Hej...Mimo, ze nie udzielam sie na tym forum pisarsko, tylko jestem stalym
obserwatorem, to chcialam sie do Was zglosic o porade i pocieszenie

).Sprawa
wyglada tak:lece do Paryza w najblizszy poniedzialek(21.06), prace niby
wstepnie nagrana mam i tu pojawia sie problem.Bo ludzie u ktorych mialam
pracowac po prostu przestali sie do mnie odzywac-juz bylismy umowieni co do
zakresu moich obowiazkow, placy(to bardziej taka praca hobbistyczna, niz
zarobkowa miala byc), mni9ej wiecej daty przylotu mojego i odebrac mnie mieli
z lotniska itp.Wiec naslalam na nich maila z detalami przylotu, a tu od
tygodnia zadnego potwierdzenia z ich strony, telefon nie odpowiada i sie
troche boje, ze nic nie wyjdzioe.A bilet kupiony...I w zwiazku z tym mam
zapytanie-czy leciec, czy nie.Wiadomo, ze jeszcze do poniedzialku poczekam na
odpowiedz, podzwonie, ale jesli nic nie bedzie?Niby logiczne, ze wtedy nie ma
po co, ale z drugiej strony zal mi biletu-zwlaszcza, ze za pozyczone
pieniadze, wiec jakos nalezaloby to odrobic.I w zwiazku z tym jeszcze jedno
zapytanie:jaka jest szansa na prace w paryzu?albo okolicach.niestety chodzi
raczej o prace nielegalna i typu kelnerka, recepcjonistka, sprzataczka.czy
czesto zdarza sie, ze pracodawca nie placi?i czy ma to jakis zwiazek z
narodowoscia pracodawcy?(niestety mam przykre doswiadczenia z zeszlego roku z
usa-z tym, ze tam legalnie pracowalam).i jak z wynajmowaniem mieszkania i
gdzie ewentualnie na pierwszych kilka dni moglabym sie w paryzu zatrzymac,
znim sobie cos znajde(podobno jest gdzies dom przez siostry zakonne
prowadzony dosc tani)?i czy po prostu w ogole warto?
Aha!mowie plynnie po angielsku, po francusku dosc srednio-mowie, ale nie
zawsze rozumiem, jak do mnie mowia

((mam nadzieje, ze to glownie kwestia
osluchania sie i zmuszenia sie do mowienia).
troche chaotycznie mi wyszlo-mam nadzieje, ze w miare zrozumiale jednak.po
prostu czas wylotu sie zbliza i nie wiem, co zrobic ze soba

.pozdrawiam
bardzo.