Dodaj do ulubionych

tata po latach

16.09.11, 18:50
Witam Was, nie bytowałam tutaj bardzo długo ale nie mogę usiedzieć w miejscu zatem może podzielenie się tym z Wami jakoś mi rozświetli sytuację.
Cztery tygodnie temu, po 20 latach niebytności pojawił się na wakacje tata mojej 21 letniej córki.
Przez ten cały czas mieszkał w USA, przez ponad 15 lat nie płacił alimentów, 2 lata temu córka postanowiła za wszelką cenę dowiedzieć się czegokolwiek o swoim ojcu i zdobyła adres e mail do niego. Zaczęli pisywać do siebie. I bardzo dobrze, zawsze mówiłam jej i miałam taką nadzieję, że jej ojciec kiedyś "do niej wróci". W międzyczasie rozwiodłam sie z nim zaocznie nie znając jego adresu, sąd przyznał alimenty których on oczywiście nie płacił...itd.

Ale nie o to chodzi.

Już miałam to w nosie, że nie dość, że sama ją wychowywałam, to również sama finansowałam. Cieszyłam się gdy pisali do siebie mimo, że widać było jego nieporadność w tych kontaktach. Bardzo się owa nieporadność uwidoczniła gdy w grudniu poprzedniego roku zachorowałam na śmiertelną chorobę i lekarze kazali przygotować się rodzinie na najgorsze.

Przyjaciele, znajomi, rodzina potrafili trzymać na duchu, dodawać jej sił. Tylko nie on. Pisała mu jak bardzo się boi i jak bardzo jest źle, a on nie potrafił (nie chciał?) jej pomóc w żaden sposób odpowiednimi słowami pokrzepiającymi.

Ok...to już w skrócie nakreśliłam sytuacje.

Przyleciał cztery tygodnie temu.
Spotkał się najpierw z nami ( córka przecież go nie pamiętała i poprosiła o wsparcie) , a potem ze 3 razy z nią i ze 3 razy ze mną.

Oni spędzili ten czas na pójściu do kawiarni lub na spacer.

Ja próbowałam z nim rozmawiać.

Przeprosił, płakał, mówił, że żałuje, że byłam jego 1szą miłością i jedyną , a córka jedynym dzieckiem.
Na drugim spotkaniu powiedział, że uświadomił sobie, że jest ojcem biologicznym ale nie jest Ojcem.
Powiedział też, że czekał aż to ona go odnajdzie żeby mieć pewność, że go potrzebuje. Mówił, że był przekonany, że ona go nienawidzi.

Ale słuchajcie: przyjechał po 20tu latach, do córki studentki, i nic jej nie powiedział: ani że ją kocha, ani, że ją zaprosi do siebie. Nie przywiózł jej żadnego upominku z tych USA, nie pozostawił żadnej pamiątki na pożegnanie.

Uffff...
wiem, niby to nie rzeczy materialne decydują o relacjach i może jestem świnia, ale nie rozumiem...czy aby na pewno kochający ojciec tak totalnie olewa "otoczkę"? Te kiedyś wyczekiwane i nigdy nie otrzymane prezenty z USA jak inne koleżanki mające ojców za granicą?
Może się czepiam? Może niepotrzebnie czuję złość i rozczarowanie. Córka nie chce na ten temat rozmawiać ale widać, że jest rozgoryczona ojcem.

Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • ekscytujacemaleliterki Re: tata po latach 16.09.11, 19:21
      A to sądzę, że bycie biologicznym ojcem nie świadczy o byciu ojcem.
      Relację miedzy ludzką buduje się spędzając czas ze sobą. Dzieląc się uśmiechem i smutkiem, dzieląc się emocjami.
      Pomyśl - nie widziałaś kogoś dwadzieścia lat. W twoim życiu wiele się wydarzyło, w życiu drugiego człowieka też. Ale nie dzieliliście tego czasu razem. Nie znacie się i tak naprawdę nic o sobie nie wiecie.

      Twój żal i rozczarowanie jest zrozumiałe bo tu idzie o Twoje dziecko. Zal Twojej córki też jest zrozumiały ale życie to nie film.
      Relacji nie da się odbudować przez emaile i 4 tygodnie.

      Przyjmij do wiadomości i przejdz do porządku bo tu nie ma rady.
      Siłą do bycia ojcem nikogo nie zmusisz.
      Jedyne co możesz to wbić do głowy córce, że to nie jest jej wina.
      Bo często odrzucenie wywołuje poczucie winy i niszczy poczucie wartości.
      • reni6 Re: tata po latach 16.09.11, 20:39
        Dziękuję Ci bardzo.
        Wszystko to niby wiem, ale emocje robią swoje.
        Tym bardziej gdy pomimo tego wszystkiego usłyszałam jak to przez te 20 lat myślami był przy córce i, że nigdy już się nie zakochał bo prawdziwa miłość to ta pierwsza czyli my. O kurde.
        Mamy po 40 lat z górką, a on mi po 20tu z takim tekstem.
        Ukh!
        • garibaldia Re: tata po latach 16.09.11, 20:56
          Sama widzisz, że chłopisko nic nie zmądrzało przez te lata, wiec machnij ręką, nie przykładaj wagi.smile
        • ekscytujacemaleliterki Re: tata po latach 16.09.11, 21:36
          Nie ma za co smile
          Urocze słowa zawsze trafiają w czułe miejsce serca a jakie są fakty to sama wiesz.
          Przypomnij sobie ostatnie dwadzieścia lat, przypomnij sobie jak sama zmagałaś się z wychowywaniem córki to Ci sentymenty od ręki miną.
          A później idz i zobacz, że Ci się udało. Że masz fajne, wrażliwe dziecko i jest to Twoja zasługa.
          I wiesz jeszcze jedno. Mądra baba z Ciebie bo skoro córka szukała kontaktu z ojcem to znaczy, że Ty nigdy nie mówiłaś o nim źle. Bo jakbyś jej wbiła do głowy, że to skooorwiel jest to by nie szukała.
          A trzeba mieć klasę i mądrość, żeby nie przelewać swojej nienawiści i żalu na dziecko, żeby nie wychowywać w zemście.

          I może rzeczywiście jesteś jego pierwszą i prawdziwą miłością ale to było straaaasznie dawno temu!
          • reni6 tata po latach 16.09.11, 22:30
            tak było, mimo wściekłości uczyłam córkę kochać tego nieobecnego ojca.
            A on powraca i jest z jednej strony nic nie wart, a z drugiej porusza struny wiele lat temu zamrożone...
            A ja myślałam, że zerwane na amen.

            Jak je zerwać żeby nie myśleć o tych jego słowach rzuconych na wiatr?
            • eeela Re: tata po latach 16.09.11, 22:39
              Pomyśl sobie na przykład o tym, że oto facet przyjechał, żeby sobie tanim kosztem wrzód z sumienia zrzucić, po czym wrócił do swojego życia z lżejszym sercem, zadowolony z siebie, nie poczuwając się do niczego więcej, nie zaprzątając sobie więcej głowy problemami z przeszłości, bo przecież wystarczyło załatwić problemy sumienia paroma słodkimi słówkami.
              • reni6 Re: tata po latach 16.09.11, 22:42
                Ela, czy znów dałam się wykorzystać?
                • ekscytujacemaleliterki Re: tata po latach 16.09.11, 22:45
                  Nie.
                  Bo widzisz, że to tylko słowa.
                  A jak Cię w serce uderzyły to sobie przypomnij, że rozwiodłaś się zaocznie, dziecko sama utrzymywałaś i że piękne słówka w bliską relację z córką się nie przerodziły.
                  • reni6 Re: tata po latach 16.09.11, 22:53
                    ufff....żałuję, że dałam się namówić na spotkanie z nim. Teraz spać nie mogę.
                    Ale macie rację, przecież rozwodziłam się bo on się "wylogował" z naszego życia dawno temu.
                    Jakoś muszę sobie z tym poradzić...ale ciężko jest....
                    • altz Re: tata po latach 16.09.11, 23:24
                      Walczył o swoje szczęście, bo przecież szczęśliwy rodzic, to i szczęśliwe dziecko (tak piszą cały czas panie), szkoda tylko, że nie płacił, co było jego obowiązkiem i nie rozwiódł się, jak mężczyzna, a nie uciekał, jak tchórz.
                • eeela Re: tata po latach 17.09.11, 02:07

                  > Ela, czy znów dałam się wykorzystać?

                  Nie wydaje mi się. Wydaje mi się, że zachowałaś się (i postępowałaś całe życie) bardzo szlachetnie - wychowałaś córkę na dobrą, wrażliwą osobę, nie zagnieździłaś w niej nienawiści, dałaś mu szansę po dwudziestu latach. Moim zdaniem jest różnica między szlachetnością a pozwalaniem na wykorzystywanie się. Ale też jeśli człowiek pragnie być szlachetny, musi się liczyć z tym, że to nie zawsze się zwraca. To znaczy nie zawsze się zwraca ze strony ludzi, którzy z tej szlachetności mogą czerpać jakieś korzyści, bo zwraca się w moim odczuciu w ogólnym rozrachunku, i to tym najważniejszym - patrzysz sobie w twarz w lustro i wciąż widzisz osobę godną szacunku, osobę, z którą się dobrze czujesz.

                  A w końcu jesteśmy sami na siebie skazani w każdej minucie życia na tym padole, więc to nie jest byle co.
              • zmeczona100 Re: tata po latach 17.09.11, 14:25

                eeela napisała:

                > Pomyśl sobie na przykład o tym, że oto facet przyjechał, żeby sobie tanim koszt
                > em wrzód z sumienia zrzucić, po czym wrócił do swojego życia z lżejszym sercem,
                > zadowolony z siebie, nie poczuwając się do niczego więcej, nie zaprzątając sob
                > ie więcej głowy problemami z przeszłości, bo przecież wystarczyło załatwić prob
                > lemy sumienia paroma słodkimi słówkami.

                Dokładnie- tak może być.
                Ale może być i tak, jak pisze Sonia- po prostu nie umie być ojcem i tego się nadal nie nauczył mimo upływu tylu lat. No po prostu nie jest empatyczny, dojrzały- tacy też się przecież trafiają.

                Nie tak dawno zmarł ex mąż mojej bardzo dobrej znajomej- zostawił ją z dwójką dzieci wtedy 2 i 7 lat i wyjechał poza Polskę, nie płacąc ani grosza alimentów przez następne 12 lat. Oficjalnie nie miał majątku, nie pracował, utrzymywał się tylko z jakiegoś niemieckiego zasiłku (za mało, aby strona niemiecka zgodziła się na przeznaczanie ich części na alimenty na dzieci). Dochody przekraczały o parę groszy wymagane progi i FA nie mógł wypłacać jej świadczeń. W tzw. międzyczasie bywał w Polsce, całkiem blisko miejsca, gdzie mieszkały jego dzieci, ale nigdy ich nie odwiedzał, nigdy nie dzwonił ani do nich, a ni do znajomej, aby zapytać, co u dzieci. I nagle w tym roku bardzo zapragnął spotkać się z dziećmi i chciał, aby do niego, do Niemiec przyjechały. Okazało się, że pan żegna się ze światem z powodu jakiegoś złośliwego nowotworu. Pojechała najpierw tylko córka (zaraz po zakończeniu egzaminów maturalnych), aby wybadać sytuację- ojciec ważył 35 kg, cewnik w pęcherzu moczowym, wyłoniona stomia, wygląda nieboszczyka i orzekła, że jej brat absolutnie nie może widzieć w takim stanie swojego ojca. No i on nagle ożywił się i zaczął dzwonić do swojej ex- chciał zapewnienia, że przecież nie był takim złym ojcem.
                Na pytanie, dlaczego nie spotykał się z dziećmi, nie utrzymywał z nimi kontaktów i nie płacił alimentów, odpowiedział, że dla zasady...

                Jego rodzina miała mojej znajomej za złe, że nie pokryła kosztów pochówku- w tym transportu zwłok z Niemiec. Bo przecież ona powinna to zrobić dla dzieci. Nie rodzice, nie jego rodzeństwo, nie partnerka życiowa, tylko ona.
                Sprawa o alimenty od dziadków, trwająca od roku, została oddalona- bo przecież niepłacący zmarł. Renty dzieci nie otrzymają, bo oficjalnie w Niemczech nie pracował, majątku żadnego oficjalnie na siebie nie posiadał. Dług alimentacyjny w wysokości ponad 130 000 zł (wraz z odsetkami) nigdy nie będzie odzyskany.
            • mayenna Re: tata po latach 17.09.11, 14:01
              Jest sposób: napisać list do niego z opisem swoich uczuć i wybaczyć mu.

              Jeszcze jedno co mnie uderzyło w twoim poście: masz w głowie obraz tego jak on się w tej sytuacji powinien zachować. On jest inny i zachowuje się tak jak umie.Chciałabyś aby wszedł w rolę 'dobry ojciec po latach,' a on może nie umie tego zrobić. Najprościej było powiedzieć, ze miło by było córce, gdyby miała pamiątkę od niego.Zapytać co do niej czuje. Dla niego to tez była trudna sytuacja i nie wiedział czego od niego oczekujecie.
              • reni6 Re: tata po latach 17.09.11, 15:32
                mayenna....trafiłaś chyba w 10. tak się czuję. Chciałabym aby skoro już sie zjawił, to był takim ojcem jakiego potrzebuje córka. Wciąż zapominam ( a może nie potrafię inaczej), że nasz współczynnik empatii niekoniecznie równy jest jego współczynnikowi (jeżeli faktycznie go ma) I chyba trudno mi zaakceptować fakt, że on był tym kogo kochałam, z kim mam dziecko, któremu zaufałam. Czyżbym mogła zakochać się w kimś kto nie posiada inteligencji emocjonalnej za grosz...

                Uffff...

                Napisałabym do niego ale.....boję się , że kontakt z nim poruszy w moim sercu wspomnienia , te dobre wspomnienia, bo jak wiecie po latach rany się goją, bliźnią , a szczęśliwe chwile rosną do wielkości Wieży Eiffla.

                Dziękuję Wam za wpisy...bardzo są dla mnie cennesmile
                • mayenna Re: tata po latach 17.09.11, 18:43
                  Doskonale Cię rozumiem.
                  Spróbuj ten list napisać, nie musisz go wysyłaćsmile
                • zmeczona100 Re: tata po latach 17.09.11, 19:13

                  > Napisałabym do niego ale.....boję się , że kontakt z nim poruszy w moim sercu w
                  > spomnienia , te dobre wspomnienia, bo jak wiecie po latach rany się goją, bliźn
                  > ią , a szczęśliwe chwile rosną do wielkości Wieży Eiffla.

                  Jeśli nie czujesz potrzeby, to tego nie rób.
                  A co do tego, co pamiętamy- jest chyba raczej odwrotnie. Z tym, że jeśli za długo nie trwała męka, to faktycznie dłużej pamiętamy o tych dobrych chwilach. Twój to chyba za wiele nie nawywijał, bo chyba nie byliście za długo małżeństwem?
                • velluto Re: tata po latach 17.09.11, 22:06
                  reni6 napisała:

                  > Napisałabym do niego ale.....boję się , że kontakt z nim poruszy w moim sercu w
                  > spomnienia , te dobre wspomnienia, bo jak wiecie po latach rany się goją, bliźn
                  > ią , a szczęśliwe chwile rosną do wielkości Wieży Eiffla.

                  Wiesz co - usłyszałaś coś, co większość kobiet po prostu chce usłyszeć. I trochę za bardzo to przeżywasz, to powinno mile połechtać twoją próżność i tyle. To chyba nie jest kwestia naiwności tylko potrzeba bycia kochaną... chciałabyś żeby był taki jak sobie wymarzyłaś - i jako facet i jako ojciec. Ale on nadal jest sobą, żałuje - ale niewiele z tego wynika.

                  Bo gdyby FAKTYCZNIE chciał się zachować przyzwoicie, naprawić stare błędy - to powinien chcieć się dowiedzieć jak sobie radziłaś przez te wszystkie lata, wynagrodzić to córce finansowo. Przeciez wie, że nie płacił, niezależnie od uczuć - przyzwoity człowiek nie zostawia niespłaconych długów. A on mówi o sobie, swoich odczuciach.

                  Słowa nic nie kosztują, a bardzo łatwo (jak widać u ciebie) można sobie za nie "kupić" sympatię, współczucie i życzliwość.
    • ada828 Re: tata po latach 17.09.11, 19:02
      Myślę, że masz dziecko z osobą nieporadną emocjonalnie. Zawsze to wiedziałaś, dlaczego oczekujesz innego zachowania? Wiem, dla córki. Ale ona wyciągnie włansne wnioski.
    • velluto Re: tata po latach 17.09.11, 21:55
      To jest chyba kwestia innej konstrukcji, pewnej gruboskórności, braku wyczucia niuansów.

      Nie chodzi przecież o kasę, ale o pamięć.
      Nieodmiennie mnie wkurza, jak eks - pamiętając o urodzinach dziecka - prezent kupuje zawsze PO nich, tzn. jadą i wybierają coś razem. Może i jest w tym jakiś głębszy sens, ale mnie zastanawia czemu na miłość boską od tylu lat nie może się zebrać i kupić prezentu PRZED? Tak trudno zaplanować wydatek? młoda zawsze musi czekać aż tatuś uzbiera parę groszy, jakby nie można było odłożyć wcześniej, w końcu ma świadomość że ten dzień nadchodzi.

      Sama piszesz, że trudno mu się odnaleźć w tej roli, nie bardzo wie jak traktować obcą w końcu, dorosłą kobietę. Trudno powiedzieć komuś, kogo się widziało parę razy, że się ją kocha, trochę to mało realne. Może po prostu ma tego świadomość, i nie chce prowokować do wybuchu pt "to gdzie byłeś do tej pory". Ale powinien dać jakiś sygnał, że mu zależy. Widać nie potrafi.

      • mayenna Re: tata po latach 19.09.11, 09:23
        velluto napisała:


        >
        > Nie chodzi przecież o kasę, ale o pamięć.
        > Nieodmiennie mnie wkurza, jak eks - pamiętając o urodzinach dziecka - prezent k
        > upuje zawsze PO nich, tzn. jadą i wybierają coś razem. Może i jest w tym jakiś
        > głębszy sens, ale mnie zastanawia czemu na miłość boską od tylu lat nie może si
        > ę zebrać i kupić prezentu PRZED? Tak trudno zaplanować wydatek? młoda zawsze mu
        > si czekać aż tatuś uzbiera parę groszy, jakby nie można było odłożyć wcześniej,
        > w końcu ma świadomość że ten dzień nadchodzi.

        Pytałaś czemu tak jest? Nie rozumiem jednej sprawy: czy dla dziecka ten prezent po urodzinach jest problemem? Czekanie ma swoje zalety. Moim zdaniem ojciec jest innym niz ty człowiekiem i robi po swojemu. Zamiast mieć mu za złe spóźnienie, może warto cieszyć się tym, że w ogóle pamięta o urodzinach dziecka.
        • velluto Re: tata po latach 19.09.11, 19:25
          mayenna napisała:

          > Pytałaś czemu tak jest?
          Nie interesują mnie jego tłumaczenia. Nie jestem od tego, żeby go wychowywać.

          >Nie rozumiem jednej sprawy: czy dla dziecka ten prezent po urodzinach jest problemem?
          Tak, bo ona to odbiera jak olewanie.

          Rozumiem że nie byłoby ci przykro, gdybyś twój mąż/facet celebrował twoje święto na zasadzie "wszystkiego dobrego, a prezent wybierz sobie przy okazji, to przy okazji pójdziemy i ci kupię". Dziecku to różnicę sprawia i to kolosalną, bo ono czeka na prezenty w dniu urodzin, w Mikołajki, i cieszy się na myśl o tym co dostanie. Mglista obietnica że kiedyś tam wybiorą się do sklepu i coś kupią nie osłabia rozczarowania. Widać ojcu się nie chce wysilić wcześniej

          > Czekanie ma swoje zalety.
          Ta? wymień kilka. Szczególnie z punktu widzenia np. 7 latka.

          >Moim zdaniem ojciec jest innym niz ty człowiekiem i robi po swojemu.
          Każdy jest inny, tylko mimo różnic nikt nie lubi być traktowany per noga.

          >Zamiast mieć mu za złe spóźnienie, może warto cieszyć się tym, że w ogóle pamięta o urodzinach dziecka.
          Jasne. W ogóle dobrze, że w ogóle pamięta, że ma dziecko. Już przez ten fakt zasłużył na medal.
    • reni6 Re: tata po latach 17.09.11, 22:17
      Czytam co piszecie i macie dużo racji. Jednak ja staram się być uczciwa wobec siebie. I uczciwie muszę przyznać ( do czego skłoniły też mnie wasze wypowiedzi) , że to ja mam problem. Do tej pory czułam się dumna z tego, że dałam radę, że mimo tylu trudności mam to, czego chciałam w życiu dokonać . I wraz z upływem lat zyskiwałam poczucie spełnienia jako matka i jako kobieta małego bo małego ale jednak sukcesu. Nie martwiło mnie nawet to, że z roku na rok więcej oczekuję od facetów i na zimno ich "analizuję".

      Mimo tego wszystkiego czułam się spełniona.

      Aż do tej pory. Zobaczyłam faceta który był moją pierwszą (być może ostatnią, bo przecież każdy następny był zbyt słaby ) miłością.
      Przepraszającego, a jednak nie robiącego nic aby to chociaż w niewielkiej części zrekompensować.
      I chyba ...hmmmm...mimo wszystko zadowolonego z życia.

      I pojawił się mój bunt: jak to? Jak można być zadowolonym bez swojego jedynego dzicka, jak można funkcjonować w życiu? A jednak można.

      Hmmm...złość? może zazdrość? żal?

      To dobry pomysł: napiszę do niego. Nie wiem tylko czy wyślę to co napiszę. Jeszcze pomyślę.

      • ekscytujacemaleliterki Re: tata po latach 18.09.11, 21:13
        Masz prawo czuć złość i pomstować na niesprawiedliwość.
        Bo Ty "harowałaś" dwadzieścia lat, on sobie bimbała a teraz wraca na gotowe i częstuje pięknymi słówkami.
        Masz prawo czuć żal do niego do losu i psy na życiu wieszać.
        Byle byś tymi emocjami nie żyła przez następne dwadzieścia lat bo sama sobie krzywdę zrobisz.
        Piszesz, że dzwonił do córki - podejdz do tego z dystansem. Może ma dobre intencje a może znów zniknie jak kamfora ale nie pozwól żeby Twoje życie kręciło się w okół niego. Bo nie warto.
    • motylewbrzuchu123 Re: tata po latach 17.09.11, 22:18
      Gdyby miał odrobinę honoru zapłaciłby zaległe alimenty.
      • natasza234 Re: tata po latach 18.09.11, 13:54
        Znam podobny schemat. Tata, wowczas 20-letni, zostawil swoja zone z 6 -tygodniowym dzieckiem. Byl studentem wiec nie mial z czego placic alimentow. Syna wychowywala bacia, zeby matka mogla studiowac. Po studiach tata wyjechal do Kanady, ozenil sie, mial 2 kolejnych dzieci. Zalozyl swietnie prosperujaca firme, nigdy nie placil alimentow na syna, nigdy nie dal zadnego prezentu. Kiedys przyjechal gdy syn mial jakies 12 lat, stwierdzil , ze nie placil i placic nie zamierza. Zapytany, jak sobie wobec tego wyobraza przyszle kontakty z synem, odparl , ze go
        " przekupi". I tak zrobil.Gdy syn skonczyl ekonomie, tata zalozyl filie swojej firmy w Polsce i synka tuz po studiach zatrudnil w swojej firmie na bardzo dobrych finansowych warunkach.

        Obecne zycie syna : wlasnie niedawno, w wieku 37 lat ozenil sie po raz trzeci. Pierwsza zone zostawil z 5-miesiecznym dzieckiem. Jeszcze gdy byla w ciazy, pojechal na sylwestra z kochanka bezczelnie mowiac, ze to wyjazd sluzbowy. W sylwestra !!!Dziecko mieszka w tym samym miescie co on. Rzadko dziecko odwiedza, a jak juz przyjdzie, to z wielka laska, prezentu nie przyniosl nigdy. Dodam, ze jest obecnie milionerem, ma wille na 600 m2,gosposie, ktora nazywa sluzaca, lata biznes klasa po swiecie, spi w hotelach 5*, dziecka nie wzial na wakacje nigdy.Raz zjawil sie z prezentem w postaci T-shirtu i sweterka. Byla zona oniemiala, pomyslala, ze sie zmienil. A ten skooorwiel odliczyl cene ubranek od alimentow !!!
        Wniosek : tak jak ktos tu juz wspomnial - ciesz sie, ze mimo tego, ze bylas sama, dobrze wychowalas dziecko, Twoja corka nie jest taka swinia jak jej tatus.
        • altz Re: tata po latach 18.09.11, 14:27
          Fakt, powiela się zachowania po rodzicach.
          Czyli piszesz, że postęp może być?
          Odwiedzam, chociaż rzadko. Ojciec nie płacił w ogóle, a syn jednak płacił alimenty?
          W jakiej wysokości, to już nie napiszesz?
          • altz Re: tata po latach 18.09.11, 14:28
            *odwiedza
    • reni6 Re: tata po latach 18.09.11, 19:33
      Dzisiaj zadzwonił do córki, mówił, że musi sobie wszystko przemyśleć, że chciałby spotykać się z nią częściej i, że będzie częściej przyjeżdżał....hmmm....a może jednak coś w nim się poruszyło tylko potrzebuje czasu aby to poczuć?
      • natasza234 Re: tata po latach 18.09.11, 21:49
        Reni, nie chce Cie negatywnie nastawiac. Zreszta byc moze nie mam prawa sie w tym temacie odzywac, sama nie jestem matka .........
        Taak, chcialby sie czesciej widywac ........ teraz, kiedy corka jest dorosla i widywanie polega na pogawedkach w kawiarni. A od wstawania w nocy, karmienia, przewijania i w ogole calego wychowania bylas TY.
        • eeela Re: tata po latach 18.09.11, 23:06
          No i co z tego? Czy Reni ma przez to trwonić czas na rozdmuchiwanie niechęci do tego człowieka? A może powinna natchnąć tą niechęcią córkę? Córka niczemu nie winna i jak każdy człowiek czuje emocjonalną potrzebę znania i posiadania ojca. Jeśli jemu coś się w tym głupim łbie poustawia i dzięki temu córka będzie mogła czuć, że jednak ojca ma, to i dobrze.
        • altz Re: tata po latach 19.09.11, 08:13
          > Taak, chcialby sie czesciej widywac ........ teraz, kiedy corka jest dorosla i
          > widywanie polega na pogawedkach w kawiarni. A od wstawania w nocy, karmienia, p
          > rzewijania i w ogole calego wychowania bylas TY.
          Ciągłe te przewijania w temacie, jakby córka dopiero po 20 latach wyrosła z pieluchy.
          To są góra 2 trudne lata, potem już jest dużo łatwiej.
          To facet wiele stracił bezpowrotnie, czas kiedy dziecko dorastało. Niech żałuje.
          Kobiety tak marudzą, ale dziecka na wychowanie ojcu by nie oddały. smile
          Warto zachować proporcje. Teraz już dziecko nie jest takie atrakcyjne, można się jedynie pochwalić córką w towarzystwie, ale to już jest dorosły człowiek i trochę się robi przez to obcy.
          • plujeczka Re: tata po latach 19.09.11, 10:13
            ty chyba marzysz o poprawnych relacjacj z ojcem , który tak naprawdę okazał sie zwykłą świnią,uwazasz ,że ktoś taki ma sumienie? ,ze zmienisię pod wplywem przyjadu do Polski -Pan przyjechał, przekonał się ,że go nikt i za nic nie ściga, ze w tobie emocje . namietność mimo wszystkodo niego nie wygasła, komornik go nie śiga ot tak spokojna ,sentymentalna wycieczka.Daj sobie spokój dziwczyno , wróć do zycia sprzed jego wyjazdu i ciesz się każdym dniem wraz z córka , którą super wychowałaś.
    • reni6 Re: tata po latach 19.09.11, 18:09
      To nieprawda, że najtrudniej jest wychowywać dziecko do 2 go roku życia. Bo potem już z pieluch wyrasta. Odpowiedzialność za małego, a potem młodego człowieka (jeżeli się takową ma) trwa całe życie. Wychowanie nie polega na zmianie pieluch ale na przygotowaniu człowieka do wejście w dorosłe życie. I to jest olbrzymie wyzwanie. Nawet dla obojga rodziców. Gdy jednego brakuje ten trud się podwaja.
      Do tego dochodzi strach, że gdyby mi się coś stało (wypadek w /z drodze do pracy), w delegacji itp. Świadomość, że najlepsze ubezpieczenie nie zabezpieczy dziecka od braku matki. Nie zastapi pomocy w lekcjach, nauki co złe, a co dobre, tego,że w życiu należy mieć kogoś komu sie w 100% ufa i kto w 100% ufa nam. Kogoś kto zapewni, że ojciec nie odzywa się przez lata nie dlatego , że to kawał skooo.....la i nie kocha dziecka, ale dlatego, że pewnie się zagubił w życiu, że pewnie przyjdzie taki czas gdy jeszcze będzie ojcem....i że na pewno cały czas kocha swoją córeczkę.

      To ogromna odpowiedzialność dlatego uważam, że okres 2 lat od urodzenia dziecka który polega na karmieniu i przewijaniu to pikuś w stosunku do tego co należy czynić w późniejszym czasie.

      Druga sprawa: rozwiodłam się z nim z orzeczeniem o jego winie, odebrałam całkowicie prawa rodzicielskie, uzyskałam stwierdzenie nieważności ślubu kościelnego i oczywiście podałam do prokuratury i komornika o ściganie za zaległe alimenty. Sprawy się toczą ale wyraził były mąż wyraził dobrą wolę spłaty tych długów (kiedyś smile).

      Zatem, żeby nie było, nie jestem sierotką Marysią, zrobiłam uważam to co do mnie należało skoro było jak było.
      Teraz tylko chciałabym aby ojciec mojej córki nie skrzywdził jej ponownie. I obudziły się we mnie uczucia tej pierwsze,, zawiedzionej ale jednak pierwszej, miłości.

      I to mnie przestrasza i zakłóca normalne funkcjonowanie w codziennym życiu. I boję się tych uczuć. Uczuć mojej córki i uczuć moich.

      I boję się też czystości jego intencji.
      Reni6.
      • velluto Re: tata po latach 19.09.11, 19:35
        reni6 napisała:
        > > i oczywiście podałam do prokuratury i komornika o ściganie za zaległe alimenty.
        > Sprawy się toczą ale wyraził były mąż wyraził dobrą wolę spłaty tych długów (k
        > iedyś smile).

        To twój eks, i sama musisz ocenić do czego jest zdolny. Już sam fakt, że zostawił cię z dzieckiem w taki sposób świadczy o tym, że specjalnych skrupułów nie ma i ważniejszy jest dla niego własny interes i własna wygoda.

        Ja byłabym czujna, być może jego intencją jest urobienie córki na tyle, żeby sprawy sądowe wycofała - w końcu jest dorosła i nie możesz jej już reprezentować.

        A jakże ścigać prawnie takiego miłego tatusia, który bije się w piersi i żałuje z całego serca? komornik, fuj, no nieładnie...

        Może facet chce sobie oczyścić przedpole, sytuacja w Stanach nieciekawa, może chce tu wrócić na stare lata, a jak, skoro tu go czekają stare długi? Zachowaj dystans, chyba trochę go idealizowałaś przez te wszystkie lata (sprzed porzucenia), skoro jeszcze masz tyle ufności.
        Swoje uczucia trzymaj na wodzy, zawodził cię 20 lat dzień po dniu, a słowa nic nie kosztują.
        Pamiętaj że on tez cię zna, i wie jak cię podejść.
        • altz Re: tata po latach 19.09.11, 20:20
          > To twój eks, i sama musisz ocenić do czego jest zdolny. Już sam fakt, że zostaw
          > ił cię z dzieckiem w taki sposób świadczy o tym, że specjalnych skrupułów nie m
          > a i ważniejszy jest dla niego własny interes i własna wygoda.
          Ludzie się zmieniają przez lata z powodu przeżyć, ale też z powodu upływu czasu. To jest zupełnie inny człowiek, być może zupełnie obcy, być może to są zupełnie obcy sobie ludzie. Nawet morderstwo to maksymalnie 25 lat więzienia i niektórzy mówią, że za długo.
          Trzeba pilnować długów, to się nigdy nie kończy.
      • argentusa Re: tata po latach 19.09.11, 19:37
        Reni,
        pozwól córce samej zdecydować czy chce utrzymywać kontakt ojcem.
        Jest dorosła! i moim zdaniem czas odcić pępowinę w kwestiach relacji z drugim ordzicem. Nie masz wpłwu na wybory córy i jej ojca. A jeśłi ją zrani -pozostaje Ci wspierać ją.
        smile
        • gregoriane Re: tata po latach 28.09.11, 02:00
          Proszę cie, żebys temu nie wierzyła. Nie dawaj mu wiary, nie ufaj a juz na pewno nie wycohdz temu na przeciw.
          Po 20 latach mozna wilee mowic. Ja bylma przygotowana na rozmowe o tym, jak bardzo zlauje, ze mnie ozstawil i ze to jakas iwelka niezbadana przeszkoda mu nie pozwolila przez pierwsze 18 lat mojego zycia sie nie pokazywać.

          A on byl ciekawy. To bylo brutalne, ale chcial wybadac sytuacje. Byl wścibski. Gdy sie oswoił stawal sie az wulgarny i mowil takie rzeczy, jakich od ocrki sie nie mowi.. Chcial mnie sprawdzić?, a nie poznac. Spotkalam buraka, chama, wroga. I znow minelo kilka lat. Czas zagluszyl tamto wrazenie, chec odnowieniak notaktu sie pojawila.. Miozliwosc tez, TAak pzoa nami. I znow wyszedl burak. Nie warto
          Takie iodtyczne relacje nie psrawia, ze obcy clzoweiak stanie ise nagleo jcem. NIGDY NIM NIE BYL!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka