31.05.13, 01:35
7 lat temu, mniej więcej, napisałem post, jaki to ja nieszczęśliwy i smutny muszę się pogodzić z życiem, bo żona mnie zdradzała i zostawiła ostatecznie. Dzisiaj śmiać mi się chcę z tego. To była najlepsza okoliczność jaka mnie w życiu spotkała. Z ex jestem w dobrych relacjach. Swoje życie ułożyłem z kobietą, którą kocham.

Przez szacunek do forum, ludzi, piszę że to naprawdę bez znaczenia jest że się Twoje małżeństwo wali. Rozumiem ten ból, ale czas to wszystko wyprostuje.

Trzeba żyć tu i teraz i iść do przodu. Nie minie parę miesięcy jak się zakochasz i zapomnisz.

Już nawet nie wiem, jak słowa na pocieszenie napisać. Sam czuję się spokojny i zadowolony.

Pozdrawiam wszystkich, których poznałem w 2006 roku i później. To jest Tri, Pho, Ziemka, Aśkę, Kaśkę, Miśka i całe to stare towarzystwo, o którym już pewnie nikt nie pamięta.
Obserwuj wątek
    • mika61 Re: 7 lat 31.05.13, 06:14
      Zpierwszym ex długo nie utrzymywaliśmy kontaktów ale po kilku latach kiedy opadły emocje i wpadliśmy przypadkowo na siebie już nie było tej złości, poczucia winy po prostu nie wyszło. nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać i jesteśmy w przyjacielskich relacjach. Z obecnym ex jestem na etapie początkowym więc jest złość na to co zrobił a raczej szczurzy sposób w jaki to zrobił Nie umiał uderzyc się w piersi i powiedziec nawaliłem. Może tak jak poprzednio z czasem nauczę się z nim rozmawiać a każde spotkanie nie będzie takie bolesne(niestety dla dziecka teraz nie mogę urwać tyh kontaktów). Czas leczy rany podobno.
      • chalsia Re: 7 lat 31.05.13, 10:13
        > teraz nie mogę urwać tyh kontaktów). Czas leczy rany podobno.

        nie "podobno", tylko leczy - przeczytaj jeszcze raz post Dera

        ps. Der - serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Monique
        • mika61 Re: 7 lat 31.05.13, 19:02
          Wiem, że leczy. Niemniej chciałabym przez jakiś czas zanim będę silniejsza nie musieć widzieć i słyszeć exa. Z racji, że mamy dziecko nie chcę ograniczać kontaktów z ojcem, bo jaki by nie był i jak się wobec mnie nie zachował to między nami a dziecko powinno mieć oboje rodzicó. Więc mimo, że jest to trudne, bo rozgrzebuje rany widze się i słyszę . Za jakiś czas będę na to patrzeć spokojniej.
          chalsia napisała:

          > > teraz nie mogę urwać tyh kontaktów). Czas leczy rany podobno.
          >
          > nie "podobno", tylko leczy - przeczytaj jeszcze raz post Dera
          >
          > ps. Der - serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Monique
      • zalosny.jestes A z następnym Ex też tak będzie? 31.05.13, 18:07
        Czy może inaczej? wink
        • mika61 Re: A z następnym Ex też tak będzie? 31.05.13, 19:03
          Żałosny jak sobie koniecznie musisz pokopać to poszukać na forum ogrodnictwo może przydasz się do kopania ogródka.


          zalosny.jestes napisał:

          > Czy może inaczej? wink
          • yoma Re: A z następnym Ex też tak będzie? 31.05.13, 19:25
            Wypraszam sobie, na forum ogrodnictwo baby same kopią... smile
            • lampka_witoszowska Re: A z następnym Ex też tak będzie? 01.06.13, 17:23
              właśnie!
              żeby mi się do piekła dokopał, jakby nie dość, że sam tam uparcie bywa
              też coś!
              • yoma Re: A z następnym Ex też tak będzie? 02.06.13, 10:16
                Lampka, myśl pozytywnie, może nie do piekła, lecz do ropy? smile
                • lampka_witoszowska Re: A z następnym Ex też tak będzie? 02.06.13, 10:32
                  jasne, a potem będę musiała kosiarką wieżę wiertniczą Żałosnego omijać, bo się okaże, że on znalazł i jego, a że na mojej działce, to i tak mi się żaden udział nie nalezy tak dla zasady, bo baby są pazerne

                  nie, dziękuję, a jak zacznę podejrzewać, że pod spodem mam coś cennego, to sobie sama poradzę - albo w spółce z zaprzyjaźnionymi babami lub chlopami big_grin
        • bez_przekazu Re: A z następnym Ex też tak będzie? 01.06.13, 17:15
          inaczej, czyli tak,jak zawsze.

          zalosny.jestes napisał:

          > Czy może inaczej? wink
      • bez_przekazu Re: 7 lat 01.06.13, 17:14
        tiaa,ale zegar dla kobiet tyka nieublaganie.
        mika61 napisała:

        > Zpierwszym ex długo nie utrzymywaliśmy kontaktów ale po kilku latach kiedy opad
        > ły emocje i wpadliśmy przypadkowo na siebie już nie było tej złości, poczucia w
        > iny po prostu nie wyszło. nauczyliśmy się ze sobą rozmawiać i jesteśmy w przyja
        > cielskich relacjach. Z obecnym ex jestem na etapie początkowym więc jest złość
        > na to co zrobił a raczej szczurzy sposób w jaki to zrobił Nie umiał uderzyc się
        > w piersi i powiedziec nawaliłem. Może tak jak poprzednio z czasem nauczę się z
        > nim rozmawiać a każde spotkanie nie będzie takie bolesne(niestety dla dziecka
        > teraz nie mogę urwać tyh kontaktów). Czas leczy rany podobno.
    • ekscytujacemaleliterki Re: 7 lat 01.06.13, 10:19
      Braknie mi klawisza 'lubię to" wink
      4lata temu napisałam coś podobnego jak Ty 7 smile
    • bez_przekazu Re: 7 lat 01.06.13, 17:13
      gratuluje. aczkolwiek,jesli sie naprawde kochalo (z naciskiem na "naprawde") nie tak latwo wszystko zakonczyc i sie znow zakochac. i mniemam,ze jestes dosc mlodym facetem,wiec,tak naprawde, nie ma sie czym chwalic. mlodemu zawsze latwiej zaczac od nowa.
      zycze,zeby tym razem sie udalosmile
      • argentusa Re: 7 lat 01.06.13, 17:21
        hmmm, kto dał upowaznienie do oceniania czy kochało się naprawdę czy "naprawdę".
        I co wy z tym młodym to łatwiej.
        Jestem podobnie jak der, po rozwodzie, po okresie bycia samodzielną mamą z trójką dzieci (w dodatku niekoniecznie wszystkie są spokrewnione ze mną genetycznie wink ) i potwierdzam to, co pisze Der.
        I to nie jest kwestia wieku, dzieci czy tego kto kogo zostawił. To jest kwestia podejścia do życia w ogóle.
        Wg stereotypu to powinnam być zapłakaną grubą i zaniedbaną babą z trójką dziec uwieszoną u szyi.
        A tu zonk. Bowiem ośmielam się przyznawać rację Der-owi i w dodatku byc zadowoloną z życia a nawet bywać szczęśliwą.
        Tylko trzeba sobie pozwolić na zmianę w sobie. Na oderwanie się od kombatanctwa rozwodowego i wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. Ale to oznacza, że nie można dłużej jechać na "byciu ofiarą" tej/tego okropnej/-ego eks/-a.
        Wiele zależy od nas samych.
        Ar.
        • bez_przekazu Re: 7 lat 01.06.13, 18:49
          argentusa napisała:

          > Jestem podobnie jak der, po rozwodzie, po okresie bycia samodzielną mamą z trój
          > ką dzieci (w dodatku niekoniecznie wszystkie są spokrewnione ze mną genetycznie
          > wink )
          nie wiem,co masz dokladnie na mysli.jesli wszystkie sa twoje to genetycznie musza byc spokrewnione.
          odpisalam gosciowi,bo nie wiem,czemu mial sluzyc jego watek.temu,ze sie pochwalic czy temu,aby innych pocieszyc? ja w kazdym razie nie czuje sie pocieszona,


          > uwieszoną u szyi.
          > A tu zonk. Bowiem ośmielam się przyznawać rację Der-owi i w dodatku byc zadowol
          > oną z życia a nawet bywać szczęśliwą.
          > Tylko trzeba sobie pozwolić na zmianę w sobie. Na oderwanie się od kombatanctwa
          > rozwodowego i wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. Ale to oznacza, że nie
          > można dłużej jechać na "byciu ofiarą" tej/tego okropnej/-ego eks/-a.
          > Wiele zależy od nas samych.
          > Ar.
          • yoma Re: 7 lat 01.06.13, 20:34
            > twoje to genetycznie musza byc spokrewnione.

            Wcale nie muszą. Też takie mam.
    • tricolour A najlepsze jest to... 01.06.13, 19:29
      ... że mając życie szczęśliwe, poukładane, generalnie nie wiadomo co napisać. Bo - mam takie wrażenie - na usta cisną mi się same frazesy i myśli płytkie...

      Pozdrawiam.
      • yoma Re: A najlepsze jest to... 01.06.13, 20:33
        Dawaj. Ktoś się pewnie ucieszy twoją radością smile
      • blue_ania37 Re: A najlepsze jest to... 01.06.13, 20:34
        A ja bardzo bym chciała uwierzyć, że macie rację.
        Bo rozum i logika mówią mi, że macie rację, ale też mam swoje uczucia.
        Mam poczucie totalnej pustki w sobie.
        Nie robię się na ofiarę, nie tęsknię, nie przeżywam.
        Ale nie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa, jestem wypalona.
        Żyję, uśmiecham się, zasypiam normalnie, kupiłam sobie dziś truskawki, ale jestem w środku pusta.
        I bardzo bym chciała wejść na tory, ale na razie nie potrafię.
        Może to czas?
        Doceniam czas i chyba on jest kimś mi potrzebnym, ale chcę być już 7 lat po.
        Wtedy może spojrzę inaczej.
        A
        • argentusa Re: A najlepsze jest to... 02.06.13, 09:12
          Ania, a moze juz po 4 latach będzie tak samo fajnie jak Derowi smile))))) ?
          czego życzę,
          Ar.
          • blue_ania37 Re: A najlepsze jest to... 02.06.13, 09:46
            Argentusa ty jesteś dla mnie przykładem fajnego życia posmile więc trochę Ci uwierzęsmile
            A
            • yoma Re: A najlepsze jest to... 02.06.13, 10:17
              Czas, Ania, nic lepszego nie wymyślono.
    • kasiar74 Re: 7 lat 04.06.13, 22:24
      Hejka pozdrawiam kolegę ze starej gwardii. Dla mnie Ty z Moniq zawsze byliście przykładem na to jak można sobie ładnie poukładac życie po rozwodzie.
      • mamba234 Re: 7 lat 05.06.13, 22:03
        kasiar74 napisała:

        Hejka pozdrawiam kolegę ze starej gwardii. Dla mnie Ty z Moniq zawsze byliście przykładem na to jak można sobie ładnie poukładac życie po rozwodzie.

        Podzielam zdanie Kasi smile
        Ściskam Was mocno.
        • to.ja.kas Re: 7 lat 11.06.13, 22:25
          Nawet nie chce mi się sprawdzać ile lat temu tu się pojawiłam. Na pewno przed Derem, bo pamietam jak popełnił swój pierwszy post. Z Tri to my takie najstarsze starowinki chyba jesteśmy (poza Jarkonim co oczywiste). Ba, pojawiłam się tu jako rozwódka z doświadczeniem i tylko dlatego zaczęłam tu pisać bo fajne osoby były ...tematy około rozwodowe były już daleko ode mnie. Było różnie. Bo życie to nie tylko małżeństwo i nie tylko rozwody, też to wszystko co pomiędzy. Były smutki, depresje, głupoty i radości. Teraz mogę tylko powiedzieć, że po tylu latach jest mi doskonale.
          I rozumiem pewną osobę, która powtarzała mi ciągle, że dopiero drugie małżeństwa są naprawdę fajne....Nawet jeśli to nie jest prawda, to mój związek jest potwierdzeniem tej reguły. smile
          • notoczo Re: 7 lat 14.06.13, 20:31
            patrzac na moja osobista patologie wink niestety jest 50/50. Moj drugi zwiazek jest swietny ale ex przerabia wlasnie trzeci. sie kurde nie zgralismy wink
            i jestesmy 5 lat po rozwodzie a facet nadal szczerze mnie nienawidzi big_grin urocze i takie eee ciekawe zjawisko jak dla mnie. zdradzac kogos, zrobic innej dziecko i sie obrazic na zone uncertain zaprawde, zaprawde powiadam wam: kobiety nie sa skomplikowane smile
    • lilyofthevalley31 Re: 7 lat 28.06.13, 22:03
      Hej,
      Chcialam nawiązać do twojego postu.
      Jestes kolejną pozytywnym przykładem, że jeszcze w zyciu może być dobrze i że mozna być szczęsliwym.
      Jesli mogę zapytać, jak sie poskładałes po rozstaniu... czy naprawde po upłynięciu jakiegos czasu człowiek potrafi zapomniec i ułozyc sobie zycie na nowo.
      Jestem pol roku po rozstaniu, maz mnie zdradzil i odszedl ...i niby sobie to ułozylam w glowie, i wiem ze nie chcialabym byc z tak okrutnym czlowiekiem, to jakby nie moge isc do przodu. I niby jest lepiej, w pracy usmiecham sie i z dzieckiem jestem wesola, ale tak naprawde ten bol jest tak straszny, nie chce minac, nie moge zrozumiec czemu tak sie stalo...
      Tak bardzo chcialabym umiec wymazac to wszystko z pamieci, zresetowac sie i zaczac zycie od nowa...ale nie potrafie... nie mam sily...nie wiem czego chce i kim jestem...
      Prosze napisz jak to bylo u ciebie.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka