Dodaj do ulubionych

no i wróciłam do Was

14.12.13, 23:38
mam nadzieję, że mnie przyjmiecie, bo mi to bardzo potrzebne.
Po paru miesiącach kolejnej próby kontynuowania małżeństwa podejmujemy decyzję o rozwodzie. Nie twierdzę, że to tylko jego wina, ale wydaje mi sie, że mogę moim dzieciom spojrzeć prosto w oczy - naprawdę zrobiłam wszystko co w mojej mocy, żeby to trwało nadal. Żeby nasza rodzina trwała....Niestety mojego męża zgubiły jego paskudne cechy - zawiść, o to że pomimo kłód rzucanych przez niego pod moje nogi, realizuję swoje cele, zazdrość o ludzi, na których mogę liczyć i którzy stoją za mnie murem, chciwość - przez co cierpią jego własne dzieci, a mi się wydawało, że odpowiedzialnością i ambicją ojca jest zapewniać byt dzieciom i godziwe warunki życia. A mógł mieć wszystko...Wzgardził by bronić tego co uważa za swoją własność, pomimo że tworzone i nabywane wspólnie.
Szykujemy się więc niestety na wojnę, bo z nim nie można niczego ustalić uczciwie - jest postawa - walka na śmierć i życie, o wszystko. Masakra - niewiem jak to przetrwam... W każdym razie w tym tygodniu muszę złożyć wniosek o zabezpieczenie alimentów oraz pozew o rozwór - przerażają mnie te prawne kwestie....Ogólnie czuję się tak jak balonik przekłuty - położyłabym się do łóżka i z niego nie wychodziła...niech się życie toczy bez mojego udziału...Czy ten stan szybko minie???
Obserwuj wątek
    • lampka_witoszowska Re: no i wróciłam do Was 15.12.13, 00:30
      nie minie zbyt szybko - ale kiedyś minie
      zastanów się w miarę możliwości, o co rzeczywiście chcesz walczyć - resztę odpuść, jeśli moge coś doradzić
      - zaoszczędzisz sobie niemiłych wrażeń, stresu i przykrości. Nie każda wojna jest tak naprawdę nasza.

      Spokojnie, to mija, jak każdy ból.
      Trzymaj się.
    • ro35 Re: no i wróciłam do Was 15.12.13, 10:56
      zastanów się, pewnie można mu przypisać wszystkie z Siedmiu Grzechów Głównych...
    • amsterdamska_mgla Re: no i wróciłam do Was 15.12.13, 23:20
      Jestem dość świeżo po rozstaniu i rozwodzie, ogólnie jestem bardzo zadowolona ale przychodzą i straszne chwile i myśli. I powiem Ci, że to, co piszesz, że możesz spojrzeć dzieciom w oczy, że zrobiłaś wszystko, co w Twojej mocy, by rodzinę uratować, jest bardzo bardzo ważne. Powodzenia.
    • eluthiena Re: no i wróciłam do Was 16.12.13, 20:24
      weekend pełen wewnętrznej siły się skończył i przyszedł poniedziałek pełen strachu i wątpliwości....oraz niedowierzania - to teraz już zawsze będę tylko ja i moje dzieci????Dziwnie tak, dobrze że dzieci na razie nie drążą tematusad(((
      • 7mandarynka Re: no i wróciłam do Was 01.01.14, 23:42
        hej smile Widzę że jedziemy na tym samym wózku . Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • kruku_33 Re: no i wróciłam do Was 02.01.14, 09:16
        Wiem, ze trudno to przyjac do wiadomosci, ale postaraj sie tak nie przejmowac. Kiedys, jakos wszystko sie ulozy na nowo.
        Probowalas i walczylas, zrobilas wiele, mozesz spojrzec na siebie w lustro... to naprawde duzo znaczy, nie mozesz sobie teraz wyrzucac, ze nie probowalas naprawic zwiazku.
        Jak mniemam, druga strona tego nie chciala, ale Ty za to nie odpowiadasz.

        Idiotycznie to brzmi - ale kazdy piszacy/a tutaj wie, ze wszystkie negatywne uczucia i niepewnosc co do jutra kiedys mina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka