Dodaj do ulubionych

Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana...

06.09.12, 11:15
Witam. Jestem mężatką od prawie 10 lat. Mam dwóch synów: dziewięciolatka i roczniaka. Mój mąż w wieeelkim skrócie to po prostu mój największy wróg. Poznaliśmy się przez internet, ten sposób zawierania znajomości nie był wówczas tak popularny. Spotkaliśmy się i zaczęliśmy ze sobą być. Szczerze mówiąc, nigdy mi pod żadnym wzgledem nie odpowiadał, jąkał się, mówił "przyszłem" i niezbyt dbał o higienę. Pochodził z małego miasteczka, gdzie rytm tygodnia wyznanczany jest niedzielnymi mszami. Ale, ponieważ ja nie należę do atrakcyjnych (jestem gruba) uznałam, że "nie ma co wybrzydzać". (miałam wtedy 20 lat, wszystkie znajomości z mężczyznami opierały sie tylko na seksie). Po dwóch latach zaszłam w ciążę, no i wzięliśmy ślub. Przez rok mieszkałam z rodzicami, kończyłam studia, on u swoich. Potem wzieliśmy kredyt i kupiliśmy mieszkanie w jego miejscowości. Nie mielismy problemów finansowych. Gdy syn miał 4 lata znalazłam nieźle płatną pracę, pracuję tam do dziś. Żylismy na normalnym poziomie, nie musieliśmy siedzieć nad rachunkami, stać nas było na wyjazd na narty i odłożenie paru groszy. Przez ten cały czas nie miałam z mężem ŻADNYCH wspólnych tematów. On jest samotnikiem, nigdy nie miał żadnych bliższych znajomych, tylko wszystkich na "cześć", ale to pewnie z racji mieszkania w małym miasteczku, nigdy nikt do nas nie przychodził, poza ludźmi, którzy wpadali "w interesach" (mój mąż jest informatykiem, często naprawia różne sprzęty), poza tematyką zawodową (informatyka, elektonika itp) nie można z nim porozmawiać. Ja rozumiem, że nie każdy musi interesować sie literaturą czy parapsychologią, ale powinien mieć tzw. wiedzę ogólną, a mój mąż chyba nawet nie wie, kto jest naszym premierem. Poza tym ciągle krzyczy, non stop mówi obrażonym, podniesionym głosem. Ja z kolei jestem osobą towarzyską, lubię kiedy ktoś wpada do mnie "na kawę", uważam sie za osobę inteligentną, ze sporą wiedzą (choć na temat komputerów wiem niewiele). Mój mąż jest agresywny, krzyczy, gestykuluje, odgraża się. Nigdy mnie nie uderzył, ale wciąż grozi, że kiedys to zrobi, albo wynajmie kogos, żeby mnie pobił.
Nigdy nie był dobrym ojcem. Jak starszy syn był niemowleciem, przyjeżdżał do nas na weekendy, przy dziecku nie robił nic. Kiedy zamieszkaliśmy razem, dziecko go denerwowało, oznaczało dla niego tylko brak spokoju i porysowane ściany. Jak syn podchodził do skórzanej kanapy, mąż aż sie trząsł, żeby czasem mały nie zrobił plamy tłustym palcem. to samo z każdym innym sprzętem w domu. Ja nie potrafiłam milczeć, mówiłam, żeby zamieszkał w muzeum, że to normalne, że dziecko chce wszystkiego dotknąć itd. I kłótnia była gotowa. W pewnym momencie straciliśmy zupełnie kontrolę nad słowną agresją wobec siebie. Wyzywalismy sie od najgorszych. U niego w domu panował patriarchat. Matka nie miała nic do powiedzenia, a ojciec zawsze darł się i musiało być tak jak on chce (oczywiście "przyszłem, poszłem"). Ja wiem, że to naturalne, że taki obraz wyniósł z domu, ale ja nie jestem taka, jak matka i nie pozwolę sobie na to. I mówię o tym głośno. Z moimi znajomymi mąż też nie potrafił nawiązać kontaktu. Na każdą imprezę wolałam iść sama, na każde wesele również. Ja się go po prostu wstydziłam. Lata mijały w takiej właśnie atmosferze. W międzyczasie zaczęłam leczyć się na depresję, lęki i zaburzenia odżywiania. Mąż o tym nie wie. Próbowałam rozmów, tłumaczeń, nawet próbowałam zaakceptować ten stan, zrezygnowac z marzeń o fajnym, partnerskim związku, ale nic z tego nie wyszło. Nie znoszę go, nie mogę na niego patrzeć, obrzydza mnie. Seks tez nigdy nie był rewelacyjny, mój mąż nie miał przede mną partnerki, "techniki" zna jedynie z filmów porno. Ja ciągle walczyłam ze swoja niską samooceną, w głebi duszy czułam, że zasługuje na coś innego, z zazdrością patrzyłam na uśmiechnięte pary, na chłopaków/mężów swoich koleżanek, którzy zawsze świetnie sie razem bawili. Ale żyłam... Mało tego, Niedawno zapragnęłam drugiego dziecka, udało się, mam dziś rocznego synka, który jest dla mnie wszystkim. Na początku mąż deklarował, że teraz będzie inny, że wtedy nie miał okazji być przy starszym, bo mieszkał gdzie indziej. Zobaczyłam wtedy światełko w tunelu. Przez pół roku zaznaczał, jakim to jest dobrym ojcem, ja chwaliłam go, że dobrze przewija, karmi itp. Wróciłam do pracy, wynajeliśmy opiekunkę. Dziecko zaczęło rosnąć i już nie jest takie fajne...bo trzeba sie nim zająć, bo trzeba za nim chodzić, żeby sobie krzywdy nie zrobiło, a tak mozna było rzucic w leżaczek, dać grzechotkę i przełączać kanały w tv.
Znaleźliśmy, tzn mój mąż znalazł dom w okolicy i stwierdził, że chyba go "łyknie" (ON łyknie, nie ważne, że połowa naszych dochodów to moja pensja). Wzięliśmy wielki kredyt, sprzedalismy mieszkanie i przeprowadziliśmy sie do nowego domu. Mieszkamy w nim miesiąc, nie mamy kuchni i koczujemy. I kupno tego domu to był błąd jeszcze wiekszy niż wyjście za mąż. W tej chwili mamy jakieś 260 tys kredytu, walczymy ze sobą, nie cierpimy sie nawzajem. Codziennie wykrzykujemy sobie, ze to byla zla decyzja, ale zadne z nas nie chce odejsc. Najchetniej wyszlabym od razu, ale nie mam dokad. Mam w sobie duzo zalu i szkoda mi wszystkich emecjonalnych (i fnansowych tez) inwestycji dokonanych przez te 10 lat. Jestem pewna, ze nie chce z nim byc, perspektywa odejscia oznacza dla mnie tylko jedno - spokoj. Wiem, ze takie rozwiazanie jest najlepsze dla mnie, a przede wszystkim dla dzieci (starszy syn jest znerwicowany, czesto placze przez ojca, bo ten wiecznie na niego warczy i wyzywa). Strasznie chaotycznie to napisalam, ale wyrzucalam z siebie wszystko, co sie we mnie nagromadzilo. Opowiadac by mozna bylo jeszcze bez konca.
Jak wyjsc z tej sytuacji? moglabym wynajac z dziecmi jakies mieszkanie w miasteczku, ale mam w sobie zaciecie: czemu? czemu to ja mam sie wyprowadzic, a on bedzie sobie tu mieszkal? Mowi mi, ze nie dostane od niego ani grosza, bo utajni swoje dochody i zaden sad nie przyzna mi alimentow. Boje sie, ze jesli wynajme mieszkanie, nie bedzie mie stac na zycie (moje i dzieci). Boje sie, ze maz w zemscie zrobi mi (nam) krzywde. Najchetniej wyjechalabym stad (do rodzicow nie wroce, za duzo miedzy nami bylo konfliktow). Poradzcie prosze, jak to rozegrac, zeby nie obudzic sie z reka w nocniku. Wiem, ze to przykre, ale marze o tym, zeby zostac sama z dziecmi....
Obserwuj wątek
    • kobieta306 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 11:30
      no super. Z tego co piszesz, to on podobnym bambrem był przed ślubem i mówił "przyszłem". Żal mi chłopa.
    • zegnaj_kotku Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 11:43
      hmmm... nie mi oceniać... Ciebie i Twojego M...

      a co do dalszych kwestii pewnie potrzebujesz "dobrego" prawnika...
      kiedyś trafiłam na reklamę takiego ebooka, może warto przejrzeć...
      podział majątku

      Tylko w tym wszystkim nie zapomnijcie o swoich dzieciach...
    • anbale Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 11:44
      Nie pojmuję w żaden sposób jak mozna wyjść za mąż za kogoś, kto nigdy pod żadnym względem nie odpowiadał...Przecież to stuprocentowa recepta na życiową katastrofę...Pewnie nie oczekujesz morałów, ale ręce opadają...
      Tak realnie to chyba musisz znależć dobrego prawnika żeby jakoś uporządkować sprawy majątkowe i się rozwieść, nie wiem czy coś więcej można poradzić. Jak mąż bierze się do bitki czy też stosuje groźby karalne- to od razu zgłaszaj na policję.
      • dreemcatcher Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 11:52
        zwyczajnie , szukała chłopa. Dzieci wam kiedyś podziękują za tę traumę .
        Będziesz obserwowała jak niszczą swoje związki jak swoim dzieciom fundują to co wy fundujecie swoim . Pisałaś ze nie mieliście problemów z finansami więc o co sie martwisz o to że na narty nie pojedziesz ? boisz się zrezygnować z luksusu ?
        • noname2002 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 12:11
          "Pisałaś ze nie mieliście problemów z finansami więc o co
          > sie martwisz o to że na narty nie pojedziesz ? boisz się zrezygnować z luksusu"

          A Ty czytać nie umiesz? nie mieli problemów zanim wzięli kredyt na dom.

          "zwyczajnie , szukała chłopa."

          A jego bidulka zmusili karabinem do ślubu, dzieci i kredytu.

          • dreemcatcher Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:37
            sprzedajesz dom zostają pieniądze , spłacasz zaciągnięty kredyt
            to ona chce coś z życiem dalej zrobić więc zrzucenie winy na niego nic nie da, męczą się sobą a rezultat jest właśnie taki jak teraz
        • roma113 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:00
          dreemcatcher napisał: zwyczajnie , szukała chłopa.

          No przecież napisała. Nie ma się co na dziewczynie wyzywać. Miała 20 lat, niskie poczucie wartości. Sama napisała, że myślała, że lepszego nie znajdzie.
          Stało się i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
          Salvina, musisz chyba:

          - pomyśleć, czy faktycznie chcesz odejść sama z dziećmi, czy jesteś zdeterminowana i przygotowana na to, że raczej spadnie ci standard życia.
          - Jeśli tak, to twoim celem powinien być rozwód, ustalenie spraw opieki rodziców nad dziećmi, podział majątku, alimenty na dzieci.
          - Idź po poradę do adwokata, przygotuj się do tego - np. powinnaś wiedzieć, jakie macie składniki wspólnego majątku i jaki jest ich status (kwestie własności). Czy macie intercyzę
          - Porozmawiaj z mężem (skoro on taki nerwowy i w ogóle, to może po rozmowie a adwokatem, gdy już będziesz miała jakąś strategię opracowaną) - powiedz mu, co zamierzasz, jak to widzisz, zresztą adwokat powinien ci powiedzieć
          W twoim wypadku wchodzi w grę raczej tylko rozwód bez orzekania o winie. Jeśli - jak piszesz macie znośną sytuację finansową, to jest szansa, że z podziału majątku wylądujesz w jakimś małym mieszkaniu (bo na spłacenie mężą chyba cie nie stać). Alimenty i pensja starczą ci na utrzymanie.
    • noname2002 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 12:20
      Przez to podkreślanie Twojej wyższości intelektualnej wobec męża, to mi trochę Twojego męża żal. Nie lepiej zwyczajnie powiedzieć sobie, że go nie kochałaś, nie kochasz i nie pasujecie do siebie? Ty też go prawdopodobnie oszukałaś, bo pewnie myślał, że Ci na nim zależy.

      A z praktycznych rzeczy to lepiej byłoby się rozstać skoro się nienawidzicie i pogardzacie sobą.
      Dzieciom awantury,szarpanina i patrzenie na nienawidzących się rodziców też nie służą.
      Może sprzedaż domu pokryje kredyt albo coś zostanie?

      • salvina Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 12:40
        Jedyne uczucie, które się we mnie pojawia na myśl o tym małżeństwie, to wstyd.Wstyd za sama siebie, że nie potrafiłam nigdy powiedzieć "nie". Wtedy, kiedy umawialismy sie na pierwszą rankdkę, kiedy zaszłam w ciążę i "trzeba było" brac slub. A że funduję dzieciom traumę? Wiem, dlatego chcę coś z tym zrobić, wierzę, że nie jest za późno. Z tym szukaniem chłopa to może i prawda, pisałam, że cierpie na pewne zaburzenia, w tym niska samoocenę i bałam się, że nikt nie bedzie chciał tworzyc ze mną związku, bo jestem gruba. To nie chodzi o podkreslanie mojej intelektualnej wyższości, to racja, nigdy go nie kochałam i do siebie nie pasujemy. Nie boję się obniżenia standardu życia, my ciągle zdaniem mojego męża mieliśmy "na styk", chociaż np. założył 2 lokaty na 10 tys każda (to dobrze, że jest oszczędny, ale o lokatach, które założył ze wspólnych środków dowiedziałam sie, jak przyszło potwierdzenie). Próbowałam naświetlić swoja sytuację, nie użalam się nad sobą, a dobro dzieci jest dla mnie priorytetem, dlatego chcę, nawet nie chcę, tylko muszę coś zrobić. Nie ukrywam, że trzyma mnie tu przede wszystkim praca. Może znacie jakiegoś "dobrego prawnika", który wskaże mi odpowiedni kierunek działania? Mieszkam w okolicach Poznania
        • salvina Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 12:53
          A jesli chodzi o szczególy, to: zarabiam nieźle, tzn około 2800 - 3000 "na rekę". Wynajęcie mieszkania w moim miasteczku to jakieś 700-800 zł. Opiekunce płacę 8 zł za godzine, co daje mi jakieś 700 - 800 zł miesięcznie. Mój mąż nie da na to ani grosza, mało tego, zażąda ode mnie spłaty połowy raty kredytu, tj. 1200 zł. Dlatego chce wiedzieć, jak to wygląda od strony technicznej.
          • kobieta306 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:04
            3000 na rękę to w Twojej sytuacji jest źle.
            - 1000 na mieszkanie (czynsz, opłaty)
            - 1000 na opiekunkę, dojazd do pracy itd.
            2 dzieci.
            widzę to kiepsko. Szczególnie w Poznaniu i okolicach.
          • roma113 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:04
            Ale dlaczego mąż ma ci nie dać ani grosza? Dostanie wyrok sądowy, to da.
            Dlaczego miałabyś spłacać połowę raty kredytu? - jesli się sami nie dogadacie, to w sądzie ustalicie, jak dzielicie majątek, kto kogo i z czego spłaca, co sprzedajecie itp
          • noname2002 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 14:23
            Mój mąż nie da na
            > to ani grosza, mało tego, zażąda ode mnie spłaty połowy raty kredytu, tj. 1200
            > zł. Dlatego chce wiedzieć, jak to wygląda od strony technicznej.

            A sprzedaż domu nie wystarczy na spłatę kredytu? Bez kredytu i z alimentami myślę, że dasz sobie radę.
    • yoma Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 12:30
      Jeśli to wszystko prawda, bo aż mi się wierzyć nie chce (sorry), to:

      > Wiem, ze to przykre, ale marze o tym, zeby zostac sama z dziecmi....

      Pozew o rozwód, o alimenty na dzieci ( nie na siebie) i o podział majątku, co za filozofia.
      • salvina Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 12:54
        yoma napisała:

        > bo aż mi się wierzyć nie chce



        >
        dlatego nigdy nikomu o tym nie mówiłam
        • yoma Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:34
          Toż z góry przepraszam i robię to jeszcze raz. Przepraszam smile

          Sytuacja nie wydaje się skomplikowana, powiedziałabym wręcz, że jedna z łatwiejszych.
    • foringee Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:09
      dik-poznan.cop.pl/
      • smutnyaniol Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:28
        Pierwsze dziecko rozumiem wpadka. Tylko skąd się "wzięło" drugie skoro m jest Twoim największym wrogiem?
        • yoma Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:34
          Zapewne z seksu, tak to zwykle bywa...
          • foringee Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:43
            niestety nie z przypadku...ale z dalszej premedytacji
            "Niedawno zapragnęłam drugiego dziecka, udało się, mam dziś rocznego synka, który jest dla mnie wszystkim. Na początku mąż deklarował, że teraz będzie inny, że wtedy nie miał okazji być przy starszym, bo mieszkał gdzie indziej. Zobaczyłam wtedy światełko w tunelu."

            biedne dziecko...
            • zegnaj_kotku Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:54
              tak bo tu same święte i anioły i nikt żadnego błędu nie popełnił...
              opanujcie się trochę... nie ma to jak się dowartościować dokopując leżącemu...
              co ma teraz na grochu klęczeć??
              • zegnaj_kotku Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 13:55
                Do autorki wątku: nie wszystkie małżeństwa są z "miłosci" bywają też takie co bardziej z hmm z rozsądku.. i tez ludzie są w nich szczęśliwi.. Wy nie jesteście... ale może warto zanim złożysz pozew pomyśleć o jakiejś terapii par? chodziliście kiedykolwiek na coś takiego?
                Terapia par nie ma za cel wyłącznie scalenia małżeństwa, ma na celu to byście doszli do tego co w waszym przypadku jest najlepsze, może to być właśnie rozwód...
              • foringee Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 14:04
                nie, ma się wziąć ZA SIEBIE i zastanowić się czemu ciągle podejmuje decyzje ktore jej utrudnią życie
                10lat się męczyła z okropnym mężem i radośnie robi sobie z nim następne dziecko bo ona zapragnęła dziecka?

                mam taka sąsiadkę, od kilku lat się odgraża mężowi popijającemu leniowi że się z nim rozwiedzie, córka ma kilkanaście lat więc już nie potrzebuje opieki mogła więc zmieniać życie łatwiej, już się zaczęła do tego niby przymierzac, żeby się wreszcie od "buraka" uwolnić.
                I co robi sąsiadka? dziecko robi. I wyzywa męża nadal, bije się z nim i fochy strzela że nieudany, ale gdzież ona pójdzie biedna z dwójką dzieci w tym malutkim...

                Autorka powinna na terapię pochodzić.
                Bo realnie, to: chciała być mężatką = znalazła chłopa i wyszła za mąż nie oglądając się że chłop nierokujący, chciała mieć dziecko = zrobiła go wiedząc że w domu piekiełko i ojciec nierokujący
                Jednym słowem, może i ona kreuje się na biedną nieszczęśliwą, ale po cichu swoje potrzeby które jej się wydają istotne forsuje bez oglądanie się na kogokolwiek (gorzej, że nie widzi dalej niż chwila do przodu)


                i co robi?
                • maciekqbn Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 14:18
                  Zadziwiająco trzeźwa i rzeczowa ocena sytuacji. Foringee, jesteś kobietą?
                  • yoma Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:02
                    Jajakobabochłop spytam: a to ostatnie pytanie to po co?
                    • maciekqbn Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:06
                      yoma napisała:

                      > Jajakobabochłop spytam: a to ostatnie pytanie to po co?

                      Bo mało tu obiektywnych, rzeczowo podchodzących do tematu kobiet (ale jest kilka na szczęście). Większość w takich tematach jak ten uskutecznia "emocjonalne aj-waj" użalając się nad losem kobiety.
                      • yoma Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:14
                        To jest odpowiedź na pytanie "dlaczego", ale niech ci będzie. Rozumiem, że uzyskawszy odpowiedź twierdzącą, chciałeś podpierając się przykładem Foringee zmienić swój stosunek do kobiet?

                        smile
                        • maciekqbn Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:28
                          Możesz to tak interpretować wink
                          Choć z drugiej strony kilka jaskółek wiosny nie czyni.
                          • foringee Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:35
                            Generalnie dziś jestem "bardzowkurzonąbabą" .
                            Jeśli sugerujesz , że bardzo wkurzona baba = chłop, to ja nie wiem czy słusznie wnioskujesz i czy to panów nie obraża tongue_out
                          • yoma Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 18:05
                            A ja właśnie nie chciałam interpretować i dlatego zadałam u źródła pytanie, ale źródło wprost odpowiedzieć nie raczyło smile
                      • mayenna Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 17:23
                        maciekqbn napisał:


                        > Bo mało tu obiektywnych, rzeczowo podchodzących do tematu kobiet (ale jest kilk
                        > a na szczęście). Większość w takich tematach jak ten uskutecznia "emocjonalne a
                        > j-waj" użalając się nad losem kobiety.

                        Maciek, przeczytaj ten watek. Nikt tu sie nad nia nie rozczula. Nabroiła to teraz czas wziąć na klatę konsekwencje i posprzątać.

                        Nie widzę też tutaj żadnych komplikacji. Nie kochasz męża, nie chcesz z nim być to siadacie i zastanawiacie się co robić.
                        >
                • noname2002 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 14:31
                  "Na początku mąż deklarował, że teraz będzie inny, że wtedy nie miał okazji być przy starszym, bo mieszkał gdzie indziej. Zobaczyłam wtedy światełko w tunelu. Przez pół roku zaznaczał, jakim to jest dobrym ojcem, ja chwaliłam go, że dobrze przewija, karmi itp. Wróciłam do pracy, wynajeliśmy opiekunkę. "

                  A ojciec to się zapierał rękoma i nogami przed drugim dzieckiem?
                  • foringee Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 14:52
                    A czy ona planuje zostawić dziecko ojcu przy rozwodzie? Jeśli to on napierał na drugie dziecko to niech mu dziecko zostawi do wychowania, będzie jej lżej organizacyjnie.
                    Chłop kupił dom bo mu się rodzina powiększyła. Mogła powiedzieć - absolutnie się nie zgadzam na kupno domu. A teraz kasa się skurczyła i okazało się, że jednak życie z tym strasznym od zawsze mężem/tą wredną zoną - już nie jest znośne! I zaczyna się wojna o kasę bo okazało się że innej wspólnoty nie mają.
                    Ktoś to musi posprzątać. Najlepiej ci, którzy nabrudzili.



                  • salvina Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:03
                    Od dwóch lat, jestem w terapii, chodze do psychologa, biorę tez leki, pisałam o tym wcześniej. Ja sobie zdaje sprawę z tego, że popracować muszę wyłącznie nad sobą. Drugie dziecko było wspólną decyzją. Nie namawiałam go na nie dlatego, że łudziłam sie na scalenie czegokolwiek. Nie uzalezniam posiadania dzieci od małżeństwa. Są kobiety, które szukaja dawcy nansienia i nikt ich za to nie potępia.
                    • foringee Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:33
                      Czyli potwierdzasz to co zasugerowałam. Realizujesz swoje potrzeby bezwzględnie. Wyszłas za mąż bo Ci "wypadało" być mężatką choć kandydata na męża nigdy nie kochałaś, powołałaś na świat drugie dziecko bo Ci latka lecą i jakiś dawca był potrzebny, więc niech już będzie ten wstrętny mąż którego widok Cię obrzydza, wiadomo że inny się może nie zjawić.
                      A teraz się wygoda wspólnej kasy skończyła bo kredyt i kiepskie finanse więc pora zwiewać od męża.
                    • anbale Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:39
                      salvina napisał(a):

                      Są kobiety, które szukaja dawcy nansienia i nikt ich za to nie potępi
                      > a.

                      W sumie ja to chyba potępiam. To już decyzja dotycząca życia drugiego człowieka, dziecka.
                      Pozbawianie go prawa do posiadania pary kochających się rodziców, tylko sprowadzenie go do roli wypełniacza pustki życiowej mamusi. Uprzedmiotowienie go w sumie.
    • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 14:30
      Przestańcie się czepiać dziewczyny, bo ma problem i trzeba radzić, a nie się wyzłośliwiać.

      Salvino.
      Nic takiego się nie stało. Wcale nie jesteś w sytuacji bez wyjścia.

      Jak boisz się rozwodu, to zastanów się nad separacją - motyw: wstręt fizyczny do męża tłumiony latami, a pogłębiony teraz w wyniku jego rażącego braku higieny osobistej oraz jego notoryczne chamstwo i próby manipulacji wyrażone w formie gróźb karalnych wobec Ciebie. Boisz się o swoje zdrowie i życie i KONIEC.

      Dom w kredycie jak rozumiem jeszcze nie wykończony?
      To poradź się jakiegoś inżyniera, czy nie da się zrobić z niego dwóch oddzielych mieszkań z dwoma oddzielnymi wejściami? Taki dom na współwłasność łatwo wtedy podzielić sądownie, wydzielić dwie księgi wieczyste (koniecznie!) i spokojnie spłacać swoją część kredytu. Oczywiście mowy nie ma o częściach wspólnych, wspólnych licznikach, szambie i ogrzewaniu. Będziesz się trochę czuła jak z upierdliwym sąsiadem, ale to lepsze, niż drastyczne decyzje.
      Od razu podaj ojca dzieci o alimenty - pan może sobie pogadać, że ukryje dochody. Sąd ocenia MOŻLIWOŚCI ZAROBKOWE RODZICÓW, a nie dochody. Jakby co, i pan nie raczył płacić, oddasz sprawę do komornika i zażądasz egzekucji długu z nieruchomości męża.
      Grodzisz się płotem, instalujesz sobie własną furtkę zamykaną na klucz. Jak pan się awanturuje - wzywasz policjantów i zakładasz mu niebieską kartę.
      Pracujesz i zarabiasz - dasz radę.

      Nie oceniam Cię za to, że wyszłaś za mąż, choć faceta nie kochałaś. Nie Ty pierwsza, nie ostatnia. Chciałaś mieć dzieci i masz - więcej od faceta nie dostaniesz, bo on jest z innej planety niż Ty.
      Śmieszy mnie, że piszesz, że jesteś gruba i uważasz to za jakiś defekt!
      Znam sporo gubych, zadbanych kobiet i są naprawdę śliczne i seksowne.
      Pierwsza Dama też jest gruba i mąż (Pan Prezydent) ją ubóstwia.
      A ja jestem szczupła i mój mąż ciągle mi to wypomina.
      Pozdrawiam cieplutko.
      Gocha
      • anbale Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 14:51
        A czy to nie jest takie potraktowanie męża na zasadzie "murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść"?
        Fakt, że nie ma co dokopywać kobiecie, bo jak każdy ponosi konsekwencje głupich posunięć życiowych- ale może lepiej od razu odważnie i radykalnie przeciąć sprawę i podziękować za współpracę, zamiast kombinować z separacją i usadawianiem się we "wspólnym" domku?
        Znowu, wcześniej czy pózniej, będzie jakas wojna o miedzę.
        • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:14
          Wybacz, ale mnie nie obchodzi pan, który grozi własnej żonie wynajęciem badziorów mających ją pobić, tylko kobieta i matka dzieciom.
          Pan miał czas, aby pracować nad swoim związkiem, ale mu się nie chciało. A po co miał się starać? Ożenił się z łaski, a teraz se rządzi i baba ma trzymać twarz na kłodkę, bo jak nie - to ją bandyci nauczą rozumu - na bandytów jak widać faciowi kasy nie żal.

          To od początku nie było prawdziwe małżeństwo, tylko dziwaczny układ.
          I teraz ważne jest, aby dziewczyna się z tego układu wymiksowała możliwie z najmniejszymi stratami. A radzę dziewczynie podział domu, bo jest kryzys i nikt domu do remontu na prowincji za 260 tys. nie kupi.
          A podział i oddzielna KW (bardzo, bardzo ważne) da dziewczynie pewność, że nikt jej z domu pod most nie wyrzuci, że nie będzie cudzich kredytów spłacać (podczas, gdy ona będzie koczować w namiocie pod mostem z dzieciakami, a pan mąż z nową dziunią w domu, a jakże) i da dziewczynie pewność, że w razie braku chęci do płacenia alimentów na dzieci - komornik zajmie panu tatusiowi jego część domku.
          • anbale Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:24
            Ale tu jest tylko wersja jednej strony, nie wiadomo czy facet pracował-nie pracował nad związkiem i co mu się chciało a co nie. Moja babcia nienawidziła mojego dziadka i również wyszła za niego za mąż bo "turnus mija a ja niczyja", więc wiem co potrafiła wygadywać na jego temat, a jak to wyglądało naprawdę, patrząc z boku- więc byłabym ostrożna z takimi wyrokami.
      • krokodil123 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:16
        " Śmieszy mnie, że piszesz, że jesteś gruba i uważasz to za jakiś defekt!"
        (zrozumiałam że ona pisze że ma inne defekty o których nie chce pisać)

        a dlaczego cie nie śmieszy cie kiedy autorka mówi że
        "ma wstręt fizyczny do męża tłumiony latami, a pogłębiony teraz w wyniku jego rażącego braku higieny osobistej oraz jego notoryczne chamstwo" ?

        • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 15:47
          Bo ja z zasady BRONIĘ KOBIET. I już.
          Wolno mi? Wolno.
          • maciekqbn Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 16:19
            Pewnie, że wolno, ale czy to mądre?
          • krokodil123 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 16:33
            Oczywiście że ci wolno, ale mnie to śmieszy. smile)))
            • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 18:50
              To się śmiej. Śmiech to zdrowie.

              Guzik mnie obchodzi czy to mądre, że zawsze bronię kobiet, ale i tak uważam, że każda, nawet najgorsza kobieta i tak jest lepsza od mężczyzny. I już.

              • blue_ania37 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 19:02
                A ja nierozumiem też czemu was to śmieszy i uważacie że warto autorce wątku...pokazać...
                Ona już zapłaciła za swój błąd, za swoje kompleksy, za dawny brak wiary we własne siły i że kobiecość nie jest mierzona obwodem talii.
                Ma żyć z kimś z kim ani ona ani on nie są szczęśliwi?
                Ona miała tylko 20 lat, ja wyszłam za mąż w wieku 30 lat i też głupio trafiłam a choć z racji wieku powinnam być mądrzejszasmile
                A
                • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 19:20
                  Aniu, Ty już zmądrzałaś. I tak trzymaj smile
              • nowel1 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 06.09.12, 23:10
                zolza42 napisała:

                > To się śmiej. Śmiech to zdrowie.
                >
                > Guzik mnie obchodzi czy to mądre, że zawsze bronię kobiet, ale i tak uważam, że
                > każda, nawet najgorsza kobieta i tak jest lepsza od mężczyzny. I już.

                Nawet nie jestem oburzona... współczuję.
    • wendd Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 07.09.12, 00:48
      A ja wcale nie współczuję. Ani trochę.
      Pani konsekwentnie i od lat załatwia swoje potrzeby czyimś kosztem - kosztem męża, dzieci i etc.
      To nie jest jakiś jeden głupi młodzieńczy błąd tylko permanentna recydywa.
      Po tym wątku zapewne pojawi się kolejny wątek - tym razem jak puścić złego męża w skarpetkach.
      A później pewnie dowiemy się jak pani żeruje już kosztem jakiegoś innego pacana.
      • krokodil123 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 07.09.12, 07:02
        Autorka tego sobie poniekąd uświadomiła i dlatego może najlepsze rozwiązanie jest spokojna rozmowa i rozwód tak aby każdego bolało jak najmniej (ale czy możliwe).
        Może jej mąż też ledwo wytrzymuję i czeka kto zrobi pierwszy krok, a może i nie.

        A to co zolza wypisuje-rozwód z powodu wstrętu do męża i jego braku higieny osobistej mi brzmi strasznie infantylnie –to tak jakby mąż zażądał rozwodu dlatego że Salvina jest gruba a na dodatek naturalna szatynka. Jakby się kobieta poczuła przy tak przedstawionej spawy? Przecież to od razu rodzi żal, pretensje, będzie się nakręcała agresja, a to chyba jest niepotrzebne.
        • kobiecina30 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 07.09.12, 12:57
          autorka wątku to przykład jak można sobie na własne życzenie skomplikować zycie.. ale nigdy nie jest za póxno na zmiany, jeśli on Ci grozi wykrzykuje, jest niedobry dla dzieci, to oczywiste, ze powinnaś odejść nagrywaj te wasze kłotnie może się to przydać w sądzie gdyby on próbował sie później wykpic od obowiązków płacenia.
          Ale swoja drogą po co dom po co drugie dziecko... nie kumam
    • wendd Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 07.09.12, 19:25
      Zniknęła wypowiedź Zołzy (nie wiem dlaczego) ale i tak odpowiem.
      Zołza stwierdziła w swoim poście, iż lepiej jest kiedy kobieta wykorzystuje mężczyznę, a nie odwrotnie.

      A więc:

      Zołza to nie jest kwestia płci.
      Jeden człowiek perfidnie wykorzystuje trzech innych ludzi, bo są mu potrzebni do zaspokojenia własnych potrzeb (potrzeby bycia mężatką, matką, podwójną matką i etc), kompletnie nie przejmując się tym, że wyrządza im krzywdę.
      To nie jest rodzina - to trzech statystów, w tym jeden reproduktor, wykorzystywanych jako narzędzia do zapokajania własnych zachcianek reżyserki dramatu.

      Tekst o pobiciu zupełnie mnie nie bulwersuje - gdybym ja uslyszala, że posłużylam komuś tylko do załatwienia jakichś jego spraw, a tak poza tym to wcale mnie nie lubi, to też w piwrwszym odruchu miałabym ochotę spuścić mu łomot.

