Natchnął mnie post Argentusy z innego wątku i dzisiejsza poranna rozmowa z rozwiedzioną koleżanką, która wróciła do eks-męża (2 lata po rozwodzie), pobyła z nim trochę i właśnie znów się z nim rozstała (tym razem podobno na zawsze).
Jak to jest z tymi "odgrzewanymi kotletami" ?
Znacie kogoś komu się udał taki "come back"?
Czy człowiek może się aż tak zmienić, tyle "zrozumieć", ze taki powrót ma sens?
Moim zdaniem nie, ale nie ma osobistych doświadczeń w tym względzie, jeszcze