Dodaj do ulubionych

jak długo

23.12.11, 10:23
Witam was Rozwódki,

powiedzcie, jak długo wyrzucałyście swojego eksmęża z serca? Czy doszżłyście od takiego stanu, że nie robił na Was żadnego wrażenia, rozmawiałyście z nim bez emocji, nie było potem jednej łezki na Waszym policzku, że on jedzie do niej i to ją przytuli, a nie Was.
Powiedzcie, jak było w Waszym przypadku?
Obserwuj wątek
    • ania331 Re: jak długo 23.12.11, 10:32
      w kwietniu będzie 5 lat od rozwodu i za każdym razem się denerwuję jak uczennica przed klasówka jak mam z nim rozmawiać. ALE JUŻ NIE PŁACZĘ. chyba powiedzenie, że czas leczy rany jest prawdziwesmilepozdrawiam anna
      • tiresias Re: jak długo 23.12.11, 10:55
        dokładnie 2 lata. 2 x 365 dni. wszyscy tu tak mają. mniej, więcej. dasz radę.
        • errormix Re: jak długo 23.12.11, 12:06
          Dokładnie 2 lata smile. No, ale ja jestem rozwodnik, a nie rozwódka smile))
          • leketoy Re: jak długo 23.12.11, 12:43
            hmm... Trudne pytanie, ale coś w tych dwóch latach jest. Dwa lata temu chciał być z inną. Myślałam, że oszaleję. ból, żal, rozpacz. Ale nigdy nie walczyłam. Postanowiłam, ze odejdę już wtedy. To On mnie namówił, żebym została. Przekonywał, że jednak to ja się licze.
            Próbowaliśmy przez prawie dwa lata się znów odnaleźć, próbowałam znów mu zaufać.
            W lipcu znów pojawiła się ta pani. I wtedy już wiedziałam, że to koniec. Dałam jeszcze dwa miesiące, licząc, że może się uda, że może jednak mnie kocha.
            We wrześniu miałam dość. Jednym stwierdzeniem rozwiązał spawę. Ból trwał może miesiąc? Poczucie straty niewiele dłużej - on sam pomógł mi zrozumieć, że nic nie tracę.
    • ciociacesia rok 23.12.11, 12:28
      w porywach do dwóch lat. teraz sie nie moge nadziwic jak ja moglam z nim wytrzymac
      • seneka17_02 Re: rok 23.12.11, 13:33
        Boże, nie straszcie mnie. 2 lata. To szmat czasu. A ja dopiero czekam na rozprawę. 23 lutego, tuż po moich urodzinach i niedługo przed 10 rocznicą ślubu. Strasznie mnie boli, że porzucił mnie jak rzecz, na moich oczach zbierał się do niej (jeszcze jak mieszkaliśmy razem). Jejku, jak to strasznie boli, aż pali od środka, jak pomyślę, że on leży koło niej, że moje łóżko jest puste, że z nią uprawia sex. A jednak to ona, a nie ja. Według tytułu piosenki zespołu "Jeden osiem L" - Jak zapomniem mam?".
        • yoma Re: rok 23.12.11, 20:03
          Rozumiem, że cię boli, że go nie ma

          ale na cholerę się katujesz jego seksem z kimkolwiek, tego nie rozumiem. Poszedł precz i niech robi, jak uważa.
    • malwi-na356 Re: jak długo 23.12.11, 14:13
      oj długo ponad 3lata i nadal to mam ....ale myśle ze to bardziej z tego iż jest sie samemu itd to bardziej poprostu boli ...
    • argentusa Re: jak długoB 23.12.11, 16:44
      Będzie trwało tak długo, jak długo sobie na to pozwolisz. Niektórzy potrafiątak 20 lat po ślubie... ( w wątku o śłubie dziecka było cos ok. 35 lat!).
      JAk zajmiesz się sobą. Zaakceptujesz, że Was już nie ma i nie będzie. To zaczniesz zdrowieć.
      Powodzenia smile))
      Ar.
    • justynany Re: jak długo 23.12.11, 17:17
      seneka mam dokladnie to samo co ty, zadreczam sie tymi myslami i truje sie od srodka...
      a oni sie tym zywia, ciesza sie ze sa tacy niezastapieni...
      powoli dociera do mnie z kim bylam, i takze to ze on wcale nie jest taki jaki myslalam ze jest...
      gdyby byl ta osoba ktora kochalam nigdy nie postawilby obcej kobiety ponad swoja rodzina ktora stworzylismy
      • kalpa Re: jak długo 23.12.11, 19:04
        Dwa lata, ale szczerze przyznam, że gdzieś jeszcze mam do niego sentyment. Albo raczej do wspomnień , tych pięknych i dlatego czasem jeszcze westchnę z lekkim smutkiem. Byc może gdybym miała kogoś innego do kochania, kto tez by mnie kochał i był ze mną to... pewnie stare sentymenty by nie wracały smile
        Ale mimo wszystko- ból już minął, emocje też. Inna rzecz ja zdecydowałam, że chce być znowu szczęśliwa i ta postawa najbardziej chyba pozwalała i pozwala mi sie uporać z żalem ..
        pozdrawiam ciepło smile
        • seneka17_02 Re: jak długo 24.12.11, 00:58
          Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ja już zaczęłam się spotykać z innym mężczyzną. Wiem, że zaraz odezwą się głosy, że to za szybko, że nic z tego nie będzie, że jestem nieuczciwa wobec tego nowego faceta. Ale ten Nowy sam mnie znalazł, a poza tym to taki facet, którego nie da się nie szanować. To on mnie pokochał prawdziwą, szczerą miłością. I nie chodzi mi tu tylko o kwiaty, czekoladki, ale o sam stosunek do życia, szacunek do innych osób, a przede wszystkim to, jak On traktuje mnie i moje dzieci. Boże, ja myślałam, że takich facetów już nie ma. Ile On ma w sobie spokoju i cierpliwości do moich hustawek emocjonalnych. Sama Jemu kiedyś powiedziałam, że inny już dawno uciekłby, a On jest przy mnie. Wspiera mnie psychicznie. Taki po prostu dobry człowiek przez duże B. A moi chłopcy pytają sie, kiedy On przyjedzie, bo chcę z Nim układać klocki lego. Czujecie? Który facet tak by się zaangażował w cudze dzieci.
          Nie będę kłamać, że go kocham i świata poza Nim nie widzę, ale jest mi z nim dobrze, zarówno w sferze emocjonalnej, jak i fizycznej (wiecie, co mam na myśli).
          JA chciałam bardzo szybko wejść w nowy związek. Teraz wiem, że powinnam odczekać dłużej. Myślę jednak, że dzięki Niemu jakoś trzymam się. No i w każdej chwili mam na kogo liczyć. Czasami jest tak, że pomyślę o Nim, a tu bach sms od Niego, jakby telepatia. Ach, On jest taki dobry. Mam nadzieję, że pokocham Go taką prawdziwą miłością. Tylko najpierw muszę tego niewiernego męża wyrzucić z serca. To jest moje postanowienie na Nowy Rok. Nie będę zadręczać się życiem mojego jeszcze męża.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka