nowel1
08.10.14, 13:09
Czytam sobie różne rzeczy w wolnych chwilach, ostatnio wspomnienia Ireny Krzywickiej, co też przypomniało mi wcześniejszą lekturę ' "O wpływowych kobietach II Rzeczypospolitej".
I wiecie co, nic się nie zmieniło, bo ludzie są stale tacy sami. Raczej niezbyt monogamiczni, daleko im do świętości, małżeństwa zasadniczo kiedyś były trwałe, rozwody dość rzadkie, ale w zasadzie nie oczekiwano wierności seksualnej i przymykano oczy na zdrady małżeńskie.
Czy to było lepsze, czy gorsze? Nie mam pojęcia, pewnie każda sytuacja inna, ale w tym kontekście coraz bardziej śmieszą mnie opinie na temat upadku obyczajów w "naszych" czasach i potępianie każdej osoby, która głośno mówi o swoich nie tak oczywistych wyborach i decyzjach.
Krzywicka napisała ładne zdanie - cytuję niedosłownie, bo nie mogę go odszukać, ale coś w tym stylu " Moje życie odbiegało od stereotypów. Wszystkie odbiegają".