      Człowiek to podmiot, a nie przedmiot - rozumiesz różnicę?
      • salvina Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 07.09.12, 20:40
        Szczerze mówiąc nie sądziłam, że tak to może obiektywnie wyglądać. duzo mi dało do myslenia to, co napisały(li)ście. Tej sytuacji nie da się opisac kilkoma zdaniami, ale uwierzcie, nie ja pierwsza stałam się tą złą stroną. Nie miałam potrzeby bycia mężatką, fakt ten był wynikiem mojej niskiej samooceny, nieumiejetności podejmowania odpowiedzialnych decyzji (ciąża=ślub). Nigdy nie powiedziałam mu, że posłużył mi tylko do załatwienia jakichs potrzeb, on tego argumentu tez nie wysuwa. Może niepotrzebnie tak się wgłębiłam w opis swojej sytuacji, ale tak to wygląda. W wersji mojego męża jestem wiecznie czepiającą sie zołzą (bo chcę, żeby się codziennie mył, bo chcę, żeby odniósł do zlewu talerz, bo proszę, żeby ze mna porozmawiał, bo chcę, żeby przypilnował dziecko). Wg niego "baba ma siedzieć cicho, a gębę otwierać tylko podczas robienia loda". Takich zdań pada mnóstwo, a ja się na to nie godzę.
        • yoma Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 07.09.12, 21:16
          Dobra, pojechano po tobie, a teraz czas na konkrety. Mówisz, że marzysz o tym, żeby być sama z dziećmi, to równa się pozew o rozwód. Musisz udowodnić, że nastapiło całkowite zerwanie trzech więzi między wami - uczuciowej, fizycznej i ekonomicznej, czyli mówiąc fachowo, trwały i zupełny rozkład pożycia. Czyli: nie kochasz męża, nie sypiasz z nim i nie prowadzicie razem gospodarstwa domowego (to będzie trudne, więc mów, że prowadzicie tylko dlatego, że tak wygodniej). Pozew możesz napisać sama, a jeśli nie czujesz się na siłach, to weź do tego adwokata, koszt ok. 200 zł. Wpis sądowy, czyli to, co musisz zapłacić w sądzie składając pozew, = 600 zł. W pozwie wnosisz o ustalenie miejsca zamieszkania małoletnich dzieci jako każdorazowego miejsca zamieszkania matki. Oraz o zasądzenie od pozwanego alimentów na rzecz małoletnich w jakiejś rozsądnej kwocie. Pozew bez orzekania o winie, oczywiście.

          Mogą być jeszcze szczegóły typu ustalenie sposobu korzystania z lokalu po rozwodzie, typu podział majątku, ale na początek tyle ci wystarczy.
          • martakj Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 00:28
            Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy, również te tragiczne, niestety.
            Brak poczucia własnej wartości już nie jednemu życie zrujnował.
            Najważniejsze, żebyś teraz wszystko dokładnie przemyślała i zaczęła podejmować mądre decyzję.
            Ja na Twoim miejscu spróbowała bym ułożyć sobie życie od "nowa"
            Finansowo, pewnie będzie Ci ciężko,bo pewnie każdej z nas było, ale ja już wolę moje problemy finansowe niż małżeństwo, w którym nie jestem szczęśliwa. Ja też mieszkam w Poznaniu i zostaje mi po opłaceniu rachunków, nie wiele więcej niż Tobie miało by zostawać, ale jakoś żyje, daje rade. Jak straciłam pracę to było bagno, ale tak to nie jest najgorzej.
      • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 12:53
        Że moja wypowiedź zniknęła to mnie nie dziwi. Wszak tu cenzurują faceci. Mam to w nosie.

        Różnicę rozumiem i to o płci też rozumiem.
        W tym szczególnym przypadku mamy do czynienia z dwoma graczami, przy czym oboje grają znaczonymi kartami. Zdarza się i to częściej, niż się ktokowiek przyznaje.
        Z jedej strony mamy niespecjalnie atrakcyjną panią o niskiej samoocenie, która zdaje sobie sprawę ze swych niedoskonałości i możliwości. Pani jest jednak INTELIGENTNA - zjawisko na tym forum raczej niezbyt częste. Pani używa MÓZGU - też ewenement w dzisiejszych czasach. Pani usiała, policzyliła swoje atuty i zdefiniowała ligę w której może mieć szansę na sukces. Pani nie gra w lidze zamożnych, wykształconych przystojniaków, tylko w lidze przygłupich, niedomytych cieniasów z kiepskiej rodziny.
        Pani chciała mieć dzieci i wolała być rozwódką, niż starą panną, której NIKT nie chciał.
        I pani swój cel osiągnęła.
        A teraz pani chce się wymiksować z niewygodnego układu, który przestał jej pasować i chce to zrobić w możliwe nakorzystniejszy dla niej i dla JEJ dzieci sposób. A, że pani jest mało pewna siebie, radzę tej pani najlepsze rozwiązanie, dające pani dodatkowe atuty i dodatkowe asy w rękawie - naprawdę guzik mnie ochodzi, że karty pani są znaczone.

        Dlaczego guzik mnie obchodzi, że karty pani są znaczone?
        Bo pani, jako kobieta, a więc istota słabsza fizycznie od mężyzny, w dodatku obarczona dziećmi i tak ma mniejsze możliwości, niż mężczyzna, nawet dość głupi i niedomyty.
        Brudas, przygłup, cham - o dziwo! - zawsze znajdzie sobie desperatkę gotową go domyć, dokształcić i ukulturalnić. Ja tego nie rozumiem, ale tal jest.
        Natomiast pani (niespecjalnie śliczna), a do tego z przychówkiem - szanse am raczej zerowe.
        Niech więc pani gra sobie znaczonymi kartami i niech wygra.
        Powtarzam: wolę, aby pani zerowała na pacanie, niż pacan na pani.

        Widziałam wielu panów, którzy dzięki temu, że pani siedziała w domu jak kuchta zajmując się obiadkami, praniem, sprzątaniem, zakupami, wychowaniem dzieci, niańczeniem teściowej, udwaniam ograzmów zawsze, jak pan ją raczył zaszczycić swą uwagą - panów, którzy zrobili dzięki kurom domowym karierę zawodowową i po jakimś czasie z takiej kuchty wyrastali, więc z racji swojej pozycji zawodowej - kocmołucha wymieniali na nowszy, ładniejszy i bardziej interesujący model - aby się przejmować jakimś pacanem, który nawet swojej sytuacji nie rozumie.

        Niech się pani Autorka wątku zepnie i korzystnie załatwi swoje sprawy.
        • triss_merigold6 Pozwolisz, że się podpiszę? 08.09.12, 13:07
          Pozwolisz, że się podpiszę? Bardzo dobrze to ujęłaś i jestem w teamie autorki.

          Potrzebę posiadania drugiego dziecka rozumiem perfekcyjnie.

          Kobieta ma 30+ lat i spełniła się macierzyńsko, teraz może zająć się spokojnie porządkowaniem swojego życia osobistego nawet za cenę nieco gorszego standardu życia i przejściowych problemów. Wbrew pozorom jest w znacznie lepszej sytuacji niż niejedna samotna bezdzietna 30+ latka, bo zegar biologiczny już jej nie tyka i nie musi koncentrować się na poszukiwaniach potencjalnego męża i ojca dzieciom.

        • anbale Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 13:37
          Zredukowałaś autorkę do roli samobieżnej macicy, ale już trudno...
          Poza tym nie rozumiem takiego myślenia z tą ligą "cieniasów i brudasów". Jakby wśród mężczyzn niepięknych, niebogatych i niebłyskotliwych nie było fajnych, dobrych ludzi z którymi życie może być całkiem niezłe...No ale widocznie do tego, żeby to zauważyć; samej trzeba mieć parę szarych komórek, a nie tylko komórkę jajową- idąc tropem twojej dedukcji smile
          • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 14:28
            Szkoda, że bardzo wybiórczo potraktowałaś mój punkt widzenia. Triss - tak jak i ja - nie boi się nazwać rzeczy po imieniu.
            A w tym konkretym przypadku mówimy o brudasie i chamie, któremu wydawało się, że średnio powabna kobieta z dwójka dzieci jest tak słaba, że można się nad nią do woli znęcać psychicznie strasząc bandziorami i pozwając jej otwierac usta tylko wtedy, kiedym am mu zastąpić mycie.
            Tfuj.
            • anbale Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 14:37
              Ale salviny nikt pod pistoletem nie prowadził do ołtarza z tym brudasem i chamem...
              Zrobiła wielki życiowy błąd, ale dalszą głupotą jest opluwanie faceta, że jest jaki jest, skoro zawsze taki był, nie udawał kogoś innego i z własnej nieprzymuszonej woli się "go wzięło", na zimno i bez złudzeń...
              Dobrze, że autorka nie ma ochoty na trzecie dziecko, to przynajmniej jakoś się ogarnie w tym życiu
              • wendd Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 15:08
                Zołza i Triss_merigold jedyne co z Waszych postów wynika to to, jak same siebie postrzegacie i do jakiej ligi same siebie kwalifikujecie - czyli jakaś klasa C w lidze okręgowej.

                Do kombinowania, grania i oszukiwania zmusza bardzo niskie poczucie własnej wartości oraz strach, że świat nie zobaczy w Was osoby tylko miernotę, starą pannę, rozwódkę i etc.
                Jednym słowem cel uświęca środki.

                To co obie tutaj wypisujecie to jest przepis ale na katastrofę - której możemy się tutaj za sprawą Salviny przyglądać.
                Nieudane życie, nieszczęśliwi sfrustrowani ludzie i biedne dzieci - które mają 50% genów niedomytego półgłowka i 50% brzydkiej choć cwanej mamusi.
                Pani wywalczyła sobie obrączkę na palcu, zagospodarowała komórki jajowe, a świat zyskał dwóch dodatkowch małych, nieszczęśliwych przyszłych buraków, którzy za parę lat powielą schematy domu rodzinnego.
                Nie było wartosmile
                • anbale Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 15:16
                  No, niestety...
                  Autorka miała biznes do "niedomytego półgłówka" aby uczynił ją żoną i matką, chłopina przecież wywiązał się ze swej strony, zapłodnił i zaprowadził przed ołtarz.
                  właściwie na jakiej podstawie go tak opluwać?
                  • wendd Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 15:27
                    Triss_merigold w gminnym rankingu "konkubina" to tylko stopień wyżej od "starej panny" - tzn. ktoś chciał ale nie aż tak bardzo, żeby się na obrączkę i opłatę w urzędzie wykosztowaćsmile
                    Poza tym "konkubina" to się tak gminowi z kroniką kryminalną kojarzysmile
                    Jak ty możesz z takim wizerunkiem w świecie się obracać??smile
                    • triss_merigold6 Chciałaś mnie urazić? 08.09.12, 17:27
                      Chciałaś mnie urazić?
                      To, że rozumiem obecną postawę autorki wątku, nie oznacza, że moja sytuacja jest w jakikolwiek sposób podobna.
                      Po dwóch ślubach i dwóch rozwodach chwilowo nie mam ochoty na trzecie formalizowanie związku więc od kilku lat żyję w konkubinacie. Nie jestem Elisabeth Taylor, trzeci ślub przed 40-tką to byłoby niestosowne. Jeśli formalizacja związku będzie nam potrzebna ze względów podatkowych czy podobnych, to weźmiemy ślub, na razie nie daje większych korzyści, a dziecko mamy w żłobku - przed nim publiczne przedszkole, bardziej opłaca się być samotną matką.
                      • wendd Re: Chciałaś mnie urazić? 08.09.12, 17:56
                        Nie - nie chciałam Cię urazić.
                        Nie interesują mnie również zawiłości Twojego życia rodzinnego - ale dzięki za trud włożony w naświetlenie sytuacjismile

                        Chciałam Ci pokazać w jaki sposób postrzegają Ciebie ludzie prezentujący poziom podobny do Twojego.
                        Jako życiową nieudacznicę przekazywaną z rąk do rąk przez kolejnych facetów.
                        Popracuj więc trochę nad sobą i zastanów się zanim znów zaczniesz wypisywać pogardliwe teksty pod adresem "żałosnych starych panien" czy "koniobijców".
                        A tak w ogóle kto to jest ten "koniobijca"?
                        W Twoim prostackim języku i środowisku to synonim samotnego mężczyzny?
                        Twoje wypowiedzi budzą niesmak.
                      • tricolour Nie jesteś samotną matką... 09.09.12, 10:36
                        ... a deklarując taki status żyjąc w konkubinacie jesteś oszustką dla wymiernych korzyści finansowych.
                        • zolza42 Re: Nie jesteś samotną matką... 09.09.12, 11:30
                          Najpierw sobie poczytaj facet, KTO zgodnie z prawem jest samotną matką i jakie ulgi się takowym należą, a później wypisuj.
                          Triss z racji swoich własnych zarobków i reszty prawnych obwarowań o których nie masz pojęcia - NIE OSIĄGA ŻADNYCH korzyści z racji bycia matką.
                          • triss_merigold6 Re: Nie jesteś samotną matką... 09.09.12, 11:43
                            No ulgę dzieciową sobie odliczam i rozliczam się jako samotna z dzieckiem.wink Jak najbardziej zgodnie z prawem. Szał ciał, akurat na obóz dla starszaka wystarcza w wakacje. Z żadnych zasiłków i pomocy nie korzystałam nigdy. Znacznie bardziej by mi odpowiadało rozliczanie się razem z partnerem + dzieci i dochód dzielony na 4, tak jak jest we Francji.
                          • tricolour Prawo jest wewnętrznie sprzeczne... 09.09.12, 12:59
                            ... bo mówi: ""Za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się jednego z rodziców albo opiekuna prawnego, jeżeli osoba ta jest panną, kawalerem, wdową, wdowcem, rozwódką, rozwodnikiem albo osobą, w stosunku do której orzeczono separację w rozumieniu odrębnych przepisów. Za osobę samotnie wychowującą dzieci uważa się również osobę pozostającą w związku małżeńskim, jeżeli jej małżonek został pozbawiony praw rodzicielskich lub odbywa karę pozbawienia wolności."

                            Prawo to mówi, że osobą SAMOTNIE wychowującą dziecko może być osoba, która wychowuje dziecko w pięć osób: z dwoma konkubentami i ich rodzicami. Osobą SAMOTNIE wychowującą dziecko może być nawet rodzic, który wziął fikcyjny rozwód dla korzyści, a mieszkający razem jak "dawna" rodzina, która się kocha i wspiera jak przed fikcyjnym rozwodem.

                            Prawo czasem nie nadąża za rzeczywistości, co wcale nie oznacza, można wszystko to, co nie jest literalnie zabronione.
              • triss_merigold6 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 17:30
                Miała 20 lat, i starsze od niej potrafią długo tkać iluzje i wmawiać sobie, że świniopas wcale nie jest taki zły albo, że zmieni się na lepsze. Po 30 latach uznała, że dalsze tkanie iluzji i wiązanie z tym facetem nie ma żadnego sensu, a trochę życia jeszcze przed nią. Życia, które pewnie chciałaby przeżyć w milszej atmosferze.
        • maciekqbn Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 17:38
          Przez takie baby jak Ty zolza42 tracę wiarę w kobiety. Wyrachowane pijawki. A fuj.
          Dobrze, że znam kobiety inaczej podchodzących do życia i ludzi (niestety zaledwie kilka), bo można by się załamać po prostu.
          • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 09.09.12, 10:31
            ty maciek jakoś tam - NIE ROZMAWIAM z tobą. Nie cierpię frustratów.
        • krokodil123 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 18:01
          "A teraz pani chce się wymiksować z niewygodnego układu, który przestał jej pasować i chce to zrobić w możliwe nakorzystniejszy dla niej i dla JEJ dzieci sposób".

          Ale nikt tutaj nie mówi żeby ta pani siedziała i cierpiała.
          Dlaczego uważasz że najkorzystniejszy sposób jest opluwanie i oczernianie męża i ojca.
          Czy ty się w ogóle zastanawiasz co pomyślą dzieci jak się dowiedzą ze mają ojca „brudasa i przygłupa i chama” a na dodatku powiedzmy (i tutaj nikogo nie chce obrażać piszę to dla dobra sprawy) w zkole się nabiją że ich mama jest gruba i się turla jak musi zejść do świetlicy?

          Czy nie można się rozwieść (przynajmniej spróbować) spokojnie i normalnie?
          A co się stanie jak autorka powie mężowy że kiedyś na początku ona chciała to małżeństwo, chciała mieć dzieci i rodzina i to i wystarczało. Teraz się zmieniła i czuję że nie kocha swojego męża, nie ma przyciągania i zamiast jakaś wspólnota to relacje z nim są nieciekawe i stresujące dla niej. Nie widzi wspólnej przyszłości.
          Dlatego zamiast zaostrzać konflikt, zamiast się obrażać i obwiniać lepiej jest rozwieść się w miarę spokojnie.
          Autorka pisała że ma dobrą prace i da sobie rady. Więc wierzy w siebie i stać ją na spokój, rozsądne działania i samodzielnie kroki.
          Nie musi się bać że pan strzeli focha i odetnie kieszonkowe.

          Bardzo mnie ciekawi w jakich okolicznościach facet mówił że naśle zbirów na żonę. Jakoś nie wyobrażam że przy niedzielnym obiedzie ktoś ni z gruszki ni z pietruszki rzuca takie haslo.

          • zegnaj_kotku Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 08.09.12, 21:15
            krokodil123 napisała:

            > Czy nie można się rozwieść (przynajmniej spróbować) spokojnie i normalnie?

            ja się staram i mam nadzieję, że mi się uda sądzę więc, że na pewno można...
            ale to zalezy od chęci obu stron...

            a jeżeli wg autorki wątku jej mąż uważa, że "kobieta ma otwierać usta tylko do robienia loda" to z zamkniętymi ustami trudno aż tyle powedzieć:

            > A co się stanie jak autorka powie mężowy że kiedyś na początku ona chciała to m
            > ałżeństwo, chciała mieć dzieci i rodzina i to i wystarczało. Teraz się zmieniła
            > i czuję że nie kocha swojego męża, nie ma przyciągania i zamiast jakaś wspólno
            > ta to relacje z nim są nieciekawe i stresujące dla niej. Nie widzi wspólnej prz
            > yszłości.

            • krokodil123 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 09.09.12, 07:16
              "ja się staram i mam nadzieję, że mi się uda sądzę więc, że na pewno można...
              ale to zalezy od chęci obu stron..."

              Zgadzam się, ja też się starałam ale mi nie wyszło. smile))
              A takiemu co uważa że "kobieta ma otwierać usta tylko do robienia loda"
              jak powiesz że jest cham, brudas i idiotą i zaraz go zrobisz na szaro to z pewności zamknie buzie na kłódkę , zacznie się kąpać trzy razy dziennie i będzie chodził na paluszkach jak ci rano do łóżka przynosi kawę i własnoręczne zrobione placuszki.

              Teraz uświadomiłam, że autorka zostałaby w małżeństwie tak jak planowała, ale właśnie ten cynizm i charakter pana który na pewno też się zmienił po lata jak obrósł w piórka ja do tego nakłonili. Skądś to znam..........
              Tym bardziej nie namawiam do walki z przemocowcem i zniżenie się do jego poziomu.
              • zolza42 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 09.09.12, 10:37
                Zupełnie nie rozumiem, jak można bronić brudasa i chama stosującego wobec żony groźby karalne?

                To, że cham pochodzi z koszmarnej rodzinki - to nie jest jego wina, ale to, że jako DROSŁY facet nie widzi tego, kim jest i nie usiłuje się zmienić, równać w górę - TO JEST JEGO WINA.
                Jakie wzorce z domu wyniosą dzieci Autorki?!

                Kończę dyskusję na ten temat, bo mnie osłabia.
                Mam wrażenie, że rzuciły się na mnie zwolenniczki byle jakiego trofeum w postaci śmierdzących męskich gaci w szafie jako uzasadnienie własnego istnienia - NO JESTEM ŻONĄ.

                Już wolałabym 1000 razy być konkubiną fajnego mężczyzny, niż żoną takiego chamskiego pacana.
                • krokodil123 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 09.09.12, 11:28
                  Nikt tego faceta nie broni.
                  Nie rozumiem dlaczego to wnioskujesz.
                  Ty masz widzenie albo jesteś z kimś albo go zabić/zatłuc.
                  Namawiam ją do rozwodu a nie do bezsensowniej walki i udowadniania kto jest gorszy i kto jest brudny.
                  • triss_merigold6 Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 09.09.12, 11:47
                    Zołza42 namawia autorkę do przeprowadzenia rozwodu w taki sposób, żeby kobieta wyszła z tego obronną ręką - podziałem majątku i zabezpieczeniem alimentacyjnym oraz żeby zabezpieczyła się przed jego groźbami i agresją. Dzieci naprawdę nie muszą być wtajemniczone ze szczegółami jakie zarzuty wobec siebie wysuwają rodzice.
                    To, że laska się pomyliła ileś lat temu nie oznacza, że ma w tym tkwić. Małżeństwo/związek nie jest za karę, chciałam zauważyć - ma sens jeśli w tym małżeństwie/związku człowiek lepiej się czuje niż będąc samemu/samej.
                    • wendd Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 09.09.12, 14:16
                      Salvina to twarda kobieta, do życia podchodząca zadaniowo.
                      Da sobie radęsmile
                      Aktualnie wpadła po poradę w sprawie podziału majątku - tzn. ona bierze dom, a mąż kredyt ma dom.
                      • maciekqbn Re: Chcę odejść, ale sytuacja jest skomplikowana. 09.09.12, 14:36
                        Według takich jak zolza to świadczy o jej zaradności.
                        Strzeż nas Boże od takich "zaradnych" kobiet, niestety jest ich więcej niż by się można spodziewać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka