Dodaj do ulubionych

nienawidzę niedziel

26.08.12, 10:17
Po wczorajszym w miarę dobrym nastroju dziś gorzej. Na pewno dlatego, że pada deszcz, były przyjechał do dziecka i siedzą u niego w pokoju. Radość zabawa! Ale telefon w zasięgu ręki, telefon zawsze musi być! Bo Zenobia może mieć chęć kontroli. Wk...wia mnie to wszystko, okazało się, że recepta źle wypisana i leki dostanę w środę dopiero, ubłagałam aptekarkę żeby mi tranxene chociaż dała na zaufanie...

Były wydał wszystkie pieniądze z konta (jeszcze wspólnego) na rozrywki, a nam na jedzenie ledwo starczy do mojej pensji. I nie widzi w tym nic karygodnego. A gdzie wyprawka do szkoły? Pójdzie jak sierota, bez niczego...

Nie chce mi się dziś żyć. Jak mam go dziś znieść w moim domu? Bo nigdzie nie pójdą, bo wydał na przyjemności z kochanką... Oczywiście spóźnił sie prawie godzinę. Nauczona Waszym doświadczeniem nie mówiłam dziecku, że ojciec ma przyjechać i o której, bo czekają. A on albo nie przyjeżdża albo się spóźnia.

Niech już będzie jutro.

Kocham poniedziałki. Weekendy są najgorsze, rodzinne spacerki, tatusiowie z dziećmi na placach, sielanka. A ja siedzę na ławce na placu i wyję.

Nie kobieto306. Nie podjęłam jeszcze MOJEJ decyzji.

zły Kwiatek
Obserwuj wątek
    • izak28 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 10:26
      Taaaa mi też się nie chce iść nawet na spacer, bo wszędzie niedzielnie szczęśliwe rodzinki tongue_out
      Ale kwiatku- trzeba spiąć poślady i nie dać się smile
    • rzut_beretem Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 10:27
      Witaj w klubie koleżanko. Nie wiem skąd mi się to wzięło ale od dziecka nienawidzę niedziel. Uwielbiam poniedziałki ale niedzielę są dla mnie strasznie męczące i nie mogę sobie miejsca znaleźć. Całą niedzielę jestem napięta jak struna.

      Spokojnie, mój ex zapowiedział się z wizytą na poniedziałek, więc podobnie bedę przeżywać, z tym że ja wtedy robię pranie, gotuję, jeżdżę z odkurzaczem. Czyli robię wszytsko żeby zająć czymś łeb i ręce.

      Przestań się skupiać na pierdołach, może se nawet do czoła przykleić telefon.
      Spokojnie.
      • mysz1978 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 10:33
        u nas wizyty ex rzadkie, ale weekendowe (kawalek piatku, cala sobota i cala niedziela). Nie ukrywam ze to męka dla mnie uncertain Ale nie podejrzewam zeby sie wywiazywal regularnie z tych wizyt.

        a tak to niedziele lubie smile
      • izak28 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 10:37
        Nienawidzę tego, jak eks siedzi u mnie, na szczęście zdarza się to tylko, jak młody jest chory..
        Ja do jego (naszego niedoszłego) domu kroku bym nie postawiła.
      • blue_ania37 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 10:39
        Dziewczyny!
        Gdzie widzicie tą sielankę niedzielną?
        Ja jej bardzo mało widzę, spięte mamusie, dokazujące dzieci, tatusiowie łypiący na wszelkie biusty w okolicy.
        Niedziele są git.
        Jestem w piżamiesmile, młody ogląda 3 bajkę i zajada chipsy).
        Mam kawęsmile
        Nie muszę Nic robić.
        Pójdziemy po lody, kupię sobie piwo na wieczór, bo jutro mam spotkanie z mężem w sądzie.
        Mam czas dla siebie, mogę poczytać książkę, pójść ze spokojem do wannysmile.
        Spędzam najmilsze niedziele od dekadysmilespokojne, na luzie, mam syna więc mam rodzinęsmile
        Ania
        • monika3411 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 12:03
          Podpisuję się pod tymi słowami.
          Mam moje córki, więc jestem z moją rodziną.
          Jest spokojnie. Nie ma krzywych spojrzeń, dogryzania, napięcia.
          Szkoda, że już jutro poniedziałek....
      • kwiaty_zla Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 17:56
        rzut_beretem napisała:

        > Witaj w klubie koleżanko. Nie wiem skąd mi się to wzięło ale od dziecka nienawi
        > dzę niedziel. Uwielbiam poniedziałki ale niedzielę są dla mnie strasznie męcząc
        > e i nie mogę sobie miejsca znaleźć. Całą niedzielę jestem napięta jak struna.

        Kiedyś lubiłam, ładowałam akumulator na poniedziałek. Spędzałam czas z rodziną. Lub tylko z dzieckiem, ale w szczęśliwym związku. (Tak myślałam kiedyś). Teraz cały weekend jest do d...y. Spędzam go sama z dzieckiem. Lub sama, a były z dzieckiem w jego pokoju. Nie mogę wyjść z domu z wielu względów.

        K.
    • zofiulina1971 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 10:47
      Ten niedzielny lęk to często reakcja organizmu na zbliżający się tydzień pracy - wielu moich znajomych tak ma. Mój organizm się w ten sposób uruchamia nawet, gdy jestem na wakacjach gdzieś daleko.

      Zajmowanie sobie rąk to bardzo dobry sposób na odgonienie złych myśli i - ogólnie - na przyspieszenie "zdrowienia" po rozpadzie związku.

      Ja na przykład w życiu nie miałam tak wspaniale wysprzątanego mieszkania, jak po rozstaniu z mężczyzną. Słowo honoru, można było u mnie jeść z podłogi smile

      Teraz, gdy już jestem prawie zdrowa, pojawiły się u mnie pierwsze oznaki "artystycznego nieładu". smile
      • izak28 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 10:55
        Ja widzę smile Często jak idę plażą z psem, jestem jedyna "samotna", reszta parki albo całe rodzinki.
        Mnie dokuczają tylko niedziele bez młodego. Dlatego kupiłam psiaka, żeby mieć zajęcie i żeby mnie wyciągał z domu. Stwierdziłam, że się nie dam tym "rodzinkom" wink
        • zofiulina1971 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 11:04
          To spójrz czasem na partnerów widzianych przez siebie pań.

          Jakim znudzonym wzrokiem ci panowie omiatają wszystko wokół.

          Jeden z drugim patrzy na panią jak na kawał zgniłego mięsa.

          To ja już wolę chodzić na plażę sama smile
      • kwiaty_zla Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 18:00
        zofiulina1971 napisała:

        > Ten niedzielny lęk to często reakcja organizmu na zbliżający się tydzień pracy
        > - wielu moich znajomych tak ma. Mój organizm się w ten sposób uruchamia nawet,
        > gdy jestem na wakacjach gdzieś daleko.

        Mam prace marzeń, przekwalifikowałam się dość późno w życiu, ale lubię tę moją pracę. Co wielu dziwi. Lubię chodzić do pracy, nie stresuję się nią absolutnie.

        > Zajmowanie sobie rąk to bardzo dobry sposób na odgonienie złych myśli i - ogóln
        > ie - na przyspieszenie "zdrowienia" po rozpadzie związku.
        >
        > Ja na przykład w życiu nie miałam tak wspaniale wysprzątanego mieszkania, jak p
        > o rozstaniu z mężczyzną. Słowo honoru, można było u mnie jeść z podłogi smile

        Zapraszam na ucztę big_grin z podłogi big_grin

        >
        > Teraz, gdy już jestem prawie zdrowa, pojawiły się u mnie pierwsze oznaki "artys
        > tycznego nieładu". smile

        big_grin
    • nicol.lublin Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 11:18
      a czemu nie dasz dziecka ojcu? ja dzięki temu często mam weekend dla siebie i odpoczywam wtedy, a mała ma radochę u taty.
      ale może takie pogodzenie się przychodzi z czasem??
      • kwiaty_zla Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 18:10
        nicol.lublin napisała:

        > a czemu nie dasz dziecka ojcu? ja dzięki temu często mam weekend dla siebie i o
        > dpoczywam wtedy, a mała ma radochę u taty.
        > ale może takie pogodzenie się przychodzi z czasem??

        Musiałby dziecko wziąć do innego miasta. I do Zenobii zapewne. Dziś mi mówił jaki to wspaniały dom moje dziecko tam będzie tam miało!! to ho ho! Akceptację i zrozumienie!! oh oh ! Oczywiście ja z moim krzywym myśleniem wykoncypowałam sobie, że krytykuje MÓJ dom, że niby nie ma u mnie zrozumienia i akceptacji.

        Na atrakcje w mieście tez nie mógł zabrać bo wydał wszystko na przyjemności z kochanką, na spacer też nie bo akurat cały dzień lało. Siedzieli cały dzień w domu. Serce bolało strasznie, dalej boli.

        Spóźnił się godzinę, godzinę wcześniej pojechał. A w ogóle miał być w sobotę i w niedzielę, ale sobotę miał "zajętą".

        K.
    • olgucha_3 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 11:54
      Dziewczyny, młode mamy smile Uwierzcie, że widzimy to co chcemy. Ja choć w chwili rozstania, miałam już stare i samodzielne dziecko, z kolei widziałam wszędzie, szczęśliwe zakochane pary. Wyłam jak widziałam obejmującą się parę, a kiedy ta para była w moim wieku czyli koło 40, to jak nic, to byli kochankowie, zdradzający swoich partnerów. Po jakimś czasie już nie widziałam takich par, bo nie chciałam. Dziewczyny, życie jest piękne a zdrada to nie koniec świata. Proszę uwierzcie w tosmile Pozdrawiam niedzielnie, trzymajcie się smile
      • rzut_beretem tak mi jeszcze przyszło do głowy. 26.08.12, 12:43
        zobacz czy u Ciebie nie stanie się podobnie jak u mnie a na to trzeba uwazać.

        Otóż, dla mnie sama wizyta nie jest jakąs katorgą,, bardziej na zasadzie dzień dobry - do widzenia, ale robię exowi kawę/herbatę, pogadamy itd. nie ma awantur, krzyków.

        Ale, na drugi i trzeci dzień po wizycie jestem mega nerwowa. Bez sikiery nie podchodź. Tak jakby cały stres, napięcie, złosć skumulowane podczas wizyty musiało znaleźć ujście. Straszne uczucie.
        • izak28 Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy. 26.08.12, 13:59
          A to u mnie tak nie ma. Jak on jest u mnie, to wtedy ja nie czuję się jak u siebie.
          Jak tylko wychodzi to już luz.

          Właśnie wróciłam ze spaceru, tak jak myślałam same rodzinki wokół. Ale olać to, posiedziałam przy piwku nad morzem i było mi dobrze. Idzie się przyzwyczaić tongue_out
        • kwiaty_zla Re: tak mi jeszcze przyszło do głowy. 26.08.12, 18:11
          rzut_beretem napisała:

          > Ale, na drugi i trzeci dzień po wizycie jestem mega nerwowa. Bez sikiery nie po
          > dchodź. Tak jakby cały stres, napięcie, złosć skumulowane podczas wizyty musiał
          > o znaleźć ujście. Straszne uczucie.

          Pożyjemy - zobaczymy.
    • kobieta306 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 17:09
      Decyzja już dawno podjęta i niezależnie co zrobisz, będzie tak, jak ma być.
      Twoje życie, jak i życie większości tutaj, zostało napisane przez działanie współmałżonka.


      > Były wydał wszystkie pieniądze z konta (jeszcze wspólnego) na rozrywki, a nam n
      > a jedzenie ledwo starczy do mojej pensji. I nie widzi w tym nic karygodnego.

      trzeba było w tej sytuacji być sprytniejszą od byłego i wypłacić wcześniej i kupić dziecku wyprawkę do szkoły.


      Kiedyś nie lubiłam niedzieli, a teraz znowu lubię.
      • kwiaty_zla Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 17:51
        kobieta306 napisała:

        > Decyzja już dawno podjęta i niezależnie co zrobisz, będzie tak, jak ma być.

        MOJA decyzja. Wiem, że tak musi być. Ale chodzi o MOJĄ.

        > trzeba było w tej sytuacji być sprytniejszą od byłego i wypłacić wcześniej i ku
        > pić dziecku wyprawkę do szkoły.

        Cóż, tu wychodzi moja naiwność i wiara w ludzi. Ze nie pozbawi nas środków - mimo licznych przykładów z forum.

        K.
        • kobieta306 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 18:09
          Jeśli on zdecyduje, że chce się z Tobą rozwieść, a TY zdecydujesz, że się z nim nie chcesz jednak rozwieść, to co? Sąd rozwód przyklepie, mimo Twego załóżmy sprzeciwu, tylko dłużej wszystko trwać będzie. Czyja to będzie wtedy decyzja i jaki będziesz miała na nią realny wpływ?

          Jeśli natomiast zdecydujesz, że się rozwodzisz, to czy na pewno będzie to Twoja decyzja? podejmujesz ją pod wpływem pewnych okoliczności i gdyby one nie zaistniały nawet byś o rozwodzie nie myślała.

          Pozostaje opcja, że on się rozmyśli i będzie chciał z Tobą zostać, a Ty go jednak mim o wszystko zostawisz. I wtedy owszem, będzie to Twoja decyzja. Ale ponownie podyktowana "okolicznościami przyrody".
          • kwiaty_zla Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 18:17
            kobieta306 napisała:

            > Jeśli on zdecyduje, że chce się z Tobą rozwieść, a TY zdecydujesz, że się z nim
            > nie chcesz jednak rozwieść, to co? Sąd rozwód przyklepie, mimo Twego załóżmy s
            > przeciwu, tylko dłużej wszystko trwać będzie. Czyja to będzie wtedy decyzja i j
            > aki będziesz miała na nią realny wpływ?

            Mówimy chyba innymi językami. Wiem, że rozwód fizycznie/prawnie jest nieunikniony. Niezależnie od okoliczności. Pogodziłam się z tym. ROZWÓD MOJA DECYZJA - to rozwód w mojej głowie.

            > Pozostaje opcja, że on się rozmyśli i będzie chciał z Tobą zostać, a Ty go jedn
            > ak mim o wszystko zostawisz. I wtedy owszem, będzie to Twoja decyzja. Ale ponow
            > nie podyktowana "okolicznościami przyrody".

            To nie wchodzi w grę. Akurat tego nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Rozwód tak, pozostanie - nie.

            K.
        • niutka Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 19:25
          Po tym jak ex mnie zdradzil (a raczej jak sie o tym dowiedzialam) i gdy doszlam do siebie (po probie samobojczej - stwierdzona depresja w stanie sredniociezkim), to wyplacilam ze wspolnego konta swoja ostatnia wyplate (zreszta wtedy niewiele wiecej tam bylo).
          • mysz1978 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 20:14
            aha - jest jeden plus z wizyt ex. Biore sie do kupy i sprzatam, zeby widzial jaka jestem super zorganizowana big_grin ze nie dosc ze sama z dziecmi na codzien, ze praca a tu jeszcze ugotowane i posprzatane tongue_out Jak bylismy malzenstwem to byl tzw podzial obowiazkow i on swoej generalnei olewal. A byl odpowiedzialny za sprzatanie. A tak to ja lekko i bez znadnego wysilku (ha, ha, ha) daje sobei rade z wszystkim o wiele lepiej niz to bylo jak bylismy razem.
            No i potem mam posprzatane mieszkanie smile
    • malgolkab Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 18:27
      Nigdy jakoś w ten sposób nie patrzyłam. Ex (ojciec syna) często pracował w weekendy, obecny mąż w soboty zawsze jest w pracy, a i w niedzielę się zdarza (w święta też), więc od początku bywałam z synem w weekendy sama, czy to w domu czy poza nim. Nigdy nie czułam się z tego powodu "gorsza". Wiele osób spędza wolne dni z dziećmi bez drugiego rodzica, nawet w pełnych rodzinach.
      Jeśli tak źle działa na Ciebie widok ex, to niech zabiera syna gdzieś - brak kasy to nie argument, można robić wiele rzeczy bez wydawania pieniędzy.
      Jak się notorycznie spóźnia lub nie przyjeżdża, to wyjdźcie gdzieś. Powiedz jeszcze mężowi, że czekacie 15 minut (chyba, że da znać) i wychodzicie.
      • ninaa Re: nienawidzę niedziel 27.08.12, 14:38
        A ja z moją córką od dobrych siedmiu lat w zasadzie SAMA.., na wypadach, na wyjazdach, na basenie, na zakupach, w kinie, w terenie.. Gdziekolwiek i wszędzie.
        I wiecie..., kiedy się jednak zdarzało, ze pan mąż udał się z nami to .. nie pasował tak bardzo ! Miał uwagi, krytykował, wszystko mu przeszkadzało, zawsze się gdzieś spieszył..., na piwo najczęściej. Psuł atmosferę. Niestety tak. Więc to pozorne "razem" to tak naprawdę paranoja jakaś. Na chwilę obecną - sama wolę. Naprawdę. I uważam, że wtedy to się dopiero odpoczywa.. i pracuje sprzątając chatę też zresztą. Nie ma nitki porozumienia, która by to trzymała w kupie. To - małżeństwo znaczy.
        I nie rozumiem kobiet, które rozpaczają bo patrzą na rodzinki w parku... Same tworzycie rzeczywistoścć!! A nie ten chłop obok, co "byle był".. a jaki? - to już wsio rawno..

    • tade-k53 Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 20:24
      "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
      Czy wiesz po co żyjesz?
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • zofiulina1971 Bądź uprzejmy naciągać gdzie indziej n/t 26.08.12, 20:33
      • niutka Re: nienawidzę niedziel 26.08.12, 20:59
        Moze na forum Macochy sobie popisz...
    • dziad47 Re: nienawidzę niedziel 27.08.12, 18:23
      Szanowna Kwiatowa Pani.
      Może ci to poprawi humor,jestem facetem i tez mam każdej niedzieli mocno podupadły humor.
      Widząc radosnych i zadowolonych z bycie razem ludzi i dzieci. Zazdroszczę wszystkim tym parom które maja szanse iść przez życie razem. Pozdrawiam
      • kwiaty_zla Re: nienawidzę niedziel 27.08.12, 19:53
        dziad47 napisał:

        > Szanowna Kwiatowa Pani.
        > Może ci to poprawi humor,jestem facetem i tez mam każdej niedzieli mocno podupa
        > dły humor.
        > Widząc radosnych i zadowolonych z bycie razem ludzi i dzieci. Zazdroszczę wszys
        > tkim tym parom które maja szanse iść przez życie razem. Pozdrawiam

        Hm, nie wiem czy poprawi czy nie, ale miło wiedzieć że ktoś czuje tak samo...

        K.
        • jagienka_2 Re: nienawidzę niedziel 27.08.12, 21:04
          Jeszcze polubicie niedziele. Wczoraj wracałam z synem i przyjaciółmi z włóczęgi po górach. Widzieliśmy te "szczęśliwe" rodziny, gdy szły odprasowane do kościoła. Nie zazdrościłam im ani trochę, wolę moje ubłocone buciory i zapach dymu z ogniska we włosach...
          • zofiulina1971 Re: nienawidzę niedziel 27.08.12, 21:10
            A po powrocie z kościoła pan przez telewizor, pani do kuchni robić obiad, a dzieci do komputerów.

            I rodzinną niedzielę można uznać za zaliczoną.
            • jagienka_2 Re: nienawidzę niedziel 27.08.12, 21:14
              Dokładnie tak. Ewentualnie obiad u teściowej, podczas którego rosół z makaronem staje kością w gardle...
    • szarakoperta Eee... 28.08.12, 09:37
      ...niedziele są super! Tylko od Ciebie zależy jak będą wyglądały. IMO należy się z nich cieszyć i maksymalnie wykorzystywać, ten czas już nie wróci! Nie ma się co skupiać na otoczeniu. Kto wie, co się kryje pod tymi fasadami? Ten czas jest dla mnie i mojego dziecka. Pewnie, że fajnie byłoby być we trójkę, ale tak nie jest. Choć czasem się zdarza, ostatnio razem oglądaliśmy mecz Polska-Rosja w czasie Euro smile Najważniejszy jest znalezienie złotego środka (mając świadomość niedostatków swoich i byłego)... przepracowanie tematu. Cholera! Ja tam sama często namawiam do wizyt i zabaw w domu, żeby syn wiedział, że i u nas jest miejsce dla taty. Nie wyobrażam sobie wystawiania dziecka za drzwi o określonej godzinie. Uczy do góry! smile
      • katja75live Re: Eee... 28.08.12, 10:55
        Ja tez jakos nie wierze w 'szczesliwe'' rodziny, choc zapewne takie tez sa.
        Nasze wspolne rodzinne weekendy to byl zawsze koszmar. Zawsze stres, zawsze niezadowolony malozonek - teraz wiem dladlaczego - dla niego to byla panszczyzna, odwalenei roboty zanim wroci do kochanki.
        W ostatnia niedziele z okazji swoich urodzin wzial dzieci i poszli do aqua-parku, wspanialomyslnie zaproponowal, ze moge isc z nimi. Dla mnie to byla ulga, ze juz nie musze z nim chodzic i rownie wspanialomyslnie odmowilam. Nawet syn bardzo nie nalegal, zebym z nimi szla, bo wie, ze lepiej jak rodzice nie sa razem nawet na takie jednorazowe wyjscia.
    • wawrzanka Re: nienawidzę niedziel 28.08.12, 17:43
      kwiaty_zla napisała:

      > Kocham poniedziałki. Weekendy są najgorsze, rodzinne spacerki, tatusiowie z dzi
      > ećmi na placach, sielanka. A ja siedzę na ławce na placu i wyję.

      No to już masz wtorek. A zanim przyjdzie kolejna niedziela poukładaj sobie w głowie co masz zrobić i kiedy. Co chcesz osiągnąć w najbliższym czasie w życiu osobistym, zawodowym, jako matka, jako kobieta... nie wiem. Potem rozpisz na kartce (albo w pliku) swoje małe cele i realizuj je. Nie siedź. Nie rozmyślaj. Czytaj dużo (ale Baudelaire'a? wink to piękna poezja, za to dołująca. Może lepiej się przerzucić na "Bez piór" Allena? wink )

      Skieruj swoje myśli na taki moment w przyszłości, który jest Ci miły i który by Cię satysfakcjonował. Co, jak i kiedy musisz zrobić, by do tego momentu dotrzeć? Co musisz ze swojego życia w tym celu wyeliminować? Pamiętaj, że w trudnych chwilach liczą się konkrety. Owoce będziesz zbierać później.

      Małżeństwo nie wyszło, trudno. Czasem jest tak, że wina leży po obu stronach, czasem po jednej, czasem nie ma niczyjej winy. Po fakcie to się już nie liczy i rozważania o wartościach w kontekście tego, co było to lichy towar. Ale myślenie o wartościach, według których teraz chcesz budować życie jest bardzo ważne.

      Ja zawsze starałam się żyć chwilą obecną, ale nie tak, że z każdej chwili chciałam mieć jak najwięcej przyjemności. Raczej tak, że każda chwila miała swoją wartość, którą odkładałam do koszyka. Od mojego rozwodu minęły już prawie 3 lata. Wspólnego majątku nie było, więc wyszłam z mieszkania exa tylko z dzieckiem. Moim marzeniem na tamtą chwilę był własny kąt i święty spokój. Kupiłam więc mieszkanie i cieszyłam się spokojem. A teraz mam wspaniałego faceta i kolejne marzenia na przyszłość. Jakie? Chciałabym naszym dzieciom (to skrót myślowy, wspólnych nie planujemy, ale... wszystkie dzieci są nasze) stworzyć ciepły i pełen wsparcia dom, o którym zawsze marzyłam. Nie są to wielkie ambicje, ale innych na szczęście nie mam.

      I choć wiem, że Tobie teraz ciężko myśleć o przyszłości i masz chwile zwątpienia i nic Ci się nie chce to jednak postaraj się. Może zobaczysz jaka nitka wiąże Twoją wymarzoną przyszłość z teraźniejszością i powoli będziesz się po niej wspinać, czego Ci oczywiście życzę.
    • marzena.minkiewicz Do lekarza! 29.08.12, 03:49
      Powinnaś pójść do psychiatry, bo z postu wynika, że masz poważne problemy psychiczne. Najlepiej, żeby ojciec się zajął dzieckiem, bo będzie tragedia.

      Łykanie psychotropów bez recepty - to nie jest najlepszy pomysł.

      Kolejna Waśniewska się szykuje.

      Dramat
      • kwiaty_zla Re: Do lekarza! 29.08.12, 07:40
        marzena.minkiewicz napisała:

        > Powinnaś pójść do psychiatry, bo z postu wynika, że masz poważne problemy psych
        > iczne. Najlepiej, żeby ojciec się zajął dzieckiem, bo będzie tragedia.
        >
        > Łykanie psychotropów bez recepty - to nie jest najlepszy pomysł.
        >
        > Kolejna Waśniewska się szykuje.
        >
        > Dramat

        Witaj Zenobio
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka