09.03.17, 21:50
Bardzo poważnie zastanawiam się nad rozwodem, generalnie od chwili kiedy zaszłam w ciązę zaczęło się psuć, teraz syn ma już 3 lata i nadal nasze kłótnie to 80% opieka nad dzieckiem i problemy z tym związane ( kto go odwiezie, kto odbierze, kto co zrobi, kto ma rację...), 20% pieniądze (mąż zarabia gorzej ode mnie i generalnie jest to problem dla mnie, bo nie mam kompletnie poczucia bezpieczeństwa, tyram jak wół a i tak o wszytsko inne muszę się martwić).
Mąż wygarnął mi co mnie sądzi, jaka jestem beznadziejna, głupia i generalnie zycie ze mną marnuje. Po kłótnie wychodzi z domu wieczorami do kolegów (nie pije), żeby ze mną nie siedzieć, dom jest jak hotel. Nie mówię, że nie zajmuje się dzieckiem, bo robi przy nim więcej niż 90% facetów, ale przy każdej okazji to podkreśla a ja naprawdę mam taką pracę, że ledwo wyraboam psychicznie i fizycznie.
Rozmawialismy o rozwodzie, jego podejście do tego tematu jest bardzo pozytwne, co niestety jest dla mnie straszne, bo widzę że jestem dla niego nikim. I teraz czego się boję:
-wychodzę z domu o 7 wracam o 17:30, maż rano zawozi dziecko do przedszkola- chyba fizycznie padnę jak będe musiała codziennie o 6 wychodzić z domu i wracac po 18 po odebraniu syna
-nie mam pomocy na wypadek choroby (moja praca uniemożliwia mi branie urlopu w tej styuacji)
-nie stac mnie na opłacenie dodatkowej opiekunki, która będzie zawsze do dyspozycji
- najwększy prblem, boję się, że on bedzie chciał podziału opieki: przecież ja prawie synka nie widuję i nie jestem sobie w stanie wyobrazić, że jeszcze ten czas mi zabierze.... boję się walki o to, boję się że mnie zniszczy bo pochodzi z rodziny prawniczej. Nie mam już siły. Jak Wy sobie dajecie radę? Czy jest jakiś sposób/ powód który pomoże mi w tym zeby syn został tylko ze mną + ustalone dni z ojcem? Czy to, że on nałogowo pali trawkę jest jakimś argumentem?

Obserwuj wątek
    • wredna1zmija Re: rozwód 11.03.17, 18:33
      na nałogi trzeba mieć twarde dowody. A nie takie że ty widziałaś.

      Fakt, że to prawnicza rodzina utrudnia sprawę (zarówno poukładanie sobie z nim życia jak i rozwód). Masz rację, że obawiasz się JEGO rodziny bo wiadomo - bliższa ciału koszula.

      Nie sądzę, że jesteś beznadziejna. Beznadziejnie się czujesz bo tę imitację faceta boli męskie ego - a konkretnie to, że to ty zarabiasz więcej i się "pan" na tobie wyżywa bo nie może ścierpieć że to nie on a ty lepiej "polujesz". I na dodatek musi ogarniać dziecko. Oj to bardzo musi uwierać jego męskość.

      Ale powiedz szczerze - zajmuje się "więcej niż przeciętny facet" to znaczy "bardziej POMAGA przy własnym dziecku" czy "jest takim prawdziwym rodzicem - takim jak często matki są pracując równocześnie na pełny etat"?

      Sama jestem rozwiedziona ale nie uważam tego za stan pożądany chociaż uważam że małżeństwo nie musi być wieczne. Spróbuj iść do psychologa. Niekoniecznie od razu terapia dla par tylko dla ciebie by wzmocnić twoje EGO. Uważam, że część ludzi nas nie szanuje gdy my sami siebie nie szanujemy, gdy czujemy się czemuś winni. Nie boli cię np. że nie możesz być z dzieckiem na 100%? Nie wstydziłaś się zmian które u ciebie wystąpiły przy okazji ciąży? zauważyłam, że jednostki ze skłonnościami do bycia tyranem bardzo łatwo wyłapują bezwiednie oznaki niepewności u swoich potencjalnych ofiar i potrafią bardzo łatwo przejść do gnębienia. Czasem takiego domorosłego tyrana można osadzić podbudowując dobre mniemanie o sobie - gdy ofiara autentycznie będzie z siebie dumna tyran znormalnieje, czasem niestety lekarstwem na coś takiego jest odcisk buta na tyłku tyrana i zamknięte za nim drzwi - niezależnie którą drogę będziesz musiała obrać psycholog to dobra droga.


      NIE MARUDŹ MI TU ŻE NIE MASZ CZASU I PIENIĘDZY NA PSYCHOLOGA! Jeśli teraz je zaoszczędzisz i olejesz moją radę i tak je wydasz. Na adwokata.
    • martika0 Re: rozwód 14.03.17, 21:43
      Dziękuję za odpowiedź. Generalnie od chwili kiedy zamieściłam wątek zmieniło się tak dużo, że szans na ratowanie związku nie ma. Mąż wyprowadza się w tym tygodniu. Wszytsko przemyślałam na 10 stronę, zdążyłam spędzić z nim i naszymi znajomymi weekend podczas którego byłam bacznym obserwatorem otoczenia, porozmawiałąm z przyjaciółkami i przejżałam na oczy. Nasz związek to farsa.Nic nas nie łączy, chyba się nawet już nie lubimy. Już sie tak nie boję, jestem dobrym organiozatorem i strategiem, mam póki co obmyślane co i jak z opieką nad synkiem, oczywiście wszytsko wyjdzie w praniu, ale stwierdziłam, że jestem dość niezależna i muszę dać radę, bo innego wyjścia nie mam. A co do psychologa to tak myślałam o tym, ale to nic nie zmieni.
      • aguti_1 Re: rozwód 16.03.17, 22:50
        Hej, jestem na podobnym etapie - mogłabyś się podzielić, co wymyśliłaś w kwestii opieki nad synkiem i organizacji dnia?
        • martika0 Re: rozwód 18.03.17, 21:26
          Stanęło na tym, ze synek cały czase se mną, ale we wetorki maż odbiera go z przedszkola i śynek śpi u niego, poźniej w środę on go zaprowadza do przedszkola. Jeden dzień w tygodniu odniera go moja mama. Tak więc nie jest źle z 5 dni zaprowadzadzania o świcie i odbierania po zmroku zrobiły się 4 dni zaprowadzania i 3 odbierania. W weekendy jak będę chciał gdzieś wyjść syn idzie spać do męża. Generalnie dogadaliśmy się tak, że jak zaplanuje coś ciekawego to bierze synka bez problemu (dziś np. zabrał go na urodziny i śpi u niego).
          • martika0 Re: rozwód 18.03.17, 21:28
            przepraszam za błędy, pisałam jedną ręką big_grin i teraz czytam.... masakra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka