zamiast tracic czas na jalowych dyskusjach w necie i pograzaniu sie we wlasnym "nieszczesciu", przy czynnym udziale forumowiczow, robie swoje, tzn, zyje ,jak panbogprzykazal z mezem.
kolejny kryzys zostal dawno zazegnany, zbieram sily na nowy i tak do konca zywota.amen.
bo "latwiej rozstac sie niz zyc". rozstaja sie slabi