newlife2016
27.05.16, 09:40
Rozstalismy sie z zona po kilkunastoletnim malzenstwie. Mamy nastoletniego syna, ktory powoli sie przyzwyczaja do sytuacji, ze juz nie bedziemy jedna rodzina.
Ja wyprowadzilem sie z mieszkania, staram sie ulozyc sobie nowe zycie.
Chcialbym doprowadzic do tego, ze jestesmy w stanie przebywac z ex w jednym miejscu - dla syna, bo jak bedzie mial jakies uroczystosci typu urodziny, to tego dnia powinien miec oboje rodzicow ze soba.
Szukam porad osob, ktore przeszly przez to i jakos sobie te relacje ulozyly.
Dodam, ze to, ze wyporwadzilem sie z mieszkania wynikalo z faktu, ze ex uznala, ze to koniec naszego malzenstwa, nie bylo wynikiem zdrady czy romansu.
Glownie chcialbym poradzic sie Was:
- jak wybaczyc tej drugiej osobie w pelni, ze rozwalila rodzine?
- jak przekonac ja, ze dla dobra dziecka powinnismy sie pogodzic i byc w stanie przebywac ze soba czasami?
- czego unikac w kontaktach czy rozmowie, zeby druga osoba sie nie wkurzala ale zeby jednoczesnie byc w stanie pokazac, ze chec ulozenia stosunkow nie jest checia ponownego zejscia sie ze soba?
Chetnie poslucham osob, ktorym taki proces sie udal i maja teraz "normalne" relacje z ex.