kuragan
04.07.05, 13:03
czesc wszystkim,
pogadac chce...
no dobra, moze nie rozwod, nie bedzie sadu, nie ma dzieci, ale bylo pakowanie
walizek, koniec wspolnych planow (bardzo rozbudowanych...) i jest koniec
kompletny. Znow sama. Racjonalnie to ja wiem dlaczego, ale i tak serce boli.
Nie widze sensu zycia bez zwiazku (probowalam, uwierzcie), ale mi sie ciagle
nie udaje...
pozdrawiam was