Dodaj do ulubionych

do mindsailor

08.06.05, 22:14
uporządkujmy:
1. męża, który Cię kocha ponad wszystko, chce być z Tobą, wybaczyłby
wszystko, ale wniósł pozew o rozwód z Twojej winy, a Ty nie chcesz z Nim być
2. kochanka, który Cię kocha, ale nie jesteś Jego pewna, który nie zamierza
się rozwodzić i nie zawsze jest Wam różowo,
3. kochasz jednego i drugiego,
4. rodzina i przyjaciele są po stronie męża,
4. Mama z Tobą nie rozmawia, jest po stronie męża,

to może spójrz na kochanka oczami swojej Mamy i przyjaciół, bo może Oni widzą
więcej niż Ty,

ja bym starała się wrócić do męża, jeśli to możliwe,
warto spróbować, bo może okazać się, że wszystko będzie dobrze,
a kochanka bym zostawiła żonie, przecież i tak nie ma zamiaru sie rozwodzić...

albo

zostawić obu i żyć samotnie do momentu, kiedy będziesz pewna swoich uczuć.=
Może to będzie zupełnie ktoś inny, a może mąż, może kochanek. Czas pokaże,
ale nic na siłę.

pozdr


Obserwuj wątek
    • plathess Re: do mindsailor 08.06.05, 22:27
      Jest tak, że ona pewne rzeczy chciałaby, żeby miały miejsce. Taka życzeniowa
      rzeczywistość.
      Mąż jej nie kocha, albo przynajmniej nie na tyle, by dalej chcieć żyć z nią
      (może i przedtem jego miłość nie była WIELKA?)
      Kochanek, mąż innej kobiety, chciał na boku sobie podupczyć.
      Naprawdę nie kocha żadnego z nich: kombinuje, z którym może jeszcze wypalić;
      jest wyrachowana
      Mama jest po stronie strony skrzywdzonej. Niewykluczone też, że zięć jest w
      porządku. No i pewnie mają ślub kościelny, do tego sąsiedzi, rodzina.

      Naprawdę, jeśli mąż ją 'przyjmie' będzie w przyszłości tego żałował.
      To jak z pierwszym morderstem, jest najtrudniesze. Ona okazała się zdolna do
      tego; zatłukła ich związek....
      • samosia75 Re: do mindsailor 08.06.05, 22:33
        Znam małżeństwo , gdzie mąz pozwolił żonie wrocić. To ona go zostawiła po 6
        latach małżenstwa, upokorzyła, nawet był rozwód.
        Po pół roku przestało jej się ukłądać z kochankiem i z płaczem rzuciła się ex-
        męzowi w ramiona. Zoastała przyjęta. Za rok urodziło im się dziecko. Wygladają
        na szcześliwą i harmonijną parę. Różne są przypadni i nie należy generalizować.
      • anybody1 Re: do mindsailor 09.06.05, 10:01
        hm... tak to rzeczywiście może wyglądać. ale zwróć jednak uwagę że wyraźnie
        pisze że nie chce wracać do męża. i że rozwodzi się "tak czy inaczej", bez
        względu na to czy z "tym drugim" wyjdzie czy nie. a to właśnie "ten drugi"
        jest tu wyrachowany.
        • plathess Re: do mindsailor 09.06.05, 12:31
          anybody1 napisała:

          > hm... tak to rzeczywiście może wyglądać. ale zwróć jednak uwagę że wyraźnie
          > pisze że nie chce wracać do męża. i że rozwodzi się "tak czy inaczej", bez
          > względu na to czy z "tym drugim" wyjdzie czy nie. a to właśnie "ten drugi"
          > jest tu wyrachowany.




          Wyrachowanie jego nie wyklucza jej wyrachowania.
          Ale może też trochę przejrzał na oczy?
          Nie twierdzę, ze to go usprawiedliwia - zwłaszcza wobec żony (choć nie wiadomo
          jakie są relacje między nimi). Gdy sytuacja zaczęła tak poważnie wyglądać,
          przyjrzał się jej i swojej żonie, temu, co łączy go z żoną itd.
          Może ta jego żoną jest jak mąż tamtej? Kochająca kobieta.
          A tu ma przed sobą taką....
          Jak by to cynicznie nie brzmiało to co innego iść z kimś do łóżka a co innego
          tworzyć z tym kimś nowy związek ZWŁASZCZA gdy to oznacza zniszczenie innego.
          • anybody1 Re: do mindsailor 09.06.05, 13:27
            nie powiem, że to co piszesz nie ma sensu, bo to prawda.
            tylko nie wszystkie sytuacje pasują do schematu. czy nie oceniasz tej
            konkretnej sytuacji zbyt pochopnie?
            ludzie robią błędy. ludzie nie zawsze kierują się w życiu rozumem, czasem po
            prostu czują, nie wszystko można kontrolować. czy wg Ciebie lepsza byłaby
            sytuacja, gdzie ktoś kocha inną osobę, a mimo to zostaje w swoim związku.
            chciałbyś żeby ktoś był z Tobą z poczucia obowiązku??
    • vertigo5 mindsailor - przeczytaj to... 08.06.05, 22:56
      Poniżej wklejam historię ściągniętą z jednej dyskusji na zupełnie innym forum.
      Jest to jedna z najpiękniejszych historii jakie na forum zdarzyło mi się
      przeczytać; chociaż ciekaw jestem jak potoczyły się losy bohaterów.
      Przeczytaj to i jeszcze raz dobrze wszystko przemyśl.

      "Nasza historia... Nie będe się wdawała w szczegóły, ale napiszę troszkę:
      poznałam mojego męża w chwili gdy bardzo potrzebowałam męskiego ramienia,
      akceptacji i miłości. On pokochał mnie bezwarunkowo, bezgranicznie. Zrobiłby
      dla mnie wszystko łącznie ze zdjęciem gwiazdki z nieba gdyby tylko mógł smile
      Poczatkowo ja także go kochałam. Z czasem jednak pojawiło się coś takiego, co
      opisuja wielokrotnie rózni goście tu na forum - pojawiło się znużenie,
      zmęczenie jego czułością i chęć ucieczki. No i wtedy popełniłam błąd - zamiast
      wsłuchać się w siebie, zapytać sie siebie czego potrzebuję, czego chcę od życia
      tak na prawde a nie na chwilę, zamiast pójść do psychologa, zamiast popracować
      nad naszym związkiem ja... odpuściłam. Robilam wszystko by mój mąż odszedł.
      Błagał mnie niemal o to bysmy walczyli ale ja... chciałam gnać do przodu
      przekonana, że gdzieś tam w swiecie czeka mnie coś lepszego, ciekawszego.
      W końcu rozstaliśmy się. On jeszcze próbował walczyć a ja odwróciłam się od
      niego zupełnie. Zaczęłam się z kims spotykać. Rozpoczęła się sprawa rozwodowa.
      Ale.. przyszła taka chwila, że... uświadomiłam sobie w końcu co takiego pali
      mnie tam w środku od kilku miesięcy. Zrozumiałam, że ten ból to pustka, której
      nikt i nic nie jest w stanie wypełnić. To pustka po kims kto był przy mnie
      zawsze. Kto podawał mi herbate, przytulił gdy tego potrzebowałam, pobiegł w
      nocy po piwo dla mnie. Kto był dla mnie cały i chciał bym i ja była dla Niego.
      Pustka po kims kto choć czasem marudny i mający swoje wady (kto ich nie ma?) to
      jednak oddany i godny najwyższego zaufania.
      Zapytacie - co takiego sie wydarzyło, że to zrozumiałaś? Odpowiem... nie wiem.
      To były minuty i godziny rozmyslań. Zaglądania w swoje serce i porad
      psychologa. To były Święta Bożego Narodzenia bez Niego. To było brutalne
      zetknięcie ze światem przed którym On chciał mnie ochronić.

      No tak, ale... moje przemyślenia to jedna sprawa, a druga to.. On. Nie chciał
      ze mna rozmawiać. I wcale mu sie nie dziwiłam. tym bardziej , że On kogos miał.
      Bolało. Nawet bardzo. I nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wielki można mieć
      żal do siebie za to co się zrobiło. To tak jakby się chciało ukarac samego
      siebie za złe postępowanie, ale.. przeciez nie spuszcze sobie lania. Pozostawał
      więc ten nie do zniesienia ból w sercu. Minął kolejny miesiąc.
      Pomyślałam... "Zawalczę jeszcze raz. Musze spróbować". Coś tam w środku mówiło
      mi bym się nie poddawała. Mówiło: "To twój mąż, nikt nie ma większego prawa by
      z nim być niz ty!!!".

      No i... nie mogłam uwierzyć gdy zgodził sie ze mna porozmawiac. Gdy powiedział,
      że nigdy nie przestał mnie kochać. To, że nie chciał rozmawiać to.. zraniona
      duma, podeptane uczucia. Płakalismy obydwoje dobra godzinę smile Do tej pory gdy
      o tym pisze mam łzy w oczach. I choć oboje wiedzieliśmy jak trudny to będzie
      powrót, to.. dalismy sobie szanse. Wiem, że daleka droga przed nami. Mnóstwo
      wody musi upłynąć by odbudować dawne zauwanie i relacje. Ale.. wiele godzin
      spedzonych na szczerych rozmowach i ustalaniu "zasad współpracy" daje naprawdę
      pozytywne efekty.
      Oczywiście - nie jestem zaslepiona optymistką. Wiem, że wszystkim zdarzają sie
      nieporozumienia i kłotnie i nas też nie ominą ale.. najważniejsze byśy WSPÓLNIE
      je rozwiązywali. Byśmy nie uciekali w milczenie i samotność. Teraz jesteśmy
      jedny organizmem i tak ma pozostać. Kidyś mimo slubu mówiłam - moje, Twoje, bo
      tak mnie nauczono w domu (rodzice byli rozwiedeni, ja mieszkałam z mamą), a
      teraz wszystko jest nasze - Jego problemy sa moimi i na odwrót, Jego radości są
      moimi i na odwrót. Itd.

      Każdy dzień to praca nad naszym związkiem. Każdy dzień to zapewnianie się o
      tych uczuciach, które są w nas zawsze, ale zaniedbywane gdzieś umykaja. Każdy
      dzień to miliony drobnych gestów, które sprawiają, że to nasze ognisko cały
      czas płonie. Nie gasnie.

      To tyle co chciałam Wam napisać o moim związku. Mam nadzieję, że komus z Was
      przyda się mój optymizm. Bardzo ważne (jesli nie najważniejsze) w życiu jest
      pozytywne nastawienie do życia. Pozytywne myslenie o toczących się sprawach.
      Nasze myśli wytwarzaja wibracje i powinny wytwarzać tylko te dobre. Wystarczy,
      że otaczają nas negatywne wibracje zawistnych ludzi wokół nas. Musimy się przed
      tym bronić mysląc na "TAK". smile Życze wszystkim pozytywnych zakończen.

      Pozdrawiam
      ***"


      • vertigo5 suplement 08.06.05, 22:58
        a oto link to całej dyskusji:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=10139599
        • jarkoni Re: suplement 08.06.05, 23:26
          Brawo vertigo !!!!!!!!!!!!!!!
          • scriptus Re: suplement 09.06.05, 07:35
            Jest to na pewno argument za walką o swój związek. Wszyscy błądzimy po omacku.
            • mindsailor Re: suplement 09.06.05, 08:41
              a ja to juz błądze maksymalniesad(
      • mindsailor Re: mindsailor - przeczytaj to... 09.06.05, 08:40
        nie mogę czytać takich historii. ryczeć mi się chcesad
        ja też mogłabym tak napisać, to prawie dokładnie moja historia.
    • samosia75 Re: do mindsailor 08.06.05, 23:51
      "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny
      za to, co oswoiłeś".


      Antoine de Saint - Exupéry
    • mindsailor Re: do mindsailor 09.06.05, 08:39
      tylko, że on nie chce wrócic do żony. ona pewnie by go chciała, a on mi
      powiedział, że skoro mają rozdzelnośc majątkową, to juz go reszta nie
      interesuje (przypomniało mi sie to niedawno, kiedy więcej i intensywniej mysle.
      najlepiej byłoby ułozyć sobie w głowie, być sama i zastanowić się, czego ja
      chcę, gdzie idę i po co?

      może masz rację, może oni z boku więcej widzą, niż ja.
      • madii77 Re: do mindsailor 09.06.05, 08:46
        witam

        Ktoś mi kiedyś powiedział: ...,że nie wchodzi się dwa razy do tej samej
        rzeki..."
        ja w swoim małżeństwie wchodziłam wielokrotnie, ze szczerą prawdziwą rozmową
        powróciliśmy do siebie...mimo takich rozmów zostałam sama, choć przez te 3 lata
        od tamtej poważnej rozmowy było dość poprawnie i nikt się nie spodziewał
        rozwodu.
        Choć to nie był idealny związek (on miał swoje problemy o których nigdy
        niechciał ze mną rozmawiać, wszystko ukrywał w sobie, zimny nie uczuciowy, choć
        przez te 3 lata troszkę sie zmieniło w tym kierunku) jednak rozstajemy
        się..ale to już inna historia
        Tak więc mocno zastanowiłabym się nad powrotem do męża i do
        kochanka ....mindsailor
        może nie warto..??
        • mindsailor Re: do mindsailor 09.06.05, 08:51
          do męża nie mogę, pisałam już. nie moge i już. to nie dla mnie. raz miałam
          szansę, wyszłam za mąż z miłości i ją spieprzyłam. nie będę z męża robić
          durnia!!! dla mnie to nawet nie kwestia warto-nie warto. ja nie mogęsad
          co do ułożenia sobie zycia z nim... nie wiem. wczoraj była propozycja kupienia
          razem mieszkania. tylko dlaczego do podjęcia jakiejkolwiek decyzji z jego
          strony potrzebne jest moje spokawanie rzeczy, prawie wyprowadzka,. to ja zawsze
          musze sprowokowac rozmowę, aby on choć się zastanowił. czuje się , jakbym go
          szantażowała, jakby każdy jego ruch był wymuszony moimi łzami i gadaniem!!! i
          to ma być mężczyzna???
          • bezecnymen nie narzekaj 09.06.05, 10:13
            widziały gały, co brały..smile
            • mindsailor Re: nie narzekaj 09.06.05, 10:31
              ano widziałysmile tylko, że były zaślepione, a teraz, gdy przyszło do konkretów,
              widzą, że to wyglada "trochę" inaczejwink
              wiesz, że mam spakowane rzeczy od dwóch tygodni? idę dziś oglądać mieszkanie,
              które być może kupię. mam dośc tej stagnacji, tego "nicnierobienia". potrzebuje
              działać, wyklarować sytuację. chcę stac na twardym gruncie. a skoro on sie nie
              kwapi, biorę sprawy w swoje ręcesmile
              • anja_pl Re: nie narzekaj 09.06.05, 10:59
                dlatego napisałam, spróbuj popatrzeć z boku, tak jak widzą to Twoi przyjeciele,
                Twoja Mama, spróbuj porozmawiać z nimi, może coś Ci wskażą, czego zaślepione
                gały nie widziały, jak brały...

                i pamiętaj powinnaś być pewna siebie, a nie liczyć na innych...
                • mindsailor Re: nie narzekaj 09.06.05, 11:02
                  mama to mi raczej nic obiektywnego nie powie. tylko słyszę, że to skur... i
                  inne podobne epitety, że mnie nie kocha, ze wyrachowany.
                  przyjaciółka mówi, że już jej ręce opadają, jak słyszy c.d tej historiisad
                  • plathess Re: nie narzekaj 09.06.05, 12:37
                    Mnie też ręce opdają.
                    Ci faceci to mają przej... z tobą.
                    I podejrzewam, że wszyscy, którzy będą w przyszłości (nieuniknione w twoim
                    przypadku) będą żałować w końcu związania się z tobą.
                    Jesteś jak toksyna...
                    • mindsailor Re: nie narzekaj 09.06.05, 12:50
                      jakoś nie mam ochoty z Tobą dyskutowaćsad nie odpowiadaj z łaski swojej, na moje
                      posty. proszę
                      • plathess Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:14
                        mindsailor napisała:

                        > jakoś nie mam ochoty z Tobą dyskutowaćsad nie odpowiadaj z łaski swojej, na moje
                        >
                        > posty. proszę





                        Prośba zaprawdę miła, ale tu jest forum. Nie tylko ty to czytasz. Skoro się
                        wypowiadasz publicznie ja mam prawo zabierać głos.
                        Prywatnie przecież do ciebie nie piszę na maila!



                        Ps. Czasami warto posłuchać krytycznego głosu.
                        • mindsailor Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:21
                          tylko, że Twój głos jest baaaaaaaaardzo jednostronnysmile
                    • anybody1 Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:43
                      skąd ta pewność? a może to ten facet jest toksyną? w końcu zawrócił jej w
                      głowie, dla niego rzuciła wszystko. być może oboje są siebie warci, ale zwróć
                      uwagę że nie jesteś obiektywny. jego nie oceniasz aż tak surowo jak jej.
                      dlaczego?
                      • mindsailor Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:46
                        bo to zraniony facet. mam rację?
                      • plathess Re: nie narzekaj 09.06.05, 18:03
                        anybody1 napisała:

                        > skąd ta pewność? a może to ten facet jest toksyną? w końcu zawrócił jej w
                        > głowie, dla niego rzuciła wszystko. być może oboje są siebie warci, ale zwróć
                        > uwagę że nie jesteś obiektywny. jego nie oceniasz aż tak surowo jak jej.
                        > dlaczego?





                        Nie oceniam bo nie znam jego wersji - nie wypowiada się tutaj on, tylko ona.
                        Trudno starac się nawet o obiektywizm wobec kogoś, kogo się nie zna (z postów
                        choćby), a jedynie się wie o jego istnieniu z relacji jednej ze stron - na pewno
                        nie obiektywnej. Nie uważasz?
                        Nie wykluczam, że facet może być toksyną. Ale z tym, że zawrócił jej w głowie,
                        to sorry, ale nie zgodzę się.
                        Nie miej pretensji do wódki, że cię upiła smile
                        A oboje są siebie warci - ona zdradziła męża, on żonę. Tu zgoda.



                        • anybody1 Re: nie narzekaj 10.06.05, 09:16
                          oczywiście. tylko że, pomijając subiektywną ocenę mindsailor, faktem jest że
                          oboje są w podobnej sytuacji - oboje zdradzili i doprawadzili do rozpadu swoich
                          małżeństw, zrobili to razem. a Ty tak stanowczo sklasyfikowałeś mindsailor
                          jakby to tylko jej wina była. a do tanga trzeba dwojga smile

                          akurat z tym zawróceniem w głowie to takie gdybanie było, oczywiście że oboje
                          za to odpowiadają smile
                  • anja_pl Re: nie narzekaj 09.06.05, 12:44
                    a nie pomyślałaś, że Mama może miec rację, że to sku....,
                    z tego co o nim piszesz, to rzeczywiście wyrachowany, niestety....,
                    a dlaczego przyjaciółce ręce opadają?
                    jeteś niereformowalna, czy głucha na to, co Ona mówi,
                    bo myślę, że padają jakieś rozsądne argumenty, które do Ciebie nie docierają,

                    ja kochanka bym zostawiła, na pewno, takiego, jakiego go opisujesz,
                    • mindsailor Re: nie narzekaj 09.06.05, 12:53
                      przyjaciółka mówi, że nie wierzy, że się rozejdziemy. że jesteśmy taka udaną
                      parą, tak to wygląda na zewnątrz. i jak opowiadam o tym, co sie dzieje,
                      załamuje ręcesad
                      może iść do psychologa, razem? może on nas "natchnie"? juz sama nie wiem.
                      chciałabym, aby było dobrze, ale na siłę to się nie da...
                      • anja_pl Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:13
                        do psychologa to razem z mężem,

                        powtórzę jeszcze raz: zostaw kochanka,
                        to jest egoista, wyrachowany, dbający o własne ja, nie zapewni Ci on
                        stabilizacji, bezpieczeństwa, i zawsze Ty bedziesz musiała za niego podejmować
                        decyzję, a On ewentualnie ją zaakceptuje, taki obraz faceta pojawia sie z
                        twojego opisu,
                        chyba, że wolisz niepewnośc, wojnę nerwów, budzenie się z przerażeniem i
                        pytanie co dalej,

                        są różne upodobania,
                        • plathess Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:15
                          anja_pl napisała:

                          > do psychologa to razem z mężem,
                          >
                          > powtórzę jeszcze raz: zostaw kochanka,
                          > to jest egoista, wyrachowany, dbający o własne ja, nie zapewni Ci on
                          > stabilizacji, bezpieczeństwa, i zawsze Ty bedziesz musiała za niego podejmować
                          > decyzję, a On ewentualnie ją zaakceptuje, taki obraz faceta pojawia sie z
                          > twojego opisu,
                          > chyba, że wolisz niepewnośc, wojnę nerwów, budzenie się z przerażeniem i
                          > pytanie co dalej,
                          >
                          > są różne upodobania,




                          Skąd ja to znam...?
                          • anja_pl czyżby z autopsji? 09.06.05, 13:18
                        • mindsailor Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:22
                          nie, nie!!! własnie nade wszystko brakuje oparcia, wsparcia i poczucia, że nie
                          jestem sama z tym wszystkim, że nie walczę z wiatrakami. a na to wychodzisad((
                          dlaczego on nic nie robi?!?!?!?
                          • anja_pl Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:28
                            bo nie ma ochoty,
                            bo będzie robił minimum, żeby zapewnić sobie wygodę,
                            bo nie chce brać żadnej odpowiedzialności,
                            bo tak mu jest wygodnie,
                            bo ma swoje "dobra" podporządkowane,
                            bo nie wymaga to nakładów finansowych,
                            bo płacz raz na jakiś czas, aby zatrzymac kochankę nic nie kosztuje,
                            i dopisz sobie inne bo..., które na pewno gdzieś tam masz, to widać,
                            • mindsailor Re: nie narzekaj 09.06.05, 13:33
                              jedna poprawka:
                              > bo będzie robił minimum, żeby zapewnić sobie wygodę,
                              dla swojej wygody, to raczej maksimumsmile

                              > bo nie chce brać żadnej odpowiedzialności,
                              > bo tak mu jest wygodnie,
                              > bo ma swoje "dobra" podporządkowane,
                              > bo nie wymaga to nakładów finansowych,

                              z nakładami finansowymi to tez fakt. niby juz stopniało jego konto, ale po co
                              ma dalej topnieć?


                              • bezecnymen krótkie pytanko 09.06.05, 16:31
                                kto w tym ewentualnym Twoim nowym związku bedzie nosił spodnie??
                                bo co do tego, że dawniej nosił je mąż, nie masz chyba wątpliwości...
                                kiepski interes, jak powiedział chłop otrzymawszy czek zamiast gotówkismile
                                • plathess Re: krótkie pytanko 09.06.05, 18:07
                                  bezecnymen napisał:

                                  > kto w tym ewentualnym Twoim nowym związku bedzie nosił spodnie??
                                  > bo co do tego, że dawniej nosił je mąż, nie masz chyba wątpliwości...
                                  > kiepski interes, jak powiedział chłop otrzymawszy czek zamiast gotówkismile







                                  Mamy takie czasy, że oboje mogą je nosić. Nie zauważyłeś? Tyle kobiet w
                                  krótszych i dłuższych na uliacach, w parkach smile
                                  Dla niej to kiepski interes, a dlaczego dla niego miałby być dobry, gdyby to
                                  miał nosić owe spodnie?
                                  Nie wymagaj więcej od faceta niż byś wymagał od baby.
                                • mindsailor Re: krótkie pytanko 10.06.05, 07:54
                                  błąd. w małżeństwie to ja byłam stroną dominujacą, przygniotłam męża swoim
                                  twardym i nieustepliwym charakterem. to ja trzaskałam ręką w stół, kiedy trzeba
                                  było decydować.
                                  myslałam, że teraz będzie inaczej, ze mam prawdziwego mężczyznę, a nie...troki
                                  od kaleson, jak mawiała moja babciasad((
                                  • bezecnymen Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:05
                                    no to już przynajmniej wiem, czego szukałaś poza małżeństwem...
                                    może do trzech razy sztuka??
                                    • mindsailor Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:08
                                      własnie tegosmile MĘŻCZYZNY!!!!
                                      na razie szukam mieszkaniasmile)) wczoraj trochę pooglądałam - wszystkie
                                      beznadziejnesad może w tym tygodniu uda mi się chociaż wyprowadzić.
                                      pewnie, jak on wróci z delegacji, znowu pomysli, ze mam humory i zaczynam teatr
                                      z wyprowadzką (juz się wczoraj zaczynało przez telefon, ale się opanowałam i
                                      buzia na kłódkęsmile)
                                      • bezecnymen Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:10
                                        no właśnie....
                                        i po co wam ta cała emancypacja??tongue_out
                                        • mindsailor Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:13
                                          mi osobiście po nicwink)
                                          wolę być kobietąsmile lubię, jak mężczyzna otwiera przede mną drzwi, jak targa
                                          ciężkie siaty, naprawia auto, martwi się, czy wystarczy pieniędzy na wakacje
                                          itp. takiego chłopa mi trzeba. mężczyzny, po prostusmile)
                                          • bezecnymen Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:15
                                            i podejmuje decyzje wtedy, gdy ty nie wiesz co zrobić...bo poza tym to
                                            oczywiście powinien byc potulny i spolegliwy
                                            • mindsailor Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:17
                                              nie lubię potulnych ludzismile lubię, jak ktoś ma charyzmę, energię i taki błysk,
                                              nie wiem, jak go nazwać, to COŚsmile)
                                              a Ty jakie kobiety lubisz?
                                              • bezecnymen Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:19
                                                kobiecebig_grin
                                                • mindsailor Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:21
                                                  rozumiemsmile)))
                                                  • akacjax Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:33
                                                    Nie lubię jak panowie wyskakują z emancypacją. Czy ona wymazała zasady dobrego
                                                    wychowania(otwieranie drzwi kobiecie itp.).A przecież dała prawo głosu, prawo
                                                    do dyspozycji własnym majątkiem itd.
                                                    Przecież nie może być idealnie równo. Kobieta zawsze będzie tą strona, która
                                                    urodzi, która ma inne niż mężczyzna instynkty.Niełatwo oszukać biologię.
                                                    Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu, skupianiu sie tylko na szarych (nudnych),
                                                    choć oczywiście potrzebnych zjęciach domowych.
                                                    A gdyby nie emanc. czy dziś mogłybysmy pisać na forum? Może pan i władca by nie
                                                    pozwolił?
                                                  • mindsailor Re: krótkie pytanko 10.06.05, 08:50
                                                    niektóre kobiety się oburzają otwieraniem drzwi i gotowaniem obiadów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka