agusia101
19.09.12, 11:27
Maz po 5 latach małżeństwa dopuścił się romansu, który trwa(ł) 2 lata. Mamy również 2 letniego synka. Sprawa wyszła na jaw, maż obiecał ze zerwie kontakt z ową kobietą. Ja dałam szanse jednak no cóż wieź z kochanka okazała sie silniejsza i maz nie umiał zakończyć kontaktu. Postanowiłam się rozstać. Wizja rozwodu jest mi jeszcze odległa. Niestety maz nie walczy oto małżeństwo jest szczęśliwy. Zamieszkaliśmy zaraz po ślubie w mieszkaniu męża które nabył przed ślubem w spadku po dziadkach. Ja z synkiem wynajmuje mieszkanie. Za które płace 1200 zł. Synek chodzi do prywatnego żłobka ( na państwowe nie ma szans) za które płace 950 zł. Państwowe i tak uwarunkowane od zarobków rodziców i jeżeli przekraczamy 1500 na " głowę" kwoty kształtują się bardzo podobnie. Codziennie muszę zawozić go do żłobka oraz sama muszę dojechać do pracy, wiec dochodzą dodatkowe koszta. Maż zarabia ok 4400-4500. Złożyłam wniosek o alimenty na kwotę 1500zł. Mąż do tej pory płaci ustaloną kwotę i wyraża zgodę właśnie na taka kwotę. Sama pracuje i zarabiam około 2000zł. Dodatkowo zbieram paragony na wszystko co kupuję w życiu codziennym jak i ubrania, buty dla dziecka. Powiedzcie mi czy taka kwota jest realna do przyznania? Boje się okropnie sprawy i tego ze sąd przyzna mniej. Na koszta jakie ponoszę co miesiąc wraz z rachunkami oraz benzyną starcza na styk. i to tak że naprawde musiałam zaczac ogladać każda złotówkę przed wydaniem, naprawdę fajerwerek nie ma.: Mieszkanie, czynsz, złobek, opłaty, telefon, net, benzyna oraz jedzenie. W przyszłości będę musiała pomyśleć o rozwodzie w pierwszej kolejności chce też załatwić rozdzielność majątkową. Mam do Was również pytanie o mieszkanie męża. Jesteśmy tam z synkiem zameldowani. Niestety niewiem co będzie dalej... jak to prawnie wygląda. W wynajmowanym mieszkaniu raczej nie moglibyśmy się zameldować. Niewiecie czy istnieje jakakolwiek szansa na połowę mieszkania? Żeby maż nas spłacił a jakikolwiek sposób. Nie ukrywam że mieszkanie remontawaliśmy wspólnie. Jeszcze przed ślubem maż wziął mały kredyt, który spłacaliśmy razem ze wspólnie zarobionych pieniędzy. ( ja robiłam opłaty ze swojego konta) Liczę na Wasze racjonalne odpowiedzi, krytyka nie jest mi na tą chwilę potrzebna.