Dodaj do ulubionych

pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi

30.06.13, 21:05
czytam, czytam i nie wierzę. i nie rozumiem. więc wytłumaczcie mi dlaczego? czy to forum z nieustająco takimi samymi tekstami ze strony większości forumków o alimenciarach, czy identyczne teksty waszych ex, czy coś jeszcze innego? ale mam wrażenie, ze ktoś wam zrobił solidne pranie mózgu.
żeby wytłumaczyć, o co mi chodzi, będzie przykład.
wyobraźmy sobie, że w waszym otoczeniu jest pan, nazwijmy go Punkt Parzenia Kawy, w skrócie ppk.
ppk ma gest. lubi fullwypas prezenty. wie, ze są sytuacje, w których ten prezent trzeba dać i daje. ale byle czego nie da. to musi być niebyleco, kupa kasy. niech świat zobaczy jaki ppk ma gest. ppk kupuje prezent i domaga się pieniędzy za ten prezent od babci/żony/wnuczki/matki/koleżanki/córki/przyjaciółki obdarowanego (niepotrzebne skreślić). i teraz wyobraźmy sobie, że do was przychodzi ppk i mówi ‘kupiłem taki fantastyczny, drogi prezent, to prezent ode mnie, od ppk. stać was, zwróćcie mi pieniądze, bo jak nie to wasz mąż/matka/koleżanka/dziecko etc. nie dostanie ode mnie prezentu. i będzie mu/jej przykro. nic was zppk nie łączy. obcy człowiek. aha, ppk mówi również wszystkim wokół jakie jesteście wredne, ze nie chcecie mu tych pieniędzy dać.
jaka jest wasza reakcja? jak reagują znajomi? zastanawiacie się, czy dać te pieniądze? znajomi mówią ‘trzeba się dogadać’? bo coś mi się wydaje, że najłagodniejsza reakcja w takiej sytuacji to śmiech. nikt nie mówi o dobru obdarowanego przez ppk, o traumie, gdy prezentu nie będzie, nikt nie mówi stać Cię, to zapłać, nie stać cię, to się dogadaj a i tak to ty jesteś winna.
ale nie, gdy chodzi o exa (po rozwodzie to chyba obcy człowiek?) i jego zobowiązania zaczyna się dyskusja. dlaczego? kto wam tak wyprał mózgi. i nie, nie było moim celem obrażenie was. zainspirowały mnie wątki na forum
forum.gazeta.pl/forum/w,24087,145359099,145359099,Wakacje_eks_chce_zwrotu_1_2_alimentow.html a zwłaszcza to
forum.gazeta.pl/forum/w,24087,145359099,145456330,To_moze_trzeba_bylo_zaplacic_120_alimentow_.html?wv.x=2
i chyba pokłosie tego i innych takich
jeśli nawet Triss musi w sytuacji oczywistej pytać na forum, to…. to może czas najwyższy nie zgadzać się na pranie mózgu pod hasłem 'to ty, ty jestes wina, to ty odpowiadasz za...' za gradobicie w Chinach tez jesteście odpowiedzialne?
Obserwuj wątek
    • zwykle_konto Ja nie mam 30.06.13, 21:58
      choć do Tris mi jeszcze daleko chyba.
      Ale coś mi się widzi, że to wciąż pokłosie "gotowania żaby" w trakcie rozwodu, jazd po nim i niestety czytania takich opinii jak Rosa....
      A i nasze własne rodziny i psychologowie - "powinniście się dogadać" "dla dobra dziecka, daj spokój..." "to wstyd iść do sądu" - wszystko z autopsji, bo się wściekłam i zażądałam alimentów od dziadków, a wcześniej napuściłam komornika.
      A i przecież te najmądrzejsze: "trzeba było lepiej wybierać ojca dziecka"
      Dlatego wątki takie jak ten i Tris powinny pojawiać się częściej, bo wtedy żabę trudniej utrzymać pod wodą wink
      • triss_merigold6 Re: Ja nie mam 30.06.13, 22:29
        To kodowane poczucie winy za to, że dziecko ma rozbitą rodzinę i w ogóle jest pokrzywdzone.
        • ganesza Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:00
          ale dlaczego to kodowanie poczucia winy dotyka tylko kobiety? panowie nie maja udziału w rozbijaniu rodziny? to dlaczego u nich nie ma tego poczucia winy? dlaczego na tym forum mamy panów, którzy z DUMĄ pisza o tym, że już nie są ojcem (to chyba Altz), że córka po rozwodzie to nie rodzina (Tri). i nie maja poczucia obciachu, ze o poczuciu winy za rozpieprzenie życia dziecku nie wspomnę.
          • triss_merigold6 Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:09
            Bo im jest kodowane. Kobietom. Kiedyś z masochistycznym upodobaniem czytywałam forum "W stronę ojca", co jeden egzemplarz to lepszy był: sami bezrobotni renciści dołem sprawni, pokrzywdzeni przez eksie znienacka zakładające sprawy z art. 207 (pobicie).
            Z Altzem w ogóle nie ma sensu dyskutować, to osobnik nieutrzymujący kontaktów z dziećmi, mimo że jest zdrowy, sprawny i mógłby.
            • ingryd Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:27
              triss
              ale jesli pamiec mnie nie myli
              to tys wziela pod pache potomka
              i wymiksowalas sie z malzenstwa, ktore ci przestalo odpowiadac
              a dokladniej znalazlas egzemplarz ktory bardziej ci odpowiadal
              i to przed zakonczeniem malzenstwa
              wiec z jakichs konsekwencji tego wymiksowania powinnas byla sobie zdawac sprawe
              • triss_merigold6 Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:31
                No i? Za naturalną konsekwencję uważasz próby wymigiwania się od zobowiązań alimentacyjnych i opiekuńczo-wychowawczych przez ojca dziecka i to po ładnych paru latach od rozpadu małżeństwa?
                • tricolour Jeżeli facetowi zwiewa żona z dzieckiem... 30.06.13, 23:44
                  ... lub kobiecie zwiewa mąż zabierając z sobą dziecko do kochanki, to myślę, że są to sytuacje w których trudno oczekiwać tylko radosnego przelewania alimentów.
                • ingryd Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:44
                  absolutnie nie
                  facet zachowal sie jak dupek,
                  tylko wydaje mi sie ze niepotrzebnie dalas sie poniesc zlym emocjom;
                  wiesz o tym ze jest "zyciowa ciapa", ze jest niezaradny
                  wiec walka z nim o kazdy grosz, jest w pewnym sensie objawem sadyzmu z twojej strony,
                  bo co chces mu udowodnic?
                  ze jest niedojda?
                  juz mu to udowodnilas odchodzac od niego do innego.
                  wiec moze przestan sie juz nad nim pastwic, chocby dla dobra twego syna



                  • ganesza Re: Ja nie mam 01.07.13, 07:06
                    no i znowu ta sama śpiewka.
                    rozgrzeszanie pana. bo
                    > wiesz o tym ze jest "zyciowa ciapa", ze jest niezaradny
                    i oskarżanie pani
                    > wiec walka z nim o kazdy grosz, jest w pewnym sensie objawem sadyzmu z twojej
                    > strony,
                    zwalnianie pana z obowiązków (nałożonych na niego przez sąd) wobec własnego dziecka i wzbudzanie w pani poczucia winy pod hasłem 'dla dobra dziecka'. pan o dobro dziecka dbać nie musi, bo on taki biedniutki, przez jego wstrętną eks ucierpiało jego ego.
                    > wiec moze przestan sie juz nad nim pastwic, chocby dla dobra twego syna
                    smieszno i straszno

                    no i bardzo ciekawa jestem przewin Chalsi wobec eksa. bo przecież ona też nie powinna oczekiwać wypełniania obowiązków przez eksa a jedynie zwrócić mu 120% miesięcznych alimentów by pan zechciał (rzecz jasna znowu dla dobra dziecka) zabrać dziecko na wakacje.
                    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,145359099,145456330,To_moze_trzeba_bylo_zaplacic_120_alimentow_.html
                    • tricolour Gdybyś miała dziecko to byś rozumiała... 01.07.13, 07:30
                      ... a tak, to nie rozumiesz.

                      A Chalsia niech sobie weźmie te alimenty do lewej kieszeni, a z prawej niechaj wyjmie 500€ jako "składkę" na wyjazd. No nie rozumiesz, że rodzice mogą chcieć, by dzieci na nartach jeździły w Alpach. Ale Chalsia nie chce, bo JEJ to się nie opłaca.

                      Mniejsza z dzieckiem...
                      • noname2002 Re: Gdybyś miała dziecko to byś rozumiała... 01.07.13, 07:44
                        A Chalsia niech sobie weźmie te alimenty do lewej kieszeni, a z prawej niechaj
                        > wyjmie 500€ jako "składkę" na wyjazd. No nie rozumiesz, że rodzice mogą c
                        > hcieć, by dzieci na nartach jeździły w Alpach. Ale Chalsia nie chce, bo JEJ to
                        > się nie opłaca.
                        >
                        Tak, bo dziecko Chalsi to sierota, ojca najwyraźniej nie ma.
                      • ganesza Re: Gdybyś miała dziecko to byś rozumiała... 01.07.13, 07:51
                        ależ doskonale rozumiem. ppk kupuje prezent. ktoś inny za nego powinien zapłacić.
                        rodzice chcą - to chyba liczba mnoga, nie pojedyńcza. ale masz rację. różnicy między liczbą pojedyńczą a mnogą też nie rozumiem.

                        • nowel1 Re: Gdybyś miała dziecko to byś rozumiała... 01.07.13, 08:17
                          Ganesza, jak widać, od kilku dni na tym forum stało się dla niektórych jasne, że za wakacje dziecka z ojcem powinna płacić matka.
                          I to jest już w tej chwili "prawda objawiona", używane są coraz ciekawsze argumenty, sięgające do tezy, że matce nie zależy na wakacjach dziecka - czytaj, nie zależy jej na dziecku.
                          A już kuriozalne jest kolejne sięganie po argument Twojej bezdzietności... otóż witaj w klubie nierozumiejących, ja też nie łapię idei, a dzietna owszem, jestem.

                          Luz. Można się z tego forum dowiedzieć, w jaki sposób myślą niektóre osoby płacące teraz czy kiedyś alimenty - to cenna wiedza.
                          • ganesza Re: Gdybyś miała dziecko to byś rozumiała... 01.07.13, 08:32
                            gdybym nie napisała, że nie mam dzieci, że mam męża etc. to pojawiłyby się 'argumenty', że jestem pazerną alimenciarą, sfrustrowaną samotną starą panną, której nikt nie chciał i dlatego TAK nienawidzę mężczyzn. ale luzik. jakieś argumenty się musiały pojawić. pojawiły się wyjątkowo wręcz urocze. w sumie to tez taka forumowa prawidłowość. i nawet mnie nie dziwi, że ta prawidłowość występuje raczej tylko po jedenj stronie 'barykady'. oczywiście po tej 'lepsiejszej'
                          • lampka_witoszowska Re: Gdybyś miała dziecko to byś rozumiała... 01.07.13, 08:35
                            ale z drugiej strony, mama może sfinansowac taki wyjazd, i dziecku, i tacie-ciapie jesli mama ma takie życzenie
                            tylko niech tata ciapa nie zgłasza sprzeciwu, gdy dziecku mama powie dziecku: to jest prezent ode mnie, jedź, słonko, zabaw się, a jako opiekunka pojedzie twój tata

                            taka propozycja musi wyjść oczywiście od mamy, bo to ona finansuje, czyli decyduje, a tata z każdym zakupem na wyjeździe powinien do owej mamy zadzwonić z pytaniem, czy się zgadza - i wypadałoby, by na swoje drobne przyjemności (lody, pączek - piwo nie, bo opiekuje się dzieckiem) tata dostał jakieś kieszonkowe od swojej mamy na przykład (czy innej żony)
                          • altz Re: Gdybyś miała dziecko to byś rozumiała... 01.07.13, 08:39
                            nowel1 napisała:
                            > Ganesza, jak widać, od kilku dni na tym forum stało się dla niektórych jasne, ż
                            > e za wakacje dziecka z ojcem powinna płacić matka.

                            Ja tak nie pisałem.
                            Mnie najbardziej oburza "bicie piany" przez Triss.
                            Powiedziałaby byłemu partnerowi "nie" i nie zajmowała się tym, nie pisała na forum.
                            Propozycja może być różna, można ją przyjąć albo nie. Można dać się szantażować albo nie.
                            Ale tutaj była reakcja, polecę na forum, zaraz się poskarżę, a dziewczyny mi powiedzą, że mam świętą rację i powinnam być zezłoszczona, agresywna, sfochowana i co tam jeszcze.
                            To samo co do pieniędzy ojca Triss, ma on swoje pieniądze, ma prawo je wydać, jak mu się podoba, bo jest dorosły. A komuś obcemu np. córce, wara od jego decyzji.
                            Jeszcze przyjdzie czas na ubezwłasnowolnienie ojca smile, żeby było "po mojemu".

                            Ja bym się zastanowił nad wydatkiem, gdybym miał luźne pieniądze. Może dziecko by dostało większe kieszonkowe? Ale to tylko moja decyzja.
                          • tricolour Nowel, znowu kręcisz... 01.07.13, 08:53
                            ... jak z tym moim "rzetelnym" wyliczeniem.

                            Za wakacje dziecka z ojcem nie ma płacić matka tylko za wszystko związane z dzieckiem mają rodzice płacić OBOJE. I czasem, przy droższych wyjazdach, może się zdarzyć, że udział matczyny w kosztach wyjazdu (przysłowiowa połowa) przekroczy wysokość alimentów.

                            PS. Argument bezdzietności jest rzeczywiście kuriozalny: autorka nie posiada stosownej wiedzy i doświadczenia więc nie ma żadnych merytorycznych podstaw do wypowiedzi.
                            • nowel1 Re: Nowel, znowu kręcisz... 01.07.13, 09:18
                              Nie życzę sobie, żebyś pisał do mnie "znów kręcisz", bo to aroganckie.

                              Nie mam w zwyczaju "kręcić".

                              Wygląda na to, że w dyskusji z Tobą przyznanie Ci racji choćby w maleńkim wycinku skutkuje Twoim poczuciem wyższości.. ( "znowu kręcisz")

                              Spróbuj rozmawiać ze mną tak, jakbyś rozmawiał z realnym człowiekiem, może wtedy uda Ci się bez wycieczek osobistych, inwektyw i arogancji.
                              • tricolour Dobrze, w zamian proszę... 01.07.13, 09:31
                                ... pisać o mnie inaczej niż "niektórzy".
                                • nowel1 Re: Dobrze, w zamian proszę... 01.07.13, 12:17
                                  "Niektórzy" nie jest obraźliwe, zakłada istnienie pewnej grupy, do której Cię zaliczam.
                                  "Znowu kręcisz" jest aroganckie i napastliwe.
                            • ganesza Re: Nowel, znowu kręcisz... 01.07.13, 09:19
                              > PS. Argument bezdzietności jest rzeczywiście kuriozalny: autorka nie posiada st
                              > osownej wiedzy i doświadczenia więc nie ma żadnych merytorycznych podstaw do wy
                              > powiedzi.

                              czemu tak skromnie?
                              autorka nie posiada dyndasa, nie posiada zatem stosownej wiedzy i doświadczenia więc nie ma żadnych merytorycznych podstaw do wypowiedzi o jakimkolwiek posiadaczu wyzej wspomnianego dyndasa
                              autorka nie posiada ogona, nie posiada zatem stosownej wiedzy i doświadczenia więc nie ma żadnych merytorycznych podstaw do wypowiedzi o jakimkolwiek posiadaczu ogona
                              autor nie jest kobietą, nie posiada zatem stosownej wiedzy i doświadczenia więc nie ma żadnych merytorycznych podstaw do wypowiedzi na temat jakiejkolwiek kobiety etc.

                              bawisz mnie, a przy okazji pokazujesz w pełnej krasie swój jakże wysoki poziom. dziwię się, że są tu jeszcze osoby zaskoczone tym poziomem.
                        • tricolour Jeżeli ppk to aluzja do mnie... 01.07.13, 08:46
                          ... to pozwól, że do Ciebie będę się zwracał: capiąca jałówko. Bo jesteś i stara i jałowa. Może być? Jeśli z jakichś względów nie może, to chętnie zrezygnuję w zamia za ppk.

                          Ad meritum: na droższe wakacje rodzice się składają. Nie jedno płaci za wszystko, a drugie nic tylko się składają. Stąd pomysł, by np. Chalsia dołożyła się do droższego wyjazdu na barty... a że wyszło to 120% alimentów. No trudno - wyszło.
                          • nowel1 Re: Jeżeli ppk to aluzja do mnie... 01.07.13, 08:53
                            tricolour napisał:

                            > ... to pozwól, że do Ciebie będę się zwracał: capiąca jałówko. Bo jesteś i star
                            > a i jałowa. Może być? Jeśli z jakichś względów nie może, to chętnie zrezygnuję
                            > w zamia za ppk.

                            Osiągasz kolejne warstwy dna.... nie rozumiem tego zupełnie.


                            >
                            > Ad meritum: na droższe wakacje rodzice się składają. Nie jedno płaci za wszystk
                            > o, a drugie nic tylko się składają.

                            Czyli: za tańsze płaci matka ( Triss - obóz i wspólne wakacje), a za droższe, wybrane nota bene bez konsultacji z matką, płacą po połowie?
                            • tricolour Za tańsze płacą oboje... 01.07.13, 08:57
                              ... w następujący sposób: matka z portfela, ojciec alimentami.

                              Na droższe płacą oboje: ojciec z portfela, matka z portfela. Ojciec płaci część "stałą" alimentów matce (czynsze czy inne kablówki).
                              • nowel1 Re: Za tańsze płacą oboje... 01.07.13, 09:16
                                tricolour napisał:

                                > ... w następujący sposób: matka z portfela, ojciec alimentami.
                                >
                                > Na droższe płacą oboje: ojciec z portfela, matka z portfela. Ojciec płaci część
                                > "stałą" alimentów matce (czynsze czy inne kablówki).

                                Dlaczego?
                                W jaki sposób można uzasadnić takie podejście, oczywiście pomijając to, że jest Twoje, czyli nieomylne?
                                Dlaczego sądy nie orzekają w ten sposób?

                                • altz Re: Za tańsze płacą oboje... 01.07.13, 09:23
                                  nowel1 napisała:

                                  > tricolour napisał:
                                  >
                                  > > ... w następujący sposób: matka z portfela, ojciec alimentami.
                                  > >
                                  > > Na droższe płacą oboje: ojciec z portfela, matka z portfela. Ojciec płaci
                                  > część
                                  > > "stałą" alimentów matce (czynsze czy inne kablówki).
                                  >
                                  > Dlaczego?
                                  > W jaki sposób można uzasadnić takie podejście, oczywiście pomijając to, że jest
                                  > Twoje, czyli nieomylne?
                                  > Dlaczego sądy nie orzekają w ten sposób?

                                  Przyznam się, że nie zrozumiałem tego. smile
                                  Znam inny system, o którym już pisałem, dodatkowe konto, gdzie wpłacają oboje taką samą kwotę, na droższe, ale niezbędne wydatki, jakieś aparaty czy inne protezy, rowery, wyjazdy dziecka(!), kursy itd.
                                  To działało u kilku osób, nie było naciągania "daj, bo masz więcej, a dziecko potrzebuje", musiał być wkład własny a potem rozliczenie.
                                  Przy dużej różnicy zarobków, ja bym się zgodził na wkład proporcjonalny w rodzaju ja 2/3 a ty 1/3, czyli wpłacam 2000 zł na poczet przyszłych wydatków, a ty 1000 zł.
                                • tricolour Jak to dlaczego? 01.07.13, 09:26
                                  Przecież w cytowanych tabelkach do wyliczenia alimentów jest pozycja "wakacje". Jeśli tam wpiszesz np. 100zł, to przez rok uzbiera się 1200zł, które matka ma jako udział ojca w wyjeździe wakacyjnym (no chyba, że pozycja wakacje jest do innych wydatków przez cały rok, a na wakacje jakoś to bedzie - no tak pewnie bywa). To jest składka ojca na wakacje dziecka. Matka dokłada swoje (bo 1200zł może nie wystarczyć) i dziecko jedzie. Tu dygresja: jeśli matka dokłada więcej niż 1200zł, to znaczy, że pozycja "wakacje" w tabelce jest za nisko wyceniona. Trzeba wycenić rzetelnie. Znasz już to słowo.

                                  A jeśli trzeba pojechać dalej, np. do Afryki, czego koszt wynosi 3000zł - no to brakuje. Ile?
                                  Po połowie wychodzi 1500zł na rodzicielską głowę. Ojciec już wpłacił 1200 więc daje 300. A matka sięga po 1500zł. I UWAGA: to może być więcej niż alimenty.
                                  • nicol.lublin Re: Jak to dlaczego? 02.07.13, 09:07
                                    a skąd przekonanie, że KAŻDY ma w swoje alimenty wpisane wakacje? ja np nie mam i mieć nie zamierzam. każde z rodziców zabiera dziecko na wakacje zgodnie ze swoimi pomysłami i za te wakacje płaci. jak dziecko zacznie wyjeżdżać samodzielnie to się system wypracuje inny.
                                    • altz Re: Jak to dlaczego? 02.07.13, 09:43
                                      nicol.lublin napisała:
                                      > a skąd przekonanie, że KAŻDY ma w swoje alimenty wpisane wakacje?

                                      A kto powiedział, że muszą jechać na wakacje?
                                      W zeszłym roku około 40% dzieci nie pojechało na wakacje. Pewno rodziców jeszcze więcej.
                                      Ja mam zaplanowane wakacje dopiero na 2020 rok, może 2023 i już się na to cieszę! smile
                                      Póki co, muszę pracować, żeby mieć jakąś rezerwę na wypadek utraty pracy, alimenty same się nie zapłacą. smile
                            • triss_merigold6 Re: Jeżeli ppk to aluzja do mnie... 01.07.13, 09:00
                              W sumie dobrze, że założyłam ten wątek, ciekawych rzeczy się można dowiedzieć.
                          • lampka_witoszowska Re: Jeżeli ppk to aluzja do mnie... 01.07.13, 08:57
                            błąd w założeniu - nigdzie nie obowiązuej składanie się na wakacje, droższe czy tańsze, skąd wy takie bzdury bierzecie?

                            przecież po to ludzie sa po rozwodzie i nic ich nie łączy - i po to ustalone sa alimenty, żeby nikt od nikogo niczego nie wołał

                            to w sumie bardzo proste rozwiązania, nie trzeba ich komplikować - stac cię tylko na wakacje w sąsiedniej wsi pod namiotem, to jedziesz pod namiot
                            • tricolour Skoro nigdzie nie obowiązuje... 01.07.13, 08:59
                              ... to skąd pomysł, by do alimentów doliczać koszt wakacji? Przecież to jest oczywiście składanie się ojca na wakacje.
                              • lampka_witoszowska Re: Skoro nigdzie nie obowiązuje... 01.07.13, 09:20
                                alimenty, o ile wiem, są przyznawane dziecku na ręce rodzica, z którym dziecko mieszka - ojciec, który z dzieckiem się spotyka w wolnej chwili (bo sobie tak rozplanuje rozkład jazdy, żeby wyznaczony termin mieć wolny - albo ze spotkania zrezygnuje) nie ma przyznawanych alimentów na dziecko

                                jesli ojciec ma problem z poczuciem sprawiedliwości, to powinien złozyć pozew o alimenty od matki na wyjazdy wakacyjne z dzieckiem

                                i już, sprawiedliwości stanie się zadość (dla pewności można opłacić adwokata - kobietę, która wystapi w imieniu rodzica dochodzącego, który alimentów na wyjazd potrzebuje)
                                • lampka_witoszowska Re: Skoro nigdzie nie obowiązuje... 01.07.13, 09:21
                                  a swoją drogą - dzięki, nie pomyślałam, by koszt wyjazdu z dzieckiem wliczyć w alimenty

                                  a połowa to przecież koszt pobytu dziecka
                                  racja
                                • triss_merigold6 Pragnę odpowiedzi! 01.07.13, 09:23
                                  Pragnę odpowiedzi Tri, który uważa, że wyjazd do Disneylandu jest dziecku obowiązkowo potrzebny, czy ojciec płacący kilkaset złotych alimentów powinien do owego wyjazdu matki z dzieckiem dołożyć.
                                • tricolour Nie można złożyć pozwu o alimenty na wakacje... 01.07.13, 09:28
                                  ... z definicji alimentów.
                                  • triss_merigold6 Re: Nie można złożyć pozwu o alimenty na wakacje. 01.07.13, 09:44
                                    Nie o to pytam. Pytam czy w przytoczonej sytuacji ojciec powinien dołożyć. Tak bez pozwu.
                                  • lampka_witoszowska Re: to sam sobie odpowiedziałeś 01.07.13, 12:11
                                    ojcu nie należa się dopłaty do wyjazdu z dzieckiem - nei stać go, nie jedzie

                                    na tym można zakończyć tę jałowa dyskusję
                          • triss_merigold6 Re: Jeżeli ppk to aluzja do mnie... 01.07.13, 08:57
                            Czyli jak matka zechce zabrać dziecko np. do Disneylandu pod Paryżem, to ojciec też powinien dołożyć?
                            • tricolour Tak - powinien. Bez dwóch zdań. 01.07.13, 09:00
                              Disneyland (a już Paryż wręcz obowiązkowo) jest dziecku też potrzebny.
                              • triss_merigold6 Re: Tak - powinien. Bez dwóch zdań. 01.07.13, 09:15
                                Pytam konkretnie czy powinien ojciec dołożyć. Bo, rozumiesz, wycieczka do Disneylandu ie jest uwzględniona w alimentach od ojca w wysokości tych 500-600 zł.
                                • tricolour A Ty ślepa jesteś? 01.07.13, 09:30
                                  Piszę, że powinien - jak byk.

                                  Sama ustaliłaś gówniane (cytat) alimenty.
                                • tricolour I jeszcze jedno... 01.07.13, 09:40
                                  ... jeśli do alimentów chcesz doliczyć wycieczkę do Disneylandu, to będzie to nadużycie, bo alimenty są świadczeniem regularnym, a taka wycieczka raczej jednorazowa.

                                  Disneyland powinien być finansowany jak wyjazd ekstra czyli należy się porozumieć albo skorzystać z innej pozycji alimentacyjnej.
                      • chalsia Re: Gdybyś miała dziecko to byś rozumiała... 05.07.13, 11:27
                        No nie rozumiesz, że rodzice mogą c
                        > hcieć, by dzieci na nartach jeździły w Alpach. Ale Chalsia nie chce, bo JEJ to
                        > się nie opłaca.

                        Tri, jak zwykle nadinterpretacja (albo wybiórcza pamięć)

                        już pisałam:
                        - po pierwsze za drogi ( w wartościach bezwzględnych) to był wyjazd jak na moje możliwości
                        - po drugie niezgodny z zasadami jakie wyznaję tzn. tygodniowy wyjazd kosztujący tyle co miesiąc życia. Na tygodniowy zimowy wyjazd uznaję za zasadne wydać równowartość do 2 tyg życia.
            • altz Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:34
              triss_merigold6 napisała:
              > Z Altzem w ogóle nie ma sensu dyskutować, to osobnik nieutrzymujący kontaktów z
              > dziećmi, mimo że jest zdrowy, sprawny i mógłby.
              3 x NIE. Nie jestem zdrowy, nie jestem sprawny i nie mógłbym.
              • triss_merigold6 Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:39
                Masz czas i siłę na klepanie na forum, znaczy żyjesz i nie leżysz na OIOM-ie. Znaczy, mógłbyś.
          • ingryd Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:22
            uuuuuuu....
            ganesza doczytaj do konca,
            to triss "rozbila" rodzine,
            to ona "wpadla w ramiona" innego pana (nie oceniam, pewnie miala swoje powody)
            zanim rozwiodla sie z ojcem swojego syna,
            i sadze ze ona nie ma poczucia winy za rozpieprzenie życia dziecku
            wiec zastanow sie zanim zaczniesz ferowac oceny
            bo to dziala w dwie strony
            • ganesza Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:26
              och, jaki sliczny donosik + kompletny brak umiejetności czytanie ze zrozumieniem
              jesli o mnie chodzi to tej pani/temu panu juz dziekujemy za wiekopomny wkład w dyskusję
              • ingryd Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:33
                a co to jest :
                ale dlaczego to kodowanie poczucia winy dotyka tylko kobiety? panowie nie maja udziału w rozbijaniu rodziny? to dlaczego u nich nie ma tego poczucia winy?
                chcialam tylko zauwazyc ze to dziala w dwie strony

                za podziekowania za wiekopomny udzial dziekuje
                i jako doceniona bede starala sie kontynuowac dzielo
                • lampka_witoszowska Re: Ja nie mam 01.07.13, 08:40
                  Ingryd, rozwód niekoniecznie jest rozpieprzeniem życia dziecku

                  rozpieprzone by miało, gdyby rodzice zostali razem, kiedy jedno z nich tego nie chce - od zawsze jestem mamie wdzięczna, że z ojcem się rozwiodła (ciężko to nazwać rozpieprzonym zyciem, prawda?)

                  nie załatwiaj sobie jakiś prywatnych porachunków z Triss pisząc głupoty
                  • triss_merigold6 Re: Ja nie mam 01.07.13, 09:01
                    Oświadczam, że nie znam tego nicku i nie wiem kto sie pod nim kryje.
                  • ingryd Re: Ja nie mam 01.07.13, 10:05
                    alez lampko jestem rowniez tego samego zdania,
                    rozwod bywa w zyciu ludzi jedyna rozsadna opcja
                    i jak gdzies tu napisalam, nie oceniam wyborow triss,
                    mnie sie tylko rozchodzi ten "krzyk oburzenia" zalozycielki watku,
                    i zauwaz ze piszac o rozpieprzaniu zycia dziecka i rozbijaniu malzenstwa
                    cytowalam genesze,

                    i oswiadczam solanelnie ze nie mam zadnych prywatnych (ni publicznych) porachunkow do zalatwienia z triss wink
                    • ganesza Re: Ja nie mam 01.07.13, 10:24

                      nie lubię manipulacji

                      służę całością:
                      triss_merigold6 30.06.13, 22:29
                      To kodowane poczucie winy za to, że dziecko ma rozbitą rodzinę i w ogóle jest pokrzywdzone.

                      ganesza 30.06.13, 23:00
                      ale dlaczego to kodowanie poczucia winy dotyka tylko kobiety? panowie nie maja udziału w rozbijaniu rodziny? to dlaczego u nich nie ma tego poczucia winy? dlaczego na tym forum mamy panów, którzy z DUMĄ pisza o tym, że już nie są ojcem (to chyba Altz), że córka po rozwodzie to nie rodzina (Tri). i nie maja poczucia obciachu, ze o poczuciu winy za rozpieprzenie życia dziecku nie wspomnę.

                      chyba nie wymaga jakiejś nadludzkiej inteligencji zrozumienie, że cały czas piszę o braku równowagi. bo matki są zawsze winne, bo to one maja sie dogadać, ustąpić, bo jak nie ustąpią (nawet, gdy racja jest po ich stronie) to krzywdzą dziecko. ojcowie oczywiście nie. bo jak nie płacą alimentów, nie utrzymują kontaktów z dzieckiem, etc. to dlatego, że 'to zła kobieta była'
                      że panowie wspierają ten brak równowagi mnie nie dziwi. dziwią mnie panie, które to robią. dlatego pisałam o praniu móżgów.
                      a w poście założycielskim wcięło mi jeszcze jeden link, chyba ważny w tym temacie.
                      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,145454217,145454217,jest_mi_smutno.html
                      • blue_ania37 Re: Ja nie mam 01.07.13, 10:58
                        Podczytuję Trikolorze ostatnio twoje wypowiedzi w tematach alimentów.
                        Lubisz ten temat i z reguły udzielasz się w tym temacie.
                        Miałam na początku wrażenie, że jesteś przyzwoitym facetem.
                        Dużo o rzetelności i wyliczeniu właściwych proporcji, nie krytykujesz że ktoś wylicza koszt wakacji dziecka.
                        Ale im dłużej Ciebie czytam, tym bardziej dochodzi do mnie że ty jesteś przemocowym ekonomicznym typem.
                        Wymagasz dokładnego wyliczenia zużytej wody, prądu, liczysz skibki i składając wniosek o alimenty wymagasz podania kwoty na wakacje.
                        A życie takie nie jest.
                        Byłam jedną z tych która dokładnie wyliczyła co i za ile i ma się do rzeczywistości jak pies do kota.
                        Bo nie mogłam przewidzieć, że dziecko zepsuje trzy pary papci w ciągu tygodnia w przedszkolu a uważałam, że 3 pary starczą na rok.
                        Nie przewidziałam, że dziecko będzie chorować nie 14 dni a 38 co zupełnie zmieniło cenę leków wydanych na niego.
                        Nie przewidziałam, że nie zje obiadu w przedszkolu przez prawie cały rok co wymusza na mnie gotowanie nowych po powrocie.
                        Nie potrafię mieć 20 kopert z pieniążkami na leki, na jedzenie, na czynsz itp....
                        Bo tak się nie da żyć, gotować i cokolwiek planować.
                        Mogę z grubsza oszacować ile wydaję miesięcznie na jedzenie, na ciuchy itp.
                        Ale jak ma się dziecko to ciężko powiedzieć, czy będzie jadło dziś arbuza czy truskawki co w założeniu rzetelnych wyliczeń alimentów powinno mieć miejsce.
                        Bo inaczej jestem do tyłu lub do przodu np 30 zł w skali miesiącasmile
                        • tricolour Ja mam inne zdanie o sobie... 01.07.13, 11:38
                          ... i nie uważam się za typa przemocowego ekonomicznie.

                          Choćby z tego powodu, że to ja wnosiłem do żony o podwyżkę alimentów w związku ze zmianą szkoły córki. Spotkało się to z oporem, bo bidulka nie wiedziała ile potrzebuje argumentując to tym, że trudno wszystko zliczyć. Może i trudno, ale trzeba. Zgodziła się na moją propozycję.

                          "Wymagasz dokładnego wyliczenia zużytej wody, prądu, liczysz skibki i składając wniosek o alimenty wymagasz podania kwoty na wakacje" - elektrownia z reguły dokładnie podaje ilość zużytego prądu więc nie ma kłopoty z podzieleniem tej kwoty na dwa (lub inaczej, zgodnie z procentowym udziałem rodziców). Wodociągi też mają licznik, a mama umie chyba podzielić przez dwa. Skibek nie liczyłem nigdy, liczyłem setki bułek, które miesięcznie zjadał syn Zmęczonej, do tego z dziesięć chlebów, o kostkach masła już nie wspomnę. Wakacje są proste jak drut również na tej samej zasadzie: wiadomo ile się płaci.

                          Gdzie Ty w tym widzisz przemoc, to ja nie wiem. No chyba tylko w tym, że rodzice muszą w sprawie dziecka współpracować albo będzie kicha.

                          PS. Zauważam, że matki (np. Lampka, Triss, pewnie tez i inne) nie mają wakacji ujętych w alimentach, co właśnie prowadzi do problemów. Ale to już na własne życzenie.
                          • blue_ania37 Re: Ja mam inne zdanie o sobie... 01.07.13, 11:57
                            Elektrownia podaje ilość zużytego prądu jak i wodociągi.
                            Ale są miesiące i dni gdzie jak w życiu inaczej to wygląda.
                            Bo dziecko pół miesiąca śpi bez nocnej lampki a pół z lampką.
                            Są dni gdzie wraca tak brudne, że nadaję się wyłącznie w całości do wsadzenia do tej pralki a są dni, że jest czyste i nie wymaga dużej ilości wody.
                            To są zmienne, które nie da się oszacować a przy twoim dokładnym i rzetelnym wyliczeniu kosztów powinnam je brać pod uwagę.
                            Przemoc widzę w twoim właśnie dokładnym wyliczeniu, gdzie nie ma miejsca na zwykle ludzkie zmiany planów itp.
                            Taki był mój mąż, wyliczony i rzetelny, gdzie była wyliczona dawka żywnościowa itp...
                            Tylko nie mógł zrozumieć jak przyszli goście i została ogołocona lodówka, że wyliczenia nie mają się do rzeczywistości.
                            A ciężko robić zakupy z nastawieniem że może ktoś wpadnie lub nie - prawda?
                            Wakacje, to jest też ciężki temat do oszacowania.
                            bo nawet jeśli mam pozycję wakacje w alimentach, to nie jestem w stanie przewidzieć co za dwa lata będę robić na wakacje z dzieckiem.I będę albo do tyłu albo do przodusmile
                            Występując o alimenty nie przewidziałam również sanatorium które "wisi" nad moim dzieckiem, powinnam wystąpić o zwiększenie alimentów?
                            jest to totalna bzdura.
                            Życie po prostu nie jest zupełnie policzalne i wyliczane, a jak tak ktoś próbuje żyć to cholernie ciężko mu idzie.
                            • tricolour Alimenty można korygować, a nawet trzeba. 01.07.13, 12:00
                              Napisz jasno: co stoi na przeszkodzie, żeby po - dajmy na to - roku wnieść o zmianę ich wysokości?
                              • blue_ania37 Re: Alimenty można korygować, a nawet trzeba. 01.07.13, 12:08
                                Mam co roku biegać po sądach?
                                Przynosić wyliczenia z wodociągów? elektrowni?
                                Mam kupić sobie kartony do zbierania paragonów i faktur?
                                Zapisywać daty kiedy kupiłam czekoladę a kiedy batona?
                                Przewidzieć i "walczyć" o każdą watę cukrową na wakacjach?
                                Spisywać każdą bluzę i każdy popcorn?
                                Siadać do samochodu i zapisywać stan licznika?
                                Bym chyba oszalała po dwóch dniach.
                                Jak ludzie mają pojęcie o dzieciach i nie rozwodzą się z nimi to każdy normalny ojciec i matka zrozumie, że dziecko rozwala buty i lekarstwa kosztują i ta wata cukrowa.
                                A jesli nie, to będą do czasu płacenia alimentów wyliczać sobie wodę, prąd i licytować się o ilość jedzenia.
                                • tricolour W sumie to nie wiem co napisać... 01.07.13, 12:14
                                  ... bo ja naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy zrobią wszystko by nie mieć pieniędzy. Wynajdą każdy sposób, by siedzieć i jęczeć zamiast mieć. No, tego nie zrozumiem.

                                  Przepraszam, ale trudno wytrzymać.
                                  • blue_ania37 Re: W sumie to nie wiem co napisać... 01.07.13, 12:16
                                    To do mnie?
                                    Ja nie jęczę i wcale nie uważam że nie mam pieniędzy, i nawet nie uważam, że mam za niskie alimenty, ale łażenie co chwila do sądów jest dla mnie chore i wieczna walka też jest taka i zbieranie wieczne faktur też i tyle
                                  • altz Re: W sumie to nie wiem co napisać... 01.07.13, 14:20
                                    tricolour napisał:
                                    > ... bo ja naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy zrobią wszystko by nie mieć pieni
                                    > ędzy. Wynajdą każdy sposób, by siedzieć i jęczeć zamiast mieć. No, tego nie zro
                                    > zumiem.

                                    Następny chętny na stanowisko ministra finansów! smile
                                    Tak to sobie możesz do lustra mówić i jeszcze klaskać z zachwytu. wink
                                    Tak się nie da, póki mamy tak wysoki import, małą wydajność, złą strukturę zatrudnienia, brak funduszy, brak przełożenia technologii na produkcję itd.
                            • altz Re: Ja mam inne zdanie o sobie... 01.07.13, 14:16
                              blue_ania37 napisała:
                              > Elektrownia podaje ilość zużytego prądu jak i wodociągi.
                              > Ale są miesiące i dni gdzie jak w życiu inaczej to wygląda.
                              > Bo dziecko pół miesiąca śpi bez nocnej lampki a pół z lampką.

                              Daje się wszystko wyliczyć, prawie co do grosza. Wydam za dużo na jedzenie, to następnego dnia nie jem. Proste. Zużyję za dużo wody, to muszę z czegoś uciąć.

                              Jeśli nie liczysz, to znaczy, że nie masz źle.
                              • blue_ania37 Re: Ja mam inne zdanie o sobie... 01.07.13, 16:04
                                altz napisał:
                                >
                                > Daje się wszystko wyliczyć, prawie co do grosza. Wydam za dużo na jedzenie, to
                                > następnego dnia nie jem. Proste. Zużyję za dużo wody, to muszę z czegoś uciąć.
                                >
                                > Jeśli nie liczysz, to znaczy, że nie masz źle.

                                Ja nigdy nie mówiłam że mam źle.
                                Dostało moje dziecko przyzwoite alimenty za wywalenie z domu.
                                Ja pracuje na siebie a obecnie zapierdzielam po 70 godzin tygodniowo ( nie polecam )
                                Nie liczę, zdaję sobie sprawę z wagi pieniędzy w życiu.
                                Kupuje mniej więcej to samo.
                                Nie powiem 6 latkowi że dziś może zjeść dwie skibki a jutro trzy i nie pójdę do sadu, bo jednak częściej jada.
                                Nie wyłączę mu lampki
                                Nie liczenie nie ma nic wspólnego z brakiem pieniędzy.
                                • altz Re: Ja mam inne zdanie o sobie... 01.07.13, 18:52
                                  blue_ania37 napisała:
                                  > Nie powiem 6 latkowi że dziś może zjeść dwie skibki a jutro trzy i nie pójdę do
                                  > sadu, bo jednak częściej jada.
                                  > Nie wyłączę mu lampki
                                  > Nie liczenie nie ma nic wspólnego z brakiem pieniędzy.

                                  Wiesz dobrze, o co chodzi. Następna kromka nie jest problemem, włączona mała lampka również nie jest, ale problemem już jest codzienna kąpiel pod prysznicem w ciepłej wodzie po 30 minut, przepełniona i wiecznie otwarta lodówka, wiecznie zapalone wszystkie światła, jeżdżenie samochodem bez sensu i bez celu, włączony stale telewizor, zbyt wysoka temperatura zimą, duża ilość złego jedzenia itp.
                                  Zazwyczaj można ciąć koszty bez utraty wygód. Ja już doszedłem do takiego stanu, że nie mam czego ciąć, dlatego tak mocno się wszystkiemu przyglądam. smile
                                  • blue_ania37 Re: Ja mam inne zdanie o sobie... 01.07.13, 19:57
                                    altz napisał:
                                    > Wiesz dobrze, o co chodzi. Następna kromka nie jest problemem, włączona mała la
                                    > mpka również nie jest, ale problemem już jest codzienna kąpiel pod prysznicem
                                    > w ciepłej wodzie po 30 minut, przepełniona i wiecznie otwarta lodówka, wiecznie
                                    > zapalone wszystkie światła, jeżdżenie samochodem bez sensu i bez celu, włączon
                                    > y stale telewizor, zbyt wysoka temperatura zimą, duża ilość złego jedzenia itp.
                                    > Zazwyczaj można ciąć koszty bez utraty wygód. Ja już doszedłem do takiego stanu
                                    > , że nie mam czego ciąć, dlatego tak mocno się wszystkiemu przyglądam. smile

                                    Wydaję mi się że wiem o co ci chodzi, nie uznaję kąpieli 30 minutowych.
                                    Lodówkę mam zapełnioną bardziej niż skromnie, ale na to ma wpływ ma niestety wychowanie, które im starsza daje o sobie znać smile jedzenie musi być swieże.
                                    Wychowywała mnie mama sanepidowiec i niestety ma to skutki.
                                    Telewizora ja jako ja w ogóle nie włączam, dziecko ogląda swoje bajki.
                                    Po wyłączonych kaloryferach przez pana tatę zrobiła mi się chorobasmile ciepłych ale mam nadzieję, że minie.
                                    Samochód mam nadzieję od września traktować jako "dobro", na razie był to mój środek transportu i możliwość pokonywania kilometrów
                                    Przepisałam dziecko do przedszkola w Poznaniu, pomimo wielkości kilometrów nadal we mnie jest przesłanie czy mogłam?
                                    Ja szanuję moje dziecko i nie będę go ubierać w stereotypy.
                                    Nie będę biegać po alimenty bo jest podwyżka wody.
                                    To moje dziecko i tyle.
                                  • yoma Re: Ja mam inne zdanie o sobie... 01.07.13, 19:59
                                    Straszne, Altz, na co te twoje krwią wypracowane alimenty idą...
                                    • altz Re: Ja mam inne zdanie o sobie... 02.07.13, 09:37
                                      yoma napisała:
                                      > Straszne, Altz, na co te twoje krwią wypracowane alimenty idą...

                                      Na co? Bo ja nie wiem i niespecjalnie mnie to interesuje.
                                      Wiem, że ja muszę oszczędzać, bo np. mam wodę po 28 zł/m3, więc na prysznic mam skalkulowane 4,5 litra wody. Mam swoją dzienną stawkę żywnościową 10 zł i 1 zł rezerwy.
                                      I tak mógłbym dalej. Źle mi z tym nie jest.

                                      Wiem, że po drugiej linii frontu, też lekko nie było, bo przeciwnik, chociaż z natury oszczędny, ale nie skłonny do takiej perwersji, jak ja. Kiedyś zarabiałem całkiem sensownie, więc teraz druga strona ma dużo niższe źródło pieniędzy. Nauka samodzielności. wink
                        • tricolour A i jeszcze jedno... 01.07.13, 11:56
                          ... jeśli piszesz: "Bo inaczej jestem do tyłu lub do przodu np 30 zł w skali miesiąca" to znaczy, że w skali dwóch miesięcy masz alimenty zbilansowane.

                          Zresztą tu nie chodzi o wyliczenie co do jednej złotówki, bo rzeczywiście się nie da i nie tu leży problem. Problem leży w tym, że ważna pozycja w ogóle nie jest ujęta w alimentach (wakacje) podczas gdy to wydatek dość gruby. I gdy te wakacje nadchodzą, to rodzice walczą na noże kto ma zapłacić.

                          Jak to kto? Obydwoje!
                          • blue_ania37 Re: A i jeszcze jedno... 01.07.13, 12:00
                            tricolour napisał:

                            > ... jeśli piszesz: "Bo inaczej jestem do tyłu lub do przodu np 30 zł w skali mi
                            > esiąca" to znaczy, że w skali dwóch miesięcy masz alimenty zbilansowane.
                            >
                            Ale jak przerzuci mi się wyłącznie na arbuza to w skali roku będę 12 razy 30zł do tyłu, a to już cośsmile
                            • tricolour To wtedy wnosisz o podwyżkę... 01.07.13, 12:02
                              ... a żeby nie latać do sądu zbyt często, to wnosisz o 50zł podwyżki.
                      • ingryd Re: Ja nie mam 01.07.13, 12:11
                        nie lubie sterotypow,

                        że cały czas pis
                        > zę o braku równowagi. bo matki są zawsze winne, bo to one maja sie dogadać, ust
                        > ąpić, bo jak nie ustąpią (nawet, gdy racja jest po ich stronie) to krzywdzą dzi
                        > ecko. ojcowie oczywiście nie. bo jak nie płacą alimentów, nie utrzymują kontakt
                        > ów z dzieckiem, etc. to dlatego, że 'to zła kobieta była'


                        wiec nie jest tak ze zawsze dzieje sie cokolwiek, dobrego lub zlego
                        wiesz przy rozwodzie najwazniejsze jest zeby probowac dogadac sie
                        wlasnie dla dobra dziecka,
                        nawet gdy czasem trzeba ustapic (i niewazne kto ustepuje, matka czy ojciec, najczesciej ten madrzejszy)

                        sa tu tacy ktorym sie to udalo dogadac bez problemu i maja poprawne stosunki "alimentacyjne" ze swoimi ex, z czego wynikaja rowniez poprawne stosunki rodzic-dziecko (np argentusa)

                        sa tacy ktorzy ustapili i dla dobra dziecka przelkneli swoja "krzywde" i z perspektywy czasu tego nie zaluja (nie,nie tylko kobiety, poczytaj wypowiedzi logicmana)

                        a sa i tacy ktorzy zab, za zab, oko za oko, grosz za grosz, latami, generujac koszty niebotyczne, ktore mozna byloby na dziecko przeznaczyc, prowadzili wojne, u nich najczesciej stosunki na linii rodzic dziecko sa zniszczone, dzieci nie widuja ojcow, lub nienawidza matek, bo predzej czy pozniej zostaly w te wojne wciagniete

                        wiec przyznam sie ze wywoluje we mnie niepokoj twoj wojowniczy post,
                        nawolujacy na barykady w imie przywrocenia "rownowagi" i sprawiedliwosci dziejowej,

                        wolalabym przeczytac apel o dazenie do wspolpracy rodzicow i dogadywanie sie,
                        ktore sa wedlug mnie conditio sine qua non harmonijnego, szczesliwego rozwoju dzieci i zadne ciurliki szmatlawe tego szczescia nie kupia
          • altz Re: Ja nie mam 30.06.13, 23:31
            ganesza napisała:
            > dla czego na tym forum mamy panów, którzy z DUMĄ pisza o tym, że już
            > nie są ojcem (to chyba Altz), że córka po rozwodzie to nie rodzina (Tri). i nie maja poczucia
            > obciachu, ze o poczuciu winy za rozpieprzenie życia dziecku nie wspomnę.

            Ja nie mam poczucia dumy, nigdy nie miałem. Coś chyba źle zrozumiałaś.
            Napisałem, że się tego nie wstydzę, zrozumiałem, że tak jest.
            Starałem się, proponowałem, moje propozycje zostały odrzucone, nie mam żadnych wyrzutów, oprócz tego, że dzieciom wybrałem taką matkę. Nie chciałem dzieciom rozwalać życia. Poza tym, to ja najwięcej straciłem. Byłem dzieckiem w trudnej sytuacji, byłem ojcem, więc wiem.
            A Ty kiedy byłaś ojcem?
    • altz Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 30.06.13, 22:12
      Czy chodzi o żony panów i alimenty na dzieci z poprzedniego związku?
      O alimenty na dzieci męża, o dokładaniu się do alimentów nowej żony w imię spokoju?
      Jakoś mi się skojarzyła ta historia. Obcy człowiek, dokładanie się itd.
      Czy dobrze myślę?
    • ingryd Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 30.06.13, 22:20
      odetchnij ganesz, policz do 10 i ... idz na spacer,
      zbytnie emocje zdrowiu i urodzie szkodza,
      i rozwolnieniem umyslowym skutkuja,
      • zwykle_konto Wypadałoby takie rady zastosować najpierw na 30.06.13, 22:26
        sobie ...
        Twoja odpowiedź jest chamska i nic nie wnosi, a problem brania odpowiedzialności za tatusiów istnieje realnie.
        • ingryd Re: Wypadałoby takie rady zastosować najpierw na 30.06.13, 22:47
          jak ma sie pytanie "do rozwiedzionych matek z dziecmi", do wypowiedzi autorki :
          nie jestem ex z dziećmi, które zdaniem większości panów na forum i pewnych pań forumowych są tylko i wyłącznie sprawą matki. dzieci nie mam. mąz jakos nie odczuwa potrzeby by mnie zamienić na inny model. ?
          smiem twierdzic ze ten "wysoko emocjonalny" post autorki jest wynikiem zupelnej nieznajomosci zlozonego problemu wspolnego wychowywania potomstwa po rozwodzie.
          wiec moja propozycja uspokojenia nerwow i ochloniecia, jest tylko wylacznie podyktowana troska o jej rownowage psychiczna
          a problem brania odpowiedzialnosci za rodzicow (nie tylko za tatusiow) zostal bardzo strywializowany, co wywolalo moja irytacje
    • triss_merigold6 Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 30.06.13, 22:27
      Ściślej rzecz biorąc interesowała mnie ewentualna podstawa prawna, a nie zasadność roszczenia. No i echa kodu kulturowego dobra matka powinna oraz dla dobra dziecka też gdzieś się kołaczą, ale je zwalczam.
      Dziecko pojechało, nie dołożyłam. A teraz uwaga! szokującą empatią wykazał się mój ojciec (mój, nie eksa), który via dziecko przekazał eksowi kasę. Na moje mocno oburzone komentarze stwierdził, że eks skarżył się kiedyś mojej siostrze(!), że ma problemy finansowe, ta opowiedziała i mój ojciec uznał, że pomoże i dołoży do wyjazdu wnuczka. Jestem tak !@#$% spiczless jak chyba nigdy w życiu.
      • zwykle_konto o żesz ... 30.06.13, 22:33
        ale czekaj to teraz ty powinnaś ponarzekać, może tobie też dorzuci wink

        wymiękłam, swoją drogą jak ktoś kiedyś przy tobie rzuci hasłem o solidarności jajników, to na solidarność nasieniowodów masz przykład jak złoto. wink
        • triss_merigold6 Re: o żesz ... 30.06.13, 22:41
          Ja nawet nie wiem jak to skomentować. Spiczless. Do głowy by mi nie przyszło, żeby krewnym czy rodzicom swoich byłych partnerów/mężów zwierzać się z jakichkolwiek problemów. Sądząc po reakcji eksa dziś, to mój tatuś wykonał spontan, nie umawiali się na takie wsparcie. Tatuś tak sam, z własnej inicjatywy, bo nie ukrywa, że uważa mnie za wredną sucz z zerową empatią.
          • ingryd Re: o żesz ... 30.06.13, 22:52
            smile))))))))
            no zesz pacz pani,
            ale pogubilam sie;
            to tatus twojego syna czy twoj, uwaza cie za wredną sucz z zerową empatią. ?
            • triss_merigold6 Re: o żesz ... 30.06.13, 22:58
              Mój rodzony ojciec uznał za słuszne wesprzeć mojego byłego męża po tym jak parę dni temu poirytowana opowiedziałam mu (mojemu rodzonemu ojcu) o życzeniu zwrotu zawrotnej kwoty 300 zł.
              Obaj tak uważają.
              • tautschinsky Re: o żesz ... 30.06.13, 23:12
                triss_merigold6 napisała:

                > Mój rodzony ojciec uznał za słuszne wesprzeć mojego byłego męża po tym jak parę dni temu poirytowana opowiedziałam mu (mojemu rodzonemu ojcu) o życzeniu zwrotu zawrotnej kwoty 300 zł. Obaj tak uważają.


                Wrogość wobec mężczyzn, swoją roszczeniową postawę, jaką prezentujesz oraz to, co napisałaś o reakcji twojego ojca, wiele mówią o tobie, i to, że ty generujesz problemy. Jeśli choć w ułamku jesteś taka, jaką siebie przedstawiasz w postach (w co nie wątpię), na głowie bym stawał, byś nie dostała ode mnie jako ojca wspólnego dziecka alimentów. Rozumiem twojego męża i go popieram.
              • ingryd Re: o żesz ... 30.06.13, 23:13
                kurde triss,
                ale na twoim miejscu,
                to ja juz bym przestala sie pultac o te 3 stowy,
                bo nie chcac byc zlym augurem,
                ale zle to bedzie wygladalo na sprawie o podwyzszenie alimentow,
                :
                prosze wysokiego sadu, nawet rodzony ojciec powodki, uznajac suczowatosc wlasnej corki, wsparl mnie finansowo w imie dobra dziecka....
                • triss_merigold6 Re: o żesz ... 30.06.13, 23:19
                  Dowody, dowody. W sumie to jest tak absurdalne, że aż śmieszne. Nie pultam się o 3 stówy, przecież odmówiłam i byłam konsekwentna.
                  Swoją drogą nie podejrzewałam eksa o to, że mojej siostrze czy ojcu opowiadał o jakichś problemach finansowych. Do głowy by mi nie przyszło, że można w ogóle coś takiego zrobić.
                  • tricolour A dlaczego nie opowiadać o problemach finansowych? 30.06.13, 23:22
                    Przecież to normalne, że się opowiada o problemach gdy się ma problemy oraz opowiada o szczęściu gdy ma się szczęście. Najzwyklejsza rzecz, że ludzie rozmawiają o ważnych dla nich rzeczach.
                    • triss_merigold6 Re: A dlaczego nie opowiadać o problemach finanso 30.06.13, 23:29
                      I tak każdemu, kogo się spotka?
                      • tricolour Mnie nie opowiadał więc nie każdemu... 30.06.13, 23:31
                        ... a rodzinie opowiadał, bo w rodzinie się takie rzeczy opowiada z natury rzeczy.

                        Ja też opowiadam jak jest gdy mnie ktoś pyta jak jest.
                        • triss_merigold6 Re: Mnie nie opowiadał więc nie każdemu... 30.06.13, 23:34
                          Ok, przyjmuję że żyjemy w innych bajkach.
                        • noname2002 Re: Mnie nie opowiadał więc nie każdemu... 01.07.13, 07:33
                          > ... a rodzinie opowiadał, bo w rodzinie się takie rzeczy opowiada z natury rzec
                          > zy.

                          Rodzinie byłej żony opowiadasz o problemach finansowych?!
                          • lampka_witoszowska Re: Mnie nie opowiadał więc nie każdemu... 01.07.13, 08:53
                            a dlaczego nie? może trafi się na kogoś, kto ma i da smile już pomijając, że mężczyźni tu, na forum, są chojni i z klasą, przyjaźnie nastawieni, życzliwi, więc dlaczego nei mieliby wziąć pieniędzy na własne dziecko od byłego teścia? big_grin
                            i jeszcze ten fakt traktowac jako dowód, że to kobieta jest zła, a mężczyzna dobry big_grin
                          • tricolour Nie mam problemów finansowych... 01.07.13, 08:55
                            ... więc co najwyżej opowiem, że nie mam problemów finansowych.
                            • noname2002 Re: Nie mam problemów finansowych... 01.07.13, 13:33
                              I fascynujące, że córka nie jest dla Ciebie rodziną a krewni byłej żony i owszem.
                              • tricolour Bo jest rodzina bliższa, dalsza... 01.07.13, 19:33
                                ... mała, a także wielka, jest też rodzina rozumiana jako rodziców wychowujących potomstwo. Są rodziny niepełne oraz pełnie...

                                Fascynujące, prawda? Że to wszystko są rodziny!
          • tricolour Gdy odniosę Twoją reakcję do siebie... 30.06.13, 22:58
            ... to przypominam sobie, że najbardziej wkurzony byłem (a "wkurzenie brało się ze wstydu) gdy zlekceważyłem swoje obowiązki, które ktoś za mnie, za moimi plecami, wykonał. To mnie wkurzało jak jasna cholera, że on, nie ja choć to moja sprawa. Że się wcina w nieswoje.

            Więc wydaje mi się, że Twój spiczless ma właśnie takie źródło.

            PS. Ale podarunek Twojego ojca jest z dobrym skutkiem dla dziecka, prawda?
            • triss_merigold6 Re: Gdy odniosę Twoją reakcję do siebie... 30.06.13, 23:03
              Cóż, źle odnosisz. Nie było moim obowiązkiem finansowanie części kosztów wyjazdu dziecka z ojcem. I tak by pojechali, eks po prostu sprawdzał na ile może sobie pozwolić i czy ustąpię.
              • tricolour A ja mam inne wrażenie... 30.06.13, 23:09
                ... że założyłaś wątek, bo miałas dylemat: że może ojciec oczekujący zwrotu 300zł ma trochę racji. Po to taki wątek - moim zdaniem - założyłaś, by się przekonać na podstawie naszych odpowiedzi.

                "Nie było moim obowiązkiem finansowanie części kosztów wyjazdu dziecka z ojcem" - a ja uznaję pogląd, że rodzic zawsze ma obowiązek finansowania swojego dziecka bez względu na to, z kim ono wyjeżdża. Na tym polega właśnie rodzicielstwo.
                • triss_merigold6 Re: A ja mam inne wrażenie... 30.06.13, 23:14
                  Nie, założyłam, żeby mieć argument w postaci paragrafu, i dlatego że mi ciśnienie skoczyło.
                  Ależ możesz uznawać różne poglądy, to wolny kraj. Są tacy co wierzą w blog Astromarii, są uznający istnienie reptilian, są wyznawcy katastrofy smoleńskiej więc możesz i tak interpretować rodzicielstwo.
            • ganesza Re: Gdy odniosę Twoją reakcję do siebie... 30.06.13, 23:04
              o właśnie idealny przykład na to, o czym mówię.
        • altz Re: o żesz ... 30.06.13, 23:22
          zwykle_konto napisał(a):
          > wymiękłam, swoją drogą jak ktoś kiedyś przy tobie rzuci hasłem o solidarności j
          > ajników, to na solidarność nasieniowodów masz przykład jak złoto. wink

          Nie podoba Ci się solidarność dziadka z wnuczkiem, że musisz (jak wszystko) to też zohydzać?
          Przecież dziadek to zrobił dla wnuczka, nie dla zięcia!
          • zwykle_konto a kasę dał wnuczkowi? 01.07.13, 12:00
            nie, dał ją kolesiowi z żenującym podejściem do roli ojca. Nawet nie własnej córce, żeby mogła mieć "pański gest" tylko obcemu kolesiowi, żeby miał na piwo - bo przecież bez tej kasy, jak się okazało też pojedzie nad morze.

            A przy okazji, równouprawnienie facetom nie w smak - to jak utrzymają rodzinę jak nawet "połowy" dziecka nie są w stanie.

            Dobrze dla dzieci, że matki jednak pracują, bo w takich przypadkach to nawet pod namiot do sąsiedniej wioski by nie pojechały. Ale to tak na boku spostrzeżenie
      • ganesza Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 30.06.13, 22:54
        no właśnie, interesowała Cię podstawa prawna. w zupełnie innej sytuacji, gdyby ktoś domagał się od Ciebie pieniędzy za coś, za co on powinien zapłacić, domagałabyś się od niego podstawy prawnej. nie od siebie. bo wiedziałabyś, że prawo jest po Twojej stronie. tutaj też wiedziałaś, że racja jest Twoja a jednak...
        o to mi właśnie chodzi. o to pranie mózgu. matka powinna. ojciec co najwyżej łaskawie może. jesli ma taki kaprys. że exojcowie, bo to najczęściej są nie tylko exmężowie ale właśnie exojcowie, jakoś specjalnie mnie nie dziwi. ale te kobiety, które uważaja, że matka musi, przerażają mnie. bo włączaja się w pranie mózgów. same mają już wyprane i usiłują, jak widać dość skutecznie, wyprać innym w tej samej sytuacji i co gorsza wdrukowują taki zapis swoim dzieciom.

        -
        Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
        kompetentna ani majętna, ale jestem.
        • triss_merigold6 Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 30.06.13, 23:06
          Lepiej się upewnićuncertain
          Kobiety, które uważają, że matka musi strzelają sobie i innym kobietom w kolano. Chociaż czasem faktycznie tylko matka musi, bo inaczej potomstwo umarłoby z głodu (albo wcześniej trafiło do domu dziecka).
        • ingryd Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 30.06.13, 23:57
          exojcowie, bo to najczęściej są nie tylko
          > exmężowie ale właśnie exojcowie,

          kurcze, skad ty masz takie wiadomosci, bo twierdzisz ze nie z autopsji
          ze exojcowie
          ze najczesciej
          zioniesz straszliwa mizoandria,
          chyba nawet triss (mimo awatur o forse) nie nie powie o swoim ex ze jest exojcem
          • noname2002 Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 01.07.13, 07:35
            Ależ nawet tu na forum są exojcowie-np. Altz.
            • altz Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 01.07.13, 08:27
              noname2002 napisała:

              > Ależ nawet tu na forum są exojcowie-np. Altz.
              A co to oznacza?
              Ja nigdy nie byłem ojcem, nastąpiło zatarcie. smile
              Inne przestępstwa też są wymazywane po pewnym czasie. wink
          • zwykle_konto Rosa.. nic dodać nic ująć 01.07.13, 12:05
      • noname2002 Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 01.07.13, 07:42
        Ja bym poprosiła, żeby do mojego wyjazdu z dzieckiem też ojciec dorzucił. O ile oczywiście zaczęłabym z nim rozmawiać przed upływem roku.
    • lampka_witoszowska Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 01.07.13, 12:22
      Panie Premierze! i jak tu lubić facetów?
    • fotm Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 04.07.13, 11:28
      Mnie też to zadziwia. Wystarczy poczytać wypowiedzi na tym forum - głównie Panów - i jakoś dziwnym trafem zawsze oburzeni są bardzo i doradzają dogadanie się w tej kwestii. Jakoś nie widzą nigdy problemu w niepłaceniu alimentów, nieuznawaniu własnych dzieci za rodzinę i spotykaniu się z pociechami raz od wielkiego dzwonu. O wsparciu dla własnego dziecka nie wspomnę, bo niektórzy uważają, że wysłanie sms-a wystarczy big_grin.
      • altz Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 04.07.13, 11:53
        fotm napisał(a):
        > Mnie też to zadziwia. Wystarczy poczytać wypowiedzi na tym forum - głównie Panó
        > w - i jakoś dziwnym trafem zawsze oburzeni są bardzo i doradzają dogadanie się
        > w tej kwestii. Jakoś nie widzą nigdy problemu w niepłaceniu alimentów, nieuznaw
        > aniu własnych dzieci za rodzinę i spotykaniu się z pociechami raz od wielkiego
        > dzwonu. O wsparciu dla własnego dziecka nie wspomnę, bo niektórzy uważają, że w
        > ysłanie sms-a wystarczy big_grin.

        Dlaczego tak się dzieje w Polsce, a w innych krajach niekoniecznie tak jest?
        Nie warto nad tym myśleć, bo głowa pęka? wink
        • fotm Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 04.07.13, 12:22
          Altz, zakres Twojej wiedzy mnie zadziwia jak zwykle. Czy Twoją modą mogę poprosić o linka do badań na temat tych rewelacji big_grin?
          Myśleć zawsze warto. I wcale nie uważam, że przyczyną tego jest niższy status naszego społeczeństwa, raczej uwielbienie do narzekania na wszystkich zamiast podkasania własnych rękawów.
          W naszym społeczeństwie za to, że się za mało zarabia odpowiada nie sam zainteresowany / a , tylko wszyscy wokół. Stąd te stresy smile.
          • altz Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 04.07.13, 13:01
            fotm napisał(a):
            > Altz, zakres Twojej wiedzy mnie zadziwia jak zwykle. Czy Twoją modą mogę popros
            > ić o linka do badań na temat tych rewelacji big_grin?
            Rozumiem, że to jest płatne zlecenie? smile
            Nie mam zamiaru prowadzić akcji edukacyjnej.
            Popatrz, jak jest w USA i Szwecji, bo takie materiały są, chociaż całkiem nowych raczej nie ma. www.wstroneojca.pl/images//raport%20opieka%20wspolna%20perspektywy.pdf

            > W naszym społeczeństwie za to, że się za mało zarabia odpowiada nie sam zainte
            > resowany / a , tylko wszyscy wokół. Stąd te stresy smile.
            Pierdzielisz, jak wielu wokół. Zaczyna mnie to denerwować i tracę cierpliwość.
            Sami chętni na stanowisko ministra finansów, ale to takie chciejstwo raczej, niż pomysł.

            Patrz, jak Amerykanie pilnują licencji, co mogą, obejmują licencjami, przekupują zdolnych ludzi "zapraszają", a to jest zwykły drenaż mózgów. Do tego mają organizację, fundusze i świetny pomysł na wdrożenie produkcji i współdziałanie między naukowcami a producentami. Dlatego, nawet pomimo kryzysu, mają miejsca pracy i dużą produkcję. Nie muszą narzekać.
            U nas też było super łatwo, ale w 1989 roku, jak nic nie było. Ostatnio rozmawiałem z kolegą, okazało się, że znajomi siedzą w Anglii, chociaż stracili pracę, ale mają zasiłki na dziecko. Wcześniej też nieźle żarło, ale przestało, więc nie tylko u nas. Mówił, że gdzieś się robota zwolniła, bo ktoś zachorował. I tak to wygląda, ktoś dostaje pracę, a inny wylatuje. Większość stanowisk jest obsadzonych i trzeba szukać pomysłów na wykorzystanie innych rynków, wtedy u nas też się poprawi.

            Są miejsca pracy w samochodach ciężarowych, ale nie wszyscy się nadają, ja nie mogę.
            Jasne, że trzeba coś robić, rozwijać poszukiwane umiejętności pracowników, dbać o firmy, starać się o rynki i tak organizować, żeby nasz towar był konkurencyjny dla tego spoza kraju.
            Prosty ludek nie ma na to wpływu.

            U nas co się zrobiło? Szkolenia zupełnie bez sensu, gdzie organizator zarobił, a ludziom to niewiele dało. Kierunki na uczelniach też bardzo ciekawe, ale dla wykształconych bezrobotnych. Pieniądze nam przepływają przez ręce, myślę, że co najmniej 50% było wyrzuconych bez sensu, a nas na to zwyczajnie nie stać.
            • fotm Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 04.07.13, 15:28
              Wiesz co, z całej tej wypowiedzi wynika jedno: u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona. I co ja mam teraz napisać o Afryce i Azji, że tam gorzej mają, a my tylko marudzimy w kółko? To dopiero będą frazesy. Wiadomo, że gdzieś tam jest lepiej. Chodzi o to, co robisz tu i teraz ze swoim czasem. A tak serio to zaczynam mieć wrażenie, że my tu w kółko o tym samym gadamy big_grin.
              • altz Re: pytanie do rozwiedzionych matek z dziećmi 04.07.13, 16:52
                fotm napisał(a):
                > Wiesz co, z całej tej wypowiedzi wynika jedno: u sąsiada trawa zawsze bardziej
                > zielona. I co ja mam teraz napisać o Afryce i Azji, że tam gorzej mają, a my ty
                > lko marudzimy w kółko?
                Nie porównujmy się do Afryki i Azji, bo nie mamy pewności, że wszędzie jest gorzej, niż u nas.
                Mam duże wątpliwości czy jest u nas lepiej, niż w Wietnamie czy Korei Południowej.
                Interesuję się sytuacją porozwodową, podobnie jak u nas, jest w Bułgarii i na Ukrainie.

                > A tak serio to zaczynam mieć wrażenie, że my tu w kółko o tym samym gadamy big_grin.
                Mam już dawno pewność na ten temat. wink
      • tricolour Fotm, tak z ciekawości zapytam... 04.07.13, 13:46
        ... Twój były uważa swoje dzieci za rodzinę?

        Jaki jest zakres jego odpowiedzialności za to, co uważa?
        • fotm Re: Fotm, tak z ciekawości zapytam... 04.07.13, 15:34
          Myślę, że on uważa, że tak. To, że cała reszta uważa, że jest inaczej nie ma dla niego kompletnie żadnego znaczenia, ponieważ to taki egzemplarz, który jest po prostu z gruntu doskonały. I nie obraź się, ale w swoim postrzeganiu świata cholernie przypomina mi Ciebie smile.
          • tricolour Wiem, że mnie przypomina... 04.07.13, 16:21
            ... to właśnie z tego powodu mnie nie lubisz. Nie za to, co Ci zrobiłem (bo nic nie zrobiłem) tylko dlatego, że TOBIE wydajemy się podobni. Nawet gdy może nie jesteśmy.

            I gdy piszę, że moja córka nie jest rodziną, to zapamiętujesz to i Ciebie szlag trafia nie za moje wyznanie tylko dlatego, że dla Twojego exa jego potomstwo nie jest rodziną. Po prostu nie lubisz mnie za to, że śmiałem nazwać swoją rzecz po imieniu, a przy okazji drgnęła Twoja wrażliwa struna. Tylko co ja mam z tym wspólnego? Nic.

            Ale spoko - mnie to nie przeszkadza.
            • fotm Re: Wiem, że mnie przypomina... 05.07.13, 09:16
              Spoko - mi nie przeszkadza Twoja psychoanaliza rodem z kursu ESKK smile.
              Nie nazwałabym pisania na forum nazywaniem rzeczy po imieniu. Można to raczej porównać z nastoletnim kibicem Lecha który obraża w necie kibiców Legii. W oczy by im tego z pewnością nie powiedział smile.
              • tricolour Gdyby moja analiza nie przeszkadzała.. 05.07.13, 09:57
                .... to byś w porównaniu nie odwołała się do obrażania i aluzji tylko do czegoś innego - na przykład do obojętności. Skonstruowałabyś obojętne porównanie adekwatne do "nie przeszkadzania". Tymczasem z jednej strony deklarujesz "nie przeszkadzanie", a z drugiej zachowujesz agresywnie aluzją o moim rzekomym tchórzostwie, deprecjonujesz kursy ESKK w których sama brałaś udział (bo inaczej na jakiej podstawie mogłabyś je oceniać?) czy też widzisz we mnie nastoletniego chłoptysia.

                Widzisz więc jak niezałatwione Twoje własne sprawy rzutują na sposób myślenia i wypowiedzi.: chęci są diametralnie inne od działań. Tak naprawdę jednak przeszkadza Ci, co piszę, bo przypomina o tym, co masz niezałatwione. Złość na swoją własną zabagnioną sytuacją kierujesz przeciw mnie i zamieniasz na agresję.
                • fotm Re: Gdyby moja analiza nie przeszkadzała.. 05.07.13, 10:15
                  no i wrócił stary (nie)dobry Tri. Witamy smile! Freuda to z Ciebie nie będzie niestety.
                • ganesza swietna autoanaliza, Tri, gratulacje 05.07.13, 11:52
                  tricolour napisał:
                  > Tak naprawdę jednak przesz
                  > kadza Ci, co piszę, bo przypomina o tym, co masz niezałatwione. Złość na swoją
                  > własną zabagnioną sytuacją kierujesz przeciw mnie i zamieniasz na agresję.


                  jaką swoją własną zabagnioną sytuację zamieniasz na agresję?
                  no chyba, że kierujesz sie jakże chrześcijańskim przykazaniem 'wyjmij belkę z oka swego w wsadź ją bliźniemu'
                  • tricolour Otóż to, chrześcijańskim przykazaniem kierowany... 05.07.13, 22:56
                    ... stanąłem w obronie bliskich.

                    Gdybyś weszła w jakiś spór ze mną, wyśmiała mnie, wyszydziła, a najlepiej jakoś celnie, to bym złego słowa nie napisał. Nie miał bym powodu. Ale atak poprzez żonę? Użyłem narzędzia adekwatnego do zaplanowanego celu...
                    • noname2002 Re: Otóż to, chrześcijańskim przykazaniem kierowa 06.07.13, 06:48
                      Jakież to rycerskie i honorowe, "bronić" swojej kobiety wypisując innej, że jest jałowa i ma zdychać w samotności.
                      • zabelina Jaki rycerz, tacy wrogowie, z którymi walczy... 06.07.13, 16:05

                        • zmeczona100 Re: Jaki rycerz, tacy wrogowie, z którymi walczy. 06.07.13, 16:22
                          smile Lubię to!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka