Dodaj do ulubionych

zdrada - rozwód

02.07.13, 19:10
Witam wszystkich, piszę na tym forum bo myśli mi się kłębią od paru dni i nie wiem co mam robić. Może kogoś odpowiedź jakoś mnie ukierunkuje.

Jesteśmy małżeństwem od prawie 11 lat. Mamy córkę. Z zewnątrz jak przykładna rodzina - duże mieszkanie, samochody i inne bajery. Zero zobowiązań kredytowych. Po prostu cud malina.

Faktem jest, że nasze stosunki od paru lat nie układają się najlepiej. Ona wycofuje się, ja też. Nie rozmawiamy, warczymy na siebie i tak dalej... Zdarzają się krótkie przerwy gdzie jest ok ale nie trwają długo.

Finansowo ja pracuję sam na całą rodzinę.

Ona wyjechała ostatnio na tygodniową wycieczkę z koleżanką i jak wróciła okazuje się, że zauroczyła się bardzo tam jednym mężczyzną. Zaczęli do siebie pisywać, później dzownić, smsować. Mówiłem, że wiem o tym. Napisałem do niego. To nie pomogło. Ona stwierdziła, że chce zobaczyć czy uczucie, która się zrodziło między nią a tym facetem na wyjeździe nadal trwa...więc dąży do tego kontaktu.

Przeszedłem ostrą huśtawkę nastrojów przez ostatnie dni i naprawdę mam bardzo duży dylemat....

Jestem prawie przekonany do rozwodu. A jednak się waham.
Wydaje mi się, że chyba powinienem być w 100% pewny - czy tak powinno być?






Obserwuj wątek
    • zwykle_konto To jedyny powód? 02.07.13, 19:20
      Wybacz, ale jak rozumiem, jest zauroczona jedynie, sprawy nie zaszły chyba za daleko?

      A czego ty chcesz?
      Jak wyglądało wasze małżeństwo?

      Po jednym flircie/zadużeniu, które chyba pełną zdradą nie było, od razu chcesz się rozwodzić?

      Pytałeś ją? co ona myśli?
    • altz Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 19:23
      Miotają Tobą różne emocje, a liczą się przede wszystkim motywacje.
      Z jakiegoś powodu oburzyłeś się, a przecież nie jest między Wami dobrze.
      Więc o co chodzi? Czy o to, że ktoś Ci zabiera jakąś własność?
      Czy może faktycznie Ci zależy na kobiecie?

      Takie zauroczenia zdarzają się w związku, za rękę nie chwyciłeś, zdrady nie potrafisz udowodnić. Wyjdziesz na przemocowca, co to nie pozwala się spotykać z ludźmi, a na pewno na człowieka zaburzonego.
      Odpuść, przeczekaj, ale zbieraj fakty, jeśli już Ci wpadną w rękę. Nie bądź w tym nachalny.
      Jeśli żona wróci do Ciebie, to może być jakaś szansa na poprawę między Wami.
      Jeśli wróci, to ja bym żony nie tknął bez badań. wink Tylko jak to zrobić, bez wielkiej awantury? Ale zdrowie najważniejsze, masz je tylko jedno, więc uważaj, żebyś czegoś nie złapał.
      • zwykle_konto Ta... poczekaj 02.07.13, 19:31
        Początek miałeś Altz dobry, ale radami "poczekaj" to możesz tylko z niego pomóc zrobić rogacza.

        Jeżeli jeszcze zdrady nie było, to się raczej nie czeka aż do niej dojdzie, tylko wchodzi do gry.
        A tak to co babka widzi:
        - męża co siedzi, nic nie robi, mimo że rywal na horyzoncie - czyli na żonie mu nie zależy, ikry nie ma, o żonę nie "powalczy"
        - nowego pana, który jej słodzi jaka to ona cudna itd.
        Jeżeli wcześniej było nieciekawie, to chyba wybór dla każdego będzie prosty.

        Ale jeżeli mąż zacznie o własną żonę zabiegać i konkurować z nowym, to przynajmniej element porównania odpadnie. Mąż okaże się również samcem alfa.
        Trudniej też będzie zdradę sfinalizować.

        A jak się i tak nie uda - to przynajmniej Autorze przed samym sobą będziesz mógł powiedzieć, że próbowałeś walczyć o małżeństwo.
        • lesnik5 Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 19:39

          > Jeżeli jeszcze zdrady nie było, to się raczej nie czeka aż do niej dojdzie, tyl
          > ko wchodzi do gry.
          > A tak to co babka widzi:
          > - męża co siedzi, nic nie robi, mimo że rywal na horyzoncie - czyli na żonie mu
          > nie zależy, ikry nie ma, o żonę nie "powalczy"
          > - nowego pana, który jej słodzi jaka to ona cudna itd.
          > Jeżeli wcześniej było nieciekawie, to chyba wybór dla każdego będzie prosty.
          >

          No niech idzie do tego co słodzi, 99,90% takich sytuacji wiadomo jak się kończy. Posłodzi, zaliczy i zniknie.

          No tak, ale zapomniałem, każda kobieta uważa że to właśnie ona jest wyjątkowa i że to właśnie ona to jest te 0,10%.

          Statystyki sobie, życie sobie.

          • zwykle_konto Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 19:50
            ale tematem nie jest co pani na pewno zrobi - bo tego nie wiemy - a pytanie co ma zrobić Adrian.

            Ale najpierw musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie czemu na siebie warczeli itd.
            Bo niestety to zauroczenie to już tylko wynik tego warczenia niestety. Zona poczuła, że może się podobać, być adorowana i nawet jak z tym kolesiem nie wyjdzie, to na gwizdek jej upierdliwy mąż co w obliczu rywala nawet nie staje do walki? Wiem, że to takie idealistyczne opisy, ale przecież to wam facetom testosteron każe zdobywać wink
            • blue_ania37 Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 19:58
              Pan zarabia i utrzymuje cały dom, pani pojechała na tygodniową wycieczkę za sponsorowaną przez męża.
              Litości, teraz ma pan czekać aż pani się określi.
              Dla mnie porażka
              • zwykle_konto Ania, oni mają inne problemy 02.07.13, 20:07
                "mniejszego kalibru" niż znane ludziom co przeszli przez rozwód.
                Żyją w innym matriksie i tyle.
                I pani jest cholernie nieszczęśliwa w tym małżeństiwe, pan chyba też.
                On miał po prostu farta, że to ją najpierw dopadło takie głupie zachowanie, a nie jego - jakaś młódka co misia rozwiedzie bo on taki biedny w tym związku.

                I wg mnie, na tyle ile nie wiemy, to jesteś niesprawiedliwa - on też mógł nie być święty i tak jak pisałam po prostu sobie zasłużyć na odreagowanie żony. Wrednie powiem, że chłop chętną lalę to już zwykle zalicza a nie chwali się żonie.
                NIe wydaje się nikomu dziwne, że pani się zachowuje zbyt jawnie? Jak nastolatka, która łobuzuje, żeby na siebie zwrócić uwagę?

                A rozwieść się Adrian i tak zdąży, pytanie tylko czy postara się by 'umarł ostatni powód do bycia razem'.
              • altz Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 20:11
                blue_ania37 napisała:

                > Pan zarabia i utrzymuje cały dom, pani pojechała na tygodniową wycieczkę za spo
                > nsorowaną przez męża.
                > Litości, teraz ma pan czekać aż pani się określi.
                > Dla mnie porażka
                A dla mnie to nie jest porażka, tylko poważne potraktowanie kobiety, jako kogoś, kto sobą kieruje i potrafi wybrać.
                • blue_ania37 Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 20:16
                  A ja uważam inaczejsmile
                  W moim świecie nie ma zdrad, zauroczeń na wyjazdach.
                  Albo jestem z kimś albo nie.
                  Uwielbiam kobiety które nie pracują i są na utrzymaniu misiów z którymi są nieszczęśliwe i niespełnione.
                  10 godzin pracy przez dwa tygodnie zmienia na ogół optykę.
                  • zwykle_konto czarno biały masz świat 02.07.13, 20:38
                    to teraz mała odwrócenie historii:

                    "Jesteśmy małżeństwem 11 lat, mamy córkę. Po urodzeniu dziecka zdecydowaliśmy, że ja będę zajmować się domem i dzieckiem, a mąż będzie zarabiać - ma dużo lepszą pracę. Na początku buło fajnie, ale im córeczka starsza tym bardziej mąż mi wypominał, że mam za dużo czasu, wytykał każdy wydany grosz. Ale jak tylko mówiłam, że może poszłabym do pracy, to się wściekał, że nie będę robić z niego dziada, co nie umie rodziny utrzymać. Koleżanki mnie namawiały na wizyty u psychologa, ale nie mam odwagi. Właściwie do teraz, bo zdarzyła mi się historia jak z taniego romansu: na wypadzie z koleżanką poznałam mężczyznę. Ech jak on na mnie patrzył i jak tańczył, przypomniało mi się co to znaczy być kobietą i podobać się, mąż to chyba tylko przed ślubem taki był. Później to już tylko praca, kasa i wyjazdy do teściów".
                    Możliwe, że historia tak wygląda a możliwe, że nie. Ale na forum przy tak skąpej ilości informacji, to może jednak lepiej nie utwierdzać pana w mniemaniu jaka to żona zła?
                    • lesnik5 Re: czarno biały masz świat 02.07.13, 20:40
                      Jeśli tak wyglądała ta historia, to żona głupia.

                      Więc albo zła, albo głupia, tak wychodzi, nie?
                      • zwykle_konto Nie, 02.07.13, 20:53
                        ja bym raczej powiedziała, że głupio postępuje - nie muszę jej obrażać, bo głupie zachowanie jest jedno a głupi człowiek jest cały.

                        A tak naprawdę to jest dwoje nieszczęśliwych ludzi, którzy nie potrafią się dogadać i nie szanują się nawzajem. Szkoda ich i tyle.
                    • sonia_30 Re: czarno biały masz świat 02.07.13, 20:44
                      No i co jeśli tak wygląda? Znaczy że panna może sobie dowolnie sprawdzać czy "uczucie, które się zrodziło między nią a tym facetem na wyjeździe nadal trwa"?
                      • zwykle_konto Szczerze powiem, nie wiem 02.07.13, 20:50
                        tu za dużo niewiadomych jest.
                        Jeżeli wcześniej ona próbowała sklejać małżeństwo, to tak teraz ma prawo zadbać o siebie.
                        Jeśli nie próbowała, to nie ma prawa.

                        • sonia_30 Re: Szczerze powiem, nie wiem 02.07.13, 21:02
                          Z opisu wynika, że państwo sobie dryfowali przez życie, każde swoim torem, od czasu do czasu na siebie powarkując, o próbach naprawczych wzmianki nie było, więc nie ma co snuć domysłów. Równie dobrze można scenariusz horroru napisać, że pan panią przywiązywał do kaloryfera, jedzenie wydzielał, a od czasu do czasu lał, w końcu się wzięła bidula wyrwała z kieratu i trzask prask zaiskrzyło, spotkała księcia na białym koniu.
                          Jak się coś próbuje sklejać i za cholerę nie wychodzi, to robi się podsumowanie pt. 'ja się tu napinam, staram i zabiegam, niestety wszystko się rozłazi, nie ma sensu takie życie, idźmy każde w swoją stronę, nim się wzajemnie zadepczemy'... potem można ewentualnie układać sobie życie na nowo.
                          • zwykle_konto Zgadzam się z Tobą w pełni 02.07.13, 21:08
                    • zdrada-boli Re: czarno biały masz świat 08.07.13, 14:49
                      Święta racja! Zawsze są dwie strony interpretacji i tej drugiej nie znamy. I to prawda, że wina leży zwykle po obu stronach, ale jej środek jest jednak zawsze przechylony mocniej na którąś stronę. Na przykład kobieta zdradza, kiedy widzi, że może jeźdźić po facecie jak po kobyle, a on na to pozwala, bo kocha ją i dzieci i staje się takim pieskiem biernym, to ona w końcu traci do niego szacunek i odwala jej, jak trafia na samca alfa (w jej przekonaniu oczywiście). Naczytałam się ja takich tragicznych ale jakże życiowych opowieści na alehistorie.pl i nikomu nie życzę znaleźć się w prawdziwych sytuacjach tam opisanych. Łajdactwo jest i wśród kobiet i wśród facetów. Po równo!
            • anoraak Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 20:07
              > Ale najpierw musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie czemu na siebie warczeli itd.
              > Bo niestety to zauroczenie to już tylko wynik tego warczenia niestety

              litości !!! już któryś raz czytam Twoje komentarze i naprawdę jest to dla mnie przerażające.
              na informacje w innym wątku że matka zdradzała ojca 15 lat - odpowiadać widocznie miała powody a teraz w tym wątku piszesz, że powodem zauroczenia żony jest warczenie.
              kobieto czy to samo napisałabyś, gdyby to kobieta pisała, iż mąż wyjechał na tydzień w delegacje i wrócił zauroczony koleżanką i nie chce zaprzestać kontaktu z tą koleżanką ?

              oczywiście, że autor nie powinien działać pochopnie i od razu myśleć o rozwodzie. powinien powiedzieć małżonce, że nie chce aby utrzymywała ten kontakt, że sprawia mu to przykrość.
              ze swojej strony powinien zadbać o polepszenie relacji tak, żeby warczenia w ich związku było jak najmniej
              jeżeli żona nadal będzie utrzymywać kontakt z panem którego poznała na wyjeździe to wtedy dopiero powinien się poważnie zastanowić nad związkiem i postawić jakieś warunki większego kalibru typu terapia albo rozwód. no chyba, że mu nie zależy na związku to jak najbardziej powinien od razu złożyć wniosek o rozwód.
              • zwykle_konto Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 20:47
                to proponuję czytać ze zrozumieniem na początek?
                Jestem przewrażliwiona na punkcie zdrad, ale jeszcze bardziej wkurzają mnie bezmyślne osoby, które uważają, że ZAWSZE zdrada zaczyna się na wyjeździe/imprezie itd. I NIGDY nie ma związku ze stanem małżeństwa przed, nawet jak koleś sam pisze, że dobrze nie było.
                To gdzie on wtedy był? Teraz chce rozwodu, bo boi się rogów? czyli jakby trzeci się nie pojawił to dalej by sobie tak żyli?
                Przyczyna kłótni ma znaczenie, bo jak facet był dupkiem do spodu, to NORMALNA kobieta na adorację obcego chłopa zareaguje - bo biologia się odezwie. A żona chyba taka zła nie jest skoro jeszcze mu rogów nie przyprawiła.
                W każdym razie, autor powinien sobie WSZYSTKO przemyśleć, co miało wpływ na stan małżeństwa, swoje zachowanie, uczucia itd. I wtedy myśleć w którą stronę ma iść.
                Żona głupio robi, ale czy naprawdę zauroczenie - bo przestało się być obiektem awantur tak was dziwi?
                W każdym razie można sobie gdybać w nieskończoność, pewne jest tyle, że przed rozwodem i w trakcie trzeba naprawdę myśleć. Szczególnie, że dziecko też tam jest!
                • altz Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 21:04
                  zwykle_konto napisał(a):
                  > Przyczyna kłótni ma znaczenie, bo jak facet był dupkiem do spodu, to NORMALNA k
                  > obieta na adorację obcego chłopa zareaguje - bo biologia się odezwie. A żona ch
                  > yba taka zła nie jest skoro jeszcze mu rogów nie przyprawiła.

                  Mogę się założyć, że już długi czas nie spali ze sobą. Kobiety są mistrzyniami w graniu seksem. Były statystyki, że po urodzeniu dzieci 40% kobiet z mężami.
                  Dlatego nie zdziwiłoby mnie to i w tej sytuacji, a teraz jej się włączyła biologia.
                  • blue_ania37 Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 21:08
                    Gadajcie dalej, bardzo mi się miło was czyta i uczę się przy okazjismile
                • anoraak Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 21:09
                  > Jestem przewrażliwiona na punkcie zdrad, ale jeszcze bardziej wkurzają mnie bez
                  > myślne osoby, które uważają, że ZAWSZE zdrada zaczyna się na wyjeździe/imprezie
                  > itd. I NIGDY nie ma związku ze stanem małżeństwa przed, nawet jak koleś sam pi
                  > sze, że dobrze nie było.
                  > To gdzie on wtedy był? Teraz chce rozwodu, bo boi się rogów? czyli jakby trzeci
                  > się nie pojawił to dalej by sobie tak żyli?

                  Moja Droga, czytam ze zrozumieniem i z większości Twoich postów przebija aprobata dla takich zachowań dla kobiet, bo są uciśnione, bo była przyczyna, bo pewnie facet zły...itp itd.

                  zadam ponownie pytanie : czy takie same rady dawałabyś kobiecie która opisywałaby jak to mąż wyjechał w delegację i się zauroczył koleżanką która adorowała go, mówiła jak jest męski i mądry podczas gdy w domu tenże facet miałby sfrustrowaną, marudzącą żonę która wiecznie by go krytykowała?

                  pewnie, że zawsze są przyczyny zdrady - zgadzam się z tym w zupełności - ale one nie usprawiedliwiają takich zachowań. dlatego autor nie powinien się biczować i czuć winny ale powinien postawić granicę i panią doprowadzić do pionu jednocześnie próbując pracować nad związkiem jeżeli mu na tym związku jeszcze zależy (co nie oznacza, że ma ją przepraszać)

        • altz Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 19:41
          zwykle_konto napisał(a):
          > Początek miałeś Altz dobry, ale radami "poczekaj" to możesz tylko z niego pomóc
          > zrobić rogacza.
          Jak żona będzie chciała się przespać, to się prześpi i nikt temu nie zaradzi.

          > - męża co siedzi, nic nie robi, mimo że rywal na horyzoncie - czyli na żonie mu
          > nie zależy, ikry nie ma, o żonę nie "powalczy"
          Mężowi zależy, może to powiedzieć, ale na spokojnie, a nie odgrywać scen i poniżać się, bo tego akurat mu kobieta nie wybaczy, nawet po rozwodzie.

          > - nowego pana, który jej słodzi jaka to ona cudna itd.
          > Jeżeli wcześniej było nieciekawie, to chyba wybór dla każdego będzie prosty.

          > Ale jeżeli mąż zacznie o własną żonę zabiegać i konkurować z nowym, to przynajm
          > niej element porównania odpadnie. Mąż okaże się również samcem alfa.
          Raczej okaże się pantoflarzem niegodnym spojrzenia. smile
          • zwykle_konto Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 19:53
            Pie..przysz głupoty i tyle - jest duża różnica między dziamgolącym pantoflarzem, facetem z ikrą, a przemocowcem. Naprawdę.
            Choć oczywiście nie należy wylewać dziecka z kąpielą - "walka" o kobietę nie powinna być upodleniem siebie ani awanturami w jej kierunku.
            Powiedz, po co normalnej babce obcy chłop jak w domu ma fajnego?
            Tak wiem wyjątki istnieją, ale póki nie spróbuje się nie dowie.
            • altz Re: Ta... poczekaj 02.07.13, 20:09
              zwykle_konto napisał(a):
              > jest duża różnica między dziamgolącym pantoflarzem
              > , facetem z ikrą, a przemocowcem. Naprawdę.
              Jak zauważyłem, dla kobiet najgorszy to pantoflarz, choćby był z ikrą.

              > Powiedz, po co normalnej babce obcy chłop jak w domu ma fajnego?
              Po co facetowi obca babka, jeśli w domu ma fajną?
              Ja nie mówię, żeby się nie starać porozumieć, ale też nie powinno się wchodzić w role feudalne.
              • lampka_witoszowska Re: Ta... poczekaj 06.07.13, 12:29
                ojtam, pantoflarze są fajni smile
                ale jak pantoflarza punktem honoru jest nie dac z siebie zrobić rogacza, to już przegięcie... szanuje się ludzi z innymi priorytetami dotyczącymi małżeństwa, niż: bylebym nie miał rogów. A jak już, to żeby nikt o tym nie wiedział big_grin

                a że pantoflarz? to tylko kwestia wygodnictwa, podobnie jak u potulnych żon - niektórzy panowie takie sobie cenią, niektóre panie lubią potulnych panów
    • xciekawax Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 20:14
      wydaje mi sie ze pani zona szacunek zatracila, i w dodatku nie docenia tego co ma (rodzine). Tak, byc moze sa luki w malzenstwie, ale takie publiczne adorowanie jakiegos tam faceta to
      1) wolanie o pomoc - zeby maz sie obudzil i wkoncu zajol sie zona i jej potrzebami (byc moze przez lata zaniedbywane)
      2) pani kompletnie odbilo z podowu braku obowiazkow (pracy) i pewnie ma zbyt duzo wolnego czasu (dziecko odchodowane) i nudzi sie i glupoty przyszly do glowy.

      Mysle ze wazne jest aby dowiedziec sie dlaczego zona tak sie zachowuje.
      bo jezeli to jest #1 - to trzeba wziasc sie w garsc, kwiaty przyniesc, zmiejszyc godziny pracy, brac zone na romantyczne wypady (albo nawet nie-romantyczne, ale spedzic z nia czas - taki naprawde wartosciowy czas). Trzeba tez popracowac nad odnowieniem wiezi, aby zona poczula sie kochana, adorowana, specialna.

      Jezeli jest to #2 - trzeba zonie pokazac co moze stracic. Jak na przyklad pieniadze na jej wypady do pana. Rowiez maz powinien sie uniesc honorem, aby pani wiedziala ze przegiela i to mocno. po prostu odzyskac szacunek do siebie.
      • lesnik5 Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 20:21

        >
        > Mysle ze wazne jest aby dowiedziec sie dlaczego zona tak sie zachowuje.
        > bo jezeli to jest #1 - to trzeba wziasc sie w garsc, kwiaty przyniesc, zmiejszy
        > c godziny pracy, brac zone na romantyczne wypady (albo nawet nie-romantyczne, a
        > le spedzic z nia czas - taki naprawde wartosciowy czas). Trzeba tez popracowac
        > nad odnowieniem wiezi, aby zona poczula sie kochana, adorowana, specialna.
        >

        Zapomniałaś dodać, że powinien jeszcze przeprosić. I obiecać poprawę.

        ha ha ha

        Nie ma to jak baby radzą jak postępować z babami. Ubaw po pachy.

        Jak jej się nie podoba, to niech idzie do swojego amanta. Posmakuje Prawdziwego Życia (TM), to wróci z płaczem i przeprosinami.
        • zwykle_konto No tak bo faceci 02.07.13, 20:58
          to się znają najlepiej na wszystkim

          nawet na tym jak funkcjonują, myślą, przeżywają kobiety...
          i oczywiście najlepiej wiedzą jak to jest rodzić dzieci
          Żenada
        • altz Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 20:59
          lesnik5 napisał:
          > Zapomniałaś dodać, że powinien jeszcze przeprosić. I obiecać poprawę.

          A... tam, od razu zapomniała? Przecież już był wpis, żeby mąż przyszedł z kwiatami i przeprosił. smile
          • zwykle_konto A uważasz że naprawdę jest taki niewinny? 02.07.13, 21:11
            W każdym związku znajdą się sprawy za które OBOJE powinni przepraszać i lepiej to zrobić zanim człowiek podpisze kwitki rozwodowe.

            Kurde, panowie, on się jeszcze nie rozwiódł - nie zachęcajcie go. To będzie walkower i tyle.
            Niech zużyje energię na poderwanie własnej żony (oczywiście o ile nie ma tam nic ostatecznie niewybaczalnego)
            • zwykle_konto czyli pretekst do kwiatów jest zawsze ;) 02.07.13, 21:12
            • blue_ania37 Re: A uważasz że naprawdę jest taki niewinny? 02.07.13, 21:17
              Konto spinasz pośladki, mówię cismile
              Jeżeli uważasz, że w każdym związku oboje odpowiadają za siebie i za jakość to nie powinno cię dziwić że za draństwo uważa się branie alimentów na siebie
            • lesnik5 Re: A uważasz że naprawdę jest taki niewinny? 02.07.13, 21:24
              zwykle_konto napisał(a):


              > Niech zużyje energię na poderwanie własnej żony (oczywiście o ile nie ma tam ni
              > c ostatecznie niewybaczalnego)

              Może niech ona najpierw przyjdzie i go przeprosi.

              ha ha ha ale mi żart wyszedł, co nie?

        • xciekawax Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 21:36
          Lesnik, zauwaz ze wybrales tylko jedna strone medalu aby krytykowac. A byly dwie strony.
          Odnosze wrazenie jakby piana ci bila z ust, wytrzyj sie i wez glebokie oddechy.

          Nie wiesz jaki byl ich zwiazek i dlaczego sie oddalali. Byc moze pani latami blagala meza aby wiecej z nia czasu spedzal, a pan pracowal na to wieksze mieszkanie, brak kredytu itd... mowimy tu o roznych potrzebach. byc moze... bo ja tez nie wiem. Dlatego przedstawilam rozne oblicza- moze byc wiecej. Aby miec zdrowy zwiazek trzeba nad tym pracowac codziennie. jak sie przez kilka lat zaniedba (bo praca, dziecko, itd) to potem ludzie budza sie pewnego dnia i stwierdzaja ze z partnerem juz malo ich laczy.
          Autor watku nawet nam nie powiedzial czy zone jeszcze kocha, bo jak nie kocha, to co sie jej dziwic?

          Co zlego widzisz w radzie aby pan zajol sie swoja rodzina (jezeli zanidbal ta sfere)?



          • lesnik5 Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 21:41
            xciekawax napisała:

            > Lesnik, zauwaz ze wybrales tylko jedna strone medalu aby krytykowac. A byly dw
            > ie strony.
            > Odnosze wrazenie jakby piana ci bila z ust, wytrzyj sie i wez glebokie oddechy.
            >
            > Nie wiesz jaki byl ich zwiazek i dlaczego sie oddalali.

            A Ty wiesz, czy sobie wymyśliłaś?

            Bazujemy na tym co przeczytaliśmy, czy zaczynamy tworzyć światy alternatywne?

            Dlaczego kobiety (o przepraszam, nie wszystkie) mają takie zamiłowanie do fantazjowania i tworzenia innych wersji rzeczywistości, takich które sa korzystniejsze dla ich wyobrażeń?

            A może ten cały Adrian to w ogóle nie istnieje i to tylko gazetowy troll do nabijania odsłon reklam? I co? I nico.

            • xciekawax Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 21:55
              przejmujesz sie tak jakby to byla Twoja Zona
      • zwykle_konto j.w. 02.07.13, 20:55
    • sonia_30 Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 20:36
      A gdyby wycieczki i zauroczenia nie było, to co? Dalej byście sobie tak egzystowali?
      • yoma Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 21:20
        Pies ogrodnika, mówisz?
        • sonia_30 Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 22:31
          Nie chciałam tak na wprost, ale widzę że się nie udało wink
      • adriankowalski78 Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 21:30
        Dziękuję za wszystkie komentarze. Faktycznie słowa pisane to za mało, że móc rozgryźć całą sytuację. Nie oczekuje, że ktoś mi konkretnie odpowie co mam zrobić - muszę do tego dojść sam.

        Faktem jest, że przygoda żony wyrwała nas oboje z marazmu, w który wpadliśmy. Dużo płaczu, rozmów, wspólnych wyjść, tłumaczeń itp.

        Ale po paru takich dniach i poprawie (na razie chwilowej) dowiaduję się, że ona próbuje odnowić kontakt z nowo poznanym kolegą, żeby sprawdzić czy te uczucie przetrwało na neutralnym gruncie. To wybaczcie ale gdzie tu sens, gdzie tu logika.

        W mojej ocenie jeżeli uznaję, że już kogoś nie kocham i nie chcę wspólnie tego naprawiać a chcę rozwijać (spróbować) nową znajomość to to jest nie fair.

        A co ja mam robić? Czekać aż ona wybierze? Walczyć z jej nowym uczuciem? Ona zawsze miała bardzo wolną rękę - i ten brak pewnych granic i obowiązków trochę jej na to zezwolił.

        Zresztą piszę jednostronnie a to nie do końca prawda. Wcale nie jestem wspaniały. Oczekuję jedynie poszanowania elementarnych zasad.


        • lesnik5 Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 21:33

          > A co ja mam robić? Czekać aż ona wybierze? Walczyć z jej nowym uczuciem? Ona za
          > wsze miała bardzo wolną rękę - i ten brak pewnych granic i obowiązków trochę je
          > j na to zezwolił.
          >

          Proste, kazać jej wybierać - albo Ty i rodzina, albo amant. Dać 72h na decyzję i potem tą decyzję bezwzględnie egzekwować (tzn. nie dać robić się w ch.ja, bo tak może być).


          • blue_ania37 Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 21:35
            48 godzin.
            Ona wszystko wie co traci i co zyskuje.
            Nie traktuj jej jak osoby która nie umie mysleć.
            A
            • sonia_30 Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 22:29
              A co Wy tacy wspaniałomyślni? Z analizą SWOT w godzinę się zepnie wink
              • lampka_witoszowska Re: zdrada - rozwód 06.07.13, 12:37
                pomijając, że nie rozumiem ni w ząb podejścia tej żony - głupie wydaje się to podejście do bólu - niemniej jak mi ktokolwiek mówi, że oczekuje (ode mnie) poszanowania elementarnych zasad, to mam ochotę w piżamie wyjść na zakupy

                dlaczego ludzie ze sobą nie rozmawiają? ale tak naprawdę, żeby zrozumieć drugiego i samemu przyjmować uwagi? myślę, że to by więcej spraw załatwiło niz można wymarzyć
          • molly_wither Re: zdrada - rozwód 03.07.13, 20:30
            > Proste, kazać jej wybierać - albo Ty i rodzina, albo amant. Dać 72h na decyzję
            > i potem tą decyzję bezwzględnie egzekwować (tzn. nie dać robić się w ch.ja, bo
            > tak może być).
            >
            >
            Takiej porady mogl udzielic tylko prosty facet. Zeby żądac trzeba cos zaoferowac. Zwiazek jest na zakrecie i trzeba cos wymyslic,aby toczyl sie dalej.
            • lesnik5 Re: zdrada - rozwód 03.07.13, 20:54

              > Takiej porady mogl udzielic tylko prosty facet. Zeby żądac trzeba cos zaofero
              > wac. Zwiazek jest na zakrecie i trzeba cos wymyslic,aby toczyl sie dalej.

              Dzięki za komplement.

              Całe szczeście facet to nie baba, żeby dzielił włos na czworo i wymyślał usprawiedliwienia gdy jest zdradzany. Jak żona chce sobie układać życie z nowym kochasiem to droga wolna, słodkiej miłości najczęściej wystarcza na kilka tygodni, a potem przychodzą konsekwencje.
        • xciekawax Re: zdrada - rozwód 02.07.13, 21:54
          Adrian,
          wcale sie Tobie nie dziwie ze chcialbys aby zona ci rogow nie dorabiala. To normalne.
          Tez bym mocno byla niezadowolona gdyby maz mi takie numery odstawial.
          Ale byc moze teraz jest okazjia zeby spojrzec na siebie i zobaczyc czy ty sluchasz swojej zony i czy spelniasz jej potrzeby. Ona napewno Tobie mowila o tym. Byc moze ignorowales to?

          Z drugiej strony jezeli ona to robi bo po prostu sie nudzi, to moze zaproponuj aby wrocila do pracy? Jezeli macie duzo pieniedzy, i to jest wasz wybor aby zona nie pracowala - to jest ok, ale jezeli dziecko ma ponad 7 lat, a zona po prostu siedzi w domu bo tak jakos sie przyzwyczaila- to jakis zart. Sorry, ale ksiezniczka napewno nie jest. Rowniez jezeli ty za duzo godzin pracujesz - to niech zona wroci do pracy a ty zacznij mniej pracowac i spedzaj wiecej czasu z rodzina.

          Tak czy owak musisz uznac ze zona jest dorosla osoba. Niczego jej nie mozesz zabronic, mozesz tylko powiedizec jej czego oczekujesz, i co zrobisz jezeli twoje oczekiwania beda zignorowane - i byc konsekwentnym. Tak sie uzyskuje szacunek.

        • miacasa Re: zdrada - rozwód 03.07.13, 00:20
          > Faktem jest, że przygoda żony wyrwała nas oboje z marazmu, w który wpadliśmy. D
          > użo płaczu, rozmów, wspólnych wyjść, tłumaczeń itp.
          >
          > Ale po paru takich dniach i poprawie (na razie chwilowej) dowiaduję się, że ona
          > próbuje odnowić kontakt z nowo poznanym kolegą, żeby sprawdzić czy te uczucie
          > przetrwało na neutralnym gruncie. To wybaczcie ale gdzie tu sens, gdzie tu logi
          > ka.

          Pewnie tylko Twoja żona wie o co chodzi ale może być też tak, że znajomość jak najbardziej na wyjeździe została skonsumowana i sprawa jest dużo poważniejsza niż przyznaje żona, a romans trwa od dłuższego czasu. Osiem miesięcy temu przybiegłam z płaczem na to forum po tym, jak dowiedziałam się, że mąż ma ponad półroczny romans (choć ja podejrzewałam go jedynie o zauroczenie inną kobietą i myślałam, że to ewentualnie etap kawek a nie pełna konsumpcja). Mój mąż był na wyjeździe z "kolegą" (kolega figurant zadzwonił do mnie i poprosił bym męża "puściła" na męską wyprawę na łódki, nie ważne, że w domu zostałam z trójką dzieci w tym z malutkim niemowlęciem).
          Ze swej strony napiszę tylko, że warto przemyśleć sobie swoje oczekiwania odnośnie małżeństwa na nowo i poprosić współmałżonka o to samo. Może spotkacie się ponownie, może w nieco innym miejscu. Moje małżeństwo nadal trwa ale warunkiem koniecznym dla próby jego ratowania było całkowite zerwanie kontaktów męża z ową koleżanką. Masz pełne prawo oczekiwać, że Twoja żona zrezygnuje zupełnie z tamtej znajomości, nie pozwól się zmanipulować, postaw jasne granice i pozwól żonie by sama zdecydowała ale uczciwie, jawnie.
          • molly_wither Re: zdrada - rozwód 03.07.13, 20:27
            Zdrade trzeba udowodnic. Moim zdaniem zona Cie prowokuje,abys ja zauwazyl jako kobiete.
            Nastepny, ktory uwaza,ze jak zarabia i przynosi kase to wszystko jest w porzadku.
            Trzeba w sobie sprobowac odnalezc to,co bylo kiedys. Jak sie uda, jestescie wygrani. A hesli nie to wiadomo - rozwod.Tak czy owak za wczesnie, abys pisal na tym forumsmile
            Pozdrawiam Cie cieplo,bo mysle, ze jestes dobrym czlowiekiem, ale musisz to pokazac zonie.
            • lesnik5 Re: zdrada - rozwód 03.07.13, 20:34
              molly_wither napisał(a):

              > Zdrade trzeba udowodnic. Moim zdaniem zona Cie prowokuje,abys ja zauwazyl jako
              > kobiete.

              Żona prowokuje go zaciesniając znajomość z innym gościem?

              No doprawdy?

              ps. Jak Cię mąż zdradzi, a potem powie, że to dlatego, że nie zauważałaś go jako mężczyzny, to mu wybaczysz, przeprosisz i obiecasz poprawę, tak?
              • molly_wither Re: zdrada - rozwód 07.07.13, 17:21

                Tak,ale rzadko ktory sie przyznaje do zdrady, wiec sam sobie nie daje szansysmile
                Paradoks,ale jaki logiczny.

                esnik5 napisał:

                > molly_wither napisał(a):
                >
                > > Zdrade trzeba udowodnic. Moim zdaniem zona Cie prowokuje,abys ja zauwazyl
                > jako
                > > kobiete.
                >
                > Żona prowokuje go zaciesniając znajomość z innym gościem?
                >
                > No doprawdy?
                >
                > ps. Jak Cię mąż zdradzi, a potem powie, że to dlatego, że nie zauważałaś go jak
                > o mężczyzny, to mu wybaczysz, przeprosisz i obiecasz poprawę, tak?
    • potwor_z_piccadilly Re: zdrada - rozwód 03.07.13, 22:24
      adriankowalski78 napisał:

      > Faktem jest, że nasze stosunki od paru lat nie układają się najlepiej. Ona wyco
      > fuje się, ja też. Nie rozmawiamy, warczymy na siebie i tak dalej... Zdarzają si
      > ę krótkie przerwy gdzie jest ok ale nie trwają długo.

      Coś na moje oko, to wasz związek można porównać do dylematu ukazanego w piosence poniżej, z jedną jednak różnicą. Wy mimo wielu znaków na nie, związaliście się, a jak tak, to pani czując się w mezaliansie, jak dowalała, to i dowala.
      www.youtube.com/watch?v=VHE5ldNguHE
      > Przeszedłem ostrą huśtawkę nastrojów przez ostatnie dni i naprawdę mam bardzo d
      > uży dylemat...

      Rzeczywiście, dylemat.
      Ona cię poniża, a to w/g mnie jest gorsze od zdrady cielesnej.
      Ja bym nie darował.
      Pozdrawiam.



      • solaris_1971 Re: zdrada - rozwód 05.07.13, 23:13
        A ja zadam zupelnie inne pytanie : gdzie zona byla na tej wycieczce ? Czyzby w jakims kraju arabskim ( gdzie mezczyzni slyna z szarmanckosci, czulosci i uroku osobistego smile) Przodujace kraje to Tunezja i Egipt.
      • molly_wither Re: zdrada - rozwód 07.07.13, 17:23
        Na szczescie, nie wszyscy sa tacy, jak ty.

        potwor_z_piccadilly napisał:


        > Ja bym nie darował.
        > Pozdrawiam.
        >
        >
        >
    • damodia Re: zdrada - rozwód 08.07.13, 22:51
      Pani siedzi w domu z aż 1 dzieckiem z pełnym komfortem finansowym?
      to nic dziwnego że nudzi się jak mops i kochanków szuka dla rozrywki.
      obawiam się, że szukała już ich wcześniej a nie dopiero na wyjeździe.
      fakt, że pani chce zobaczyć jak jej będzie z innym a Ty miałbyś poczekać az sobie to sprawdzi - doprawdy kuriozalny.
      przedstaw pani możliwości: podział majątku i przejście na jej własne utrzymanie, zerwanie z kochankiem i pójście do roboty. koniec mężowskiego sponsoringu jej randek.
      niektóre baby to wstydu nie mają.
      • adriankowalski78 Re: zdrada - rozwód 27.07.13, 19:29
        Wypada z-updatować temat. Minął miesiąc. Wspólnie zdecydowaliśmy, że będziemy próbowali naprawić nasze małżeństwo. Udało nam się już dwukrotnie spotkać z psychologiem rodzinnym. Poczułem, że może nam się udać. A tu nagle... żona wyjechała na wakacje z córką. Ustaliliśmy, że będę do nich dojeżdżał w weekendy (praca). W piątek spieszy się na dziki na spotkanie. Smsuje, że kupuje fajne jedzenie, wino, biorę filmy, cieszę się, że spędzimy miły wieczór. Przyjeżdżam a żoną całkowita olewka. Zero kontaktu, wręcz odepchnięcie. Później dowiaduje się, że przez cały czas ma kontakt z kochankiem z Turcji. Oj życie, życie. Ja po prostu trafiłem na trudny egzemplarz lub nie rozumiem kobiet. Jeśli obie strony decydują się na naprawę to jak można być tak obłudnym. To jest chore. Niestety nie widzę już szany na poprawę. Zdecydowałem, że sam złożę wniosek o rozwód. Mam nadzieję, że nasza córka przejdzie przez to bez dużych problemów. Chciałbym, żeby było już po wszystkim.


        • miacasa Re: zdrada - rozwód 27.07.13, 23:40
          Przyjeżdżam a żoną ca
          > łkowita olewka. Zero kontaktu, wręcz odepchnięcie. Później dowiaduje się, że pr
          > zez cały czas ma kontakt z kochankiem z Turcji. Oj życie, życie.

          No to marnie się małżonka zachowała. Trudno naprawiać coś gdy brak woli u jednej ze stron, no nie da się. Chyba żona ocknie się dopiero po rozstaniu, gdy szara rzeczywistość zapuka do drzwi i trzeba będzie się samej z życiem zmierzyć ale jak rozumiem z Twojej wypowiedzi to raczej będzie już za późno.

          Ja po prostu t
          > rafiłem na trudny egzemplarz lub nie rozumiem kobiet

          Raczej żona nielojalną jest, trudną bym jej nie określiła skoro popłynęła tak łatwo na fali uniesień wycieczkowych. Trzymaj się, życie i tak toczy się dalej.
          • solaris_1971 Re: zdrada - rozwód 28.07.13, 12:48
            Od razu mowilam, ze to albo Turcja, albo Tunezja albo Egipt ...........................

            Tym panom chodzi o polskie obywatelstwo wiec interesuja ich raczej panny. Twoja zona pewnie sklamala, ze jest panna. Jak sie adorator dowie, ze mezatka, to sie rozplynie.
            • adriankowalski78 Re: zdrada - rozwód 28.07.13, 13:17
              Niestety pudło. On pracuje w Polsce. Ma żonę i 4 dzieci. Wie, że ona też ma dziecko i męża. Kilkukrotnie prosiłem go aby przestał się kontaktować z moją żoną. Obiecywał, że tak zrobi a później i tak się kontaktował i twierdził, że jak kobieta się do niego odzywa to jego obowiązkiem jest odpowiedzieć smile

              • miacasa Re: zdrada - rozwód 28.07.13, 17:11
                No to ta Twoja żona jest zwyczajnie, pospolicie głupia (bez urazy). Moja babcia mawiała, że jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu najpierw rozum odbierze ale później zwróci by zobaczył jakich głupot narobił. Twoja żona jest jeszcze na etapie bielma na oczach, współczuję.
                • adriankowalski78 Re: zdrada - rozwód 28.07.13, 17:32
                  Cieszę się, że powoli "odzyskuję świadomość". Jestem już zdecydowany na rozwód. Zaplanowałem dalsze działania. Zaproponowałem jej ich harmonogram. Podział majątku, wniosek o rozwód, itp. Mam nadzieję, że się dogadamy w tym zakresie.
                  Od miesiąca mówi mi jaki to ja jestem we wszystkim nie taki jak trzeba. A ja po tym miesiącu doszedłem do wniosku, że się z nią nie zgadzam. Nie jestem romantycznym kochankiem z czwórka dzieci i żoną (jak jej nowy kolega). Jestem facetem, który od 10 lat dba o swoją rodzinę. Zarabia pieniądze. Poświęca jej czas. Planuje wspólne częste wyjazdy. Jest oddany, szczery i kocha ponad wszystko. Jeśli ona tego nie chce z chęcią ofiaruję to innej, którą mam nadzieję szybko poznam.
                  Najważniejsze teraz dla mnie to być konsekwentnym w działaniu. Boję się tylko, że ona może teraz zacząć kąsać...
        • lesnik5 Re: zdrada - rozwód 29.07.13, 00:05
          Żona ma Cię w d.pie, ponieważ żadna kobieta nie będzie szanować faceta, którego najpierw zdradziła, a który potem chce z nią "naprawiać" związek. Naprawiać to powinna chcieć ona, a nie Ty.

          Oczywiście zaraz zleci się tu wiele kobiet które będą dzielić włos na piętnaście i tłumaczyć, jak to nie zawsze tak to jest. I może kilku facetów, którzy mieli z taką sytuacją sami do czynienia, z których każdy potwierdzi Ci, że właśnie tak dokładnie jest.

          A słuchaj kogo będziesz oczywiście chciał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka