pen41200
01.07.13, 19:09
Witam, opiszę swój przypadek jak w majestacie prawa Rzeczpospolitej Polskiej można zostać udupionym do końca swojego życia. No to zacznę, była wyprowadziła się z dziećmi z mieszkania i złożyła sprawę o rozwód z orzeczeniem o mojej winie. Nie będę się rozpisywała na temat kłamstw w pozwie ale jednym z nich było że żona nie miała dostępu do pieniędzy (chociaż to ona zeznała w sądzie że nie chciała dostępu do mojego konta bo były długi) oraz że były długi i ona nigdy nie wiedziała ani nie przyczyniała się do zadłużenia rodziny(chociaż sama na rozprawie zeznała że oby dwoje podpisaliśmy kredyt na zakup samochodu). Na podstawie zeznań świadków i stron sąd pierwszej instancji ogłosił wyrok że winni rozpadu są obie strony ,fragment orzeczenia „Nie ulega jednak wątpliwość że pozwany przeznaczał swoje dochody na utrzymanie rodziny ,nie trwonił zarobionych pieniędzy, choć nie traktował żony jako równorzędnego partnera w podejmowania decyzji. Nie ulega też wątpliwości że od roku 2006 kiedy żona uzyskiwała dochody za pracę również ona w tym okresie czasu bez porozumienia z mężem dysponowała zarobionymi pieniędzmi. Nie ulega też wątpliwości że ostatecznie to powódka pod nieobecność męża wyprowadziła się ze wspólnego domu i ostatecznie zerwała ostatnią więź łączą małżonków”. Po takim orzeczeniu stwierdziłem że nie ma sensu wnoszenie apelacji ale moja żona wniosła i tu przechodząc do sedna sprawy na rozprawie apelacyjnej sędzina prowadząca przeczytała wyrywki akt sprawy oczywiście tylko pasujące do uznania mnie winnym i tu szok trzech sędziów SPRAWIEDLIWYCH(jak można na podstawie tendencyjnie wybranych fragmentów skazać człowieka) odczytało(po dziesięciominutowej przerwie) wyrok uznający mnie jako jedynie winnego bez prawa apelacji i odwołania się od wyroku. I teraz w majestacie prawa i sprawiedliwości nic nie mogę zrobić chociaż w wielu orzeczeniach Sąd Najwyższego wskazywał „że obojętnie jest przy ocenie winny to w jakim stopniu każdy z małżonków przyczynił się do rozkładu. Małżonek który zawinił jedną z przyczyn rozkładu musi być uznany za współwinnego, chociażby drugi małżonek dopuścił się wielu poważniejszych przewinień”