Dodaj do ulubionych

Alimenty - bez naciągania

21.01.13, 10:21
Chciałam Was zapytać o zdanie.
Rozwodzę się z mężem po 18 latach małżeństwa. Mąż zaczął szukać atrakcji poza związkiem. Ja go wciąż kocham, ale to już nie ma znaczenie.
Do rzeczy. Mamy dwie córki (10 i 15 lat). Dzieci mieszkają ze mną. Tata spotyka się z nimi w sobotę lub niedzielę na kilka godzin. W tygodniu go nie ma, w życiu codziennym go nie ma. Raz na miesiąc zabiera w tygodniu dziewczyny do kina.
Mąż jest właścicielem i prezesem firmy, dodatkowo jest dyrektorem zarządzającym w innej firmie. Ja pracuję na państwowej posadzie w godzinach 7-15. Zarabiam 3 tysiące netto. Mąż twierdzi, że ostatnio zaczął mniej zarabiać i są to również 3 tysiące miesięcznie.
Moja praca zawsze dawała mi miżliwości wcześniejszego wyjścia, późniejszego przyjścia (potem odrabiałam te godziny), wszystkie zwolnienia lekarskie były na mojej głowie. Mąż zawsze robił karierę i zarabiał więcej i więcej „łożył” na dom. Ja miałam opiekować się dziećmi i ogarniać wszystkie sprawy z nimi związane, a mąż miał zarabiać.
I teraz kwestia alimentów. O jakie alimenty mogę się ubiegać, aby były uczciwe, aby mąż nie miał poczucia, że go naciągam i aby nie posuło to jego kontaktów z dziećmi?
Mąż chce się „dogadać” i płacić „oficjalnie” 300 zł alimentów, a resztę ma mi dokładać wg potrzeb. Jesli się na to nie zgodzę, mam mieć problemy. Czy sądzicie, że takie rozwiązanie jest ok?
Poza tym twierdzi, że mamy na dzieci płacić po połowie, i nie obchodzi go, że ja zarabiam mniej od niego, po on także ostatnio zaczął zarabiać mniej....
Jaki jest Waszym zdaniem realny koszt utrzymania nastolatki w dużym mieście (Poznań) i jakie koszty mogę przedstawić w sądzie?
Dzieci chodzą do państwowej szkoły, mają zajęcia dodatkowe (basen+francuski), jeżdzą na obozy zimowe i letnie. Żyjemy bez ekstrawagancji.
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 10:36
      1. No masz. To ty ogarniasz dom, to ty powinnaś wiedzieć, jaki jest realny koszt utrzymania nastolatki. Zbieraj przez miesiąc paragony i zobacz.

      2. Nie zgadzaj się na żadne płacenie pod stołem. Niech mąż sprecyzuje, jakie problemy smile

      3. Zasada jest taka, że kto nie uczestniczy w codziennym życiu, od tego można domagać się większego wkładu pieniężnego. Nie po połowie.

      4. Jeśli ojciec robi łaskę, że będzie utrzymywał kontakt z dziećmi pod warunkiem płacenia zabawnych alimentów, pokaż mu palec. Taki kontakt to żaden kontakt.
      • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 10:46
        Yoma. No mi wyszło, 3 tysiące na starszą i 2500 na młodszą.
        Mąż w tej chwili płaci (nie mi do ręki) za niektóre koszty utrzymania dzieci, około 3,5 tysiąca.
        Ja dopłacam 2.000. Chciałabym, żeby tak pozostało "oficjalnie", jednak on przedstawił swoje warunki. Mąż powiedział, że albo zgodzę się na płacenie pod stołem, albo będę żałować i, że nia ma zamiaru płacić tak jak dotychczas.
        Ja bym nie chciała, żeby przez moje "wyciąganie ręki po pieniądze" mąż przestał interesowac się dziećmi. A to taki typ właśnie sad.
        • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 10:54
          > Chciałabym, żeby tak pozostało "oficjalnie"

          No i tego chcij. Co sąd zasądzi, to jeszcze inna sprawa.

          Mam wrażenie, że zgodzisz się na wszystko, nawet na brak alimentów w ogóle, byle tylko ojciec raczył utrzymywać kontakt z dzieciakami. Rozumiem, ale nie popieram. To nie tak działa. Miłości ojcowskiej nie kupuje się za niskie alimenty.

          Stąd moja propozycja pokazania palca, którą podtrzymuję smile
        • altz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 10:55
          poznanianka_45 napisał(a):
          > Yoma. No mi wyszło, 3 tysiące na starszą i 2500 na młodszą.
          Dużo. Nie sądzę, żebyś dostała wyrok na więcej, niż te 1500 zł.
          Dziewczyny z czegoś zrezygnują, tak to już jest po rozwodzie, dwa domy do utrzymania kosztują więcej, niż jeden. Może ojciec dołoży czasami na jakieś gratisy?

          > Ja bym nie chciała, żeby przez moje "wyciąganie ręki po pieniądze" mąż przestał
          > interesowac się dziećmi. A to taki typ właśnie sad.
          Masz bardzo złe zdanie o Byłym, przecież się spotyka z dziećmi.
          • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 10:56
            Rozumiem, że te 5,5 tys. to są ogólne koszty utrzymania obu dziewczyn, które się rozłożą na oboje rodziców.
            • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:06
              yoma napisała:

              > Rozumiem, że te 5,5 tys. to są ogólne koszty utrzymania obu dziewczyn, które si
              > ę rozłożą na oboje rodziców.
              Tak, tak do rozłożenia na obydwoje rodziców.
              • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:14
                No i tak wnoś, 3,5 na obie (z tym, że formalnie trzeba to będzie rozbić, na jedną tyle, na drugą tyle). Z tym, że faktycznie tyle pewnie nie dadzą, ale wnosić możesz, bo co ci zależy.
          • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:02
            altz napisał:

            >
            > > Ja bym nie chciała, żeby przez moje "wyciąganie ręki po pieniądze" mąż pr
            > zestał
            > > interesowac się dziećmi. A to taki typ właśnie sad.
            > Masz bardzo złe zdanie o Byłym, przecież się spotyka z dziećmi.
            Altz, uwierz mi, że moje zdanie opieram na tym, co mąż mówił, a mówił naprawdę wiele przykrych dla dzieci rzeczy. Mam nadzieję tylko, że im tego nigdy nie powtórzy.
            • altz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:11
              poznanianka_45 napisał(a):
              > > Masz bardzo złe zdanie o Byłym, przecież się spotyka z dziećmi.
              > Altz, uwierz mi, że moje zdanie opieram na tym, co mąż mówił, a mówił naprawdę
              > wiele przykrych dla dzieci rzeczy. Mam nadzieję tylko, że im tego nigdy nie powtórzy.

              Nie nakręcaj go. Z kobietami i mężczyznami jest jakoś tak dziwnie. Mężczyzna coś powie, kobieta 100 razy to obróci, obejrzy, zastanowi się, dorobi jakąś teorię do tego i na końcu powstaje z tego masakra.
              Nie zastanawiaj się nad tym, co mówi, rozstajecie się, to jest trudna sytuacja, czasami różne rzeczy się mówi, liczą się czyny. Może i pokusa na jakieś zachowanie jest, ale liczą się fakty, ignoruj to, póki nie obraża dzieci i Ciebie, bo to jest taka głupia gra, kto komu zrobi więcej na złość i nie przejmuj się, to są ich sprawy do rozwiązania - ojca i córek.
          • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:21
            altz napisał:

            > poznanianka_45 napisał(a):
            > > Yoma. No mi wyszło, 3 tysiące na starszą i 2500 na młodszą.
            > Dużo. Nie sądzę, żebyś dostała wyrok na więcej, niż te 1500 zł.
            > Dziewczyny z czegoś zrezygnują, tak to już jest po rozwodzie, dwa domy do utrzy
            > mania kosztują więcej, niż jeden. Może ojciec dołoży czasami na jakieś gratisy?
            >
            Właśnie tak myślałam, że to dużo. Już z wyliczeń, jakie zrobiłam wyrzuciłam jako fanaberię koszt obozów dziewczyn. Liczę, ze jak tata zaakceptuje obóz, to może połowę dorzuci.
            Nie wiem co jeszcze powinnam usunąć? Mam liczone: wyżywienie, środki czystości, wyjścia do kina, teatru, książki (większość wypożyczamy), zajęcia dodatkowe (basen+fran), wydatki szkolne (bilet mies, książki, zeszyty, zielona szkoła itp), opłaty za mieszk+prądi td, medycyna (okulary, dent, leki), ubrania.
            Poza obozami dla dziewczyn, usunęłam także z wyliczeń meble, remont, sprzęt sportowy, naczynia, sprzęt agd (ostatnio np nam się pralka zepsuła, ale ok, tego nie liczę), koce, pościel. I pomimo tego koszt jest około 3 tys. Nie wiem, z czego bym mogła jeszcze zrezygnować? Może basen i fanc? Ale tata sam zawsze naciskał, aby dziewczyny uprawiały sport i uczyły języków.
            Sama nie wiem.
            • altz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:32
              poznanianka_45 napisał(a):
              > Ale tata sam zawsze naciskał, aby dziewczyny uprawiały sport i uczyły języków.
              > Sama nie wiem.

              Z obozu w wyliczeniu nie rezygnuj, raz się jedzie w roku, każdy ma prawo. Tak samo basen, to też nie jest jakaś ekstrawagancja, a zwykła troska o zdrowie.
              Poznań to taka dziura, osiedla, w których nic nie ma i centrum, wszędzie się daleko dojeżdża i pewno dojazdy też trochę kosztują. Jak dostaniesz mniej, to sama znajdziesz, na co idą te pieniądze. wink Ja nie mam takich doświadczeń, zawsze żyłem skromnie.
              • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:39
                altz napisał:

                > poznanianka_45 napisał(a):
                > > Ale tata sam zawsze naciskał, aby dziewczyny uprawiały sport i uczyły jęz
                > yków.
                > > Sama nie wiem.
                >

                > Poznań to taka dziura, osiedla, w których nic nie ma i centrum, wszędzie się da
                > leko dojeżdża i pewno dojazdy też trochę kosztują. Jak dostaniesz mniej, to sam
                > a znajdziesz, na co idą te pieniądze. wink Ja nie mam takich doświadczeń, zawsze
                > żyłem skromnie.
                Chyba nie rozumiem, o co Ci chodzi smile
                Wszystkie trzy mamy bilety miesięczne (te wrzuciłam w koszty)
                • altz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:54
                  poznanianka_45 napisał(a):
                  > Chyba nie rozumiem, o co Ci chodzi smile
                  > Wszystkie trzy mamy bilety miesięczne (te wrzuciłam w koszty)
                  Widzisz, zastanawiałem się nad kosztami i myślę, że macie co najmniej 500 zł kosztów miesięcznie (o ile nie więcej!) na dojazdy i z tego nie da się zrezygnować.
            • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:42
              Wyliczenie wygląda na uczciwe i tego żądaj. Plus 20%, żeby sąd miał z czego zejść smile Naprawdę, nie zgadzaj się na żadne "jak się nie zgodzisz na 300 zł, to ja olewam dzieciaki". To jest szantaż i to taki paskudny dość. Szantażystom mówimy nie.
        • zofiulina1971 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:02
          Ja bym nie chciała, żeby przez moje "wyciąganie ręki po pieniądze" mąż przestał interesowac się dziećmi. A to taki typ właśnie sad.

          Rozumiem, że teraz się interesuje?

          Aha, zapominałam: raz w miesiącu zabiera je do kina.

          Ludzki tatuś, nie ma co...

          Weź nie żartuj.
          • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:04
            zofiulina1971 napisała:

            > Ja bym nie chciała, żeby przez moje "wyciąganie ręki po pieniądze" mąż przes
            > tał interesowac się dziećmi. A to taki typ właśnie sad.

            >
            > Rozumiem, że teraz się interesuje?
            >
            > Aha, zapominałam: raz w miesiącu zabiera je do kina.
            >
            > Ludzki tatuś, nie ma co...
            >
            > Weź nie żartuj.

            Zofiu, no zabiera do kina i chyba prawie do tydzień w sobotę lub niedzielę spotyka się z nimi na kilka godzin. A jeszcze dodam, że zdarza się, że dzwoni do dziewczyn w tygodniu.
            • moniapoz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:11
              > Zofiu, no zabiera do kina i chyba prawie do tydzień w sobotę lub niedzielę spot
              > yka się z nimi na kilka godzin. A jeszcze dodam, że zdarza się, że dzwoni do dz
              > iewczyn w tygodniu.

              czy Ty to piszesz ironicznie czy naprawdę sądzisz, że to jakiś mega wyczyn ze strony męża ?
              bo zaczynam wątpić...
              • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:42
                moniapoz napisała:

                > > Zofiu, no zabiera do kina i chyba prawie do tydzień w sobotę lub niedziel
                > ę spot
                > > yka się z nimi na kilka godzin. A jeszcze dodam, że zdarza się, że dzwoni
                > do dz
                > > iewczyn w tygodniu.
                >
                > czy Ty to piszesz ironicznie czy naprawdę sądzisz, że to jakiś mega wyczyn ze s
                > trony męża ?
                > bo zaczynam wątpić...
                Moniu, wie, że to nie jest żaden wyczyn. Wydawało mi się jednak, że to dużo.
                Po Twoim poście, jakoś mnie wątpliwości naszły...
                • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:44
                  To dobrze, że cię naszły smile
                • fotm Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 15:06
                  W porównaniu z moim to baaardzo dużo. Nie zmienia to jednak faktu, że i tak nie masz gwarancji, że po sądowym ustaleniu głodowych alimentów tatusiowi się nie odmieni. A z nagłym podniesieniem alimentów z poziomu żadnego do jakiegoś już nie będzie tak łatwo.
                  • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 15:21
                    fotm napisał(a):

                    > W porównaniu z moim to baaardzo dużo.
                    Ale co bardzo dużo?
                • malgolkab Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 09:52
                  poznanianka_45 napisał(a):

                  >
                  > Moniu, wie, że to nie jest żaden wyczyn. Wydawało mi się jednak, że to dużo.
                  > Po Twoim poście, jakoś mnie wątpliwości naszły...
                  Skąd czerpiesz wzorce, że dla Ciebie telefon raz na tydzień + kilka godzin z dzieckiem i wypad do kina raz na miesiąc to dużo? To jest żałośnie mało (jesli ten rodzin mieszka blisko), z resztą tak samo jak propozycja 300 zł alimentów...
            • mayenna Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:12
              Kontakty ojca z dziećmi to sprawa tego ojca. Jak nie zechce to trudno.
              Pan wie ile daje teraz. Czy po rozwodzie przestanie być ojcem i dlatego to się ma przełożyć na zmniejszenie alimentów? Nie rozumiem tej męskiej logiki?
        • odmieniona44 Re: Alimenty - bez naciągania 23.01.13, 12:05
          " No mi wyszło, 3 tysiące na starszą i 2500 na młodszą. "
          Przyznaję, wydatki imponujące.
          I pomysleć, że mój ex kwestionował wydatki rzędu 1500 na osiemnastolatkę.
    • altz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 10:48
      poznanianka_45 napisał(a):
      > Mąż chce się „dogadać” i płacić „oficjalnie” 300 zł ali
      > mentów, a resztę ma mi dokładać wg potrzeb.
      Nie gódź się na żadne płacenie pod stołem, dobrze się zaczyna, a potem już będzie gołe 300 zł, a to Ty odpowiadasz za wszystkie koszty i musisz wiedzieć, czym dysponujesz.

      > Jesli się na to nie zgodzę, mam mieć problemy.
      Powiedz Byłemu, że on już ma problemy, skoro ma nagle niższe zarobki, bo nie zamierzasz się dogadywać w ten sposób. Że poprosisz w sądzie o jego PIT i lepiej niech się zastanowi nad lepszą propozycją. wink
      • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 10:55
        Cud! zgadzam się z Altzem... smile
        • noname2002 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 12:32
          Ja tez sie zgadzam! Cudsmile

          A do autorki: tu sie przewinely setki kobiet, ktorym partnerzy wmawiali, zeby sie zgodzily na niskie alimenty bo oni beda dokladac do wszystkich wydatkow na dzieci. A potem rzecz jasna nie dokladali.
      • malgolkab Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 09:55
        Zgadzam się z Altzem, choc obawiam się, że PIT nie musi pomóc, bo pan pewnie jak większość "biznesmenów" w Polsce wykazuje od lat niższe dochody niż ma.
    • mayenna Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:08
      Tata realnie wie ile dzieci kosztują więc jak juz chcesz dobrowolnie to niech zaproponuje realne alimenty. Nie zgadzaj się na oszustwa. Sąd nie da wiary, ze ktoś kto do tej pory zarabiał dużo lepiej, nagle w obliczu alimentacji, zarabia mniej.
      Jak eks jest na tak eksponowanych stanowiskach to odwoływałabym się do jego reputacji w negocjacjach: kto uwierzy, że stać go tylko na 300 zł na dziecko? Toż to wstyd i od razu wiadomo że pan prezes kręcił w sprawie dochodów.
    • moniapoz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:09
      powtórzę za innymi - nic pod stołem !!!
      nie daj sobą manipulować - jeżeli mąż grozi, że zerwie kontakty z córkami jak zażądasz realnych alimentów to trudno - obecnie te kontakty i tak są jakieś żenująco śmieszne.

      oblicz realne wydatki jakie macie na dzieci - tak jak pisze Alz, z pewnością nie uda się wszystkiego utrzymać na takim samym poziomie jak w czasie trwania małżeństwa, ale
      walczyć musisz o oficjalną realną kwotę którą wydajesz na córki.
    • logicman Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 11:43
      Przy jego możliwościach zarobkowych nawet nie myśl o 300 zł. Spokojnie domagaj się co najmniej połowy realnych kosztów utrzymania dzieci (biorąc pod uwagę, że zainteresowanie ojca dziećmi jest żadne, staraj się o więcej). Altz dobrze Ci poradził, nie wdawaj się w dyskusje, nie daj się zastraszyć - twardo wykorzystuj dostępne argumenty i dowody.
    • zmeczona100 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 15:17
      Mąż jest właścicielem i prezesem firmy, dodatkowo jest dyrektorem zarządzającym
      > w innej firmie.(.) Mąż twierdzi, że ostatnio zaczął mniej zarabiać i są to równie
      > ż 3 tysiące miesięcznie.

      Jeśli w ciągu 3 lat przed rozwodem tak mu się pogorszyło, to nie będzie to brane pod uwagę- "utrata" pracy w związku z rozwodem, a w zasadzie z wiszącymi alimentami, jest znana sędziom smile Jego możliwości są o wiele większe, niż obecne zarobki- co sam wykazał przecież (więcej, niż jedna praca na dobrym stanowisku).

      I żadnych 300 zł czy równie żenujących kwot! Jesli przystaniesz na taką śmiszną w sądzie, to ... tatuś zaprzestanie płacenia tych ekstrasów. Jasne, możesz wtedy dać sprawę do sądu o podwyższenie alimentów, no ale jak uzasadnisz taki wniosek? Wcześniej Ci wystarczało 300, a teraz żądasz np. 900?
      • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 15:20
        zmeczona100 napisała:

        > Mąż jest właścicielem i prezesem firmy, dodatkowo jest dyrektorem zarządzający
        > m
        > > w innej firmie.(.) Mąż twierdzi, że ostatnio zaczął mniej zarabiać i są
        > to równie
        > > ż 3 tysiące miesięcznie.
        >
        > Jeśli w ciągu 3 lat przed rozwodem tak mu się pogorszyło, to nie będzie to bran
        > e pod uwagę- "utrata" pracy w związku z rozwodem, a w zasadzie z wiszącymi alim
        > entami, jest znana sędziom smile Jego możliwości są o wiele większe, niż obecne za
        > robki- co sam wykazał przecież (więcej, niż jedna praca na dobrym stanowisku).
        Ależ pogorszyło mu się nie w ciągu trzech lat przed rozwodem, tylko w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Chyba ma prawo nagle mu się pogorszyć, tak? wink
        • mayenna Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 15:26
          Ależ ma prawo i niech on do tego sam przekona sąd. Czemu masz brać udział w nieuczciwości?
          Jesli stać go tylko na 300 zzł na dziecko to niech on to w sadzie zaproponuje, udokumentuje i sąd rozstrzygnie, ale nie przyłożysz reki do oszustwa i potwierdzania nieprawdy.Takie alimenty ci przecież nie wystarczą na utrzymanie.
        • zmeczona100 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 16:59
          poznanianka_45 napisał(a):


          > Ależ pogorszyło mu się nie w ciągu trzech lat przed rozwodem, tylko w ciągu ost
          > atnich 3 miesięcy.

          A te trzy miesiące to nie jest aby w ciągu trzech lat przed rozwodem?

          > Chyba ma prawo nagle mu się pogorszyć, tak? wink

          Ma. Ale z takimi umiejętnościami i doświadczeniem to jest tylko chwilowe przecież smile Ma oszczędności, więc ten miesiąc czy dwa może z nich korzystać przecież, aby płacić na dzieci smile
    • lady-z-gaga Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 15:59
      >Mąż jest właścicielem i prezesem firmy, dodatkowo jest dyrektorem zarządzającym w innej firmie. (...)Mąż twierdzi, że ostatnio zaczął mniej zarabiać i są to również 3 tysiące miesięcznie.

      Poczucia humoru nie można mu odmówić smile

      > Mąż chce się „dogadać” i płacić „oficjalnie” 300 zł ali
      > mentów, a resztę ma mi dokładać wg potrzeb.

      czytaj: wg swojego widzimisię, wg wydatkow związanych z nową panią, wg tego, jak bardzo będziesz uległa w ewentualnych sporach dotyczących dzieci

      Jesli się na to nie zgodzę, mam mie
      > ć problemy.

      co za wspaniała próbka metod rozwiązywania problemow smile i jaka budząca zaufaniesmile
      Olej propozycje męża, skorzystaj z doświadczen tutejszych rozwodnikow
      • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 16:11
        lady-z-gaga napisała:


        >
        > > Mąż chce się „dogadać” i płacić „oficjalnie” 300
        > zł ali
        > > mentów, a resztę ma mi dokładać wg potrzeb.
        >
        > czytaj: wg swojego widzimisię, wg wydatkow związanych z nową panią, wg tego, ja
        > k bardzo będziesz uległa w ewentualnych sporach dotyczących dzieci
        >
        Dokładnie tak i tego się wlaśnie obawiam.
        • blue_ania37 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 16:28
          Kiedyś tu w jakimś wątku pojawił się wpis, do jednej z dziewczyn czy ona tego meża znalazła na wyprzedażysmile
          Tak samo pomyślałam, kiedy przeczytałam tu o prezesie firmy który zarabia 3 tys i to od 3 miesięcy.
          Sąd nie daje wiary takim nagłym pogorszeniom sytuacji finansowej, bierze pod uwagę mozliwości zarobkowe.
          Możesz zażądać pity z 3 lat i wydruków z konta męża.
          To co on Ci proponuje to zwykłe chamstwo.
          Uczciwie wypisz co i ile wydajesz, wydajecie na dzieci.
          Wakacje też się wlicza.
          Masz adwokata?
          A
          • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:33
            blue_ania37 napisała:

            > > Sąd nie daje wiary takim nagłym pogorszeniom sytuacji finansowej, bierze pod uw
            > agę mozliwości zarobkowe.
            Mam nadzieję. Z drugiej strony nie jestem wcale taka pewna... Gdzies przeczytałam, że do sądu idzie się po wyrok, a nie po sprawiedlwiość...

            > Masz adwokata?
            Nie mam.
        • altz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 16:44
          poznanianka_45 napisał(a):

          > lady-z-gaga napisała:
          > > czytaj: wg swojego widzimisię, wg wydatkow związanych z nową panią, wg tego,
          >> jak bardzo będziesz uległa w ewentualnych sporach dotyczących dzieci
          > >
          > Dokładnie tak i tego się wlaśnie obawiam.

          Nie ma się czego obawiać, tylko dobrze przygotować.
          Po to się kupuje czołgi i samoloty, żeby ich nie używać, sam wygląd ma odstraszać. wink
          Przygotujesz argumenty i pokażesz, że znasz swoje prawa, to wszystko przejdzie gładko i bez walki, sprawa jest prosta i powinno być łatwo. Były chce Cię zastraszyć, żeby Cię sparaliżowało.
          • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:37
            altz napisał:

            > Nie ma się czego obawiać, tylko dobrze przygotować.
            > Po to się kupuje czołgi i samoloty, żeby ich nie używać, sam wygląd ma odstrasz
            > ać. wink
            > Przygotujesz argumenty i pokażesz, że znasz swoje prawa, to wszystko przejdzie
            > gładko i bez walki, sprawa jest prosta i powinno być łatwo. Były chce Cię zastr
            > aszyć, żeby Cię sparaliżowało.
            Altz, jak mogę się przygotować, poza przedstawieniem paragonów, wydatków? Co jeszcze? Zaświadczenia ze szkół, że tylko ja bywałam i bywam na zebraniach? Xero zwolnien lekarskich przez te wszystkie lata? Nie bardzo wiem, co jeszcze mogę?
            Wiem, że były chce mnie zastarszyć, przez tyle lat mu się udawało i ja powiem szczerze, że nadal się go boję. Boję się, że jak się nie zgodzę na jego warunki to będzie problem. Zresztą sam mi zapowiedział, że jak pójdę do sądu po alimenty, to mnie zmiecie tam na proch.
            • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:48
              No właśnie widzę, że się boisz. A nie ma czego.

              Nie TY idziesz do sądu po alimenty, tylko TWOJE DZIECI, ty je tylko reprezentujesz. Sąd o tym doskonale wie i będzie się kierował potrzebami dzieci, a nie buńczucznymi zapowiedziami pana. No i sąd już niejednego rodzica widział, który nagle zbiedniał w obliczu rozwodu...

              > były chce mnie zastarszyć, przez tyle lat mu się udawało

              I ty 18 lat w tym małżeństwie, bidulo?

              Jak w ogóle twoja sytuacja wygląda? Były jest były czy tylko wyprowadzony? Pozew złożony? Kto złożył? Z orzekaniem o winie czy bez?
              • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:55
                yoma napisała:

                >
                > I ty 18 lat w tym małżeństwie, bidulo?

                e tam nie bidulo, tylko głupia byłam i kochałam go...
                >
                > Jak w ogóle twoja sytuacja wygląda? Były jest były czy tylko wyprowadzony? Poze
                > w złożony? Kto złożył? Z orzekaniem o winie czy bez?

                Były wyprowadzony, on złożył pozew. Bez orzekania o winie.
                • mayenna Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:03
                  Zgodzisz sie na to nieorzekanie?
                  Bo ja bym mu powiedziała, że albo alimenty takie jak chcę, albo się trochę po tych sądach pociągamy. Jak go niunia na ślub naciska i szybki rozwód to może bez nerwów ci się na to zgodzi.
                  I on nie musi wiedzieć że np. wolisz bez orzekania bo to szybciej i mniej prania brudów.
                  • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:09
                    mayenna napisała:

                    > Zgodzisz sie na to nieorzekanie?
                    > Bo ja bym mu powiedziała, że albo alimenty takie jak chcę, albo się trochę po t
                    > ych sądach pociągamy. Jak go niunia na ślub naciska i szybki rozwód to może bez
                    > nerwów ci się na to zgodzi.
                    > I on nie musi wiedzieć że np. wolisz bez orzekania bo to szybciej i mniej prani
                    > a brudów.
                    Nie czuję się na siłach na walkę z nim. Poza tym nie mam żadnych dowodów, nagrań, zdjęć.
                    Zapachu damskich perfum na jego ciele w żaden sposób nie była w stanie przechować wink, mam co prawda zdjęcia szminki wtartej w koszulę ale co z tego. On powie, że to koledzy dla zabawy mu ubrudzili...
                    • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:13
                      > Poza tym nie mam żadnych dowodów

                      No jak nie jak tak? Pan przecież się wyprowadził.
                      • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:17
                        yoma napisała:

                        > > Poza tym nie mam żadnych dowodów
                        >
                        > No jak nie jak tak? Pan przecież się wyprowadził.
                        Wyprowadził się, bo poczuł, ze to jednak nie to, czego chciał.
                        Mieszka podobno sam.

                        czy to jakiś dowód?
                        • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:22
                          Ależ oczywiście. Kto tu rozwalił rodzinę w imię widzimisię? Po osiemnastu latach poczuł, że to nie to, łaskawca smile

                          On nie musi z nikim mieszkać. On się wyprowadził. On zerwał trzy więzi tworzące rodzinę.
                          • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:27
                            No to dałyście mi do myślenia.
                            • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:37
                              Cała przyjemność po naszej stronie smile
                          • niutka Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 17:15
                            Ja tez sie wyprowadzilam, z dziecmi, podczas trwania rozwodu... Rozwod orzekniety bez orzekania o winie, byly tego faktu nawet nie podal w sadzie.
                    • mayenna Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:21
                      On nie musi o tym wiedzieć. Ja cie namawiam do pokazania siły, że sie nie boisz.
                      A romans można udowodnić świadkami: ktos go widział, pan sie wyprowadził z domu przed rozprawą. dobry adwokat to z tego porzucenie rodziny może zrobić.
                      To ty mu możesz zaszkodzić i namieszać w sądzie a nie on tobie.Pamiętaj o tym i się nie bój.Masz atuty w ręku.
                      A nawet tak po ludzku jak powiesz ze kochasz i wierzysz że on eis opamięta i wróci do rodziny to sąd może wam rozwód odroczyć na kolejne pól rokusmile)
                  • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:11
                    Powiedzieć można, fakt.

                    Poznanianka, ty skocz do adwokata, taka porada przedwstępna nie kosztuje dużo. Tobie samej to cholernie dobrze zrobi, jak usłyszysz, że ci fachowiec mówi mniej więcej to samo co my na tym forum...
            • mayenna Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:50
              On tylko straszy. Sąd nie lubi ojców oszukujących w kwestiach finansowych aż tak ewidentnie i uświadomi mu ze alimentacja własnych dzieci jest jego obowiązkiem.
              Do sądu przygotuj wydruki z waszego konta, z czasów małżeństwa, przelewy robione już teraz na te kwotę 3500.
              Musisz wykazać, że on miał więcej wcześniej i teraz tez daje dobrowolnie więcej niż to co proponuje w sądzie. Wez też wydruki ofert pracy w zawodzie eksa. Albo z rocznika wydruk ile śre4dnio ma prezes firmy. Ty tez jesteś świadkiem dla sądu odnośnie jego zarobków - powiedz ile w małżeństwie mąż dostawał pensji. Weż ksero PIT-u, jak rozliczaliście się razem to zaświadczenie z US o dochodzie za zeszły rok.Wszystko co może wykazać że go stać na takie alimenty jakie proponujesz, że on ma możliwości zarobić więcej niż aktualnie deklaruje.
              On ci w sądzie nic nie zrobi. Każda wypowiedź nie na temat jest ucinana. Alimenty płacił będzie, a w sądzie zasiada człowiek, który te wszystkie numery z nagłym pogorszeniem pozycji majątkowej zna na wylot. Jak dasz temu człowiekowi w todze dowód, że eks zmyśla to dostaniesz alimenty takie jakie są realnie potrzebne dzieciom.
      • malgolkab Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:05
        lady-z-gaga napisała:

        > >Mąż jest właścicielem i prezesem firmy, dodatkowo jest dyrektorem zarządza
        > jącym w innej firmie. (...)Mąż twierdzi, że ostatnio zaczął mniej zarabiać i są
        > to również 3 tysiące miesięcznie.
        >
        > Poczucia humoru nie można mu odmówić smile
        >
        Mój były małżonek jako prezes firmy zatrudniającej prawie 100 osób i współwłaściciel 2 innych przedstawił w sądzie zaświadczenie o dochodach na kwotę 1100 zł z groszami (alimenty i tak mieliśmy ustalone wcześniej, ale chciał chyba pokazać, że płaci prawie tyle co zarabia wink), dodatkowo zeznał, że dzieckiem tak mało się zajmuje, bo pracuje od 7 do nocy (za te 1100zł) i że utrzymują go rodzice (którzy BTW oficjalnie żyją z renty ojca - ok. 700 zł i pensji matki (współwłaścicielki kolejnej firmy) - 1200 zł).
        • logicman Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:21
          Jak tak można bezczelnie kłamać? Przecież nikt o zdrowych zmysłach i tak nie uwierzy?
          Sąd pozwala na takie numery?
          • malgolkab Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:39
            logicman napisał:

            > Jak tak można bezczelnie kłamać? Przecież nikt o zdrowych zmysłach i tak nie uw
            > ierzy?
            > Sąd pozwala na takie numery?
            >
            W naszym przypadku, Sąd tylko dał do zrozumienia, że wie, że to ściema, bo ja zgodziłam się na kwotę zaproponowaną przez eksa. Gdybyśmy się jakoś nie dogadali, to pewnie musiałabym udowadniać standard życia kiedy byliśmy jeszcze razem etc. i na pewno nie skończyłoby się na 1 rozprawie. Co lepsze, eks tak się zakręcił, że przez pewien czas sam chyba uwierzył w swoją wersję z sądu (dopóki nie otworzył kolejnej firmy i nie rozpoczął budowy nowego domu smile)
        • blue_ania37 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:23
          malgolkab napisała:

          > Mój były małżonek jako prezes firmy zatrudniającej prawie 100 osób i współwłaśc
          > iciel 2 innych przedstawił w sądzie zaświadczenie o dochodach na kwotę 1100 zł
          > z groszami (alimenty i tak mieliśmy ustalone wcześniej, ale chciał chyba pokaza
          > ć, że płaci prawie tyle co zarabia wink)

          Mój pan tata przedstawił co prawda prawdziwe zaświadczenie o uzyskiwanych przychodach, ale przedstawił TAKIE koszty prowadzenia działalności, że wychodziło, że na dziecko to on może płacić z 50 zł miesięcznie.
          Dobry znany grafik komputerowysmile
          A
    • inna_nowa_ja Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 16:42
      Powiem Ci tak, mój prawie eks zobowiązał się płacić po 500 pln na dziecko, wywiązywał się z umowy dopóki byłam miła, potem były szantaże że mam iść sobie do sądu, że dzieci nie będzie odwiedzał, i że mi pokaże. No więc do tego sądu poszłam, on liczył na alimenty w wysokości 200 pln (zarobki na poziomie 1 111,84 netto, zawód kierowca tira),rozczarował się bo sąd zasądził po 500 pln. Miałam przygotowane r-ki za gaz/energię/wodę/internet podzielone na 3 osoby, osobno r-ki za przedszkole, dodatkowo zaświadczenia z poradni psychologiczno-pedagogicznej że syn potrzebuje zajęć wyrównawczych odpłatnie, faktury za książki, paragony, nawet recepty i zwolnienia lekarskie.
      Nie łudź się że zawsze będzie takim dobrym tatą, każdy powód jest dobry do tego aby ukarać byłą żone.
      Ja się dziś dowiedziałam o nakazie zapłaty, kolejna walka o przetrwanie.
    • zofiulina1971 Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 16:51
      Poznanianka, wyczuwam, że obawa, że ojciec będzie się coraz rzadziej kontaktował z dziećmi jest tylko wymówką. To chyba bardziej - bo ja wiem? - strach przed nadchodzącą zmianą.

      Twój mąż ma fazę na wicie nowego gniazdka i pewnie zamierza poczynić wydatki na poczet przyszłego sielskiego życia - stąd to "nagłe pogorszenie zarobków".

      Trudno, trzeba odsunąć na bok sentymenty i miłość do jeszcze-męża i z pomocą dobrego prawnika uzmysłowić panu, co go może czekać w "nowym życiu", które chce rozpocząć kosztem swoich dzieci. MUSISZ zabezpieczyć swoje dzieci na przyszłość, patrz WYŁĄCZNIE ich interesu. Dlaczego nowa pani ma mieć lepiej niż Twoje córki?

      Pogrzeb w archiwum, tu już niejedna pisała, jak to w imię świętego spokoju chciała się "dogadać" z mężem, po czym mąż szybko zapominał o dżentelmeńskiej umowie. Nie tak łatwo jest to potem odkręcić.

      • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 19:19
        Poznanianko, i jeszcze jedno. Jak ty to sobie technicznie wyobrażasz? 300 zł na waciki co miesiąc, fajnie, a dalej co? Dzwonienie co dwa dni do byłego męża i żebranie o kasę, bo ciuch, bo kino, bo wyjście ze szkołą?
        • altz Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 19:26
          yoma napisała:
          > 300 zł na waciki co miesiąc, fajnie, a dalej co?

          Te waciki mnie intrygują. Co to są te waciki? I czemu są w takich różnych cenach? Ktoś w wątku pisał, że kosztują nawet 2500 zł miesięcznie, a tu tylko 300! Może by kupić trochę i sprzedać z zyskiem?
          • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:50
            Film "Kiler". Bohater daje Kasi Figurze gruby plik zielonych, a Kasia w ryk: - Kileeer, na co mi to starczy, na waciiiikiiii? I stąd waciki...
    • chalsia Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 19:09
      krótko i węzłowato

      - wydatki na dzieci to 3000 (starsza) + 2500 (młodsza) = 5500/mc
      - powinno być więcej, bo jak wcześniej napisano - trzeba dodać z powrotem koszt obozu letniego dla obu - czyli koszty utrzymania obu dziewczynek są nie mniej niż 6000 zł/mc
      - zarobki netto autorki 3000 zł

      czyli według mnie minimum o jakie powinna wnosić w sądzie to 75% z 6000 zł czyli 4500
      od matki 25% czyli 1500
      matce na życie i przypadającą na nią cześć opłat stałych zostaje 1500 zł

      Jak wcześniej pisano - wnieść do sądu o dowody w postaci PITów za 3 lata oraz wyciągów z konta męża za ostatni rok

      Tak BTW - czy autorka nie ma wglądu w konto i nie wie, ile mąż miesięcznie zarabia jako prezes i członek zarządu etc?
      • dragica Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 19:55
        Nie powinnas miec watpliwosci.Pancio jakis czas bedzie lozyl na swoje dzieci te 3.5 tys o jakich piszesz, po czym ograniczy sie na umowne 300 zl.Skoro zdecydowal sie na pozostawienie wlasnej rodziny, powinien ponosic konswkwencje tego-szczegolnie,ze jak sama piszesz, kontakty z corkami ma bardzo rzadkie, a ciebie probuje zastraszyc.
        Mialam podoban sytuacje, choc moj ex we mnie wzbudzal ogromne poczucie winy,ze TYYLLLE go kosztuje moja corka-pozasadowa, notarialna umowa ustalil dosc wysokie alimenty plus splate kredytu za moje mieszkanie, ale co miesiac gryzlo mnie sumienie,ze on, biedaczek,od ust sobie odbiera...Okazalo sie,ze ma pieniadze na zegarki za tysiac zl, na kochanke-ex jest czlowiekiem na tzw stanowisku, ma kilka zrodel dochodu...Dziecko na pocztaku widywal bardzo sporadycznie, 3 razy miesiecznie, pomimo umowy, gdy kochanka go zostawila, nagle i alimenty podwyzszyl, i czasu mial wiecej...Dlatego tez odwaznie walcz o zabezpieczenie swoich dzieci.
      • poznanianka_45 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:42
        chalsia napisała:


        > Tak BTW - czy autorka nie ma wglądu w konto i nie wie, ile mąż miesięcznie zara
        > bia jako prezes i członek zarządu etc?

        Chalsiu, nie mam wglądu w konto. |Nigdy nie miałam tam dostępu. Mąż do tej pory - wg jego słów - nie zarabiał NIC, od niedawna dopiero zaczął....
        • malgolkab Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 10:48
          poznanianka_45 napisał(a):

          > chalsia napisała:
          >
          >
          > > Tak BTW - czy autorka nie ma wglądu w konto i nie wie, ile mąż miesięczni
          > e zara
          > > bia jako prezes i członek zarządu etc?
          >
          > Chalsiu, nie mam wglądu w konto. |Nigdy nie miałam tam dostępu. Mąż do tej pory
          > - wg jego słów - nie zarabiał NIC, od niedawna dopiero zaczął....

          Ja Cię rozumiem doskonale, tak było w moim 1 małżeństwie uncertain Tak naprawdę jak ktoś prowadzi kilka firm/jest w kilku spółkach to jak jest nieuczciwy, to nie masz jak sprawdzić ile faktycznie zarabia (na papierze zazwyczaj wykazuje stratę i zarabia grosze)
    • ro35 Re: naprawdę jestem pod wrażeniem 21.01.13, 20:42
      autorka pisze:

      "Ja pracuję na państwowej posadzie w godzinach 7-15. Zarabiam 3 tysiące netto."
      "No mi wyszło, 3 tysiące na starszą i 2500 na młodszą.
      Mąż w tej chwili płaci (nie mi do ręki) za niektóre koszty utrzymania dzieci, około 3,5 tysiąca.
      Ja dopłacam 2.000."

      podziwiam takie kobiety - Matki:
      - na jedno dziecko 3 tys.
      - na drugie 2,5 tys.
      - sama skromnie za tysiąc

      zaraz, autorka z poznania ! tam naprawdę potrafią wink
      ...
      "poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli..."


      • dreemcatcher Re: naprawdę jestem pod wrażeniem 22.01.13, 14:10
        bez odzewu bo prawda w oczy kole o co tu tylko chodzi..o kasę ,a jak łatwo się wydaje nie swoją. Gdy sytuacja materialna rodziców w związku się pogarsza naturalną rzeczą jest ograniczenie wydatków. W przypadku rozwodów ten sam mechanizm nie obowiązuje wręcz przeciwnie okazuje się że to kino należy się jak psu kość. A matka domaga się alimentów z których wynika że sama będzie miesiąc pościć bo na jedno dziecko wydaje więcej niz sama zarabia.
        • yoma Re: naprawdę jestem pod wrażeniem 22.01.13, 14:12
          Czytaj uchem, a nie brzuchem, matka przedstawiła całkowity koszt utrzymania dzieciaków, który ma się rozłożyć na oboje rodziców.
          • ro35 Re: naprawdę jestem pod wrażeniem 22.01.13, 22:49
            matka, ojciec, itd. może przedstawić koszty jakie tylko się wyśnią,
            tylko udowodnić wiarygodność, a niezawisły sąd w to uwierzyć, kropka
          • dreemcatcher Re: naprawdę jestem pod wrażeniem 23.01.13, 09:55
            czytam uważnie, bardzo uważnie takie zachcianki. Wydawać na dziecko prawie 3 tys jednoczesnie tyle zarabiajac to jakas patologia i zupełny brak odpowiedzialności za rodzinę. A przez cały miesiąc życ powietrzem. Powiedz mi jak skąd się takie wyliczenia biorą? Matka 3 tys, jedno dziecko 2,5 drugie 3. Wychodzi 2,75 na rodzica smile matce zostało 250zl na zycie. Napisz proszę zę to jej w zupełności wystarczy. logiczne jest zę poziom zycia się wszystkim pogorszy a tu sie okazuje zę niezależnie od tego na siłę sie udowadnia żę dzieciaki mają żyć n atakim samym poziomie a matka zaczyna zyć powietrzem o opłatach za dom nie wspomnę..
            • altz Re: naprawdę jestem pod wrażeniem 23.01.13, 10:22
              dreemcatcher napisał:
              > Matka 3 tys, jedno dziecko 2,5 drugie 3. Wychodzi 2,75 na
              > rodzica smile matce zostało 250zl na zycie.
              Wszystko to przymiarka do obecnych pieniędzy i sposobu ich wydatkowania, zupełnie nowa sprawa, chociaż faktycznie zdarzają się matki które udowadniają, że pracują w sumie na trzy etaty, dokładają na dzieci więcej, niż same zarabiają, przy tym opiekują się stale dziećmi, mają dopilnowaną naukę dzieci, w domu porządek że błysk i jeszcze mnóstwo czasu na własne zainteresowania. To takie mity ludowe, w które chce się wierzyć, gdy się do kogoś czuje sympatię. wink
              Będą musieli po prostu zacisnąć pasa, jak w większości rodzin w Polsce, a i tak dziewczyny będą miały dużo lepiej niż większość.
              Poziom życia musi spaść, o tym było wiele razy, ojciec też musi sobie zorganizować życie na nowo, a wydatki na dwa domy są dużo wyższe. Sąd ma swoją ekonomię, forum swoją, a życie jest nieubłagane.
              Zdziwiłbym się, gdyby alimenty były przyznane powyżej 2-2,5 tys. zł.
              • dreemcatcher Re: naprawdę jestem pod wrażeniem 23.01.13, 13:08
                cała prawda...
    • velluto Re: Alimenty - bez naciągania 21.01.13, 21:35
      Orientujesz się chyba w dochodach męża na przestrzeni dłuższgo czasu? To, że teraz mniej zarabia oznacza tylko że zaczął już kombinować.

      Na twoim miejscu udokumentowałabym te pozamałżeńskie "atrakcje". Wówczas będziesz miała prawo do alimentów również na siebie, nie tylko na dzieci. I lepsza pozycję przetargową. To ty powinnaś dyktowac warunki, nie on.

      > I teraz kwestia alimentów. O jakie alimenty mogę się ubiegać, aby były uczciwe,
      > aby mąż nie miał poczucia, że go naciągam i aby nie posuło to jego kontaktów z
      > dziećmi?

      Gdyby twój mąż miał płacić 30 zl, też by uważał, że go naciągasz. Odpuść sobie myślenie w tych kategoriach.

      > Mąż chce się „dogadać” i płacić „oficjalnie” 300 zł ali
      > mentów, a resztę ma mi dokładać wg potrzeb. Jesli się na to nie zgodzę, mam mie
      > ć problemy. Czy sądzicie, że takie rozwiązanie jest ok?

      Nie, robi się w kukułkę. Będziesz się prosić o każde zakupy z osobna? Zgromadź dowody na jego skoki w bok, nagrywaj wszystkie rozmowy, a potem komunikuj się z nim za pośrednictwem adwokata, szkoda twoich nerwów. Adwokat szybko mu wyjaśni, że problemy to będzie mieć on.

      > Poza tym twierdzi, że mamy na dzieci płacić po połowie, i nie obchodzi go, że j
      > a zarabiam mniej od niego, po on także ostatnio zaczął zarabiać mniej....

      nagłe pogorszenie zarobków, ściśle skorelowane z rozwodem jest mało przekonywujące dla sądu.

      > Jaki jest Waszym zdaniem realny koszt utrzymania nastolatki w dużym mieście (Po
      > znań) i jakie koszty mogę przedstawić w sądzie?

      Takie jakie ponosisz
      . Realne, bez cudowania i bez fałszywej skromności. Nie powinno cię interesować, że Kowalska dostaje 500 zł alimentów, bo ty nią nie jesteś.

      > Dzieci chodzą do państwowej szkoły, mają zajęcia dodatkowe (basen+francuski), j
      > eżdzą na obozy zimowe i letnie. Żyjemy bez ekstrawagancji.

      Dzieciom nie powinien się pogorszyć standard życia, a kwotowo to bardzo różnie bywa.
      Sądy mają do czynienia i alimentami od dozorcy, i z alimentami od prezesa, więc w tym drugim przypadku wcale nierzadkie są alimenty rzędu 2-3 tysięcy na dziecko.
    • yoma Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 11:20
      Poznanianka, reasumując: ty się zgodzisz na wszystko, bo się boisz męża, i na 300 zł, i na 30. I będziesz zasuwać na 5 etatów, żeby te dzieci miały cokolwiek, bo z jednego w żaden sposób nie wyżyjecie. A przypominam, że 15-latka to dopiero początek, bo lada chwila się zacznie: i ciuchy, i kosmetyki, i wyjazdy, i zabawy... Wydatki wzrosną, a ty się albo zaorzesz, albo zafrustrujesz, bo cię na te usprawiedliwione potrzeby nastolatki nie będzie stać. W efekcie dziewczyny nie będą miały ani ojca, ani matki.

      Kobito, tak nie można, otrząśnij się. Ja wiem, że łatwo powiedzieć, ale nawet nie dla siebie się otrząśnij, tylko dla tych dzieciaków. Co ci ten mąż może zrobić? Pobije? Zabije? Zszarga reputację? Wolna jesteś i o dobrostan dzieciaków walcz. Głupia nie jesteś przecież, bo to widać, tylko... przydeptana.
      • poznanianka_45 Re: ADWOKAT 22.01.13, 11:30
        Za Waszą namową wybiorę się do adwokata.
        Koleżanka namawia mnie, żebym poszła do adwokata, który wcześniej był sędzią i orzekał w sprawach rodzinnych. Teraz pracuje jako adwokat.
        Sądzicie, że to dobry pomysł?
        A może powinnam znaleźć, jakiegoś w miarę młodego, rzutkiego adwokata, który zawalczy w moim imieniu i poradzi sobie z moim męzem w sądzie?
        • yoma Re: ADWOKAT 22.01.13, 11:38
          Idź do tego od koleżanki smile Wiek rzutkości nie wyklucza, wręcz przeciwnie.
        • noname2002 Re: ADWOKAT 22.01.13, 13:00
          I dawaj znac jak idzie sprawa, trzymamy kciuki.
    • mamamalegomisia Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 13:59
      Widzę że dużo dobrych rad już dostałaś więc krótko:
      1.Na żadne alimenty co łaska pod stołem nie zgadzaj się. Jak przestanie płacić a Ty przed sądem przyznasz że wystarczy Ci po 300 zł na dziecko nie odkręcisz tego potem - pamiętaj że w kolejnej sprawie o alimenty sąd nie będzie badał od A do Z sytucaji dzieci (koszty utrzymania ) a jedynie to, co się zmieniło od czasu uprawomocnienia się poprzedniego wyroku zasądzającego alimenty (i uzasadnia wzrost wydatków).
      2. Jak masz adwokata który był sędzią rodzinnym to skorzystaj, tacy prawnicy nie tylko znają przepisy, orzecznictwo i poglądy doktryny(te zna każdy adwokat czy radca prawny) ale też zna praktykę sądową w takich sprawach a to bezcenne.
    • heksa_2 Re: Alimenty - bez naciągania 22.01.13, 22:00
      Weź się kobieto ogarnij, spójrz w lustro i powiedz sobie: jestem inteligentna, mądra i nie dam sobie wciskać kitu. Myśl o sobie i o dzieciach, a nie o komforcie męża. Pamietaj, że mąż już nie jest twoim przyjacielem, i twoje dobro jest mu kompletnie obojętne. Taki facet z nową dziunią u boku musi jakoś zracjonalizować świństwo, które wyrządził rodzinie, i wmawia sobie, że żona jest be. Nie spodziewaj się po nim lojalności. Zgodzisz się na groszowe alimenty i z nimi zostaniesz. Bo ważne to, co na papierze. Wyrok sądu się liczy. Nie ma dżentelmeńskich umów w obliczu rozwodu. Nagle okaże się, że pan ma inne wydatki i córki nie są jego priorytetem. Poczytaj stare wątki, to sobie o takich panach poczytasz. Zresztą teraz też najwyraźniej nie są. I nie daj się zastraszyć. Przehandluj odstąpienie od orzekania o winie za alimenty w takiej wysokości, jakie są twoim dzieciom niezbędne. Chyba nie chcesz tyrać na 5 etatach i ryć nosem w ziemii, żeby panu nie ubyło? Masz atuty w ręku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka