Dodaj do ulubionych

kolejne etapy

19.06.12, 12:40
No dobra, to mam kolejny temat do rozebrania na atomy wink
najpierw rozstanie z mężem/żoną, później kolejne związki/związek i pewnie kolejne rozstania. No i właśnie - jak te rozstania na was wpływają? Dołują, nie robia już wrażenia? Tracicie wiarę w drugiego człowieka? Tracicie wiarę w siebie i swoja zdolnośc tworzenia relacji? A może od razu trafiliście na tę właściwą osobę i żadnych kolejnych rozstań nie było? A może chcecie być sami?
I mam tez takie spostrzeżenie - im dłużej sie jest samemu, tym trudniej później stworzyć związek. Człowiek nabiera "staropanieńskich" nawyków sad widzę to niestety po sobie i zaczyna mnie to martwić sad
Obserwuj wątek
    • mam1977 Re: kolejne etapy 19.06.12, 12:44
      ostatnio czytałam super wywiuad z Agata Młynarska
      Jakis poradnik domowy czy cos to bylosmile
      Opisala tam ze 4 lata "staropanienstwa" wykorzystala na samodoskonalenie siebie
      a z moich doswiadczen wynika ze owszem...powiem tak nowemu związkowi ale nie - wykorzystywaniu i podejsciu typowowemu do kobiet.
      nauczylam sie miec swoj swiat i nei biegne na kazde zawolanie
      Moze po to ktos tam na gorze postanowil mi dac kilka lat samotnosci
      ale najgorsze jest to ze ja zaczynam ta samotnosc lubicsmile
      i tego sie boje
      • kobieta306 Re: kolejne etapy 19.06.12, 13:00
        Przeraża mnie, że lubię jak mi się po domu nikt nie kręci (oprócz dzieci rzecz jasna).
        To chyba jest pierwszy krok do dziwaczenia.

        Rozstanie - też nie robi na mnie większego wrażenia.

        Rozwodnicy - czasami dostają grubej skóry sad

        generalnie wygląda to tak - chciałabym z kimś byc ale tak, żeby mi ten ktoś za bardzo w życiu nie przeszkadzał - a to nie jest "normalne" chyba??
        Wniosek - w grę wchodzi tylko "relacja weekendowa".
        Ale to jest chyba takie nieludzkie sad bo wokół WSZYSCY sa w szczęśliwych związkach.
        • malgolkab Re: kolejne etapy 19.06.12, 13:15
          Miałam dokładnie takie podejście po rozstaniu z pierwszym mężem. Jak poznałam drugiego męża to przez kilka pierwszych kilka miesięcy była to właśnie taka "relacja weekendowa"smile I obojgu było nam wtedy z tym dobrze... potem się po zmieniało i skończyło się w USC, czego oboje na początku na pewno nie zakładaliśmy. Ważne, żeby pasowało obu stronomsmile
        • maciekqbn Re: kolejne etapy 19.06.12, 13:30
          To chyba tak jest gdy zakończy się związek toksyczny lub taki w którym od lat tkwiło się 'bez sensu', bez miłości. Wydaje mi się, że człowiek patrzy przez pryzmat swoich negatywnych doświadczeń i to do tego stopnia, że niemal przestaje odczuwać potrzebę bycia w związku, bo stan w jakim się obecnie znajduje to wręcz Arkadia w porównaniu do tego, co było uprzednio.
          Z czasem jednak przychodzi refleksja - zwłaszcza, gdy wokół znajomi żyją w szczęśliwych związkach - że jednak coś jest nie tak. Czasem może jest to żal, że 'nie tak miało być'.

          No i niestety... lata lecą, atrakcyjność spada, zobowiązania zostają, wymagania rosną a ilość dostępnych kandydatów/kandydatek do związku już nie taki jak jak kiedyś. Jeśli jeszcze uwzględnić własne negatywne doświadczenia, to niejednokrotnie można z premedytacja odrzucić kogoś wartościowego. Tak więc najbezpieczniej żyć sobie spokojnie. Troche to smutne ale tak to już jest.
        • sonia_30 Re: kolejne etapy 19.06.12, 13:44
          A co jest "normalne"? I WSZYSCY w szczęśliwych związkach? Ymmm.. to na jakiej planecie Ty żyjesz? Bo ja mam odmienne spostrzeżenia - owszem znam szczęśliwe pary, ale to nieliczne wyjątki, nie norma.
          A w temacie wątku: lubię być sama ze sobą, lubię jak mi się po domu nikt nie kręci i absolutnie mnie to nie przeraża, relacje weekendowe czy wieczorowe jak najbardziej dla mnie, jest mi dobrze i mało mnie interesuje czy to normalne, czy nienormalne, ludzkie czy nieludzkie, bo WSZYSCY tak, a ja nie.
          • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 13:56
            Mam podobnie. Z tym, że mi to się obecnie nie chce wdawać nawet w jakieś relacje wieczorowo - weekendowe.
            Może mi przejdzie, może nie. Na razie dobrze jest, jak jest i w nosie mam to jak żyją inni.
            • kobieta306 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:00
              czyli Mola jesteś na etapie, do którego ja się zbliżam smile

              a nie boisz się, że kiedyś to może się "zemścic"?
              • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:12
                Ale w jaki sposób to miałoby się zemścić?
                • kobieta306 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:18
                  mola1971 napisała:

                  > Ale w jaki sposób to miałoby się zemścić?

                  no nie wiem, myślałam, że Ty mi powiesz. Ale na przykład w taki sposób, że pewnego dnia po prostu nagle będziemy samiutkie jak palec. Dzieci wylecą w świat, co juz pomału następuje, bo więcej ich w domu nie ma, jak są. Koleżanki, przyjaciele - ok, fajna sprawa. Ale później wracasz do tej chaty, a tam ciemno, buro, nikt nie czeka sad
                  • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:31
                    Po pierwsze, jaką pewność tego, że na starość sama nie będę, dałby mi jakiś związek, do którego nie mam przekonania obecnie? Żadnej.
                    Po drugie, mnie samotność, w sensie przebywania samej w domu nie przeraża. Ba, taka perspektywa bardzo mi się podoba, ale może skrzywiona genetycznie jestem, bo moja Babcia kochana (której charakterek mam) od 55 roku życia, czyli odkąd owdowiała, żyła sama. I nie dlatego, że chętnych brakowało (ba, chłopy leciały na nią jak misie na miód), ale dlatego, że tak chciała. Zmarła w wieku 86 lat otoczona stadem dzieci, wnuków i prawnuków. Nie umierała sama, umierała otoczona troskliwą opieką ludzi, którzy szczerze i prawdziwie Ją kochali.
                    Po trzecie głód kontaktu z ludźmi (wszak zwierzęta stadne jesteśmy) można zaspokajać w inny sposób, niż tylko mając przy sobie chłopa. Pomijam to, że większość chłopów to istoty aspołeczne z założenia wink

                    Nie zarzekam się, że nigdy z nikim się nie zwiążę, bo tego nie wiem, ale na pewno jakiegokolwiek związku nie będę traktowała jako zabezpieczenia przed samotną starością.
                    • kobieta306 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:37
                      > Nie zarzekam się, że nigdy z nikim się nie zwiążę, bo tego nie wiem, ale na pew
                      > no jakiegokolwiek związku nie będę traktowała jako zabezpieczenia przed samotną
                      > starością.


                      o widzisz, i to do mnie przemawia smile
            • sonia_30 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:00
              Takie relacje są ogólnie męczące, ale od czasu do czasu można się nagiąć wink
              • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:14
                Ostatnio w weekendy mam inne zajęcia wink
                Z Kaś i Arte w jednym klubie jesteśmy big_grin
                • sonia_30 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:19
                  Matko z córką... na msze razem biegacie?????
                  • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:22
                    Tak smile
                    Chcesz z nami do dominikanów iść? Spodoba Ci się tongue_out
                    • maciekqbn Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:26
                      A jakieś fajne kółko różańcowe znasz? wink
                      • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:32
                        My we trzy tworzymy fajne kółko różańcowe tongue_out Może Sońka do nas się dopisze jeszcze wink
                        A co? Chcesz się zapisać? big_grin
                        • sonia_30 Re: kolejne etapy 19.06.12, 15:17
                          Taaaaaaaaaaaaaa ja i kółko.. różańcowe... Kto by to wytrzymał wink
                          • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 15:23
                            Jak to kto? My! Arte, jak ją ładnie poprosisz, to Ci taki ładny różaniec jak Kaś przywiozła, przywiezie z Ziemi Świętej smile
                    • sonia_30 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:31
                      Na razie podziękuję uprzejmie, weekendy mam wypełnione po brzegi wink
                      • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:35
                        Ale jakbyś zmieniła zdanie to pamiętaj, że program pielgrzymki, oprócz mszy, obejmuje również pogaduchy w kawiarni dominikanów, a mają tam pyszności - latte, cappuccino, czekoladę na gorąco i mrożoną oraz ciasta i ciasteczka domowej roboty. I nie to, żebym Cię kusiła... wink
                        • sonia_30 Re: kolejne etapy 19.06.12, 15:24
                          Do kawiarni wpadnę chętnie na latte z ciachem wink
                          • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 15:30
                            Jak już wpadniesz na latte z ciachem, to i na mszę Cię zaciągniemy wink
                            • sonia_30 Re: kolejne etapy 19.06.12, 15:36
                              Na ciacho to ja wpadnę po mszy
                              • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 15:42
                                No to się zgadamy następnym razem smile
      • maciekqbn Re: kolejne etapy 19.06.12, 13:31
        mam1977 napisała:

        > podejsciu typowowemu do kobiet.

        A co to jest podejście typowe do kobiet?
        • lampka_witoszowska Re: hehehe 20.06.12, 07:44
          zaczyna się big_grin

          to ja tez jestem ciekawa, jak inne panie widza podejście typowe do kobiet smile bo mam wrażenie, że jako podobne odczucia możemy mieć w kwestii
          kobieta - istota z regły o mniejszej objętości niż mężczyzna, więc z mniejszym mózgiem, czyli na niczym się nie zna, ma zająć się sprawami przyziemnymi, kiedy pan i władca będzie meczyk oglądął albo puszył piórka (znaczy, zajmował się poważnymi sprawami)

          ma się wdzięczyć i generalnie podstawowym obowiązkiem kobiety jest bycie głupszą od samca, który przecież i tak nie będzie jej traktował powaznie

          rokowania dla związku: albo samca porzucić, albo zrobić z siebie idiotkę (na własne życzenie)
          - można zrobić z siebie idiotkę z podejściem filozoficznym w stylu "mężczyzna potrzebuje być mądrzejszy"
    • argentusa Re: kolejne etapy 19.06.12, 14:14
      Od rozwodu upłynęło spooooro czasu. Bardziej rozumem niż sercem wiedziałam, że musze sobie dać czas by siebie poznać. Za żadną cholerę od razu w jakikolwiek związek. Bo potrzebny jest czas na odkrycie czego się właściwie od zycia chce. A czego na pewno nie chce.
      Były jakieś przelotne znajomości mniej lub bardziej "bliskie", ale zawsze bez żalu się kończyły.
      Bo ja czułam,ze na żadne kompromisy w imię nie-bycia-samej się nie zgodzę.
      No i ja lubię być sama ze sobą.
      Zauważyłam ,że im dłużej jestem sama tym mam większe wymagania co do towarzystwa.
      Aż poznałam Obecnego i jego specyficzny sposób bycia. Też trochę "odrębny", też musi mieć dużo wolnosci dla siebie (co oznacza, że sam idzie do swojego hobby i inni ludzie nie są mu potrzebni do tego). No i pełnoletni i dojrzały -nie strzela focha, że ja nie chcę by przyjechał w piątek, bo akurat mam sabat czarownic. Sam się sobą zajmie i spotkamy się w sobotę. Jak on idzie z kumplami na wódkę - ja nie umieram, zajmuje się sobą.
      Mimo, że tęsknimy to nie zamykamy się w "nas". My - to raczej dopełnienie osobnych naszych żywotów.
      Dobrze jest.
      Ale jak znam siebie, to byłoby równie dobrze gdyby go nie było obok.
      Tylko nie miałabym kogo w ten sposób kochać ...
      Ar.
      • zmeczona100 Re: kolejne etapy 19.06.12, 17:55
        Też trochę "odrębny", też
        > musi mieć dużo wolnosci dla siebie (co oznacza, że sam idzie do swojego hobby
        > i inni ludzie nie są mu potrzebni do tego). No i pełnoletni i dojrzały -nie str
        > zela focha, że ja nie chcę by przyjechał w piątek, bo akurat mam sabat czarowni
        > c. Sam się sobą zajmie i spotkamy się w sobotę. Jak on idzie z kumplami na wódk
        > ę - ja nie umieram, zajmuje się sobą.
        > Mimo, że tęsknimy to nie zamykamy się w "nas". My - to raczej dopełnienie osobn
        > ych naszych żywotów.

        A ma brata bliźniaka może? wink
        • argentusa Re: kolejne etapy 19.06.12, 21:13
          Blźniaka nie, ale brata ma, hihihi sparowanego jednak smile))))))
          a co? w razie co bierzesz jak leci?
          Taki typ co to na głowę sobie nie da wejść. I to czasem frustruje, hihihihi
          Ar.
    • wawrzanka Tylko dla kobiet ;) 19.06.12, 18:38
      kobieta306 napisała:

      > Tracicie wiarę w drugiego człowieka?


      Absolutnie nie. Bo kolejne etapy nie są domeną tylko i wyłącznie rozwodników wink Każdy przechodzi jakieś etapy w swoim życiu. Nam tu trafił się akurat rozwód, ale innym trafiła się powódź, podróż dookoła świata, nieszczęśliwy wypadek, albo wygrana w totolotka ( czasem idzie w parze z rozwodem, nie przeczę ; ) ) Sama po sobie wiem, że gdybym myślała o związkach w kategorii etapów to byłabym mentalnie, emocjonalnie i zawodowo na o wiele wcześniejszym etapie, niż jestem teraz. Uważam, że nie warto myśleć o facetach jako o kolejnych etapach w życiu. Bo według mnie oni nie wyznaczają żadnych etapów. Są ludźmi spragnionymi miłości, ciepła i rozumianej według ich kategorii normalności. Zawsze. Nawet największe szuje. I też są na jakimś etapie życia, co nie znaczy sami, czy z kimś pierwszym, drugim, następnym.
      • izak28 Re: Tylko dla kobiet ;) 19.06.12, 20:09
        Opisałyście wszystko co u mnie- kolejne krótkie związki, kolejne rozczarowania, utrata wiary w siebie i drugiego człowieka.
        Wiara w siebie wróciła, w mężczyzn i związki nie. Nie chcę już rozczarowań, więc polubiłam swoją samotność. A żeby nie dołować się w weekendy bez dziecia, kupiłam psa.
        Tłok w domu już mam- syn, kot i pies, więc nikogo więcej mi nie trzeba.
        Więc kobieto nie jesteś sama w tym dziwaczeniu wink
        • wawrzanka Re: Tylko dla kobiet ;) 20.06.12, 12:26
          izak28 napisała:

          > Nie chcę już rozczarowań, więc polubiłam swoją samotność.

          Może tych rozczarowań było zbyt wiele. Samotność nie uszczęśliwia człowieka, sama piszesz niżej, że kupiłaś psa, żeby się nie dołować.
          Ale samotność jest potrzebna, żeby docenić jak cudownie może być z kimś naprawdę ukochanym. Z kimś, na kogo warto czekać. I na Ciebie też ktoś czeka. Kobiety, polecam Wam książkę Hanny Samson "Życie po mężczyźnie". Słodko-gorzka, bardzo śmieszna, przynajmniej dla mnie smile
    • tesknotazabija Re: kolejne etapy 19.06.12, 20:29
      Jestem od 2 lat sama. Jeszcze nie po rozwodzie, ale wierzę, że już bliżej niż dalej. W czasie ostatnich 24 miesięcy zdarzył mi się krótki "epizod" spotykania się z jednym facetem. Nic ważnego, nic też bliskiego. Tak chyba tylko, aby móc z kimś zupełnie obcym pogadać czy czasem się spotkać. Relacja zakończona z mojej inicjatywy. Dzisiaj mam 33 lata. Nie zatraciłam wiary w drugiego człowieka, czy też wiary w siebie czy moją zdolność tworzenia relacji. Zatraciłam natomiast na pewno wiarę w szczęśliwe związki. Za dużo się dzieje w otoczeniu moich znajomych, najbliższych. Obserwuję i wyciągam niestety przykre wnioski.
      Nauczyłam się być sama. Chociaż jeszcze 2 lata temu kiedy weszłam na to forum wypisywałam tu, że życia bez mojego męża sobie nie wyobrażam. Los chciał, że musiałam sobie jednak to wyobrazić, zaakceptować i z tym żyć. Jestem sama i momentami przeraża mnie to, że jest mi z tym chyba dobrze. Przyjaciele naciskają, abym się odblokowała i szukała drugiej połówki, a przynajmniej dawała szansę. Tylko, że ja chyba nie chcę. Tak, przerażające jest to, że polubiłam ten czas, kiedy wchodzę do domu, zamykam drzwi i wiem, że jestem w nim tylko ja i moje dziecko. Może za mało czasu upłynęło, a może już tak pozostanie. Coraz częściej myślę, że właśnie tak będzie.
      • xciekawax Re: kolejne etapy 29.08.12, 17:12
        Tesknota, a czy przypadkiem nie popadasz w depresjie. Ludzie sa zwierzetami stadnymi. Nie buduj swojego zycia wokolo dziecka, bo je krzywdzisz. Ono kiedys odejdzie budowac wlasna rodzine, szybciej niz sie obejrzysz, a ty gdzie wtedy bedziesz miala swoja tozsamosc?

        Pogadaj z kims. Byc moze zyczywiscie sie zablokowalas. Albo nikogo wyjatkowego nie poznalas, ale wiesz, samo sie nie znajdzie, trzeba dac szanse
    • kobieta306 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:15
      Dziewczyny kochane, dzielę się z Wami tym co sama przeżywam i odzew Wasz jest dla mnie super sprawą, bo jednak nasze przemyślenia, problemy, niepewności nie są tylko nasze ale spotykają niemal każdego, a przynajmniej wielu z nas.
      Ciekawi mnie jaki etap życia po rozwodzie będzie następny wink strach się bać wink
    • kobieta306 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:25
      jeszcze Wam coś powiem - jakiś czas temu rozwiodła się moja znajoma, babka w okolicach 50-tki. Jej matka, starsza pani, doradziła aby natychmiast się z kimś związała, bo samotność bardzo potrafi się spodobać, z wygody, z lenistwa i wtedy już nie ma szansy na związek i życie z kimś. Mówiła z własnego doświadczenia. Słuchałam wtedy i uśmiechałam się, że bujdy gada. A tu proszę - właśnie stwierdzam, że z wygody i lenistwa, z powodu własnych przyzwyczajeń, egoizmu, ochoty na święty spokój , natomiast nie ze strachu (a tak kiedys zakładałam) - nie chcę wchodzić w żadną relację. Czyli może warto słuchać mądrości starszego pokolenia?
      • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:32
        A co złego jest w tym, że ktoś jest samotny, skoro ta samotność mu się podoba i dobrze się w niej czuje?
        • kobieta306 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:35
          jak się dobrze z tym czuje to ok. Ale ja np. nie czuję się z nią dobrze. Znaczy - tak źle , a inaczej jeszcze gorzej - coś na tej zasadzie wink
          • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:42
            No to jak się źle z tym czujesz, to brykaj na jakiś portal randkowy smile Żab się nacałujesz od cholery, ale i księcia może jakiegoś spotkasz wink Jest też taka opcja, że to całowanie żab tak Cię znudzi, że docenisz samotność big_grin
            Ja się z obecnym stanem rzeczy czuję dobrze, więc parzyć mi się nie chce smile
      • kategemi Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:36
        Ja myślę, że trzeba przede wszystkim słuchać siebie smile. Ja wiem, że nie wyobrażam sobie chwil, gdy moje dzieci pójdą w świat, a ja będę sama jadła śniadanie w niedzielny poranek. Wiem, że wtedy moje życie straci sens.
        • kobieta306 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:38
          nooooo sad no właśnie totototo sad
          • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:44
            No widzisz, to zależy co kto lubi, bo mnie taka perspektywa wcale nie przeraża.
            Jajecznica na bekonie, na samotne śniadanko... Mniam, mniam, mniam... tongue_out
            • lampka_witoszowska Re: kolejne etapy 20.06.12, 07:53
              o, to to
              i można miec pędze i farby rozrzucone wokół talerza, przerwać, kiedy się potrzebuje, kawę postawić na kawałku wolnego miejsca na stole, byle z daleka od słoika z wodą do płukania pędzli big_grin
              nikt się nei przeziębi, jak w zimie zechce się na tarasie posiedzieć z ta kawą - a trudno całą rodzinę ubierać, bo własnie matka chałupę skuteczne wietrzy siedząc na zewnątrz wink
          • argentusa Re: kolejne etapy 20.06.12, 11:05
            ooototototot!

            Ja nawet teraz, mieszkając z Obecnym, najbardziej lubię poranki, na tarasie, w weekend, w któy chłopaki u ojca, a Obecny wyjechany. A tu sobota, można samej usiąść i spokojnie wypić kaffkę i w szlafroczku poczytać. Mniód smile
            Ar.
        • heksa_2 Re: kolejne etapy 19.06.12, 22:57
          Zacytuję moją córkę: mamo, siły trzeba szukać w sobie.
          • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 23:07
            Dokładnie smile
            A tak przy okazji, skoro zacytowałaś córkę. Naprawdę bardzo dużo można nauczyć się od własnych dzieci. Ja to uczenie się (i od) młodego pokolenia, wręcz ubóstwiam smile
            Ale to też po Babci mam wink
            • heksa_2 Re: kolejne etapy 19.06.12, 23:16
              Ale też nie rozumiem uwieszenia się na wlasnych dzieciach. Jak można powiedzieć, że życie się kończy po wyprowadzce dzieci z domu? Ono się dopiero zaczyna. A dzieci muszą żyć własnym życiem, a nie żyć z kulą u nogi w postaci uwieszonej mamusi. I nawet jeśli ktoś się tak czuje, to przenigdy nie powinien tego dziecim powiedzieć.
              • mola1971 Re: kolejne etapy 19.06.12, 23:38
                Całkowicie się zgadzam, ale każdy żyje tak jak lubi i jak chce.
                Kocham moje dzieci nad życie, ale tak jak one nigdy mi kulą u nogi nie były (choć przy trójce maluchów trudno bywało), tak też ja nigdy, przenigdy nie zamierzam być dla nich obciążeniem. Nie zamierzam również bez nich być nieszczęśliwa. Będę szczęśliwa jeśli okaże się, że wychowałam je na dobrych i szczęśliwych ludzi (nie mylić z ludźmi sukcesu).
                Ale to też po Babci mam wink
                • lampka_witoszowska Re: kolejne etapy 20.06.12, 07:56
                  zauważa, że bardzo, bardzo, ale to bardzo dobrz erobią w życiu autorytety

                  zaprzyjaźniony, uważny, dojrzały, stabilny emocjonalnie i spełniony człowiek to dla dziecka na wage złota jest

                  lampka - córka mądrego tatusia
              • kategemi Re: kolejne etapy 20.06.12, 13:49
                heksa_2 napisała:

                > Ale też nie rozumiem uwieszenia się na wlasnych dzieciach. Jak można powiedzieć
                > , że życie się kończy po wyprowadzce dzieci z domu? Ono się dopiero zaczyna. A
                > dzieci muszą żyć własnym życiem, a nie żyć z kulą u nogi w postaci uwieszonej m
                > amusi. I nawet jeśli ktoś się tak czuje, to przenigdy nie powinien tego dziecim
                > powiedzieć.

                Oczywiście, że życie nie kończy się na wyprowadzce dzieci z domu . Ale gdy już namaluję 20 obrazów wink, wrócę w wymarzonego rejsu na morzu, posiedzę z przyjaciółmi przy winie, przeczytam zaległych sto książek, obejrzę film z przyjaciółką, pojeżdżę na rowerze, zadzwonię do córek...........to pewnego dnia obudzę sie rano i będę jednak sama w domu. A tego nie chcę! To nie moje życie.
    • lampka_witoszowska Re: kolejne etapy 20.06.12, 08:10
      po rozwodzie nei doszłam do etapu kolejnych związków, nie chcę, nie jestem gotowa, nie potrzebuję i nie mam czasu - było dziecko i próby rozumienia siebie, ludzi i tego, czym wypełniamy czas, jaki tu spędzamy

      jak się poczułam dobrze sama ze sobą, ustaliłam w ciągu paru lat, co jest ważne, co lubię i czego chcę (to są przemyślenia nieustające, tylko to poczucie równowagi i wyczucia, co mnie boli, a co przyjmę - dobrze się ukorzeniło) to do etapu randek dochodzę

      randkuję z rodzonym byłym mężem
      • kobieta306 Re: kolejne etapy 20.06.12, 09:18
        lampka_witoszowska napisała:

        > randkuję z rodzonym byłym mężem


        POWAŻNIE ??????? Czy mnie w jajo teraz robisz? wink
        • 1lapaz Re: kolejne etapy 20.06.12, 09:39
          Kiedys myslalam, że pełnię szczęścia można osiągnąć mając fajnego faceta i realizując swoje marzenia. Czas pokazał, ze te dwie sprawy nie idą w parze i trzeba wybierać . Co wybrałby kazdy ?
          • lampka_witoszowska Re: kolejne etapy 20.06.12, 09:53
            jeśli trzeba wybierać, to nie ten facet
          • maciekqbn Re: kolejne etapy 20.06.12, 13:29
            Jeśli miałbym wybierać, to na pewno nie wybrałbym faceta hehehe
        • lampka_witoszowska Re: kolejne etapy 20.06.12, 09:52
          ano, poważnie, poważnie
          szlag mnie ostatecznie trafił jak jedna przefajna , ale rycząca 40tka zachwyciła się nim w robocie: o rany, pani Olu, aaaaaaleeee facet!
          szlag był mi nie na rękę, dał do myślenia i jak zebrałam te gwoździki do trumny to wyszło, co mnie uwiera - i co ja będę sama ze sobą wojowała, no bez sensu

          życie to kawał cholery i do tego szalenie dowcipne bywa

          no, to ja tyle w tym rozkminianiu, nawet etapy się jakby zgadzają
          • 1lapaz Re: kolejne etapy 20.06.12, 10:04
            > szlag mnie ostatecznie trafił jak jedna przefajna , ale rycząca 40tka zachwycił
            > a się nim w robocie: o rany, pani Olu, aaaaaaleeee facet!
            > szlag był mi nie na rękę, dał do myślenia i jak zebrałam te gwoździki do trumny
            > to wyszło, co mnie uwiera - i co ja będę sama ze sobą wojowała, no bez sensu

            ja tez walczylam do pewnego momentu, ale pozniej pomyslalam, ze wlasciwie o co ? To byla gra, w ktorej wygrana byl nieświaży ogórek ;P
            • lampka_witoszowska Re: kolejne etapy 20.06.12, 10:06
              ja zaś nie walczyłam przez kilka lat
              teraz tez nie mam wrażenia toczenia walki

              a ogórki kupuję w sklepie wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka