0marcin86
08.12.12, 18:51
witam
Postaram sie przedstawic moja sytuacje w miare jasno.
Zacznijmy od tego ze jestesmy z B. malzenstwem od 3 lat , w zwiazku od 8 , mamy 2,5 letnia corke , od momentu slubu mieszkalismy razem w mieszkaniu mojej cioci ktora nam je udostepnila. Gdy cora miala ponad rok rozstalismy sie tak wiec jakies okolo 1,5roku temu wyprowadzilem sie do rodzicow. To byla decyzja nas dwojga . Z mala widuje sie bardzo czesto place 600zl alimentow malo tego oplacam im mieszkanie jak i inne wieksze wydatki typu lekarz itp. Jestem dobrym ojcem moze nie mam zbyt wiele czasu (poniewaz pracuje)ale staram sie jak moge. Zona nie pracuje , wiedlismy bardzo dobre zycie na wysokim poziomie . Po mojej wyprowadzce zapoznalem kobiete spotykalismy sie jakis czas uwazalem ze to nic zlego poniewaz nasze rozstanie bylo za obopulna zgoda. Takze z racji tego ze jestesmy mlodzi moglem zaczac ukladac sobie zycie, nie zaniedbujac przy tym dziecka. Co nie zmienia faktu ze jak sie wyprowadzilem to ten kontakt chcac nie chcac sie jakos ograniczyl. wracajac do meritum , dziewczyna z ktora sie spotykalem jest teraz w ciazy mimo tego ze jeszcze przed tym jak mi to zakomunikowala sie rozstalismy to ona twierdzi ze to moje dziecko choc ja nie jestem tego pewien. Powiedzialem ze dopoki nie zrobie testow to nie bede uznawal tego dziecka. Od 4 miesiecy mieszkam mieszkam z pewna kobieta czuje ze nasz zwiazek to cos na zawsze, poniewaz ona tez ma dziecko tez jest po wieloletnim zwiazku i dogadujemy sie bardzo dobrze. Decyzje o zamieszkaniu podjelismy szybko ale nie zalujemy w ogole. Jak zaczelismy sie spotykac zlozylem pozew o rozwod bez orzekania o winie poniewaz ani ja sie nie sprawdzilem w roli meza ani B. w roli zony. Niestety moja zona mimo tego ze nie chce ze mna byc nic do mnie nie czuje i rowniez sie z kims spotyka nie zgodzila sie na taki uklad poniewaz robi z siebie teraz meczennice i uwaza ze dopuscilem sie zdrady , formalnie jestesmy malzenstwem owszem ale rozstalismy sie jakis czas temu i kazde z nas zaczelo wlasne zycie..nie zdradzilem jej nie oszukuje poniewaz chce uzyskac jakas obiektywna opinie. pisze wszystko tak jak bylo. A wiec jestesmy po pierwszej spawie , oczywiscie B. nie zgodzila sie w sadzie napisala swoja odpowiedz na moj pozew , napisala ze chce 1100alimentow moje widzenie z mala tylko 2 razy w tyg i pod zadnym pozorem w moim iejscu zamieszkania poniewaz nie zyczy sobie kontaktow corki z moja kobieta i jej dzieckiem. oczywsice twierdzi ze ja zdradzilem bo wszystko co sie dzieje jest jeszcze gdy jestesmy malzenstwem, uwaza ze glowny powod to ciaza mojej bylej i to ze mieszkam teraz z obecna kobieta. aha i moja wyprowadzka ( a to byla wspolna decyzja) wiem ze chodzi jej tylko o pieniadze bo powiedziala mi to otwarcie cyt. "ja bede lezala pizda do gory i pachniala a Ty bedziesz na mnie placil bo i tak choju przegrasz ta sprawe" mimo tego ze w miare zarabiam to wiadomo utrzymuje mieszkanie place na dziecko do tego jeszcze moje zycie a ona nie robi nic nie martwi sie o nic mieszkanie ma oplacone a za robote nie ma zamiaru sie wziasc . prosze o jakas pomoc co moge zrobic w tej sprawie... czy to ze bylem z ta dziewczyna i teraz mieszkam z obecna partnerka to wystarczajacy powod by zrobic ze mnie winnego ? przeciez oboje zaczelismy nowe zycie a laczy nas tylko papier... prosze pomozcie