Dodaj do ulubionych

Co robic? :(

19.07.13, 11:58
Zaczne tak, ze jestem po ślubie 4 lata, mam 31 lat i nie mamy dzieci. Nie wiem dlaczego przed ślubem (a bylismy 5 lat zanim sie pobralismy) nie widzialm, ze dla mojego meża najwazniejsi sa kumple. Jeśli nie pracuje wieczoramii nocami, to bawi sie z kumplami (kawalerami). Zdarza mu sie wracac w soboty o 4 rano i jeszce mowic ze nie odbierał bo nie slyszal. Ze mną jest mu nudno, nie lubi w domu siedziec. Tyle, ze uz dawno przestałam z nim wychodzic, bo nie ma umiaru z piciem, co jest kolejną sprawą. Codziennie pije 4 piwa wieczorem w weekend koledzy imprezy czyli picie do stanu ze ledwo stoi. Ma ojca alkoholika i boję sie. On uważa, ze nie ma problemu bo dla niego alkoholikiem jest ten co spi po sklepem, albo sie awanturuje. Zupełnie mnie olewa, wychodzi kiedy chce, a Jego argumentem na wszystko jest to ze "nie poznałam go w bibliotece" wiele razy po pijaku powiedział mi, ze jak mi sie nie podoba, to wolna droga. zaznacze ze mieszamy w domu jego rodziców. Jestem samotna w małżenstwie. Jestem atrakcyjna kobieta i wzbudzam zainteresowanie meżczyzn, na co on oczywiscie reaguje awanturami i krzykami po pijaku jak to mi nie ufa itd... Nie iwdze przyszłości, nie planuje z nim dzieci. Rodzice mnie wspierają i twierdza, ze marnuje najlepsze lata. Na trzeżwo jest do zniesienia, ale kazdego wieczora kładzie sie do łózka cuchnacy piwem i podpity o weekendach nie wspomne. Inaczej to sobie wyobrazałam. myśle o rozsatniu bo on nie widzi w sobie nic złego. Jednak boje sie samotnosci, musiałbym wynajac mieszkanie, a nie wiem czy dalbym rade finansowo. Od roku jest taka sytuacja, tkwie w marazmie i boje sie. Ktos jest w podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • ewela1_1 Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:13
      Jeśli on tyle pije to już jest alkoholikiem. Jeśli nie chcesz z nim dzieci i on Cie nie szanuje to lepiej się rozstać teraz. Podstawowe pytanie- czy Ty go jeszcze kochasz i czy widzisz jakieś szanse na uratowanie małżeństwa?Jako Twoja rówieśnica Ci napiszę, że 31 lat to podobno młodość i cale życie przed Tobą- tak mi mówią wink. Ja miałam/mam dzieci, kiedy się rozwodziłam 2 lata temu i układam sobie właśnie z kimś życie. Dlaczego Ty nie miałabyś? Powodzenia.
      -------------
      "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

      "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
    • logicman Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:14
      Nie marnuj sobie życia. Nie macie dzieci, to nawet nie ma się nad czym zastanawiać. Teraz jeszcze masz szansę ułożyć sobie życie, poznać normalnego faceta i założyć rodzinę.
      Tkwienie w toksycznym związku wyniszcza psychikę i zwyczajnie zabiera Ci czas, który biegnie nieubłaganie... Posłuchaj rodziców, dobrze, że ich masz, w trudnych chwilach Ci pomogą - z czasem przecież się usamodzielnisz.
    • yoma Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:18
      > Nie iwdze przyszłości, nie planuje z ni
      > m dzieci.

      To w czym problem?

      > Jednak boje sie samotnosci,

      Ty jesteś prawdziwa? Myślałam, że klisza "niech pije i bije, byleby był" jest już tak ograna, że już jej nikt nie używa.
    • fotm Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:23
      U mnie było podobnie, z tą różnicą, że miałam jeszcze dziecko na ręku. I nie miałam już siły i chęci. Teraz jest milion razy lepiej. Rozwiodłam się i ułożyłam sobie życie na nowo. Wiesz co pomogło mi podjąć tę decyzję? Zaczęłam sobie wyobrażać, jak będzie wyglądało moje życie z tym człowiekiem za 2,5 i 10 lat. Działa jak kubeł zimnej wody smile.
      • sok.z.truskawek Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:31
        Własnei najgorsze jest to, ze ja juz tez nie mam chęci, nawet na kłótnie czy upominanie go po raz 100000000. moje zycie bedzie wygladac na 3 czy 5 lat tak samo... Fajnie, że ułożyłas sobie życie i jestes szczesliwa, ale długo jeszcze mi przyjdzie na to czekac -z moja asertywnoscia..
        • fotm Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:59
          Eeee nie martw się, czasem się asertywność włącza nagle, a potem idzie wszystko jak burza. U mnie przynajmniej tak to się skończyło. Głowa do góry smile!
        • anielica84 Re: Co robic? :( 19.07.13, 17:33
          kurcze ja na Twoim miejscu spakowalabym sie i wyniosla sie do rodzicow moze to jakos na niego wplynie, a jak nie to juz masz odpowiedz...powodzenia
    • dreemcatcher Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:28
      strata czasu, jak się zdecydujesz na dziecko z nim to po awanturach pijackich i wezwaniu policji , powinnaś odpowiadać jak za współudział.. brutalne? to się otrząśnij
    • sok.z.truskawek Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:28
      To chyba jest moja chora miłość, bo ja go kocham jak jest ze mna, spedza ze mna czas, kiedy widze ze juz sie gdzies wybiera to szlag jasny mnie trafia, wtedy go nienawidze, nie raz juz z bezsilnosci mu krzyknełam ze pozałuje tego wszytskiego. Żeby to było takie proste. Owszem ma ogromne wsparcie rodzicow i rodzenstwa, to jest wspaniałe i trzyma mnie w tym wszystkim jakos.Najlepsze jest to ze nikt kto go zna złego słowa nie powie o nim, bo rzeczywiscie wielka sprawa jak napije sie w weekend. Tyle, ze nikt go nie widzi jaki jest w domu co potrafi powiedziec, jak wyglada nasz wspólnie spedzany czas. Wiec , to na bank bedzie tak , że to ja jakas walnieta jestem. Wiele razy było tak, ze wychodzilam sama z imprezy 0 np. 1 czy 2 , ale on nie, on zostaje, a Ty jak chcesz to idz. Nienawidze wtedy i Jego i tych kumpli półglówków, ale nie obwiniam ich bo wiem ze nie wołaliby go gdyby choc raz odmówił, a wódki mu nie nalewaja do ust. Wstyd mi przed moimi znajomymi bo jak sie napije to raptem nadzwyczaj szczery sie robi i szydzi ze mnie, albo ze znajomych..... Rety jaka ja żałosna jestem. ...sad
      • ewela1_1 Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:32
        Miałam bardzo podobnie z tą chorą miłością, tylko,ze ja zdązyłam w tym malżenstwie zostać dwa razy mamą. Wiej póki nie jest za późno. Moze idź do psychologa...
        -------------
        "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

        "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
    • sok.z.truskawek Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:41
      Najbardziej boje sie o to, ze bedzie taki jak Jego ojciec. Dla wszystkich wspanialy, miły, uczynny, a w domu po 3 dni ciagów gdzie moja tesciowa wydzwania zeby przyjezdzal bo ojciec sie awanturuje. u mnie w domu nigdy nie było alkoholu, tzn. ni eto ze absynencja, zwyczajnie okazjonalnie i nie wiem ile to juz jest przesada? czy 4 piwa codziennie to juz duzo czy nie? szczerze to nie wiem kiedy byl taki dzien zeby chociaz jednego piwa nie wypił. Jestem taką sierota, ze nawet nie potrfie "tupnac noga", ze to przesada. Nawet kiedys powiedzialm do niego zeby wybierał, albo ja albo picie to najpierw zasmial mi sie w twarz, a potem powiedzial, ze w tym kraju nie da sie nie pic i zebym nie robiła z niego alkoholika.
      • nowel1 Re: Co robic? :( 19.07.13, 12:51
        1.Nie zmienisz go
        2.Nie ilość alkoholu daje podstawę do rozpoznania alkoholizmu, ale sposób picia; natomiast 4 piwa dziennie i alkohol 7 dni w tygodniu to nie rokuje dobzre.
        3. Zupełnie nieistotne jest co powiedzą "inni". To Twoje życie i jedyne pytanie,m na które powinnaś sobie odpowiedzieć, to "Czy chcę dalej tak żyć? Czy chcę, żeby każdy następny dzień wyglądał tak, jak dzisiejszy"? I w zależności od tego, jaka będzie Twoja odpowiuedź - DZIAŁAĆ>
        • anbale do Nowel 19.07.13, 19:16
          nowel1 napisała:

          > 2.Nie ilość alkoholu daje podstawę do rozpoznania alkoholizmu, ale sposób picia

          Czy mogłabyś mniej- więcej określić jaki konkretnie sposób picia daje podstawę do rozpoznania alkoholizmu? Akurat wałkuję ten temat w swoim otoczeniu i potrzebuję jakiegoś konkretnego wyznacznika jako argumentu; a jak większość (chyba) ludzi zawsze żywiłam przekonanie, że to właśnie jest kwestia wypitych hektolitrów...
          • buba2002 Re: do Anbale 19.07.13, 20:51
            Nie ilość alkoholu daje podstawę do rozpoznania alkoholizmu, ale sposób
            > picia - chodzi o to, że alkohol kieruje człowiekiem, człowiek traci kontrolę nad sytuacją, musi się napić, bo... w inny sposób nie potrafi się zrelaksować, zapanować nad stresem, bawić się itp. Nie potrafi odmówić sobie tej niekoniecznie dużej ilości alkoholu.
            >
            > a jak większość (chyba) ludzi zawsze żywiłam przekonanie, że to właśnie jest kwestia wypitych hektolitrów... - niekoniecznie, coraz więcej osób uzależnionych to ludzie wykształceni, na stanowiskach, którzy co wieczór muszą wypić np. lampkę koniaku, bo bez tego nie da się funkcjonować, a sama myśl, że tej lampki nie będzie, wprawia w popłoch.
          • nowel1 Re: do Nowel 20.07.13, 02:09
            Szkody związane z piciem (zawalanie pracy, innych spraw), palimpsesty ( dziury w pamięci po piciu), konieczność picia "klina" rano po libacji, "ciągi" alkoholowe - przymus codziennego ostrego picia wiele dni z rzędu
            • anbale Re: do Nowel 20.07.13, 10:01
              Dzięki !
          • koronka2012 Re: do Nowel 23.07.13, 19:05
            anbale napisała:

            > Czy mogłabyś mniej- więcej określić jaki konkretnie sposób picia daje podstawę
            > do rozpoznania alkoholizmu?

            bardzo prosty - to przymus picia, nieważne, czy jest to jedno piwo, czy 2 flaszki wódki, ważne, że ta osoba nie jest w stanie się bez tego obejść. Moja koleżanka poczuła zagrożenie uzależnieniem, kiedy złapała się na tym, że wyczekuje wieczornej lampki wina. Bo to się właśnie tak zaczyna.
            • nowel1 Re: do Nowel 23.07.13, 21:17
              Dość słuszne co piszesz, ale chyba jednak niewystarczające.
              Przymus a przyjemność to nie to samo.
              Lubię wino i w pełni rozumiem myślenie z przyjemnością o wieczornej jego lampce.
              Czy jestem uzależniona?
              No, chyba nie.
              Chyba że jestem też uzależniona od wieczornego słuchania muzyki, od czytania w łóżku, od teatru... no, to w takim razie kwestia podejścia czy definicji, natomiast z medycznego punktu widzenia istnieją kryteria konieczne do rozpoznania alkoholizmu - kiedyś już tu cytowałam.
              W ciągu roku muszą wystąpić co najmniej 3 z poniższych objawów, żeby postawić diagnozę:


              1.Silna potrzeba (głód) picia albo kompulsywne picie alkoholu
              2.Trudności w kontrolowaniu zachowań związanych z piciem w sensie upośledzenia:
              - kontrolowania rozpoczęcia picia (np. powstrzymywania się od picia );
              - długości trwania picia (np. ograniczania picia do jednego dnia);
              - ilości alkoholu (np. konieczność picia do dna butelki);
              3.Stan abstynencyjny spowodowany przerwaniem picia lub zredukowania dawki alkoholu, przejawiający się:
              - charakterystycznym zespołem abstynencyjnym, albo
              - piciem alkoholu lub przyjmowaniem substancji o podobnym działaniu
              (np. benzodiazepiny, barbiturany, eter) z zamiarem złagodzenia lub uniknięcia objawów abstynencyjnych;
              4.Występowanie tolerancji, polegającej na potrzebie spożycia większych dawek do wywołania efektu powodowanego poprzednio mniejszymi dawkami (są one nieraz tak duże, że mogłyby spowodować śmierć osoby nieuzależnionej)
              5.Postępujące zaniedbywanie alternatywnych przyjemności lub zainteresowań z powodu picia, zwiększenie ilości czasu potrzebnego na zdobycie alkoholu lub powrócenie do normy po wypiciu
              6.Picie alkoholu mimo wiedzy o jego szkodliwości np. o uszkodzeniu wątroby spowodowanych piciem, stanach depresyjnych po dłuższym piciu" (Habrat B. 1996, s. 33).
    • jeriomina Re: Co robic? :( 19.07.13, 14:21
      Jeśli jestes atrakcyjna i wzbudzasz zainteresowanie, to bez sensu, że boisz się samotności smile
      Z ta patologią marnujesz tylko czas, nawet mężczyźni w tym wątku to dostrzegają smile
      • xciekawax i co z tego? 22.07.13, 18:37
        ale co jej z tego ze odejdzie od tego pana jezeli znajdzie sobie kolejnego takiego? Przeciez jasno jest widoczne ze dziewczyna ma problemy z samoocena, z byciem wspol-uzalezniona, z potrzeba bycia w toksycznym zwiazku gdzie za siebie nie odpowiada?

        Tak, fajnie gdyby odeszla, ale najpierw albo rownolegle autorka powinna sie leczyc.
    • triss_merigold6 Re: Co robic? :( 19.07.13, 14:43
      Hm... a czego się boisz, skoro i tak jesteś z nim samotna?
      Masz 31 lat, nie jesteś młodziutkim dziewczęciem. Pozawalasz panu marnować Twój czas.
      • sok.z.truskawek Re: Co robic? :( 19.07.13, 14:55
        Nie chce żałowac swojej decyzji. Wiem głupia jestem , bo juz tylko brakuje żey mnie uderzył. hmmm... moze wtedy byłoby to prostrze, a tak, to czego ja chce od niego przecież mnie nie bije, cały czas sie go czepiam i robie z neigo alkoholika. Niech cos mi da jakiś znak....
        • nicol.lublin Re: Co robic? :( 19.07.13, 15:22
          może rozstańcie sie na jakiś czas? zobacz jak ci będzie samej, jaki on bedzie wtedy.
          • sok.z.truskawek Re: Co robic? :( 19.07.13, 15:32
            Pewnie bedzie pił z żlu, albo bedzie pił i imprezował zeby mi pokazac jaka jestem głupia i co trace.. ehhhh
            • nowel1 Re: Co robic? :( 19.07.13, 15:49
              sok.z.truskawek napisała:

              > Pewnie bedzie pił z żlu, albo bedzie pił i imprezował zeby mi pokazac jaka jest
              > em głupia i co trace.. ehhhh

              A teraz nie pije i nie imprezuje?

              To ja chyba czegoś nie zrozumiałam wink
              • azja001 Re: Co robic? :( 19.07.13, 16:30
                Poczytaj o współuzależnieniu, teksty typu przeciez nie jest tak żle, w końcu mnie nie bije to początek współuzależnienia.
                Mój brat niestety też tak zaczynał, kumple, imprezy, piwkowanie codziennie. Teraz jest z nim żle, skrzywdził swoją rodzinę, moja bratowa dociągnęła do ostatniego etapu współuzależnienia. Szkoda życia.
        • blue_ania37 Re: Co robic? :( 19.07.13, 16:43
          sok.z.truskawek napisała:

          > Nie chce żałowac swojej decyzji. Wiem głupia jestem , bo juz tylko brakuje żey
          > mnie uderzył. hmmm... moze wtedy byłoby to prostrze, a tak, to czego ja chce od
          > niego przecież mnie nie bije, cały czas sie go czepiam i robie z neigo alkohol
          > ika. Niech cos mi da jakiś znak....

          A jak już cię uderzy to odejdziesz?
          Czy powiesz, to tylko raz to po pijaku?
          A jeśli przeprosi po tym uderzeniu?
          To co wtedy?
          Do drugiego uderzenia?
          A
          • nowel1 Re: Co robic? :( 19.07.13, 17:10
            Jak uderzy, to wtedy ona uzna, że sprowokowała.
            • lampka_witoszowska Re: Co robic? :( 20.07.13, 10:52
              najprawdopodobniej - i że uderzył, bo w końcu tylko na to czekała

              kolezanka dokładnie ten sam tekst rzucała, z tym, że mieli dziecko - niech on tylko mnie uderzy, to odejdę
              jak ją poszarpał kilka razy, to jednak nie wystarczyło (i mam wrażenie, że jednak prowokowała, niestety)

              musiała się wściec po zupełnie innym zdarzeniu - i wtedy była już pewna, ale uciekała do rodziców przed nim chowając się w moim domu, bo już się mocno małżonka bała

              ja bym poczekała na miejscu autorki wątku - życie przyniesie odpowiedzi i pewność co do decyzji - a rozwieść się i nie być pewną, czy to była dobra decyzja, bo może toalboitamto - to też nie radocha

              będzie dobrze, skoro dziewczyna już się zastanawia, czy to jest to, o co chodziło, to nei będzie sobie wmawiała po kolejnej awanturze przez następne sto lat, że musi wytrwać - i sytuacja i tak sie w końcu w tę czy inną stronę rozwiąże

              nie ma pośpiechu, a tzw. zegar biologiczny nie jedną złą decyzję wymusił na tym świecie
    • lesnik5 Podsumowując tą długą dyskusję o dupie maryny 19.07.13, 17:06
      Podsumowując tą długą dyskusję o dupie maryny masz dwa wyjścia: rozwieść się, albo się nie rozwieść.

      Nikt za Ciebie decyzji nie podejmie. Twoje życie, Twój wybór, Twoje konsekwencje.
      • lampka_witoszowska Re: Podsumowując tą długą dyskusję o dupie maryny 20.07.13, 10:54
        to w sumei możesz sobie wpisywac w każdym swoim wątku już na początku, bo są jednak dużo bardziej bezsensowne
    • molly_wither Re: Co robic? :( 19.07.13, 18:09
      I on zrobil sobie baze dla swoich zachowan z Twoich lękow.
      Szczerze? Nie bardzo rozumiem Twoje obawy. Nie macie dzieci. Jaka bylaby roznica gdybyscie nie byli malzenstwem? Tak,jak ostrozna jestem w doradzaniu komus pochpnego rozwodu, to w Twoim przypadku jest to jedyne, rozsadne wyjscie.
      Ps. Maz jest alkoholikiem i powinien sie leczyc.
    • heksa_2 Re: Co robic? :( 21.07.13, 23:15
      sok.z.truskawek napisała:
      Najbardziej boje sie o to, ze bedzie taki jak Jego ojciec.

      Ty się kobieto bój o siebie, a nie o niego. Kompletnie nie myślisz o sobie. Mówisz, że go kochasz. A kochasz siebie? Bo chyba nie. Jakie twoje potrzeby zaspokaja twój mąż? Poza potrzebą kontroli? Pakuj się i zmykaj. I pomyśl o miłości do najważniejszej dla ciebie osoby.
    • xciekawax Re: Co robic? :( 22.07.13, 16:15
      Ty dziewczyno jestes taka niedojda, ze sama za siebie (za swoje zycie) nie zadecydujesz. Bedziesz czekac aby jakis pijaczek ktory traktuje Cie za nic - zadecydowal za Ciebie. Jest to przykre ale nie jest to jakims wyjatkowym zjawiskiem. Tez tak mialam: wiedzialam ze jest zle, wiedzialam ze lepiej nie bedzie, o dzieciach nie myslalam choc 30 byla na karku bo nie wyobrazalam dzwigac takiego balastu (ex i dziecko), ale odejsc sie za mocno balam. A czego sie balam? strach ma wielkie oczy i boimi sie przed nieznanym.

      W mojej sytuacji szczescie sie stalo ze pan tak naskrobal ze zlamal mi serce i wiedzialam ze przekroczyl limit tej goryczy ktora moglam zniesc i codziennie znosilam. Po odejsciu bylo tylko lepiej.

      Ty? ty chcesz sie jeszcze torturowac, boisz sie bycia sama - to jest bardzo toksyczne. Powiem Ci szczerze ze sama to na siebie sciagasz. Kazdego dnia to jest Twoja tylko decyzjia aby z nim byc, aby sie upokazac (wkoncu mowil ci ze jak ci sie nie podoba to wiesz gdzie sa drzwi), wstydzic sie za niego, znosic jego pijanski oddech.
      Czemu nie pojdziesz do psychologa? he? boisz sie tego co mozesz uslyszec? boisz sie tego co moze z Ciebie wyjsc? Wkoncu jest cos z toba nie tak ze jestes w takim zwiazku. Zdrowe kobiety by sobie na to nie pozwolily. Uwierz mi na slowo.
      Chcesz sie wyrwac, wiec zrob cos - zbieraj juz pieniadze, idz do psychologa, szukaj mieszkania...
      zycie zaczyna sie po 30sce, wiec nie marnuj tego.

    • mallwia Re: Co robic? :( 22.07.13, 22:15
      Normalne,stoisz na rozdrożu i nie wiesz,którędy pójść.Troszkę odwagi,nie tkwij w maraźmie, bo Ciebie to zniszczy.Tylko się nie cofaj do tego co zostawiasz.Zamknij drzwi,a otworzysz nowe,nieznane.Jesteś już blisko decyzji,wystarczy ją urzeczywistnić.
      Boisz się samotności,niepotrzebnie,bo już samotna jesteśsmile i sama to napisałaś,poza tym da się ją okiełznać,polubić,a nawet dzięki niej odkryć siebie na nowo.


      www.youtube.com/watch?v=vOnuBVARzVw
      • sok.z.truskawek Re: Co robic? :( 29.07.13, 12:41
        Dzięki wszystkim, jestem coraz bliżej decyzji- tak jakktoś napisal "życie samo przyniesie decyzje. Jestem po kolejnym weekendzie, w piątek chciał juz wyjsc "bo kumple po niego dzwnili" siedzial w domu bo troche mu zagrałam na emocjach, łzy itd. he ale co z tego jak przesiedzial w firmie czyli nie był ze mna przyszedł spac chyba koło 1.30. no ale w sobote odbil sobie z nawiazką, mimo moich prósb zeby nie wracal pijany i zeby był o "normalnej porze". oczywiscie zapewniał, nic mam sie nie martwic. wrócił o 4 rano stojac ledwo na nogach informujac mnie ze ma juz dosyc mojego czepiania i ze to juz koniec itd. a w niedziele jakby nigdy nic, ja juz nie mam sily nawet poruszac tematu. chyba sie boje zwyczajnie. od poniedizalku jedziemy na wakacje (zakupione jakis czas temu) po powrocie musze podjac chyba jakas decyzje. Bo on wykonczy mnie psychicznie.
        • tricolour Drobne sprostowanie... 29.07.13, 12:55
          ... to nie mąż wykańcza Cię psychicznie tylko Ty sama się wykańczasz. Twój wspólny wyjazd na wakacje to Twój własnoręcznie wbijany gwóźdź do własnej trumny. Racjonalizacja, że wakacje kupione jakiś czas temu (że niby musisz jechać, co?), to klarowny obraz Twojego współuzależnienia. Po prostu latasz za alkoholikiem.

          Forum wyczerpało możliwości pomocy: Tobie jest potrzebna długa terapia, która pokaże Ci - na cudzych przykładach - w jakim miejscu jesteś. Tobie nie można pomóc inaczej niż długą terapią, a rozwód to pikuś i to mało już znaczący pikuś. Bo tak serio mówiąc, to nie ma Ciebie.
        • blu_blue Re: Co robic? :( 29.07.13, 13:40
          Mój mąż długo zachowywał sie bardzo podobnie, z tą różnicą, że nie wychodził tak bardzo często, za to popijał w domu. Na wczasach prawie codziennie podchmielony. Dzisiaj już wiem, że jest alkoholikiem.... takim w białym kołnierzyku. Mało tego, oprócz alkoholu pojawiły się kobiety, flirty, zakochania, anonse po pijanemu w mojej obecności do innych kobiet. Czytałam kiedyś, że na 10 alkoholików - 9 zdradziło swoje żony. Mocno się zastanów, poobserwuj go dokładnie na wczasach. Może jeśli postawisz ultimatum: piwo albo Ty to sie otrząśnie, chociaż wątpię, z opisu wynika, że to nie ten typ.
          • sok.z.truskawek Re: Co robic? :( 29.07.13, 14:43
            To jest dokładnie to co piszesz alkoholik w białym kołnierzyku, dla ludzi nie majacych z tym do czynienia, uważają, ze to tylko ten "śmierdziel spod sklepu" (nie ubliżając nikomu). A na wakcjach zamierzam dobrze sie bawic i wypocząc. Ultimatum nie wchodzi w gre (tak mi sie wydaje), bo chyba mocno bym się zdziwiła. Obróciłby to pewnie w ten sposób odpowiadając "skoro tak oceniasz mnie i nasze małżeństwo to już nie a co w nim trwać".
            • argentusa Re: Co robic? :( 29.07.13, 19:08
              no to po cholerę w nim trwasz, skoro wiesz, że jemu na Tobie NIE ZALEŻY.
              nie zrozumiem, jak pragnę zdrowia ,nie zrozumiem nigdy takiej babskiej nie-logiki.
              Gośc jasno komunikuje -good bye a ty się czepiasz nogawki bo...
              no właśnie, bo co?
              A wczasy? stawiam ostatnie pieniądze, że nie będziesz się dobrze bawić.
              tak, oszukiwać to się niektórzy lubią.
              Ar.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka