23.12.13, 09:44
Kochani, potrzebuję pomocy! Złożyłam pozew o rozwód, odbyło się kilka spraw, ale nie rozwodowych - o zabezpieczenie alimentów (dokładnie: 4!). Chciałabym jednak wycofać swój pozew i żyć na dotychczasowych zasadach. Czy jest to możliwe bez zgody małżonka?
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Rozwód? 23.12.13, 19:47
      Oczywiście, najwyżej małżonek złoży własny.
      • haalszka Re: Rozwód? 03.01.14, 16:24
        nie można... musi byc zgoda drugiej strony - miałam taką sytuację i pytali mnie o zgodę na wycofanie wniosku.
        • nigredo1 Re: Rozwód? 03.01.14, 21:57
          Kurczę, dwie całkiem różne odpowiedzi... smile
          • zalosny.jestes Również nie wyraziłem zgody na wycofanie wniosku 15.01.14, 08:41
            przez Ex. Nikt nie będzie ze mną pogrywał w ten sposób. Na szantaż odpowiadamy zawsze twardym NIE.
            • altz Re: Również nie wyraziłem zgody na wycofanie wnio 15.01.14, 09:48
              zalosny.jestes napisał:
              > przez Ex. Nikt nie będzie ze mną pogrywał w ten sposób. Na szantaż odpowiadamy
              > zawsze twardym NIE.

              Tu nawet nie chodzi o twarde stanowisko.
              Kobieta wniosła o rozwód, musiała to pismo napisać, tego nie robi się w emocjach. Jakieś powody na rozstanie musiały być, a przecież one nie zniknęły?
              Jeśli daje się ponosić emocjom, to nie jest dobry kandydat na partnerkę.
              Tak czy siak, kiepsko, nie warto się rozmyślać.
              No, chyba, że jakaś choroba i chciała uciec i nie robić problemów rodzinie....
              • zalosny.jestes U mnie chodziło wprost o nastraszenie mnie. 15.01.14, 10:14
                To miał być zwyczajny szantaż zmuszający mnie do uległości. Nie dałem się i nie żałuję. Szkoda mi facetów, którzy dają sobą pomiatać a widzę to wokół na każdym kroku. Mam w ogóle takie wrażenie, że przyzwoitość wśród współczesnych kobiet to martwe słowo. Liczy się czysty egoizm. W sumie nie zmieniło się od lat nic, jedyna różnica jest taka, że nasze babki i prababki miały poczucie godności, odpowiedzialności, empatię. Dziś to czysta dzicz...
                • altz Re: U mnie chodziło wprost o nastraszenie mnie. 15.01.14, 11:25
                  zalosny.jestes napisał:
                  > To miał być zwyczajny szantaż zmuszający mnie do uległości. Nie dałem się i nie
                  > żałuję. Szkoda mi facetów, którzy dają sobą pomiatać a widzę to wokół na każdy
                  > m kroku.

                  To jest taki mechanizm, że jest szantaż, a jeśli nie ulegniesz, to znaczy, że nie chcesz współpracować i nie spodziewała się tego po tobie, że jesteś taki podły. Oczywiście, to wiedzą wszystkie koleżanki i znajomi. Może też być taka wersja, że się nagle okazuje, że to ty szantażujesz, bo nie uległeś. smile
                  Czasami chyba lepiej by się wyszło, gdyby głupiemu ustąpić. Cisze jedziesz, dalsze budziesz. Ale problem jest tylko odroczony, bo rośnie kula szantażu i kiedyś w końcu i tak trzeba powiedzieć stop albo przestać patrzeć na siebie w lustro.
                  • zalosny.jestes Altz, ta druga część Twojej wypowiedzi to już 15.01.14, 11:42
                    ciąg dalszy polegający na tłumaczeniu przed sobą i innymi "dlaczego musiałam być niegodziwa". To jest element mechanizmu wyparcia - tylko jak z taką podłością może sobie poradzić cukiernik, ślusarz, mechanik samochodowy? Tacy ludzie nie mają wiedzy o kloace jaka nas otacza ani o mechanizmach kierujących ludźmi. Prosty facet niestety często wali w pysk bo nie jest w stanie wytrzymać poziomu manipulacji, pani zasila forum pobitych, jest usprawiedliwiona bo zrzuciła jarzmo przemocowca i jest pozamiatane.

                    Absolutnie ODRZUCAM przemoc! To objaw słabości, ekstremalnej słabości i brzydzę się nią. Bardziej nawet psychiczną niż fizyczną ale to akurat wynika z faktu, że jestem mężczyzną.

                    Nigdy nie daj się szantażować ani pomiatać. Być może utrzymać status quo, związek, relację ale do końca będziesz nikim. I dla siebie i dla "partnera".
                • haalszka Re: U mnie chodziło wprost o nastraszenie mnie. 16.01.14, 06:17
                  Wiesz mi nie tylko kobiety... Moj ex mąż zachowuje się w 100 procentach tak jak opisales w innym wątku o manipulacji. Więc nie płeć decyduje o zachowaniu a charakter....
                  • zalosny.jestes Być może ale być może ma wiele wspólnego z Grodzką 16.01.14, 20:14
                    Fakt noszenia spodni i posiadania w nich narzędzia zbrodni wink nie świadczy o tym, że umysł jest również męski big_grin
    • piotrfm123 wycofanie pozwu 03.01.14, 22:21
      Prosty gugiel:
      forum.gazeta.pl/forum/w,16,46849931,46851193,Re_wycofanie_pozwu_w_sadzie.html
      • nigredo1 Re: wycofanie pozwu 14.01.14, 22:45
        No tak, tyle czy postępowaniem pojednawczym można nazwać zadanie pytania o to, czy chcemy się rozwieść? Nie wiem, czy to, co zrobił sąd jest postępowaniem pojednawczym (na sprawach o alimenty pytano o to, czy coś się poprawiło w naszym życiu rodzinnym). Na pierwszej sprawie zeznawałam ja (mówiłam o nieudanym życiu rodzinnym i o zarobkach), na drugiej - on.
        Początkowo oboje zgodziliśmy się, że pora na rozwód, napisałam pozew, mąż odpowiedział, toczyły się boje o alimenty. A teraz zmieniłam zdanie. Trochę z przekory. Ale nie chcę, aby okazało się na sali sądowej, że on musi się na to zgodzić!
        • altz Re: wycofanie pozwu 14.01.14, 23:18
          Według mnie, nie możesz już wycofać wniosku, bo sprawa już się rozpoczęła.

          Po co te cyrki? Rozwiedź się i daj mu żyć.
          Jesteście skażeni walką, po czymś takim chyba jest już niemożliwy powrót do normalności.
          Ja bym sobie odpuścił i się rozwiódł.
        • yoma Re: wycofanie pozwu 15.01.14, 00:34
          Rozprawy dotyczącej rozwodu nie miałaś. Czyli możesz.
        • ann.k Re: wycofanie pozwu 15.01.14, 11:36
          nigredo1 napisał(a):

          > A teraz zmieniłam zdanie. Trochę z przeko
          > ry. Ale nie chcę, aby okazało się na sali sądowej, że on musi się na to zgodzić
          > !

          Bo szpila nie wyjdzie?? Po pierwszym poście myślałam, ze realnie coś się zmieniło w waszych relacjach na lepsze, ale Ty po prostu jesteś głupiutką gąską, która najwyraźniej nie rozumie ani czym jest małżeństwo ani czym jest sąd. Przez zawracanie sądom d*py takimi sprawami, te które naprawdę wymagają uwagi traktowane są po macoszemu i ślimaczą się miesiącami / latami.

          • nigredo1 Re: wycofanie pozwu 15.01.14, 17:44
            To on mnie zdradził! Nie pozwolę na to, żeby mu się teraz wszystko upiekło! To wszystko, przez co przechodziłam. Niech się on i jego kochanka zdziwią!
            A poza tym - może jeszcze nam się uda wspólnie odnaleźć? Tyle razem przeszliśmy, tyle lat związku! Tyle pracy, a jakaś dz***a sobie wszystko zabierze?
            Złożyłam pozew w emocjach, teraz chcę próbować jeszcze raz.
            • zalosny.jestes I znów ;) 15.01.14, 17:49
              " Tyle pracy, a jakaś dz***a sobie wszystko zabierze? "
            • f.l.y Re: wycofanie pozwu 19.01.14, 00:42
              nigredo1 napisał(a):

              > To on mnie zdradził! Nie pozwolę na to, żeby mu się teraz wszystko upiekło! To
              > wszystko, przez co przechodziłam. Niech się on i jego kochanka zdziwią!
              Tyle pracy, a jakaś dz***a sobie wszystko zabierze?
              > Złożyłam pozew w emocjach, teraz chcę próbować jeszcze raz.
              ==
              a ja Ci nie wierzę, że chcesz spróbować jeszcze raz.
              Przecież 'nie pozwolisz na to, żeby mu się teraz wszystko upiekło!" - czego Ty chcesz, oprócz swojej cichej zemsty i nie uwolnienia go od siebie?
        • eicron Re: wycofanie pozwu 15.01.14, 21:22
          nigredo1 napisał(a):

          > No tak, tyle czy postępowaniem pojednawczym można nazwać zadanie pytania o to,
          > czy chcemy się rozwieść? Nie wiem, czy to, co zrobił sąd jest postępowaniem poj

          Od kilku lat nie ma już postępowania pojednawczego.

          > Początkowo oboje zgodziliśmy się, że pora na rozwód, napisałam pozew, mąż odpow
          > iedział, toczyły się boje o alimenty. A teraz zmieniłam zdanie. Trochę z przeko
          > ry. Ale nie chcę, aby okazało się na sali sądowej, że on musi się na to zgodzić

          To zależy od tego, co napisał w odpowiedzi na pozew. Jeśli wnioskował o rozwód to bez jego zgody nie wycofasz pozwu. Jeśli nie to jest tak jak pisze yoma.
          • nigredo1 Re: wycofanie pozwu 16.01.14, 23:42
            W odpowiedzi potwierdził całkowity rozkład wspólnego pożycia, zwrócił uwagę na jakieś bzdurne "fakty" na mój temat, które są przyczyną tego, że nie żyjemy wspólnie. Próbował tymi tekstami obciążyć mnie winą. Czy to oznacza, że "wnioskował o rozwód"?
            • eicron Re: wycofanie pozwu 17.01.14, 06:16
              nigredo1 napisał(a):

              > W odpowiedzi potwierdził całkowity rozkład wspólnego pożycia, zwrócił uwagę na
              > jakieś bzdurne "fakty" na mój temat, które są przyczyną tego, że nie żyjemy wsp
              > ólnie. Próbował tymi tekstami obciążyć mnie winą. Czy to oznacza, że "wnioskowa
              > ł o rozwód"?

              Napisał coś w stylu: "wnoszę o rozwiązanie małżeństwa stron przez rozwód".
              • eicron Re: wycofanie pozwu 17.01.14, 06:17
                eicron napisał:

                > > ólnie. Próbował tymi tekstami obciążyć mnie winą. Czy to oznacza, że "wni
                > oskowa
                > > ł o rozwód"?
                >
                > Napisał coś w stylu: "wnoszę o rozwiązanie małżeństwa stron przez rozwód".

                To miało być pytanie smile
                • nigredo1 Re: wycofanie pozwu 17.01.14, 06:59
                  Nie, napisał tylko, że potwierdza rozpad małżeństwa.
                  • eicron Re: wycofanie pozwu 17.01.14, 20:40
                    nigredo1 napisał(a):

                    > Nie, napisał tylko, że potwierdza rozpad małżeństwa.

                    No to moim zdaniem jest tak jak pisze yoma - do pierwszej rozprawy możesz wycofać pozew i nie jest do tego potrzebna zgoda męża. Wyjdziesz trochę na idiotkę, ale jeśli zamierzasz ratować swoje małżeństwo to warto.

                    Następnym razem gdy zdecydujesz się podjąć ważną życiowo decyzję postaraj się użyć rozumu. Twoja reputacja wtedy tak nie ucierpi smile Zamiast rozwodu zawsze możesz wnioskować o separację - to w takich przypadkach dobre rozwiązanie. Rozwieść się zawsze można. Wrócić do siebie po rozwodzie już nie.
                    • nigredo1 Re: wycofanie pozwu 21.01.14, 14:17
                      To moje małżeństwo i ja będę decydować, a nasze dzieci nie będą cierpiały przez jakąś idiotkę, która się chce zabawić. Mąż ma wrócić i pełnić swoje role - ojca i męża. Jak chce się bawić, to mógł to robić wiele lat temu, teraz czekają go obowiązki, a nie zabawa z innymi kobietami.
                      Po rozwodzie też możemy do siebie wrócić, ale chcę mu pokazać, że ze mną się nie pogrywa. Myślał, że się wystraszę i będę płakać? Nic z tego!
                      • ann.k Re: wycofanie pozwu 21.01.14, 17:48
                        nigredo1 napisał(a):

                        > nasze dzieci nie będą cierpiały przez
                        > jakąś idiotkę, która się chce zabawić.

                        Nie przez idiotkę, ale przez idiotę. Który chce się zabawić i dla którego ta zabawa jest ważniejsza niż dzieci. Ten idiota (ciężki, i do entej potęgi) to Twój mąż, wiesz?

                        > Mąż ma wrócić i pełnić swoje role - ojca i męża.

                        Na szczęście (bądź nieszczęście) nie istnieją żadne instrumenty prawne, które mogą do tego doprowadzić. Twój mąż może i w zasadzie powinien spełniać te role, ale jeśli nie ma na to ochoty, to po to wymyślono coś takiego jak rozwód. Żeby ochronić dzieci przed dorastaniem w trującej atmosferze zgniłego, rozkładającego się i śmierdzącego małżeństwa.

                        Siejesz jadem aż żal patrzeć. Dla dobra dzieci sie rozwiedz.
                      • eicron Re: wycofanie pozwu 21.01.14, 21:49
                        nigredo1 napisał(a):

                        > To moje małżeństwo i ja będę decydować, a nasze dzieci nie będą cierpiały przez
                        > jakąś idiotkę, która się chce zabawić. Mąż ma wrócić i pełnić swoje role - ojc
                        > a i męża. Jak chce się bawić, to mógł to robić wiele lat temu, teraz czekają go
                        > obowiązki, a nie zabawa z innymi kobietami.

                        Nigredo1, masz kobieto ikrę smile Jestem Twoim fanem i życzę Ci, abyś dopięła swego smile

                        > Po rozwodzie też możemy do siebie wrócić, ale chcę mu pokazać, że ze mną się ni
                        > e pogrywa. Myślał, że się wystraszę i będę płakać? Nic z tego!

                        Po rozwodzie szanse powrotu drastycznie spadają.
                        • nigredo1 Re: wycofanie pozwu 05.02.14, 08:53
                          Już za 4 tygodnie - przekona się, jak potrafię walczyć o swoje smile
                          • eicron Re: wycofanie pozwu 05.02.14, 21:11
                            nigredo1 napisał(a):

                            > Już za 4 tygodnie - przekona się, jak potrafię walczyć o swoje smile

                            Powodzenia smile I daj znać, jak poszło.
                          • altz Re: wycofanie pozwu 09.02.14, 13:17
                            nigredo1 napisał(a):
                            > Już za 4 tygodnie - przekona się, jak potrafię walczyć o swoje smile

                            Niektórzy się z Ciebie śmieją, inni piszą, że atmosfera w domu jest beznadziejna i co się stanie, gdy dziecko w takiej wyrośnie? Mnie się wydaje, że wcale wcale w takim domu nie musi być źle, ja bardzo szanuję kobiety, którym zależy na partnerze, na rodzinie i nie wstydzą się tego powiedzieć.
                            Raz tak można zareagować, ale za którymś razem zdejmuje się już odpowiedzialność z męża, a przecież nie o to chodzi w małżeństwie.
    • emulka1 Re: Rozwód? 08.02.14, 23:07
      mój mąż (on składał pierwszy wniosek rozwodowy) w dniu rozwodu stwierdził, że jednak kocha żonę i nie chce rozwodu. do sądu normalnie poszliśmy, rozprawa normalnie sie rozpoczęła, ale kiedy tylko sędzia zapytał czy mąż podtrzymuje wniosek ten powiedział że nie, że kocha zone i nie chce się rozwieść. sąd zapytał co ja na to, przytaknęłam.
      i po rozprawie.
      ..a 2 miesiące później ja złożyłam wniosek i się rozwiedliśmysmile
      • yoma Re: Rozwód? 09.02.14, 12:29
        A potem ludzie pyszczą na sądy, że terminy długie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka