Witajcie, nie sądziłam , że kiedyś tu się pojawie i opowiem Wam co mi przyniosło życie ale jest mi tak potwornie ciężko, że chciałabym usłyszeć choć kilka ciepłych słów
Byliśmy z męzem 6 lat małżeństwem, staraliśmy się o dziecko - bezskutecznie, ale postanowiliśmy rozpocząć proces adopcyjny. Jednak zanim doszło do 1 -go spotkania mój mąz z dnia na dzień postanowił , że nie ma już dłużej ochoty być mężem... Jak się niedługo potem okazało , poznał 23 latkę ( on 38) i to dla niej postanowił mnie zostawić. Złożyl pozew o rozwód. Ich romans trwał 4 miesiące i On jednak postanowił , że chce do mnie wrócić. Myślałam nad tym , bo bardzo go kochałam i chciałam dać mu szanse. Ale.... w międzyczasie okazało się , że ów 23 latka jest z nim w ciąży. Nie da się opisać co poczułam... Teraz są znowu razem, my już jesteśmy po rozwodzie ale im bliżej porodu tym jest mi coraz gorzej
Mam 36 lat i przeczucie, że wszystko co dobre już za mną. Że nie mam szans na poznanie kogoś wartościowego, na założenie prawdziwej rodziny, o której zawsze marzyłam.
On był dla mnie całym światem... Byliśmy uznawani za parę idealną i też tak czułam. Uzpełnialiśmy się , dzieliliśmy te same pasje,... Jego kochanka to osoba bez skurpołow. Napisała mu na początku ich romansu , że "podnieca ją to , że musi walczyć o Niego z Jego żoną..."
Ach , przepraszam, musiałam się wyżalić

((((
pzdr
majka