Dodaj do ulubionych

alimenty...sprawa

20.02.12, 14:25
Witam,
przejrzałam już dużo Waszych postów na forum odnośnie rozpraw o alimenty, ale wciąż mam wrażenie że nie wiem wszystkiego odnośnie tego jak wygląda sama rozprawa. Będę wdzięczna za podzielenie się swoimi doświadczeniami.
Moja sytuacja wygląda tak, że wkrótce mam sprawę o podwyższenie alimentów na dziecko Wnoszę o sporą podwyżkę, więc zakładam, że druga strona będzie się solidnie bronić. Występuję bez adwokata, były mąż ma pełnomocnika. Jakich pytań mogę się spodziewać? Czy na wszystko muszę mieć rachunki? Jak broni się druga strona przed podwyżką? Dodam, że były mąż nie wykazuje chęci opieki nad dzieckiem czy dokładania się finansowo do czegokolwiek. Płaci swoje i nic więcej go nie interesuje, nie zabiera dziecka na wakacje, rzadko się spotykają ... Czy sąd może wziąć pod uwagę to, że babcia (matka byłego męża) zabiera dziecko do kina, kupuje ubranka, etc...?
Będę wdzięczna za pomoc.
Obserwuj wątek
    • wawrzanka Re: alimenty...sprawa 20.02.12, 19:42
      nesty1 napisała:

      > Witam,
      > przejrzałam już dużo Waszych postów na forum odnośnie rozpraw o alimenty, ale w
      > ciąż mam wrażenie że nie wiem wszystkiego odnośnie tego jak wygląda sama rozpra
      > wa.

      Skoro występujesz bez pełnomocnika to ważne jest, żebyś czuła się jak najbardziej pewnie przed sądem. Twoim celem jest uzyskanie wyższych alimentów na dziecko, więc musisz sprawiać wrażenie, że kwota, o którą wnioskujesz jest absolutnie konieczna dla dziecka, bo to Ty je reprezentujesz - tak jak pełnomocnik Twojego ex męża. Wyobraź sobie więc, że jesteś adwokatem i to świetnym. Bronisz słusznej sprawy i musisz wygrać. Takie nastawienie jest ważne, bo sąd to ludzie, a Ty musisz pokazać swoją niezachwianą pewność. Rachunki oczywiście zbieraj, im więcej, tym lepiej. We wniosku wpisz maksymalnie wszystkie koszty, które przyjdą Ci do głowy typu ekologiczna żywność, naprawy samochodu, ubezpieczenie samochodu, jeśli wozisz nim dziecko, wszystko, co tylko Ci do głowy przyjdzie.
      Argument o kupowaniu ubranek przez babcię odeprzyj: są to okazjonalne prezenty, które każdy człowiek czasem dostaje na urodziny i imieniny - także wszyscy obecni na sali, nie tylko Twoje dziecko, więc nie możesz brać ich pod uwagę jako źródła dochodów na dziecko. Powodzenia!
      • tricolour No i pamiętaj... 20.02.12, 20:05
        ... prawda nie ma znaczenia. Liczy się kasa.

        Nie jesz ekologicznej zywności? To nic. Mozesz jesc. Wpisz ubezpieczenie auta, domu, AC i OC, naprawy i paliwo, co ci do głowy przyjdzie.

        Celem jest kasa. Nic innego sie nie liczy.
        • wawrzanka Re: No i pamiętaj... 20.02.12, 20:44
          tricolour napisał:

          > ... prawda nie ma znaczenia. Liczy się kasa.

          Nie filozofuj Tricolour. Prawda w tym wątku wygląda tak, że dziewczyna pyta jak wygląda sprawa o podwyższenie alimentów w sądzie, a nie jak tę sprawę przegrać. Ja z kolei nie napisałam, że prawda na temat wydatków na dziecko nie ma znaczenia. O prawdzie rozstrzygnie sąd, a powódka ma być pewna siebie i wpisać we wniosku - tak, owszem - wszystkie wydatki jakie jej przyjdą do głowy.
          • real.gejsza Re: No i pamiętaj... 20.02.12, 21:11
            Skoro powód będzie miał pełnomocnika a Ty nie to musisz byc przygotowana na pytania,sugestie, a moze nawet prostackie docinki ( w zalezności od typu adwokata) mające na celu postawienie cię w roli osoby, próbującej wyciągnąc pieniądze dla siebie, na wydatki swoje swoje a nie dziecka. Nie musisz miec wszystkich rachunków, wystarczy, że dołaczysz do akt sprawy przykładowe dowody ponoszonych wydatków- rachunki za odzież, zajęcia dodatkowe itp.
            Skoro ojciec nie poczuwa się do opieki nad dzieckiem jest to poważny argument za tym by partycypował w kosztach utrzymania w zakresie dużo wyzszym niż ty. Ty sprawujesz bezpośrednią opiekę, która też ma wartośc finansową. Strona przeciwna bedzie obstawiac 50/50, ale w sytuacji w której ojciec nie zajmuje się dzieckiem nie powinnas się na to godzic.
            Podstawą jest zrobienie średniego,miesięcznego zestawienia wydatków, które ponosisz na dziecko. Sama wiesz najlepiej jakie to sa koszty. W Sądzie postaraj się panowac nad stresem, mów spokojnie, rzeczowo i bądz pewna tego co mówisz. Powodzenia.
          • tricolour Skoro prawda nie ma znaczenia... 20.02.12, 21:24
            ... to życzę Ci życia w kłamstwie, oszustwie i zdradzie czyli tak jak proponujesz innym. Bo pomył, by wpisać wszystkie wydatki jakie przyjdą do głowy, a nie wydatki na dziecko jest próbą oszustwa.

            Przyjmuj na klatę konsekwencję swojej postawy, bo własnym zachowaniem wyznaczasz granice zachowania innych wobec siebie samej.
            • nesty1 Re: Skoro prawda nie ma znaczenia... 20.02.12, 22:06
              dzięki za podpowiedzi smile
              Wszystko wpisałam w arkusz kalkulacyjny, wydatki krótkookresowe i długookresowe... r ó ż n e smile
              Zastanawiam się jak będąc zdenerwowaną podważać argumenty drugiej strony. Zakładam, że będą udowadniać, że to mój były mąż daje kasę babci na zakupy dla dziecka... Ale mam nadzieję, że tak jak napisaliście to jest argument do obalenia...

              Czy generalnie Sąd na rozprawie zadaje konkretne pytania, czy to ja powinnam sama powiedzieć wszystko co zawarłam w pozwie? Czy mogę korzystać z notatek? Mam sporo do powiedzenia o podejściu ojca do opieki nad dzieckiem i nie chciałabym zapomnieć o czymś ważnym...
              Myślicie, że wezwanie kogoś z mojej rodziny, aby potwierdził że pomaga mi finansowo i opłaca mojemu dziecku zajęcia dodatkowe to dobry pomysł i czy Sąd się to tego może przychylić na rozprawie (bo nie zgłaszałam żadnego świadka w pozwie) ?
            • wawrzanka Re: Skoro prawda nie ma znaczenia... 20.02.12, 23:50
              tricolour napisał:

              > ... życzę Ci życia tak jak proponujesz innym.

              A ja Ci życzę - zgodnie z zasadami erystyki, które stosujesz nie wiem po co w tym wątku - wszystkiego najlepszego.
      • nesty1 Re: alimenty...sprawa 20.02.12, 22:07
        Wawrzanko, dziękuję smile
        Mam nadzieję, że dam radę chociaż zaczynam się już denerwować...
    • zalosny.jestes W polskim sądzie rodzinnym panuje przekonanie 23.02.12, 07:12
      że "kobicie" zawsze trzeba podnieść jak składa wniosek, także nie przejmuj się niczym. Sprawę masz wygraną. Nie musisz mieć na nic kwitów, dowodów. Strzelaj kwoty z sufitu byleby mnie więcej rynkowe. Twój eks jeżeli nie ma walizki faktur, papierów, zdjęć dokumentujących jego wkład w wychowanie dziecka jest z góry na przegranej pozycji. Sprawy o podwyżkę alimentów można w polskim burdelu prawnym składać dla sportu przy "każdej zmianie warunków” życiowych dziecka. Aha, nie martw się też o odwołanie. To fikcja, podobnie jak cała rozprawa w polskim sądzie rodzinnym. Proponuję abyś skoczyła sobie na solarkę na poczet przyszłej kasy, którą na bank dostaniesz.
      • jakkamien Re: W polskim sądzie rodzinnym panuje przekonanie 23.02.12, 09:57
        Skąd tyle jadu...
        • tom-74 Re: W polskim sądzie rodzinnym panuje przekonanie 23.02.12, 12:47
          jakkamien napisała:

          > Skąd tyle jadu...

          Z sumy doświadczeń.
          • jakkamien Re: W polskim sądzie rodzinnym panuje przekonanie 23.02.12, 14:49
            Straszne to muszą być doświadczenia - sąd i kobiety to jakies potwory chyba? Ja jeszcze o alimenty nie wystepowalam, ale podczytuje tu czasami i taki potworny dla facetow obraz mi się nie jawi - czytam o problemach w uzyskaniu godziwych pieniędzy i nie zawsze latwej podwyzce. Moze naiwna jestem, ale uwazam ze przesadzacie obydwaj i az tak ojców ten potwór straszny kobieto-sąd nie traktujesmile
            • zalosny.jestes Droga pani...w polskim sądzie problemem są 23.02.12, 14:57
              jakkamien napisała:

              > Straszne to muszą być doświadczenia - sąd i kobiety to jakies potwory chyba? Ja
              > jeszcze o alimenty nie wystepowalam, ale podczytuje tu czasami i taki potworny
              > dla facetow obraz mi się nie jawi - czytam o problemach w uzyskaniu godziwych
              > pieniędzy i nie zawsze latwej podwyzce. Moze naiwna jestem, ale uwazam ze przes
              > adzacie obydwaj i az tak ojców ten potwór straszny kobieto-sąd nie traktujesmile

              skrajności. Jak facet nie płaci, ma doopie nie pracuje, nie łoży, nie stara się, to prawo okazuje się ZUPEŁNIE BEZRADNE. Na drugim biegunie mamy faceta płacącego regularnie, starającego się wychowywać dziecko, dbać o nie i w tym wypadku sądy stosują metodę ekstremalnego wykorzystania faceta. Innymi słowy narzędzia w postaci komornika na przykład, który powinien wejść z drzwiami do mieszkania faceta uchylającego się od płacenia a mającego z czego są wykorzystywane w nadmiarze to wysyłania pisma do zakładu pracy uczciwie pracującego mężczyzny (takie pismo kosztuje ekstra 15%) bo tak jest najłatwiej. Jakby nie patrzeć ten system z każdej strony leży i pokazuje swoją bezradność.
      • nesty1 Re: W polskim sądzie rodzinnym panuje przekonanie 23.02.12, 13:41
        hmmm... zabrzmiało to bardzo optymistycznie smile
        Ale mimo to się denerwuję, zwłaszcza że mój były mąż jest nieobliczalny... i zastanawiam się z czym wyskoczy tym razem...


      • nesty1 Re: W polskim sądzie rodzinnym panuje przekonanie 23.02.12, 14:15
        Ps. A na solarkę nie chodzę wink

        dzięki za wsparcie
    • mala2012 Re: alimenty...sprawa 23.02.12, 11:09
      na pewno trzeba mieć rachunki, paragony. Pamiętaj że w koszt utrzymania dziecka wchodzi też czynsz, opłaty
      • zalosny.jestes Nic nie musisz mieć w polskim sądzie rodzinnym. 23.02.12, 13:20
        Jeszcze raz Ci powtarzam. Idź na luzaka, rzucaj cyfry z sufitu byleby mieściły się w realiach czyli jeżeli wynajem mieszkania w Twojej okolicy kosztuje 1000 złotych to możesz śmiało powiedzieć, że Ciebie kosztuje 1200 złotych. Żadna pani w todze nie karze Ci niczego udowadniać. To facet będzie musiał przynieść kwit na każdy nawet najdrobniejszy wydatek jaki poniósł dla dziecka. I to muszą być faktury imienne, bo paragony możesz zawsze powiedzieć, że znalazł na śmietniku. Spokojnie.
        • mala2012 Re: Nic nie musisz mieć w polskim sądzie rodzinn 23.02.12, 14:45
          mi adwokat powiedziała, że mam wszystko zbierać. A do paragonu najczęsciej mam potwierdzenie płatności kartą, więc nie wiem po co faktury
          • zalosny.jestes Masz zapobiegliwego adwokata... 23.02.12, 14:59
            To dobrze, choć i bez niego sukces masz gwarantowany. W tym wypadku rozumiem, że chodzi jednak o wysokość tego sukcesu. W takim razie zbieraj wink
          • nesty1 Re: Nic nie musisz mieć w polskim sądzie rodzinn 23.02.12, 15:00
            ja też zbierałam rachunki, dołączyłam je do pozwu. Co prawda nie na wszystko mam rachunki, ale mam nadzieję, że wystarczą.

            Czy na rozprawach sprawdzali Wam rachunki? Czy strona przeciwna je kwestionowała?
            • zalosny.jestes Eks nie składała żadnych rachunków, sąd przyjął 23.02.12, 15:11
              nesty1 napisała:

              > ja też zbierałam rachunki, dołączyłam je do pozwu. Co prawda nie na wszystko ma
              > m rachunki, ale mam nadzieję, że wystarczą.
              >
              > Czy na rozprawach sprawdzali Wam rachunki? Czy strona przeciwna je kwestionował
              > a?

              na wiarę i zaprotokółował wszystko co mówiła. Wszystkie moje rachunki poza fakturami zostały zakwestionowane i musiałem udowadniać, ze je rzeczywiście poniosłem. Alimenty podniesiono o 50 złotych przy kwocie w pozwie 5000 złotych. Moja adwokat stwierdziła, że to sukces i że jest zadowolona, bo przy moich zarobkach to nie bywałe. Dla mnie to kompletna porażka i kolejna zachęta dla pijawy, aby znów składać wniosek. Wszak to nic nie kosztuje...
              • nesty1 Re: Eks nie składała żadnych rachunków, sąd przyj 23.02.12, 16:36
                a ile czasu u Ciebie minęło od ostatniego ustalania alimentów?
                • zalosny.jestes Rok. Dotąd płaciłem po 1,5k miesięcznie na dziecko 23.02.12, 22:06
                  Eksia sobie zawinszowała po 2,5k na dziecko sama zarabiając 2k na miesiąc. Podobno miałem farta, że pani w todze podniosła mi po 50 złotych. Dla mnie to porażka, bo biorąc pod uwagę mój wkład osobisty i inne świadczenia wobec dzieci to sprawa powinna zakończyć się oddaleniem powództwa i obciążeniem eksi kosztami za bezczelność. A tu error! I eksia za pół roku złoży kolejny wniosek i być może inna pani w todze przyzna jej rację.
                  • nesty1 Re: Rok. Dotąd płaciłem po 1,5k miesięcznie na dz 24.02.12, 09:12
                    ja ostatnie alimenty miałam ustalane z 6 lat temu... więc zakładam, że podwyżka będzie, ale chciałabym żeby eks poczuł, że ma dziecko i skoro nie planuje partycypować w kosztach poprzez spotykanie się z dzieckiem i dokładanie do większych wydatków, to niech płaci wyższe alimenty... mam nadzieję, że uda mi się uzyskać jak najwięcej...
              • tricolour Poczekaj spokojnie na spawiedliość.. 23.02.12, 16:44
                ... czas dość szybko płynie więc ona nadejdzie. Na dwa sposoby.

                1. Kobieta spotyka faceta płacącego alimenty i tworzą związek. W tym przypadku oczywisty "czynsz" wliczony do otrzymywanych alimentów nagle staję się wrednym wyłudzaniem ciężko zarobionych pieniędzy gdy należy płacić innemu dziecku. Opisy na forum były.

                2. Dziecko dorasta i przychodzi do mamy po kwote identyczną jak otrzymywania od ojca. I mamy zonk, bo na co bachorowi aż tyle kasy, psia mać?

                Więc spoko. Cierpliwość przynosi róże.
                • nesty1 Re: Poczekaj spokojnie na spawiedliość.. 23.02.12, 16:52
                  Wiecie co, moje dziecko boi się poprosić tatę o to, żeby mu coś kupił (cokolwiek).. a jak pytam dlaczego się boi, to mi odpowiada: bo tata i tak mi nie kupi... Hmm... są tatusiowie i "tatusiowie"
                  • zalosny.jestes Podliczyłem na sprawie swoje wydatki na dzieci 23.02.12, 22:09
                    i prócz alimentów wyszło mi, że wkładam w moje kochane pociechy około 3k PLN miesięcznie ekstra. Moja ex żona miała chrapkę na decydowanie na co rozdysponować te pieniądze (czopki dla teściowej, solarka czy operacja zmarszczek, żeby "bląd grzywka" miała lepsze doznania w czasie dmuchania). Na szczęście znów mi się udało, ale ile nerwów, zdrowia i czasu mnie to kosztowało to tylko ja wiem...
                    • nesty1 Re: Podliczyłem na sprawie swoje wydatki na dziec 24.02.12, 09:06
                      czyli tak jak napisałam, są "tatusiowie" i tatusiowie... i to samo się tyczy mam... jedna chce zapewnić dziecku wszystko co najlepsze, a druga wyda na swoje zachcianki...

                      szkoda, że moje dziecko trafiło na "tatusia"... to chyba moja wina uncertain
    • nesty1 Re: alimenty...sprawa 27.02.12, 16:34
      za kilka dni mam rozprawę... właśnie się dowiedziałam, że eks teściowa ma być świadkiem jeśli sąd ją oczywiście wezwie... i że dołączyli rachunki do pisma dokumentujące wydatki na dziecko. Zakładam, że to ona je zbierała... bo ojciec nic nie kupował dziecku i się z nim nie widywał...Czy te rachunki będą faktycznie dowodem, czy mogę je jakoś odeprzeć i wskazać że to babcia kupowała dziecku prezenty a nie ojciec? czy jak się udowodnię, że ojciec widuje się z dzieckiem raz na 3 m-ce to będzie argument?
      czy sąd może nie zezwolić na wezwanie świadków?
      • tricolour Ale czego ty chcesz? 27.02.12, 17:14
        By dziecko miało godziwe pieniądze, czy żeby twoje było na wierzchu? Sto złotych od ojca to inne sto złotych od tych od babci?

        Wynika, że od babci bierzesz ile wlezie, ale to są prezenty więc domagasz się większych alimentów i stąd strach przed sądem...
        • nesty1 Re: Ale czego ty chcesz? 27.02.12, 18:33
          chcę godziwych pieniędzy dla dziecka. Jak dla mnie babcia nic nie musi kupować, bo co mi po spodniach kupionych przez babcię, które np. są za małe i po bluzach, w których dziecko nie chce chodzić bo mu się nie podobają??
          ale jak wyjdzie na to, że oni faktycznie wydają kasę na dziecko, to "będzie ich na wierzchu", a dziecko wciąż nie będzie miało co na pupę włożyć...
          • heksa_2 Re: Ale czego ty chcesz? 27.02.12, 20:31
            Ale jakie to ma znaczenie? Powiedz sądowi, że ponieważ ty się zajmujesz dziećmi, więc TY wiesz, co jest dziecku potrzebne. Powiedz, że te ciuchy są za małe/za duże/nie odpowiednie itp. I przedstaw rachunki na to, co naprawdę jest potrzebne dziecku. A to są po prostu dobrowolne prezenty i to w sądzie powiedz.
          • tricolour To może pogadać z babcią... 27.02.12, 20:38
            ... że jej pieniądze i starania idą w błoto, bo kupuje rzeczy nie na rozmiar i w złym guście. Myslę, że babcia nie jest zaintersowana prezentami, które trafiają do kosza. Najzwyczajnie umówić się, pojechać i powiedzieć, że szkoda kasy na marnotrawstwo i zaproponować, by babcine pieniądze
            rozsądnie zagospodarować.

            A sąd to jest już wojna, na której wszyscy ucierpicie, bo Ty masz zapewne rację żądając podwyżki, babcia ma rację kupując rzeczy z dobrego serca, a ojciec ma rację płacąc zasądzone alimenty... a dziecko chodzi z gołym tyłkiem.
    • lina2014 proszę o pomoc 14.07.14, 12:26
      Witam forumowiczów,
      czytam, czytam i wciąż nie wiem jak mam postąpić. Proszę i Was drogie Panie i Panów o opinię.
      Mój (jeszcze) mąż pracuje i mieszka w Norwegii, ja w Krakowie opiekując się dwójką dzieci (4 i 7 lat).
      Mąż ma zabezpieczone alimenty w wysokości 400zl na dziecko. Zarabia dużo za równo legalnie jak i na czarno, dogadując się z pracodawcą. Ma bardzo dobre warunki pracy i możliwości zarobkowe.
      Nie interesuje sie swoimi dziećmi. Spotyka raz na poł roku na kilka godzin. Nie interesuje sie wakacjami, feriami, ubraniami, lekarstwami i ich potrzebami. Nie interesuje go ich stan emocjonalny. W dodatku jest związany z kobietą (mają małe dziecko) oraz dziecko z poprzedniego jej związku. Bardzo istotną rzeczą są kwestie bezpieczeństwa dzieci ze względu na jego związek i przeszłość jego partnerki. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego. Starsza córka przez ostatnie pół roku była pod opieką psychologa szkolnego ze względu na zachwiania emocjonalne spowodowane pobytem z tatą i jego partnerką oraz jej synem przez kilka tygodni w trakcie świąt (ponad rok temu).
      Niestety utknęłam w biurokracji i muszę czekać na sprawę w sądzie okręgowym, który przeprowadza nasz rozwód. Proszę o informacje jak mam walczyć o godne alimenty dla 2 dzieci. Obecnie ja nie pracuje, dziecko najmłodsze nie dostało sie do przedszkola. Nie mam z kim jej zostawić. Nie mam rodziny. Jestem w związku partnerskim. Partner pokrywa koszty zw ze wszystkim mając swoje 15 letnie dziecko, na które łozy alimenty. Proszę Was o informacje.
      • mayenna Re: proszę o pomoc 14.07.14, 13:16
        Złóż do sądu pozew o podwyższenie zabezpieczenia alimentacyjnego ze względu na to, że utraciłas pracę. Opiekujesz się dziećmi sama to ich ojciec może ponosić większość kosztów utrzymania.
        Mąz ma możliwości zarobkowe większe, ale nie wiesz jakie ma zarobki i nie znasz jego kosztów utrzymania. Zarobki do wiadomości sądu mozna określic na podstawie danych ze stron urzedów pracy, danych statystycznych. Musisz dowiedzieć się w przybliżeniu ile zarabia w Norwegii osoba o jego zawodzie i na podobnym stanowisku i na tej podstawie plus koszty utrzymania dzieci, wnioskować o wyższa kwotę.
        Jeśli dziecko było u niego na świetach i w związku z tym się leczy to znaczy, że jednak się interesuje pobytem dzieci u siebie, a ty chyba nie chcesz tych kontaktów.W jego sytuacji osobistej: pracuje i mieszka za granicą, kontakt raz na pól roku jest 'interesowaniem się'.
        Napisałaś: w dodatku jest związany z kobietą... Ty tez jesteś w kolejnym związku.
        Przy określaniu alimentów sąd wezmie pod uwagę, że on ma troje dzieci.
        Koszty ubrań, lekarstw, wakacji pokrywają alimenty i ojciec płacąc je wyczerpuje swoje zobowiązania w tej kwestii. Znaczy jak płaci to nic go nie obchodzi- ty masz tak gospodarować pieniędzmi i dołożyć, żeby wystarczyło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka