Dodaj do ulubionych

Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy

10.08.05, 10:11
Tak zrobiłam to. Ufarbowałam włosy na rudo. Zawsze chciałam to zrobić, ale
brakowało mi odwagi. No bo co powiedzą ludzie na taką intensywną rudość,
prawie, że czerwień. A jednak zrobiłam to.
Powiem więcej zrobiłam to sama.
Nie w salonie fryzjerskim (żeby później nie zmuszać fryzjerki do
przemalowywania na inny kolor)tylko sama w domu.
Kolor przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
W pracy, o dziwo, wszyscy zaakceptowali tę zmianę.

A mówi się, że rude są wredne i nikt ich nie lubi?

Czy zrobiliście ostatnio coś tylko dla siebie?

Pozdrawiam Forumowiczów
Kasia
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 10:16
      BRAVO !!!! Kasia gratulacje !!!!

      zazdroszcze odwagi ja chyba nie mialabym śmiałosci...
      co ostatnio zrobiłam dla siebie? Kupiłam 2 kiecki na raz wchodząc ot tak do
      sklepu, do tego srebrny łancuszek ktory juz jakis czas temu wypatrzyłam

      male a cieszy i to jak!!

      pozdrawiam,
      Julka

      • czekolada72 Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 10:21
        Ogladajac nasze zdjecia odslubne - okazalo sie ze od roku 94 mam przetestowane
        wszystkie kolorki oprocz zieleni, niebieskich i różów smile)

        Adla siebie ostatnio? Kupilam sobie zestaw CD, tzn dokupilam brakujace i teraaz
        zarywam kolejne noce smile)
        • bezecnymen Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 10:33
          wredna, ruda zdzira?? to mi sie podobasmile
          dla siebie to ja ostatnio robie prawie wszystko, więc trudno cos wymienićtongue_out
        • phokara Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 10:35
          mam przetestowane > wszystkie kolorki oprocz zieleni, niebieskich i róz˙ów smile)

          Ja mam przetestowany takze niebieski (przypadkiem, of course...)

          Kasia - brawo za decyzje!
          Rude jest piekne (choc mi w tym nie do lica)

          Wydaje mi sie, ze ostatnio wszystko robie tylko dla siebie. Coraz blizsza jestem tez realizacji
          marzenia o tatuazu... No nie wiem...

          • bezecnymen Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 10:38
            masz jakiś upatrzony wzorek i miejsce?smile
            • phokara Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 10:44
              Ja wiem?
              Moze jakis napis?

              Ex is dead.

              Tylko gdzie? Jakies sugestie?
              • bezecnymen Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 10:52
                jesli napis to może: mam cie tu!
                w wiadomej okolicybig_grinDDD
                • phokara Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 10:58
                  Ciekawe...

                  Ale malo rozsadne. Zakladajac, ze juz sie przed Exiem neglizowac nie bede - wynika, ze
                  przekaz trafi do nastepcy. Nie doczyta taki w ferworze i bedzie zamet.

                  Eeee, raczej napisy wszelkie odpadaja.
                  • bezecnymen Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 11:01
                    ostania napisowa sugestia:
                    especially for you.... pod pępkiemtongue_out
                    • phokara Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 11:06
                      koniecznie w inglisz.
                      Nie bedzie problemu z liczba mnoga, jakby co!!!
              • akacjax Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 10:55
                E...całe życie chcesz sobie o nim przypominać?
                Lepiej wyrzuć go z myśli, a pamiętaj tylko, to co było dobre(pewnie niewiele
                takich czystych, dobrych wspomnień zostanie)
                • bezecnymen Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 10:59
                  faktycznie...
                  to może:next will be the best?
                  • phokara Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 11:08
                    Rety, spadlam z krzesla ze smiechu!

                    Rozwaze berdzo powaznie.
                    Zawsze to i jaki test na poczucie humoru amoranta... Hahah.
                    • bezecnymen Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 11:10
                      tylko się nie turlaj bo się napis zetrzetongue_out
                      • phokara Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 11:14
                        bede sie turlala ostroznie...
                • phokara Re: Ruda ma?pa, czyli dlaczego ufarbowa?am w?osy 10.08.05, 11:00
                  Akacjo,
                  to byl jeno taki czarny zart.
                  Nie zamierzam sobie sama wypalac blizn po Ex - ani na ciele, ani w glowie.
                  • kasia9873 Re:Tatuaż to ryzykowne przedsięwzięcie 10.08.05, 11:24
                    Podobają mi się tatuaże, ale tylko u innych i pod warunkiem, że są ciekawe.
                    Odrażające są tatuaże u byłych więźniów, a w szczególnosci ich tematyka w
                    stylu - do połwy rozebrana babka i napis "Kocham Staśkę". Lub kotwica na tle
                    przebitego serca i napis "Hela ! Tylko Twój". Przecież osobnik z takim tatuażem
                    jest oszpecony do końca życia i pomomo, że po Staśce czy Heli miał już wiele
                    innych kobiet napis pozostaje.
                    A wywabić taki tatuaż ze skóry jest trudno i zawsze zostaje jakiś ślad.

                    Tak więc decyzję o zrobieniu sobie tatuażu trzeba przemysleć, bo to decyzja na
                    całe życie.
                    Wydaje mi się Phokaro, że gdybyś zrobiła sobie jakiś niewielki tatuaż, w
                    miejscu niewidocznym dla przeciętnego człowieka to mogłoby to być interesujące.
                    A na pewno stanowiłoby miłą niespodziankę dla Twojego przyszłego partnera.
                    • phokara Re:Tatuaz˙ to ryzykowne przedsie˛wzie˛cie 10.08.05, 11:32
                      Kasia,
                      chyba mnie nie podejrzewalas, ze sobie walne kotwice gigantyczna na ramieniu, alboz golego
                      mena?
                      A moze? to by bylo cos!

                      Decyzja o tatuazu dojrzewa we mnie juz ladnych pare lat. I chyba wlasnie przyszedl ten
                      moment.

                      Niespodzianka dla przyszlego partnera? Raczej nie. Nie zamierzam nic robic dla kogos, chce to
                      zrobic dla siebie.
                      A wzorek i kolorek - juz mi sie jakis ladnie widzi.

                      Tylko kwestia miejsca - a wiec i natezenia bolu... niestety. Myslalam poczatkowo gdzies na
                      nodze "nad kostka", ale mnie ktos oswiecil, ze to upiornie boli.
                      • kasia9873 Re:Oczywiście, że Cię nie podejrzewałam 10.08.05, 11:42
                        o tatuaże menów big rozmiarów na ramieniu.
                        Co do bólu, to chyba generalnie rzecz ujmując robienie tatuażu jest bolesne.
                        Dlatego ja chyba nigdy się nie zdecyduję
                        • phokara Re:Oczywis´cie, z˙e Cie˛ nie podejrzewa?am 10.08.05, 11:49
                          Jest bolesne, ale ile trwa ten bol? 2 godziny?
                          Coz to jest wobec bolu, ktorego wszyscy bedacy tutaj zaznali, a ktory sie ciagnie, jak guma do
                          zucia?
                          • akacjax Re:Oczywis´cie, z˙e Cie˛ nie podejrzewa?am 10.08.05, 11:52
                            Jeżeli się czegos bardzo chce, to nawet ból jest nieodczuwalny.(np. depilacja i
                            podejście do niej różnych osób)
                      • bezecnymen Re:Tatuaz˙ to ryzykowne przedsie˛wzie˛cie 10.08.05, 12:29
                        jak ma boleć to niech boli jak najmniejsmile
                        wobec tego pozostaje miejsce kłute już uprzednio, bądź na ból mało
                        podatne..rzadsze receptory? jak by nie patrzeć znowu wracamy do okolic
                        niezwykle interesujących facetówtongue_out
                    • anja_pl Re:Tatuaż to ryzykowne przedsięwzięcie 10.08.05, 11:33
                      a ja chciałam zrobić sobie motylka na pośladku...
                      chyba brak mi na to odwagi...
                      • kasiar74 Re:Tatuaż to ryzykowne przedsięwzięcie 10.08.05, 11:38
                        smile))))
                      • phokara Re:Tatuaz˙ to ryzykowne przedsie˛wzie˛cie 10.08.05, 11:40
                        na posladku wlasnie podobno nie boli...

                        Motylek? Hmmm - moze choc z wampirzymi klami, co by nie bylo za slodko.
                        • kasia9873 Re:Tatuaz˙ to ryzykowne przedsie˛wzie˛cie 10.08.05, 11:49
                          A może słoneczko, które zamiast promieni ma pazury ?
                        • anja_pl Re:Tatuaz˙ to ryzykowne przedsie˛wzie˛cie 10.08.05, 12:08
                          a długo trwa?
                          • phokara Re:Tatuaz˙ to ryzykowne przedsie˛wzie˛cie 10.08.05, 12:30
                            ale co dlugo trwa?
                            Proces tatuowania? Zalezy od wzoru i gabarytow.
                            • anja_pl Re:Tatuaz to ryzykowne przedsiewziecie 10.08.05, 13:15
                              tatuowanie,
                              kusi mnie barddzo, od kilku lat, ale moze teraz sie na to zdobede...
                              poszukam wzorow, bo jesli juz, to cos malutkiego,
                              ech

                              moze mi odbilo smile)))
          • kasia9873 Re: Rude jest piękne? 10.08.05, 12:00
            • anja_pl Re: Rude jest piękne? 10.08.05, 12:01
              dla bezecnego wink)))))))))))
              • phokara Re: Rude jest pie˛kne? 10.08.05, 12:05
                Nooooo.

                to slady rysich pazurow.
            • kasia9873 Re: Rude jest piękne 10.08.05, 12:01
              Coś za szybko nacisnęłam.
              Dzięki Phokara za słowa popracia dla m
              • phokara Re: Rude jest pie˛kne 10.08.05, 12:04
                cos za szybko naciskasz kobieto.
                Hamulec reczny zaciagaj w tej robocie, czasami!!!
              • kasia9873 Re: Rude jest piękne 10.08.05, 12:05
                Kurcze. Naciskam złe przyciski na klawiaturze.

                Ale do rzeczy.
                Cieszę się, że akceptujecie mój wybór koloru włosów.
                Powiem Wam jeszcze, że mam ochotę choć raz w życiu ufarbować je na blond.
                Choć boję się, że efekt może być tragiczny. Mam brązowe oczy i bardzo ciemną
                ich oprawę, więc z blond czupryną mogę wyglądać jak taka, no wiecie, co często
                przechadza się pod latarnią.
                Ale kto wie, może zdobędę się na odwagę?
                • phokara Re: Rude jest pie˛kne 10.08.05, 12:18
                  Jeszcze zostaje kwestia karnacji - jesli tez ciemna, to blondy moga sie skonczyc niefortunnie.
                  Ale zawsze mozesz na probe zrobic balejaz - zobaczysz, czy blond po calosci w ogole wchodzi
                  w gre.

                  bac sie tak za bardzo nie ma czego - jakby co, wlosy odrastaja!

                  Ja tam sie kiedys walnelam na odcien "drzewko rozane" (rety, jak to brzmi) i wygladalam, jak
                  chodzaca kretynka. Ale kolor zlazl i znow bylo ok.
    • akacjax Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 10:36
      Ja zawsze mogłam robić, kupować rzeczy, które chciałam, o ile miałam kasęwink
      I nie to odczuwam jako robienie czegoś dla siebie.
      Tym czymś jest założenie sprawy!
      Gdy ktoś idzie w góry, męczy się, poci, a wszystko dla tego co zobaczy poczuje,
      gdy już będzie na szczycie.
      Mam nadzieje, że i ja pokonam moją górę, pozbędę się pasożyta z domu i papierów
      (choć nazwisko sobie zostawiam (równiez z tego powodu wystarcza mi separacja),
      bo mimo iż moje stare ładniejsze, to chcę i tak zachować jedność z dziećmi i
      rodziną j.-m., którzy są dla mnie normalni)


      • czekolada72 Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 12:14
        akacjax napisała:
        > Gdy ktoś idzie w góry, męczy się, poci, a wszystko dla tego co zobaczy
        poczuje,
        >
        > gdy już będzie na szczycie.

        Pieknie to ujelas! Masz racje! Chyba sobietop wypisze na scianie, bo niby
        wiadomo, ale... w codziennosci zapomina sie o tym...
        Przede mna zdobycie masywu i dwie szczeliny do pokonania...
        • akacjax Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 12:17
          Leziemy sobie pod te nasze góry, dźwigamy na barach ciężary i wszystko dla
          obiecanego widoku, dla wyzwolenia takich ilości endorfin, które zapewnią radość
          od środkasmile
          • czekolada72 Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 13:03
            zeby tylko na tych szczytach mgly nie bylo wink)
    • kasiar74 Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 11:36
      Ostatni rok mnie że radykalne zmiany nie musza być takie złe.
      Całe życie miałam długaśne włosy, ostatnio znowu były sporo dłuższe niż do
      pasa, więc poszłam do fryzjera i powiedziałam że chce radykalnej zmiany
      fryzury a fryzjerka ma cos wymyślićwink) no i mam pierwszy raz w życiu całkiem
      krótkie włosy. Okazało się że wyglądam całkiem korzystnie a moje samopoczucie
      się polepszyło
      • kasiar74 Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 11:37
        ostatni rok mnie nauczył
    • pchelka Re: Ruda małpa, czyli dlaczego ufarbowałam włosy 10.08.05, 12:31
      Dla siebie jezdżę do roboty na rowerze smile))))
      W ten sposób wyładowuję złość na wspomnienia big_grin
    • bezecnymen he he he 10.08.05, 12:32
      jak tylko mowa o ozdabianiu ciała to się wszystkie zainteresowały wątkiemtongue_out
      • phokara Re: he he he 10.08.05, 12:35
        Wszyscy.
        my wszystkie i jeden men bezecny.
        Ciekawe.
        • kasia9873 Re: he he he 10.08.05, 13:13
          Przecież "kto z kim przestaje takim się staje". Więc zamiast mena mamy menkę.
          Bezecną zresztą. Ciekawe jak tam inne walory naszej menki?
          • anja_pl Re: he he he 10.08.05, 13:17
            kasia9873 napisała:

            > Przecież "kto z kim przestaje takim się staje". Więc zamiast mena mamy menkę.

            ryzykowna opinia...
            ja bym tak daleko idących wniosków nie wyciagała
      • anja_pl Re: he he he 10.08.05, 13:11
        a Ty nie zabierzesz głosu w kwestii ozdabiania ciała?
        co myslisz o tatuażach i gdzie ? czy Cie odstraszają czy wręcz przeciwnie ;p

        a kolor włosów? wiemy, ze rudy, ale może jeszcze jakiś;P
        • kasia9873 Re: Jaki kolor włosów ma bezecny? 10.08.05, 13:14
          Czyżby tez rudy?
          • anja_pl Re: Jaki kolor włosów ma bezecny? 10.08.05, 13:18
            rude u zołzy to On uwielbia,
            a sam ma szpakowate smile))
            • kasia9873 Re: Jaki kolor włosów ma Bezecny? 10.08.05, 13:19
              Oj, lubię szpakowate u mężczyzn. To dodaje im uroku.
              • julka1800 Re: Jaki kolor włosów ma Bezecny? 10.08.05, 13:31
                i prosze bardzo, jedna fanka bezecnego sie ujawniła
                wink)
                • kasia9873 Re: Jaki kolor włosów ma Bezecny? 10.08.05, 13:33
                  Nie wiem czy akurat Bezecnego?
                  Na pewno szpakowatych mężczyzn.
                  • julka1800 Re: Jaki kolor włosów ma Bezecny? 10.08.05, 13:36
                    ale zbior pl Bezecny zalicza sie do dużego zbioru po Szpakowaci /o ile wierzyć
                    Anjii na slowo/, a skoro jestes fanką Szpakowatych ...

                    taki wywód matematyczny ale nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, wiec jesli
                    sie myle...
                    wink))))))))
                    • kasia9873 Re: Jaki kolor włosów ma Bezecny? 10.08.05, 13:41
                      Zawsze byłam kiepska z matematyki, więc nie będę przeprowadzać anlizy Twojego
                      wywodu.
                      Niewątpliwie, skoro podobają mi się szpakowaci mężczyźni, a Bezecny jest
                      szpakowaty, to teoretycznie, też mi się podoba.
                      • julka1800 Re: co Ty na to Bezecny? 10.08.05, 13:47
                        • bezecnymen Re: co Ty na to Bezecny? 10.08.05, 17:20
                          ech ledwie się człek wexmie za jaka robotę to mu każą na forum... co ja na to?
                          po kolei:
                          w zbiorze rozwiedzionych facetów wybieramy podzbiór tych po 40tce, tamże
                          szukamy szpakowatych, a wsród nich bezecnych...i tu szok! bo takowych jest
                          zbiór jednoelementowybig_grin innymi słowy: fanki szpakowatych muszą niestety wybrać
                          miedzy szpakowatym ogólnie a szpakowatym bezecnym...wybór jest prostysmile
                          moje zdanie o tatuażach jest prościuteńkie: lubię ładne tatuaże u innych ludzi,
                          sobie nie zrobię na pewnotongue_out dlaczego? bo niebig_grin
        • mindsailor Re: he he he 10.08.05, 13:27
          jejku, człowiek niczego nie świadom wchodzi na forum a tu takie dysputy!!!wink)
          w kwestii tatuażu - sama mam. długo się zastanawiałam (bo boli, bo to na
          zawsze, bo nie wiadomo, jak wyjdzie), aż wybrałam się do salonu tatuażu i tam
          powstało owo cudosmile) całkiem fajnie wyglądasmile polecamsmile
          a rude włosy też przerabiałam. od rudości poprzez czerwienie do kasztana. ale
          nie ma to jak blond;o))
          • clio11 Potrzeba zmian 10.08.05, 14:11
            Takich bardziej widzialnych, namacalnych wręcz. To chyba w większości kobiet PO
            rozwodzie tkwi. Ja też zaraz PO przefarbowałam się z jasnego blondu na
            płomienną czerwień. Czułam się dosłownie i w przenośni inną kobietą.
            Poczym...zaczęłam tęsknić za starym kolorem i od dwóch tygodni jestem apiać
            blondie. Za stanem małżeńskim za to nie tęsknię i do USC po raz drugi nie
            pójdę. A przynajmniej nie szybkosmile
            • phokara CHWILA DLA DEBILA 10.08.05, 15:35
              czyli co dzis milego zrobilam dla siebie i szerokiej publiki (przy okazji).

              Poszlam sie lanczowac z kumplem na sushi. A co.
              Tlum ludzi, jak to w warszawce w godzinach paszy. Siadamy na tych cholernych wysokich
              stolkach. Przed nami plywaja po wodzie lodeczki z japonskimi cudami, wokol same sztywne i
              powazne krawaciarstwo. ach, och i bon ton. I wtedy kumpel cos skomentowal smiesznie, a ja
              jak to ja - w brecht na cala paszcze. Tak wybuchnelam radoscia... ze az gume wyplulam z tego
              wszystkiego - poleciala wysokim lukiem ponad glowa zszokowanego mistrza kuchni i z glosnym
              "PLUM" wpadla do wody po drugiej stronie baru.... wzbijajac w gore fontanne, co zalala
              bardzo-powaznych-panow-spozywajacych-biznes-lunch.
              I zapadla cisza.
              a potem po kolei wszyscy zaczeli sie rechotac.

              I zrobilam sie cala czerwona. a potem tez sie zaczelam rechotac, az dostalam czkawki totalnej,
              ktora trwala rowno godzine. I tak sie dzisiaj pozytywnie polanczowalam.

              • kasia9873 Re: Czyli, było wesoło 10.08.05, 15:42
                Dobrze, że ci obryzgani biznesmeni mieli poczucie humoru, w przeciwnym razie
                musiałabyś zwracać za pranie garniturów.
                • phokara Re: Czyli, by?o weso?o 10.08.05, 15:46
                  Cos Ty. Ucieklabym w te pedy, a ja szybko biegam... Tylko nie wiem, co na to kolega.
                  Dobrze, ze ma chociaz poczucie humoru, bo Ex by sie ze wstydu spalil, jak to zawsze czynil (a
                  u mnie takie przypadki sa na porzadku dziennym)
                  • kasia9873 Re: Czyli, by?o weso?o 10.08.05, 15:54
                    Ja pewnie bym nie uciekała, tylko zastosowała uśmiech nr 3, czyli super
                    uprzejmo-wdzięczący się.
                    To zawsze skutkuje na mężczyzn.
                    • phokara Re: Czyli, by?o weso?o 10.08.05, 16:01
                      Ciezko stosowac usmiech nr. 3, jak sie wczesniej rzalo rykiem nr. 10.
                      • kasia9873 Re: Czyli, by?o weso?o 10.08.05, 16:08
                        Oj, mi tez czasami zdarza się zaryczeć. Czasami ogarnia mnie taka "głupawka"
                        sytuacyjna, że trudno się opanować.
                        Ale to dobrze, bo śmiech jak to mówią, jest dobry na wszystko. Na te małe i te
                        duże problemy.
              • bursztynowe Re: CHWILA DLA DEBILA 10.08.05, 16:48
                a co to była za guma?

                żebym przypadkiem nie kupił, albo przynajmniej na suszi nie chodził
                • phokara Re: CHWILA DLA DEBILA 10.08.05, 16:56
                  A co to ma za znaczenie?

                  orbit owocowa.
                  • bursztynowe Re: CHWILA DLA DEBILA 10.08.05, 17:18
                    życie składa się ze szczegółów...
                    • phokara Re: CHWILA DLA DEBILA 10.08.05, 17:23
                      Tak, ale to szczegol....

                      Nie badzmy az tak drobiazgowi, by przejmowac sie zyciem.
                      • e.mes Zawsze można coś wtrącić 10.08.05, 17:29
                        phokara napisała:

                        > Nie badzmy az tak drobiazgowi, by przejmowac sie zyciem.


                        Jak mawiał Oscar Wilde: "Życie jest zbyt poważne, by o nim poważnie mówić."
    • e.mes A wracając do tematu wątku... 10.08.05, 17:33
      kasia9873 napisała:

      > Czy zrobiliście ostatnio coś tylko dla siebie?
      >

      O, tak! Najpierw zakupy w snobistycznym Starym Browarze, potem pyszne kapuczino
      z ogromną rozgwiazdą bitej śmietany w Cafe Kawka, a potem "Przed wschodem
      słońca" w Malcie. Och, jak miło, spokojnie i melancholijnie - telefon służbowy
      wyłączony, codzienna gazeta w koszu, telewizor za zasłoną...
      Masz rację, Kasiu - to wspaniałe uczucie zrobić coś tylko dla siebie smile
      • bursztynowe Re: A wracając do tematu wątku... 10.08.05, 17:53
        Właśnie uświadomiłem sobie, że mam spore zaległości... znaczy w uszczęśliwianiu
        siebie...

        Niedobrze...

        Coś trzeba z tym zrobić...
        hmm... może kupie sobie kwiaty.... może batonik.... stringi... sam już nie
        wiem...

        Kobiety mają łatwiej!
        • kocur.czarny Re: A wracając do tematu wątku... 10.08.05, 18:07
          Nie przesadzaj. Podobno faceci sa egoistami a kobiety nie. Wiec faceci robia
          rzeczy wylacznie dla siebie, nie myslac o innych, a kobiety jak sie okazuje w
          tym watku tylko czasem.

          bursztynowe napisał:

          > Właśnie uświadomiłem sobie, że mam spore zaległości... znaczy w
          uszczęśliwianiu
          >
          > siebie...
          >
          > Niedobrze...
          >
          > Coś trzeba z tym zrobić...
          > hmm... może kupie sobie kwiaty.... może batonik.... stringi... sam już nie
          > wiem...
          >
          > Kobiety mają łatwiej!
          >
          >
        • czekolada72 Re: A wracając do tematu wątku... 11.08.05, 10:28
          A niby czemu nie maozeszsobie kupic slicznych, koniakowskich string (-ów?)
          • kasia9873 Re: A wracając do tematu wątku... 11.08.05, 10:37
            O, ażurowe stringi z kordonka to mogłoby być coś.

            Tak, jak już upoluję tego jednego, jedynego zakupię mu takie.
    • kasia9873 Re: Przyjemności ciąg dalszy 11.08.05, 09:40
      Ponoć przyjemności należy dawkować po woli, wtedy bardziej smakują.
      Ale ja myślę, że jak jest okazja to czerpać pełnymi garściami, wtedy
      przyjemność ze zwielokrotnioną siłą zawładnie naszymi zmysłami.

      Ale do rzeczy.

      Wczoraj byłam w osławionej już Galerii Centrum, w której Scriptus nie był
      jeszcze ani razu w tym tysiącleciu i był namawiany przeze mnie do
      rozdawania "Michałków". Bezecny tez miał rodawać, ale w końcu wybrał krzyżowkę
      we Wrocławiu, a wreszcie za namową Phokary zdecyzdował się na ulicę Woronicza w
      Warszawie (chyba będzie gwiazdy telewizyjne bałamucił).

      No i w owej osławionej Galerii robiłam zakupy. Tyle rzeczy naraz to jeszcze
      nigdy nie kupiłam. Super torebkę, 2 pary spodni, sukienkę i apaszkę. Oczywiście
      wszystko po okazyjnych cenach, bo w Warszawie ostatnie dni wyprzedaży, a że w
      sumie i tak wydałam super kasy to nic nie szkodzi.

      Zadowolona wróciłam do domu, kupując butelkę francuskiego wina.

      Oj, miły to był wieczór.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka