26.07.05, 07:12
pamiętacie na pewno te cudowne chwile, gdy dowiadywaliście się, że za kilka
miesięcy pojawi się owoc waszej miłoścismile rozmowy na okołodziecięce tematy:
synek czy córeczka, a jak dać na imię, kompletowanie wyprawki, jaki wózek
jest najlepszytongue_out,sposobienie dziecięcego pokoiku.... potem rosnący brzuszek,
wyczuwalne ruchy (i kopniakitongue_out), radość nieporównywalna z niczym, gdy się ono
pojawiło na tym miłym świecie, ogłaszając swe przybycie rozgłośnym wrzaskiem,
pierwszy spacer (pamiętam, że z taką dumną miną kierowałem wózkiem, że
sąsiad zagaił: oooooo sąsiedzi Rolls Roysa kupilibig_grinDDDD)
i tak sobie myślę: dziecko całkowicie zmienia układy między małżonkami,
uzupełnia serce o dodatkowe uczucia, dodaje obowiązków ale i przyjemności
(ktoś nie pamięta pierwszego uśmiechu albo uścisku łapki maluśkiej na palcu?)
i...
i gdzieś po drodze gubi się tą radość, dla wielu ludzi dziecko staje się
przeszkodą w realizowaniu siebie!, nieznośnym ogranicznikiem wolności,
rozwrzeszczanym bachorem, kotwicą uniemożliwiającą żeglugę itd itp....
skąd się to bierze??
Obserwuj wątek
    • scriptus Re: dziecko 26.07.05, 08:24
      Oj tak, to wszystko piękne wspomnienia.
      Mężczyznom powinno się pozwolić uczestniczyć w porodzie, opiekować się żoną i
      dzieckiem cały czas. Ja ciągle żywo pamiętam kilkunastominutowego noworodka na
      moich rękach, naszą pierwszą rozmowę i uśmiech dziecka do taty. Wszyscy mówią,
      że noworodki się nie uśmiechają, ale ja wiem swoje. Wiem, czy moje dziecko się
      do mnie uśmiechnęło, czy nie.
      A później, radosne gulgotanie i machanie rączkami na widok tatusia... mała
      rączka zaciśnięta na palcu.... Ludzie, czy to można zapomnieć, czy można opuścić
      swoje dzieci?
      • berek_76 Re: dziecko 26.07.05, 15:42
        Cóż, różnie bywa. Mój szanowny naszą drugą córkę jak najbardziej na rękach
        trzymał, pępowinę przecinał - a w 15 minut później już dzwonił do tamtej pani
        (o której istnieniu ja jeszcze nie wiedziałam, o nie). A zapytany kiedyś tam
        późńiej, jak mógł, odpowiedział ze zdumieniem "Jak to, przecież chciałem się
        jej pochwalić". sad

        Bo sa ludzie, dla których dzieci są fajne właśnie daltego. I tego przecież nie
        tracą, odchodząc. Wręcz przeciwnie - matka będzie na uszach stawac,żeby
        dziecko "miało kontakt z tatusiem", a tatuś na spacer pójdzie, pokaże znajomym,
        a jakże, dobrym tatusiem się poczuje, ale problemy, choroby, odpowiedzialność -
        aaaa, to juz nie dla niego. Niech ona się tym martwi, przecież to JEJ dzieci i
        ONA chciała miec nad nimi opiekę. No to niech ma.

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • julka1800 Re: dziecko 26.07.05, 16:07
          Brawo Berek masz calkowita racje



    • kasiar74 Re: dziecko 26.07.05, 08:26
      komu przeszkadzają??
      ja tu widzę wiele wspaniałych, kochających mam i tez kilku wspaniałych ojców
    • bursztynowe Re: dziecko 26.07.05, 08:39
      Kiedyś ktoś powiedział, że ona i ona to jeszcze nie rodzina. Dopiero jak
      przyjdzo ono...

    • kasia9873 Re: dziecko 26.07.05, 09:57
      Niesamowite wrażenie robią na mnie opowieści ojców o dzieciach. O tym jak ich
      dziecko po raz pierwszy się usmiechnęło, jak powiedziało słowo TATA, jak
      zrobiło pierwszy kroczek. Robią to z taką samą miłością i uwielbieniem z jaką
      matka wpatruje się w swoje nowo narodzone dziecko.

      I zaraz potem przychodzi refleksja.
      Moja córka nie ma takiego ojca. Tak naprawdę nigdy go nie miała. Gdy byłam w
      ciąży mój mąż związany był już z inną kobietą, o czym ja wtedy jeszcze nie
      wiedziałam. Ze szpitala po porodzie odebrał mnie i córkę teść (mąż był tak
      bardzo "zapracowany").

      Na pierwszym wspólnym spacerze byłam tylko ja i córka. Pamietam z tamtego
      okresu niesamowity ból, gdy przyglądałam się szczęśliwym rodzicom wyrywającym
      sobie wózek z rąk. Każdy chciał prowadzić. Tylko ja byłam wiecznie sama.
      I tak jest do dziś. Córka ma już siedem lat i słowo tata kojarzy Jej się z
      bliżej nieokreśloną osobą, którą może zobaczyć na kilku zdjęciach.

      Nie powinnam o tym pisać, bo momentalnie się rozklejam.

      Dla mojego męża dziecko stało się ograniczeniem wolności jeszcze zanim się
      urodziło. On nie dorósł do tego, żeby być ojcem.
      I to jest odpowiedź na pytanie Bezecnego. Do ojcostwa i macierzyństwa trzeba
      dorosnąć, żeby wziąć na siebie tą olbrzymią odpowiedzialność za rozwój tej
      małej istotki, która potrzebuje naszej miłości i troski. Która w przyszłosci
      będzie taka jaką my ją ukształtujemy.
      Trzeba też znaleźć wewnętrzną siłę, żeby nie upaść pod ciężarem obowiązków i
      nie zgubić po drodze miłości do drugiej bliskiej nam osoby - żony, męża.
      To wszystko jest trudne, to wszystko nas przerasta. Dlatego
    • akacjax Re: dziecko 26.07.05, 11:50
      Ojciec moich dzieci na równi ze mną zajmował się synami, ale do czasu. Im
      dzieic były wieksze i ich potrzeby przekraczały zwykłą opiekę, wymagały czegoś
      innego, ojciec oddalał się od nich. To dziwne, ale doszedł do etapu: z młodszym
      synem w ogóle nie rozmawia, starszemu odpowiada(bo ten, chce być lojalny wobec
      niego i czasem zagada do niego). Ja tego nie rozumiem, najpierw myślałam, że on
      dorósł, bo było ok, a potem co? Zaczął się cofać? Skończyły się jego możliwośći?
    • bezecnymen dojrzałość 26.07.05, 12:24
      no dobrze... czy wobec tego decyzja o poczęciu skarba jest decyzją
      jednostronną? typu: skoro tak bardzo chce tego dziecka to niech ma?
      przecież najgłupszy nawet człek zdaje sobie sprawę, że dziecko to nie zabawka,
      którą można wyrzucić gdy się znudzi..... czy naprawdę ludziska ''robią'' dzieci
      mimochodem, niechcący?
    • julka1800 Re: dziecko 26.07.05, 15:00
      pytanie: skąd się to bierze u Ciebie?

      u mnie,gdy razem podjęlismy decyzję o pierwszym dziecku, pojawiły sie tez
      wątpliwości, czy bede dobra matką, czy on bedzie dobrym ojcem i rozmawialiśmy
      ze sobą o tym, o tym ze dziecko, gdy jest male placze /byc moze/ wrzeszczy cale
      noce, gdy jest wieksze trzeba go uczyc malych rzeczy, non stop odpowiadac na
      pytania, gdy jest kilkulatkiem trzeba go uczyć kontaktow z rowiesnikami
      o tym wszystkim, oczywiscie 50 % z rzeczy ktore pojawily sie po urodzeniu było
      dla nas niespodzianką i jest nadal

      ale nie wiem jakie to jest uczucie, gdy dziecko jest kotwicą i przeszkadza w
      realizowaniu siebie!
      i wydaje mi sie, ze jesli ktos tak mysli to moze nie powinien brac sie
      za "robienie" dzieci

      ps.
      jak teraz sie okazało z mojej strony nasze rozmowy z mezem były szczere, z jego
      nie /lub raczej iscie teoretyczne/, ale to juz inna historia
      • czekolada72 Re: dziecko 27.07.05, 10:07
        Mam takie wrazenie, ze w przypadku naszego dziecka sprawdzily sie slowa mojego
        tescia, ze dla exa wszystko co nowe to kolejna zabawka i jak kazda zabawka po
        jakims czasie mu sie nudzi.

        W obecnej chwili zas moj byly lubi sie chwalic efektami dziecka do ktorych
        osiagniecia nie przylozyl nawet malego paluszka, wrecz przeciwnie - wszystko
        bylo krytykowane sad

        A na zdjeciach z pierwszych kilku - ok 4 lat - widac ze jestesmy szczesliwa
        rodzinka.........
        • julka1800 Re: dziecko 27.07.05, 11:17
          czekolado, tak jak napisalam w ps, teraz wiem ze Ex rozmawial ze mną
          teoretycznie, praktycznie przez 3 lata /teraz wiem/ wypychalam go do roznych
          zajec, no a on nie chcial raczej nie wypadalo mu odmawiac pomocy w opiece nad
          synem, bo przeciez jest kochajacym ojcem
          a teraz
          telefon raz na miesiąc i 10 min rozmowy, wizyty / inicjowane przeze mnie/ 3-4
          razy w roku po 2 godz, w zeszłym roku tydzien wakacji
          to wszystko na 365 dni w roku
          gdy przyjezdzal po dzieci w sierpniu ub roku zajrzał do spakowanej torby, czy
          aby nie wrzucilam tam domowych, sparnych ubranek tylko te ladniejsze, i spytal
          czy dzieci mają zaleczone zeby /slodycze kupuje mimo mojego wyraznego sprzeciwu
          ale u dentysty nie byl z nimi ani razu/

          ech nie bede sie wiecej wyrzalac obiecuje

          a zeby nie było tak smutno powiem Wam ze nic nie przynosi mi wiekszej
          satysfakcji niz widok ich zadowolonych buziek
    • poszurana Re: dziecko 29.07.05, 18:34
      A ja nie mam pociechysad A bardzo pragne. Czuje ze gnusnieje, starzeje sie i
      zapadamsad
      • bezecnymen Re: dziecko 29.07.05, 18:37
        o dziecko najłatwiej, problem z kim?
        • poszurana Re: dziecko 29.07.05, 18:43
          No wlasnie, ten co chce to nie potrafie sie z nim cieszyc...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka