Dodaj do ulubionych

i co teraz?

12.07.12, 20:39
Nie wiem od czego zacząć. Wydaje mi się że to strasznie głupie.
Nie jestem z moim mężem od połowy grudnia 2011 roku, a od kwietnia 2012 nie jesteśmy już małżeństwem. Mamy 5-letnią córkę.
Myślałam, że już nie kocham mojego męża, że jest mi zupełnie obojętny, nawet kiedy miał kogoś na początku, nie zabolało mnie to.
Ale ostatnio dowiedziałam się, że piszę maile z inną kobietą, młodą (ja mam 32 lata), 27 lat, Pani psycholog. I strasznie mnie to boli.
Może dlatego, że zawsze uważał, że jestem mało inteligentna, mam mało ambitną pracę itd.,może dlatego jest mi tak ciężko.
Jeszcze na dodatek przeczytałam te jego maila (strasznie mi głupio) i jak zobaczyłam jak z nią piszę to już wiem że przegrałam. Wciąż rozmawiają o jakiś teoriach psychologicznych. To bardzo inteligentna kobieta, a mojemu mężowi to imponuje.
Ja nie poznałam nikogo, wciąż siedzę sama w domu, po rozwodzie większość znajomych została z mężem (przeprowadziłam się ze względu na niego do innego miasta, na początku małżeństwa, więc jego znajomi, stali się moimi).
Strasznie cierpię, nie mogę wstać z łóżka, nic nie jem, nie śpię. Nie wiem co się dzieje, przecież ma prawo układać sobie życie, a ja dostaję jakiejś depresji.
Obserwuj wątek
    • altz Re: i co teraz? 12.07.12, 20:51
      Nie masz czego zazdrosic. smile To, ze ktos jest wygadany, wcale nie oznacza, ze jest madry. Psycholodzy nie potrafia ustalic i przeforsowac standardow w swoim srodowisku, posluguja sie czesto metodami nawet nie watpliwymi, a wrecz idiotycznymi, czesto wylaczaja myslenie i kieruja sie autorytetami. Dla mnie przynaleznosc do tego srodowiska nie jest oznaka inteligencji, co nie oznacza, ze pani nie jest madra, zdarzaja sie i takie przypadki. ;-D
      Zajmij sie lepiej czyms innym, kazdy ma jakis talent, ktory warto rozwijac, bardzo czesto nie zdaje z tego sprawy. Nie warto zyc w czyims cieniu, chocby byl nie wiem, jak wielkim nadmuchanym balonem. wink Reszta przyjdzie sama.
      • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 20:59
        Staram to sobie tłumaczyć tak jak napisałeś "nie warto żyć w czyimś cieniu" a zawsze chyba tak było. On był mądrzejszy, bogatszy.
        Ale zwariowałam kiedy przeczytałam te maile crying
    • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 20:58
      Ona ma 27 lat, a Ty 32. No to rzeczywiście staruszka z Ciebie, a z niej podlotek big_grin
      Sorry, ale nie mogłam się powstrzymać smile))
      Wypłacz się jeśli potrzebujesz, a potem zajmij się swoim życiem. Poznaj nowych ludzi, idź z dzieckiem na spacer i na lody. Po prostu żyj i nie zajmuj się exem. Niech se pisze z kim tylko chce.
      • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 21:03
        na pewno masz rację, oczekiwałam różnych odpowiedzi. Choć nie mam doświadczenia, pierwszy raz korzystam z pomocy na forum smile
        • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 21:11
          Nie porównuj się do exa, nie porównuj się do jego kobiety (tej, czy kolejnych). Zresztą nie warto porównywać się do kogokolwiek. Zawsze znajdzie się ktoś młodszy, ładniejszy, bogatszy, mądrzejszy. Tylko co z tego? Ty też na pewno masz jakieś zalety i jakąś szczególną wiedzę. Psychologia jest jej zawodem, więc ma na ten temat wiedzę. Podobnie jak fryzjerka ma wiedzę na temat tego, jak dobrze ostrzyc i ufarbować włosy. Zazdrościłaś kiedyś fryzjerce tej wiedzy?
          • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 21:16
            Nie smile jestem pedagogiem, ale nie pracuje aktualnie w swoim zawodzie (bo jakby tego było mało, straciłam pracę).
            Może warto dodać, że ona swoim fachowym językiem, piszę że jestem złą matką. Tzn. bardzo żałuję, że mój były nie wychowuje naszej córki, bo to facet mądry, z wartościami, a tutaj już cytuje "czy ja będę w stanie wychować moją córkę na dobrą i mądrą osobę".
            W życiu mnie nie widziała i nie rozmawiała ze mną, jest psychologiem mojego byłego od 2 miesięcy.
            • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 21:19
              martakj napisał(a):
              > W życiu mnie nie widziała i nie rozmawiała ze mną, jest psychologiem mojego był
              > ego od 2 miesięcy.

              I to wszystko na ten temat smile Jeśli Cię to jakoś pocieszy, to ja też od obecnej kobiety exa dowiedziałam się, że złą matką jestem. A w życiu na oczy mnie ani moich dzieci nie widziała. Pominę już to, że ja mam lat 41 a ona prawie 20 lat mniej smile
              • anbale Re: i co teraz? 12.07.12, 21:26
                Ale po co się angażować emocjonalnie w takie absurdy? Kobiecina powiedziała swoje zdanie, niczym konkretnym nie poparte; tylko jakimś widzimisie bo ukonczyła w pocie czoła psychologie w Wyższej Szkole Tego i Owego, więc musi się powymądrzać od czasu do czasu- więc jaką to ma wartość, jakie znaczenie? Co ona w tym wieku wie o życiu, o macierzyństwie?

                Naprawde, spuścić po drucie i tyle
                • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 21:32
                  Maile mnie zdruzgotały, piszę wciąż o jakiś teoriach, metodach itp.
                  Wiem, że nie powinno mieć to znaczenia, ale i tak źle się czuję.
                  Otóż ona, mimo nie posiadania nigdy męża ani dzieci, uważa że zdanie " co ona może wiedzieć o wychowywanie dzieci, skoro sama ich nie ma", jest bzdurą, ponieważ ona wie doskonale smile
                  • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 21:34
                    I niech ona sobie wie. Ty jej z tego błędu nie wyprowadzaj. Życie ją wyprowadzi smile
                  • mayenna Re: i co teraz? 12.07.12, 22:24
                    Jak nie miałam dzieci to też wiedziałam wszytko na temat wychowania. Po pierwszym dziecku uważałam, ze wszystkie wychowuje się tak samo. A teraz to wiem, ze nic nie wiem i muszę uczyc się tego cały czas, a i tak wiedza ta odnosi się tylko do tego konkretnego dziecka.
                • pati790 Re: i co teraz? 12.07.12, 22:32
                  ja w wieku 27 lat mialam juz dwulatka. Nie przesadzasz aby?. 27 lat z biologicznego punktu widzenia jesli chodzi o posiadanie pierwszego dzieck to "starosc", a ona ich jeszcze nie ma.
                  • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 22:35
                    ok, może z tym wiekiem przesadziłam, tak jak już pisałam.
                    Nie ma dzieci, ponieważ studiowała, kształciła się, nie miała czasu smile może mądrze. Przynajmniej teraz spełnia oczekiwania mojego męża.
            • mayenna Re: i co teraz? 12.07.12, 21:31
              Dziewczyno, jak ona wystawia takie oceny to wróżką jest a nie psychologiem. Łapie twojego byłego i tyle. Nie napisze mu przecież ze rozstał się ze świetną kobietą i dobra matką.

              Jak napisze, że masz 3 głowy to też się przejmiesz? Ona nic o tobie nie wie, nie zna cię, to co może wiedzieć? szczególnie jak źródłem tyhc ocen jest osoba niechętna ci.
              • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 21:36
                powiedziałam mu, że ona już nim manipuluję, ponieważ wie o nim wszystko (w końcu jest jego psychologiem) i wie co mówić, żeby się nią zainteresował. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego czego on w swoim życiu chce, czyli więcej dzieci i mądrą, dobrą żonę.
                Żebym jeszcze ja była jakimś potworem, przez całe małżeństwo robiłam to co chciał, a jak się wreszcie zbuntowałam, to koniec.
        • anbale Re: i co teraz? 12.07.12, 21:15
          Chyba Cię to uderzyło w bardzo wrażliwe miejsce. Albo wpędziłaś się przy mężu w straszliwe kompleksy i teraz dostałaś "potwierdzenie", że faktycznie niby taka głupia jesteś.
          To, że nie dyskutujesz mailowo o teoriach psychologicznych nie świadczy o braku wartości i głupocie, po prostu jesteś inna, masz inne wielkie zalety. Co innego Cię kręci. Trzymaj się tego.
          • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 21:27
            O tak wpędził, umiał się nade mną znęcać słowami. Był podłym gnojem.
            Ale teraz przeszedł przemianę.
            A ja oczywiście ryczę że dlatego teraz a nie jak był ze mną. Byliśmy rodziną.
            Wkurza mnie ta laska strasznie, cały czas mówi o swojej wiedzy, o dobroci (wolontariaty-ja też byłam przez 3 lata, ale mojego byłego to nie interesowało), o dzieciach, które on tak strasznie chce mieć.
            • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 21:33
              A Ty wierzysz w tę jego przemianę??? shock O naiwności...
              Spoko, endorfiny mu opadną, to i do starych, wyuczonych nawyków wróci smile))
              • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 21:39
                W przemianę nie wierzę, może się mylę, ale uważam, że ludzie pewnych cech swojego charakteru nie zmienią za nic na świecie.
                A tak, o macierzyństwo ją zaskoczy smile

                Pierwszy raz skorzystałam z forum, ale naprawdę pomaga, dziękuję za wiadomości smile
                • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 21:43
                  Jakby co, to polecamy się na przyszłość wink My, znaczy forum smile
    • nangaparbat3 Re: i co teraz? 12.07.12, 21:14
      wśrod psycholozek jest mnostwo delikatnie mowiąc zakreconych pań, wiec bylemu raczej wypada wspołczuc, zalożę się, że wyjdzie na tej relacji jak zablocki na mydle. moj byly mial taka przyjaciołkę psycholozke ktora uważal za super inteligentną, bylam o nia piekielnie zazd
      rosna, potem sie okazalo, ze biedna ma schizofrenie. Nigdy nie wiesz, co komu dolega, wiec sobie odpuśc.
      A 27 lat i 32 to w sumie to samo smile
    • mayenna Re: i co teraz? 12.07.12, 21:15
      Zacznij może od lekarza. Brak snu i depresja też cię osłabiają.
      Odizoluj się od niego, jego spraw, maili, zauroczeń. Mniej będzie bolało.
      • buba2002 Re: a teraz... 12.07.12, 21:52
        zaczniesz żyć na nowo życiem młodej, inteligentnej kobiety świadomej swojej wartości. Z tego, co piszesz, wynika, że pani psycholog zachowuje się nieprofesjonalnie - opinie, jakie wygłasza, manipulowanie - to niedopuszczalne. Jako pedagog o tym wiesz, tylko może umknęło. Umknęła też świadomość, że nawet jeśli pani psycholog potrafi toczyć mądre dysputy, ma wysoki iloraz inteligencji intelektualnej, to o niczym nie świadczy. Inne rodzaje inteligencji, które są w życiu ważniejsze, niekoniecznie są jej mocną stroną. W życiu codziennym intelektualiści nie są łatwymi partnerami. Pomyśl o osobie, którą najbardziej cenisz, podziwiasz - za co? - za intelekt? czy za to, że jest dobrym człowiekiem? I jeszcze... Uważam się za inteligentną babę, a i tak najbardziej cenią mnie za sernik, drożdżówkę i fasolę z boczkiem.
        • martakj Re: a teraz... 12.07.12, 22:05
          Buba2002, nie umknęło smile
          On uważa, że ona nie manipuluje, że oceniam ludzi swoją miarą. Według niego jest mądrą, inspirującą, inteligentną i dobrą kobietą. Kieruję się w życiu wartościami i dobrocią (co pół roku oddaje krew, wolontariat).
          Jest mi tak przykro, bo zawsze robiłam wszystko żeby był ze mnie dumny, żeby mnie akceptował.
          Kurczę, a ja jestem taką kiepską kucharką smile ale ogórkową robię boską smile)
          • martakj Re: a teraz... 12.07.12, 22:06
            Wiecie jak boli kiedy ktoś kogo może jeszcze kochasz, tak idealizuję inną kobietę crying
            • mola1971 Re: a teraz... 12.07.12, 22:10
              Poboli, poboli i przestanie. Dr Czas zrobi swoje. Tylko mu na to pozwól. Nie rozgrzebuj ran, pozwól im się zabliźnić. Nie grzeb więcej w exa mailach smile
              • lampka_witoszowska Re: a teraz... 13.07.12, 09:19
                Mola, a ja zawsze mam wątpliwości, bo sama sobie robi rycie beretu - jak coś boli - w stylu: rozgrzebywac, aż nie znudzi, wtedy wiem, że wypłakałam temat i mam luz, i żaden taki kolejny mail mnie już nei tknie żywcem

                ale każdy ma swój sposób - byle nei zagrzebywac tematu pod dywan
            • buba2002 Re: a teraz... 12.07.12, 22:13
              Wiem, jak to boli. On niech sobie mówi o niej, co chce, ja i tak uważam, że żaden z niej profesjonalista. Plus dla Ciebie za ogórkową. Co jeszcze fajnego robisz? - na pewno jest tego więcej, tylko musisz się zastanowić, pozbierać... Dziecko wcale nie przeszkadza poukładać sobie życia! Wręcz przeciwnie. Mój syn ostatnio stwierdził, że takie odchowane dziecię to zaoszczędzone kilka lat ciężkiej pracy wink mądrala...
              • martakj Re: a teraz... 12.07.12, 22:33
                Buba2002 smile mam nadzieję że to prawda. Mam taką mamusię na osiedlu, 25 lat, po rozwodzie, dwójka dzieci, opowiada mi takie straszne historię że ja spokojnie mieszczę się w rozmiar 34 i palę jak smok.
                Jak tylko znajdę pracę, to na pewno mój nastrój się poprawi i zacznę coś ze sobą robić.
                I może teraz zachowam się podle, ale wcale mu dobrze nie życzę, mam nadzieję że przekona się że to wcale nie był ideał.
                (znają się 2 miesiące, a w lutym już planują pracować nad pierwszym dzieckiem, żeby urodziło się jako skorpion, ponieważ mój mądry, idealny były właśnie jest skorpionem smile
                • mayenna Re: a teraz... 12.07.12, 22:42
                  Ciekawe co będzie jak nie wpasują się w termin. Poczekają rok, czy zaryzykują inny znak zodiaku?
                  • martakj Re: a teraz... 12.07.12, 22:44
                    hahaha, a wiecie jak to idiotycznie brzmi jak ja to piszę. A jak to czytałam, to ryczałam jak głupia.
                    Nie dotknę tych jego maili, już nigdy w życiu (ale całą jego skrzynkę pocztową mam w moim telefonie, a ten mądruś o tym zapomniał smile
      • blue_ania37 Re: i co teraz? 12.07.12, 21:56
        Witam koleżankę po fachusmile
        Resocjalizatorka się kłaniasmile
        Zawsze słyszałam....że ta moja robota nic nie warta,gówniana i pieniędzy z niej nie ma....
        A jak się stało....to co się stało.....to Ci moi narkomani....powiedzieli...,że jakby coś to pomalują mi mieszkanie....o meble poskładają.
        I nie musiałam udawać.....
        A mój mąż?
        zamknął pokój dziecku żebyśmy się wynieśli.....
        a teraz chodzi na koncerty......poezji śpiewanej....
        Dasz radę!
        Ania
        • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 21:59
          Witam smile
          chyba najbardziej mnie to wkurza, że on teraz żyję jak "kawaler" a ja zostałam z dzieckiem (żeby było jasne, w życiu bym jej nie zostawiła, choć były chciał) i nie mogę sobie życia ułożyć (wiem że nie minęło wiele czasu). smile
    • pati790 Re: i co teraz? 12.07.12, 21:52
      Uderzyła mnie ta różnica wieku między Tobą, a nią smile

      • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 21:57
        ok, może przesadziłam z tą młodą, ale może dlatego, że czuję się jakbym miała 100 lat smile
        bałam się w ogóle napisać, ale miałam nadzieję że mimo wszystko co mój były zawsze mówił o takich forach, otrzymam jakieś mądre odpowiedzi smile
        ktoś mógłby pomyśleć, że ma 32 lata, dziecko, a głupoty wypisuje, ale tak strasznie źle się poczułam.
        • sebalda Re: i co teraz? 12.07.12, 22:21
          Ale ja nic nie rozumiem. Rozwiedliście się, tak? Dlaczego?
          I teraz Ty jesteś zazdrosna o jakąś nieprofesjonalną psycholożkę od siedmiu boleści? Która tak rozmawia z pacjentem? Co to za fachowiec?
          Czy Ty masz jeszcze nadzieję na powrót Twojego męża? Po co, żeby się dalej gnębić?
          Ty nie jesteś zazdrosna, tylko cierpi Twoja duma. A na to jest lekarstwo: poszukaj dobrego psychologa. Psychologa, nie psycholożkę. Najlepiej przystojnegosmile
          • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 22:27
            No tak, rozwiedliśmy się, ponieważ on stwierdził że do siebie nie pasujemy, a ja miałam dosyć, bo był ciężkim człowiekiem (to taka delikatna wersja smile, ale poszedł do psychologa i wygląda na to że naprawdę się zmienił (choć w sumie jak pisałam wcześniej w zmiany zupełne jakoś do końca nie wierzę).
            Chciałam żebyśmy spróbowali, poszli na terapię, rozmawiali ze sobą.
            Też tak czasami myślę czy to nie jest zazdrość, że on sobie życie układa a ja nie mogę.
            Jestem bardzo samotna, nawet jak córka jest u byłego, to siedzę w domu i tylko książki czytam (fakt, że uwielbiam), moja przyjaciółka mieszka w Koninie, a siostry w Łodzi, a ja sama w Poznaniu crying
            • pati790 Re: i co teraz? 12.07.12, 22:30
              dlaczego on moze, a Ty nie ulozyc sobie zycia? Kurczę no!
              • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 22:37
                Nie wiem, boję się tego. Tak wiele się słyszy, że mężczyźni nie chcą opiekować się nie swoimi dziećmi.
                Minęło dopiero 7 miesięcy, ale ja naprawdę nigdy nie byłam jeszcze taka samotna.
                • pati790 Re: i co teraz? 12.07.12, 22:43
                  Zalezy od męzczyzn. Wiesz...ja mam dwojkę i jestem prawie 2 lata po rozwodzie. Na ogol byli to mezczyżni, ktorzy luznie traktowali zwiazek ze mną, ale mnie to nie przeszkadzało, bo na tamten moment tez tak czulam, ze jest to dla mnie dobre. Ostatnio spotkalam mezczyzne, ktory "chcial sie opiekowac" moimi dziećmismile....tylko, ze ja go nie chciałam smile...Rożnie się zdarza smile Trafisz jeszcze na swojego w swoim czasie, rozumiem samotnosc, bo sama ostatnio ja coraz bardziej odczuwam sad. Tez mam 32 lata, no w grudniu skończe 33smilesmilesmile
                  • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 22:51
                    Ja też na razie nie myślę o nikim aż tak na poważnie. Chciałabym mieć kogoś z kim mogłabym porozmawiać, wyjść gdzieś, nie musi deklarować od razu, że będzie super, kochającym tatusiem dla mojej córki.
                    Ale jak na razie nic mi się "nie trafiło", fakt, że może dlatego, że ja nigdzie nie wychodzę, nigdzie!!! Do sklepu obok, dziecko do przedszkola odprowadzę i koniec.
                    A na poważny związek pewnie przyjdzie czas, mam nadzieję smile
                    Tak, to różnie bywa, ale na pewno nie można się do niczego zmuszać.
                    Może gdybym miała więcej znajomych w Poznaniu to może też było by inaczej.
                    • pati790 Re: i co teraz? 12.07.12, 23:09
                      Szkoda, ze nie mieszkam w Poznaniu, wybrałybyśmy się gdzies smile

                      Głowa do góry, jestes sama dośc krótko, znajdziesz męzczyznę, masz na to czas, nic na siłę, na spokojnie, ja sie chyba juz troche przyzwyczailam do samotnosci, często ją lubię, ale czasami kaze isc precz i chcialabym sie komus wysmarkac w rękaw heh wink
                      • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:32
                        Szkoda sad
                        To właśnie tak jest. Ja na początku miałam właśnie zupełnie inaczej niż może powinnam, lubiłam być tylko z moją córką, miałam "święty spokój". A teraz mnie naszło, jakieś głupoty.
                        Może to tylko zazdrość, czytałam kiedyś że traktujemy osoby, które z nami kiedyś były jak własność (pewnie brzmi strasznie) i może stąd się wziął mój nastrój,
            • mayenna Re: i co teraz? 12.07.12, 22:35
              Tu jest sporo poznanianek-)
              • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 22:39
                mayenna napisała:

                > Tu jest sporo poznanianek-)

                smile wszystkie takie w dołku i samotne? crying
                • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 22:51
                  Oj, poznanianki tu są naprawdę fajne smile
                  Czy samotne? Jedne tak, inne nie. Samotność to nie wyrok, czasem to jest świadomy wybór smile
                  • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 22:55
                    Dla mnie na chwilę obecną tak jakby smile Nigdy nie byłam sama tak długo, wiem że teraz już będzie inaczej. Choć trzymam się nieźle, jak na te moje straszne 32 lata big_grin
                    Jakoś nie mogłam (od kiedy się przeprowadziłam) nawiązać zbyt wielu znajomości, ale to może dlatego, że byłam wycofana, pełna kompleksów (ja też chodziłam do psychologa)
                    • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 23:09
                      Nie wiem co jest z tym Poznaniem, ale dwie z kilku poznanianek, które znam, też wyprowadziły się do tego miasta, nie są rodowitymi poznaniankami.
                      Może to urok tego miasta? Gdybym miała się gdzieś ruszyć z miejsca, w którym mieszkam od urodzenia (z krótką przerwą na studia) to niewątpliwie byłby to Poznań smile
                      Kto wie... Może za czas jakiś wink
                      • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:12
                        Poznań jest na pewno bardzo fajnym miastem, na pewno zacznę korzystać z jego uroków, jak już się pozbieram smile
                        • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 23:17
                          Brovaria na Starym Rynku jest fajna (zwłaszcza piwo miodowe dobre tam dają) smile I historyczny, chwilę temu zbudowany wink zamek królewski smile
                          Kocham to miasto smile
                • mayenna Re: i co teraz? 12.07.12, 22:56
                  Wszystkie takie fajne babkismile Z dołka kiedś wyjdziesz, a samotnic też nie jest taka straszna jak ci się teraz wydaje.
                  Powiedz mi tak szczerze: chciałabyś taki męski odpowiednik tej psycholożki? Trafianie w znak zodiaku jest zabawne, panna chyba dość infantylna, o etyce stułbi modrej i niedouczona widocznie bo to uczucie twojego eksa do terapeuty to może być przeniesienie. Terapeuta nie powinien wchodzić w związek w czasie trwania terapii.O kogo tu być zazdrosnym? Ten "związek' to przepis na piękną katastrofę lub bardzo nieudaną relację.
                  A ty jak przeczytasz jedną książkę typu wstęp do psychologii i opanujesz 3 trudne terminy i ze dwa nazwiska też będziesz dla laika guru psychologii.
                  Znajdzie się ten twój do kochania i lepiej żeby jak już będziesz na to gotowa.
                  • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:09
                    dzięki Mayenna smile
                    mimo, że niektórym może wydaje się temat infantylny, może gdybym to przeczytała jakiś czas temu, może też bym tak pomyślała, ale chciałam usłyszeć coś pozytywnego, bardzo fajne są te odpowiedzi "weź się w garść" ponieważ mimo wszystko trochę pomagają smile
                    Wiedziałam, że na pewno znajdzie się ktoś kto ma podobne doświadczenie i napiszę jak sobie radzić.
                    Chyba nie ma takiego człowieka, który bynie był kiedyś zazdrosny o swojego byłego/byłą. (chłopaka, dziewczynę, męża, żonę)
                  • mola1971 Re: i co teraz? 12.07.12, 23:14
                    Znam taką parę, która celowała byle tylko skorpion się nie urodził i tak "pechowo" kobita w ciążę zaszła (co ciekawsze przez inseminację po 8 latach czekania na dziecko), że możliwe było, że skorpion będzie. Tak się martwiła terminem porodu (znaczy by minął termin skorpiona), że w końcu ciążę przenosiła i dziecko zmarło podczas porodu sad
                    Różne ludziska zboczenia mają...
                    • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:17
                      o jejku, straszna historia!!!!
                      Cóż, faktycznie różne smile a ja się na znakach w ogóle nie znam, raz w życiu byłam u wróżki big_grin i co by nie powiedziała to się spełniło smile
    • satoja Re: i co teraz? 12.07.12, 22:57
      Jesteście po rozwodzie, nie mieszkacie razem? jakim cudem czytasz jego maile, śledzisz jego rozmowy?
      Czyś Ty na głowę upadła, żeby exmężowi dawać rady co do jego nowych panienek i pouczać go że ta taka śmaka i lepiej żeby z nią nie był?
      Daj sobie na wstrzymanie z tym zajmowaniem się życiem exa, zacznij się zajmować wreszcie swoim życiem. Was już nie ma i nie będzie. Ogarnij się, łykaj magnez, ubierz ładną kieckę i idz z dzieckiem na lody. Możesz poszczerzyć zęby do pana przy stoliku obok a nawet wylać mu sok na spodnie i powiedzieć "ach! przepraszam". Wszystko lepsze od obecnego popisu Twoich kompleksów w stosunku do exa i jego nowych panien. Sponiewierał Ci poczucie wartości do tego poziomu, że się czujesz gorsza od pierwszej z brzegu nieprofesjonalnej psychol-ożki to najwyższa pora się otrzeźwić i zacząć żyć godnie, nie śledząc już poczynań exa.
      • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:03
        Tak masz rację, nie powinnam tego robić, głupia kobieca ciekawość. Ale ja mu żadnych rad nie daję, chyba coś źle zrozumiałaś.
        Pewnie też masz rację, że nas już nie ma i może nie będzie, ale nie wiem czy byłaś w takiej sytuacji, może muszę do tego dojrzeć, może muszę przejść przez to wszystko ( etap zazdrości czy coś w tym stylu) żeby wreszcie przestać o nim myśleć.
        Mi raczej o to chodziło, że ja wciąż o nim myślę.
        • satoja Re: i co teraz? 12.07.12, 23:16
          Do dwóch lat po rozwodzie myśleć będziesz tongue_out. A potem będzie coraz lepiej a ex będzie coraz mniej zauważalny. Emocjonalnie się z nim nie rozwiodłaś przy rozwodzie, tylko liczyłaś na kontynuację i miałaś nadzieje jeszcze że to nie koniec, to rozwieść się trzeba teraz.
          Jak dla mnie czytać maile sobie możesz, gdybyś to robiła tylko z zwykłej ciekawości i zapominała po przeczytaniu o sprawie nie przykładając do tego wagi. A Ty to robisz by międlić temat exa, być bliżej jego spraw, nie odpępowić się jeszcze i jeszcze, więc nie jest to dobry powód. Nie ma zresztą jak widać tego złego co by..... gdyż jak widać ta korespondencja uświadomiła Ci, że faktycznie się rozstaliście.
          • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:22
            O matko, do dwóch lat, to ja zwariuje smile
            Czytać już nie będę, bo się wykończę smile
            Na korespondencja na pewno trochę mi poprawiła nastrój, na jak długo zobaczymy. Miło jest z kimś porozmawiać, kto ma podobny problem.
            Może Twoje słowa, Satoja, na początku wydawały mi się ostre, ale to też pomaga.
            Może wiesz po prostu o czym mówisz, może czułaś się kiedyś podobnie do mnie smile
            • satoja Re: i co teraz? 12.07.12, 23:33
              Twoje wspólne sprawy z exem to kwestia podziału opieki nad dzieckiem czy alimentów, ewentualnie podziału majątku jeśli jest. i tyle. Postaw sobie taką granicę w głowie. Zajmując się nim, śledząc go, szperając po korespondencji - poniżasz siebie tak naprawdę i marnotrawisz energię życiową. Nie czujesz się z tym lepiej ani nie jest to rzecz o jakiej z podniesionym czołem możesz świadczyć, że jest dobra i godna. Więc porzuć te zachowania,a jeśli mieliście związek współuzależnieniowy że sama od exa się odpępowić nie możesz, to może jakaś terapijka skróci te męki wink tylko na litość, nie szukaj namiarów na exa psycholożkę by się do niej rejestrować niby przypadkiem...
              • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:40
                nie, nie, to na pewno nie smile
                jak już pisałam wcześniej, nie jestem dumna z tego co zrobiłam i nie było mi łatwo o tym pisać.
                Ale chciałam wyjaśnić skąd się wzięło, że ja o tym wiem i skąd ten bałagan w głowie.
                Myślałam właśnie o związku współuzależnieniowym, chodzę do psychologa ale może to szperanie mnie znowu wytrąciło z równowagi.
                Ale już tego nie zrobię, pousuwałam wszystko co było jego w moim telefonie.
                • satoja Re: i co teraz? 12.07.12, 23:51
                  Ok pół roku po rozstaniu każdy ma prawo mieć większy dół i robić niekoniecznie mądre rzeczy. Ale w związku z tym, że u Ciebie dziecko na to patrzy, to musisz mieć wobec siebie większe wymagania, bo dajesz małej przykład i pokazujesz konkretne emocje którymi ona nasiąka. Więc zakładaj tę ładną kieckę i idzcie na spacer, albo zapakuj kocyk i pojedźie pobyczyć się nad wodę. Z tego co piszesz, to z exa był średni przyjemniaczek i jak przerobisz temat to jeszcze docenisz, że sobie poszedł w diabły a nie umniejsza nadal Twojej wartości. Pracuj nad uniezależnieniem emocji od byle chłopa i za każdym razem jak znowu ci się zackni za nim, to się może kopnij w kostkę.. tongue_out
                • lampka_witoszowska Re: i co teraz? 13.07.12, 09:24
                  Marta, bywa gorzej, można o eksie myśleć i 4 lata po rozwodzie i w koncu znowu okazac się jego miłością życia wink

                  spokojnie, to tylko życie
        • malachit2 Re: i co teraz? 12.07.12, 23:21
          Owszem musi minąć trochę czasu byś mogła się pogodzić z tym że nie jesteście razem. Ale nigdy to nie nastąpi jeśli będziesz żyła jego życiem. Jeśli dobrze zrozumiałam to nie szanował Cię może znęcał się psychicznie? To jest wystarczający powód by za nim nie tęsknić. Na pewno jesteś wartościowym człowiekiem a to że facet coś innego Ci mówił jest oznaką tego że gnębiąc Cię siebie dowartościowywał. Niektórzy tak mają. Masz córkę która Cię bardzo potrzebuje bo dla niej ta sytuacja też jest trudna, dlatego może warto zająć się najpierw nią, a póżniej sobą.
          • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:28
            Dziękuje, to budujące, może to ten mój stan wymazuje te przykre wspomnienia smile
            Uwierz, robię co mogę, żeby nie widziała w jakim jestem stanie i dbam o nią z całej mocy, choć czasami to naprawdę trudne.
            Ale po przeczytaniu tych różnych opinii, zamierzam zająć się moją córką i sobą i nie rozpamiętywać tego co było smile
            • malachit2 Re: i co teraz? 12.07.12, 23:39
              I tak trzymaj. Jeszcze by Ci się przydała praca bo ona stawia człowieka na nogi. Będziesz miała zajęcie nie bedziesz rozpamiętywała. Ale na przyszłość jeśli będziesz go wspominać i tęsknić przypomnij sobie jego złe cechy, złe wspólne chwile. Może dojdziesz szybciej do wniosku że nie jest wart twoich łez. Ja po rozwodzie rok zastanawiałm się czy była to dobra decyzja, teraz chociaż nadal jestem sama(bez faceta, ale otoczona koleżankami) nie ma chwili w której żałowałabym, że się rozwiodłam.
              • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:43
                Ja też mam nadzieję że kiedyś wykrzyczę to na cały świat, że nic wspanialszego nie mogło mnie spotkać smile
    • sonia_siemionowna Re: i co teraz? 12.07.12, 23:04
      Ta pani jest najwyraźniej mało profesjonalnym psychologiem, a Twój mąż do dureń skoro tego nie widzi i imponuje mu taka ćwierćinteligencja.

      Uciekaj od niego jak najdalej i ciesz się życiem big_grin
      • buba2002 Re: Marta!!! 12.07.12, 23:11
        Powtarzasz - 32 lata i to brzmi jak wyrok. A ja mam 32+11 i co? życie skończone? Otóż od 2 lat żyję na nowo. Wiek metrykalny i faktyczny to różne sprawy. Ja jestem młoda, moja metryka niekoniecznie...
        • martakj Re: Marta!!! 12.07.12, 23:14
          To wszystko przez to, że czuję się teraz jak stara babcia smile
          • maciekqbn Re: Marta!!! 12.07.12, 23:31
            martakj napisał(a):

            > To wszystko przez to, że czuję się teraz jak stara babcia smile

            Zgłoś się do firmy Bakutil, tam Ci pomogą uporać się z problemami doczesnymi wink
            • martakj Re: Marta!!! 12.07.12, 23:34
              Przyznaję, nie wiem co to bakutil smile
              Ale cytat poniżej super big_grin
              • maciekqbn Re: Marta!!! 12.07.12, 23:42
                Bakutil to firma z tradycjami, utworzona w 1938 roku.

                Jak sobie wygooglujesz co to jest to albo (1) parskniesz śmiechem albo (2) się obrazisz. Życzę wyboru opcji nr 1.
                wink
              • maciekqbn Bacutil 12.07.12, 23:47
                Poprawnie pisane przez 'c' smile

                pl.wikipedia.org/wiki/Bacutil
            • martakj Re: Marta!!! 12.07.12, 23:47
              maciekqbn

              mam jeszcze poczucie humoru big_grin
    • baabcia Re: i co teraz? 12.07.12, 23:22
      szczerze powiem, że zadziwiło mnie tu sporo opinii

      krótko i na temat - grzebanie w cudzej korespondencji jest obrzydliwe
      nie bardzo rozumiem jak pedagog nie ma tego wykute na blachę
      wstyd i do tego mozna się tym chwalić i komentować

      dla mnie nie do przyjęcia - ja bym się z Tobą też rozwiodła smile

      imponuje Ci bycie psychologiem to spróbuj studiować

      zadziwiająco duzo osób nie widzi nic złego w takim postępowaniu - dziwne!


      • martakj Re: i co teraz? 12.07.12, 23:25
        Nie sądzę żeby nikt nie widział w tym nic złego, ja też nie jestem z tego dumna.
        Czasami człowiek, w pewnych stanach robi rzeczy irracjonalne.
        Nie chcę się usprawiedliwiać, ale przed rozwodem, mój były też przegrzebał mi pocztę bo miał nadzieję znaleźć coś co sprawi że nasz rozwód będzie z mojej winy.
      • mayenna Re: i co teraz? 13.07.12, 09:23
        Babcia, jej teraz trzeba pomóc wyjść z dołka.
        Ale masz rację: nie czyta się cudzych maili i jest to obrzydliwe. Sama się tym ukarała.
    • heksa_2 Re: i co teraz? 13.07.12, 09:43
      Ja nie rozumiem. Jesteście po rozwodzie. To obcy człowiek teraz. Po co czytasz jego maile? Skoro to nadal dla ciebie bolesne, to chyba nie byłaś jeszcze gotowa na rozwód.
      A pani psycholog chyba wyszła z roli?
      • jagienka_2 Re: i co teraz? 13.07.12, 10:47
        Najważniejsze, że Marta usunęła skrzynkę byłego męża z telefonu i nigdy więcej do niej nie zajrzy. Po rozpadzie mojego małżeństwa nie korzystałam z pomocy psychologa, ale intuicja podpowiadała mi, że im mniej będę wiedziała o tym, co robił/robi mój były mąż, tym lepiej dla mnie...
        • marta.kaniewska1 Re: i co teraz? 15.07.12, 10:15
          Skrzynkę usunęłam, rozpamiętywać pewnie będę jeszcze długo smile pocierpię trochę..., ale w końcu kiedyś minie. A może jeszcze jakoś się ułoży smile A może nie i też jakoś będzie.
          Trzeba mocno wierzyć, że będzie dobrze i ja w to naprawdę wierzę, jak nigdy w nic nie wierzyłam, tak w to wierzę smile
          Dołek sprawa normalna.
          Ci co oceniają niech to robią, ale niech sami się postawią w takiej sytuacji.
          Czasami robimy rzeczy irracjonalne, za które później się wstydzimy. Ale to też minie i kiedyś może będę się z tego śmiała.
          Naprawdę fajnie, że ludzie zupełnie mi obcy, napisali tak dużo dobrego i wspierającego smile dziękuje.
          Pisałam już, że nigdy nie korzystałam z takiej formy "wygadania się", ale jest to jakiś sposób kiedy nie mamy przy sobie żadnego wsparcia.
          Jestem osobą wykształconą (ktoś coś o tym wspomniał) i nie mam problemu z tym, chodziło bardziej o to, że nigdy mój były nie zachwycał się tym i nigdy nie był dumny ze mnie. Nie czuję się osobą mało mądrą smile
          To wszystko przez ten dołek.
          Rozwód, traktuję jako moją największą porażkę życiową, że coś na czym bardzo mi zależało, skończyło się.
          Muszę się zając sobą i poskładać się "do kupy" smile) Naprawić swoje poczucie wartości i wiele innych "rzeczy" które się we mnie zepsuły i jakoś się ułoży smile
          Mam nadzieję i naprawdę mocno w to wierzę smile
    • niutka Re: i co teraz? 14.07.12, 17:38
      Nie przejmuj się... Ja mam doktorat z nauk ścisłych (specjalnie nie pisze z jakiej dziedziny), a maz (juz ex) mnie zdradzal...
      • princesswhitewolf Re: i co teraz? 14.07.12, 21:37
        ja nie bardzo rozumiem. Nie jestes z mezem juz, jestescie po rozwodzie, a szpiegujesz w jego skrzynce? Facet ma prawo do wlasnego zycia.

        Ty tez zacznij zyc wlasnym zyciem. Czas zamknac ten rozdzial. Jesli masz kompleksy intelektualne to zacznij sie uczyc. A poza tym nie wszystkie kobiety musza byc intelektualistkami. Wielu facetow to odstrasza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka