery zawodowej z widokami na przyszłość. Więc raczje4 się nie zwolni z pracy. Ja tez bym tak nie zrobiła.
            • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:20
              fretka_11 napisała:

              Więc raczje4 się ni
              > e zwolni z pracy. Ja tez bym tak nie zrobiła.
              jak to nie? sama napisałaś, ze stracisz dobrą pracę za 6 tys, bo się wyprowadzasz w miejsce gdzie pracy nie ma albo nie tak dobrze płatna... i jeszcze uważasz, że mąż ma na ciebie z tego powodu płacić
        • altz Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:03
          > Co do przeprowadzki-wiem, że ludzie ustalja zwykle widywanie się z dzieckikem c
          > o 2 weekend. Przy 300 km to jest do zrobienia.
          Zostaw ojcu dzieci, będziesz się spotykać co dwa tygodnie, myślę, że Ci to wystarczy.
        • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:03
          i uważasz ,że co drugi weekend to wystarczające widzenia dla dziecka i ojca?to gratuluje!to może spróbuj oddać mu dziecko na wychowanie (kasy ma więcej niż ty więc w zasadzie może zapewnić dziecku świetne warunki) i widuj je co 2 tyg. zobaczymy czy będzie ci z tym fajnie.Mój partner przez taką babę musi do syna 300 km jeździć!ale jeździ co tydzień na dwa dni (na szczęście w okolicy mieszka jego mama i ma gdzie nocować) bo inaczej to zapomniałby chyba ,że jest ojcem!co za baba!
          co ci ten facet zrobił?straszne cwaniactwo bije z tego co piszesz.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:16
            No to pani juz dziekujemy., Nie potrzebuje opinii od osoby, której słodki facet musi przez straszną babę ganc 300 km. Raczej nie jestes obiektywna. Mąż ma warunki materialne, ale chyba się domyślasz, że nie miałby czasu na zajęcie się dziecxkiem. Po to są alimemnty, że wychowuje ten, co daje rade sam, a drugi się dokłada. Starania osobiste są ważniejsze, sorry, ale tak to wymyslił ustawodawca.
            On mi nic nie zrobił, tak jak ja jemu. Po prostu nie dogadujemy się kompletnie, już po rokju mąłżeństwa było wiadomo, że sie nie dopasowaliśmy. Błąd, że wtedy nie zdecydowalismy się na rozwód, bo teraz jest dziecko, na którym nam obojgu bardzo zalezy.
            • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:18
              fretka_11 napisała:

              > On mi nic nie zrobił, tak jak ja jemu. Po prostu nie dogadujemy się kompletnie,
              > już po rokju mąłżeństwa było wiadomo, że sie nie dopasowaliśmy. .
              właśnie - dlatego nie rozumiem czemu uważasz, że on ma płacić alimenty na CIEBIE (co innego na dziecko)?
              • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:20
                Dlatego, że obecnie mam wysoki poziom życia, a po rozwodzie bedę miec duża obniżkę poziomu życia. Istotrne pogorszenie sytuacji życiowej jest tym, co umożliwia alimenty. To wynika z ustawy, więc nie będe się rozwijac. Po prostu sa takie mozliwości. A ja wyprowadzając się musze ułożyć całe życie zawodowe na nowo. I nie, dziekuje za rade, ale nie zostanę tu gdzie jestem.
                • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:22
                  fretka_11 napisała:

                  > Dlatego, że obecnie mam wysoki poziom życia, a po rozwodzie bedę miec duża obni
                  > żkę poziomu życia. Istotrne pogorszenie sytuacji życiowej jest tym, co umożliwi
                  > a alimenty. To wynika z ustawy, więc nie będe się rozwijac.
                  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A Twoja interpretacja jest mocno naciągana...
                • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:25
                  ale masz ten poziom dzięki niemu nie dzięki sobie ma cię sponsorować bo dobrze zarabia?chore!6 tyś na rękę to nie mało więc wypadałoby żebyś radziła sobie sama
                  • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:40
                    Nadmieniałam w tym wątku, że gdybym się nei wyprowadziła od siebie, to ja bym jemu takik poziom zapewniała. Byłam na to gotowa, on nie chciał się przeprowadzić. W odwrotnym wypadku ja bym mu zapewniła strart w miejscu, do którego wróciłby po rozwodzie - bo uważam, że nie ma winy któregoś z nas w rozstaniu.
                    Nie wiem czemu Ty i reszta dziewczyn tak się bulwersujecie - takie sa przepisy i możliwości, żeby alimentów można było żądać....Nie oczekuję ataków, oczekuję porad.
                    • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:42
                      fretka_11 napisała:

                      > Nadmieniałam w tym wątku, że gdybym się nei wyprowadziła od siebie, to ja bym j
                      > emu takik poziom zapewniała.
                      przecież pisałaś, że tam skąd pochodzisz nie ma dobrej pracy...
                      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:54
                        W momencie wyprowadzki miałam za soba 6 lat pracy, która w ko;lejnym roku przysniołaby mi duży profit. Natomiast z chwila przeprowadzki, na wejściem, po kilku latach nieobecności trudno oczekiwać, że wracam, a tam wszytsko czeka tak, ajk to zostawiłam. Bo nie czeka. I wtedy trudno znleść coś podobnego, znów od zera trzeba zaczynać
            • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:18
              jestem obiektywna bo jestem po rozwodzie i zachowałam się tak aby dziecko na tym nie ucierpiało choć mojemu eks am do zarzucenia więcej niż "niezgodność charakterów"
              • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:21
                Świetnie. A pochodziłas z miasta, w którym mieszkałas przed slubem i mieszkasz teraz czy nie? Chodzi o to, czy po rozwodzie zostałaś całkeim sama w obcnym miejscu czy wróciłas "w stare kapcie"?
                • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:24
                  wyobraź sobie ,że ja rozwodząc się nie miałam pracy i żłobka dla dziecka-to wymusiło zmianę miejsca zamieszkania o 50 km jednak szybko od mamusi wróciłam do miasta i stanęłam na nogi.u mamusi spędziłam krótki okres po wyprowadzce potrzebny na znalezienie mieszkania itd.
                  • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:30
                    Aha, całe 50 km miałas do mamy? No to super, chyba PKSem mogłas dojechac za 10 zł?Ja mam do rodziców wyjazd pocxiągiem, a na tej linii oznacza to Expressy, TLK i INtercity, czyli 130 zł. Wybacz, ale 50- km to jest żadna odległość
                    • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:35
                      rozumiesz różnicę?ja musiałam na jakiś czas zamieszkać z matka bo zajmowałam się wychowywaniem córki i nie pracowałam zawodowo!wyprowadziłam się z dnia na dzień po kolejnej dość drastycznej-nie będę się wdawać w szczegóły- awanturze!mi to dopiero pogorszył się standard!i co?i nic!dostaje 400 zł alimentów na dziecko bo na taka kwotę się zgodziłam i grosza na siebie!ojciec widuje dziecko co tydzień raz w miesiącu lub dwa jeśli chce zabiera ją do siebie na cały weekend i spędził z nią tydzień wakacji!a ty nie musisz tylko chcesz wrócić do mamusi bo nie myślisz o dziecku i jeszcze chłop ma cię sponsorować bo ci się standard obniży!wstyd!
                    • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:44
                      fretka_11 napisała:

                      > Aha, całe 50 km miałas do mamy? No to super, chyba PKSem mogłas dojechac za 10
                      > zł?Ja mam do rodziców wyjazd pocxiągiem, a na tej linii oznacza to Expressy, TL
                      > K i INtercity, czyli 130 zł. Wybacz, ale 50- km to jest żadna odległość

                      a to, że Twój syn będzie miał do taty taką drogę to masz w d... czyli Ty -dorosła kobieta nie możesz przeżyć, że masz 300 km do rodziny, a dziecko ma to zrozumieć
        • sonia_30 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:42
          Pogrzeb w necie i sama się oświeć..w przypadku rozwodu bez orzekania, tudzież z orzeczeniem obopólnej winy, jednak trzeba. Ale jakby tak mąż się postarał, może orzec Twoją wyłączną winę... i wtedy ZONK dla fretki wink
          Co 2 weekend to jest dopiero swoboda.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:55
            Raczej nie wykaże. Podobnie jak ja. I nie jest to nasz cel.
            • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:06
              fretka_11 napisała:

              > Raczej nie wykaże. Podobnie jak ja. I nie jest to nasz cel.
              Wasz cel to jego alimenty na ciebie i dojazdy do dziecka co drugi weekend na odległość 300 km? On już o tym celu wie?
              Fretka, tu piszą ci odpowiedzi ludzie, który w sądach po rozwody i alimenty bywali. Nasz reakcja daje ci przedsmak tego o czym możesz przekonać się na sali sadowej. Wysoki Sąd na jezyk nie choruje i moze ci w mniej delikatny sposób uświadomić niestoswnośc tego o co wnosisz. Zastanów się najpierw i nie obrażaj.
              • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:09
                Nie obrażam się. Twoja uwaga jest niliczna merytoryczna tutaj. Byłoby miło, gdyby ktoś pisał, że coś przejdzie w sądzie, a coś nie. Natomiast przejechanie się po kimś tylko dlatego, że smiał wspomnieć o alikentach na siebie, jest grubą przesadą i niegrzecznością. Prosiłam o rady, nie o nauki
                • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:39
                  Mnie najbardziej boli, ze chcesz skrzywdzić własne dziecko pozbawiając go de facto ojca i nawet nie masz na tyle autorefleksji, żeby zrozumieć co chcesz zrobić.
                  Merytorycznie ci doradzamy. Zapomnij o alimentach na siebie bo to nierealne i pomyśl o pozostaniu w miejscu gdzie mieszkasz ze względu na skutki, jakie może to dziecku przynieść.
                  Czy mąż wie o twoich planach?
                  • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:41
                    Wie., że chcialam zawsze mieszkac tam, gdzie kiedyś. Może się spodziwac, że będe chciała wrócić. Że dziecko ze mną, o tym już rozmawialiśmy
                    • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 14:16
                      Może się spodziewać, a wie to ogromna różnica.
                      Wie, ze ograniczysz mu kontakty z dzieckiem do dwóch weekendów w miesiącu? Wie, jaką odległość będzie musiał pokonywać by się z dzieckiem spotkać? Pomyślałaś gdzie będzie wtedy nocował czy będzie zabierał dziecko do siebie? Ile to godzin w jedną stronę? 3-4? Czyli głownie w aucie będą spędzać czas?
                      Czemu nie powiesz mu o swoich planach? przecież to jest niezwykle istotna kwestia.
    • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 11:59
      po pierwsze z jakiej racji alimenty na siebie?musiałbyś mu najpierw udowodnić winę za rozpad małżeństwa a piszesz przecież o "niezgodności" charakterów.Poza tym kto ci każe zostawiać dobrze płatną pracę i wyjeżdżać 300 km dalej?przy twoich zarobkach stać cię na wynajem mieszkania nawet w warszawie!!
      co do alimentów an dziecko wypadałoby zamiast się o nie sądzić zapytać szanownego ojca ile jest w stanie płacić i wtedy zastanowić się czy ta kwota ci odpowiada-alimenty mają zaspokoić uzasadnione potrzeby dziecka a nie być pomocą stricte dla Ciebie.Poza tym skoro chcesz wyjechać 300 km dalej to nie udawaj,że chcesz żeby widywał dziecko często!!!!bo te dwie rzeczy się wykluczają.I jeśli chodzi o widzenia wakacje wspólne wyjazdy to też wypada się w tej kwestii dogadać a nie wypisywać na chybił trafił bzdury oderwane od rzeczywistości które ktoś doradzi ci w internecie.chyba przy okazji tego rozwodu tak naprawdę myślisz tylko o sobie i usilnie udajesz ,ze chodzi ci też o dziecko i prawie eks partnera.Wybacz jestem kobietą mój eks to dupek ,ale mam alergie na kobiety które chcą alimenty "na siebie" -zwłaszcza kiedy facet de facto nic ci nie zrobił nie jest jakimś sadystom pracujesz zawodowo itd. a an dodatek w praktyce CHCESZ OGRANICZYĆ MU MOŻLIWOŚĆ WIDYWANIA DZIECKA.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:13
        Alimenty na dziecko sa na dziecko. Ja naprawde nie musze się tłumaczyć z rzeczy, które mi zarzucacie, bo nie tala jest moja intencja, aby dziecko odciąć od ojca i nie taka tez, żeby z tej kasy na dziecko korzystać dla siebie. Maz wie, że cała rodzine mam gdzie4ś indziej. Nie będe po rozstaniu tkwic sama w mieście, gdzie teraz mieszkam, skoro wszyscy bliscy mi ludzie mieszają tam., a tylko były maż - tu. Byłoby to absurdalnie nierozsadnei emocjonalnie dla mnie nie do wytrzymania.
        Daltego pytam o to, jak naj;lepiej ułożyć kontakty dziecko - ojciec, żeby mogli mimo odległolści widywac sie często
        • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:16
          emocjonalnie nie do zniesienia dla dziecka jest widywanie ojca raz na dwa tyg zwłaszcza jeśli podobno był dobrym ojcem.naprawdę myślisz tylko o sobie.a eks nie musi ci płacić alimentów na ciebie bo tobie zachciało się przeprowadzki i zmiany pracy na gorszą-twój wybór a nie konieczność.
        • altz Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:18
          Ktoś bliski tutaj mieszka, Wasze dziecko. Chyba, że dziecko dla Ciebie nie jest bliskie.
          Jak ułożyć? Nie przenosić się, a poprosić rodziców, żeby się przenieśli blisko Ciebie.
          Proste, nieprawdaż?
          • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:21
            a bez rodziców się nie da?przecież może jeździć do niech...np raz na dwa tygodnie.skoro wystarczy to małemu dziecku i ojcu to tym bardziej dorosłej kobiecie i jej rodzicom
            • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:25
              Nie chcę tu przedstawiac całej otoczki, zreszta pisałam o tym w maliach. Przeprowadziłam się tu gdzie jestem z miłości, choć miłośc męża nie była tak wielka, bo kazął mi wybierać: albo przeprowadzam się do niego albo nici z miłości. Więc jestem tu gdzie jestem tylko dla niego. Kiedy się rozwiedziemy, to odpada. Zostaje dziecko. I znów mam być zmuszona tu zostać dlatego?
              • argentusa Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:14
                Fretka, a mi się wydaję, że Ty nie rozumiesz jednej kwestii.
                To, że przeprowadziłaś się wczesniej tu, gdzie teraz mieszkasz to była Twoja decyzja. I to Ty ponosisz jej konsekwencje. .
                Czy masz byc zmuszona? Nie wiem, możesz jednak ZDECYDOWAĆ się zostać. Ty sama -poprzez podjęcie dorosłej decyzji, a co się z tym wiąże, wzięcie na siebie jej konsekwencji.
                I pewnie dla dobra dziecka też. Zamiast wejśc w rolę skrzywdzonej księzniczki, warto popatrzeć przez pryzmat wielu ról które masz.w życiu. Jednąa jest macierzyństwo i jego konsekwencje.
                Odbieram też Twoje posty jako oskarżenie, że wszystko zostawiłaś w imię miłości, a nic nie zyskałaś. To, że nie masz znajomych to też jest konsekwencja Twojego modelu zycia. Trochę widze to tak: WSZYSTKO dla niego rzuciałam a nie jest tak pięknie jak miało być. Jak to w życiu.
                Na alimenty na siebie nie liczyłabym, jeśli nie ma przesłanek opisanyh w KRiO. A przy Twoich możliwościach zarobkowych - nawet bym Sądu nie drazniła wnioskiem o nie.

                Powodzenia smile
                Ar.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:23
            Może mam całą rodzine zmobilizowac, żeby rzuciła domy, pracę i cała resztę swojego życia i przeprowadziła się do mnie, żeby były mąż-ojciec mógł widywac dziecko?
            Wybacz, ale absudrów nie będe ciągneła dalej. Mąz tez może sie przeprowadzic, idąc tym tropem
            • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:27
              przeczytaj wnikliwie co napisałam wyżej.może zrozumiesz
              • jagienka_2 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:40
                Ja zostałam w mieście, gdzie jestem sama. Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby rezygnować z pracy i wrócić do rodziców. Jestem dorosła i muszę ponosić konsekwencje swoich wyborów życiowych.
            • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:30
              Absurd to jest to co ty piszesz: facet ma płacić na ciebie (bo, że na dziecko to zrozumiałe) utrzymywać cię, przyjechać 2 razy w miesiącu i byc zadowolonym z Twoich super warunków. Żenada....
              • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:32
                Prosiłam o porady, jak ustalić warunki opieki nad dzieckiem, a Ty i cała reszta atakujecie strasznie. Problemy z sobą, zazdrość o lepsze warunki? Nie wiem, ale chodzi mi o konkretne normalne propozycje, a nie ataki
                • ca.melia Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:37
                  nie dostaniesz alimentów na siebie, nawet jeśli prawnie jest to możliwe.

                  Sąd wyjdzie z założenia, że jesteś młoda zdrowa i przy osądzaniu tych spraw bierze pod uwagę
                  MOŻLIWOŚCI ZAROBKOWE. Czyli ile jesteś w stanie zarobić aktualnie.

                  nie dostaniesz. Nie łudź się.
                • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:40
                  nie nie chodzi o zazdrość gdyby chodziło o zazdrość to twój facet ma więcej kasy-powinnyśmy pałać rządzą zemsty na penisie i doradzać-oskub go 1000 na dziecko 2 tys dla ciebie-minimum!
                  i wyjedź 300 km dalej a on niech widzi dziecko raz w miesiącu.tak lepiej?takich porad chcesz?to nie ode mnie!bo za rozwód zwykle jednak odpowiedzialne są obie strony-nawet kiedy dochodzi do zdrad to druga strona też nie jest bez winy-owszem osoba zdradzająca ponosi tej winy ogromną część jednak mało kiedy zdrady pojawiają się tylko dla tego ,że ktoś jest "dupkiem" zwykle czegoś mu w związku brakuje.ale nawet jak face czy kobieta zdradzi to nie można używać pieniędzy i dziecka jako instrumentu zemsty i odegrania się.a ty chcesz wrócić do mamusi dostać kasę na kosmetyczkę żeby ci się standard nie pogorszył a on ma widywać dziecko 2 razy w miesiącu-krótko mówiąc dla ciebie profity z rozwodu dla niego.konsekwencje.nie będę cię bronić bo on jest facetem a ty kobietą jesteś cwana poradzisz sobie-niestety!a jemu współczuję.
                • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:41
                  jedyne czego zazdroszczę, to, że masz męża, któremu chce się być ojcem... mój mieszka w tym samy mieście i syna widuje 4 dni w miesiącu, bo "nie ma czasu i pracuje".
                  Finansowo stoję dobrze, z resztą jak cała moja rodzina, o dokładnych zarobkach nie będę pisać, bo chyba nie o to chodzi, ale nigdy przez myśl mi nie przeszło, że ex powinien na mnie płacić alimenty. Mam dom, samochód (swój, nie exa lub za pieniądze exa), pracę i nowego partnera (którego poznałam jak byłam niezależna finansowo), więc zazdrościć nie mam czego.
                  Nie wiem jakiej propozycji oczekujesz, masz roszczeniową postawę, interpretujesz prawo po swojemu...
                  • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:45
                    a ja jestem na początku drogi zawodowej ba na początku życia nie mam kokosów ale cieszę się tym co mam choć bywa ciężko pracę mam taką ,ze mam w perspektywie te 6 tyś smile ale nie ciągnę kasy na siebie od byłego!rozwód to rozwód ja radzę sobie sama on radzi sobie sam!grunt żeby dziecko miało to co mieć powinno.
                    • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:52
                      tikitaki3 napisała:

                      >ale nie ciągnę kasy na siebie od byłego!rozwód to rozwód ja radzę
                      > sobie sama on radzi sobie sam!grunt żeby dziecko miało to co mieć powinno.
                      i bardzo dobrzesmile
                      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:03
                        Super, że jesteście takie matki - Polki. dajecie sobie radę i pshacie dalej wózek. Co nie oznacza, że wszyscy tak jak Wy mają zrezygowac z wszytskiego poza alimentami na dziecko.
                        Liczyłam na konkrente rady, a nie umoralnianie.
                        • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:14
                          fretka_11 napisała:

                          > Super, że jesteście takie matki - Polki. dajecie sobie radę i pshacie dalej wóz
                          > ek. Co nie oznacza, że wszyscy tak jak Wy mają zrezygowac z wszytskiego poza al
                          > imentami na dziecko.
                          > Liczyłam na konkrente rady, a nie umoralnianie.
                          a co to ma wspólnego z matką-Polką? z czego niby ja rezygnuję? chciałam dziecko, mam je - wiadomo, że nie żyję jak za czasów panieńskich.
                          Ale mam też 2 rączki i głowęwink a jak dla Ciebie sytuacja gdzie dostajesz alimenty na dziecko, a nie na siebie to straszna rezygnacja i bawienie się w matkę-Polkę to proponuję zostawić dziecko z mężem i odwiedzac co 2 tygodnie...
                          ty nie oczekujesz rad, ty oczekujesz, że ktoś ci powie - bierz dziecko, rzuć pracę , wyprowadź się, a ex ma psi obowiązek utrzymywać ciebie, bo byłaś jego żoną - takiej rady nikt normalny ci nie da... z resztą idź do prawnika to się dowiesz jaką masz szansę na te upragnione przez siebie alimenty...
                        • puzzle33 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:38
                          fretka_11 napisała:

                          > Liczyłam na konkrente rady, a nie umoralnianie.
                          Byłaś u dobrego adwokata?
                          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:41
                            nie
                            • puzzle33 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:46
                              To może od tego zacznij? Uzyskasz rzeczowe porady i wyczerpujące informacje.
                    • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:02
                      Własnie, kochana, jesteś ma pocztku drogi zawodowej, a ja nie. Ja mam porównanie - przed slubem miałam bardzo dobre perspektywy, które poświęciłqam dla męża. Obecne 6 tys. przy tych perspektywach to nie tak wiele, zapewniam. Na dodatek wraz z przeprowadzka musiałam schowac ambicje do kieszeni i w mieście, gdzie jestem, zaczynac od zera. A teraz znów będe musiała zaczynac od zera. Mąz cały czas konsekwentnie buduje swoją kariere, nigdy by dla mnie sie nie przeprowadził, co juz przed ślubem mi powiedział wyraxnie. Więc ja wszytsko pośwoięciłam: dobrą pracę, moją rodzine i znajomych, a teraz nzów mam ja poświęcać?? A małzonek może sobie nadal w puch obrastac...Dzięki, on na pewno by się z waszych porad bardzo ucieszył..
                      • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:20
                        przeszłości nie zmienisz.
                        zawsze ktoś musi pójść na kompromis, z czegoś zrezygnować...
                        ja siedziałam 3 lata na wychowawczym, potem pracowałam na pół etatu, żeby mąż mógł się rozwijać zawodowo (nie mam mamy, babci czy cioci do pomocywink ale dziecko podrosło, znalazłam możliwości przyzwoitych zarobków (przy tym tylko ja mogę odebrać dziecko z przedszkola, bo nikogo innego o tej porze nie ma). Nie da się mieć wszystkiego, ale dziecko podrośnie i zdążysz jeszcze zrobić karierę...
                        skoro żałujesz, że to ty zrezygnowałaś z pracy, wyprowadziłaś się itd. to tylko nauczka na przyszłość, w nowym związku możesz postąpić inaczej...
                      • argentusa Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:20
                        nigdy by dla mnie sie nie przeprowadził,
                        > co juz przed ślubem mi powiedział wyraxnie. Więc ja wszytsko pośwoięciłam: dobr
                        > ą pracę, moją rodzine i znajomych, a teraz nzów mam ja poświęcać??

                        Fretka, tak sobie myślę, że Ty po prostu jesteś na SIEBIE zła za dokonanie złego wyboru. Ktoś Cię pod ścianą stawiał, że tak musiałaś wybrać?
                        A teraz chcesz się zemścić za pomoca dziecka na mężu, bo źle wybrałaś w przesżłości.
                        Dorosnąć, czas dorosnąc...
                        I przestać zajmowac się mężem i tym co on będzie miał po rozwodzie. Zając się sobą i dzieckiem. W tej kolejności. Ale zając się SAMEJ, nie wyręczając się innymi. Rękawy zakasać i do przpdu, coś mi się wydaje, że po pierwszej ząłamce dasz sobie radę. I moze nawet mogłabyś zostać tu, gdzie jesteś. Nie masz pojęcia jaką satysfakcję daje samodzielność!
                        Powodzenia
                        Ar.
                        Ar.
                        • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:33
                          Masz rację. Jestem zła na siebie za te wybory. JUż wtedy wiedziałam, że daję za dużo. On nic nie chciał dac, a to powinno mi było zapalić czerwone światło. Ale tak się nie stało. TEraz próbuję wszytsko sklecic od nowa. Zacząc mysleć o sobie i dziecku. Ale nie chćebyc z dala od bliskich, sama. Zwłaszcza że rodzice za chwilę zaczną wymagać realnej pomoicy, nie dadza sami rady nqa co dzien...
                          Satysfakcja na pewno wazna, choc na początku jest strach, jak to będzie
                          • argentusa Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 08:05
                            >>Zwłaszcza że rodzice za chwilę zaczną wymagać realnej pomoicy, nie dadza sami rady nqa co dzien...>>
                            To by zmieniało trochę postac rzeczy. Ale pozostaje jednak pytanie: skoro rodzice wymagać będa pomocy, to czy nie łatwiej jednak i dlaCiebie i dziacięcia by to dziadkowie się tu przenieśli.Będziesz miała wciąz pracę, dziadkowie "opiekę", dziecko dziadków, Ciebie i ojca w pobliżu. Odpada stres Twój i dziecka. Wg mnie to jest sensowne.
                            Dla mnie kluczową sprawą jest zajęcie się SOBĄ. Bez kontekstu mężczyzna, reszta świata. Gdzieś czytałam: Zajmij się soba, daj światu odetchnąć. smile)))
                            Powodzenia,
                            Ar.
                  • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 12:58
                    Więc tym bardziej zupełnie nie rozumiem, skąd na mnie taki atak. Alimenty od męża byłego to nie fanaberia, dziewczynywink To jest uprawnienie i dlatego o to pytam.
                    Mojemu mężowi chce się być tylko ojcem. Mężem już nie, zachowuje sie beznadziejnie. Nie uważam, że powinnm byc w skowronkach, że mąz jest dobrym tatusiem, bo uwazam, że mąz powoinien być najpierw dobrym mężem, a potem ojecem
                    • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:11
                      a ,że był złym mężem to dajmy mu w dupę niech płaci na ciebie tylko,że w jego mniemaniu ty nie byłaś idealną żoną.ja mogłam powiedzieć,zawsze,że sama sobie dziecka nie zrobiłam to była wpadka zamiast studiować dziennie zostałam z dzieckiem w domu pierwszy rok zawaliłam bo ciążę źle znosiłam i nauka nie była tym an co miałam siłę wymiotując 30 razy an dobę przez co studia mi się trochę wydłużyły w czasie nie pracowałam choć chciałam i byłam z dzieckiem wiele przez to straciłam...tyle ,że to nie mój tok rozumowania. ponoszę konsekwencje swoich wyborów-ty też .tyle,że ja nie pozwoliłam żeby dziecko na tym ucierpiało nie mściłam się za swoje zmarnowane szanse na nim!głupia byłam ,że wybrałam takiego męża i tyle ale był i jest niezłym ojcem i ja w tym przeszkadzać nie będę.
                    • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:20
                      Nasuwa mi sie pytanie: jakiej zony oczekuje twój mąż a jaka ma?
                      Podjęłaś decyzję o przeprowadzce do męża dobrowolnie. Konsekwencje twojej decyzji poniesie dziecko i były mąż. Ile lat wytrzymywałaś bez rodziny? Nie da się jeszcze troche?
                      My mamy doświadczenie i może nieudolnie staramy się z tobą nim podzielić. Zerwanie kontaktów pomiędzy ojcem a dzieckiem ma ogromne skutki. Rana pozostanie w twoim dziecku na zawsze. To tak jakbyś je pozbawiła reki albo nogi. Zagoi się ale nigdy już normalnie nie będzie funkcjonowała tylko potrzebna będzie proteza.Proponuję zasięgnąć porady psychologa dziecięcego na temat skutków takiej przeprowadzki i widywania ojca co drugi weekend.
                      Powiedz o alimentach na siebie w sadzie i przedstaw te argumenty co nam. Aż jestem ciekawa co usłyszysz w odpowiedzismileMam nadzieję, że nas o tym poinformujesz.
    • mola1971 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:13
      Sprawa z alimentami na współmałżonka jest w sumie prosta:
      - w przypadku orzeczenia winy jednej ze stron strona niewinna może starać się o alimenty w przypadku znacznego pogorszenia sytuacji materialnej po rozwodzie;
      - w przypadku rozwodu bez orzekania o winie każdy z małżonków może się starać o alimenty w przypadku niedostatku, czyli gdy dosłownie na chleb mu brakuje a sam nie ma jak na ten chleb zarobić np. z powodu choroby.

      Zatem w Twoim przypadku musiałabyś udowodnić winę mężowi, ale z tego co piszesz jest to nierealne skoro to niezgodność charakterów.
      W praktyce sądy niezwykle rzadko orzekają alimenty na zdrowych, dorosłych ludzi.

      A tak w ogóle to dorośnij, dziecko... Dorosłość polega na tym, że ponosi się konsekwencje własnych decyzji i nie oczekuje się od innych ludzi tego by za nas konsekwencje naszych błędów ponosili.
      Pomysłu z rzuceniem pracy i wyprowadzką 300 km nawet nie skomentuję. Pochwal się tym pomysłem w sądzie a zapewne ogólne rozbawienie wzbudzisz. Sąd być może nawet powierzy opiekę nad dzieckiem Twojemu mężowi. Skoro Ty sama nie umiesz sobie poradzić tylko chcesz rzucić pracę i wracać do rodziców to znaczy, że nieodpowiedzialna jesteś i jako taka jesteś dla dziecka gorszym rodzicem. Przygotuj się na to, że sąd może się kierować taką logiką również.
      Dla sądu najważniejsze będzie dobro dziecka a nie Twoje samopoczucie.
      • argentusa Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:22
        Mola, rozwaliłaś mnie tym postem smile
        Uwaga wyznanie:

        Kocham Molkę! znaczy zakochałąm się w Molkowej pisaninie dzisiejszej.
      • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:25
        Mola, ona już swoje chyba wie i dla niej jak Kasandra jesteśmy. Niech się dziewczyna sama przekona na własnej skórze.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:31
        Kieruję się tym, by dziecko miało na co dzień rodzinę. Po rozwodzie tata nie jest na co dzien, bo pracuje do późna, no i raczej trudno wymagać, żebyśmy się co dzień widywali, to generowałoby kłótnie, a to pragniemy zlikwidować.
        Na co dzień po przeprowadzce będzie babcia i dziadek, a wiem, że z punktuw widzenia dziecka stały element pt. rodzina ma znaczenie. Gdy tu zostanę, pracująć, efekt będzie tak: dziecko pół - 2/3 dnia z opiekunka, reszta dnia ze mną, na weekend tata. Stąd uważam, że tata co dwa weekendy, gdy na co dzien i ciągle z dzieckiem są dziadkowie, to scenariusz lepszy. Jakkolwiek okrutnie brzmi to dla ojca dziecka.
        Owszem, za błędy się płaci. W tym wypadku ja zapłącę. Mężowi, poza kłotliwą zoną, nic nie ubędzie, zawodowo nadal świetnie, dom, ustawiony na całe życie.
        • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:34
          ty zapłacisz?jemu nie ubędzie?jest dokładnie odwrotnie.dziecko nie jest teraz emocjonalnie związane z tymi dziadkami tylko ze swoim ojcem.wiec to ojca nie dziadków potrzebuje na co dzień.naprawdę zostaw mu to dziecko i wyjedź tak będzie lepiej.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:39
            KObieto, sam się zastanów, co piszesz. On nawet się tu nie wypowiedział, nie znasz go, a juz zostawiasz z nim nasze dziecko?wink Nie bądź śmieszna. On jest dobrym ojcem, ale nie ogarnąłby na co dzień wszystkiego. Pracuje do późna, sam nie da rady. A może mam zostawić dziecko z ojcem czyliz nianią na calky dzień? Może to by Was zadowoliło wreszcie?smile
            • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:50
              Zamiast walczyć o alimenty na siebie to może powalcz o opiekę naprzemienną.Zamiast zabierać mu dziecko to zaproponuj jego aktywniejszy udział w wychowaniu.
        • puzzle33 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:49
          fretka_11 napisała:

          > Mężowi, poza kłotliwą zon
          > ą, nic nie ubędzie, zawodowo nadal świetnie, dom, ustawiony na całe życie.
          Uwierzysz, że są rzeczy ważniejsze od pieniędzy?
      • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:32
        tu powinien być taki guzik LUBIĘ TO smile
    • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:20
      przeczytaj sobie wątek "nieuregulowane sprawy finansowe" tam dziewczyna ma nad czym myśleć-kredyty brane w trakcie małżeństwa i spłata ich po rozwodzie-to jest temat nad którym może pochylać się sąd tam można udzielić merytorycznej odpowiedzi jeśli tylko ma się jakieś doświadczenia w tej dziedzinie.na fanaberie nie znajdziesz poklasku ani tu ani przed sądem.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:37
        Kochana, ja też mam kredyt. A żeby było śmieszniej, na dom, który stoi na jego działce. po rozwodzie może być tak, że będe spłacac cos, co do mnie nie należy. I to jest kredyt na jakies kolejne 20 lat. Wystarczy?
        Pisałam tu o tym, co mnie interesuje, mam tez inne problemy typu własnie olbrzymi kredyt na nie swoją nieruchomość, ale o nie nie pytam.
        Stąd chce też alimenty na siebie. Z pensji utrzymac siebie, czesciowo dziecko i spłacac olbrzmi kredyt - nie dam rady.
        • tikitaki3 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:43
          to powinno cię interesować właśnie jak uporać się ze spłatą wspólnego kredytu-a nie jak dostać alimenty an siebie to są dwie osobne kwestie!poza tym dalej poniżej krytyki pozostają pomysły wyprowadzki i ograniczenia mu kontaktu z dzieckiem
        • zmeczona100 Alimentów na siebie nie dostaniesz na 100% 13.09.11, 17:16
          > Kochana, ja też mam kredyt. A żeby było śmieszniej, na dom, który stoi na jego
          > działce. po rozwodzie może być tak, że będe spłacac cos, co do mnie nie należy.
          > I to jest kredyt na jakies kolejne 20 lat. Wystarczy?


          A ten kredyt to konsumpcyjny czy hipoteczny?


          > Stąd chce też alimenty na siebie.

          Przy rozwodzie bez orzekania o winie można się starać o alimenty tylko w sytuacji życia w ubóstwie i to w dodatku nie z własnej winy. Dlatego idź do prawnika, żeby za pieniądze Ci to powiedział, bo inaczej nie dotrze do Ciebie ta oczywistość.

          ------
          Morale nizin społecznych staje się moralnością ogólnie przyjętą. Ideałem i wzorem postępowania staje się osoba o moralności i osobowości stułbi modrej. By Mayenna
          • fretka_11 Re: Alimentów na siebie nie dostaniesz na 100% 14.09.11, 07:31
            Na dom - raczej nie bierze się kredytów konsumpcyjnych, tylko hipoteczne..
            • zmeczona100 Re: Alimentów na siebie nie dostaniesz na 100% 14.09.11, 12:10
              czyli wzięłaś kredyt pod zastaw nie swojej działki? Jak to było możliwe?
              • fretka_11 Re: Alimentów na siebie nie dostaniesz na 100% 14.09.11, 14:03
                Jest to możliwe. Zabezpieczeniem kredytu jest nieruchomość, którą ma mąż. Ja spłacam wyłącznie raty solidarnie z nim (z majątku wspólnego).
                • zmeczona100 Re: Alimentów na siebie nie dostaniesz na 100% 14.09.11, 17:57
                  Czyli w razie niepłacenia bank sięgnie po tę nieruchomość? No to... wink
                  • sonia_30 Re: Alimentów na siebie nie dostaniesz na 100% 14.09.11, 20:26
                    Zanim sięgnie, położy łapę na pensji i rachunkach, przy okazji wpisując do wszelkich rejestrów.
                    • fretka_11 Re: Alimentów na siebie nie dostaniesz na 100% 15.09.11, 09:08
                      Sonia, właśnie tego sie obawiam
                  • mumi7 Re: Alimentów na siebie nie dostaniesz na 100% 15.09.11, 09:05
                    Tak, wiem. Tylko nie chcę sie użerać po drodze z moim byłym o zapłate np. połowy raty. Niestety obowiam się, że w zdenerwowaniu mógłby sięgac po takie argumenty
    • alomehorka Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:40
      Weź adwokata i Ci pomoże. Na forum możesz jedynie szukać wsparcia emocjonalnego. Nie mam pojęcia, jaka jest Twoja sytuacja, rzadko ludzie przedstawiają prawdziwy, ukryty motyw sprawy. Być może nikogo aktualnie nie masz, ale na przykład 300 km. stąd mieszka ktoś, w kim się kochasz i to jest głównym motorem działania; jeśli tak jest dobrze się zastanów i myśl o dziecku, bo możesz gorzko żałować. Ja się rozwiodłam dwa lata temu, a do tej pory kocham męża. Zdradził mnie z mężczyzną, wybaczyłam, miało się to nie powtórzyć. Niestety, powtórzyło się i to nawet za moją zgodą. Moja tolerancja nic nie dała. W końcu odezwała się i we mnie potrzeba normalnego związku i też zdradziłam. Wszystko się rozpadło z wielkim hukiem. Teraz jestem sama, bo nadal kocham męża, choć oprócz homoseksualnych skłonności dorzucę do jego charakteru rzadko spotykany egoizm. Nigdy nie chciał się rozwieść. To mnie już kompletnie przybijało i niejako obarczało całą winą za rozpad związku, bo on uważał, że nie ma sensu rozbijać rodziny. Nie mam żadnych alimentów na siebie, średnio wysokie alimenty na dziecko i jestem daleko od rodziców. Niezgodność charakterów jest niczym w porównaniu do tego, z czym być może będziesz się borykać: uroczystości rodzinne, rozstania i powroty dziecka, rozmowy telefoniczne, wakacje, wszystko osobno. Zamiast walczyć o siebie przy dziecku spragnionym ojca zawalcz o siebie w tych warunkach, w jakich jesteś teraz, jakie dobrze znasz i jakie dobrze zna Twoje dziecko. Usiądź i dobrze się zastanów po co Ci ten rozwód. Może nie rozwód Ci potrzebny, tylko praca nad sobą.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 13:56
        Nikt nie mieszka 300 km stąd. Masz racje, że warto się zastanowić nad sobą. Idziemy jeszcze do psychologoa, może coś z etgo będzie. Ale mnie już rece troche opadły
        • puzzle33 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 14:01
          Jeśli rzecz się rozbija tylko o niezgodność charakterów, macie szanse. Powodzenia
        • ladyhawke12 Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 14:06
          Fretka
          po:
          1 - almenty na ciebie, zapomnij niemożliwe w obecnej sytuacji, wyprowadzka nic nie zmieni, masz możliwosci zarobkowe i to ty chcesz sama pogorszyć swoj status materialny, niestety tak bedzie sąd to widział.
          2 - Istnieje podział majatku dorobkowego, i nalezy uregulować sprawy finansowe, czyli jesli ty brałas kredyt na nieruchomość to masz rachunki na to co zostało wykonane możesz oczekiwac zwrotu poniesionych kosztów.
          3 - kwestia dziecka, ojciec moze sie nie zgodzić na twoja wyprowadzke z dzieckiem i co wtedy zrobisz, ma do tego prawo. Duzo na tym forum jest samotnych matek ktore wychowywały w zupelnie obcym miescie dziecko, same i nie rezygnowaly z pracy i nie uciekały, bo wazniejszy byl byt dziecka zapewniony i stabilny, to wazniejsze jest niz ci sie wydaje. Poza tym nie napisalas w jakim wieku dziecko, i niania nie jest zlym rozwiazaniem, wiec nie ma co sie pienic na calkiem rozsadne rady dziewczyn.
          4 - zabezpieczenie alimentow na dziecko na czas oczekiwania na rozwod, terminy sa rozne.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 07:40
            Dziekuję. Nareszcie porady merytoryczne. Część argumentów dziewczyn do mnie dotarła, niemniej nie rozumiem, skąd taki atak od razu, spokojnie też można to powiedzieć.
            Kredyt jest spłacany z majątku wspólnego, budowa domu nastapiła czesciowo z kredytu, a cześciwoo z bieżących zarobków moich i męża.
            Tak poza wszystkim: w jaki sposób maz może się nie zgodzić na wyprowadzkę?
            Stabilny byt dziecka mysle, że po pewnym czasie w mojm starym mieście jestem w stanie zapewnić, emocjonalnie - cała moja rodzina będzie bliżej, więc lepiej - i dla mnike, i dla syna, bo ma skąd czerpać codziennie, a nie co weekend wzorce osobowe (stabilny, ciepły, ograniający, obrotny dziadek, śżyczyłabym sobie, żeby syn wyrósł na takikego mężczyznę). Tylko problem konktaktów z ojcem pozostaje. Dzieckok ma 2 lata. Uważam, że lepiej dziecku byłoby przy dziadkach niż przy niani, to dośc naturalne.
            Poza tym wybacz, ale dziewczyny, które same poradziły sobie w obcnym mieście, mają za sobą różne scenariusze. Jednak faktycznie zadbała o kontakt dziecka z ojcem, ale wiele pewnie miało taką sytuajce, że mieszkały wczesniej na wsi zabitej dechami, gdzie i tak bieda, pewnie też różnie z rodzicami bywało, więc do czego tu wracać? Takie osoby mnie jakoś nie zachwyając, jesli chodzi o osiagnięcie pt. zostałam sama wobcnym mieście z dzieckiem i sobie radze. Bo taka osoba w swoim rodzinnym miasteczku/wsi nie dałaby po prostu i tak rady,

            Dziekuję za rade o zabezpieczeniu alimentów na czas do rozwodu, to istotne. Co to znaczy, że terminy sa różne - terminy czego i jaki rozstrzał czasowy?
        • alomehorka Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 14:09
          A opadną Ci jeszcze bardziej, gdy zostaniesz sama. Twój mąż wygląda mi na niezwykle zdecydowaną osobę - to wcale nie jest zła cecha. Życie to nie bajka, ale lepiej przejść je razem, jeśli macie dziecko. Przemyśl co Ci się bardziej opłaca: cały ten rozwód, stres, przeprowadzka, konsekwencje finansowe i wiele znaków zapytania, czy wspólna praca nad związkiem? Nie myśl, że po rozwodzie wszystko ułoży Ci się cudownie i pozbędziesz się problemów. One zawsze są. Po prostu zamienisz swoje problemy na inne, ale uwaga: robiąc krok do tyłu, bo rozwód to jest krok do tyłu, choć z drugiej strony.... nie mogłabym Ci tego napisać, gdybym sama się nie rozwiodła. I prawdopodobnie tkwiłabym w podobnym do Ciebie dylemacie, a tak - wychodzę na prostą, choć poczucie własnej wartości odbudowuję z trudem, jednak to robię. Nie wiem, czy miałabym taką szansę pozostając w swoim związku.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 07:46
            Ujęłaś problem od znajomej mi strony. Wiem, że może być cięzko samej, ale nie wiem, czy będąc w związku, sie nie uduszę. Wiem, że problemy sa także, bardziej prozaiczno-organizacyjne, ale nie znikają cudownie. Tylko jesli budzisz się rano i on jest akuart w delegacji, a Tobie chce się wreszcie życ, to czy to nie jest dobry powód do rozwodu?
            Nie zawsze rozwód jest krokiem do tyłu. Jest krokiem.
            Mój maz jest tak zdecydowany, że wtyka mi się we wszystko, ma niestety wzorzec kłoltliwego, węszącego wszędzie wredotę ludzi i złościwości ojca, któremu matka na zbyt wiele pozwalała, a cała rodzina kładła uszy po sobie (oczywiście ja mam już z nim na pieńku). Ja mam odwrotnie u moich rodziców, ale przynajmniej moi rodzice się ciągle kochają, a tata przywykł do wybuchowego temperamentu mamy. Oboje mamy więc wzroce, że swoja płeć dominowała w domu i każdy do tego dąży. Stąd wielkie problemy, pogłębione niestety przez kompleksy męża, którego ojciec ciągle krytykował, upominał, marudził i który ma wielkie, ale bardzo niepewne ego (czego oczywiście nie przyznaje)
    • errormix Re: Rozwód-pomóżcie 13.09.11, 17:59
      Jeśli chodzi o alimenty na ciebie, to ich nie dostaniesz.

      Twój tok myślenia o obniżeniu się poziomu życia jest logiczny, ale nie mieści się w zakresie przepisów, na jakie się powołujesz.

      Sam rozwód bowiem nie pogorszy znacząco twojej sytuacji materialnej. Pogorszy ją tak naprawdę zmiana miejsca zamieszkania i konieczność szukania sobie nowej pracy, która - jak sama piszesz - spowodowana będzie twoją przeprowadzką. A przeprowadzka to twoja osobista decyzja.

      W ocenie sądu, nadal możesz mieszkać tam gdzie mieszkasz i pracować tam gdzie pracujesz. Twojej chęci powrotu w rodzinne strony nie wymusza bowiem sam rozwód, ale fakt, że w dotychczasowym miejscu zamieszkania zwyczajnie nie masz nikogo bliskiego.

      Co do formy kontaktu ojca z dzieckiem, to jeśli mąż nie będzie się zbytnio wyrywał do odpowiedniego zabezpieczenia ich sobie podczas rozprawy rozwodowej, prawdopodobnie stanie się tak, że będzie on po dziecko do ciebie przyjeżdżał. Jeśli jednak skorzysta z porady pierwszego lepszego prawnika, z pewnością ten wytłumaczy mu jak to może wyglądać w praktyce, a w tedy musisz się liczyć z tym, że na sali sądowej mąż będzie domagał się "sprawiedliwego" ze społecznego punktu widzenia rozstrzygnięcia.

      Może się więc skończyć tak, że co drugi weekend on będzie przyjeżdżał do was, a co drugi wy do niego.

      I na koniec rada: Przepisy zawarte w kodeksach najlepiej interpretuje sąd.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 07:48
        Dziękuję za porady-może sz wyjątkiem tej ostatniej złośliwej. Mąż sam zaproponował plan opieki nad dzieckiem, obecnie to coś, co prezdstawia się sądowi do "klepnięcia", choć xapewne rażąco niespraiedliwwy bęzie podlegał jego ocenie. Stąd wczesniej ustalimy zasady i tym samym poznajmy swoje opinie na temat opieki. Oczywiście mąz może próbowac coś zmieniac na sali sadowej, tego jednak nie można wykluczyć nigdy.
        • to.ja.kas Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 10:57
          No to jeszcze klepnij alimenty na dziecko i siebie (znaczy namów na to męża) i masz rozwiązaną sprawę.
          Prawda jest taka, że alimenty na dorosłego małżonka to fikcja.
          Mam rozwód z eksem z orzeczeniem o jego winie. Alimenty mi nie przysługują, bo jestem zdrowa, młoda i mam możliwość zarobkowania. Nie sądzę by sąd zapewnił alimenty na Ciebie tylko dlatego, że Ci mamy i taty brakuje.

          Tak, wiem co to zostać samemu z dzieckiem bez wsparcia rodziny w obcym miescie. Do rodziny i przyjaciół mam 200 km. Po 10 latach dziekuję sobie samej, że jestem tu gdzie jestem. Z pracą, przyjaciólmi których tu poznałam i szansą jakiej zapewnie nie miałabym w mojej rodzinnej "pipidówie" (mimo iż to miasto wojewódzkie wink )
    • lejla81 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 11:59
      W sytuacji podobnej do Twojej, nie wróciłam do swojego rodzinnego miasta oddalonego o 300km.
      Zdobyta samodzielność finansowa i zawodowa, była dla mnie ważniejsza, niż to że jestem sama z wtedy dwulatkiem. Fakt, że moje dziecko może widywać ojca częściej niż raz na dwa tygodnie też był ważny.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 14:08
        Widać każdy ma inne priorytety. Ja już posiadaną samodzielnośc finansową, która by sie tylko pogłębiała, zostawiłam w moim mieście dla męża. Tu też ją mam. Ale w swoim mieście mam rodzinę, a niezależnośc (pewnie) zdobęde, choc oczywiście znów trzeba zaczynac od zera. Więc tak jak pisałam, dla wielu dziewczyn, które się tu wypowiadają, jest tak, że w ich mieście nic nie zyskały ani nic nie zyskałyby w przysżłości. Więc nic dziwnego, że zostaja tam, gdzi emogą pracowac i coś zyskały.
        Natomiast ja zyskałam i zyskiwałabym coraz więcej tam, choć tu też jest zarobkowo ok. Więc nie musze czepiac się kurczowo miejsca, gdzie jestem, a bliskośc rodziny jest dla mnie wazna
        • mola1971 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 15:59
          Niewiele zrozumiałaś z tego co tu napisano.
          Będziesz chciała to pojedziesz. Twoje życie, Twoja sprawa. Tyle tylko, że po pierwsze nie oczekuj, że Twoje pomysły będzie finansował (wkrótce były) mąż bo to nierealne w Twojej sytuacji. Alimentów na siebie nie dostaniesz. A inne Wasze wzajemne rozliczenia to inna bajka z kolei.
          Po drugie ciągle tylko "ja", "ja" i "ja". A jest jeszcze dziecko, które ma ojca i które to dziecko tego ojca pozbawisz. Za co w przyszłości i mąż i dziecko mogą Ci "podziękować".
          Co innego gdyby był złym ojcem i dziecko miał gdzieś. Wtedy nie miałoby znaczenia to czy mieszka za rogiem czy 300 km dalej.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 09:14
            Wiem, że syn może mi podziekować za oddzielenie od ojca. Ale może naprawde podziekuje za dziadków, spokojny dom, normalną matkę. Bo dom z ciągłymi kłotniami i opieka nad synem jednej osoby, gdy druga wychodzi wtedy z pokoju nie jest normalny.
            Mąz jest dobrym ojcem, przynajmniej teraz. Ale dlaczego w imię jego ojcostwa ja mam rezygnowac całkowicei ze swojego pomysłu na życie? Poza tym, nie czaruje się, dużo bradzije prawdopodobne, że zamożny młody facet znajdzie kobietę i będa mieć dzieci niż tom, że tak stanie się w moim wypakdu. Biologia, natura, obyczaje promuja facetów. A jesli zapomni o synu i zostana mu tylko te "nowe" dzieci? Wówczas synowi po nic będzie ojciec na miejscu, a ja po raz ikoelejny odczuję skutki błędów w wyborze partnera. Oczywiście to są gdybania, ale nie całkeim od rzeczy, sądząc po parach, które rozstały sie i po tym, co teraz się u niehc dzieje....
            • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 09:44
              Jak będzie syna widywał co drugi weekend to jest większa szansa , że o nim zapomni. Ich więź nie będzie taka silna jak powinna być miedzy dzieckiem a rodzicem. Częstsze, lepsze kontakty dają większą gwarancję, ze twój scenariusz o nowych dzieciach i zapominaniu o dawnym się nie sprawdzi.
              Pytasz czemu masz rezygnować ze swoich planów. Moim zdaniem dlatego, że jesteś matka, jesteś odpowiedzialna za dziecko i jego interesy powinny być stawiane na równi z twoimi. Obecność ojca w życiu dziecka jest konieczna, dziadków już nie tak bardzo.Poza tym rozwodząc sie bierzesz odpowiedzialność za to co sie po tym rozwodzie wydarzy. Dostajesz opiekę nad dzieckiem wiec powinnaś dbać o to by więź miedzy nim a drugim rodzicem nie wygasła i przypominała przynajmniej tę, którą by mieli w pełnej rodzinie.
              Na tym forum sa ojcowie, którzy stracili opiekę i swoje miejsce w życiu dziecka przez nieodpowiedzialność i brak zrozumienia ich sytuacji po rozwodzie przez partnerki. Zauważ, że ty decydujesz też za swojego męża. Masz w głowie scenariusz jego życia, wiesz co on zrobi po rozwodzie a czego nie.Już wiesz jak będzie i do tej wizji - mąż i jego nowa rodzina, zapomnienie o dawnym dziecku - dostosowujesz swój plan. Może odrzuć te wyobrażenia i porozmawiaj z mężem o opiece. Jak on sobie ja wyobraża, czy chce np. opieki naprzemiennej, jak to zorganizować. Przede wszystkim powiedz mu o swoich planach i spróbuj posłuchać tego co on powie. Jeśli ta przeprowadzka wg niego uniemożliwi mu kontakty z synem to nie zakładaj, że jakby chciał to mógł to czy tamto, tylko przyjmij jego argumenty i szukajcie rozwiązania najbardziej optymalnego dla wszystkich.Mam wrażenie, ze nie rozmawialiście o tej sprawie. Myślę, ze twojemu mężowi bardziej zależy na dziecku niż przypuszczasz.
              • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 10:34
                To, że radze się na tym forum, nie oznacza, że mój pomysł przedstawie jako nasze rozwiązanie wspólne męzowi. Jest oczywoiste, że decydowac będziemy razem. Ja rozwazam scenariusze.
                Zauważ też, że nie pisałam, jak będzie potem, że mąz na pewnie zapomni o dziekcu. Napisałam, ze jest to możliwe, a mam doświadczenie z sytuacji kilku znajomych nie-par. Zdarza się bardzo różnie, ojciec jest dobrym ojcem nadal albo i nie, a wpływ na to cześto ma nowa rodzina, niestety. Wolałabym, żeby to było moje gdybanie.
                Opieka naprzemienna zakłada, z tego, co wiem, np. 2 tygodnie u mnie, a dwa u meża. Czytałam, że nie pozostaje to jednak z korzystścia dla dziecka, zwładszcza gdy dwa domy sa daleko od siebie. Zaburza to jego poczucie bezpieczeństwa. Uważam, że jeden głowny środek i drugi rodzic dochodzący jest lepszym rozwiązaniem, dziecko ma swoje miejsce i oboje rodziców, jednego ciągle, drugiego rzadkiej, ale regularnie
    • marcowa19 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 15:50
      jestem zdumiona agresją skierowaną w stronę autorki wątku,ktora prosi o radę i ma prawo także nie mieć racji ,a te wszystkie - co ty sobie myślisz ,nie myśl sobie ,ja to miałam ciężko...ech- dlaczego snujecie hipotezy o jej cwaniactwie ,mierzycie swoim cierpieniem cierpienie innych .
      Fredka zaś opisuje swoją sytuację spokojnie ,rzeczowo ,dziwię się ,że cierpliwie odpierała wasze ataki .
      Czy dopiero po dostaniu plaskacza ,z sincami pod oczami ma się prawo decydować o rozwodzie ?
      Sądzę ,że fredka ,występująca o rozwód z powodu niezgodności charakteru ,być może daje sobie szansę na inne życie ,sobie ,dziecku i jemu,zamiast tkwić z związku ,jak jej się zdaje ,bez szans ( a że nie podaje szczegółów ze swego pożycia ,nie świadczy ,że ot tak podejmuje decyzję? ).
      Ma nieść krzyż matki polki ,ofiarować się w imię czego?,zostać w miejscu zamieszkania ,by ojciec widywał dziecko (jasne ,dobrze byłoby ,ale jaka pewność,że nie straci ochoty ,bywa i tak) ?A może ojciec powinien przeprowadzić się bliżej ,by częściej realizować się w roli taty"
      Ile razy czytałam na tym forum - weź się w garść ,zacznij się realizować
      • mola1971 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 16:03
        Najpierw przeczytaj ze zrozumieniem a dopiero potem krytykuj.
        Alimenty jej się po prostu nie należą. Takie jest prawo a prawo od czyjegoś wielkiego chcenia by było tak jak jemu się wydaje na szczęście się nie zmienia.

        Do reszty się nie odniosę bo to jeden wielki bełkot. Chcesz się odnosić to się odnoś do konkretnych postów a nie do jakichś "was".
        • marcowa19 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 16:13
          nie ,nie zechcę ,bo wszystkie posty były agresywne ,więc sobie pobełkotałam ,
          • mola1971 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 16:18
            Widocznie nie odróżniasz agresji od logicznego myślenia.
            To, że nie została pogłaskana po głowie nie znaczy, że jest to jednoznaczne a agresją.
            Problemem by było raczej gdyby tutaj znalazła chór popleczników, którzy klepaliby ją po plecach, dodawali otuchy w pomysłach, które nie mają szans powodzenia i dopiero na sali sądowej dostałaby kubeł zimnej wody.
            Pomoc to nie zawsze jest głaskania po głowie. Czasem (a nawet często) bardziej pomocny bywa kubeł zimnej wody.
            • marcowa19 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 17:37
              Mola,sorry ,odróżniam ową logikę od agresji , tudzież czytam ze zrozumieniem , może błędem jest ,że nie podpierałam się cytatami,za to chodzi mi już nie o argumenty (niestety część z nich takie spod siekierki ,tzw.księga prawd ostatecznych).Już samo użycie bełkot mimo możliwości użycia określenia - niejasno się wyrażasz - zawiera pierwiastek agresji .Ogólnie rzecz ujmując ,liczy się też styl ,w jaki się z kimś rozmawia.
              • mola1971 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 17:53
                Każdy widzi to co chce widzieć. Na forum nie słyszy się tonu głosu i nie widzi drugiego człowieka a od tego bardzo dużo zależy. Ja jakoś agresji nie zauważyłam.
                • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 09:38
                  Mola, ja agresji w odpowiedziach na moje pytanie co nieco widziałam, a na pewno dużo tonu ex cathedra, poucznia, zdumiewania się i cmokania nad moimi wygórowanymi żądaniami.

                  To, że ktoś dostał niewiele po rozwodzie albo ustalił zasady dot. dziecka w trudny dla niego sposób, nie powinno jednak rzutowac na rady dla drugiego. A mam takie niejasne wrażenie, że punkt radzenia niektórych osób zależy od punktu obecnego siedzenia po rozwodzie, nie zawsze łatwego. Chyba na zasadzie: ja mam nielekko, ale sobie radze, więc czemu masz miec lepiej i w ogóle jak śmiesz sie domagac czegoś ponad średnią.

                  Troche to przykre. Nie przyszłam tu, żeby mnie głaskano po głowce, ale chciałam dostac rzeczowe porady. Niekiedy w ton rezczowy wkradało sie jednak to, co powyżej. A juz rady: to oddaj dziecko mężowi, skoro sama wiesz, że nie dasz rady, w tym bez jego kasy, uważam za rady poniżej pasa. Nikt tu nie zna mnie ani męża, ale od razu wiadomo, że ja jestem wredna i pazerna, a mąz pewnie pokrzywdzony...
            • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 21:46
              mola1971 napisała:

              > Widocznie nie odróżniasz agresji od logicznego myślenia.
              > To, że nie została pogłaskana po głowie nie znaczy, że jest to jednoznaczne a a
              > gresją.Zgadzam się. Mola, ciekawe co pisałaby Marcowa gdyby w tym wątku wypowiedzieli się najagresywniejsi forumowi przeciwnicy alimentowania w ogólesmile Nie umiem znaleźć linka do wątków w których wysyłano te chciwe baby do roboty z niemowlętami przy piersismile
      • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 21:39
        Czy jesteś po rozwodzie?
        Pytam bo moim zdaniem taki post może napisać tyko osoba, która się nie rozwiodła.

        Autorka dostała rzeczowe odpowiedzi, realne i wypraktykowane nawet.Na sali sądowej może w dużo mniej przyjemny sposób przekonać się co jej się należy, a co nie.

        Odnośnie szansy na inne, lepsze życie - polecam wnikliwe przeczytanie motta tego forum. Rozwód jest straszny.Dlatego, jeśli jest szansa na poprawę istniejącego związku to warto ja wykorzystać, choćby dlatego by móc sobie potem, w najtrudniejszych chwilach, w chwilach gdy autorka wątku będzie wyć na podłodze łazienki z bólu, mogła sobie powiedzieć 'zrobiłam wszystko co się dało'. Pomaga to przeżyć ten ból, pomaga przetrwać chwile, gdy widzi się jak cierpi własne dziecko, przetrwać chwile gdy ono pyta czemu już nie kochasz taty?Łatwiej jest wtedy gdy ma się argument w postaci sińców bo dziecko nie rozumie co to jest różnica charakterów, czy wypalenie miłości, a skutki rozwodu najbardziej jego dotyczą.

        Nie oceniaj więc nas aż tak bezwzględnie.
        • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 09:26
          Myślę, że robię wszytsko, co sie da, idziemy do psychologa, kolejny raz. Chce spróbować uświadomić sobie swoje błędy, a także, żeby obca osoba uświadomiła błędy mojemu męzowi-bo ode mnie nie chce już nic słyszec na ten temat, Nastąpił klasyczny klincz, juz sie nie sluchamy. Więc próbujemy, może nawet po to, żeby potem jak napisałas, pośród wycia w łazience uświadomić sobie, że zrobiłam, co mogłam.
          Co do dziecka-nie uważam, żeby było łatwiej pokazac siniakami na twarzy niż te na duszy. Dziecko w spokojnej rozmowie może zrozumiec, że krzyki i kłótnie też robią rany. Wieloletnia wojna w domu nie zrobi mu lepiej.
          • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 10:33
            Najmłodsza córka nie była świadkiem większości rzeczy, które mnie doprowadziły do rozwodu. Starsze dzieci wzięły udział w decyzji o rozwodzie i one zrozumiały. Tej najmłodszej bardzo trudno to przychodziło bo ona kochała tatę i mamę jednakow,o a wiadomość, że my się już nie kochamy była dla niej bolesna. Bardzo mnie bolało jak widziałam, że ona tez cierpi, ze nie umie tego pojąć. Teraz juz się z tym pogodziła.Dopiero od pól roku nie pyta czy jak mnie tata przeprosi to znów zamieszkamy razem. Nie wiem czy jak dorośnie i zapyta o powody rozwodu to zrozumie moje stanowisko. Bicie jest bardzo wyraźnym argumentem na rozpad związku. Mówisz o tym i tu juz nie ma miejsca na : a może trzeba było..., Rozumiesz? Sa takie 'oczywiste' powody rozwodu i te mniej oczywiste.
            Alkoholizm, zdrada i przemoc to te, po podaniu których, nie trzeba niczego uzasadniać. Wypalenie, różnica charakterów, różne cele życiowe czy brak miłości już wymagają szerszego omówieniasmile

            Alimenty na byłych partnerów są przez sądy bardzo niechętnie zasądzane. Taka propozycja na sali sadowej może skutkować bardzo niemiłym zachowaniem sądu, wręcz może cię postawić w gorszym świetle i nie osiągniesz np. wystarczających alimentów na dziecko czy czegoś innego o co wniesiesz. Sąd tez człowiek i jak zobaczy w tobie wredną harpię co to męża na kasę naciąga to może różnie zareagować.Poza tym twoje uzasadnienie, jak sama widzisz, jest mało przekonujące. a takie alimenty dostają kobiety w naprawdę ekstremalnych przypadkach.Sad to nie mops, który na podstawie dochodu mówi czy się cos należy czy nie. W prawie jest jeszcze takie pojęcie jak poczucie sprawiedliwości.Wyrok sadu nie może kłócić się z tym abstraktem. Przyznanie alimentów na zdrową, młoda kobietę, która dobrze zarabia, a tylko chce aby jej się stopa życiowa nie obniżyła i żeby miała lepszy start, jest w niezgodzie z tym odczuciem bo możesz sama o siebie zadbać. Dorosłość wszak to samodzielność, a ty chcesz kosztem męża poprawiać sobie byt - tak sąd może to ocenić.
            • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 10:41
              Co do przyczyn rozpadu związku - wiem, sa przyczny łatwiejsze w tłumaczeniu i mniej łatwe. Staram się o wychowaniu dziecka wiedzieć dużo i sie dokształcać, z pewnością i kwestia rozwodu musi być z dzieckiem dobrze omówiona, a dziecko musi czuc oparcie - bo zawsze poczuje się źle. Na pewno będzie trudno, nie przeczę.

              Skorzystanie z uprawnienia nie może być przez sąd źle odczytane, jeśli sąd tak jednak zrobiłby i dałby temu wyraz na sali, od tego służa zastrzezenia do protokołu, żeby takie działania sądu ukrócić. Sąd jest od sądzenia, a nie od dawania stronom do zrozumienia, że ich żądania są niestosowne. Inna sprawa to merytoryczne podstawy do zasądzenia takich alimentów-ja naprawde trace dobrą stopę życia. Wiem, mam dwie ręce, dam sobie radę. Wiem, może byc trudno uzyskac takie alimenty. MOże sie nie zdecyduję na ich dochodzneie, zalezy to od tego, na ile stąd będe mogła zorganizowac sobie życie z innym mieście, żeby łagodnie przejśc te niewatpliwe trzęsienie ziemi (mąz przejdzie to tylko od strony emocjonalne, mnie zmieni się dokładnie wsztsko - wiem, że znów na własne życzneie, ale rodzina i oparcie w nich, a za chiwle ich oparcie sie na mnie jest to dla mnie sprawa ważna)
              • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 10:52
                fretka_11 napisała:

                MOże sie nie zdecyduję na ich dochodzneie, zalezy to od tego, na ile st
                > ąd będe mogła zorganizowac sobie życie z innym mieście, żeby łagodnie przejśc t
                > e niewatpliwe trzęsienie ziemi (mąz przejdzie to tylko od strony emocjonalne, m
                > nie zmieni się dokładnie wsztsko - wiem, że znów na własne życzneie, ale rodzin
                > a i oparcie w nich, a za chiwle ich oparcie sie na mnie jest to dla mnie spraw
                > a ważna)
                Nie wiesz czym rozwód będzie dla twojego męża. Może wpadnie w taka depresję, ze uniemożliwi mu ona pracę? Myślę, że on sam nie wie i ty też.Mówię to z własnych doświadczeń. Nie spodziewałam się ze aż tak mnie to okaleczy. Wyobrażenia a praktyka to dwie różne rzeczy.
                • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:11
                  Wydaje mi się, że maz ma silniejsza psychike niż ja. Jesli komuś zrobi to źle, moge typowac mnie. SAle masz racje, nie wiadomo, jak się naprawdę zareaguje w ekstemalnej sytuacji
              • mola1971 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 10:58
                fretka_11 napisała:
                > Skorzystanie z uprawnienia nie może być przez sąd źle odczytane, jeśli sąd tak
                > jednak zrobiłby i dałby temu wyraz na sali, od tego służa zastrzezenia do proto
                > kołu, żeby takie działania sądu ukrócić. Sąd jest od sądzenia, a nie od dawania
                > stronom do zrozumienia, że ich żądania są niestosowne.

                A ile razy byłaś na sali sądowej? Ile jak powódka? Ile jako pozwana? Ile jako świadek? A może jesteś adwokatem?
                Fretka, Ty pięknie teoretyzujesz a my Ci tu tłumaczymy jak to w praktyce wygląda. I nie po to by Ci przykrość zrobić tylko byś mocno tyłka nie potłukła jak już tę swoją teorię w praktykę zaczniesz przekuwać.
                • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:10
                  Dziękuję, rozumiem, pewnie i tak bez adwokata nie pójdę
              • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:09
                chyba nadal nie rozumiesz, że alimenty na ex małżonka przy braku orzekania o winie przysługują tylko w konkretnych sytuacjach. I to, że po rozwodzie będziesz miała niższą stopę życiową do tych sytuacji nie należy... powie Ci to każdy prawnik.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 09:20
        Marcowa 19, dziekuję Ci za Twój wpis.

        Jest tak jak piszesz, obawiam się też tego, o czym piszesz - zostane na miejscu, a były maz znajdzie inna kobiete, zalożą rodzine i może mu zacząć bardziej zależeć na dzieciach z inna partnerką. Nie potrafie sobie tego wyobrazić, bo syna kocha jak i ja, ale różne rzeczy dzieją sie dookoła nas, wśródł znajomych par i juz nie-par.

        Tez była zdzwiona tym atakiem, że powinnam zostać na miejscu, żeby ułatwić sprawę mężowi, a sama sobie ułatwiac nie powinnam, bo po co mi moja rodzina, pomoc, a przede wszystkim oparcie psychiczne. Bo o to oparcie głównie chodzi i to oparcie przede wszystkim dla syna, pomoc materialna nie ma takiego znaczenia. O alimentach tez myślałam głownie tak, jak piszesz, żeby stanąc na nogi w swoim mieście. Może mam małe szanse, żeby je dostac, ale wolno mi spróbować je dostać "na start".

        I masz rację, oboje myslimy, że rozstanie może zmienić wiele dla każdego z nas, szansa na nowe życie bez ciągłego szarpania się ze sobą...
    • mali_kali Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 17:26
      > 1. ile moge dostac alimentów na siebie (strace pewnie dobrqa pracę, w której za
      > rabiam 6 tys. na rekę, a wyprowadzka będzie tam, gdzie z praca nie tak łatwo, a
      > juz z tak dobra na pewno),

      To zalezy od Twoich uzasadnionych potrzeb. Musisz udowodnic te potrzeby. Jak dostaniesz 2-3 tys. zl (nawet w W-wie), to bedzie sukces. Nic nie mowiac jeszcze o koniecznosci wykazania winy... A moze wiesz jak otrzymac alimenty bez wykazywania winy?

      > 2. ile alimnetów można domagac się na dziecko? On zarabia dużo, 15-20 tys. na r
      > ękę.

      To zalezy od uzasadnionych potrzeb dzieci. Musisz udowodnic te potrzeby. Jesli maja kosztowne zainteresowania i na wakacje jezdza na 2 miesiace na Bora-Bora, to nawet 10 tys. zl dostaniesz. Nie ma normy i sredniej, bo to wszystko bardzo indywidualne. Realistycznie rzecz biorac jak Ci sie uda po 2 tys. na dziecko, to bedzie ok. Wiekszosc matek dostaje po 700 zl. Nie napisalas wieku dzieci. Od tego tez duzo zalezy. Jezeli dzieci sie ucza w szkolach prywatnych, to tez automatycznie rosna alimenty. Pamietaj o kosztach mieszkania - wyprowadzasz sie do dziadkow, to koszty beda minimalne, wiec obniza alimenty.

      > 3. jak można ustalic widzenia z dzieckiem, wakcje, święta,zwolneinia lekarskie
      > na dziecko, chce zrobić to tak, żeby dziecko faktycznie widywało ojca,

      Jesli sie wyprowadzasz, to nie ma mozliwosci. Tutaj najlepiej byc elastyczna. Nie ustalajcie konkretnych dat, a nastepnie zgadzaj sie na kazda mozliwosc, gdy tylko ojciec zechce i poprosi. W koncu Ty bedziesz widywac dziecko na codzien, wiec powinnas mu umozliwic realizacje obowiazku wychowawczego w sposob maksymalny mozliwy.
      Ewentualnie, jezeli nie chcesz, aby dziecko faktycznie widywalo ojca, lecz chcesz tylko miec czyste sumienie, to oczywiscie co drugi weekend, miesiac wakacji i co drugie swieta stanowia pewne minimum.

      > 4. przeprowadzka będzie 300 km dalej - czy on może skutecznie domagac się, żeby
      > m mieszkała nadal tu, gdzie mieszkam, żeby mógł swobodnie widywac dziecko?

      Jezeli 300 km, ale na terenie tego samego kraju, to nie ma mozliwosci.
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 09:32
        Co do alimentów na siebie, mam już jasność co do praktyki, ktoś pisał też o przepisach.

        Co do dziecka - dziecko jest małe, 2 lata, ale wydahemy na nie dość sporo (niania, dodatkowo zajęcia godzinowe w przedszkolu, kwestia alergii, inni lekarze, inne rzeczy codzineego użytku, jedznie-średnia półka do wyższej). Przeprowadzka do dziadków nie oznacza, że będa moimi i dziecka slużącymi, tam dziecko też musi miec opieke, co oznacza koszty (chyba największt koszt). Zreszta rodzice za chwilę zaczną wymagać sami intensywnej opieki.

        Chcę, żeby ojciec miał kontakt z dzieckiem. Realnie pewnie nie co weekend, bo jednak 600 km w 2 dni to dużo, dlatego mówię o co drugim weekedzie. Wakajce, święta etc to dla mnie oczywistość - czy jeszcze jakieś ustalenia się robi? Im więcej znam przykładów tym lepiej.

        Czy wiesz z praktyki, że ojciec nie może domagac się skutecznie, żebym pozostała w miejwcu obecnego zamieszkania? To trudny temat, nie sądze, żeby tak zrobił, ale rozwód to bardzo cięzka sytuacja i nikt nie wiem, jak się druga osoba zachowa.
        • mayenna Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 10:41
          Jeśli sąd w wyroku napisze - a wniesiesz o to- że ustala miejsce pobytu w każdorazowym miejscu pobytu powódki to ojciec nic nie może zrobić.
          Tylko sama zobacz: masz silna więż z rodzicami, chcesz ich wsparcia, wracasz do nich w trudnym momencie. Twoje dziecko będzie miało tylko jedno z rodziców w wyniku twojej decyzji. Wyobraź sobie, że nie masz ojca, że wychowałaś się tylko z mama i dziadkami. Może to pomoze ci zrozumieć co chcesz zrobić. Jest jeszcze kwestia krzywdy, która chcesz wyrządzić swojemu mężowi zabierając mu dziecko.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:15
            Rozumiem, wiem, że to trudne dla ojca. I dla dzicka. A dla mnie? Jak to jest, że zawsze matka ma być tą mądrzejsza, która ma mysleć za wszystkich? Wiem, że to niedojrzałe, ale ciekawa jestem, gdyby mąz chciał mieszkac z synem, na ile on by mi cos ułatwił. Zapewne ja musiałabym dojeżdzać, zabiegać, załatwiac, organizowac..on nie, on przeciez zarabiałby na te zakichane alimenty, więc dojeżdżaj kobieto i pary z geby nie puść, bo jak były maż przestanie pracowac, to dopiero zobaczysz figę z makiem zamiast pieniędzy dla dziecka...
        • mali_kali Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 11:12
          > Co do dziecka - dziecko jest małe, 2 lata, ale wydahemy na nie dość sporo (nian
          > ia, dodatkowo zajęcia godzinowe w przedszkolu, kwestia alergii, inni lekarze, i
          > nne rzeczy codzineego użytku, jedznie-średnia półka do wyższej).

          Sama musisz zrobic rachunek jakie sa potrzeby dziecka. Na przyklad:
          - mieszkanie 200 zl,
          - jedzenie 400 zl,
          - lekarstwa 100 zl,
          - etc, etc, etc.

          Na male dziecko otrzymasz male alimenty, bo ma male potrzeby. Koszty przedszkola wliczaj, ale nianke mozna bedzie kwestionowac. Dziadkowie nie beda sluzacymi, ale zapewnia mieszkanie, wiec bedziesz ewentualnie tylko partycypowac w rachunkach. Czy Twoi rodzice wymagaja opieki to nikogo nie bedzie obchodzilo.

          > Chcę, żeby ojciec miał kontakt z dzieckiem. Realnie pewnie nie co weekend, bo j
          > ednak 600 km w 2 dni to dużo, dlatego mówię o co drugim weekedzie. Wakajce, świ
          > ęta etc to dla mnie oczywistość - czy jeszcze jakieś ustalenia się robi? Im wię
          > cej znam przykładów tym lepiej.

          Jak juz napisalem wczesniej: nie ustalaj zadnych stalych kontaktow, lecz dogadaj sie z ojcem i umozliwiaj mu widzenia kiedy tylko moze. Za kazdym razem, gdy napisze do Ciebie email, ze chce zobaczyc dziecko, to sie zgadzaj. To wystarczy. Wszelkie ustalenia sadowe stanowia ograniczenie mozliwosci kontaktow. Wszelkie Twoje odmowy stanowia ograniczenie mozliwosci kontaktow. Nie bede podawal przykladow jak mozna ograniczac kontakty dziecka z ojcem, bo deklarujesz, ze Twoje intencje sa wrecz przeciwne.

          > Czy wiesz z praktyki, że ojciec nie może domagac się skutecznie, żebym pozostał
          > a w miejwcu obecnego zamieszkania? To trudny temat, nie sądze, żeby tak zrobił,
          > ale rozwód to bardzo cięzka sytuacja i nikt nie wiem, jak się druga osoba zach
          > owa.

          Nie ma takiej mozliwosci, jezeli przebywacie w tym samym kraju. Moglby ewentualnie uzywac argumentacji, ze dziecko zostalo wyrwane z kregu znajomych i ze zmienia srodowisko, ale niestety bardzo latwo to zbyc, bo wystarczy, ze zadeklarujesz, ze w nowym miejscu zna dwoje innych dzieci i juz po sprawie. Maz, aby udowodnic, ze dziecku jest gorzej w nowym miejscu musialby wynajac prywatnego detektywa, ktory chodzilby za dzieckiem i wszystko dokumentowal. Praktycznie niemozliwe. Nie ma co popadac w ekstrema ekstremis - jego szanse sa zerowe. Jestes wlascicielka dziecka i powinnas sie do tego przyzwyczaic. Pamietaj, ze w sadzie Twoje slowo ma znaczenie pieciu slow meza.
          Moim zdaniem skladasz pozew i sie relaksujesz w fotelu. Co najwyzej mozesz sie stresowac walka o alimenty, ale tutaj po prostu lepiej dogadac sie z ojcem i niech placi po dobroci.

          Swoja droga jezeli to tylko niezgodnosc charakterow, to naprawde... mozna sie dogadac. Lepiej zapomniec o tym co zle i wykazac troche wiecej wyrozumialosci oraz akceptacji. Nie licz na to, ze bedzie to samo pozadanie i pasja co przed slubem. Po slubie lepiej uzywac glowy niz serca. Takie moje dwa grosze.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:23
            Dlaczego nianie można kwestionować? Niania na parę goedzin, a teraz na stałe jest od 3 miesiąca życia dziecka. To norma, a nie odchył w kosztach. Co do dizdków - dziadkowie nie będa się opiekować dzieckiem, bo sa starzy, o to mi chodizło. Wiadomo, że nikogo nie obchodzą koszty ich opieki.

            Ja wychodzę z założenia, że ustalenia sądowe to minimum. Nie mam zamiaru niczego utrudniać, więc ustalenia sądu sa dla mnie tym, od czego wychodzimy. Jesli obojgu pasuje czasowo, niech ojciec widuje dziecko. Nie chcę żadnych sposobów na ograniczanie kontaktów, faktycznie nie o to mi chodzi.

            Dziecko zmienia środowisko, ale na razie w tym wieku ma znajome dzieci na spacerze. Więc to nie sa stałe znajomości. W końcu syn ma 2 latawink Obok rodziców mieszkaja 4 rodziny z dziećmi, więc środowisko jest.

            Czas na okazywanie wyrazumiałości juz był. Teraz wymagam pracy nad soba po stronie męża. Inaczej będziemy się tłuc psychicznie całe życie. A dodatkowo kuchtą, sprzątaczką i zabezpieczycielką innych kwestii nie mam zamiaru być w imię spokoju i wyrozumiałości, mąż chętnie zwali na mnie wtedy wszystko, bo on jest do innych wyższych celów. Plus gratis wymagania, wymówki, złośliwości, drwiny, szyderstwa. Tu już trzeba by było byc głupią, a nei wyrozumiała, żeby to znosić.
            • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:33
              a próbowałaś rozmawiać o alimentach z mężem? może uda się porozumieć w tej sprawie? jeśli będziecie mieć ustaloną kwotę, sąd to po prostu przyklepie. pomyśl jaką kwotę uważasz za uczciwą (wobec siebie, męża i przede wszystkim dziecka) licząć to wszystko co napisałaś (lekarze, jedzenie, przedszkole itp.), nie pytaj na ile możesz liczyć, bo to zalezy od wielu czynników - znam takich co dostają 400 zł i takich co dostają 4000 zł - jak widzisz rozrzut kolosalny...
            • mali_kali Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 14:41
              > Dlaczego nianie można kwestionować? Niania na parę goedzin, a teraz na stałe je
              > st od 3 miesiąca życia dziecka. To norma, a nie odchył w kosztach.

              Po prostu musisz postarac sie o dobre uzasadnienie. Jesli sad zauwazy, ze dziecko spedza 8 godzin w przedszkolu, a nastepnia X godzin z nianka, to zapyta sie, czy Ty w ogole masz mozliwosc zajmowania sie dzieckiem. W tej chwili to wyglada tak, ze Ty nie masz czasu zajmowac sie dzieckiem. Robi to przedszkole oraz niania. To juz moze kreowac watpliwosc, czy dziecko powinno byc z Toba.

              W kwestii alimentow, to dlaczego po 8 godzinach w przedszkolu potrzebna jeszcze niania? Dzien pracy wynosi 8 godzin, wiec nie powinnas wynajmowac niani. Tak moze wnioskowac Twoj maz i adwokat. Jak napisalem juz wczesniej mozesz ich miec w 4 literach, bo przeciez i tak sad najpewniej poslucha Ciebie, chocbys nawet podala uzasadnienie: "Biore nianie, bo tak chce.". Ostrzegam, aby uniknac jakiegos ryzyka, ze jedynie czasami sad jest bardziej dociekliwy, a maz skrupulatny i nagle sie okaze, ze rzeczywiscie 8 godzin pracy = 8 godzin przedszkola, wiec po co niania.
              • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 16.09.11, 08:15
                Dziecko ma 2 lata, nie chodzi do przedszkola. Od rana spędza czas z nianią, do klubu malucha (może źle się wyraziłam, że jest to przedszkole) chodzi na 1-2 godz. dziennie - dzieki moim staraniom (maz nie widział problemu, raczej we mnie, że ciągam dziecko po lekarzach) jestesmy pod opieka poradni lekarskiej, która zleciła takie spotkania z dziećmi, żeby mały sie uspołeczniał.

                Poza tym ja mam zmienione godziny pracy na wcześniejsze - własnie pod dziecko. Pracuje od 7 do 14, za niedługo niestety już do 15, ale i tak jestem w domu 15.15, będe 16.15. Dziecko budzi się po drzemce i jest ze mna do wieczora, kiedy wraca maż czyli ok 3-4 godz.

                Więc nie jest tak, zę czas dziecko spędza z nianią i w przedszkolu. Wrecz przeciwnie, niania jest na niezbędna ilośc godzin, a ja zadbałam, żeby wracać z pracy jak najwcześniej.
                • mali_kali Re: Rozwód-pomóżcie 16.09.11, 11:07
                  I tego sie trzymaj. Pamietaj, ze pisalem tylko o tym, ze powinnas miec uzasadnienie na nianke. Nie ocenialem Twojego postepowania.
                  • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 16.09.11, 11:57
                    Tak, wiem, dziękuję. Po prostu nakresliłam sytuację, w jakiej jestesmy
        • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:17
          fretka_11 napisała:


          >
          > Co do dziecka - dziecko jest małe, 2 lata, ale wydahemy na nie dość sporo (nian
          > ia, dodatkowo zajęcia godzinowe w przedszkolu, kwestia alergii, inni lekarze, i
          > nne rzeczy codzineego użytku, jedznie-średnia półka do wyższej)
          paragony/faktury od lekarzy, z apteki (lub zaświadczenie od lekarza prowadzącego), paragony na jedzenie, ubrania itp. z przedszkola zawsze się dostaje książeczkę/kwit do płacenia (możesz też poprosić o zaświadczenie). Z nianią masz jakąś umowę (o pracę, zlecenie) - jeśli tak to ok, jeśli nie to nie podnosiłabym tematu (wątpię by taka niania chciała być wezwana na świadka, jesli pracuje na czarno).
          .> Przeprowadzka
          > do dziadków nie oznacza, że będa moimi i dziecka slużącymi, tam dziecko też mus
          > i miec opieke, co oznacza koszty (chyba największt koszt). Zreszta rodzice za c
          > hwilę zaczną wymagać sami intensywnej opieki.
          jasne, że dziadkowie to nie służba, ale też na pewno będą ponosić część opłat za dom, prąd, gaz, jedzenie (ilość osób w gospodarstwie też jest często brana pod uwagę). To, że sami mogą wymagać za jakiś czas opieki - nie ma tu nic do rzeczy. Twój mąż też pewnie ma rodzinę i ona też może wymagać opieki. Z resztą niektórzy takiej opieki potrzebują w wieku 60 lat, inni są samodzielnie po 80.
          > Chcę, żeby ojciec miał kontakt z dzieckiem. Realnie pewnie nie co weekend, bo j
          > ednak 600 km w 2 dni to dużo, dlatego mówię o co drugim weekedzie. Wakajce, świ
          > ęta etc to dla mnie oczywistość - czy jeszcze jakieś ustalenia się robi? Im wię
          > cej znam przykładów tym lepiej.
          >
          wg mnie ustalanie na sztywno jest bez sensu, chyba, że całkowicie nie umiecie się dogadać... lepiej umawiać się na bieżąco (co nie znaczy, że mąż ma zadzwonić, że będzie za 3 godz. np. ) - biorąc pod uwagę szczególnie dziecko.
          • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:26
            Jak już tu odpowiadałam: sztywne ustalenia to minimum, od którego można iśc dalej, tak to widzę. A co do dziadkó, wiadomo, kosZTy opieki nikogo nie obchodzą. Po prostu wskazuję, że dziadkowie sami się nie zajmą, więc kosztów to nie zmniejszy.
            Niania-rodzina moja i meza wie, ile jej płacimy. Podobnie znajomi z pracy. Sama niania może miec opory w zeznawaniu, ale myśle, że tu nie powinno być oporu męża
            • malgolkab Re: Rozwód-pomóżcie 15.09.11, 12:35
              fretka_11 napisała:


              > Po prostu wskazuję, że dziadkowie sami się nie zajmą, więc kosztów to nie zmnie
              > jszy.
              to oczywista sprawa - nie jest dziadków obowiązkiem opiekować się na stałe wnukiem i wątpię by jakikolwiek sąd tak uważał
              > Niania-rodzina moja i meza wie, ile jej płacimy. Podobnie znajomi z pracy. Sam
              > a niania może miec opory w zeznawaniu, ale myśle, że tu nie powinno być oporu m
              > ęża
              tym bardziej skoro nie oczekujesz oporu męża spróbujcie kwotę alimentów ustalić wspólnie - sama tak miałam...
    • ada828 Re: Rozwód-pomóżcie 14.09.11, 21:36
      Najlepiej rozwód zaczynać od KASY.
    • agnieszka_swaczyna Re: Rozwód-pomóżcie 16.09.11, 21:38
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi, bo trochę już tego narosło. Co do pytania o alimenty, to nie wygląda to do końca tak, jak sobie Pani to wyobraża. Zamiast pisać jeszcze raz wszystko na forum, odsyłam Panią na stronę blogrozwod.wordpress.com/2011/05/22/obowiazek-alimentacyjny-miedzy-bylymi-malzonkami/
      Myślę, że lektura wyjaśni Pani, jakie są szanse w Pani przypadku. Co do dogadywania się z mężem, może spróbują Państwo mediacji?
      Serdecznie pozdrawiam
      • fretka_11 Re: Rozwód-pomóżcie 19.09.11, 10:19
        Ok, dziekuję. Mamy w planach wizyte u psychologa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka