nie daję rady... wcześniej pisałam już o mojej sytuacji.
potrzebuję...hmmm? chyba kopa

wysłuchania.
teoretycznie wiem jak powinnam postąpić ale rozum jedno a serce drugie.
w skrócie 3 lata temu M się wyprowadził. jednak poza tym że nie spał funkcjonowaliśmy w środowisku 'normalnie'. rodzina nie wiedziała że coś się dzieje złego, były święta, wakacje itp.
od jakiegoś czasu sytuacja się zmieniła, rodzina i znajomi zostali oficjalnie powiadomieni że się rozstaliśmy. jednak M cały czas może już niecodziennie ale jednak 5 dni na 7 'przychodził' do córki. cały czas podtrzymując że nikogo nie ma bo na razie córka jest priorytetem.
teraz wyjechał 'w sprawach służbowych'. dostałam info od 'życzliwej' że M ma kogoś z kim właśnie 'wypoczywa' i żebym się nie dawała omamiać pięknymi słówkami bo już organizuje sobie życie.
odesłałam sms-a do M z prośbą żeby swoje sprawy załatwiał sam bez pośredników.
zadzwonił i rozpaczając że jest potworem, że nie zasłużyłam na to żeby mnie tak traktować, że wina jest tylko jego, przyznał że jest kobieta, 'poważny związek' ale to ja jestem najważniejsza i będzie przy mnie zawsze, będzie mi pomagał 'żyć'. jej powiedział że ja już jestem dawno poinformowana... ona mieszka daleko. dziwny związek. sam spędzał święta, sylwesta... mimo że są od roku?
jestem tak skołowana

chyba do tej pory liczyłam że mimo wszystko wrócimy do siebie. po tej rozmowie załamałam się. wydawało mi się że jestem 'sensowną' babką, każdemu innemu wiedziałabym co powiedzieć. ale sama nie potrafię zrobić kompletnie nic.
w międzyczasie okazało się że jestem chora. M zaproponował że jak trzeba będzie to sprzeda samochód, odda nerkę. next dała dyspensę na 'opiekę'. powiedział że chciałby żebyśmy się poznały pewnie dlatego że jest taka fajna. chce się pochwalić

czy ja muszę ją poznać? jest dziecko, czy ze względu na córkę muszę? córka nie chce jeździć do taty bo mówi że go nie lubi. tłumacze jej że tacie jest przykro. ale to nic nie daje. ostatnio jak przychodził to pytała po co przyszedł, żeby już poszedł sobie, robi tylko zamieszanie i wychodzi.
jestem pod ścianą, w rozpaczy. chciałabym żyć inaczej lepiej. ale nie wiem co robić
jak o nim zapomnieć?