Dodaj do ulubionych

dla tych już po - proszę o informacje

14.02.12, 16:38
witam,

Jestem mamą 2 dzieci: 2 i 3,5 lat, z mężem od dawna nam się już nie układa, ogólnie: jest nieodpowiedzialny, nieporadny życiowo, nie pomaga mi w domu, z dziećmi, nie mam żadnego wsparcia, bezpieczeństwa ani finansowego ani emocjonalnego, zachowuje się jak duże dziecko, bez skrupułów, nawet chrzciny robiłam sama, często zostawia mnie samą z dziećmi na 1-2 m-ce a on siedzi u mamy i przełącza kanały w tv-to jest jego główne zajęcie. Nieraz już myślałam o rozwodzie tylko brak mi odwagi i szkoda dzieci ale zaczynam coraz częściej dochodzić do wniosku że większą krzywdę im robię skazując ich na taki dom (prawie patologiczny) niż życie bez ojca, tym bardziej, że coraz bardziej przekracza wszelkie granice i wiem ze muszę z tym skończyć ale nie o tym chcę się rozpisywać. Generalnie proszę o informacje czy w mojej sytuacji można dostać rozwód gdyż wiem że musi być zupełny i trwały rozpad pożycia i więzi itp. a my mieszkamy razem i to w jednym pokoju (mamy wspólną kawalerkę) bo wiem, że niektórzy nie są razem rok, dwa i trudno uzyskać rozwód a my jak żyjemy razem????? ale mam go dość i wiem że sobie sama poradzę i może będę miała bez niego lepiej i dzieci uzyskają spokój i może choć trochę normalny dom i nie będą patrzeć na "złego" ojca (mam nagrania jak mnie i dzieci traktuje, obdukcję i świadków). Reasumując proszę o inf czy trudno dostać rozwód mając małe dzieci i żyjąc ze sobą, razem z mężem w jednym mieszkaniu, bez długotrwałego rozpadu ale z możliwością udowodnienia mu winy i jak długo trwa taki cały proces rozwodu - wiem, że to sprawa indywidualna ale czy w pół roku można dostać rozwód i wiem, że będzie walczył o dzieci i będzie robił wszystko aby mi życie uprzykrzyć.
Obserwuj wątek
    • zalosny.jestes W polskim sądzie rodzinnym masz z góry wygraną 14.02.12, 16:52
      pozycję, także zupełnie się niczym nie przejmuj tylko składaj wniosek o rozwód i alimenty (w dowolnej wysokości). Nic nie tracisz, nic Cię to nie kosztuje...Ten system wręcz wspomaga takie rozwiązania.
      • ada828 Re: W polskim sądzie rodzinnym masz z góry wygran 15.02.12, 20:46
        A te 600 zł wpisowego, to gdzie?
    • mayenna Re: dla tych już po - proszę o informacje 14.02.12, 19:28
      Rozwód można dostać w pół roku. Brak pożycia, wspólnej kasy przez minimum pól roku plus te argumenty które masz, powinny załatwić sprawę.
      Zastanów się czy nie ma już żadnej szansy na poprawę. Macie małe dzieci, niedawno jeszcze nie było żle skoro się urodziły. Przemyśl to jeszcze raz. Też myślałam, że rozwód mnie nie dotknie, że ma tylko dobre strony. Tak jednak nie jest, a natrudniejszy jest dla dzieci.
    • darek9634 Re: dla tych już po - proszę o informacje 14.02.12, 20:44
      No ja takich wpisów nie rozumiem. Gdzie takie kobiety żyją ?

      " od dawna nam się już nie układa, ogólnie: jest nieodpowiedzialny, nieporadny życiowo, nie pomaga mi w domu, z dziećmi, nie mam żadnego wsparcia, bezpieczeństwa ani finansowego ani emocjonalnego, zachowuje się jak duże dziecko, bez skrupułów, nawet chrzciny robiłam sama, często zostawia mnie samą z dziećmi na 1-2 m-ce a on siedzi u mamy i przełącza kanały w tv-to jest jego główne zajęcie. "

      Wcześniej takiego charakteru nie było widać ? Nagle się zmienił ? To po co dwójka dzieci ? Przecież ty za tą sytuację również jesteś odpowiedzialna. Pobraliście się po jednym dniu znajomości ?
      Ty się nie pytaj o rozwód tylko co ty możesz zrobić by zmienić siebie i swojego starego.
      • zalosny.jestes Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankomat. 14.02.12, 20:50
        B/T
        • darek9634 Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 14.02.12, 21:17
          Im częściej to forum czytam to utwierdzam się w przekonaniu, że porady pań tu piszących idą tylko w tym kierunku.
          • kobieta306 Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 14.02.12, 21:44
            o wypraszam to sobie !
          • zmeczona100 Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 14.02.12, 22:05
            A w jakim iść powinny? Może w wychowanie dorosłego?
            • darek9634 Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 14.02.12, 22:27
              Czyli jednak bankomat.
              • zmeczona100 Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 14.02.12, 22:57
                czyli albo bankomat, albo wychowanie dorosłego?
                No to sorki, ale jak się żeni i płodzi dzieci, to znaczy, że ktoś już go wychował i za niego odpowiadał w tym czasie. Bo tak to by było, że matka ma na wychowaniu dwoje dzieci- z czego jedno dorosłe. Ciekawa perspektywa i szczęscie jak cholera dla takiej kobiety.
                • darek9634 Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 15.02.12, 08:27
                  Przecież o tym pisałem w pierwszym poście. To zapewne małzeństwo z niewielkim stażem a już żona chce się rozwieść. Nie widziała charakteru przyszłego meża przed ślubem. Jak wychodzi za mąż i płodzi dzieci to powinna wiedzieć co robi. Efektem tego w czym brała udział jest pytanie co zrobić by się rozwieść a odpowiedzi większości pań sprowadzają sie do tego, że on będzie bankomatem i "ojcem moich dzieci".
                  • leketoy Do Darka - o bankomatach 15.02.12, 12:23
                    A co? Czyżbys musiał płacić i tak Ci to przeszkadzało, ze się czepiasz?

                    Zeźliła mnie już Twoja pierwsza odpowiedź w temacie. Nie znasz autorki, nie wiesz ile byli razem ani jak było. I nie masz prawa w taki sposób osądzać.
                    A to, ze powinien na SWOJE tak samo jak Jej dzieci łożyć nie jest chyba niczym dziwnym. Bo ona sama ich sobie nie spłodziła - jak to ładnie ująłeś. Dlatego tez nie powinna sama łożyć na ich utrzymanie. Zwłaszcza w naszym popieprzonym kraju, gdzie ciężko z jednej pensji wyżyć, a facet tylko za to, ze ma ułomny chromosom i mu jaja na urosły może dostac lepszą i posadę i kasę.
                    Skoro przez tyle lat nie był odpowiedzialny, może się w końcy czegos nauczy. W ten posób wyświadczy mu przysługę.
                    • darek9634 Re: Do Darka - o bankomatach 15.02.12, 14:09
                      Płacę ale nie odgrywam się z tego powodu na innych. Nam nie wyszło po 24 latach małżeństwa. Nie o to tutaj chodzi. I nie tak nerwowo. Powinien płacić.
                      Wychodzi na to, że autorka wątku poznała charakter partnera po ślubie. Dopiero wtedy ? Prze ślubem i czasie, gdy decydowali sie na dzieci było fajnie ? To dla mnie jest niepoważne. Decydujesz się na ślub, dzieci i juz do sądu. To gdzie był rozum wcześniej?
                      • altz Re: Do Darka - o bankomatach 15.02.12, 14:26
                        darek9634 napisał:

                        >To gdzie był rozum wcześniej?
                        W majtkach! Swoją drogą, osoby stosujące przemoc potrafią się bardzo dobrze ukrywać nawet przez pierwsze lata, dopóki żar nie ostygnie. Kobiety są sprytniejsze potrafią to robić jeszcze dłużej i pięknie uzasadniać swoje zachowanie.
                        • akanksha Re: Do Darka - o bankomatach 15.02.12, 21:34
                          Niestety nasz mózg działa tak, ze na poczatku nei widzimy wad. Pierwsze etapy zakochania wytłumiaja wszystkie negatywy.
                          Do tego dochodzą kłamstwa. I w ten sposób dłuuugo można nie zauwazyć co i jak.

                          Ja sama byłam w związku 16 lat, z tego 10 po ślubie. Ale dopiero jakieś 3- 4 lata po ślubie pojawily się pierwsze przesłanki, ze jest nie halo.
                          Sporo "objawów" było takich jak tu opisane.
                          To ja zasuwałam na półtora etatu + jakis dyżur nocny lub weekendowy. Ja rezygowałam z tego, co chciałam robić dla kasy.
                          Miałam na tyle rozsądku, że nie zgadzałam się na dzieci "aż sie ne ustabilizuje". A wszyscy wokół naciskali.
                          Mimo wszystko przez 4 kolejne lata próbowałam jeszcze wszystko naprawić. Przeciez nie mozna kogoś skreślić po jednej (dużej) wpadce. Ludzie czasem robia błędy... Ale te sie powtarzały. Kolejne dwa lata to była jakaś absurdalna próba ratowania... nie wiem czego i po co. Mimo wszystko potrzebowałam czasu, by uodpornić sie na ściemy serwowane regularnie i powiedzieć "koniec".

                          Własnie dlatego ją rozumiem i dlatego wkurza mnie opinia kogoś, kto zakłada, ze zaraz jak cos nie gra to od razu rozwód i wyssac do spodu.

                          A odnośnie tego własnie drugiego: mój były zatrzyma więcej, niz ja.
                          Więc nie pisz, że wszystkie baby tylko bankomatu szukają. Bo sporo z nas tu obecnych obrażasz.
                          • kiszczynska Re: Do Darka - o bankomatach 15.02.12, 23:35
                            napisz cos iwecej


                            akanksha napisała:

                            > Niestety nasz mózg działa tak, ze na poczatku nei widzimy wad. Pierwsze etapy z
                            > akochania wytłumiaja wszystkie negatywy.
                            > Do tego dochodzą kłamstwa. I w ten sposób dłuuugo można nie zauwazyć co i jak.
                            >
                            > Ja sama byłam w związku 16 lat, z tego 10 po ślubie. Ale dopiero jakieś 3- 4 la
                            > ta po ślubie pojawily się pierwsze przesłanki, ze jest nie halo.
                            > Sporo "objawów" było takich jak tu opisane.
                            > To ja zasuwałam na półtora etatu + jakis dyżur nocny lub weekendowy. Ja rezygow
                            > ałam z tego, co chciałam robić dla kasy.
                            > Miałam na tyle rozsądku, że nie zgadzałam się na dzieci "aż sie ne ustabilizuje
                            > ". A wszyscy wokół naciskali.
                            > Mimo wszystko przez 4 kolejne lata próbowałam jeszcze wszystko naprawić. Przeci
                            > ez nie mozna kogoś skreślić po jednej (dużej) wpadce. Ludzie czasem robia błędy
                            > ... Ale te sie powtarzały. Kolejne dwa lata to była jakaś absurdalna próba rat
                            > owania... nie wiem czego i po co. Mimo wszystko potrzebowałam czasu, by uodporn
                            > ić sie na ściemy serwowane regularnie i powiedzieć "koniec".
                            >
                            > Własnie dlatego ją rozumiem i dlatego wkurza mnie opinia kogoś, kto zakłada, ze
                            > zaraz jak cos nie gra to od razu rozwód i wyssac do spodu.
                            >
                            > A odnośnie tego własnie drugiego: mój były zatrzyma więcej, niz ja.
                            > Więc nie pisz, że wszystkie baby tylko bankomatu szukają. Bo sporo z nas tu obe
                            > cnych obrażasz.
                  • mayenna Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 15.02.12, 14:20
                    Darek, jak uważasz, po czym ona ma obdukcję?
                    Jakby Ciebie ktoś bił, to zapewniam, że też chciałbyś się rozwieść.
                  • zmeczona100 Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 15.02.12, 21:14

                    To zapewne małzeństwo z niewielkim s
                    > tażem a już żona chce się rozwieść.

                    A po ilu latach małżeństwa można się rozwodzić?

                    Nie widziała charakteru przyszłego meża
                    > przed
                    ślubem.

                    Pewnie tak samo, jak Ty. Z tym, że Ty byłeś mało spostrzegawczy, skoro zajęło Ci to aż 24 lata.
              • ada828 Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 15.02.12, 20:58
                Darku, odpowiem, choć prosto piszesz, może do innych prostych trafi: kobieta z dwójka małych dzieci, jeśli nie ma sztabu niań, na rynku pracy się nie liczy, czyli nie ma szans na zarobienie pieniędzy by utrzymać dzieci (nie mówiąc o sobie). Oczywiście, mogła planować wcześniej,i nie powić nowych Polaków (zakładam). Tylko dopóki nie było małych dzieci, mężunio (nie mogę się oprzeć), zapewne korzystał z uroków życia małżeńskiego (i pewnie zapewniał jak kocha), a gdy było trzeba by był MĘŻEM, "zrejterował". Matce nie potrzebne są alimenty, by gnębić ojca swoich dzieci, tylko by dzieciom i sobie (przez to i dzieciom) zapewnić przyszłość.
          • mayenna Re: Jedyne co może zrobić to zmienić go w bankoma 15.02.12, 14:16
            Wiesz, jak ktoś tu trafia, jest dorosły to ja uznaję,że przemyślał sprawę i wie co robi.
      • joooooooana Re: dla tych już po - proszę o informacje 15.02.12, 18:13
        Niech Pani nie słucha tego forumowicza. Meza Pani nie zmieni, bo on nie czuje się odpowiedzialny za swoją rodzinę.

        darek9634 napisał:

        > No ja takich wpisów nie rozumiem. Gdzie takie kobiety żyją ?
        >
        > " od dawna nam się już nie układa, ogólnie: jest nieodpowiedzialny, nieporadny
        > życiowo, nie pomaga mi w domu, z dziećmi, nie mam żadnego wsparcia, bezpieczeńs
        > twa ani finansowego ani emocjonalnego, zachowuje się jak duże dziecko, bez skru
        > pułów, nawet chrzciny robiłam sama, często zostawia mnie samą z dziećmi na 1-2
        > m-ce a on siedzi u mamy i przełącza kanały w tv-to jest jego główne zajęcie. "
        >
        > Wcześniej takiego charakteru nie było widać ? Nagle się zmienił ? To po co dwój
        > ka dzieci ? Przecież ty za tą sytuację również jesteś odpowiedzialna. P
        > obraliście się po jednym dniu znajomości ?
        > Ty się nie pytaj o rozwód tylko co ty możesz zrobić by zmienić siebie i
        > swojego starego.
    • zmeczona100 Re: dla tych już po - proszę o informacje 14.02.12, 22:08
      Czyje jest mieszkanie?
      Kto utrzymuje rodzinę?

      Od odpowiedzi na te pytania rozważałabym, czy pozew ma być z orzekaniem o wyłącznej winie pana męża, czy bez. Przy takich dowodach (świadkowie, obdukcje, nagrania), to nie ma znaczenia kiedy zanikły więzi; ważne, abyś od teraz panu nie prała, nie gotowała i nie sypiała z nim.
    • gosiek1005 Re: dla tych już po - proszę o informacje 15.02.12, 17:57
      Witam,
      Na początku dziękuje za wszystkie wpisy. Co poniektórzy mają rację. Jesteśmy młodym małżeństwem 5 lat ale znaliśmy się i mieszkaliśmy razem przed 7 lat, ale niektóre rzeczy zaczęły do mnie docierać dopiero jak pojawiły się dzieci i wtedy też zaczęły się problemy. Jak nie byliśmy małżeństwem wiadomo każdy pracował, nie było obowiązków, mieliśmy czas tylko dla siebie, jak chcieliśmy mogliśmy cały dzień spędzić w łóżku, ja pracowałam , zarabiałam 2 razy więcej niż on, byłam zadbana, szczuplejsza, każdy miał czas dla siebie, dzięki mnie kupiliśmy mieszkanie (długo musiałam go namawiać że to dobra inwestycja) tylko że on nie miał żadnej zdolności kredytowej a ja dobrze zarabiałam ale chciałam być fer więc mieszkanie chciałam aby było wspólne (czego teraz żałuję ale człowiek uczy się na błędach), żeby poczuwał się do niego. I tak się zaczęło: więcej robiłam w domu, jetem raczej kobietą, która nie lubi siedzieć, lubię mieć posprzątane, ugotowane, upieczone, opłacałam rachunki (tzn. dokładał się, ale nieraz przymykałam oko i często za coś płaciłam), robiliśmy remont: to wymieniłam okna, znalazłam fachowców, uzbierałam i kupiliśmy samochód też na współwłasność choć w 100 % moja kasa itd...Teraz wiem, że zrobiłam błąd bo go przyzwyczaiłam, że wszystko potrafię i ze wszystkim dam sobie radę i z tymi babskimi rzeczami i chłopskimi, mam 2 młodszego rodzeństwa, którymi często się zajmowałam i już w wieku nastu lat musiałam być odpowiedzialna, gdy moi rówieśnicy szli na dyskotekę ja musiałam zostać z nimi i jeszcze przy tym nieraz gotować, sprzątać, prac itd bo moi rodzice byli bardzo zapracowanymi ludźmi i chciałam ulżyć mojej mamie.
      Byłam młoda i przede wszystkim jak większość kobiet nieświadoma problemów i prawdziwego życia i oczywiście idealizowałam, snułam marzenia. Mój mąż pochodzi z biednej rodziny, jego ojciec był alkoholikiem i nie miał łatwego dzieciństwa i długo się zastanawiałam czy dobrze robię, moja mama mi odradzała ale wbrew wszystkim chciałam mu pomóc, bo przecież wiem że ani domu ani ojca się nie wybiera i wyciągnęłam go z małej mieściny do Warszawy, pomagałam mu finansowo i myślałam, że on to po prostu kiedyś doceni ale to tylko ja tak myślałam.

      Wszystko zaczęło się zmieniać jak pojawiły się dzieci, czego od razu dwoje????? siedziałam w domu z synem na wychowawczym (bo w Warszawie nie mamy nikogo i żadnej pomocy i nie chciałam dawać do żłobka ) nie chciałam mieć jednego dziecka i chciałam iść za ciosem: wprawa, ubrania po rodzeństwie itd...i chciałam poświecić dzieciom te 4 lata, odchować i wracać dalej do pracy.
      Jak pojawiły się dzieci wiadomo: ja na wychowawczym czyli mniej kasy, , więcej pracy przy dzieciach, brak swobody, żadnego dnia wolnego, zaczęłam więcej od niego wymagać, zmęczenie, mniej było nas a więcej dzieci, wszędzie i o każdej porze i nie ma że mi się nie chce...... coraz więcej złości i żalu, pretensje . Obwiniałam go, że za mało mi pomaga a jak zaczęłam mu coś mówić to obraza majestatu i w ogóle wtedy nic nie robił, tylko, że ja musiałam bo były dzieci. Mąż miał wypadek w pracy i praktycznie przez te 3 lata nie pracował ale i tak w domu gotowanie, sprzątanie, zmywanie na mojej głowie. Czego nie zrobiłam sama się nie domyślił. Małe dzieci wiadomo, co noc po kilka razy wstawałam do nich, on wstał raz na tydzień i myślał, że to wszystko, syna wykąpał pierwszy raz sam jak miał 9 a córkę 6 m-cy, do tej pory ani nie wyprał ani nie uprasował żadnego ubranka. Dla mnie w nocy dzieci w dzień dzieci, gary, sprzątanie i gotowanie i często gotowanie z dziećmi, albo z dzieckiem na ręku a on co.....siedział w pokoju i oglądał tv jak mu mówiłam aby zajął się dziećmi brał do pokoju i kazał oglądać tv a wtedy dzieci nieraz krzyczały mamo, a mi serce nieraz pękało ale musiałam też coś zrobić, ale żeby wziął się nimi zajął, porysował, poczytał książkę, albo żeby wziął te dzieci na dwór że może ja zmęczona albo spokojnie sobie porobię, posprzątam to było już ponad jego siły. Dzieci mają 2 i 3,5 roku i do tej pory dosłownie 2 razy wziął 2 dzieci na dwór. On miał na wszystko czas a ja.... nieraz z nim walczyłam aby pozmywał czy chociaż raz w tygodniu ugotował obiad,,,bez efektu a teraz wiem, że muszę to zrobić bo na niego nie mogę liczyć a są dzieci, którym trzeba dać jeść. itd
      Najgorsze jest to, że jak się pokłócimy to chce mi dokuczyć i nie liczy się z tym czy to kosztem dzieci czy nie. Mam tyle żalu do niego o różne rzeczy. Nieraz zostawiał mnie samą z dziećmi po 1-2 m-ce, nie chodził do pracy, siedział wtedy u mamy i co robił...przełączał kanały tv albo chodził na ryby. Jest człowiekiem bardzo zawziętym i męska duma nie pozwala mu racjonalnie myśleć. Chrzciny syna ustalałam z teściową bo on nie odbierał ode mnie telefonów, córki zrobiłam całkowicie sama, on przyjechał aby do kościoła i też nie byłam pewna czy przyjdzie, księdza uprzedziłam, że mogę być sama. Całe szczecie, ze mam siostrę i mamę na których mogę polegać bo bez nich chyba bym się zapłakała, nieraz bawiły mi dzieci, zrobiły wszystkie zakupy na chrzciny, woziły do lekarza, kupowały pieluchy, kaszki.
      Jak wczoraj pamiętam dni kiedy, pokłóciliśmy się, on oczywiście pojechał sobie do mamy zostawił mnie z 1,5 rocznym dzieckiem chorym na ospę, ja byłam w 9 m-cu ciąży z drugim , jak syn spał znosiłam wory ze strychu, prałam, prasowałam ubranka na przyjście 2 dziecka, byłam wtedy u swoich rodziców i pamiętam, jak leżałam w nocy obok chorego dziecka, to był styczeń, zaczął bolec mnie brzuch ale nie wiedziałem czy rodzę czy to nerwy, drogi były dosłownie zasypane i nie przejezdne a ja leżałam i się zastanawiałam jak dotrę do szpitala a gdzie był mąż i ojciec.....tego się nie zapomina!!??????? Takich historii w moim życiu jest dziesiątki dlatego nieraz już myślałam o rozwodzie.
      To nie jest tak że się nie zastanawiam, mama mi tłumaczy to twój mąż raz jest dobrze raz jest źle, macie dzieci, ale ile razy można.....teraz wiem, ze nie mogę na niego liczyć, jest bezwzględny, dla niego najważniejsza jest jego duma. Ostatnio aby mi dokuczyć dosłownie nie robi nic, nawet nie chciał mnie zawieźć z własnym synem 3,5 l do lekarza wiec wzięłam wózek bo nie bardzo mógł chodzić, padał śnieg a ja szłam, sama.....to boli.
      Więc po co mi taki mąż i ojciec dla moich dzieci, żeby kosztem dzieci robił mi na złość. Do czego on mi jest potrzebny jak i tak czego nie zrobię nie będzie zrobione, on nawet nie wie gdzie jego dzieci zapisałam do przedszkola. Czy on weźmie te dzieci i coś twórczego z nimi zrobi, nauczy je czegoś, jaki on daje przykład, ze włączy film gdzie się mordują. Przez 3 lata prawie nie pracował, gdzieś dorywczo i co mam być zadowolona bo w listopadzie przyniósł mi 1200 zł (same koszty mieszkania1200m-c). Nieraz nawet nie spytał czy mam na pieluchy, jedzenie. Całe szczęście, ze jak dwoje pracowaliśmy to odłożyliśmy kasę bo z jego zaradnością kamienie byśmy jedli.
      Ja wiem, ze na pewno jest w tym wszystkim także moja wina ale kurde takie jest życie, nikt nic nie da za darmo, oglądając tv do niczego się nie dojdzie, ja jestem ambitna a on by robił wszystko i dużo mówił tylko moimi rękami, jakakolwiek sprawa jak nie pchnę to nie drgnie, kurde nawet tusz do drukarki, niby takie nic, rachunek za światło, szczepienie, dentysta,umorzenie jego mandatu itd
      Jestem już zmęczona ale wiem, ze mam dzieci i muszę a to jego podejście do życia po prostu mnie rozbraja i coraz bardziej dochodzę do wniosku, ze sama sobie dam radę a 3 dziecko mi nie jest potrzebna a to co tu opisałam to tylko kropla.
      Trochę się rozpisałam mam nadzieję ze nie zanudziłam. Ja się nie chcę rozczulać nad sobą bo wiem, ze niejedna kobieta ma pewnie gorzej, kocham swoje dzieci i nie żałuję, że ma 2 wspaniałych dzieci, takie 2 małe pchełki, wampirki, które nie usiedzą ale jak płaczę to przyjdą i mnie przytulą, jedynie czego żałuje, to ze poznałam mojego męża ale jak to się mówi co cię nie zabije to cie wzmocni. Jest mi nieraz ciężko, dzieci dają popalić, ale mam mamę i siostrę i dosyć mam siedzenia, płakania i jego hu
      • gosiek1005 Re: dla tych już po - proszę o informacje 15.02.12, 18:07
        Doskonale zdaję sobie sprawę, że samej nie będzie mi lekko ale czy teraz mam lekko????Kiedyś dosłownie cały dzień przesiedział przed tv więc wzięłam dzieci i pojechałam sama z nimi na starówkę aby pokazać im choinkę. Nie mogę na nim polegać, nie mam wsparcia ani uczuciowego, ani finansowego, ani fizycznego i dzieci też nie mogą na niego liczyć a syn, który słucha naszych kłótni, i widział jak mąż wyciąga ręce i mnie traktuje,który ma dopiero 3,5 roku wyganiał tatę z domu i przeklinał, a co będzie jak dzieci będą miały po 5-10 lat, kiedy robię im większą krzywdę, fundując im taki dom czy spokój ale życie bez ojca????/ a może kiedyś znajdę innego, "lepszego" ojca, chociaż przestałam się łudzić ale z drugiej strony czemu mam nie dać sobie i dzieciom drugiej szansy może na coś lepszego.
        • zmeczona100 Re: dla tych już po - proszę o informacje 15.02.12, 21:11
          Gosiek... Chwilami jakbyś pisała o mnie...
          Rozumiem, współczuję i... życzę dobrych decyzji.
        • kiszczynska darus.. 15.02.12, 21:11
          mądrościa nie grzeszy7.. typowy facet. Tu dizewczynie wali sie swiat na glowe, dwoje dzieci, amle, wymagajace opieki it. a ten tylko o lakemtach napomina..

          Przypomnia mi sie niedawna rozowa z adwoaktem ,ktory wyciaga miesiecznie od 30-50 (w zlaeznosci od zawilosci swoich spraw) i zali sie, ze go 18 latka - corka pozywa o almety, ktore wynosza 1000, przy jego zarobakch!!
          • darek9634 Re: darus.. 16.02.12, 20:30
            Przeczytaj mój pierwszy wpis. O bankomatach nie było tam mowy ale jakoś tak w tą stronę poszła dyskusja.
            I jako ten, który mądrością nie grzeszy mówi Tobie : poczytaj drugi wątek tej pani.
            Plan jest taki :
            Zabrać dzieci.
            Zabrać mieszkanie.
            Zrobić z męża jedynego winnego.
            • zmeczona100 Re: darus.. 16.02.12, 21:04
              Co jest takiego oburzającego w tym niby- planie?

              Że kobieta nie chce zostawić swoich dzieci z przemocowcem, w dodatku zupełnie niezainteresowanym innym rozwiązaniem?
              Że robi wszystko, aby dzieci miały gdzie mieszkać?
              Że chce zakończyć związek z damskim bokserem, orzekając o winie tegoż?

              No po prostu skandal. Babie się w głowie poprzewracało.
            • gosiek1005 Re: darus.. 17.02.12, 15:59
              Widzisz, cały sęk w tym, że mi wcale nie zależy aby za wszelką cenę wojować z mężem, bo wiem, że na tym wszyscy ucierpimy, głównie dzieci i wcale nie chce mu dosłownie odbierać tych dzieci, bo widzę, że ojciec jest jaki jest ale dzieci tęsknią za nim

              tylko, że mój mąż jest kimś w rodzaju pieniaczem, że nie myśli racjonalnie tylko myśli jak mi obrzydzić życie i po tym co mi już nie raz pokazał wiem, że na wszystko go stać i nie cofnie się przed niczym a ja po prostu chcę być przygotowana na różne ewentualności i rozwój wydarzeń,

              aby temu potwierdzić to rozmawiałam wczoraj z mężem i poinformowałam go że chcę złożyć pozew a to czy za porozumieniem czy z orzekaniem o winie, że zależy od niego czy chce rozstać się jak dorośli ludzie czy wojować...na co on, że oczywiście ze z orzekaniem o winie i że na pewno udowodni mi moja winę,

              a jak pytam co robimy z mieszkaniem do czasu zakończenia sprawy o podziale majątku, czy będzie tam mieszkał i opłacał rachunki czy je na ten czas wynajmiemy aby samo na siebie zarabiało, bo ja mieszkam u mamy i nie stać mnie na utrzymanie tego mieszkania, jego odpowiedź, że mieszkania nie pozwala wynająć, rachunki mi wyśle pocztą abym opłacała a i w między czasie już zamek w drzwiach wymienił

              więc z kim i o czym ja mam tutaj rozmawiać????????

              widzicie, są ludzie, którzy zachowują się jak na dorosłych przystało ale na moje nieszczęście są ludzie, którym się tylko wydaje, że są dorosłymi

              Ponadto czy to źle, że ja po prostu chcę tym moim dzieciom zapewnić jakąś przyszłość, dać mieszkanie. Myślę, że kobiety w podobnej sytuacji wiedzą co mam na myśli, bo co taka kobieta z 2 małych dzieci nawojuje, jaki kredyt weźmie. Nie boję się pracy i jak tylko dzieci dostaną się do przedszkola pójdę do pracy, tylko wiadomo jak niektórzy patrzą na takie matki, choroby, zwolnienia itp. i jeśli będzie mnie stać to na utrzymanie siebie i dzieci ale wątpię w to, że na kupno mieszkania. Kobiety z dziećmi mają bardziej ręce związane i mniej możliwości niż faceci więc jak będę miała możliwość odebrania mu mieszkania nie cofnę się przed tym, tym bardziej, że to dzięki mnie kupiliśmy to mieszkanie, jeszcze go niedawno namawiałam na kupno i jak pisałam on nie miał żadnej zdolności kredytowej więc kredyt dostaliśmy na mnie a że chciałam być w porządku kupiliśmy na współwłasność, choć wkład 20% był mój a teraz wymienia zamki w drzwiach. Więc myślcie sobie co poniektórzy co chcecie, nie będę z nim walczyć za wszelką cenę, również o to mieszkanie ale jak będę miała szansę to z niej skorzystam bo muszę myśleć o sobie ale przede wszystkim o dzieciach i im zapewnić jakąś stabilność a może mam mu oddać to mieszkanie a sama z dziećmi wynajmować i przerzucać ich z kąta w kąt. UMIESZ LICZYĆ, LICZ NA SIEBIE!!!!! BO NIKT MI NIC NIE DA ZA DARMO ANI MOIM DZIECIOM. A mężczyźni niech niektórzy zrozumieją, że kobieta, która ma dzieci jest jak lwica i łatwo się nie poddaje, bo pomimo, że dzieci czasami "wypijają z nas krew" paradoksalnie dają siłę i motywację do walki i do tego aby, żyć dalej.
              • altz Re: darus.. 17.02.12, 17:29
                gosiek1005 napisała:

                > on nie miał żadnej zdolności kredytow
                > ej więc kredyt dostaliśmy na mnie a że chciałam być w porządku kupiliśmy na wsp
                > ółwłasność, choć wkład 20% był mój a teraz wymienia zamki w drzwiach

                Takie sienkiewiczowskie oddawanie Niderlandów. Miałaś zdolność kredytową, nie miałaś pieniędzy. On nie miał zdolności, ale pieniądze miał, więc kupił w 80%. Oddasz dzieciom mieszkanie, które nie jest tylko Twoje i sama nie będziesz miała gdzie mieszkać. Wszystko opiera się na chceniu. Dorośnij i jakoś się postaraj dogadać. W Waszej sytuacji porozumienie z mężem jest jakimś rozwiązaniem. Niech spłaci te Twoje 20% pozwoli mieszkać dzieciom do czasu jakiegoś rozwiązania, ustalcie ten czas.
              • mayenna Re: darus.. 18.02.12, 16:53
                gosiek1005 napisała:

                >
                > aby temu potwierdzić to rozmawiałam wczoraj z mężem i poinformowałam go że chcę
                > złożyć pozew a to czy za porozumieniem czy z orzekaniem o winie, że zależy od
                > niego czy chce rozstać się jak dorośli ludzie czy wojować...na co on, że oczywi
                > ście ze z orzekaniem o winie i że na pewno udowodni mi moja winę,
                >
                > a jak pytam co robimy z mieszkaniem do czasu zakończenia sprawy o podziale mają
                > tku, czy będzie tam mieszkał i opłacał rachunki czy je na ten czas wynajmiemy a
                > by samo na siebie zarabiało, bo ja mieszkam u mamy i nie stać mnie na utrzymani
                > e tego mieszkania, jego odpowiedź, że mieszkania nie pozwala wynająć, rachunki
                > mi wyśle pocztą abym opłacała a i w między czasie już zamek w drzwiach wymienił

                To masz kolejne kwestie do pozwu: wystąp o zabezpieczenie potrzeb rodziny, w tym o pieniądze na rachunki za mieszkanie i alimenty na czas rozwodu.Mąz nie miał prawa wymienić zamków. Dopóki jesteście małżeństwem masz prawo mieszkać, podobnie jak on, w mieszkaniu należącym do małżonka.

                > Ponadto czy to źle, że ja po prostu chcę tym moim dzieciom zapewnić jakąś przys
                > złość, dać mieszkanie.
                Dzieciom dajesz tez przykład jak zyć. Kombinowanie i pozbawienie ich ojca połowy mieszkanie, które mu się nalezy jest złe moralnie. on ma prawo do połowy majątku jakiego dorobiliście się w czasie małżeństwa. Do połowy mieszkanie i oszczędności. Pokaż swoim dzieciom jak się uczciwie załatwia takie problemy, nawet jeśli ma to oznaczać że na mieszkania maja zarobić sobie w przyszłości same.
            • kiszczynska Re: darus.. 18.02.12, 18:56
              Nie bede niczego czytla, jzu wystaieles sobie siwadenctwo!


              darek9634 napisał:

              > Przeczytaj mój pierwszy wpis. O bankomatach nie było tam mowy ale jakoś tak w t
              > ą stronę poszła dyskusja.
              > I jako ten, który mądrością nie grzeszy mówi Tobie : poczytaj drugi wątek tej
              > pani.
              > Plan jest taki :
              > Zabrać dzieci.
              > Zabrać mieszkanie.
              > Zrobić z męża jedynego winnego.
      • ada828 Re: dla tych już po - proszę o informacje 15.02.12, 21:18
        No to ja tak miałam, prawie, bo przez pierwsze lata małżeństwa, to on głównie zarabiał, a potem ja (oczywiście uważałam za naturalne, że każdy wnosi do związku, ile może, z dziećmi przede wszystkim organizacyjnie). Ale ten problem w ogóle nie stanął na rozprawie rozwodowej. Wydrukuj swoje posty i rozwód (trwały rozpad małżeństwa) bez orzekania o winie masz "w kieszeni" . "Wina" jest, niestety, przesłanką, którą Ty musisz dowieść i tu zaczynają się schody (świadkowie, dokumenty, które trzeba stworzyć, albo przynieść, a to trwa).
    • inna_nowa_ja Re: dla tych już po - proszę o informacje 16.02.12, 11:17
      Gosiu, trzymam za Ciebie kciuki, nie będzie łatwo, potrafię zrozumieć o czym piszesz, bo ja mam prawie identycznego męża, ale na pocieszenie Ci powiem, że łatwiej Ci nie będzie ale ciężej też już nie. Ściskam, czerp radość z tego że Ty i dzieci jesteście zdrowismile i masz oparcie w najbliższych.
      A z tą mamusią, obrażaniem i dumą (chorą dumą) to chyba mój m jest skoligacony z Twoim.
      • gosiek1005 Re: dla tych już po - proszę o informacje 16.02.12, 12:34
        właśnie to jest najgorsze, że oni nie myślą co jest dobre dla rodziny, dla dzieci tylko dla większości facetów (nie obrażając rzecz jasna wszystkich) najważniejsza jest ta głupia, męska duma i nie ważne czy to kosztem dzieci, tylko jak sobie coś wbiją do głowy to nawet po trupach aby swoje udowodnić.

        Z moim to nawet nie da się porozmawiać, żadnych argumentów nie przyjmuje, tylko wie swoje i już i choć by się waliło, paliło ma wszystko i wszystkich daleko w d.... a później oczekują, że kobieta ta po prostu, jakby nic się nie stało przyjmie ich z otwartymi rękami.

        Jak chodzisz i usługujesz to wszystko ok, a jak zaczniesz wymagać i nie daj boże krytykować to jeszcze bardziej nic nie robią a kobieta musi bo ma dzieci, które kocha i które dają jej paliwo do działania i ona nie może sobie pozwolić na zmęczenie. Facet ma humorki a kobieta po prostu musi.....
        • niutka Re: dla tych już po - proszę o informacje 18.02.12, 16:06
          Moj ex tez byl taki. Urazona "duma", bo to ja zechcialam sie rozwiezc. Pisal (za pomoca prawniczki) rozne oszczerstwa do sadu, ten jednak postawil go do pionu.
          Dodam jeszcze, ze jego prawniczka trzymala moja strone (widocznie nie uwierzyla w jego "bajki"), choc pisma do sadu slala powalajace (no ale musiala, bo to od niego brala pieniadze i on pewni mowil, co chce zawrzec w tych pismach).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka