Dodaj do ulubionych

antywątek

05.08.05, 15:55
do wątku który założyłam dzis na forum, zakładam antywątek.

Może napiszecie tu to za co cenicie Ex, bo przecież jest na pewno coś takiego.

Jest na pewno, mogłabym napisac pierwsza, ale poczekam do poniedziałku, moze
choć jedna osoba się wpisze


Pozdrawiam weekendowo.
Obserwuj wątek
    • phokara Re: antywątek 05.08.05, 16:03
      Cenie Exa za to, ze sobie poszedl.
    • bursztynowe Re: antywątek 05.08.05, 16:30
      Jakoś tak podejrzewam, że nie będzie wielu wpisów...
      • scrivo Re: antywątek 05.08.05, 16:33

        bedę pierwsza odważna.
        mój ex był świetny sytuacjach choroby,wypadku,zawsze gdy trzeba było chłodno i szybko mysleć.o ile był trzeźwy;P
      • bursztynowe Re: antywątek 05.08.05, 16:33
        - nieźle gotowała
        - ambitna

        co by tu jeszcze....


        kurde... czemu się z nią ożeniłem....
        • phokara Re: antywątek 05.08.05, 16:36
          - zalatwial sprawy na poczcie
          - byl dobrym prezesem
          -
          -

          ... no mysle, mysle. I nic wiecej nie moge wymyslic.
        • bursztynowe Re: antywątek 10.08.05, 17:48
          no zakochałem się troszku... znaczy w eksi...

          Ale ona teraz ma się nijak do onej sprzed lat 8-9, i to nie tylko zewnętrznie,
          ale przede wszystkim wewnętrznie...
          Metamorfoza była tak permanentna, że nawet najstarsi górale nie mogli wyść z
          podziwu.

          Czy ludzie na początku tak bardzo udają???
          Czy przypadkiem fakt formalnego ślubu nie ma w gruncie rzeczy destrukcyjnego
          wpływu na związek? - u nas pierwsze zgrzyty miały miejsce w podróży poślubnej.
          Po raz pierwszy uwidoczniły się zachowania wcześniej nieobecne. A wraz z
          upływem czasu, powoli lecz systematycznie ujawniały się kolejne.

          Zapewne moje również, święty nie jestem... Chociaż... bo ja wiem...
          smile))))
      • phokara Re: antywątek 05.08.05, 16:33
        Zle sformulowane pytanie. Powinno pasc w czasie przeszlym.
    • kasia9873 Re: SEX 05.08.05, 16:38
      Tak mój ex był niewątliwie bardzo dobry w łóżku. To jedyna rzecz, która mu
      wychodziła.
      • phokara Re: SEX 05.08.05, 16:42
        zazdroszcze
        • kasia9873 Re: SEX 05.08.05, 16:44
          Czyżby u Ciebie nie było satysfakcjonująco?
          • phokara Re: SEX 05.08.05, 16:46
            jakby bylo, to czego bym miala zazdroscic?
            • scrivo Re: SEX 05.08.05, 16:47

              Pho, czyzby przystojność egzemplarzy męskich nie szła w parze z kunsztem?
              • phokara Re: SEX 05.08.05, 16:55
                Nie idzie.
                (z calego mojego doswiadczenia w tym temacie moge to z reka na sercu
                powiedziec).

                Ha, sie usmiechnelam wreszcie, dzisiaj. Thanks pani Scrivo.
                • kasia9873 Re: SEX 05.08.05, 17:00
                  To ja w takim razie miałam pod tym względem więcej szczęścia.
                  Mąż był w temacie dobry, ale przed nim miałam faceta, o jakim kobiety marzą po
                  nocach. Zresztą sama Go poderwałam i był wprost boski w tych sprawach.
                • anja_pl Re: SEX 10.08.05, 20:21
                  to wiem dlaczego z kumpelą szukacie teraz niskiego, grubego itd....
                  po prostu ma być dobry w łóżku tongue_outtongue_outtongue_out
              • clio11 Re: SEX 05.08.05, 16:58
                Ja ceniłam Ex-a za to, że był uczciwy, miał zasady i szanował ludzi.
                Przekonałam się jednak, że: był uczciwy-bo nie miał okazji zrobić dużego
                szwindlu, a na małe, wstrętne szwindelki nie chciał się rozdrabniać i
                GENERALNIE w stosunku do mnie był uczciwy (poza chwilami, kiedy nie był, ale tu
                zawsze miał wytłumaczenie swojego wiarołomstwa, wytłumaczenie tak dziecinne, aż
                wręcz głupie), miał zasady-najczęściej o nich mówił, szanował ludzi-
                szczególnie, gdy wielu innych na niego patrzyło.

                • phokara Cenie mezczyzn z zasadami... 05.08.05, 17:04
                  ... zasadniczo. Szkoda tylko, ze dopiero z czasem okazuje sie, co to sa tak
                  naprawde za zasady.
                • scrivo Re: zasady? 05.08.05, 17:08
                  clio11 napisała:

                  > Ja ceniłam Ex-a za to, że był uczciwy, miał zasady i szanował ludzi.
                  > Przekonałam się jednak, że: był uczciwy-bo nie miał okazji zrobić dużego
                  > szwindlu, a na małe, wstrętne szwindelki nie chciał się rozdrabniać i
                  > GENERALNIE w stosunku do mnie był uczciwy (poza chwilami, kiedy nie był, ale tu
                  >
                  > zawsze miał wytłumaczenie swojego wiarołomstwa, wytłumaczenie tak dziecinne, aż
                  >
                  > wręcz głupie), miał zasady-najczęściej o nich mówił, szanował ludzi-
                  > szczególnie, gdy wielu innych na niego patrzyło.
                  >

                  wiesz, clio, miałyśmy chyba tego samego faceta. bigamista cholerny.
                  • clio11 Re: zasady? 05.08.05, 17:14
                    Widzisz! I tu go mamy!
                    Powiem więcej-podejrzewam, że nie tylko my dwie jestesmy ofiarami...(rotlf)
                    • scrivo Re: ten sam... 05.08.05, 17:17

                      ciemny blondyn o szczerym spojrzeniu i zniewalającym usmiechu oraz uwodzicielskim głosie?
                      • kasia9873 Re: ten sam... 05.08.05, 17:19
                        Kurczę, z opisem mojego męża też się zgadza.
                        • kocur.czarny Re: ten sam... 05.08.05, 17:32
                          Troche jadu:
                          Tak to ja oczywiscie jestem waszym exem. Wszystko sie zgadza.
                          Zalety jeszcze aktualnej:
                          Idealna, dbajaca o wizerunek domu, zeby wszystko bylo poukladane.
                          W momencie gdy maz chce zmienic prace, bo w obecnej sie dusi od czterech lat,
                          na gorzej platna ale sprawiajaca mu wiecej satysfakcji, proponujaca psychologa.
                          • kasia9873 Re: ten sam... 05.08.05, 17:40
                            kocur.czarny napisał:

                            > W momencie gdy maz chce zmienic prace, bo w obecnej sie dusi od czterech
                            lat, > na gorzej platna ale sprawiajaca mu wiecej satysfakcji, proponujaca
                            psychologa.

                            Taka łasa na pieniądze?
                            • kocur.czarny Re: ten sam... 05.08.05, 17:48
                              W sumie nie o pieniadze chodzi. Ale o strach przed nowym, zmiana czegokolwiek,
                              przywiazanie do idealnego obrazu w ktorym kominek jest wazniejszy niz to co sie
                              naprawde dzieje. Oczywiscie moja wina, tym razem serio pisze, ze nie potrafilem
                              wyzwolic jej z obaw. Po prostu jej nie kochalem, a malzenstwo to moj kompromis,
                              niedojrzalosc i zasada zeby dziecko mialo ojca.
                              Paradoksem jest, ze zachwianie poczucia bezpieczenstwa w obliczu mojej
                              potencjalnej zdrady malzenskiej, wyzwolilo ja z obaw. Ujawniajac przy tym wiele
                              inych cech o ktorych nie bede pisal, bo to nie temat tego watku. Mialo byc o
                              pozytywach przeciez.
                              • phokara Re: ten sam... 05.08.05, 17:52
                                Nigdy jej nie kochales?
                                • kocur.czarny Re: ten sam... 05.08.05, 18:02
                                  Wydaje mi sie ze nie. Mile chwile byly. Lubilem ja, nie kolizyjne charaktery
                                  jestesmy wiec mozna bylo zyc, uciekajac np. w prace, lub imprezy, ale zupelnie
                                  nie moglismy wyzwolic budujacych emocji. Jedyny wyjazd we dwoje do
                                  srodziemnomorskiego kraju, byl kompletna klapa. Pozostale w grupie i z dziecmi
                                  ok. Bylo gdzie uciekac. Dlatego wole do Koluszek. W dodatku postrzegani jako
                                  idealna para, stawiana za wzor.
                                  Co ja z tmi koluszkami dzisiaj.
                                  • phokara Re: ten sam... 05.08.05, 18:28
                                    Bardzo Ci (i jej) zycze teraz takiej ajlawki - gromu z jasnego nieba. Takiego
                                    totalnego obledu.
                              • kasia9873 Re: To dramat 05.08.05, 17:56
                                że ożeniłeś się nie kochając żony. Czy mogłeś w tym związku normalnie
                                funkcjonować? Czy z czasem byłeś z nią tylko z przyzwyczajenia?
                                • kocur.czarny Re: To dramat 05.08.05, 18:05
                                  Sa sposoby ucieczek. W poprzednim poscie pare przykladow. O ile nie ma
                                  przyziemnych problemow w postaci kasy, to duzo mozna zniesc przeciez. Typ
                                  kobiety ktora wychodzi za maz dla pieniedzy, tez podobno istnieje.
                                  • kasia9873 Re: To dramat 05.08.05, 18:09
                                    Dom, praca, dzieci nie zastąpią tego czegoś co musi być między dwojgiem ludzi,
                                    żeby się układało. Musi być jakieś iskrzenie między obojgiem. Wiem, że w tym
                                    momencie wyjdę na jakąś nimfomankę co tylko o sexie gada ( czytaj parę watków
                                    wyżej, ale między dwojgiem musi być to coś, żeby było dobrze.
                                  • phokara Re: To dramat 05.08.05, 18:09
                                    Dramat. Dramat tej kobiety... To musi byc straszne, byc niekochana (i wiedziec?
                                    o tym, przeczuwac to)
                                    Jaki byl Ex taki byl, ale przynajmniej mnie oblednie kochal... do czasu.
                                    • kocur.czarny Re: To dramat 05.08.05, 18:18
                                      Nie musi byc dramat ale wybor. Bo czy kochajaca kobieta oznajmia, ze bedzie
                                      miala dziecko i zaraz dodaje, ze jezeli nie chce, to ma kandydata, ktory sie
                                      nimi zaopiekuje.
                                      • kasia9873 Re: To dramat 05.08.05, 18:21
                                        A czy tego drugiego kochała (tego co chciał się zaopiekować), czy jakiś z
                                        przypadku ?
                                        • kocur.czarny Re: To dramat 05.08.05, 18:23
                                          Pewnie kochala. Ale wtedy tego nie wiedziala.
                                          • kasia9873 Re: To dramat 05.08.05, 18:25
                                            A po ślubie wiedziała? Mówiła o tym?
                                            • kocur.czarny Re: To dramat 05.08.05, 18:30
                                              Nie mowila. Nie wiem czy wiedziala, ale miewalem wrazenie ze zalowala.
                                              • kasia9873 Re: To dramat 05.08.05, 18:36
                                                Kocurze Czarny! Mam do ciebie prośbę, nie rób tego więcej. Nie wchodź w związek
                                                bez miłości, bo robisz krzywdę nie tylko sobie, ale również i drugiej stronie
                                                (nie mówię, że Twoja żona jest bez winy, bo powinna się zastanowić).
                                                I podobnie jak Phokara życzę Ci, aby jak grom z jasnego nieba spadła na Ciebie
                                                miłość tak wielka, że zapomnisz o bożym świecie.
                                                • kocur.czarny Re: To dramat 05.08.05, 18:49
                                                  Dzieki, bede tylko uwazal aby mnie nie spalil. I wiesz, gromy robia duzo huku,
                                                  blysku a pozniej jest cisza. Wiec staram sie nie szukac zbyt gwaltownie, poza
                                                  tym najpierw musimy stac sie ex. i tu sie zaczynaja schody z dziecmi. Zupelnie
                                                  inna bajka niz rzucanie blyskawic.
                                                  • kasia9873 Re: To dramat 05.08.05, 18:56
                                                    Może rzeczywiście z tym gromem to przesadziłam. Wystarczy jak poczujesz
                                                    trzepotanie serca (oczywiście nie mam na myśli zawału).

                                                    Co do dzieci, to chyba zawsze to jest największym problemem w rozstaniach
                                                    rodziców. Ale tutaj musisz z żoną się dobrze zastanowić jak to rozwiązac, żeby
                                                    łagodnie je przez to wszystko przeprowadzić.

                                                    Życzę Ci powodzenia.
                                          • phokara Re: To dramat 05.08.05, 18:27
                                            tego sie nie da nie wiedziec
                                            • kocur.czarny Re: To dramat 05.08.05, 18:32
                                              Wiec nie wiem czy wiedziala. To moja wylacznie interpretacja, wiec moge sie
                                              mylic.
    • bezecnymen Re: antywątek 05.08.05, 17:20
      nie okłamywała mnie....aż do rozwodowej tragifarsytongue_out
      sex? był wspaniały przed ślubem, niestety straciła ochotę po zajściu w ciążęsad
      • kasia9873 Re: Czy wszystko OK 05.08.05, 17:23
        Oj Bezecny, chyba jakiś smutny dzisiaj jesteś. Czy coś się stało?
        • bezecnymen Re: Czy wszystko OK 05.08.05, 17:37
          ależ nic :0 dzieki za troskębig_grin ale trudno bym wspominając nieudany związek
          radował się całą gębą
      • akacjax Re: antywątek 05.08.05, 17:34
        A długo byliście razem?
        • bezecnymen Re: antywątek 05.08.05, 17:38
          2x7...typowe co?
          • phokara Re: antywątek 05.08.05, 17:42
            Jak dla kogo. U mnie nie bylo tej dwojki z przodu.
          • akacjax Re: antywątek 05.08.05, 17:43
            O ile dobrze pamietam już kilka lat minęło od Twojego rozwodu, czy to nie jest
            ciągle jakąś boląco-jątrzącą raną? Może się mylę, ale już drugi raz taka myśl
            przyszła mi do głowy czytając Twoje niebezecne posty.
            • bezecnymen Re: antywątek 05.08.05, 17:51
              rana zagojona, blizna zostanie do końca życia, a czasem jak z reumatyzmem,
              wystarczy kiepska pogoda (tu odpowiedni wątek) by zaczęła doskwieraćsmile
              • kasia9873 Re: antywątek 05.08.05, 18:00
                To wszystko jest chyba kwestią charakteru. Bo ja nie mam blizny w sercu. Miałam
                ją na początku, ale się sutecznie pozbyłam.
                Teraz wiem, że mogłabym kogoś pokochać i myslę, że równie mocno jak kochałam
                kiedyś. Tylko pewnie miłość byłaby bardzie dojrzała, bardziej dorosła.
              • akacjax Blizna 05.08.05, 21:58
                Zostaje, ale, czy musi się odzywać?
                Na zawsze w mym sercu zostaną chwile, gdy było po prostu miło.Ale to nie zmieni
                mojej decyzji. A w sumie jeszce nie przyzwyczaiłam się do myśli, że jestem
                prawie wolna.
    • vertigo5 Re: antywątek 05.08.05, 17:35
      Hmmm, to niby normalne (tak na zdrowy rozsądek) ale czesto bywają z tym
      problemy: cenię moją - juz prawie - ex za to, że w najmniejszym stopniu nie
      ogranicza moich kontaktów z córeczką, nie ingeruje w nasze swietne relacje.
      Nie było np. najmniejszego problemu, abym z córeczką pojechał na 3 - tygodniowy
      urlop
      • clio11 Re: antywątek 05.08.05, 19:02
        Vertigo,
        skoro ona także uważa, że relacje są świetne, to po co miałaby w nie ingerować?
        Wasze dziecko ma szczęście, że oboje SZCZERZE chcecie jego dobra.
        Phokara,
        mój Exio tez kochał mnie do obłędu...mojegowink
        • vertigo5 Re: antywątek 05.08.05, 19:46
          Znam historie, że byłe żony utrudniają ojcom kontakt z dziećmi - dlatego cieszę
          się, że mnie to ominęło. Inna sprawa, że ona uważa, że to po prostu córka ma
          prawo do kontaktów z ojcem niz, że ja mam prawo do współwychowywania córki, ale
          majważniejsze, że efekt jest tak czy owak taki o jaki mi chodzi
        • phokara Re: antywątek 05.08.05, 20:19
          > Phokara,
          > mój Exio tez kochał mnie do obłędu...mojegowink

          Piekny tekst. Pozwole sobie zawlaszczyc.
          • clio11 Re: antywątek 05.08.05, 22:39
            Zawłaszczaj, kobieto!
            Ja akurat po 2-gim (Nie Powiem Czym,Ale Chyba Mi Dość), to mam gest!
    • julka1800 Re: antywątek 09.08.05, 10:00
      obiecałam wiec piszę:
      przyznaje sie do tego, ze cenię Ex za to, ze zaszczepił mi miłośc do gór i
      jezior.
      Zawsze jako dziecko i potem bałam sie i przerazały mnie wysokich szczyty, bałam
      sie tez wody
      Przez kilka lat znajomosci i małzeństwa, chodzenia razem po Tatrach i pływania
      po jeziorach Mazurskich pokazał mi jak je oswoić, przestac sie bać i wreszcie
      pokochać.
      I to samo chciałabym przekazac dzieciom.
    • e.mes Re: antywątek 09.08.05, 16:40
      Ale wiesz co...

      Mój mąż był ideałem: kruczoczarny przystojniak z silnymi przedramionami. Zawsze
      otwiera(ł) kobiecie drzwi, podawa(ł) płaszcz i pyta(ł), na co ma ochotę. Ma dwa
      fakultety i potrafi się wypowiedzieć na wiele tematów. Ponadto potrafi zbić
      regał, naprawić kran i nie narzekać przy zakupach.

      Ale....
      ale o złych stronach nie miało być...
      • akacjax Re: antywątek 09.08.05, 18:22
        E..tam, to jakby cenić faceta tylko za to, że jestsmile
        Myślę, że "cenić" w zamyśle antywątku miało znaczenie bardziej ponad...
        Ja cenię mojego za to, że zmienił mnie, wyzwolił z Lwiego myślenia, szkoda, że
        do tego potrzebował nieciekawych sposobów, ale jestem inna, mimo że jestem
        dalej Lwemsmile
        • magdacan Re: antywątek 10.08.05, 06:10
          Cenie go za to, ze nauczyl mnie, ze jedzenie to przyjemnosc. Nie brzmi to
          dobrze w czasach kiedy sie wszyscy odchudzaja ale nie mialo to wplywu na ilosc
          jedzenia tylko na jakosc (w moim przypadku bo z tego co wiem Ex jest teraz
          gruby i paskudny ale tym niech sie martwi jego obecna zona)
          • bezecnymen Re: antywątek 10.08.05, 08:45
            Ex jest teraz
            > gruby i paskudny ale tym niech sie martwi jego obecna zona)
            ooo! i to się nazywa pozytywne myśleniebig_grinDDDDDD
            • magdacan Re: antywątek 10.08.05, 19:40
              8 lat nad tym pracowalam. Ale sie udalo
        • e.mes Masz rację, akacjax :-) 10.08.05, 16:54
          akacjax napisała:

          > E..tam, to jakby cenić faceta tylko za to, że jestsmile
          > Myślę, że "cenić" w zamyśle antywątku miało znaczenie bardziej ponad...

          A więc myślę, myślę, myślę, myślę, myślę, myślę...

          Holender!
          Mam zadanie na wieczór!
          Jak wpadnę na coś, z pewnością napiszę smile
    • bellima Re: antywątek 10.08.05, 09:33
      za co cenimy?
      Na pewno za inteligencję, znajomość kilku języków, zdolność rozbawiania.
      Do tego Ex był naprawdę wyjątkowo opiekuńczym facetem. Zajmował się czule i
      chętnie każdą nieśmiałą/smutną/skrzywdzoną istotką - szczególnie jeśli była to
      ładna dwudziestolatka big_grinDDD
      • anybody1 Re: antywątek 10.08.05, 09:44
        he he, mój też miał słabość do skrzywdzonych 20 tek smile)
      • gatogato Re: antywątek 11.08.05, 13:32
        bellima napisała:

        > za co cenimy?
        > Na pewno za inteligencję, znajomość kilku języków, zdolność rozbawiania.
        > Do tego Ex był naprawdę wyjątkowo opiekuńczym facetem. Zajmował się czule i
        > chętnie każdą nieśmiałą/smutną/skrzywdzoną istotką - szczególnie jeśli była to
        > ładna dwudziestolatka big_grinDDD

        Co za drań !wink
        • bellima Re: antywątek 11.08.05, 14:48
          drań? chyba właściwsze będzie fiutek.
    • eevita Re: antywątek 10.08.05, 09:34
      No..świetnym kochankiem był..
      i...
      i...
      i...
      i więcej grzechów nie pamiętam, proszę Wysokiego Sądu..
      • e.mes Re: antywątek 10.08.05, 16:54
        eevita napisała:

        > No..świetnym kochankiem był..
        > i...
        > i...
        > i...
        > i więcej grzechów nie pamiętam, proszę Wysokiego Sądu..

        Fiu, fiu, fiu, fiu, fiu...

        Wysoki Sąd Ostateczny daje Wam rozgrzeszenie wink
    • pchelka Re: antywątek 10.08.05, 16:36
      Uwielbiałam spędzać czas z moim exem przy jego ulubionych zajęciach.
      Dzięki temu nauczyłam się dobrej, inzynierskiej roboty smile,
      lubiłam chodzić z nim na zakupy do IKEI i na targ staroci.
      Lubiłam z nim seks, dopóki był wink

      Kiedyś wydawało mi się, ze lubie w nim absolutnie wszystko smile))
      • e.mes A tu zauważamy troszkę inny problem, mianowicie... 10.08.05, 16:57
        pchelka napisała:

        > Kiedyś wydawało mi się, ze lubie w nim absolutnie wszystko smile))
        >

        Kurczę, czasem zastanawiam się nad pewnym fenomenem. To, co mój były mąż kiedyś
        we mnie uwielbiał, teraz strasznie działa mu na nerwy. Nie przyznam się, rzecz
        jasna, co to było, bo czasem ciapa jestem straszna, ale zastanawiam się,
        dlaczego tak jest.
        Ja jeszcze nie doszłam do momentu, w którym to, co kiedyś uwielbiałam, zacznie
        mi działać na nerwy, ale nie wykluczam, że tak się stanie...
        • bursztynowe Re: A tu zauważamy troszkę inny problem, mianowic 10.08.05, 17:40
          Poziom tolerancji i cierpliwośći spada na pysk, za to systematycznie rośnie
          znudzenie...

          No i bęc...
          • e.mes Re: A tu zauważamy troszkę inny problem, mianowic 10.08.05, 17:46
            bursztynowe napisał:

            > Poziom tolerancji i cierpliwośći spada na pysk, za to systematycznie rośnie
            > znudzenie...
            >
            > No i bęc...
            >

            Ano tak... uncertain
            • bursztynowe Re: A tu zauważamy troszkę inny problem, mianowic 10.08.05, 17:49
              no bo żeby było sprawiedliwie...


              na ten przykład, jak ktoś ma jedną nogę krótszą, to za to drugą ma dłuższą....
    • e07 Re: antywątek 11.08.05, 14:00
      Jak ja mogłam przeoczyć antywątek.
      Mój, jeszcze nie ex:
      - jest przystojny
      - pewny siebie, nawet jak nie ma racji (co czasemjest zaleta czasem wadą)
      - błyszczy w towarzystwie, świetnie opowiada dowcipy (nie mnie)
      - miły w obejściu (w towarzystwie)
      - dba o mój sprzęt komputerowy

      No właśnie, a gdzie troskliwy, czuły, kochający, wyrozumiały...
      • bellima Re: antywątek 11.08.05, 14:53
        > No właśnie, a gdzie troskliwy, czuły, wyrozumiały, kochający, ...


        a co jeśli ktoś taki właśnie jest? i jego jedynym problemem jest, jak to zrobić,
        żeby maksymalnie dużo kobiet tą wspaniałą troską, czułością, wyrozumiałością i
        miłością obdarzyć?smile)) nieważne , czy po kolei czy równocześnie wink))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka